Nieudane mieszkanie razem - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nieudane mieszkanie razem

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 53 ]

1

Temat: Nieudane mieszkanie razem

Dziewczyny,

Piszę z problemem, wydaje mi się, dosyć nietypowym.

W grudniu, po 7 miesiącach związku, zamieszkałam z moim chłopakiem. Mieszkanie po prostu nam się trafiło, tania kawalerka w dużym mieście, w którym oboje pracujemy. Zdecydowaliśmy się na przeprowadzkę, ale nie kierowała mną jakaś ogromna ochota mieszkania razem tylko chęć zamieszkania ''na swoim''.

Niestety, ja od początku bałam się tego kroku. Wydaje mi się, że stało się to za szybko.

Chłopak bardzo się zaangażował, pomaga w domu, sprząta, robi to o co go poproszę. Jednak to dla mnie za mało. Brakuje mi samotności. Co ważne, to była moja pierwsza wyprowadzka w życiu, więc nie mam porównania. Szybko zaczęłam się dusić, w moim chłopaku zaczęło irytować mnie wszystko, lubiłam momenty kiedy go nie było i miałam czas tylko dla siebie. Frustracja z powodu wspólnego mieszkania narastała przez kilka miesięcy. Wczoraj po kolejnej kłótni rozstaliśmy się.

Próbowałam wytłumaczyć mojemu chłopakowi, że mieszkanie razem mnie przerosło, ale nie chcę kończyć tego związku. Raczej chciałabym, żeby poszedł na swoje, usamodzielnił się beze mnie, żebyśmy znowu spotykali się tak jak wcześniej. Oczywiście moje wyobrażenia były dużo piękniejsze niż rzeczywistość. Załamaliśmy się oboje. Ja nie chcę kończyć tego związku, ale też nie wyobrażam sobie wspólnego mieszkania. Byłoby super jeżeli on wpadałby do mnie na kolacje, ewentualnie raz na jakiś czas na noc, ale żeby potem wrócił do siebie.

Powiedzcie mi, czy moje zachowanie jest normalne? Czy wynika to po prostu z niedostatku uczuć z mojej strony i powinnam dać mu spokój?

Minęły dwa dni od rozstania, a jedyne o czym myślę to on. Uwielbiam spędzać z nim czas, to na prawdę dobry człowiek. Ale wizja mieszkania razem już na zawsze mnie przeraża... Oboje jesteśmy bardzo młodzi, ja 23 lata, on 21 lat. Chciałabym poczuć jak to jest mieszkać samemu, uważam, że jemu też dobrze by zrobiła taka zmiana.

Dajcie znać co myślicie.

Dzięki!
C.

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez nudny.trudny (2019-04-21 20:25:17)

Odp: Nieudane mieszkanie razem
cudo12 napisał/a:

Powiedzcie mi, czy moje zachowanie jest normalne? Czy wynika to po prostu z niedostatku uczuć z mojej strony i powinnam dać mu spokój?

Nie wiem czy jest normalne i nie wiem z czego wynika, o niedostatku uczuć niekoniecznie bym mówił. Jeśli nadal chcesz być z nim razem, ale chcesz przerwać wspólne mieszkanie, to moim zdaniem wszystko jest dobrze i on może to zrozumieć. Można mieszkać z rodziną albo zupełnie samemu (aczkolwiek ekonomicznie nie ma to sensu) i spotykać się raz na jakiś czas. Może też jest jakiś problem w komunikacji między wami, jego podejściu do Twoich potrzeb. Jeśli on np. cały czas wymaga uwagi albo chce żebyście robili wszystko razem, to można zacząć doświadczać braku czasu dla siebie. Tymczasowe mieszkanie osobno to jedno z rozwiązań ale nie jedyne:)

"Poznacie ich po ich owocach":D

3

Odp: Nieudane mieszkanie razem

Powiem tak: miałam i mam bardzo podobnie. Mieszkam razem z partnerem od października. Zima to była tragedia.
Rad mam kilka. Znajdź sobie czas samotności dla siebie. Zrób coś dla siebie, wywal go do jego znajomych i pobądź sama ze sobą. Wyjdź sama sobie na miasto.
To jest naturalne, że jak zaczynasz z kimś przebywać 24/7 to traci się różowe okulary i zaczynają wychodzić wady. Ale nie da się cały czas spotykać raz tu raz tam. W końcu i tak związek dochodzi do takiego etapu, że mieszkanie razem albo się pojawia, albo pojawia się rozstanie. Bo jak sobie wyobrażasz taki związek za 3-4 lata? Dalej razem ale oddzielnie?
Pomyśl o swoich priorytetach. Wszystko można razem wypracować, tylko trzeba troszkę chcieć.

Ja byłam na etapie, w którym chciałam wracać do domu rodzinnego. Planowałam przeprowadzkę, moje obecne mieszkanie jest tragiczne i źle się w nim czuję, dużo mi przeszkadza, ale tłumaczę sobie, że to stan przejściowy. Mam czas dla siebie. Potrzebuję iść sama ze sobą na zakupy to idę. Mój początkowy błąd polegał na tym, że byłam tak wykończona sama sobą, że nie chciało mi się nic robić, żeby to zmieniać. Więc kisiłam się w mieszkaniu, co tylko pogarszało mój nastrój. Potem zaczęłam wychodzić na godzinkę/dwie godzinki tygodniowo na miasto. Kupowałam sobie kawę i spacerowałam sama ze sobą. I to mi bardzo pomogło. Odbyłam też rozmowę z partnerem na temat tego, co mnie irytuje (mam strasznie duża potrzebą kontrolowania tego co się dzieje, irytuje mnie bałagan i niespodzianki, więc jak obiecywał, że np. pozmywa naczynia i tego nie robił, to ja już się irytowałam), przedyskutowaliśmy nasze sposoby spędzania czasu (ja lubię aktywnie, mój partner może leżeć i się tulić godzinami, kiedy mnie szlag jasny trafia).
Zdecydowaliśmy też się częściej wychodzić, bo wpadliśmy w straszną stagnację i praktycznie siedzieliśmy cały czas w mieszkaniu.

Teraz jest trochę lepiej, więc zakładam, że to po prostu był moment krytyczny.
Jasne, że najlepiej mi się ogarnia mieszkanie jak jestem w nim sama smile i bardzo lubię te dni, kiedy zostaję sama, a on wychodzi na cały dzień i mogę robić co chcę. Ale jak wyjeżdża na dłużej niż 2 dni to zaczynam tęsknić.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

4 Ostatnio edytowany przez stały (2019-04-22 13:43:46)

Odp: Nieudane mieszkanie razem

Jesteś młoda i nie dojrzałaś emocjonalnie jeszcze do poważnego etapu: mieszkania razem. Każdy potrzebuje pobyć trochę sam ale bez przesady. Musisz się zastanowić czy wolisz kolegę który wpada na kolacje a potem fora ze dwora albo swojego faceta którego kochasz i chcesz obok ile się da... Prawdę mówiąc widzę plus zamieszkania po w miarę krótkim etapie bo to właśnie ściąga różowe okulary i wiecie czy chcecie być razem dalej.

5

Odp: Nieudane mieszkanie razem

Moim zdaniem to nie jest „ten” facet. Dlatego Ci przeszkadza i męczy Cię jego obecność.

Powrót „każdy do siebie” jest bez sensu.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

6

Odp: Nieudane mieszkanie razem

Ludzie co wy macie teraz za pomysły na mieszkanie razem.
Każdy związek ma poszczególne etapy i przypisane do niego nowe cechy. Na tym polega rozwój związku. Mam wrażenie że teraz każdy chcialby stworzyć związek w 6 miesięcy bez wysiłku - mieć ciastko i zjeść ciastko.
To normalne że potrzebujesz czasu dla siebie i chłopak nie powinien się o to obrażać tylko docenić że dojrzałe patrzysz na wasz związek. Patrz na całość, gdzie jesteś , i gdzie chciałabyś być w waszym związku.
Osobiście nie mieszkałem z żoną przed ślubem i bardzo sobie ten czas cenimy, i ja i żona. A jaka była ogromna radość gdy po ślubie razem zamieszkalismy to jest nie do opisania.

7 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-04-24 01:08:54)

Odp: Nieudane mieszkanie razem

cudo12 Autorko masz na pewno dobrą cechę szukania w Sobie to dobry odruch pomaga w dorastaniu/dojrzewaniu
Nie chodzi mi o szukanie winy i problemów na sile.chodzi bardziej o uwagę w szukaniu przyczyn rozpoznawanie skutków i szukanie rozwiązań a nie dowalanie sobie za błędy "młodości"i obwinianie innych.
"moje wyobrażenia były dużo piękniejsze niż rzeczywistość" tak oczekiwania to największe źródło rozczarowań teraz już wiesz
ale oczekiwania bywają różne nie które są związane z naturalnymi potrzebami inne są fantazjami złudzeniami .
"mieszkanie razem mnie przerosło" zdarza się potrzeba własnej przestrzeni jest właśnie naturalna nie ma nic złego w tym że chcesz się dobrze czuć sama z sobą ,ale jak chcesz być w związku to pracuj też nad dzieleniem się i wspieraniem szczęściem wypracowanym samodzielnie z tą drugą osobą nie będąc jednak  "całym światem " dla niej ."Żyć bez niego nie mogę jest całym moim szczęściem" itp itd to romantyczne brednie opisujące jakieś chore relacje gruba przesada przeginanie w przywiązaniu uzależnieniu się a nie naturalna zdrowa więź jest różnica ale te sprawy mieszają się w życiu i to bardzo oscylują na granicy tego co zdrowe i toksyczne sam wpadałem w takie klimaty i nie ja jeden.
Twój chłopak może jeszcze tego nie widzi chce atencji i chce być czuły przesadza nadskakuje i oczekuje wzajemności .Jeszcze się nie poznaliście w naprawdę trudnych sytuacjach to znaczy poznaliście i rozstaliście to błąd może być nieodwracalny w skutkach wycofaliście się.Teraz będziecie niepewni i nieufni obydwoje gorzej jak będziecie udawać że wszystko jest OK po rozstaniu.
Jeżeli masz  oczekiwania wobec tej innej niby nowej fazy związku to możesz znowu się rozczarować tym moim zdaniem krokiem wstecz to taki powrót do przeszłości ocieranie się o friend zone nie da się wrócić do tego co było zmieniliście się już jesteście w innym punkcie.
Chłopak pewnie teraz czuje się odtrącony i obrażony słusznie niesłusznie to bez większego znaczenia jak ogarnięty to odparuje z tego ,ale nie wiem czy odnajdzie się w roli tak naprawdę kolegi czasoumilacza na żądanie jego potrzeby mogą być inne niż Twoje tak jak oczekiwania kłótnie to normalka podobnie ciągłe rozmowy które przechodzą w dobry nawyk choć czasem są nudne jak flaki z olejem..
Istnieje też spore ryzyko że teraz będziesz bronić swojej przestrzeni za wszelką cenę i ingerować w jego przestrzeń - pouczać co ma robić i wtrącać się kontrolować jego przestrzeń w jego dojrzewanie nie musi mu to się spodobać poza tym nie widzę też u Ciebie dążenia do tworzenia wspólnej przestrzeni w związku to trudne jak się mieszka osobno dawanie komuś przestrzeni jest ważne ale zaborczość może być groźna dla niego i dla Ciebie łatwo przekroczyć granice zazdrości tej naturalnej.Nie wiem które z was jest bardziej stanowcze a które bardziej uległe rywalizacja to zguba dla związku kompromisy nawet w związku w którym mieszkacie osobno są koniecznością nie ma miejsca na domysły i lepszych gorszych mądrzejszych i głupszych .Zastanów się też u siebie nad lękiem przed zranieniem i bliskością ale nie na siłę to nie jest "obowiązkowe",ale dość częste.Ukryta desperacja wewnętrzna presja posiadania związku z" rozsądku" bez uczucia jest tak samo groźna jak rutyna lub niedopasowanie.
Nie nadużywaj słów "zawsze" i "nigdy" to bywają spore ograniczenia w doświadczaniu życia i jeżeli chodzi o planowanie przyszłości życie się zmienia to jest tylko pewne .
Skąd to wiem sam byłem młody jestem w długim związku który cały czas progresywnie i dynamicznie się zmieniał i zmienia no teraz to dużo wolniej Mam trochę znajomych Mam córkę w Twoim wieku i bratanicę a one znajomych i przyjaciół mamy niezły kontakt tak myślę ,to forum potwierdza nasze doświadczenia oraz doświadczenia tych młodych osób.
A no  i z Lady znamy się  z innego wątku  na forum zgadzam się z jej przemyśleniami dość często jeżeli chodzi o przerwy rozstania drugie trzecie szansy itp
Jak byście się nie rozstali to bym Tobie napisał to co Lady z resztą inni wyżej też napisali pożyteczne rzeczy.
To przykre ale z tym chłopakiem chociaż dobry może być za późno niestety na taki układ jeżeli zaangażował się na innym poziomie niż Ty obym się mylił.To spore wyzwanie po rozstaniu nie wiem jak było dramatyczne i "na zawsze" sama to zbadaj i oceń.
Takie życie dojrzewamy w praktyce doświadczeniach akcji nie tylko w teorii i nie bądź dla siebie surowa bądź uważna i nie bój się w życiu błędów.Ułożenie sobie swojej własnej i wspólnej codzienności w równowadze z bliską osoba to największy sukces ale sam się nie zrobi i nie jest z urzędu dany na zawsze.Idealne związki między ludźmi w przyrodzie nie występują i nie muszą być takie doskonałe, Rozwój i  wzrost wspólny razem i osobno jest moim zdaniem celem samym w sobie no i dziecko rodzina dalszy temat nie do ominięcia, A czym związek ma się skończyć?  Czy ma być jeden związek na całe życie ? Kto wie ?

8

Odp: Nieudane mieszkanie razem
cudo12 napisał/a:

W grudniu, po 7 miesiącach związku, zamieszkałam z moim chłopakiem. Mieszkanie po prostu nam się trafiło, tania kawalerka w dużym mieście, w którym oboje pracujemy.

Nie wyobrażam sobie mieszkania z kimkolwiek, choćby najbardziej do mnie dopasowanym i kochanym, w kawalerce. Na takiej przestrzeni, w której nie można choć na chwilę się schować i pobyć samemu ze sobą, na dłuższą metę można się po prostu udusić. Być może tutaj tkwi przyczyna Twojego rozdrażnienia, bo zwyczajnie męczy Cię czyjaś stała obecność i to naprawdę nie musi chodzić o to, że cokolwiek z Tobą, z nim czy z Waszą relacją jest nie tak. Jesteście po prostu inni i macie inną potrzebę posiadania własnej, osobistej przestrzeni, ale to da się ze sobą połączyć, musicie tylko znaleźć jakiś kompromis. Ja po prostu poszukałabym większego mieszkania, a jeśli na tę chwilę Was na to nie stać, to porozmawiajcie, wyjaśnijcie sobie tę kwestię, nie rozchodźcie się, ale nie mieszkajcie wspólnie w jednym pokoju. Zresztą poważna rozmowa i tak wydaje się być nieunikniona.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

9

Odp: Nieudane mieszkanie razem

Co to za pomysł by mieszkać w kawalerce? Ja bym się chyba zapłakała, gdybym miała z kimś mieszkać wciąż w jednym pokoju. hmm Wolałabym dać ostatnie grosze na wynajem dwupokojowego mieszkania. Dla mnie to było oczywiste gdy zamieszkiwałam z facetami (mieszkałam w życiu z dwoma - teraz wciąż z tym drugim).
Miałam zawsze swoje łóżko, swój komputer, swoją przestrzeń. Robiłam swoje rzeczy, a wieczorem "spotykaliśmy" się na oglądanie filmów itd.
Jeśli masz taką potrzebę, możecie wtedy nawet spać osobno, jeśli nie wysypiasz się z kimś.

Tak zróbcie, zamiast rozstawać się czy zamieszkiwać osobno, bo to krok w tył, który dokona zniszczeń w Waszym związku - nie oszukujmy się.

10 Ostatnio edytowany przez Gosia1962 (2019-04-25 10:17:16)

Odp: Nieudane mieszkanie razem

Polskie warunki mieszkaniowe zniweczyly juz wiele dobrze zapowiadajacych sie zwiazkow.
Zadna normalna para, ktora znam (mieszkam w DE) nie decyduje sie na wspolne mieszkanie w kawalerce.

Jesli nie macie szans na wiekszy lokal, to zaproponuj mu, zebyscie zwiazek kontynuowali bez mieszkania razem.
Najwazniejsze jest to, zeby jasno i spokojnie twoja propozycje zakomunikowac.

Na mysl przychodzi mi taka jedna piosenka, ktorej tekst po przetlumaczeniu mniej wiecej brzmi:

" kocham cie i dlatego wyprowadzam sie".

11

Odp: Nieudane mieszkanie razem

To jest normalne.

Gdybym z moim partnerem miała mieszkać w kawalerce, to chyba bym się pocięła. Nie dlatego, że go nie kocham, ale, że potrzebuję własnej przestrzeni. Mieszkamy w 130 metrach kwadratowych, mamy dwie, osobne, sypialnie, bibliotekę i duży salon. Zawsze mam możliwość być sama i nie wyobrażam sobie innej sytuacji. Może to mój introwertyzm, jednak cenię sobie święty spokój i ciszę.

Polecam znalezienie większego mieszkania.

12

Odp: Nieudane mieszkanie razem

cudo12, ja napiszę z perspektywy osoby, która nie uważa mieszkania razem w kawalerce za zły pomysł. Bo mieszkam już tak ponad rok, na 30m2 i na następne 2 lata będziemy zmuszeni przenieść się do czegoś mniejszego. Nie mam odczucia "braku własnej przestrzeni". Na początku może trochę bo jednak przyzwyczajenie do mieszkania samemu, zwłaszcza jak się jest osobą która ma taką potrzebę jest dość silne, ale teraz potrafimy mimo przebywania razem zająć się nawet na parę godzin swoimi sprawami i nauką i nikt nie ma poczucia braku swobody i duszenia się razem.
Dodatkowo mamy razem codziennie zajęcia, więc prawie 24h spędzamy razem. Początek był trochę cięższy bo mimo kilku lat związku, nie znaliśmy swoich przyzwyczajeń, zasad itd ale właściwie teraz jest super i mogę powiedzieć otwarcie, że to zamieszkanie razem zbliżyło nas jeszcze bardziej smile

Może Twój chłopak chciał ciągle zajmować Twój czas, "wszystko razem" i nie mogłaś zająć się swoimi sprawami? Nie uważam że"to nie ten", tylko że jeszcze nie jesteś gotowa na przeniesienie związku na taki etap, zwłaszcza przy dość krótkim stażu. Wszystko w swoim czasie. Też jeszcze 2-3 lata temu myśl o zamieszkaniu razem była dla mnie nie do przejścia i odwlekałam to.

Co do mieszkania razem na małej,albo nawet większej przestrzeni musisz mieć świadomość, że nawet jeśli wrócicie do siebie, albo przez kolejne lata poznasz kogoś innego i temat mieszkania razem gdzieś wypłynie, trzeba  zgodzić się na pewne rzeczy. Ty masz swoje przyzwyczajenia, a ktoś ma swoje. Jeśli coś Cię naprawdę frustruje i np wynika z lenistwa tej osoby, braku higieny itp to oczywiście warto rozmawiać ale też żebyś nie starała się podporządkować drugiej osoby w każdym aspekcie mieszkania razem. Jakieś ustępstwa, wyluzowanie w pewnych kwestiach są potrzebne. Zresztą, jedni mogą ciągle przebywać razem i nie mają przesytu ani problemów, a inni potrzebują czasu dla siebie i to sporo bo zwariują. Ważne żebyś robiła coś w zgodzie ze sobą i swoimi potrzebami smile

13

Odp: Nieudane mieszkanie razem

Może to trochę za wcześnie na takie wspólne życie, ale to już jest chyba droga w jedną stronę. Nie słyszałam o przypadkach, które wróciły do mieszkania oddzielnie i coś z tego sensownego dalej było.

14 Ostatnio edytowany przez Gosia1962 (2019-04-25 14:14:54)

Odp: Nieudane mieszkanie razem

Lyssa, to nie jest normalne, ze dwoje ludzi mieszka na 30 metrach, a u ciebie bedzie ich jeszcze mniej!

Jezeli ty uwazasz to za normalne, to musze wycofac sie z dyskusji, bo dla mnie twoje argumenty to kpina. Dorabiasz do gowienka filozofie.

Kazdy czlowiek potrzebuje samotnosci,samospelnienia, mozliwosci wyciszenia i spokoju.

Realizacja niektorych hobby czy pasji jest w takiej kwadraturze niemozliwa. Nawet poczytac nie mozna w spokoju, bo ten drugi oglada TV. Ja chodze wczesnie spac, bo wczesnie wstaje. Do dobrego snu potrzebuje ciemnosci i ciszy. Moj maz dlugo oglada TV. On potrzebuje snu niewiele.
On gra na instrumencie muzycznym, to jego pasja. Ja robie tlumaczenia, potrzebuje do tej pracy  skupienia i ciszy.
A zaprosic kolezanke na pogaduszki o problemach? a czas choroby, kiedy to chory ma miec spokoj?

Czy byloby w takim mieszkaniu cokolwiek z tych rzeczy mozliwe?

Niektorzy z was chyba zapomnieli, jak zyje sie normalnie. Polskie warunki was przemienily. I wy wtedy dospiewujecie sobie filozofie "bo przeciez inni maja gorzej" Owszem, w Afryce i Azji niektorzy nie maja wcale wlasnego mieszkania, spia na dworze.

Nie dam sie przekonac, ze mieszkanie w kawalerce we dwojke  jest dobre dla normalnego czlowieka.

15

Odp: Nieudane mieszkanie razem

Jeden błąd, to pośpiech. Drugi błąd to... ścisła symbioza, której facet Twój zapewne oczekuje. I wymaga by być 24/24. Tak się nie da żyć. Czas dla siebie musi być, nawet mieszkając razem. Ta, te "razem"... razem śpicie, jecie, pracujecie, wydalacie... tak się nie da. I stąd te kłótnie.

16 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2019-04-25 14:51:21)

Odp: Nieudane mieszkanie razem

Dziewczyny, pamiętajcie, że mając 23-28 lat nie każdy ma warunki i możliwości na duże mieszkanie.
Ja mam 38metrów, dwa pokoje.
Prywatność minimalna, siedzimy sobie na głowie, ale to jest czasowe.

Polskie warunki nam w glowie nie zawróciły, le prawda jest taka, że są jakie są. A i tak ceny za wynajem momentami są z kosmosu wzięte.
Gosiu, tak właśnie wygląda życie młodych ludzi w miastach. Niestety.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

17

Odp: Nieudane mieszkanie razem

Lady Loka- ale ty masz 2 pokoje! to juz jest jakas prywatnosc.
kawalerka to jeden pokoj.

Nie da sie zyc we dwoje i nie dam sie przekonac, ze jest inaczej.

18

Odp: Nieudane mieszkanie razem

No mam dwa pokoje. Salon i sypialnię. To był mój warunek przy przeprowadzce.
Ale czasami wolałabym jeden duży pokój niż dwa maleńkie. Rąbnięcie ściany i zrobienie pokoju o szerokości 2.5metra to nie jest wielki wyczyn.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

19

Odp: Nieudane mieszkanie razem

Nie wyobrażam sobie mieszkania w kawalerce nawet sama ze sobą.

20 Ostatnio edytowany przez Gosia1962 (2019-04-25 15:57:29)

Odp: Nieudane mieszkanie razem

Lady Loka- zostaw 2 pokoje, nawet malenkie.
To nie jest normalne zyc w jednym pokoju.
sa choroby
zle dni
odwiedziny (maz ma kumpla, ty idziesz do sypialni poczytac)
ktos z was chce isc wczesniej spac, ten drugi chce obejrzec film o 2:00, bo ma na drugi dzien wolne...
albo praca na noc, na zmiany: partnerzy maja inny tryb pracy, p ktorej niezbedny jest NORMALNY odpoczynek w NORMALNEJ sypialni. W ciszy, ciemnosci/polmroku, przy niskiej temperaturze do 18 stopni (= tylko wtedy sen jest wartosciowy).

Jak to pogodzic? nie da sie.
Ludzie, dbajcie o wasza higiene psychiczna. Dbajcie o zdrowy sen w ciemnosci i ciszy.

Mieszkanie w jednym pomieszczeniu to ciagly stresik (swiadomie nie nazywam tego stresem; psychologowie mowia o pod- stresie), chociaz nie wiadomo, jak mocna jest milosc miedzy wami. Czlowiek skonstruowany jest tak, ze (nawet o tym nie wiedzac) nieswiadomie produkuje  w takich warunkach hormon stresu- adrenaline.
Ciagla obecnosc adrenaliny powoduje w mozgu spustoszenie.
Z tego biora sie zaburzenia albo choroby psychosomatyczne.
Nie chce sie wymadrzac, ale cos o tym wiem.
To moja robota.

Szanujcie wasza higiene psychiczna.
Ja lubie ludzi, obserwuje ludzi.
zauwazylam, ze np. polska kobieta 70 letnia to babunia.
Kobiety szwajcarskie, niemieckie, skandynawskie wygladaja duzo lepiej (nie chodzi mi o urode, chodzi mi o zdrowy wyglad).
Skads sie to bierze. Rowniez z warunkow mieszkaniowych i stresu z tym zwiazanego (inne tematy to odzywianie i brak odpowiedniego ruchu, nieumiejetnosc korzystania z wolnego czasu, relaksacji - ale to inna bajka)

Min. maja lepsze warunki mieszkaniowe: to podstawa jakosci zycia. W naszych  4 scianych zyjemy, wypoczywamy, odprezamy sie (albo wlasnie nie!).
Znam akurat te 3 przeze mnie wymienione kraje b. dobrze. I wiem, ze nikt tam  nie mieszka  w kawalerce we dwoje.
Ja wiem, ze w PL sa trudne warunki. To dziwny kraj pod wieloma wzgledami- ale to zgola inny temat...  Ubolewam nad tym,  jednoczesnie cieszac sie, ze mnie od 35 lat tam juz nie ma...
Ale tematem bylo mieszkanie w ciasnocie.
Autorke zatem rozumiem i popieram.

21 Ostatnio edytowany przez Benita72 (2019-04-25 15:54:40)

Odp: Nieudane mieszkanie razem

Nie przesadzajcie. Istnieja mazlenstwa, które z roznych wzgledow mieszkają w kawalerkach i potrafią się dogadać.
Sama pierwszy rok z moim przyszłym męzem mieszkałam w pokoju w akademiku, i brak przestrzeni nie był jakims problemem - być może trochę z tego względu, ze wiedzieliśmy, ze to sytuacja przejsciowa, a moze po prostu wiedzieliśmy, ze chcemy mieszkac razem.

Tu, wydaje mi się, decyzja o wspólnym zamieszkaniu była podjeta trochę za wcześnie, i chyba autorka bardziej ulegla presji, niż sama chciała (suwerennie). I chyba jednak to nie jest do końca to.

22 Ostatnio edytowany przez Gosia1962 (2019-04-25 16:11:53)

Odp: Nieudane mieszkanie razem

Zgadzam sie, ze jesli sytuacja jest przejsciowa- to nadzieja na zmane i perspektywe poprawy jest motywacja, by sie dogadac, sprezyc i postarac.
Ale czy autorka miala perspektywe zmany na lepsze?
nie doczytalam sie. Poza tym- co to znaczy : DOGADAC SIE. Malzenstwo jest po to, by ciagle sie dogadywac? dla mnie malzenstwo to zwiazek dwojga ludzi, ktorzy we wlasnym mieszkaniu odpoczywaja, cieszac sie wspolnym zyciem, jesli maja  na to normalne warunki, to przychodzi to latwiej. W ciasnocie ciagle trzeba brac WIELKA POPRAWKE na osobe druga, co wywoluje ciagly stres. Nawet przyslowiowe pierdniecie  po fasolowej staje sie problemem...no chyba ze pierdzicie przy facecie. Ja nie.

Ile malzenstw w Polsce rozchodzi sie wlasnie ze wzgledu na zle warunki? wiele, zbyt wiele. Sa nawet dane na ten temat.
Ale sie ich nie publikuje w PL chetnie, bo byloby to uderzenie i zarzut  we wladze panstwa, ktore pod tym wzgledem gowno dla obywatela  i w ramach ochrony rodziny robi.
Ile zon po rozwodzie mieszka dalej z pijakiem, przemocowcem, bo on nie ma sie gdzie wyniesc?  i sad przydziela mu jeden pokoj z uzywalnoscia kuchni....Tez normalne? tez:" nie przesadzajcie"????

Z rownym przerazeniem postrzegam polskie akademiki: 3 osoby w jednym pokoju.

Zgroza i nieludzkie traktowanie studenta.
ja wiem, ze niektorzy z was mysla, ze ja tu piernicze farmazony.

A moze jest tak, ze wy uwazacie to za normalne, bo przyzwyczailiscie sie do takich klimatow? i myslicie, ze to jest normalne?

W kazdym normalnym kraju student ma osobny pokoj w akademiku. Mieszkalam tak w Holandii i w Niemczech.

Innej opcji nie widze.

Mowisz: nie przesadzajcie.
Ja powiem podobnie: nie przesadzajcie. Czlowiek to nie krolik. Ale chyba i nawet jemu nie podoba sie w ciasnocie.

23

Odp: Nieudane mieszkanie razem

Benita, nie wiem, ale jak ja musiałam mieszkać przez tydzień w akademiku z wtedy moim chłopakiem, to myślalam, że go zabiję. Wszystko mi przeszkadzało: chrapanie, zapach potu, oglądanie przez niego filmów akcji, muzyka. Na szczęście w collegu była biblioteka otwarta całą dobę, bo bym zwariowała. A był to okres kiedy w nim byłam szaleńczo zakochana big_smile

Zgodzę się z Gosią, że przestrzeń jest niezbędna dla zdrowia psychicznego. Przecież ludzie są różni i różnie spędzają czas. Misiek często budzi się w środku nocy i czyta, potem szybko zasypiając. Jak mnie by o 3 w nocy obudził, to mam zmarnowaną całą noc, bo już nie potrafię zasnąć. On ogląda jakieś seriale przed snem, ja potrzebuję ciszy i kompletnej ciemności. Naturalne, że mamy osobne sypialnie, bo inaczej byśmy żyli niedospani i w ciągłym stresie.

Mieszkanie w kawalerce to dla mnie jakiś totalny kosmos.

24

Odp: Nieudane mieszkanie razem

O kawalerce to ja bym mogła w tamtych czasach pomarzyć. To była kliteczka ze wspólną łazienką o kuchnią w drugiej części piętra domu big_smile  Potem niewielkie pierwsze mieszkanko, bo 42 m2, już na 3 osoby wink
Nie ważne jak, ważne z kim.

25

Odp: Nieudane mieszkanie razem

No tak tylko Wy to już jesteście dojrzalsze ustawione życiowo kobiety Autorka startuje dopiero mogła do końca nie wiedzieć i nie znać swoich potrzeb w warunkach zmiany miejsca zamieszkania nowej pracy w ciasnocie poznała  swoje oczekiwania i tolerancje na drugą osobę na małym metrażu i co się z nią dzieje .Kawalerka to wyzwanie ale dwa pokoje z kuchnią to też wyzwanie.W ogóle mieszkanie to weryfikacja związku ale czy metry mają decydujący wpływ ,jakiś wpływ mają jednak własne terytorium jest naturalne tak jak potrzeba bliskości dotyku równowaga i bezustanne dochodzenie do niej mimo dołków czyni związek udanym.
Tymczasowość na początku dorosłości to dobra postawa podobnie jak otwartość elastyczność na zmiany idealnie nikt tego oczywiście nie ma  i bywa z tym różnie u młodych osób.Wygórowane oczekiwania pod jakąś presją powodują  frustracje zbyt szybo się nie da dorobić od razu wszystkiego mieć nie można .
Mało który dwudziestoparolatek ma duży dom zdobyty własną pracą.

26

Odp: Nieudane mieszkanie razem

No, ale przecież można mieszkać osobno, jeżeli nie stać nas na wystarczająco duże mieszkanie.

27

Odp: Nieudane mieszkanie razem

Dla niektórych nawet 250 m2 w pojedynkę to za mało...

28

Odp: Nieudane mieszkanie razem

To też zależy jakie mają możliwości finansowe to jest tania kawalerka okazyjnie wynajęta pytanie czy udźwigną wydatki na dwa mieszkania dziewczyna chyba tak ale chłopak nie wiadomo zawsze to może być dla niego motywacja do zarabiania większych pieniędzy ale czy warto dla niej się zarzynać by zostać tylko niby chłopakiem niby kumplem takim nie pies ni wydra coś na kształt świdra co Autorka może zrobić by przekonać tego chłopaka że tak nie jest on sam jak to sobie poukłada to zdecyduje albo już wybrał kim chce być i kim dla niego jest Autorka i co to za związek układ.
Po tym jak byli przez jakiś czas dość blisko i razem dla mnie po rozstaniu,ponownym zejściu mieszkając osobno to taki downgrade a nie postęp w związku.Ona chce ona rości ma prawo on ma rozumieć i się domyślać  i ona może potem sprawdzać będzie czy on dobrze rozumie i jest posłuszny powrót obojga do spontaniczności jest chyba niemożliwy a przynajmniej trudny to zależy jak bardzo obojgu się chce.Tak to może wyglądać ale może tak się kochają że miłość wszystko pokona a pieniądze nie istnieją lub nie są jakimś istotnym problemem.Wcale nie chce być cyniczny oni wiedzą lub nie kim są dla siebie a mało chyba się znają jeszcze.

29 Ostatnio edytowany przez Gosia1962 (2019-04-25 19:17:12)

Odp: Nieudane mieszkanie razem

Ktos tu pisze: niewazne gdzie, wazne z kim.
Slogan, ktorego zycie nie potwierdza.

Mieszkanie z ukochanym mezem  (=z kim) w domu z tesciami (=gdzie), gdzie tesciowa rzadzi i zatruwa zycie nie bedzie sprzyjalo rozwojowi malzenstwa. Dlatego nie rzucajcie pozytywnymi sloganami, bo zycie wyglada zgola inaczej...

Ja wiem, ze w PL mlodych ludzi nie stac na duze mieszkania.Ale bardzo ubolewam nad tym, ze niektorzy bronia zaciekle ten stan rzeczy i twierdza, ze moje slowa- to jest chore- kwituja zwyklym " nie przesadzajcie".
Autorka przeciez  pyta, co my myslimy o tej sytuacji.Wiec ja pisze, co mysle.

Zdania sa jak zwykle  podzielone.


Moze gdyby nie mieli (jeszcze) parcia na wspolne mieszkanie byliby dobra  para?

Ja twierdze, ze kawalerka dla dwoch osob jest nieodpowiednia, tym bardziej na poczatku zwiazku, gdy nie zna sie nawykow drugiej osoby.

netbabeczka: co masz na mysli piszac o 250 metrach-ze to za malo? Nie zrozumialam przeslania….

30

Odp: Nieudane mieszkanie razem

Gosia, wyluzuj, bo widze, ze Cie to moje "nie przesadzajcie" ruszylo..
Ty piszesz swoje zdanie, a ja swoje. No nie przeczę, ze fajnie, jakby młodzi mieli dla siebie apartamenty.., ale rzadko tak bywa na początku, i staje sie wtedy przed wyborem, mieszkamy albo na paru m2, albo męczymy dojazdami lub randkami na miescie. A wspólne dorabianie się tez jest fajne, od kawalerki do własnego domu z ogrodem.
I tez przemawia do mnie teza, ze nieważne gdzie, ważne z kim (ale o złych teściowych nie było w tym mowy tongue).

31 Ostatnio edytowany przez Wzl (2019-04-25 19:37:06)

Odp: Nieudane mieszkanie razem

Po prostu Pani Schmidt przeginasz z pisaniem  z punktu widzenia osoby żyjącej w jednym z najbogatszych krajów na świecie.
Każdy wie, że lepiej żyje się w dużym domu. Nikt nie wybiera kawalerki, bo myśli,  że w jednym pokoju jest zajebiście.
Lepiej też mieć dużo pieniędzy niż dużo długów i nie fajnie jest być chorym. Zdrowi mają lepiej.
Danke Captain Obvious

32

Odp: Nieudane mieszkanie razem

Ja mieszkam w UK i jako studentka mogłam tylko pomarzyć o wynajmowaniu mieszkania- ceny były z sufitu. Żyłam w collegu, a potem wynajmowałam pokój w domu z dwoma innymi studentami i moim chłopakiem. Nawet wtedy mieliśmy osobne pokoje, bo wizja bycia cały czas w czterech ścianach z drugą osobą była PRZERAŻAJĄCA. On miał swój na piętrze, ja miałam swój na parterze i przez dwa lata nikt nikogo nie zabił (rozstalismy się później, ale to już inna historia).

Wszystko zależy jakimi ludźmi jesteśmy. Ja należę do introwertyków i ciagła obecność drugiej osoby mnie męczy. Nawet jak go kocham szaleńczo czy jestesmy dobrymi przyjaciółmi, po kilku godzinach dostaje zonka i chcę być sama.

33

Odp: Nieudane mieszkanie razem

No to ja jestem ciekawa, skoro to takie chore w Polsce jest, po co buduje się tutaj tyle osiedli. Ja mieszkam w bloku gdzie jest 120 mieszkań (+ po 120 mieszkań w 3 blokach obok) i wszystkie mają takie same wymiary. I mieszkają tu rodziny z dziećmi. Ba, w naszym obecnym mieszkaniu wcześniej mieszkała para z dwójką dzieci. Dzieci w mniejszym pokoju, rodzice w większym.
Ja do 10 roku życia mieszkałam z rodzicami i młodszą siostrą w jednym pokoju z dziadkami za ścianą.
Wręcz bym powiedziała, że obecnie kilka pokoi i duży dom to luksus, przecież babcie ciągle powtarzają, że kiedyś to się wszyscy mieścili i nie było problemów, a teraz ludzie sobie życzą przestrzeni tongue żeby nie było, marzy mi się wielka przestrzeń.
Ale patrzę też realnie. I widzę znajomych, którzy wynajmują lub kupują mieszkania i żadni póki co nie dorobili się więcej niż pokój + salon z aneksem kuchennym. A w sumie jakby nie patrzeć bliżej mi do 30tki niż 20tki.

Też marzą mi się osobne sypialnie i dużo miejsca w domu. Chociaż małe przestrzenie uczą porządku i minimalizmu wink

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

34

Odp: Nieudane mieszkanie razem
Lady Loka napisał/a:

Wręcz bym powiedziała, że obecnie kilka pokoi i duży dom to luksus, przecież babcie ciągle powtarzają, że kiedyś to się wszyscy mieścili i nie było problemów, a teraz ludzie sobie życzą przestrzeni tongue żeby nie było, marzy mi się wielka przestrzeń.
Ale patrzę też realnie. I widzę znajomych, którzy wynajmują lub kupują mieszkania i żadni póki co nie dorobili się więcej niż pokój + salon z aneksem kuchennym. A w sumie jakby nie patrzeć bliżej mi do 30tki niż 20tki.

Z ręką na sercu - znam tylko jeden przypadek, a i to sprzed trzech dekad do tyłu, bo potem sytuacja mieszkaniowa im się poprawiła, żeby rodzina trzyosobowa mieszkała w kawalerce. Obecnie NIKT z moich znajomych, czy to singli, czy żyjących z kimś, nie kisi się w jednym pokoju. Nawet znajomi mojego syna, czyli bardzo młodzi ludzie, którzy postanowili zamieszkać z partnerem/partnerką, nie decydują się na taki krok, dopóki nie mają ku temu jakichś sensownych możliwości i warunków. Nie wiem w czym tkwi ta różnica, bo przecież są to osoby o różnym statusie majątkowym.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

35

Odp: Nieudane mieszkanie razem
Olinka napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Wręcz bym powiedziała, że obecnie kilka pokoi i duży dom to luksus, przecież babcie ciągle powtarzają, że kiedyś to się wszyscy mieścili i nie było problemów, a teraz ludzie sobie życzą przestrzeni tongue żeby nie było, marzy mi się wielka przestrzeń.
Ale patrzę też realnie. I widzę znajomych, którzy wynajmują lub kupują mieszkania i żadni póki co nie dorobili się więcej niż pokój + salon z aneksem kuchennym. A w sumie jakby nie patrzeć bliżej mi do 30tki niż 20tki.

Z ręką na sercu - znam tylko jeden przypadek, a i to sprzed trzech dekad do tyłu, bo potem sytuacja mieszkaniowa im się poprawiła, żeby rodzina trzyosobowa mieszkała w kawalerce. Obecnie NIKT z moich znajomych, czy to singli, czy żyjących z kimś, nie kisi się w jednym pokoju. Nawet znajomi mojego syna, czyli bardzo młodzi ludzie, którzy postanowili zamieszkać z partnerem/partnerką, nie decydują się na taki krok, dopóki nie mają ku temu jakichś sensownych możliwości i warunków. Nie wiem w czym tkwi ta różnica, bo przecież są to osoby o różnym statusie majątkowym.

Nie wiem skąd się bierze różnica. Ja nie znam ludzi, którzy by czekali na sensowne warunki. Znam samych takich, którzy zaczynają zarabiać i od razu się usamodzielniają. Ba, znam parę, która jest razem już 4 lata, a pierwsze, co wynajęli to był pokój w mieszkaniu. Poza nimi mieszkały tam jeszcze 2 inne pary. W sumie znam sporo ludzi, którzy zaczęli od wynajmowania pokoju z innymi, a potem dopiero przechodzili na coś większego. Może to też specyfika tego, że mieszkam w mieście akademickim, ludzie się powprowadzali na studia i całkowicie naturalne dla nich było, że nie wracają do rodziców po studiach tylko mieszkają w dalszym ciągu na swoim.

No i tak jak mówię, mam tu w bloku 120 mieszkań. Na mojej klatce jest ich 20. Są tutaj przynajmniej 3 rodziny z małymi dziećmi i jedna ze starszymi.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

36 Ostatnio edytowany przez Gosia1962 (2019-04-26 09:05:08)

Odp: Nieudane mieszkanie razem

Wzl- nie jestem Schmidt, nie przeginam z pisaniem.

Autorka pytala o nasze zdanie na ten temat.
Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Rowniez i ja  mam prawo i przywilej tu pisac.

Oceniam sytuacje z MOJEJ perspektywy.

Chcialbys, bym napisala, ze mieszkanie w ciasnocie jest super, jesli tak nie uwazam?
Nie ma co dorabiac do gowienka filozofii; jest, jak jest. Szukanie pozytywnych walorow mieszkania 4 osobowej rodziny w jednym pokoju porownuje do propagowanych zasad zywieniowych z czasow PRL-u. Wmawiano nam, ze...ziemniaki sa dobrym zrodlem witaminy C. Tak- chyba, ze bedzie je sie spozywac na surowo, bo witamina ta ginie juz w 60 stopniach.

Wmowiono wam cos z tymi malutkimi klitkami, w co sami uwierzyliscie. Ze jest niby OK.

Wiele rodzin/zwiazkow rozpadlo sie w PL przez warunki mieszkaniowe. I nie ma co debatowac nad pozytywnymi stronami mieszkania na 25 metrach, w jednym pokoju i doszukiwac sie pozytywnych walorow ("uczy minimalizmu"). A jak ktos nie chce sie minimalizmu uczyc, bo ciezko pracuje, ma jedno zycie i CHCE zyc pelna piersia?

W PL nie robi sie dla mlodych rodzin nic. Niektorzy zachlysneli sie ochlapem 500+.

A dla mlodej rodziny czy pary najwazniejsze jest godne mieszkanie.

To nasz azyl, ochrona, miejsce do wyciszenia i odpoczynku. Ukochane miejsce.  A w jednym pokoju z dwojka dzieci tego sie nie da. I nie wmawiajcie mi, ze jest inaczej.
Czasem ogladam program Nasz Nowy Dom.
To niepojete, jak niektorzy z dziecmi mieszkaja.

Bardzo mi smutno jak to widze.

37 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2019-04-26 09:07:03)

Odp: Nieudane mieszkanie razem

Gosia a jak Ty sobie wyobrazasz mieszkanie mając 20-25 lat? Z rodzicami? Przyprowadzać partnera na obiadki do mamusi bo przecież 4 pokoje minimum?

Ja dobrze zarabiam, a jednak nie stać mnie.
Zachowujesz się jak moja siostra. Przyzwyczajona przez rodziców do najlepszych hoteli na wakacje marudzi jak jedzie ze znajomymi i w pokoju nie ma czajnika. Ale zapomniała, że zanim rodzice się dorobili to jeździliśmy na wakacje i mieszkaliśmy w gorszych warunkach bo ważniejszy był wyjazd i żeby po prostu było gdzie spać i jeść.

Moi rodzice się dorobili i wybudowali dom. Oni za własną kasę. Teraz kolej na mnie,  tak się składa, że stać mnie akurat ba takie mieszkanie. I tak się cieszę, że je mam, bo za cenę wynajmu, którą płacę, normalnie dostałabym max 25 metrów.
Młodych ludzi nie stać na lepsze warunki. I tak, małe mieszkanie uczy minimalizmu. Mieszkanie bez rodziców uczy odpowiedzialności i oszczędności. Nie sztuką jest wynająć większe mieszkanie w wyższej cenie i mieć kasę tylko na mieszkanie, jedzenie i czasami jakieś kino. Ja wolę uznać to za sytuację przejściową, skorzystać z tego, że płacę mało i odłożyć kasę, która będzie wkładem własnym do kredytu na domek. A przy okazji poczekać na zdolność kredytową, której młodzi ludzie nie mają, jak im się na wstępie daje umowy zlecenie

Co do szukania pozytywów na siłę to mieszkałam w domu a teraz mieszkam w bloku. Widzę plusy i minusy obu opcji. I takie są warunki i tak ludzie żyją. I nie ma co dorabiać do tego większej ideologii, nawet tej negatywnej. W Krakowie jest masa starych PRLowskich bloków z mieszkaniami 38-45metrow i ludzie w nich normalnie mieszkają. Ba, niektórzy te mieszkania lubią i są one dla nich azylem. Wg Ciebie są gorsi? Głupi bo nie wiedzą, że mogą mieć dom?:P

Prawda też jest taka, że jak facet chce z nią spędzać cały czas, to i 5 pokoi tego nie zmieni.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

38 Ostatnio edytowany przez Gosia1962 (2019-04-26 09:37:52)

Odp: Nieudane mieszkanie razem

LadyLoka...


nikt nie mowi o 4 pokojach, bo to nie jest realne. Dla pary mlodych ludzi, o niewielkim stazu w zwiazku 2 pokoje wystarcza. Ale 2 pokoje to nie kawalerka. Punkt.

Pytanie bylo o kawalerke, o mieszkanie we dwoje w kawalerce.
CO O TYM SADZIMY.


Ja napisalam, co o tym sadze. Takie moje tu prawo i przywilej.
Nie kazdy chce uczyc sie minimalizmu. Jednemu to do spelnienia potrzebne, innemu nie.

Nigdzie nie napisalam ze ktos jest gorszy czy glupi, bo ma kiepskie warunki mieszkaniowe. Nadinterpretacja.
Ja ubolewam nad tymi warunkami i nad ludzmi, korzy w 4 osoby mieszkaja w 1 pokoju.
Nie wierze, ze to jest dobre.

TAKIE JEST MOJE ZDANIE.

Nigdy nie pisze tego, o czym nie jestem przekonana. Mam zawsze  wlasne zdanie na kazdy temat.

Kazdy ma i powinien je miec.



Tyle na temat.

Posty [ 1 do 38 z 53 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nieudane mieszkanie razem

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018