Nie wiem dlaczego, ale ogólnie jak jestem z nią sam na sam, to nie możemy się od siebie odkleić, klepiemy do siebie jak katarynki i nawet przez 8 godzin non stop. Możemy sobie też pomilczeć (np. jak byliśmy na baaaaaaaaaaaaardzo długim spacerze - prawie 6 godzin
) i nie ma czegoś takiego jak niezręczna cisza. Natomiast, gdy do niej dzwonię (ogólnie nie piszemy ze sobą, nie gadamy przez internet... tylko jak się spotykamy - uznaję to za plus), to rozmawia nam się dziwnie - jakąś głupią niewyjaśnioną tremę mam.
Myślisz, że mogę jej napisać to w smsie? W sensie, że żeby nie miała mi za złe, że dzisiaj ją trochę przyciskałem, żebyśmy się spotkali chociaż na chwilę (nie miała jakoś czasu-ochoty), bo chciałbym z nią spędzać sporo czasu, bo nie jest dla mnie przelotną znajomością i myślę o niej poważnie. Nie będzie to głupie i gówniarskie? Ona jak na te swoje 18 (prawie 19) lat jest dość dojrzała (żeby to śmiesznie nie zabrzmiało - po prostu nie jest dziecinna) - ja w sumie jak na swój wiek też (tak mi się wydaje). Czy może poczekać do następnego spotkania (może jutro...).
A może się przed Nią tak nie płaszczyć? Ogólnie wyrosłem już dawno ze sposobu "miej wulgaryzm a będzie ci dane". Mówię co czuję. Nie chcę stosować metody, która mówi, że jak się facet zbyt stara, to kobieta go szybko oleje. Lubię się starać.
edycja: Albo nie... Natłok myśli. Spotkam się z nią jutro i trochę przeproszę za to, że dzisiaj tak naciskałem na spotkanie się i powiem coś w stylu: "bo nie wiem jak Ty, ale ja traktuję to całkiem poważnie - nie jako przelotną znajomość.". Bez nuty oskarżania, bo na piśmie tak może to zabrzmieć. Dobry pomysł?
Na forum nie używamy takich słów. Mod. Anemonne