netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Po 16 miesiącach przestaliśmy być razem, jak dopomóc szczęściu?

21 odpowiedzi4 121 wyświetleńzałożony przez Diamondzik, 04.06.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Po 16 miesiącach przestaliśmy być razem, jak dopomóc szczęściu?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 22 ]

1

Temat: Po 16 miesiącach przestaliśmy być razem, jak dopomóc szczęściu?

Nie należę do najmłodszych. Mam obecnie 38 lat. Prawie dwa lata temu poznałem kobietę młodą ode mnie o 9 lat. Dzieliło nas 200km.
Początkowo przez 2 tygodnie rozmawialiśmy po kilka godzin. Nasz rekord, ciągłej rozmowy wyniósł 14h. Byliśmy nieprzytomni od rozmowy. Jeździłem do niej kiedy tylko mogłem, odpalałem auto w weekend i fruuu by być z moim skarbem. Skarb czasami do mnie także przyjeżdżał na weekend. Dokładnie po 8 miesiącach zamieszkaliśmy u mnie. Sielanki nie było końca. Jedyne o co wciąż w chwilach jej wątpliwości prosiłem to o PROSZĘ UFAJ MI I WIERZ WE MNIE.

Dokładnie w dniu kiedy się do mnie przeprowadziła postanowiłem "mieć tajemnice". Wydawało mi się na tamten moment, że tajemnice dla których doprowadzę ją na końcu do łez szczęścia...

Rozmawialiśmy o wszystkim, szczerość do bólu ale jednak te "dobre tajemnice" chciałem zachować dla siebie...

I chyba wtedy to się zaczęło...

Postanowiłem, że zbuduję dla nas dom. Od października rozpocząłem starania o pozwolenie. Dla niej, dla nas, dla naszej wspólnej przyszłości. Budowa domu to życiowe wyzwanie, sporo pieniędzy na samym etapie pozwolenia, terminy, niezałatwione sprawy, znów pieniądze... Presja była ogromna a jeszcze utrzymać to wszystko w tajemnicy. I zaczęły się drobne sprzeczki o przysłowiowe pierdoły.
Ja wciąż w głowie, że to robię robię dla nas a tutaj "problemy" dnia codziennego, szklanka w zlewnie nie w zmywarce itp.

Złościłem się. W głowie wciąż miałem pytanie "czego ona ode mnie chce" przeciez tyle dla nas robię! Gdybym wtedy powiedział....

Nie cofnę czasu, nie dam rady....

Później było już chyba tylko gorzej. Kłótnie, ciche dni... a ja poszedłem dalej. Okazało się w marcu, że pozwolenie będzie. Jest decyzja tylko potrzeba trochę czasu. Byłem na doładowaniu! Byłem szczęśliwy nadal nie chciałem podzielić się moim małym sekretem z ukochaną. Chciałem już mając pozwolenie zaprosić ją gdzieś i tam w luźnej rozmowie powiedzieć jej...

Pozwolenie więc miałem "teoretycznie" gotowe. Wtedy zaplanowałem kolejny "sekret". Kupiłem z dnia na dzień aparat. Podarowałem go z dnia na dzień bez okazji tak po prostu. Rozpłakała się bo marzyła o swoim aparacie. Mój sekret polegał na tym, że ja chciałem aby się z nim oswoiła, nauczyła się zmiany obiektywów, robienia zdjęć itp. bo miałem w głowie kolejny plan!

Rozmawialiśmy o dzieciach. Były plany...

Dlatego kiedy znałem pozytywne nastawienie wraz z zakupem sprzętu pojawił się "kolejny" sekrecik.
Zaplanowałem na lipiec wypad do Rzymu, kilkudniowy, taki spontan. Tam chciałem ją poprosić o rękę"...

Między marcem a majem nadal się psuło. Mój stres związany z pieniążkami, organizacją i tym wszystkim wciąż przenosiła na nas chmury kłótni...

Aż strzeliło sad Nie dawno, pod koniec maja... W kolejnej kłótni powiedziałem coś co odbije się najprawdopodobniej na zawsze na moim zyciu... W nerwach, kiedy skakaliśmy sobie do gardła powiedziała, że za kilka dni pojedzie do domu na dluzej, ja w nerwach powiedziałem po co ma czekac do niedzieli niech jedzie juz (była środa). Ona spakowała się, juz w calkowitym spokoju rozmawialismy jeszcze chwile. Powiedziala ze musi jechac odpoczac, bierze rzeczy bo musi pomyslec czy bedzie chciala wrocic...

Na drugi dzien juz wiedziala. Wiedziala ze nie chce, powiedziala ze wroci i abym odeslal jej pozostale rzeczy. Powiedzialem ze zbyt wiele abym to odeslal. Dała mi informację, że za kilka tygodni sama po nie podjedzie abym spakował...

Nie potrafię się z tym pogodzić. Biorę winę na siebie, biorę wszystko na siebie, że nie zaufałem jej. To miało być wszystko niespodzianką a moja gęba na kłódkę wszystko posypała...

Mój błąd, że od razu próbowałem dzwonić, pisać, smsowac. Ja po prostu chciałem od razu wszystko wyjaśnić.
W odpowiedzi słyszałem, że zrujnowałem jej życie psychicznie, że jej dom jest teraz tam i ona nie utrzymuje kontaktów z byłymi. Mam do niej nie pisać i nie kontaktować się. Noszę w sobie ogromy ból. Nie potrafię tego znieść. Prosiłem tylko i aż o jedną szansę. Nic więcej. Nie chciałem powrotu od razu, prosiłem tylko o to aby dała mi jedną szansę. Wiem, że będzie sporo czasu musiało upłynąć aby odbudować reputację i zaufanie ale bez szansy jej nie otrzymam.

Pisałem kolejne 5 dni z rzędu. Wyjaśniłem wszystko, dlaczego tak było, że przepraszam iż trzymałem to w tajemnicy...

W odpowiedzi otrzymałem tylko dźwięk spuszczanej wody sad

Najbardziej zabolało kiedy powiedziala ze o wszystkim wiedziala, ze czula i swiadomie zrezygnowała... Wiem, że ją zawiodłem i że są to słowa wypowiadane w nerwach...

Wziąłem wolne, od dwóch dni się nie odzywam. Boję się kolejnego spustu. Nie wiem czy mam czekać czy jak wariat pukać do drzwi.
Ciężko sobie to wyobrazic wszystko i brzmi jak tanie romansidło ale takie są fakty.

Czy jest ktoś w stanie mnie pokierować jak odzyskać zaufanie i otrzymać jedną jedyną szansę?
Wiem, że każdy umysł jest inny, nie ma złotego środka. Ja nie odpuszczę, po prostu nie potrafię, nie umiem i nie chcę. Czuję, że to tylko złość z jej strony. Spotkanie nie wchodzi w grę - odmawia. Nawet ja wiem, że to za wcześnie. Ale kiedy uznać, że już nie jest za wcześnie?

Wysyłać co kilka dni paczkę z kilkoma rzeczami i w środku zostawiać list z historią dobrą tych rzeczy? Czy po prostu odesłać wszystko czy nie odsyłać i czekać? Nagabywanie źle bo rany nie są zagojone, oczekiwanie może odebrane zostać jako "brak zainteresowania"...

Nigdy nie myślałem, że znajdę się na takim zakręcie. Zawsze tylko kiwałem głową z niedowierzaniem kiedy czytałem historię innych sad

Mario

2

Odp: Po 16 miesiącach przestaliśmy być razem, jak dopomóc szczęściu?

Doskonale Cię rozumiem, gdyż po części mam podobny problem. Też najchętniej bym cofnął czas o 3 miesiące i powiedział to co czuję, a tak gryzę się z myślami codziennie od tamtego czasu. I też, podobnie jak Ty, powiedziałem coś czego zupełnie nie czułem- nie chciałem mówić, przez co do teraz cierpię. Mówienie, że czas leczy rany jest bezsensu, bo widzę to po sobie. A może jeszcze jeszcze dla Was nadzieja, musisz być blisko, może w końcu da Ci chociaż szansę na wyjaśnienia, np. ja w głębi duszy ciągle czuję, że u mnie jeszcze można to wszystko jakoś naprostować.

3 Ostatnio edytowany przez Diamondzik (2015-06-04 18:00:02)

Odp: Po 16 miesiącach przestaliśmy być razem, jak dopomóc szczęściu?

Piciu ile czekasz już? Wiem, że każda kobieta jest inna. Wiem, że dla części NIE oznacza absolutne NIE i 20 lat nic nie zmieni.
Ja wiem, że złość jest złym doradcą, emocje itp. Wiem, że to co pisze może wynikać z wewnętrznego zawodu. Ale nie potrafię wyobrazić sobie, że dzisiaj kogoś kochasz a jutro nie. To straszna męczarnia kiedy nie wiesz co się dzieje i nie wiesz co masz robić dalej. Każdy gest, nawet e-mail z negatywną informacją traktujesz jak dar. Cieszysz się, że odpisała bo przecież nie musiała sad Dostajesz SMS w którym pisze, mozesz mi przeslac jakos moje zdjęcia (byla sama na wakacjach a u mnie na komputerze byly zdjęcia). Po takim SMS masz chcęć na rower wskoczyć i pognać 200km aby jej dostarczyć. NA drugi dzień wysyłasz kurierem dysk ze zdjęciami (duuużo ich było) i piszesz email a w informacji zwrotnej błoto ;(

Doprowadziła do tego, że boję się napisać, szukam bezpiecznej formy kontaktu. Nawet to z wysyłaniem pojedynczo rzeczy aby nie rozdrapywać ran. Z drugiej strony boję się, że jak zamilknę to uzna to, że się poddałem.

Ile Piciu więc walczysz o drugą połowę swojego życia? Jakie są jednoznaczne wskazówki, że to definitywny koniec? Jakie, że światełko wciąż się tli? Bo ja uznałem po tych 5 dniach i słowach jakie przeczytałem, że nie ma na Świecie rzeczy, która przez te pierwsze dni zmieni nastawienie... Wiem, że chce mnie zranić słowami, które pisze. To, że to koniec wszystkiego, że nic ode mnie nie chce, o to abym nie prosił bo nie zasługuję i że mnie żegna...

4

Odp: Po 16 miesiącach przestaliśmy być razem, jak dopomóc szczęściu?

Z niedowierzaniem czytam twój post o domu w tajemnicy... możesz powiedzieć co stało za takim poglądem, że miało to przyprawić ją o łzy szczęścia?

5 Ostatnio edytowany przez Piciu (2015-06-04 20:06:55)

Odp: Po 16 miesiącach przestaliśmy być razem, jak dopomóc szczęściu?

Diamondzik, no u mnie to wygląda tak, że od 3 miesięcy już to trwa, ten mój stan. Ja też sobie nie mogę wyobrazić, że tak z dnia na dzień przestaje komuś zależeć. Szczególnie, że u mnie poszło o to, że nie starczyło mi odwagi powiedzieć jej co czuję, i ona uznała że mi na niej nie zależy, a tak nie jest. Teraz już jestem gotowy na to by jej wyznać co czuję, ale czy wysłucha mnie chociaż? Ciągle myślę o niej i tęsknię za nią. Codziennie myślę o tym co by było jeśli faktycznie starczyłoby mi wtedy odwagi. Próbowałem już, ale ona chyba mi nie wierzy, dlatego mnie unika... Chciałbym by mi uwierzyła w końcu. Za mało rozmawialiśmy o nas. To widzisz, u Ciebie chociaż powiedziała co jej leży na sercu a mnie nic, zero odzewu. Zastanawiałem się czy z jej siostrą szczerze nie porozmawiać też, może to i trochę głupie, ale jestem gotów zrobić wszystko by tylko chciała ona mnie wysłuchać. A myślę, że jakbym jej siostrze wyjaśnił, że mi naprawdę zależy, to by ona porozmawiała z nią. Uważasz to za głupi pomysł?
No fakt, że mnie unika można by uznać za to, że to definitywny koniec, ale jednocześnie można to uznać jako to, że mi ona ciągle nie wierzy, dlatego się tak zachowuje, a chcę by mi uwierzyła.
A co powoduje, że widzę cień szansy? Może ona potrzebuje czasu, by to sobie w głowie wszystko poukładać, może sama nie wie czego chce, może sama nie jest pewna tego co ja czuję do niej- a czuję, cały czas. Przez ten cały okres traktowałem ją wyjątkowo, a przez to, że jestem nieśmiały brakło mi odwagi powiedzieć jej wtedy co jest na rzeczy i może dlatego skończyła się jej cierpliwość. Teraz czuję, że bym się przełamał, chciałbym dostać od niej szansę.
Przez to, że wtedy mi brakło odwagi ma to się tak wszystko skończyć? Przecież nie wszystkie związki powstały po miesiącu znajomości, w niektórych potrzeba było czasu, by zrozumieć co czujemy do drugiej osoby. Ja zrozumiałem, żałuję, że tak późno...

A Ty jeszcze będziesz próbował czy odpuszczasz? Bo ja np. nie potrafię zapomnieć...

6 Ostatnio edytowany przez Diamondzik (2015-06-04 20:52:05)

Odp: Po 16 miesiącach przestaliśmy być razem, jak dopomóc szczęściu?

Joasiu. Wydaje mi się to z mojego punktu widzenia bardzo proste.
To bardzo wrażliwa osoba, płakała kiedy będąc "u siebie" szła z rodzicami na kolację a ja za jej plecami umówiony z jej rodzicami zjawiałem się tylko na kolację jadąc prawie 200km tylko aby z nimi zjeść i wrócić późnym wieczorem do siebie bo następnego dnia praca. Kiedy płakała, gdy mówiłem aby niezobowiązująco ubrała się bo zapraszam ją do kina a tak naprawdę jechaliśmy 200km na wąskotorówkę, która wiozła nas do zoo. Łzy wzruszenia kiedy na początku znajomości opowiadasz ukochanemu o zapachu z przed lat, zapachu nie do zdobycia a jednak znajdujesz go gdzieś tam na zagranicznym serwisie w edycji limitowanej i wręczasz go po kilku miesiącach pamiętając?  Mieszkaliśmy w wynajętym mieszkaniu. Opowiadała mi kiedyś, że jej marzeniem jest malutki domek na wsi, mały skromny ale własny... Kiedy Kochasz potrafisz się cieszyć z małych gestów z małych rzeczy więc uznałem, że taka rzecz ją zwali w przenośni i dosłownie z nóg. Uwielbiałem robić jej niespodzianki. Najbardziej takie o których nie miała zielonego pojęcia. Takie, których nie spodziewała się do samego końca. Ty byś nie cieszyła się gdyby kto kogo kochasz, któregoś dnia zupełnie niespodziewanie, ktoś z kim wiążesz plany na przyszłość przyszedł i powiedział "Kochanie chcę budować dla nas dom"? Być może źle to interpretowałem w takim razie i trzeba było o wszystkim opowiadać. Ale ja nie potrafię. Nie potrafię powiedzieć Kochanie jutro zrobimy to czy tamto. Można teraz gdybać co mógłbym zrobić ale kłótni i słów wypowiedzianych już nie cofnę sad

Piciu.
Będę walczył. Będę przyjmował wszystkie razy i cięgi jakie od niej otrzymam. Mam dużo pomysłów. Jednak jako facet nie wiem jak mam postąpić bo się po prostu boję. Mam dużo pomysłów jednak bym nie chciał wchodzić na grunt z którego nie będę mógł wyjść. Każdego 11 miesiąca obchodzimy tak zwaną "miesięcznicę". Ona lubi "hand made". Kupiłem już piękne ręcznie robione kartki, chcę jej wysłać 11 z przeprosinami ale wciąż boję się, że to tylko otworzy rany. Numeru mojego nie zablokowala jeszcze ale nie dzwonię bo wiem, że gotowa jest to zrobić. To ja namówiłem ją aby nie farbowała włosów "farbami". Walczyliśmy o jej włosy kilka miesięcy. Udało mi się przekonać ją do naturalnej Henny Khadi (kobiety będą wiedzieć o co chodzi). Średnio co 45 dni osobiście jej nakładałem bo jej fryzjer powiedział, że on tego nie zrobi bo nie ma nad tym kontroli i on odpowiedzialności nie weźmie). To też sprawiło, że pojawiały się u niej łzy. Że ma piękne i zdrowe włosy. Teraz mam 8 kartonów tej farby i myślę, że jej nie wysłać z liścikiem aby nie zniszczyła tego na co tak długo pracowała. Będę walczył ile sił będę miał w sobie. Boję się tylko telefonu. Jej telefonu w którym powie mi, że jest gotowa przyjechać po pozostałe rzeczy bo to będzie oznaczało definitywny koniec moim zdaniem. Tym bardziej, że powiedziała kilka dni temu, że jak przyjedzie po rzeczy pozostałe to będzie się chciała pożegnać z moimi rodzicami. Jak więc widzisz sytuacja jest niezręczna. Ale walczyć chcę. Może powinienem na wszystkie sposoby? Ale świadomość blokady mnie sprawia, że się boję. Po prostu się boję bo jeżeli mnie zablokuje w telefonie to kompletnie stracę z nią kontakt. A co jeżeli będę potrzebował naprawdę się z nią skontaktować? Nawet kiedy pytam się smsem o coś to tak układam treść aby mimo wszystko odpowiedź padła. "Normalne" smsy pozostają bez echa. Ale będę walczył. Uważam, że do momentu w którym istnieje 1% należy walczyć i dać z siebie wszystko. Czas i koszty nie grają w tedy żadnej roli.
Trudno jednak bo nie znam z doświadczenia kiedy NIE oznacza definitywne NIE a kiedy jest tylko okresem próbnym aby mimo wszystko otrzymać drugą szansę sad

Bolą słowa kiedy słyszysz, że wszystko co robiłeś dzisiaj jest solą w oku. Solą ponieważ to tylko pokazało jej jak łatwo ją omamić i wyrolować sad

7

Odp: Po 16 miesiącach przestaliśmy być razem, jak dopomóc szczęściu?

No ja też póki czuję, że jest choćby najmniejsza szansa to nie odpuszczam. Bardzo chcę z nią porozmawiać i jej to wszystko wyjaśnić a jednocześnie bardzo się obawiam. Ale nie ma co, bez tego czuję, że tylko się będę zadręczał. Ja też próbowałem pisać do niej to jedynie mi odpisała na sms "Wesołych Świąt". Wierzę, że można to naprawić i Ty też powinieneś wierzyć, że u Ciebie też się ułoży. Gdybym, no nie wiem, np. ją zdradził czy coś to bym rozumiał, że mnie unika, a tak nie mogę tego zrozumieć, czuję że trzeba walczyć, próbować.

8

Odp: Po 16 miesiącach przestaliśmy być razem, jak dopomóc szczęściu?
Diamondzik napisał/a:

Joasiu. Wydaje mi się to z mojego punktu widzenia bardzo proste.
To bardzo wrażliwa osoba, płakała kiedy będąc "u siebie" szła z rodzicami na kolację a ja za jej plecami umówiony z jej rodzicami zjawiałem się tylko na kolację jadąc prawie 200km tylko aby z nimi zjeść i wrócić późnym wieczorem do siebie bo następnego dnia praca. Kiedy płakała, gdy mówiłem aby niezobowiązująco ubrała się bo zapraszam ją do kina a tak naprawdę jechaliśmy 200km na wąskotorówkę, która wiozła nas do zoo. Łzy wzruszenia kiedy na początku znajomości opowiadasz ukochanemu o zapachu z przed lat, zapachu nie do zdobycia a jednak znajdujesz go gdzieś tam na zagranicznym serwisie w edycji limitowanej i wręczasz go po kilku miesiącach pamiętając?  Mieszkaliśmy w wynajętym mieszkaniu. Opowiadała mi kiedyś, że jej marzeniem jest malutki domek na wsi, mały skromny ale własny... Kiedy Kochasz potrafisz się cieszyć z małych gestów z małych rzeczy więc uznałem, że taka rzecz ją zwali w przenośni i dosłownie z nóg. Uwielbiałem robić jej niespodzianki. Najbardziej takie o których nie miała zielonego pojęcia. Takie, których nie spodziewała się do samego końca. Ty byś nie cieszyła się gdyby kto kogo kochasz, któregoś dnia zupełnie niespodziewanie, ktoś z kim wiążesz plany na przyszłość przyszedł i powiedział "Kochanie chcę budować dla nas dom"? Być może źle to interpretowałem w takim razie i trzeba było o wszystkim opowiadać. Ale ja nie potrafię. Nie potrafię powiedzieć Kochanie jutro zrobimy to czy tamto. Można teraz gdybać co mógłbym zrobić ale kłótni i słów wypowiedzianych już nie cofnę sad

Dziękuję... chociaż mi to nic nie pomogło. Pytałam, bo mnie spotkało coś podobnego - zakładanie ze strony partnera że ja nie będę chciała mieć nic do powiedzenia w tej kwestii... już dawno ze sobą nie jesteśmy, a ja do dzisiaj dnia nie rozumiem jak coś takiego egoistycznego mogło się zrodzić w jego głowie wink
Smutne, bo z jednej strony możesz być zaślepiony (rozumiem mniejsze niespodzianki, ale tak ważna rzecz jak dom?!), a z drugiej może by i się cieszyła bardzo... Nie znam jej, wiadomo że nie wiem jak by zareagowała i mogę napisać jedynie na własnym doświadczeniu.

9

Odp: Po 16 miesiącach przestaliśmy być razem, jak dopomóc szczęściu?

Z jednej strony wydaje się egoistyczne. Z drugiej strony strasznie nie lubię zawodzić. Wspólne omówienie, plany, rozpiski a później się okazuje, że nic z tego nie będzie bo przyczyny jest kilkanaście. I ten zawód. Nie wypowiedziany ale w sercu zawód. Myślę, że by był wielki. Wybieranie rzeczy do domu, strojenie go, przeglądanie projektów itp. A na koniec by się okazało, że nie będzie. Była by zawiedziona? Myślę, że tak bo by na daną chwilę wiedziała iż jej marzenie się oddaliło raczej na zawsze.

Wydaje mi się, że to wszystko nie jest takie proste...

10

Odp: Po 16 miesiącach przestaliśmy być razem, jak dopomóc szczęściu?

Diamondzik teraz już za późno ale ... ale weź człowieku sam zastanów się jak się zachowywałeś (pewnie to co opisałeś to tylko łagodne fragmenty "pod publikę", ona zapewne odczytywała to dużo gorzej). Pomyśl, że w taki sposób zaczyna nagle zachowywać się ona. Bez żadnego powodu. Jestem pewien, że sam miałbyś nagle najprzeróżniejsze myśli i prędzej czy później miałbyś dość. Nie rozumiem jak można być tak wielkim egoistą wiedząc dobrze jak wrażliwą masz partnerkę.

Nic z tych rzeczy nie robiłeś dla niej. To wszystko robiłeś dla siebie. Taka jest niestety prawda. Starałeś się ją niejako uszczęśliwić na siłę, zdecydować za nią co jest dla niej dobre a co nie. Miałeś przed nią sekrety, nie pozwoliłeś jej decydować w bardzo ważnych kwestiach w związku. Chciałeś ją ubezwłasnowolnić w zasadzie. Zamknąć w klatce. Sam chciałbyś aby ona Ci to zrobiła ?

11

Odp: Po 16 miesiącach przestaliśmy być razem, jak dopomóc szczęściu?

Masz rację Siwek. Miałbym dość. Brak zrozumienia działań partnera potrafi nieźle namieszać w głowie. Zapewne bym miał setkę różnych myśli. Ale dałbym szansę. Po szczerej otwartej rozmowie do której tutaj teraz nie chce dojść. Często w daniu drugiej szansy przeszkadza nam nasza duma...
Czy jest to uszczęśliwianie na siłę? Patrząc z Twojego punktu widzenia tak. Pamiętaj jednak, że każdy związek jest jak linia papilarna, jeden jedyny i niepowtarzalny. Czasami zbyt wiele jest szczegółów aby wszystko sprowadzić nawet do streszczenia. Nie byłem aniołem. Jednak nigdy nie zastosowałem przemocy fizycznej czy też nie dopuściłem się zdrady. Ból jaki ją dotykał na pewno był z kategorii psychicznej. Jeżeli się po kłótni nie odzywasz do kogoś 2 dni to na pewno to boli. Czy jednak to doświadczenie nie jest ważne? Ono nie powinno uodpornić nas i pokazać jak cienka jest lina aby ją zerwać? Nie mieliśmy jednak oceniać tutaj mnie czy mojego związku. Szukam pomocy aby nie zrobić głupiego kroku. Głupi krok to coś co chcesz zrobić w dobrej wierze a strzelasz kolejną gafę.

Każda kobieta jest inna. Jedna chce aby ją prosić o wybaczenie, druga chce naprawdę się odciąć. Ciężko jest zapewne coś sensownego poradzić.
Mam uznać, że to co jest nam pisane to po prostu się stanie? Czekać z założonymi rękami by po latach usłyszeć "nie walczyłeś do końca"?

Uważam, że jeżeli upaść to po walce ze świadomością, że zrobiło się wszystko co mogło.
Wielkie utrudnienie w tej walce to odległość jaka nas dzieli. To prawie 200km w jednej linii.

12

Odp: Po 16 miesiącach przestaliśmy być razem, jak dopomóc szczęściu?

Czy ona Cie kocha ?

13 Ostatnio edytowany przez Diamondzik (2015-06-05 09:15:59)

Odp: Po 16 miesiącach przestaliśmy być razem, jak dopomóc szczęściu?

Jeżeli odpowiem, że tak to wmówię sobie czym się martwię, skoro Kocha to da Tobie szansę.
Jeżeli odpowiem, że nie to oznaczać będzie iż mam dać jej spokój i jej nie męczyć bo skoro mnie nie Kocha to będzie zakrawać na prześladowanie.

Verdad nie mam pojęcia. To by było takie proste "posiadać wiedzę". Tej wiedzy nie mam. Ludzie się Kochają ale podczas spinki często mówią coś co rani. Czy ją raniłem słowami? Raniłem. Zdarzało jej się ranić? Zdarzyło.

Jest jeszcze jedna sprawa. W sierpniu ubiegłego roku przestała dla mnie palić, może nie tyle dla mnie co dla "naszej" przyszłości. Kiedy po 3 dniach od jej wyjazdu byłem odebrać auto od mniej to odpalała papierosa od papierosa. W ciągu 15 minut spaliła 5-7? Udzieliło mi się to samo bo odpalałem papierosa od papierosa. Robiłem to nie dla tego, że chciałem. Robiłem to bo te papierosy utrzymywały chwilę, że była obok.

9 dzień mija jak wyjechała. Wiem, że ma w sobie ogromną ilość złości. Złości, zwątpienia, zawodu. Każda kobieta by chciała Kochać i być Kochaną. Wiedzieć, że może na drugą osobę liczyć nie tylko kiedy jest pięknie i kolorowo ale także kiedy następuje kryzys.

Tej wiedzy nie mam na dzień dzisiejszy czy mnie Kocha czy nie, czy to co pisze ma mnie tylko zaboleć. Może przecież także być tak, że w swoim umyśle zbudowała obraz gdzie nie mam miejsca na błędy. Bez wybaczenia, bez powtórki, bez szansy na drugie podejście.

Czy to nie jest tak, że na tym 9 dniowym na wszystko jest za wcześnie, o wiele za wcześnie? Mam po prostu zamilknąć? Odciąż się na miesiąc? Po miesiącu spróbować? A jeżeli odbierze ten cichy miesiąc jako "szybko mi przeszło".

Nie jestem kobietą. Nie wiem po jakim czasie można "spokojnie" i otwarcie porozmawiać. Ja bym chciał jak najszybciej to wyjaśnić i mieć "czystość" sytuacji.
Wiem, że każda kobieta potrzebuje czasu. Jedna porozmawia po 2 tygodniach a druga mam tak wielki wewnętrzny ból, że nawet po 2 miesiącach nadal nie będzie chciała porozmawiać.

14 Ostatnio edytowany przez verdad (2015-06-05 13:47:35)

Odp: Po 16 miesiącach przestaliśmy być razem, jak dopomóc szczęściu?

Zgodnie z powiedzeniem, jak chce odejsc, to pusc wolno.Jak kocha , to wroci.Jak nie  to nie masz czego zalowac.
Powinienes z nia porozmawiac.Bo moze kochac, ale byc osoba bardzo ambitna i bedzie cierpiala, ale pierwsza nie zrobi kroku.Odezwij sie.Moze teraz jakas okazja, rocznica  bedzie ?
Bylby dobry pretekst.
Moze problem jest glebszy ? Ona jest 9 lat mlodsza.A budowa domu to tak jakby zobowiazanie do bycia na zawsze razem.Moze ona sie wystraszyla ? I tak naprawde nie chodzi o to, ze byles nerwowy, ze jej nie powiedziales. tylko bala sie  powaznego zwiazku.


A jesli chodzi o to, kiedy masz porozmawiac, to Ty powinienes lepiej wiedziec.Za dlugo nie ma co czekac, bo pomysli - o, juz zapomnial, wcale mu na mnie nie zalezy.
Na powno nie dwa miesiace.

15

Odp: Po 16 miesiącach przestaliśmy być razem, jak dopomóc szczęściu?

Szczerze? Nie wyobrazam sobie sytuacji w ktorej moj facet robi cos za moimi plecami w zwiazku, szczegolnie jezeli sa to sprawy kalibru budowania domu. Jaki to zwiazkek, jezeli on wie lepiej co ja chce, potrzebuje, co mnie uczyni szczesliwa i o moje zdanie nie pyta?!

Tu jest pies pogrzebany chyba, nie w tych nerwowych slowach, ktore Ci sie wymsknely.

Tak na marginesie, byl taki watek w Ukrytej Prawdzie big_smile

16 Ostatnio edytowany przez Diamondzik (2015-06-05 14:17:23)

Odp: Po 16 miesiącach przestaliśmy być razem, jak dopomóc szczęściu?

Tak jest wink
Dlatego jak wspomniałem 11.06 by była kolejna miesięcznica. Jeżeli chodzi o różnicę wieku. Mimo wieku emocjonalnie była bardzo dojrzała. Sama mi o marzeniach swoich opowiadała, sama wspominała o dziecku wielokrotnie.

Ja już wiem co zrobię. Nie mogę się wieczność zadręczać, smucić i tym dołować. Nawaliłem ale jak ktoś nawali to chyba można z nim o tym później porozmawiać? Nie to świadczy o dorosłości? Ja rozumiem, że ktoś może przejść załamanie, wkurzenie i inne stany jeszcze - ale aby o tym nie chcieć porozmawiać? Mam tracić kolejne miesiące i lata z życia tylko dlatego, że druga osoba nie ma w sobie tyle "tego czegoś" co pozwoli na do niczego nie zmuszającą rozmowę? Czy warto? Warto wink Niech krzyczy, bije, znów krzyczy i znów bije ale rozmawia wink Jeżeli nie chce? No to kurcze to tak jak byście chcieli na siłę na dyskotece zaciągnąć kogoś do tańca wink

Racja jest taka. Jeżeli tak jak mówi "zabiłem w niej coś" to po co mam jej sobą to przypominać? Albo wspólne bycie ze sobą jest miałkie albo krótkie jak nasze ale intensywne. Pełne nie tylko tego co złe ale także tych dobrych rzeczy także, otwartości jakiej dotąd nie znałem i perwersji wink

Myślę, że w końcu może jej tego brakować. Coś jak w "urwanym" fragmencie pewnego wiersza wink

Widziałam słowika ze złamanym skrzydłem
mógł nadal śpiewać , cieszyć się wiatrem i słońcem
ale to było mało, bo pamiętał te dni kiedy latał po niebie

Kiedyś też o tym rozmawialiśmy. O miałkich facetach o tym jak fajnie, że w końcu trafił jej się taki sk***. Ale przegiąłem, oj przegiąłem - cóż zrobić? Nic nie zrobię big_smile
Cel na kolejne miesiące mam - budowę zaczynam z nią lub bez niej. To na pewno mnie pochłonie bez reszty. Odezwę się kilka razy, dam propozycję spotkania i rozmowy - po prostu się przypomnę.
Jeżeli nie będzie chciała porozmawiać, spotkać się i pozostawi to tak rzucone nigdy się nie dowie jak to mogło być. Myślę, że nie raz do niej to później myślami wróci.

Co związek to inna historia.
Za kilka tygodni lub miesięcy wrócę tu dokończyć moje "love story". Z tarczą lub na tarczy wink
Do zobaczenia w innych wątkach...

17

Odp: Po 16 miesiącach przestaliśmy być razem, jak dopomóc szczęściu?

najgorsze jest to, że Ty dalej mimo wszystko nie rozumiesz. Nie chcesz nawet zrozumieć, nie chcesz rozmawiać o swoim związku tylko o tym czy masz szansę wybłagać przebaczenie i jak to zrobisz. Sprawiasz wrażenie wszystkowiedzącego a widać wyraźnie, że tak nie jest. A to wypływa na forum gdzie przyszedłeś z pokorą. Aż strach pomyśleć jak to wyglądało w Waszej relacji.

Nie widzisz dalej, że ona zapewne próbowała z Tobą rozmawiać, i to zapewne wielokrotnie. Przecież nie zerwała z Tobą przy pierwszej kłótni prawda ? Jestem przekonany, że próbowała z Tobą o tym porozmawiać wielokrotnie ... no ale Ty wiedziałeś lepiej co dla niej / co dla Was dobre. Dalej sądzisz, że wiesz. Teraz nagle Tobie zachciało się rozmawiać. Za późno.

18

Odp: Po 16 miesiącach przestaliśmy być razem, jak dopomóc szczęściu?

Siwek ciężko rozmawiać kiedy ktoś nie chce rozmawiać i nie chce nawet spróbować porozmawiać. Pokorę w sobie nadal mam. Uważam jednak, że nie zrobisz niczego na siłę. Czy trafiłeś kiedykolwiek na osobę, która bez względu na to co nie zrobisz i co nie powiesz jest na nie?

Mówiłem jej, że dzięki iż nie poznała mnie rok wcześniej bo po miesiącu by się spakowała. Praktycznie wszystko co miała "złe" w poprzednich związkach zostało u mnie wyłączone. Praktycznie wszystko, posypał się tylko umysł. Czy widziałem? Kurcze widziałem ale wierzyłem, że jeszcze kilka dni, tygodni to zniesie. Nie zniosła. No jest to moja wina. Ani Twoja ani jej tylko moja. I ja doskonale to rozumiem.

Tylko nie mogę stanąć z życiem w miejscu. Nie mogę czekać miesiącami czy będzie chciała rozmawiać czy nie będzie chciała. Pewnych rzeczy nie da się już zatrzymać. To nie jest tak, że wina leży zawsze po jednej ze stron. Ona się rozdziela. W tym przypadku mojej jest 98%.

Kurcze wyciągasz wnioski tak daleko idące po szkicu sytuacji.

19

Odp: Po 16 miesiącach przestaliśmy być razem, jak dopomóc szczęściu?

Ale Siwek ma absolutna racje. Nie dziwie sie kobiecie, ze nie chce rozmawiac z "partnerem", ktory widzi tylko siebie jako centrum swiata, ktory nie podejmuje dialogu, ale z gory wie, co jest dla tej drugiej polowki dobre.

20

Odp: Po 16 miesiącach przestaliśmy być razem, jak dopomóc szczęściu?

Napiszę tak wink
To nasze codzienne życie i sposób w jaki żyjemy to są konsekwencje naszych działań. Jeżeli dzisiaj nie zabamy o siebie to w późniejszym życiu szanse na zdrowe funkcjonowanie drastycznie maleją. Jeżeli będziemy wciąż  negatywnie nastawieni do ludzi i świata to raczej wiadomym jest, że odpłaci nam tą samą monetą. "Wiadomym jest", że optymiści przyciągają do siebie więcej pozytywnych sytuacji i zdarzeń, a więc znowu mamy do czynienia z pewnego rodzaju konsekwencją. Niech każdy z Was prześledzi swoje życie wstecz często a być może spostrzeże że sprawy tak jak się ułożyły są najlepszym rozwiązaniem pomimo, że na dany moment wcześniej wydawału się najgorszym scenariuszem. Czy to są lekcje życiowe z pokory? Być może nie zawsze jeżeli ktoś jest głęboko w "odchłani" ale w większości przypadków po rozstaniu z partnerem zaczynamy nowe lepsze życie, po zwolnieniu z pracy otrzymujemy lepszą, etc. Mówimy wtedy, że widocznie tak musiało być, że to wszystko ma sens, dobrze się stało.

Nasze ścieżki te codziennie wyboru, które podejmujemy i konsekwencje wytyczamy sami. Talenty niestety są wrodzone i możemy dwoić się i troić a nie damy rady myśleć jak Einstein wink Pewnie wielu z Was zdarzyło się z sytuacją w której dzieją się niezwykłe rzeczy. Dajmy na to intensywnie myślimy o jakieś osobie, ta osoba nagle dzwoni, albo spotykamy ją w najmniej oczekiwanym momencie wówczas przechodzimy obok obojętnie mówiąc o zwykłym przypadku, albo nadajemy mu głębi, nazywając przeznaczeniem. Kluczem do jego zrozumienia jest świadomość i to właśnie ona nadaje sens życiu.

Dlaczego to wszystko piszę? Minęły prawie dwa lata od rozstania, rok temu z poślizgiem dosłownie kilku dni w rocznicę "dostałem" od losu cudowny dar, który otacza mnie do dnia dzisiejszego. Życzę Wam także dużo szczęścia i miłości i nigdy nie poddawajcie się bo to co najlepsze dopiero przed Wami wink

21

Odp: Po 16 miesiącach przestaliśmy być razem, jak dopomóc szczęściu?

A co dostałeś ? A co dostałeś? tongue

22

Odp: Po 16 miesiącach przestaliśmy być razem, jak dopomóc szczęściu?
Czarna Pantera napisał/a:

A co dostałeś ? A co dostałeś? tongue

Czarna przepraszam, że dopiero teraz. Nie przyszło powiadomienie na e-mail.
Co dostałem? A było to tak...

Po tym szoku samolubnym całkowicie sobie odpuściłem temat "kobiet". Kupiłem sobie motocykl i wtedy zapewne każdy pamięta była specyficzna pogoda. Od lipca do grudnia jeździłem. Każdego praktycznie dnia, każdy weekend bym mój. Poznawałem mnóstwo osób, dużo zdjęć, filmików ale... wszystko to kręciło się w męskim gronie wink Nie, nie poznałem faceta haha. Później styczeń, luty przyszła zima a później od marca znów ciągłe jeżdzenie. O byłej zapomniałem całkowicie tylko gdzieś tam w deszczowych dniach przewijała się już jako mgła w moich myślach. I co było dalej?

A przyszła do nas do pracy stażystka w lutym. Spojrzałem, podpytałem, studentka zaoczna z chłopakiem wink Dziewczyna petarda. Ja miałem swój motocykl więc "kompletnie nie zwracałem uwagi wink W maju (3 miesiące po tym jak u nas już pracowała) miałem awarię motocykla. Motocykl w warsztacie, ja nie wiedziałem co z soba zrobić, któregoś dnia zagadałem tak kompletnie czysto grzecznościowo. Między nami spora róznica była wieku (jakies 15 lat big_smile) więc w żaden sposób nie na nic nie nastawiałem. Miał być grzecznościowo. Raz cześć, drugi raz cześć, trzeci raz krótka rozmowa, później dłuższa, a później była impreza firmowa - umówiliśmy się, że idziemy tam razem, później wizyty w domu, później wspólny wyjazd w sobotę na obiad, później wspólny weekend...później wspólne grudniowe wakacje aż... od marca tego roku zamieszkała ze mną.

Dlatego dzisiaj patrząc na to wszystko i porównując po ponad roku przeszłą "miłość" z obecną - to jakby dwa inne Światy. Pomimo wieku dużo więcej wyrozumiałości, zrozumienia itp. Mieszkamy w tym samym domu, który budowałem dla "tamtej". Obecna partnerka o wszystkim wie oczywiście. Razem kończyliśmy ten dom wink

Czy ja się zmieniłem? Chyba nie. Nie wierze sam dzisiaj w to, że można się zmienić. Każdy jest taki jaki jest a tylko dane osoby na nas w ten lub w inny sposób działają. Przecież Was tez jedni drażnią lub powodują, że odpala się w Was zło wink
Tutaj tak nie mam, nie odpalamy się na siebie. Póki co jest ok - stąd Czarną Pantero mój hurraoptymizm wink

Posty [ 22 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Po 16 miesiącach przestaliśmy być razem, jak dopomóc szczęściu?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026