netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Kłopot z wyborem priorytetów - różnica zdań

8 odpowiedzi2 522 wyświetleniazałożony przez BetweenUs, 04.06.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kłopot z wyborem priorytetów - różnica zdań

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

1

Temat: Kłopot z wyborem priorytetów - różnica zdań

Na wstępie, przy okazji "pierwszej publikacji" witam wszystkich użytkowników forum.

Dylemat jakim chciał bym się z Wami podzielić i oczywiście ewentualnie wysłuchać konstruktywnych wypowiedzi osób nie związanych bezpośrednio ze sprawą dotyczy różnicy zdań w ogólnym podejściu do życia, tak przeze mnie jak i moją wybrankę.

Naturalnym jest, że nie sposób streścić całości zagadnienia w kilku zdaniach, jednakże postaram się skupić na elementach zasadniczych.
Moją partnerkę i mnie dzieli różnica wieku 10 lat. Ja mam 32 lata, Ona zaś niespełna 23. Zdawałem sobie z tego sprawę w chwili gdy decydowałem się na związek. Niniejsza relacja posiada dość krótki staż - spotykamy się ze sobą od mniej więcej 2 miesięcy. Mimo to uważam, że Dorota (nie zamierzam ukrywać, że nie jest to Jej prawdziwe imię) jest dojrzała jak na swój wiek. Pod wieloma względami, w trakcie toczonych przez nas rozmów wspomniana różnica wieku jest przeze mnie niezauważalna.

No właśnie - komunikacja. W tej kwestii nie mam nic do zarzucenia Dorocie. Sobie raczej również, choć wszyscy wiemy jak bardzo obiektywna jest próba oceny samego siebie. wink Wartym zaznaczenia jest fakt, iż jestem typowym ekstrawertykiem. W grupie często pełnię rolę "samca alfa", co będzie dość istotne w dalszej części niniejszej opowieści. Sformułowanie "osobowość dominująca" nie pasuje (chyba) do stylu mojego charakteru w takim stopniu, że lubię traktować swoich rozmówców na równym poziomie i każdorazowo biorę poprawkę na fakt, iż moja opinia niekoniecznie musi/ może być prawdziwa.

Dorota również nie ma oporów w zakresie wymiany poglądów i dyskusji na dowolny temat. Bardzo cenię wiele cech Jej charakteru jak otwartość umysłu, sposób wypowiedzi, czy ogólne zainteresowania.

Poglądy życiowe, zawodowe i plany na przyszłość.

W tym miejscu dochodzimy do sedna problemu.
Dorota posiada duszę artystki, co nomen omen uważam za urocze zjawisko. Niezwykle często łapię się na tym, że jej obserwacje najbliższego otoczenia sięgają znacznie głębiej aniżeli moje. Ja odbieram rzeczywistość przede wszystkim oczami empiryka co nie oznacza jednak, że nie jestem w stanie zrozumieć czy tym bardziej docenić aspektu artystyczno - duchowego, dostrzeganego przez moją wybrankę.
Jej życie przepełnione jest emocjami, które permanentnie analizuje. Zjawisko to ma szereg plusów i kilka, w tym jeden zasadniczy minus. Sprawia bowiem, że moja partnerka niejako tworzy problemy tam, gdzie ja ich nie widzę lub też w sytuacjach, które ja rozwiązał bym w przeciągu przysłowiowych dwóch minut.
Na przestrzeni kilku lat, między innymi ze względu na aspekty zawodowe posiadłem umiejętność wyboru i segregowania priorytetów w tym także priorytetów życiowych. Odnoszę wrażenie, że moja partnerka na dzień dzisiejszy nie dysponuje podobną wiedzą.

Oboje mamy swoje pasje, które staramy się realizować. Jak nietrudno się domyślić oboje musimy również mierzyć się z rzeczywistością dnia codziennego.

Z mojej perspektywy najistotniejszym problemem (wracamy do wątku umiejętności wyboru priorytetów) jest zapewnienie sobie, oraz osobom z mojego najbliższego otoczenia środków i warunków do życia.
Z tego powodu poświęcam relatywnie dużo czasu na pracę i - choć zabrzmi to groteskowo - zarabianie pieniędzy. Z biegiem czasu przywykłem do życia na pewnym poziomie. Wspomniany pieniądz nie jest dla mnie celem samym w sobie, ale środkiem zapewniającym egzystencję zgodną z założonymi standardami.
Dorota oczywiście doskonale rozumie moje podejście. Mało tego. Frustruje ją fakt, że sama nie zarabia na swoje potrzeby. Zatem, niemal od chwili gdy się poznaliśmy próbuję zorganizować Jej pracę mniej więcej zgodną z jej aspiracjami zawodowymi i finansowymi, co pozwoliło by Jej na realizację własnych planów i - jak sądzę - wpłynęło by pozytywnie na Jej psychikę.

Od momentu gdy podjąłem się tego zadania obserwuję u Doroty coś co określił bym mianem "dualizmu potrzeb". Z jednej strony twierdzi Ona, że chętnie poszła by do pracy realizować się na gruncie zawodowym. Z drugiej zaś niemal każda z moich propozycji koliduje (terminami) z Jej zajęciami o charakterze artystycznym.
Problem nie istniał by w sytuacji, gdyby moja wybranka potrafiła selekcjonować zadania zgodnie z ich wartością odnoszącą się do bieżących potrzeb życiowych. Twierdzi Ona jednak, że bez wspomnianych elementów artystycznych (występów, sceny, itp.) nie czuje się spełniona.
Praca zawodowa spada zatem na drugi plan.

Wartym zaznaczenia jest kolejny fakt, który podkreśliłem na samym początku naszej znajomości. Ja w żadnym razie nie poszukuję "utrzymanki". W mojej ocenie związek winien być pewnym układem partnerskim, w którym obie strony potrafią wzajemnie się uzupełniać.

Jednym z elementów, który bezspornie - w mojej ocenie - wpływa na nieco inny sposób postrzegania świata są warunki w jakich przyszło nam dorastać.

Dorota, pomimo że - jak sama twierdzi - posiada rodziców, których kocha najbardziej na świecie popełniła pewne błędy młodości, które mnie pozostają obce (w sferze doświadczeń). W okresie gdy była nastolatką w jej życiu doszło do kilku zdarzeń, które pozostawiły po sobie traumę i wpłynęły na ukształtowanie Jej światopoglądu. Nadużywała alkoholu, prowadziła swobodny i zarazem rozrywkowy tryb życia. W pewnym momencie, na skutek braku zainteresowania i nadzoru ze strony rodziców nie zadbała należycie o swoją przyszłość, zdając się na przysłowiowy los.

Ja natomiast miałem szczęście wychowywać się w domu, w którym jako jedynakowi poświęcano mi masę uwagi i starano się ukierunkować mój charakter w najlepszy - jak sądzili moi rodzice - sposób. Zadbano o moje potrzeby, wykształcenie i perspektywy. Dodatkowym czynnikiem był fakt, że mimo iż dorastałem w dostatku, nigdy nie dano mi szansy stać się członkiem społeczności "bananowej młodzieży" ucząc mnie, że na swoje potrzeby jestem zmuszony zapracować we własnym zakresie. Z tego powodu imponuje mi ludzka zaradność, umiejętność radzenia sobie w trudnych sytuacjach, czy szacunek do pracy.
Nigdy nie byłem również typem imprezowicza. Nie zrozumcie mnie źle, ja na prawdę potrafię się bawić. Posiadam ogromny zapas pozytywnej energii i jeśli wierzyć głosom otoczenia, na codzień pozostaję zabawny i dobrze wpływam na ludzi.
Oczywiście mam również wady i nie uważam siebie w żadnym razie za "chodzący ideał". Mimo spokojnego usposobienia potrafię poważnie się zirytować (nie, nie jestem furiatem). Niekiedy brakuje mi konsekwencji w działaniu, jednak cały czas pracuję na sobą. Człowiek uczy się całe życie, a ja z każdej porażki staram się wyciągać naukę na przyszłość.

Celem jest dla mnie stworzenie rodziny i otoczenia w sposób, jaki sobie wymarzyłem. Zdaniem Doroty sprawia to, że mój charakter staje się despotyczny. Ja z kolei uważam, że czynnikiem determinującym moje podejście jest wrodzony upór w dążeniu do wyznaczonego celu. Nie bardzo potrafię wyobrazić sobie, że jakikolwiek element niweczy wspomniane wcześniej marzenie. Droga do niego kosztowała mnie bowiem sporo wyrzeczeń, pracy i poświęceń.
Moja wybranka teoretycznie pragnie osiągnąć podobny cel jednak intuicja i logika podpowiada mi, że brak jakiegokolwiek planu działania sprawi, że prędzej czy później będzie zmuszona pogodzić się z porażką.

Ja jestem gotów na wyrzeczenia i bycie elastycznym, jeżeli tylko pozwoli mi to żyć zgodnie z obraną drogą.
W podejściu Doroty dostrzegam jednak pewne sprzeczności, których niekiedy nie sposób pogodzić.
- chciała by wieść wygodne życie, ale sama nie pójdzie do pracy wykraczającej poza Jej zainteresowania;
- krępuje ją korzystanie z moich pieniędzy, jednak ciężko Jej znaleźć zajęcie niekolidujące terminem z zajęciami artystycznymi;
- ma szereg planów związanych ze sferą artystyczną, których realizacja nie jest możliwa bez pieniędzy. Jednocześnie - jak wspomniałem wcześniej - trudno jej podjąć pracę pozostającą bez wpływu na sferę artystyczną (swoisty paradoks);

Tematu oczywiście nie wyczerpałem jednak by nie przedłużać, pytania na które chciał bym znaleźć odpowiedź brzmią następująco:
- czy różnice charakterologiczne jakie nas dzielą są na tyle duże, że możliwość znalezienia wyjścia z sytuacji oceniacie jako minimalną?;
- czy podjąłem się niemożliwego próbując pomóc Dorocie w wyjściu na prostą? Dodam, że owa "prosta" pozostaje swoistą normą wg moich kryteriów i doskonale rozumiem, że każdy może mieć inny plan na własne życie;
- czy powinienem pozwolić swojej wybrance na podążanie własną ścieżką, a samemu skupić się na poszukiwaniu innej partnerki, z którą łączył by mnie wspólny cel?;
- czy może jestem ślepy i nie dostrzegam tego, że moja partnerka wybrała sobie niezły egzemplarz na "sponsora"???;

Z góry dziękuję Wam za przemyślane i sensowne wypowiedzi.
Damian

2

Odp: Kłopot z wyborem priorytetów - różnica zdań

Ja też strasznie baaardzo chciałam pracować, ale bałam się cholernie nawet wysłać CV (co jest dziwne, bo dwa lata temu pojechałam do Grecji i pracowałam w 5* hotelu, obcy język, obcy ludzie, a do tej pory za nimi tęsknię i odwiedzam przyjaciół -bo mogę ich tak nazwać). A jeśli już wysłałam to "starałam się" nie dopasować terminu spotkania. Aż w  końcu w maju ruszyłam do pracy i chciałam zrezygnować  po dwóch dniach, bo nie dam rady, bo studia, bo muszę pod koniec maja wrócić do domu na uroczystość rodzinną, bo to, bo tamto. Ale zacisnęłam pośladki i właśnie wróciłam po kolejnym dniu pracy smile Może ona też po prostu boi się pracy? Nie, że jest leniwa, ale po prostu strach przed czymś nowym ją tak nakręca i szuka wymówek.
No przynajmniej z opisu to jakbym o sobie czytała. To z młodym, hulaszczym trybem życia też. Tylko, że ja mam 23 lata, a mój facet 24 smile

3 Ostatnio edytowany przez Ślimaczyca (2015-06-06 16:20:19)

Odp: Kłopot z wyborem priorytetów - różnica zdań

BetweenUs,
Co robi w swoim życiu Dorota? Studiuje? jeśli tak, to co? Skąd ma pieniądze na utrzymanie? Stypendium, rodzice?
Jest między Wami spora różnica wieku i choć może się ona zacierać w niektórych momentach, bo D. Jest dojrzała i ma ponadprzeciętną umiejetność obserwowania i doświadczania świata, to pamiętaj, że 10 lat doświadczenia życiowego, kształtowania charakteru nie przeskoczy.
Ja też mam 23 lata, mój chłopak 31 i mamy podobnie, ja jestem na początku kariery studenckiej, brakuje mi doświadczenia, ciągle szukam swojej drogi...tego nie da się nadrobić w miesiąc.
Nie napisałeś,cczy D. jest artystką z zamiłowania i hobby, czy ze świadomego wyboru i taki wybrała zawód, a to bardzo istotne. Jeśli to pierwsze, kiedyś zauważy, że z samych występów się nie utrzyma i czas wrócić na ziemię. Jeśli to drugie, musisz się pogodzić z tym, że zawsze sztuka bedzie dla niej na pierwszym miejscu, nawet jeśli będzie miała mieszkać w zrujnowanej kawalerce i jeśc chleb z masłem, co więcej, jeśli jest uparta, do "normalnej" pracy nie pójdzie. Nie dlatego, że nie widzi swojej sytuacji, ale dlatego, że po pierwsze: nic innego (poza sztuka) nie będzie umiała (Schönberg powiedział, że sztuka nie jest wytworem chęci, ale musu), po drugie: nie będzie chciała pracować w środowisku nieempatycznym, nieartystycznym, hmm...jak to powiedzieć, nie tak wrażliwym jak ona.
Ja jestem muzykiem i przez 6 miesięcy pracowałam w innym zawodzie, dorabiałam na studiach. To mnie naprawdę zabijało, przełożyło się to na moje studia, związek, na psychikę, naprawdę na całe życie. Teraz wiem, że nie wrócę do takiej pracy, choćbym miala właśnie jeść chleb z masłem i wiem, że np.mój chłopak, też muzyk, też inaczej by nie zrobił.
Cóż, trudny egzemplarz sobie wybrałeś wink

4

Odp: Kłopot z wyborem priorytetów - różnica zdań

A może zainspiruj ją jakimś działaniem, które nie wymagałoby od niej wychodzenia do pracy innej niż jej zainteresowania? Skoro ma wrażliwą duszę, to ma też wobraźnie, jest pełna emocji, dlaczego nie przeleje tego na papier czy komputer? Jest teraz tyle możliwości tworzenia sztuki samemu nie wychodząc z domu i robiąc to, co się lubi, że trzeba by tylko trochę poszperać i znaleźć swój własny sposób na to. Niech pisze scenariusze do jakich chciałaby grać, może jakieś książki, prowadzenia bloga z taką tematyką jaką lubi? To może być dobry początek czegoś większego, co w przyszłości może się jej bardzo opłacić.

5

Odp: Kłopot z wyborem priorytetów - różnica zdań
BetweenUs napisał/a:

Tematu oczywiście nie wyczerpałem jednak by nie przedłużać, pytania na które chciał bym znaleźć odpowiedź brzmią następująco:
- czy różnice charakterologiczne jakie nas dzielą są na tyle duże, że możliwość znalezienia wyjścia z sytuacji oceniacie jako minimalną?;
- czy podjąłem się niemożliwego próbując pomóc Dorocie w wyjściu na prostą? Dodam, że owa "prosta" pozostaje swoistą normą wg moich kryteriów i doskonale rozumiem, że każdy może mieć inny plan na własne życie;
- czy powinienem pozwolić swojej wybrance na podążanie własną ścieżką, a samemu skupić się na poszukiwaniu innej partnerki, z którą łączył by mnie wspólny cel?;
- czy może jestem ślepy i nie dostrzegam tego, że moja partnerka wybrała sobie niezły egzemplarz na "sponsora"???;

Z góry dziękuję Wam za przemyślane i sensowne wypowiedzi.
Damian

Menadżer projektów? hehe

Odpowiadam:
1.Możliwość znalezienia wyjścia z sytuacji oceniam jako minimalną.
2.Ja nie rozumiem o jakim wyjściu na prostą mowa. Dorota jest normalną, młodą dziewczyną szukającą swojej drogi.
3.Raczej tak.
4. Z tego co napisałeś, nic o tym nie świadczy. Raczej podoba  się jej,że jesteś pewny siebie i poukładany.

A jeśli chodzi o różnicę, to ona w tym wieku jest znaczna.
Ja jestem w twoim i mam znajomych w wieku Doroty i na wielu płaszczyznach się dogadujemy. Sympatia, zainteresowania, porozumienie intelektualne itd. W kontaktach koleżeńskich to wystarczy. Ale w parze trzeba mieć podobne cele i być na podobnym etapie życia. A osoba w wieku studenckim ma zupełnie inną perspektywę najbliższej przyszłości, ma poczucie,że na wszystko ma czas i że wszystko przed nią.

Poza tym Dorota jest ze świata gdzie się pielęgnuje swoje ideały i ma się pogardę dla pogoni za pieniądzem i mi się wydaje,że Ty tego nie zrozumiesz.Nie czujesz tego.

6

Odp: Kłopot z wyborem priorytetów - różnica zdań
Szarlotkanagorąco napisał/a:

Poza tym Dorota jest ze świata gdzie się pielęgnuje swoje ideały i ma się pogardę dla pogoni za pieniądzem i mi się wydaje,że Ty tego nie zrozumiesz.Nie czujesz tego.

Skąd takie wnioski?

7 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-06-09 15:55:23)

Odp: Kłopot z wyborem priorytetów - różnica zdań

He, he, he autorze. Moim zdaniem nie roznicie sie o tyle charakterami (roznice w charakterach często mają rezultat kontruktywny) tylko tym, że Ty widzisz swój styl zycia jako jedynie słuszny i chcesz go narzucic młodej osobie. I tu jest "cały pies pogrzebany". Nie wiem, ale może właśnie przez swoje wychowanie (choć nie umiem określić całego związku przyczyny i skutku) chcesz wobec niej pełnic rolę ojca, instruktora, przewodnika a nie tworzyć relację partnerską. Może nawet ten cały materializm wydaje się cyniczny (z boku) ale taki po prostu jesteś (cynicznym to można się jeszcze stać, oby nie). Raczej nie da się tutaj (u was) stworzyć relacji partnerskiej, aż nie zrozumiesz, że podejście do życia "Doroty" jest tak samo słuszne jak Twoje. Równie dobrze mogłaby ona sama napisać, czemu on nie zrezygnuje z pracy na poczet zajęć artystycznych (gdybyś miał takie zainteresowania)? Oczywiście istnieje logiczna sprzeczność między korzystaniem z życia na "odpowiednim poziomie materialnym" a nie wykonywaniem "odpowiednio płatnej pracy". Ale co z tego? Czy każdy musi się kierować tym kryterium? Słyszałeś może o motywacji wewnętrznej i zewnętrznej? Tej drugiej, jeśli nie ma parcia na pięniądz nie da się komuś wtłoczyć. "Dorota" ma silną motywację wewnętrzną na realizacje swoich zainteresowań i nie zamieni tego, anie nie pogodzi z motywacją zewnętrzną na zarabianie, bo byłby one ze sobą sprzeczne. Ty z jednej strony chciałbyś być z taką interesującą dziewczyną, z drugiej strony nie da się tego pogodzić z modelem życia, który jest Twoją wizją - matki, żony, kobiety odpowiednio zarabiającej. Być może nawet zmuszenie się do takiego związku spowodowało by kiedyś wasze burzliwe rozejście się. Poznając kogoś możesz albo zaakceptować w 100% inność tej osoby i się dostosować albo poszukać takiej, pod takimi kryteriami, które Tobie będą odpowiadać. Możesz więc albo dać spokój "Dorocie" albo zupełnie zmienić swoje poglądy na życie, dać jej 100% możliwości realizacji tego co chce. Szukasz żony, kochanki, matki dzieci, kobiety "zarabiajacej na poziomie", to poszukaj w środowiskach bizneswoman, kobiet lasych na "sytuowanych" facetow a nie w srodowisku artystycznym zawracasz głowę jakiejś dziewczynie, która chce się realizować, do czego ma prawo.

8

Odp: Kłopot z wyborem priorytetów - różnica zdań
maniek_z_maniek napisał/a:

Możesz więc albo dać spokój "Dorocie" albo zupełnie zmienić swoje poglądy na życie, dać jej 100% możliwości realizacji tego co chce. Szukasz żony, kochanki, matki dzieci, kobiety "zarabiajacej na poziomie", to poszukaj w środowiskach bizneswoman, kobiet lasych na "sytuowanych" facetow a nie w srodowisku artystycznym zawracasz głowę jakiejś dziewczynie, która chce się realizować, do czego ma prawo.

Święta prawda. Problem polega na tym,że bizneswoman takiego BetweenUs nie a bardzo będzie kręcić. Po pierwsze on już takie miał. Po drugie mając kasę, stanowisko i drogi garnitur, bizneswomen nastawioną na kasę, może mieć na pstryknięcie palcami,więc to nie jest żadne wyzwanie dla takiego gościa. Poza tym takie kobiety są zazwyczaj mało kobiece z charakteru i mało uczuciowe(inaczej karierę w biznesie ciężko zrobić). A taka romantyczna Dorota, dusza artystyczna pewnie jest kobieca, delikatna i uczuciowa.Ale ponieważ jest wrażliwa i trochę oderwana od rzeczywistości, dużych pieniędzy raczej robić nie będzie. Choć w życiu nigdy nie wiadomo-szczególnie,że po 30 z młodzieńczych ideałów często nic nie zostaje i człowiek zaczyna podejmować bardziej racjonalne decyzje.Jednak to musi być proces naturalny i niewymuszony.

9 Ostatnio edytowany przez LeeBee (2015-06-09 17:51:08)

Odp: Kłopot z wyborem priorytetów - różnica zdań
maniek_z_maniek napisał/a:

Ty widzisz swój styl zycia jako jedynie słuszny i chcesz go narzucic młodej osobie. I tu jest "cały pies pogrzebany".

O to to. Dokładnie takie same wnioski mi się nasunęły, zwlaszcza po zdaniu:

BetweenUs napisał/a:

Celem jest dla mnie stworzenie rodziny i otoczenia w sposób, jaki sobie wymarzyłem.

Ty masz swoją wizję życia, do której potencjalna kandydatka na żonę ma się dopasować. Nie tak się buduje związek. Ponadto odniosłam wrażenie,  że uważasz dziewczynę za niedojrzałą, którą trzeba kierować bo Ty wiesz lepiej.

A co do zakładania rodziny ta dziewczyna może ci plany pokrzyżować, bo jeszcze kilka lat może nie być gotowa na macierzyństwo.

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kłopot z wyborem priorytetów - różnica zdań

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026