Incydent z udziałem Marii Czubaszek w Tarnowie. Grupa około 15 osób z Młodzieży Wszechpolskiej pikietowała w trakcie spotkania z Czubaszek w tarnowskiej Miejskiej Bibliotece Publicznej. Uczestnicy protestu, przedstawiciele Młodzieży Wszechpolskiej, mieli ze sobą biało-czerwone flagi i flagi z symbolami narodowymi. Onet podaje, że członkowie Młodzieży Wszechpolskiej nie zostali wpuszczeni na salę, w której odbywało się spotkanie z Marią Czubaszek.Stanęli więc przed wejściem i wymachując biało-czerwonymi flagami narodowymi i zielonymi flagami z symbolami narodowymi, głośno sprzeciwiali się aborcji. Na miejsce została wezwana policja, ale jeszcze przed przybyciem funkcjonariuszy, grupka 15 osób zniknęła. Podczas półtoragodzinnego spotkania padły pytania dotyczące aborcji i nawiązania do polityki. A na zakończenie autorce wręczono bilet lotniczy... w jedną stronę na wyspy Kiribati.
Maria Czubaszek zasłynęła z kontrowersyjnych i odważnych wypowiedzi na tematy społeczne i polityczne. Dla znanej felietonistki nie ma przecież tematów tabu. Na każdy z nich wygłasza szczere opinie w zabawnej formie.
Czy spotkania z Marią Czubaszek słusznie spotkały się z protestem? Jak uważacie, czy powinny istnieć tematy, na które trzeba mieć jedynie słuszną opinię?
Podobne tematy
Ja uważam że młodzież wszechpolska powinna polecieć do nie wiem gdzie, ale jak najdalej ![]()
Co prawda jeśli chodzi o aborcje to nie rozumiem wielokrotnego jej robienia (a ona chyba tak robiła z tego co pamiętam?), ale młodzież wszechpolska to nie są w moim odczuciu do końca normalni ludzie ![]()
Ładne te wyspy, jak za darmo to niech leci, jak dają to brać ![]()
3 2015-06-12 09:28:36 Ostatnio edytowany przez Summerka (2015-06-12 09:29:19)
Ja uważam że młodzież wszechpolska powinna polecieć do nie wiem gdzie, ale jak najdalej
Co prawda jeśli chodzi o aborcje to nie rozumiem wielokrotnego jej robienia (a ona chyba tak robiła z tego co pamiętam?), ale młodzież wszechpolska to nie są w moim odczuciu do końca normalni ludzie
Ładne te wyspy, jak za darmo to niech leci, jak dają to brać
Tylko z powrotem byłby problem, bo to bilet w jedną stronę:)
Maria Czubaszek wypowiadała się, że sama dokonywała aborcji. Jedni twierdzą, że przywróciła głos polskim kobietom, a u innych wywołała delikatnie mówiąc zniesmaczenie.W 1993 roku aborcja została zdelegalizowana pomimo masowego sprzeciwu społecznego.
Mamy podobno wolność słowa.Jeżeli ktoś ma ochotę pójść sobie na pikietę i wykrzyczeć swoje racje to niech idzie.Nie mam z tym problemu i osobiście popieram wszelkie protesty .
Nawet jakby to był protest przeciwko wolności słowa? ![]()
Młodzież Wszechpolska i inne oszołomstwo powinno polecieć w.....komos, bez możliwości powrotu.
Co do aborcji, to tak, Maria Czubaszek powiedziała głośno to, co było doświadczeniem bardzo wielu kobiet w dawnych czasach. Dzisiaj, pod kościelną presją, kobiety nabrały wody w usta i nie mówią o swoich doświadczeniach z czasów braku porządnej antykoncepcji. Oprócz Marii Czubaszek.
Można się z nią zgadzać lub nie, ale na pewno jest bardzo odważną kobietą i miedzy innymi za to ją cenię.
A poza tym ma fantastyczne poczucie humoru i świetnie pisze ![]()
Ja jak mówiłam aborcji prócz tej ze wskazaniem medycznym jestem przeciwna, jednak gdybym miała żyć sumieniami innych ludzi to bym zwariowała ![]()
No a młodzież wszechpolska to pięknie ktoś napisał wyżej powtarzać nie będę ![]()
To tak się objawia wasza tolerancja?Tych,których nie lubimy wysyłamy w kosmos a jeżeli jest odwrotnie i Ci nielubiani wysyłają kogoś z naszych ulubieńców to wyzywamy ich od oszołomów oraz nie do końca normalnych.Widzę tu jakieś podwójne standardy.
Ale Czubaszek nie jest żadnym moim ulubieńcem, a młodzież wszechpolska to są oszołomy, ja jetem tolerancyjna dla gejów, lesbijek, wszelkich ras i religii, ale nie dla głupoty, fanatyków i oszołomów i nigdy nie mówiłam że jest inaczej ![]()
Fanatyzm jest zaprzeczeniem tolerancji i jako taki tolerowany być nie powinien.
No właśnie to coś w stylu jestem tolerancyjna, ale nie toleruję nietolerancji ![]()
Dobrze to ujęłaś.
Z innej strony rozumiem, że nawet inteligentnej, wykształconej kobiecie z wielkiego miasta może się trafić wpadka. Dwie to już niestety bezmyślność, która nie świadczy za dobrze o intelekcie lub wyznawanych zasadach etycznych. Nawet za czasów wieku rozrodczego pani Czubaszek były środki antykoncepcyjne, a już na pewno bez problemu dostępne w świecie, w jakim się poruszała. Ale jak komuś większy dyskomfort sprawia myślenie przed niż wyskrobanie żywej istoty, to cóż powiedzieć...
Snake i tu się zgaszam.
Z innej strony rozumiem, że nawet inteligentnej, wykształconej kobiecie z wielkiego miasta może się trafić wpadka. Dwie to już niestety bezmyślność, która nie świadczy za dobrze o intelekcie lub wyznawanych zasadach etycznych. Nawet za czasów wieku rozrodczego pani Czubaszek były środki antykoncepcyjne, a już na pewno bez problemu dostępne w świecie, w jakim się poruszała. Ale jak komuś większy dyskomfort sprawia myślenie przed niż wyskrobanie żywej istoty, to cóż powiedzieć...
A nie w tym rzecz, tylko chodzi o mówienie na ten temat. Cytuję za Faktem:
" Usunęłam dwie ciąże za czasów komuny. O aborcji się wtedy nie mówiło. Kobieta chciała usunąć, to szła i usuwała. Nie było to zbrodnią. Ani lekarz nie popełniał przestępstwa ani ja. Jedne kobiety przeżywały traumę, inne nie. Ja nie przeżywałam. Aborcja była dla mnie oczywistym rozwiązaniem. Tak jak dla ludzi, którzy chcą mieć dzieci oczywiste jest, że się o nie starają. Nie żałuję. Nawet teraz, jak jestem stara i mam zły dzień, nic się nie układa, to z mężem siadamy i mówimy: matko, ale przynajmniej nie mamy dzieci, ani wnusiów. Nie biegają po domu, nie muszę robić "ciu, ciu, ciu", nie muszę się martwić, czy ćpa, pali, pije czy panienka nie wróci z brzuchem do domu. Mam wystarczającą ilość swoich problemów i nie muszę się martwić o kogoś - wyznała Czubaszek".
Czy kobiety nie maja prawa poruszać tych spraw? Czy każda kobieta musi być "matką Polką"?
Czy kobiety nie maja prawa poruszać tych spraw? Czy każda kobieta musi być "matką Polką"?
Nie, nie każda kobieta musi być "matką Polką". Ale też nie widzę powodu żeby się publicznie chwalić że się poddało aborcji.
Do Marii Czubaszek trzeba dorosnac, nie mowiac o ocenie.
Nawet za czasów wieku rozrodczego pani Czubaszek były środki antykoncepcyjne, a już na pewno bez problemu dostępne w świecie, w jakim się poruszała.
I Ty i ja jesteśmy za młodzi, żeby się jakoś autorytarnie na ten temat wypowiadać, więc zapytałam moją mamę, która też jest sporo za młoda, ale bliżej jej do wieku pani Marii niż nam i mama mówi, że wcale z tym tak hop siup nie było. Głównymi i stosowanymi właściwie przez ogół metodami były stosunek przerywany i kalendarzyk. A w ogóle antykoncepcja była bardzo wstydliwym tematem i o tym się po prostu nie mówiło.
Ogólnie uważam, że jednym jest wolność słowa drugim jest urządzanie pikiet, to raz. Dwa - wolność słowa obowiązuje wszystkich, a tu jedna strona próbuje gnoić drugą za to, że z wolności słowa skorzystała, a jednocześnie się wolnością zasłania. Przecież to kpina.
19 2015-06-13 05:40:59 Ostatnio edytowany przez Snake (2015-06-13 15:20:52)
Oj to pikieta jest czymś złym? Trzeba by to powiedzieć chyba milionom ludzi na świecie, którzy co chwilę za czymś lub przeciwko czemuś pikietują. Ba, sławetne parady równości czymże są jak nie formą pikiety? Aczkolwiek brzydzą mnie, to nie przyszłoby mi do głowy stwierdzenie, że ich członkowie nie mogą wyjść na ulicę coś zademonstrować. Pani Czubaszek zaś mówiąc kiedyś to co powiedziała raczej nie mogła się nie spodziewać, że odbije jej się to czkawką.
A co do antykoncepcji. Prezerwatywy są znane już od tak wielu lat, że nawet dla pani Czubaszek w młodości nie powinny stanowić egzotycznej fanaberii. Może w PRL mogły być problemy z ich zakupem w wiejskim sklepiku ale to chyba nie był rejon tej pani...
No i chcesz powiedzieć, że wówczas pani Czubaszek była zbyt wstydliwa żeby mówić i pytać o antykoncepcję, a teraz już jest tak wyzwolona żeby mówić jak bardzo się cieszy, że zrobiła 2 aborcje? ![]()
Nawet człowiek radziecki w czasach kiedy pani Czubaszek była panienką wiedział co to gumka ![]()

Jeśli ktoś jest przeciwny aborcji, to niech jej sobie nie robi.
Ale niech da żyć innym i nie próbuje innym narzucać swojej jedynie słusznej moralności, swoich jedynych słusznych poglądów. Nie ma spraw, w których istnieje jedyna słuszna opinia. W Polsce to jednak niestety nadal obcy koncept.
Całkiem kuszące rozumowanie. Można by je rozszerzyć np. jak ktoś jest przeciwny gwałtom, to niech sam nie gwałci ale da spokojnie żyć gwałcicielom. Jak ktoś nie popiera molestowania, to niech nie molestuje ale da spokojnie molestować innym. Jak ktoś nie lubi prać swojej żony, to niech jej nie pierze ale da innym spokojnie prać swoje kobity w domu... Będziesz konsekwentna i pozwolisz innym ludziom w spokoju robić te i inne rzeczy, które zapewne ci się nie podobają?
Całkiem kuszące rozumowanie. Można by je rozszerzyć np. jak ktoś jest przeciwny gwałtom, to niech sam nie gwałci ale da spokojnie żyć gwałcicielom. Jak ktoś nie popiera molestowania, to niech nie molestuje ale da spokojnie molestować innym. Jak ktoś nie lubi prać swojej żony, to niech jej nie pierze ale da innym spokojnie prać swoje kobity w domu... Będziesz konsekwentna i pozwolisz innym ludziom w spokoju robić te i inne rzeczy, które zapewne ci się nie podobają?
Jest różnica między gwałceniem kogoś, molestowaniem, czy biciem, a aborcją. Ta różnica polega na tym, że w przypadku, gdy ktoś zostaje zgwałcony lub pobity, jest ofiarą, cierpi, a w przypadku aborcji ofiar nie ma. Kilkutygodniowy płód nie jest człowiekiem, nie jest istotą rozumną, ani nawet czującą. Nie można stawiać znaku równości między dorosłym osobnikiem, a zlepkiem komórek.
Masz rację
Jest różnica i to bardzo wyraźna, która powoduje, że osoby takie jak ty będą potępiać gwałcicieli, molestujących czy stosujących przemoc w domu. Bo ty i inne podobnie myślące kobiety wciąż możecie być zgwałcone, molestowane, bite i to wam się nie podoba
Natomiast nikt na was już nie przeprowadzi aborcji, bo tak się dziwnie składa, że wszyscy zwolennicy aborcji SIĘ URODZILI...
I tyle w temacie.
To jest jakieś pokrętne rozumowanie... Oczywiście, że wszyscy się urodzili. Gwałciciele i mordercy też się rodzą... Gdzie tu jakiś wniosek z tego wypływa? Czy to, że ja się urodziłam musi automatycznie oznaczać, że ja też chcę kogoś urodzić?
Nie, to jest bardzo proste rozumowanie. Gwałt, bicie, molestowanie ci się nie podobają, bo w każdej chwili możesz stać się ich ofiarą. Aborcję popierasz, bo w każdej chwili ty możesz chcieć jej dokonać. To tak jakby gwałciciel popierał wolność gwałcenia, bo może jutro, za rok będzie chciał kogoś zgwałcić, a bulwersuje go fakt, że obecnie grozi mu za to kara. Cóż tu jest pokrętnego? W przypadku gwałtu, bicia, molestowania myślisz jak potencjalna ofiara. W przypadku aborcji myślisz jak potencjalny sprawca, bo ofiarą być już nie możesz ![]()
Tak samo jak nie jest nią płód...
He, he stosujesz ten oklepany argument zwolenników aborcji, który odbiera ofierze człowieczeństwo żeby móc spokojnie zabijać? To chyba zjawisko znane psychologii, że sprawca uprzedmiatawia ofiarę żeby lżej było ją krzywdzić. Na szczęście od czasów młodości pani Czubaszek prawo się zmieniło i dziś wbrew temu co piszesz ten płód jak go nazywasz podlega w Polsce ochronie. I nie możesz go zabić, bo ci się w kalendarzyku coś pomyliło, dziurawa gumka była albo w ogóle seks był na żywioł. Nie możesz go nawet zabić z powodu tego, że cię nie stać na dziecko, nie masz na nie czasu, robisz karierę itd. Owszem, tobie z tego powodu nie będzie grozić odpowiedzialność karna ale każdej osobie, która w tym pomoże już tak. Ponadto jak widać po tym co się politycznie w Polsce dzieje i jakie partie zdobywają przychylność większości Polaków przewidywalny ruch w przyszłości będzie szedł w kierunku jeszcze dalszego zaostrzenia tego prawa.
Tak samo jak nie jest nią płód...
CatLady? Masz dzieci?
W Polsce ciążę można przerwać legalnie do 12 tygodnia (oczywiście w określonych przypadkach).
Tak wygląda 12 tygodniowy płód:
CatLady, nie wygląda jak człowiek?
W Polsce ciążę można przerwać bez względu na wiek płodu jeśli istnieje zagrożenie życia matki.
Bo to wynika z rachunku życie za życie. W tym przypadku istnieje dość powszechny konsensus, że kiedy któreś życie lub zdrowie trzeba wybrać, to matka ma pierwszeństwo. Jest to całkowicie zdroworozsądkowe podejście i mało kto je neguje. Ten wyjątek jest jeszcze dla gwałtu ale w pozostałych przypadkach ustawodawca uznał, że jak ktoś ma plany życiowe, na karierę i pół kopy innych powodów, to skoro sprawa dotyczy ludzi muszą oni myśleć przed albo przyjąć na klatę konsekwencje ![]()
31 2015-06-16 20:33:19 Ostatnio edytowany przez szakisz (2015-06-16 20:36:03)
A mi się sprawa Pani Czubaszek nie wiem dlaczego od razu zestawiła w głowie ze sprawą prof. Baumana, kiedy to powitały go okrzyki: "Raz raz młotem czerwoną hołotę"
W obu przypadkach mamy do czynienia z wolnością słowa tylko w teorii, ponieważ ludzie, którzy najzwyczajniej wyrazili swoje zdanie są traktowani jak oszołomy, jak fanatycy, jak zagrożenie wręcz dla Państwa
Poza tym, mamy jakiś dziwny trend: im bardziej ktoś jest opozycyjny, kontrowersyjny, i skandaliczny tym bardziej o nim głośno. Gloryfikuje się zbrodniarzy wojennych, ktoś wychodzi na salony bo jest chłopem ubierającym się w damskie ciuszki (Rafalala), kobietę po dwukrotnej aborcji stawia się jako ambasadorkę walki o prawa kobiet. "Łał, dwa razy zrobiłem skrobankę i nie boję się o tym mówić, wielbcie mnie
" Czy to jest tak serio powód do dumy? Kiedyś nie - teraz tak. Teraz kto bardziej szokuje, kto bardziej "zachwyca", ten stoi na piedestale. Tylko czy to jest dobre? Pani Maria Czubaszek jest naprawdę dobrą pisarką i wcale nie byłaby gorszą, zachowując "grzechy" młodości dla siebie. A tak jest kojarzona tylko z tym jednym tematem.
P.S. Czekam na parady pedofilów jako manifestację ich seksualności ![]()
32 2015-06-16 20:34:28 Ostatnio edytowany przez szakisz (2015-06-16 20:36:51)
A mi się sprawa Pani Czubaszek nie wiem dlaczego od razu zestawiła w głowie ze sprawą prof. Baumana, kiedy to powitały go okrzyki: "Raz raz młotem czerwoną hołotę"
W obu przypadkach mamy do czynienia z wolnością słowa tylko w teorii, ponieważ ludzie, którzy najzwyczajniej wyrazili swoje zdanie są traktowani jak oszołomy, jak fanatycy, jak zagrożenie wręcz dla Państwa
Poza tym, mamy jakiś dziwny trend: im bardziej ktoś jest opozycyjny, kontrowersyjny, i skandaliczny tym bardziej o nim głośno. Gloryfikuje się zbrodniarzy wojennych, ktoś wychodzi na salony bo jest chłopem ubierającym się w damskie ciuszki (Rafalala), kobietę po dwukrotnej aborcji stawia się jako ambasadorkę walki o prawa kobiet. "Łał, dwa razy zrobiłem skrobankę i nie boję się o tym mówić, wielbcie mnie
" Czy to jest tak serio powód do dumy? Kiedyś nie - teraz tak. Teraz kto bardziej szokuje, kto bardziej "zachwyca", ten stoi na piedestale. Tylko czy to jest dobre? Pani Maria Czubaszek jest naprawdę dobrą pisarką i wcale nie byłaby gorszą, zachowując "grzechy" młodości dla siebie. A tak jest kojarzona tylko z tym jednym tematem.
P.S. Czekam na parady pedofilów jako manifestację ich seksualności ![]()
Moderatora proszę o usunięcie dubla postu
Bo to wynika z rachunku życie za życie. W tym przypadku istnieje dość powszechny konsensus, że kiedy któreś życie lub zdrowie trzeba wybrać, to matka ma pierwszeństwo. Jest to całkowicie zdroworozsądkowe podejście i mało kto je neguje. Ten wyjątek jest jeszcze dla gwałtu ale w pozostałych przypadkach ustawodawca uznał, że jak ktoś ma plany życiowe, na karierę i pół kopy innych powodów, to skoro sprawa dotyczy ludzi muszą oni myśleć przed albo przyjąć na klatę konsekwencje
Też tak uważam. Akurat za tym, że w przypadku zagrożenia życia czy gwałtu można, to uważam, że to jest w porządku. Chociaż u nas w Polsce chyba często to utrudniają lub działają wbrew prawu i temu jestem przeciwna np prof. Chazan, który nie chce chyba zrozumieć żadnej sytuacji i chciałby chyba aborcji całkiem zakazać i przy odmawianiu aborcji pacjentce nie skierował jej gdzie indziej, co powinien zrobić. Niemniej aborcję jako czyjeś widzimisię, a nie z tych powodów uważam generalnie za złe, chociaż oczywiście to nie moje sumienie i jak ktoś chce, to robi. Ja wiem, że wtedy bym nie zrobiła, a u kogoś innego jego sprawa, ale jednak szkoda mi tego płodu, bo ok, płód, ale dla mnie też już człowiek. Ok, połączonej komórki z jajowej z plemnikiem nie nazwę jeszcze człowiekiem, ale płód już tak. Pod względem medycznym nie da się tego dokładnie ustalić, ale jednak tutaj tak sama myślę, a z KK akurat dawno mi nie po drodze, ale tutaj to jest moje własne zdanie, niezależnie od KK. Po prostu jak kobieta jest bardzo chora i odmawia się jej aborcji, to owszem uważam, że to jest złe, jednak jest ta druga strona aborcja z zupełnie błahych powodów i nie widzę sensu, by to popierać. U Marii Czubaszek mogło być inaczej, bo wtedy rozumiem, że mogło być trudniej z antykoncepcją i bardziej można zrozumieć parę aborcji w takiej sytuacji, skoro wpadka raczej była "łatwiejsza". W obecnych czasach ciężej mi to zrozumieć, jak np ktoś zrobi parę aborcji ot tak, zamiast się dobrze zabezpieczać, właśnie gdy zabezpieczenia mamy bardzo dobre.
W obu przypadkach mamy do czynienia z wolnością słowa tylko w teorii, ponieważ ludzie, którzy najzwyczajniej wyrazili swoje zdanie są traktowani jak oszołomy, jak fanatycy, jak zagrożenie wręcz dla Państwa
Tak. Bo oszołomy uważają, że tylko oni mają wolność słowa i tylko oni mogą głosić jedynie słuszne teorie. Inni nie mogą. Niech najpierw spojrzą na siebie. Patriotyzm tzw. narodowców jest bardzo płytki, dlatego sam będąc narodowcem zdecydowanie się od nich odcinam.
To zależy jak się ludzie zachowują, bo często łatwo i wygodnie określone ugrupowania zamazują granicę między wolnością słowa, a zwykłym chamstwem i buractwem. Np. oszołomami były dla mnie osoby blokujące w ubiegłym roku wejścia do teatru z powodu wystawiania "Golgota Picnic". Szkoda, że nikt im nie blokuje wejść do kościołów. To byłoby dopiero oburzenie i obraza majestatu.
Tak. Bo oszołomy uważają, że tylko oni mają wolność słowa i tylko oni mogą głosić jedynie słuszne teorie. Inni nie mogą. Niech najpierw spojrzą na siebie. Patriotyzm tzw. narodowców jest bardzo płytki, dlatego sam będąc narodowcem zdecydowanie się od nich odcinam.
Nie, po prostu nie chcą wystawiania zbrodniarzy na piedestał. Protesty i demonstracje zawsze były są i będą formą obywatelskiego sprzeciwu przeciwko czemuś tam, tak? Drastyczną, ale skoro inaczej nie można to trudno. Ja przypominam, że Pan Profesor Bauman do tej pory się w żaden sposób nie ustosunkował do zarzutów przeciwko niemu. Skoro wszyscy uważają że te zarzuty są śmieszne dlaczego Pan Bauman sam się nie wypowie na temat "luk" w swoim życiorysie. Czemu tego nie sprostuje, nie zakończy wszystkich spekulacji.
Co do Pani Czubaszek to właśnie jest ten dziwny trend - ktoś zrobił coś niezwykle prywatnego, niezwykle intymnego i potem po latach wyciąga to na wierzch i się go za to gloryfikuje. Już nawet zostawiam z boku ocenę moralną tego czynu bo moralność każdy ma inną. Jednak o takim czymś nie powinno się mówić - ok, chciałam to zrobiłam, ale to jest moja prywatna sprawa. Bo teraz powstaje taka słomiana bohaterka wszystkich kobiet walczących o prawo do aborcji. Tylko że ani to jest jakieś estetyczne, ani to jakieś żadnej merytoryki do tej dyskusji nie wnosi. Mnóstwo Polek dokonuje aborcji tak jak Pani Czubaszek - albo nielegalnie w PL, albo legalnie za granicą i co? Wszystkie mają stać się bohaterkami narodowymi z tego powodu? ![]()
Nie, ona bohaterką została, bo powiedziała jak się cieszy, że te aborcje wykonała...
Summerka napisał/a:Czy kobiety nie maja prawa poruszać tych spraw? Czy każda kobieta musi być "matką Polką"?
Nie, nie każda kobieta musi być "matką Polką". Ale też nie widzę powodu żeby się publicznie chwalić że się poddało aborcji.
Tak do końca nie jestem pewna czy to było chwalenie się. Znalazłam takie jej wypowiedzi, które cytuję za serwisem se.pl
" W wywiadzie dla Claudii rozwija nieco ten temat:
- Wypowiedź była sprowokowana przez dziennikarza. Kiedy podjechałam taksówką pod kawiarnię, gdzie się umówiliśmy, na chodnik wyszła grupa dzieci. "Ale pan trafił z tym spotkaniem", mówię. "Dlaczego?". "Bo ja nie lubię dzieci". "A co by było, gdyby...?". Nie widziałam powodu, by nie odpowiedzieć, że w młodości dwa razy ciążę usunęłam"
- Nigdy nie czułam instynktu macierzyńskiego. Aborcja to nic dobrego. Jestem za tym, by się dzieci rodziły, ale te chciane. Jeśli kogoś stać na to psychicznie i finansowo - mówi pani Maria."
bbasia napisał/a:Summerka napisał/a:Czy kobiety nie maja prawa poruszać tych spraw? Czy każda kobieta musi być "matką Polką"?
Nie, nie każda kobieta musi być "matką Polką". Ale też nie widzę powodu żeby się publicznie chwalić że się poddało aborcji.
Tak do końca nie jestem pewna czy to było chwalenie się. Znalazłam takie jej wypowiedzi, które cytuję za serwisem se.pl
" W wywiadzie dla Claudii rozwija nieco ten temat:
- Wypowiedź była sprowokowana przez dziennikarza. Kiedy podjechałam taksówką pod kawiarnię, gdzie się umówiliśmy, na chodnik wyszła grupa dzieci. "Ale pan trafił z tym spotkaniem", mówię. "Dlaczego?". "Bo ja nie lubię dzieci". "A co by było, gdyby...?". Nie widziałam powodu, by nie odpowiedzieć, że w młodości dwa razy ciążę usunęłam"
- Nigdy nie czułam instynktu macierzyńskiego. Aborcja to nic dobrego. Jestem za tym, by się dzieci rodziły, ale te chciane. Jeśli kogoś stać na to psychicznie i finansowo - mówi pani Maria."
A ja tu nie widzę żadnej prowokacji dziennikarskiej. Po prostu zwykłe pytanie, na które można było odpowiedzieć na kilka różnych sposobów.
Można też zapytać się pani Czubaszek skąd wie, ze nie ma instynktu macierzyńskiego. Bo tak prawdę mówiąc osobiście miłość do swoich dzieci poczułam dopiero jak się pojawiły na świecie. I to w przypadku starszego syna też nie od pierwszej chwili. Wcześniej nawet własna ciąża była czymś "obcym" , po prostu brzucha w którym "coś" się rusza. Obecnie miłości macierzyńskiej mam czasem aż nadto... Ale również, gdy dzieci już dorosły, to nadal twierdzę, że dzieci nie lubię i ewentualna ciąża byłaby teraz raczej dla mnie tragedią a nie radością. Do czasu porodu...
Ale również, gdy dzieci już dorosły, to nadal twierdzę, że dzieci nie lubię i ewentualna ciąża byłaby teraz raczej dla mnie tragedią a nie radością. Do czasu porodu...
Przecież żadna rozsądna kobieta nie zajdzie celowo w ciążę, jeśli twierdzi, że nie lubi dzieci i że to byłaby dla niej tragedia. To byłoby głupie i nierozsądne liczyć, że po porodzie pojawi się magicznym sposobem instynkt macierzyński. Może się pojawić, ale nie musi. Dziecko to nie zabawka.
41 2015-06-17 20:13:01 Ostatnio edytowany przez CatLady (2015-06-17 20:19:45)
ustawodawca uznał, że jak ktoś ma plany życiowe,
No właśnie, ustawodawca uznał. Ustawodawca uznał, że płód to człowiek. Ustawodawca uznał, że kobieta ma rodzić. Ustawodawca uznał, że to nie ma znaczenia czy one tego chce, czy ją stać na to (a propos pieniędzy: tu jakimś dziwnym trafem ustawodawca NIE uznał, że należy się kobiecie pomoc finansowa, jakaś konkretna, nie ochłapy). Żadna kobieta nie chce dokonać aborcji dla zabawy, czy żeby się chwalić koleżankom, to nie jest łatwa decyzja. Dokonuje się jej wtedy, gdy nie widzi się wyboru, np brak pracy, pieniędzy, albo samotne macierzyństwo, bo tatuś się wypiął (i znów: ustawodawca nie uznał, że warto zadbać o ściągalność alimentów) itp. Różne są sytuacje, nie można wszystkich do jednego wora wrzucać.
Ustawodawca za to chętnie uznał, że kobieta nie ma tu nic do gadania. W końcu jej macica nie jest jej. Ani jej życie nie jest jej. Macica jest ustawodawcy i kościoła. Kościół z ustawodawcą zdecydują za nią.
Co do postu ze zdjęciem płodu: owszem, ma kształty człowieka, ale nie jest człowiekiem. Jest płodem - ludzkim, ale płodem.
Zresztą, co do definicji płodu czy człowieka można by się spierać w nieskończoność. Tu nie o to chodzi. Tu chodzi o nienarzucanie innym swoich poglądów - jakie by one nie były. Każdy ma swoje sumienie i wg niego powinien postępować. Nie wiem, czemu w Polsce ludzie się tak wszystkim bulwersują. Obrońcy moralności publicznej i strażnicy cudzych majtek.
No właśnie, ustawodawca uznał. Ustawodawca uznał, że płód to człowiek. Ustawodawca uznał, że kobieta ma rodzić. Ustawodawca uznał, że to nie ma znaczenia czy one tego chce, czy ją stać na to
Tak jak się ustawodawca uznał milion innych przepisów, które się nam nie podobają, a jednak istnieją...
43 2015-06-17 22:07:01 Ostatnio edytowany przez CatLady (2015-06-17 22:07:31)
Tak jak się ustawodawca uznał milion innych przepisów, które się nam nie podobają, a jednak istnieją...
I które aż w takim stopniu nie dotyczą życia prywatnego, spraw intymnych.
Najlepiej zabronić aborcji, zabronić środków antykoncepcyjnych, niech się rodzi więcej takich szczęśliwych dzieci, które wyrastają na obywateli tego cudownego tolerancyjnego społeczeństwa.
Naprawdę chcecie by decydowano za Was w tak intymnych sprawach?
Nie pojmuję ludzi w tym kraju, słowo daję...
I które aż w takim stopniu nie dotyczą życia prywatnego, spraw intymnych.
Najlepiej zabronić aborcji, zabronić środków antykoncepcyjnych, niech się rodzi więcej takich szczęśliwych dzieci, które wyrastają na obywateli tego cudownego tolerancyjnego społeczeństwa.
Takie są uroki państwa opiekuńczego. Mamy zapomogi, mamy dopłaty, mamy socjale. Za to w zamian jesteśmy własnością państwa. Wychowawczego klapsa dać już nie można bo to podpada pod nietykalność cielesną. Decydować jako rodzic też nie możesz czy twoje dziecko pójdzie do szkoły wcześniej, bo np. jest super-uzdolnione, bądź posiedzi jeszcze trochę w domu gdyż widzisz że ma pewne braki i nie dałoby sobie najzwyczajniej rady w szkole. Nie ma się więc co dziwić, że i twoja wagina tak naprawdę nie jest twoja, tylko no... państwowa.
Snake napisał/a:ustawodawca uznał, że jak ktoś ma plany życiowe,
No właśnie, ustawodawca uznał. Ustawodawca uznał, że płód to człowiek. Ustawodawca uznał, że kobieta ma rodzić. Ustawodawca uznał, że to nie ma znaczenia czy one tego chce, czy ją stać na to (a propos pieniędzy: tu jakimś dziwnym trafem ustawodawca NIE uznał, że należy się kobiecie pomoc finansowa, jakaś konkretna, nie ochłapy). Żadna kobieta nie chce dokonać aborcji dla zabawy, czy żeby się chwalić koleżankom, to nie jest łatwa decyzja. Dokonuje się jej wtedy, gdy nie widzi się wyboru, np brak pracy, pieniędzy, albo samotne macierzyństwo, bo tatuś się wypiął (i znów: ustawodawca nie uznał, że warto zadbać o ściągalność alimentów) itp. Różne są sytuacje, nie można wszystkich do jednego wora wrzucać.
Ustawodawca za to chętnie uznał, że kobieta nie ma tu nic do gadania. W końcu jej macica nie jest jej. Ani jej życie nie jest jej. Macica jest ustawodawcy i kościoła. Kościół z ustawodawcą zdecydują za nią.Co do postu ze zdjęciem płodu: owszem, ma kształty człowieka, ale nie jest człowiekiem. Jest płodem - ludzkim, ale płodem.
Zresztą, co do definicji płodu czy człowieka można by się spierać w nieskończoność. Tu nie o to chodzi. Tu chodzi o nienarzucanie innym swoich poglądów - jakie by one nie były. Każdy ma swoje sumienie i wg niego powinien postępować. Nie wiem, czemu w Polsce ludzie się tak wszystkim bulwersują. Obrońcy moralności publicznej i strażnicy cudzych majtek.
Ależ macica jest kobiety, a nie ustawodawcy. On tylko każe respektować stare przykazanie - nie zabijaj, bo z chwilą poczęcia mamy do czynienia nie z jednym życiem kobiety ale z dwoma, kobiety i dziecka. Ustawodawca więc staje w obronie słabszego, który nie może jeszcze wyrazić swej woli. Przy czym nie demonizuj, bo prawo nie karze, ani nie ściga kobiety dokonującej aborcji. Prawo tylko zabrania innym osobom jej w tym pomagać.
Fajnie, że napisałaś o alimentach, bo to pokazuje rolę mężczyzny w myśleniu kobiet. Decyzja o aborcji kiedy była dozwolona ale i teraz kiedy kobieta zechce ją zrobić nielegalnie lub poza granicami Polski jest podejmowana tylko przez kobietę. Jak chce dokonać aborcji, to jej dokona czy ojciec dziecka się z tym zgadza czy nie. Mimo, że dziecko, które ma być zabite jest w połowie jego. Ja za to już widzę krzyk kobiet, gdyby prawo zezwalało na aborcję tylko pod warunkiem zgodnej decyzji obojga rodziców
Że to nie sprawa faceta, że nie jego macica... ale już urodzenie tego dziecka, to nagle już sprawa faceta
Wtedy nagle kobiety sobie przypominają, że facet jest do czegoś potrzebny, że kurcze może nie ma macicy ale ma inny "narząd" zwany portfelem więc płać łosiu...
Bo aborcja nie ma wpływu na życie faceta (mniej więcej), za to decyzja o urodzeniu ma kolosalne konsekwencje prawne i finansowe dla faceta. I jakoś nikt nie uznaje, że zdanie faceta powinno być brane pod uwagę w tej sprawie.
]
Takie są uroki państwa opiekuńczego. Mamy zapomogi, mamy dopłaty, mamy socjale.
Serio? Mamy? W porównaniu do UK, wielkie G mamy. Dlaczego Polki rodzą w UK, mimo braku zakazów, nakazów, całego tego trzymania za mordę? Bo się nie boją o sprawy finansowe. W Polsce tego nie widzą - "zachęcają" do rodzenia zakazem aborcji, utrudnianiem dostępu do antykoncepcji i głupimi spotami w TV. Żadnych konkretów.
Za to w zamian jesteśmy własnością państwa. Wychowawczego klapsa dać już nie można bo to podpada pod nietykalność cielesną. Decydować jako rodzic też nie możesz czy twoje dziecko pójdzie do szkoły wcześniej, bo np. jest super-uzdolnione, bądź posiedzi jeszcze trochę w domu gdyż widzisz że ma pewne braki i nie dałoby sobie najzwyczajniej rady w szkole. Nie ma się więc co dziwić, że i twoja wagina tak naprawdę nie jest twoja, tylko no... państwowa.
Tutaj brzmisz trochę jak Korwin Mikke, ale się zgadzam. To jest chore - nie mam wpływu na to czy chcę urodzić, jak urodzę, to nie mam wpływu na wychowywanie.
Ależ macica jest kobiety, a nie ustawodawcy. On tylko każe respektować stare przykazanie - nie zabijaj,
A czemu mam szanować przykazanie jeśli dajmy na to nie jestem wierząca? To jest narzucanie swoich poglądów innym ludziom. To jest tak jakby Muzułmanin kazał Ci przestrzegać ramadanu.
A jeśli nawet jestem wierząca to Bóg dał mi wolną wolę i wolność sumienia i to On mnie osądzi.
Fajnie, że napisałaś o alimentach, bo to pokazuje rolę mężczyzny w myśleniu kobiet. .
A wy, faceci, w ogóle najlepiej nie chcielibyście mieć z dziećmi nic wspólnego. Albo lepiej, chcielibyście tylko podejmować decyzję bez brania odpowiedzialności, w tym finansowej.
Decyzja o urodzeniu bądź nie powinna w większości należeć do kobiety, bo to ona nosi w swoim ciele płód, to ona doświadcza niedogodności z tym związanych, to ona ryzykuje życiem zawodowym, zostaniem na bruku. Facet nawet jeśli łaskawie podrzuci jakieś pieniążki, to w codziennym życiu nie pomoże, jest bezużyteczny. Dlaczego miałby mieć prawo do decyzji?
CatLady napisał/a:I które aż w takim stopniu nie dotyczą życia prywatnego, spraw intymnych.
Najlepiej zabronić aborcji, zabronić środków antykoncepcyjnych, niech się rodzi więcej takich szczęśliwych dzieci, które wyrastają na obywateli tego cudownego tolerancyjnego społeczeństwa.Takie są uroki państwa opiekuńczego. Mamy zapomogi, mamy dopłaty, mamy socjale. Za to w zamian jesteśmy własnością państwa. Wychowawczego klapsa dać już nie można bo to podpada pod nietykalność cielesną. Decydować jako rodzic też nie możesz czy twoje dziecko pójdzie do szkoły wcześniej, bo np. jest super-uzdolnione, bądź posiedzi jeszcze trochę w domu gdyż widzisz że ma pewne braki i nie dałoby sobie najzwyczajniej rady w szkole. Nie ma się więc co dziwić, że i twoja wagina tak naprawdę nie jest twoja, tylko no... państwowa.
Nie bądź śmieszny.Opiekuńcze państwo,nie wiem o co ci chodzi.O to 60 parę złoty zasiłku rodzinnego.I to jeszcze jak masz taki dochód że ani żyć ani zdechnąć. To wtedy to 60 zł dostaniesz.
Najpierw się zorientuj ,dopiero pisz.
A czemu mam szanować przykazanie jeśli dajmy na to nie jestem wierząca?
Może dlatego, że to i inne przykazania weszły do kanonu świeckiego systemu etycznego? Nie mówiąc już o tym, że jest to dość uniwersalna zasada?
A jeśli nawet jestem wierząca to Bóg dał mi wolną wolę i wolność sumienia i to On mnie osądzi.
O tak, więc karanie pedofili i gwałcicieli też zostawmy jego osądowi...
A wy, faceci, w ogóle najlepiej nie chcielibyście mieć z dziećmi nic wspólnego. Albo lepiej, chcielibyście tylko podejmować decyzję bez brania odpowiedzialności, w tym finansowej.
Generalizujesz i to bez sensu.
Decyzja o urodzeniu bądź nie powinna w większości należeć do kobiety, bo to ona nosi w swoim ciele płód, to ona doświadcza niedogodności z tym związanych, to ona ryzykuje życiem zawodowym, zostaniem na bruku. Facet nawet jeśli łaskawie podrzuci jakieś pieniążki, to w codziennym życiu nie pomoże, jest bezużyteczny. Dlaczego miałby mieć prawo do decyzji?
Bo decyzja o urodzeniu rodzi dla niego konsekwencje prawne i finansowe. A może by tak: macica jest kobiety, decyzja jest kobiety ale po urodzeniu nie ma ona żadnych możliwości żądania od ojca jakiegokolwiek wkładu w wychowanie dziecka. O tym czy się ojciec wspólnie zajmie dzieckiem, będzie łożył na jego wychowanie decydowała by tylko jego dobra wola. Koniec alimentów jako broni ostatecznej, niech decyzja będzie tylko matki i niech odpowiedzialność za każdy wybór będzie tylko kobiety.
zostaniem na bruku. Facet nawet jeśli łaskawie podrzuci jakieś pieniążki, to w codziennym życiu nie pomoże, jest bezużyteczny. Dlaczego miałby mieć prawo do decyzji?
CatLady... jeżeli nie udało Ci się trafić na porządnego faceta, to nie znaczy, że wszyscy są tacy...
Może wobec tego zrezygnuj z uprawiania seksu - przestaną Cie dotyczyć problemy legalności czy nie aborcji...
Nie bądź śmieszny.Opiekuńcze państwo,nie wiem o co ci chodzi.O to 60 parę złoty zasiłku rodzinnego.I to jeszcze jak masz taki dochód że ani żyć ani zdechnąć. To wtedy to 60 zł dostaniesz.Najpierw się zorientuj ,dopiero pisz.
Dobrze wiem jakie są zasiłki. Napisałem że są. Ich wysokość to inna sprawa. Każdy jako przykład państwa z dobrymi zapomogami podaje UK. Czy to jednak takie dobre? No niekoniecznie. Bo do czego to doprowadziło? Młode Polki jeżdżą tam i rodzą tam dzieci tylko po to, żeby dostawać socjale. Z rodzenia dzieci i siedzenia w domu uczyniły sobie pracę. Jeśli jeszcze laska złapie jakiegoś fajnego Anglika to już w ogóle super.
Nie wiem czy wysokie zasiłki sa dobre czy nie.Zależy z jakiej strony na to patrzeć.
Na pewno o wiele lepiej by było gdyby każdy kto chce pracować miał tą pracę.I to za jakieś godne pieniądze.
Ale u nas tak nie jest więc dzieci rodzi się mało.I wcale się nie dziwię.
CatLady napisał/a:zostaniem na bruku. Facet nawet jeśli łaskawie podrzuci jakieś pieniążki, to w codziennym życiu nie pomoże, jest bezużyteczny. Dlaczego miałby mieć prawo do decyzji?
CatLady... jeżeli nie udało Ci się trafić na porządnego faceta, to nie znaczy, że wszyscy są tacy...
Może wobec tego zrezygnuj z uprawiania seksu - przestaną Cie dotyczyć problemy legalności czy nie aborcji...
Pewnie wszystkie które nie mają szczęścia do porządnych niech zamkną się dożywotnio w klasztorze.
54 2015-06-18 18:59:23 Ostatnio edytowany przez CatLady (2015-06-18 19:02:03)
- przestaną Cie dotyczyć problemy legalności czy nie aborcji...
Mnie one już nie dotyczą - nie mieszkam w Polsce, mieszkam w wolnym kraju, w którym ludzie nie zaglądają do cudzych łóżek ani majtek. Ale jak pisałam wcześniej - w polsce to, że można ludziom pozwolić podejmować własne decyzje życiowe uchodzi za dość dziwną ideę.
PS. A co jeśli danej kobiecie się nie udało trafić na fajnego gościa tylko na sukinsyna? Co ma zrobić? Pokornie rodzić mu dzieci, bo co inni powiedzą? Powiesz, że można się rozwieść - owszem można, ale wspólne dziecko łączy na całe życie. To jest ciężki bagaż, samotne macierzyństwo i do tego jakiś dupek za tatusia.
CatLady napisał/a:A czemu mam szanować przykazanie jeśli dajmy na to nie jestem wierząca?
Może dlatego, że to i inne przykazania weszły do kanonu świeckiego systemu etycznego? Nie mówiąc już o tym, że jest to dość uniwersalna zasada?
I których to zasad mało kto przestrzega. Kto prestrzega nr 2, albo 4, że nie wspomnę o 6 lub 9. Jeśli o te chodzi, to jakimś trafem mamy sporą dowolność przestrzegania. Katolicy są bardzo wybiórczy.
O tak, więc karanie pedofili i gwałcicieli też zostawmy jego osądowi...
Uczepiłeś się tych gwałcicieli. Ja to już wcześniej wyjaśniałam. Oni robią ludziom krzywdę, oni powinni być od tych ludzi odizolowani. Natomiast w jaki sposób pani Maria Czubaszek zrobiła społeczeństwu, czy Tobie osobiście krzywdę swoimi aborcjami? Czy gdybym ja - obca Tobie kobieta - poddała się aborcji, to miałoby to na Twoje życie jakiś wpływ?
I których to zasad mało kto przestrzega.
Bo człowiek jest grzeszny
Kiedy łamie przykazanie religijne czeka go kara gdzieś tam, kiedyś tam. Kiedy łamie przykazanie, które stało się uniwersalnym zakazem/nakazem prawno - moralnym czeka go świecka kara w życiu doczesnym. Lub potępienie hordy młodzieńców
Kto prestrzega nr 2, albo 4, że nie wspomnę o 6 lub 9. Jeśli o te chodzi, to jakimś trafem mamy sporą dowolność przestrzegania. Katolicy są bardzo wybiórczy.
W jakimś dziwnym środowisku się obracasz chyba. Ja może z dwójką miałbym problem ale z 4 i 6 żadnego. Z 9-tką he, he jest ten problem, że myśli są czasem swawolne ale nie mam z tym problemu, bo zawsze rozumiałem to tak, że aby zgrzeszyć musiałbym chodzić dniami i nocami kombinując jak tą żonę bliźniego skonsumować. A jakoś tego nie robię.
Natomiast w jaki sposób pani Maria Czubaszek zrobiła społeczeństwu, czy Tobie osobiście krzywdę swoimi aborcjami? Czy gdybym ja - obca Tobie kobieta - poddała się aborcji, to miałoby to na Twoje życie jakiś wpływ?
Ale jakiś tam pedofil czy gwałciciel daleko ode mnie również nie ma żadnego wpływu na moje życie. Póki gwałcą obce mi kobiety, to co mnie to obchodzi i ma to zerowy wpływ na moje życie. Czyli powinienem zacząć potępiać te czyny dopiero wtedy, gdy dotkną mnie osobiście?
A jedna kobieta próbowała kiedyś ode mnie pożyczyć podstępem kasę na aborcję. Na szczęście byłem dociekliwy i dowiedziałem się na co te pieniądze i odmówiłem.
A czy ona przypadkiem nie dokonala wiecej tych aborcji? Poprawcie mnie, jesli sie myle.
Ale jakiś tam pedofil czy gwałciciel daleko ode mnie również nie ma żadnego wpływu na moje życie. Póki gwałcą obce mi kobiety, to co mnie to obchodzi i ma to zerowy wpływ na moje życie. Czyli powinienem zacząć potępiać te czyny dopiero wtedy, gdy dotkną mnie osobiście?
A jedna kobieta próbowała kiedyś ode mnie pożyczyć podstępem kasę na aborcję. Na szczęście byłem dociekliwy i dowiedziałem się na co te pieniądze i odmówiłem.
Ja powiem tak, teoretycznie gwałty na obcych dzieciach, czy kobietach nie powinny mnie ruszać, ale jednak ruszają, nawet jak się dzieją setki kilometrów ode mnie. Dowiadywanie się o takich aktach przemocy budzi poczucie zagrożenia, w końcu każdy ma jakąś siostrę, kuzynkę, czy dziecko. Rodzi świadomość że takie złe rzeczy się dzieją, że mogą się przydarzyć także na Twoim podwórku. To ma jakiś wpływ na moje życie.
Nie musisz sponsorować czyichś aborcji, Twoje prawo. Ale zabraniać komuś też nie możesz, bo czyjaś aborcja nie zagraża społeczeństwu.
Dlaczego nie mogę jak mogę?
To znaczy samym kobietom realnie nie mogę i nie chcę, bo to już byłaby przesada. Realny zakaz dla kobiet wiązałby się z ograniczeniem ich np. swobody osobistej i kontroli na czas ciąży. A to już przesada. Dlatego jakbyś prześledziła moje posty, to byś wiedziała, że nie widzę przeszkód aby kobieta zażywała sobie jakieś poronne świństwa czy wykonywała różne czynności, które tradycyjnie mogą spowodować poronienie. To jej wolność. Natomiast mogę zabraniać innym ludziom pomagać jej w zabiciu dziecka i ja osobiście zabraniam tego w najprostszy sposób czyli od lat głosując na takie partie i takich parlamentarzystów, które ten zakaz wprowadzili i są gwarantem, że będzie on nadal. Twoja wolność obywatelki polega zaś na tym, że możesz głosować na zupełnie innych ludzi i partie.
Tak na marginesie, obaj kandydaci na prezydenta, którzy razem zgarnęli 16 mln głosów Polaków są z opcji, które to prawo wprowadziły
Obyś się nie zdziwiła jak za prezydenta Dudy jeszcze je zaostrzą...
Dlaczego nie mogę jak mogę?
To znaczy samym kobietom realnie nie mogę i nie chcę, bo to już byłaby przesada. Realny zakaz dla kobiet wiązałby się z ograniczeniem ich np. swobody osobistej i kontroli na czas ciąży.
Mniej więcej o to mi cały czas chodzi.
nie widzę przeszkód aby kobieta zażywała sobie jakieś poronne świństwa czy wykonywała różne czynności, które tradycyjnie mogą spowodować poronienie. To jej wolność. Natomiast mogę zabraniać innym ludziom pomagać jej w zabiciu dziecka.
Lekarzom też zabraniasz? Tu się właśnie kłania pewien problem. Mianowicie ten zakaz i tak uderzy tylko w kobiety najbiedniejsze, z małych miasteczek, które ani dostępu ani pieniędzy wystarczająco nie mają. Zamożna kobieta zawsze znajdzie ginekologa, który wykona zabieg. Te, którym zostają, jak to ująłeś, poronne świństwa, ryzykują życiem lub zdrowiem, albowiem kobieta która nie chce mieć dziecka, nie będzie go miała. Albo go nie urodzi, albo wyrzuci na śmietnik po porodzie.
Pytam, co jest mniejszym złem - usunąć ciążę, jeśli z jakichś powodów jej się nie chce, czy zabić dziecko już urodzone, czy może skazać je na dom dziecka, na bycie niechcianym? Te kobiety, które dopuszczają się takich czynów pochodzą ze środowisk skrajnie biednych. Nie takich, gdzie się narzeka, ale jakoś to się pcha do przodu, ale bardzo biednych. Bo te, które nie chciały dziecka, a które stać, bez problemu się ciąży pozbyły.
Obyś się nie zdziwiła jak za prezydenta Dudy jeszcze je zaostrzą...
Nic mnie już chyba w tym kraju nie zdziwi (?). Nie obchodzi mnie to jednak za bardzo, bo wracać nie zamierzam.
PS. Jaka jest Twoja opinia jeśli chodzi o aborcję w przypadku ciąży z gwałtu lub gdy zagrożone jest życie/zdrowie kobiety?
Lekarzom też zabraniasz?
No im przede wszystkim
i tu:
Jaka jest Twoja opinia jeśli chodzi o aborcję w przypadku ciąży z gwałtu lub gdy zagrożone jest życie/zdrowie kobiety?
Pisałem to już nie raz, nie dwa, że akceptuję ten kompromis jaki został zawarty między zwolennikami i przeciwnikami aborcji. Tak, tak przypominam, że obecna ustawa jest efektem kompromisu. Gdzie uznano, że nie ma zgody na aborcję ciąży wynikającej ze świadomego i z wolnej woli działania dorosłych ludzi chyba, że chodzi o zagrożenie zdrowia i życia matki lub dziecko ma ciężkie (śmiertelne) wady rozwojowe. Nie będę przytaczał argumentacji takiego porozumienia, bo jest oczywiste. Kolejna sprawa, to gwałt czyli brak wolnej woli jako przyczyna zajścia w ciążę. Wszystkie inne popularne przyczyny przeprowadzania aborcji nie zostały uznane za ważniejsze niż życie nienarodzonego dziecka. I słusznie.
Tu się właśnie kłania pewien problem. Mianowicie ten zakaz i tak uderzy tylko w kobiety najbiedniejsze, z małych miasteczek, które ani dostępu ani pieniędzy wystarczająco nie mają.
Trudno, jak to mówią biednemu zawsze wiatr w oczy...
Zamożna kobieta zawsze znajdzie ginekologa, który wykona zabieg.
Ale nie może tego zrobić komfortowo w "biały dzień", a lekarz, który wykonuje takie aborcje musi żyć ze świadomością, że ktoś go w końcu może zakablować i pójdzie siedzieć. I dobrze.
Te, którym zostają, jak to ująłeś, poronne świństwa, ryzykują życiem lub zdrowiem
A to już ich problem. Się dupczyło bez głowy, to się ponosi skutki. Ja naprawdę nie lubię traktować ludzi jak bandę głupków. Zakładam, że każdy człowiek ma jakiś rozum między uszami i jak się podejmuje konkretne decyzje, to się za nie odpowiada. Za to dziecko, które zostało poczęta nie ma możliwości wybrać i dlatego jest pod ochroną.
Albo go nie urodzi, albo wyrzuci na śmietnik po porodzie
Jak zrobi aborcję, to nic jej nie grozi. Jak wyrzuci na śmietnik po porodzie, to już ma konkretne paragrafy na karku.
Te kobiety, które dopuszczają się takich czynów pochodzą ze środowisk skrajnie biednych.
Nie żartuj. Przykład pani Czubaszek choćby się kłania. Pamiętam też wywiad z jedną bardzo znaną i bogatą Polką, która autentycznie na wizji nie potrafiła zliczyć ile aborcji zrobiła. Sorry ale jak to oglądałem to tylko to mi przychodziło do głowy:
Trudno, jak to mówią biednemu zawsze wiatr w oczy...
To jest poświęcenie, na które jesteś gotów?
Te kobiety, które dopuszczają się takich czynów pochodzą ze środowisk skrajnie biednych.
Nie żartuj. Przykład pani Czubaszek choćby się kłania. Pamiętam też wywiad z jedną bardzo znaną i bogatą Polką, która autentycznie na wizji nie potrafiła zliczyć ile aborcji zrobiła.
Mówiąc o "tych czynach" miałam na myśli nie aborcję, a zabijanie już narodzonych dzieci. To się u bogatych kobiet nie zdarza. Nie odpowiedziałeś, co jest mniejszym złem, aborcja, czy zabicie człowieka, żywego zdrowego dziecka. Czy nie lepiej dopuścić do aborcji, niż pozwalać na zabijanie? Wiadomo, są paragrafy, ale życia to nikomu nie wróci.
A odpowiadając na pytanie z tytułu: wrzuciłam w google wyspy kiribati i są po prostu cudne. Jeśli pani Maria Czubaszek nie chce biletu, to ja się chętnie wybiorę, jestem właśnie na etapie planowania wakacji ![]()
Żegnam.
Nie odpowiedziałeś, co jest mniejszym złem, aborcja, czy zabicie człowieka, żywego zdrowego dziecka. Czy nie lepiej dopuścić do aborcji, niż pozwalać na zabijanie?
Mam ten komfort, że tego konkretnego zła nie muszę stopniować. Po prostu mogę mówić i pisać, że zabicie człowieka jest złe i nie tłumaczy tego czynu czyjeś zapominalstwo, niefrasobliwość, zła sytuacja materialna czy dziesięć innych podobnych powodów. Kto zabija powinien ponosić karę.
A ja sie zastanawiam, jak wiele tych aborcji (zwolennicy) jestescie w stanie tolerowac? Jedna czy wiecej? Bo sa i takie kobiety, ktore traktuja to jako antykoncepcje, m.in. pani Czubaszek. Czy to swiadczy o jej inteligencji? Czy takiej oczytanej i oswieconej osobie moze sie zdarzyc wiecej nic jedna wpadka? Osobiscie uwazam, ze Czubaszek niepotrzebnie ''przechwala sie'' tymi aborcjami. Ze niby o wolnosc kobiet walczy? Bo w kilku wywiadach powie, ze sie wyskrobala? Smieszne. Mam wrazenie, ze jej kariera od kilku lat bazuje glownie na tych aborcjach i jej (Czubaszkowej) kontrowersyjnych wypowiedziach. Wiem, ze to na czasie, ale do licha- tacy ludzie robia to glownie dla slawy i kasy, a tylko pieknie ubieraja to w slowa walki o wolnosc. A nam, szaraczkom, wydaje sie, ze takim osobom z tv jakies wyzsze idee przyswiecaja...
Snake szkoda tylko że za to dupczenie bez głowy tylko kobieta ponosi konsekwencje.
A facet może iść i dalej sobie dupczyć.
Ja uważam że zakazy nic nie dadzą.Przecież i tak wiadomo że to tylko dla biednych.
Kto ma pieniądze i tak usunie.
Choć takie lekkie mówienie o aborcji też mi się nie podoba.
Ale to sprawa tej pani.