Mam 27 lat od 2 lat jestem w związku małżeńskim . Mamy prawie 2 letniego synka. Czuję jak cały mój świat się wali prawdopodobnie popadlam w depresje. Widzę same negatywne strony mojego życia. Nic mnie nie cieszy . W małżeństwie się nie uklada. Wszyscy przyjaciele jakich miałam zawiedli . Nikt mnie nie rozumie , nawet nie mam z kim o tym porozmawiać dlatego zdecydowałam się tu napisać. Przepraszam jednak jest coś a raczej ktoś kto sprawia mi radość jak pewnie się domyślacie jest to mój synek.Nie wiem jak mam sobie pomóc jestem za granicą więc psycholog odpada . Ewentualnie przez Internet .Czuję się jak popychadlo i worek treningowy każdy wykorzystuje moje dobre serce a potem odsyła z kwitkiem . Nie chce mi się żyć ale co z moim dzieckiem jeżeli mnie zabraknie . Nie mogę go tak zostawić ... Pomocy ....
Podobne tematy
Witaj Niemoge...
Gratuluje Twojego najwiekszego szczescia- synka. Pewnie, ze go nie mozesz tak zostawic. Takie malutkie dziecko potrzebuje matki jak ryba wody, wiec ani waz sie o tym myslec. Problemy w malzenstwie? Brak zanajomych do wygadania? Przez takie cos nie warto tracic nadzieji na lepsze jutro. Bo nie watpie w to ze takie i dla Ciebie w koncu nadejdzie. A te problemy sa przejsciowe. Przeciez zawsze moze sie jeszcze z mezem ulozyc tak jak chesz. Albo po prostu przez te negatywne myslenie widzisz wszystko w czarnych barwach i nie zauwazasz poztywow. Tego, iz jednak ten maz sie stara jakos dla Ciebie, a Ty moze te zachowania odbierasz negatwynie. Tak sama znajomi sa i ich nie ma zawsze mozna zawrzec nowe znajomosci. Niestey obawiam sie, iz dobrze by bylo jednak udac sie do specjalisty. Co to znaczy mieszkam za granica i tutaj odpada psycholog itd? Za granica to nie znaczy na Marsie. Wszedzie nawet za granicami kraju sa specjaliscie, doktorzy , szpitale. Dasz rade . NA pewno mozesz znalesc jakiegos eksperta w Twojej okolicy . Jestem tego pewna dasz rade. Mozesz probowac przez internet, ale nie ma to jak jednak w gabinecie. Przynajmniej masz pewnosc , ze nikt Cie w bambuko nie zrobi. Powodzenia Ci zycze, wiecej slonka i usmiechu a mniej pochmurnych i deszczowych mysli.:) JAk sie chce wszystko sie da. Odszukaj swojego eksperta w poblizu i bedzie dobrze Wierze w to z calego serca. Pozdrawiam Cie serdecznie.:)
A za granicą nie ma lekarzy ? Najpierw psychiatra, być może konieczne będą leki.
Hej,
Doskonale cię rozumiem.
Od roku wraz z mężam i córkami jestem za granica.
Wszystko nowe,i obce.
Jestem już dość dojrzała,ale pare miesięcy temu spontanicznie przytrafiła mi sie ciąża.
Zaskoczona,ale nawet sie cieszyliśmy,a partner jeszcze bardziej, bo choć dość późno,to dopiero teraz do tego dojrzał.
Diametralnie odmieniło n sie warunki bytowo- finansowe ma korzyść.
W kraju nędza,a tu po roku dom,i samochód.
Niestety w 10 tyg okazało sie ,ze serce płodu przestało bić,i ciąża obumarła.
Zaczęła sie nerwica.
Przeszłam zabieg,i niby wszystko było ok,
Minęło pare już 5 mcy,i im dalej tym gorzej.
Nic mnie nie cieszy.
Wiele mnie kosztuje aby przed córkami udawać ,ze
Jest ok.
Partner zmienił swoje zachowanie do mnie.
Ciągłe mi dogaduje ,i wpędza w poczucie niskiej wartości.
Jak na złość wokół znajomym rodzą sie dzieci.
Dopadła mnie nerwica.
Mam rożne objawy fizyczne,którymi dodatkowo sie nakrecam.
W domu maja mnie za wiecznie skrzywiona wariatkę , nawet nie mam prawa okazać ????swojego niezadowolenia,bo psuje wszystkim nastrój,i jeszcze tutejsza służba zdrowia beznadziejna tez .
Dodatkowo nie znam jeszcze języka,wiec psycholog odpada.
Nie mam do kogo nawet czasem gęby otworzyć.
Córka przy kompie, partner tez czymś zajęty , coraz mniej wrażliwy na moje potrzeby.
Wogle ni e cieszy mnie nawet to co powinno,bo czuje sie złe fizycznie ,i psychicznie.
Od kilku lat zmagam się z depresją i nerwicą. Przeszłam również chorobę nowotworową. W sumie nie wiem, dlaczego pisze tutaj na forum... Hmm... Nie liczę na pomoc, zrozumienie, dobre słowo gdyż każdy ma swoje problemy. Ale już zwyczajnie nie mam siły... Nie mam siły nawet oddychać... Dwa razy powiedziałam mężowi jakis czas temu - Potrzebuje Pomocy!!! Ale chyba myśi, że mam jakiś kaprys... Z resztą to już nie jest istotne. Nic juz nie jest istotne i nic nie jest ważne. Nie mam juz sily i już nie chcę sobie sama tez pomóc.
Alexaa, być może mąż nie zrozumiał, może myślał, że to coś chwilowego. Porozmawiaj z nim spokojnie o swojej chorobie, może nawet daj mu coś do czytania na ten temat. Powiedz, że naprawdę go potrzebujesz, może to was zbliży. Czasem trudno jest zrozumieć co czuje drugi człowiek.