Cześć ponownie!
Już raz założyłam tu wątek o samotności w wielkim mieście, dziś wracam z tematem i z nowym pomysłem.
Jest tu mnóstwo samotnych osób, m.in. z Warszawy, które nie mają partnerów i/lub znajomych. Może poświęcimy ten wątek na poznanie się i stworzenie jakiejś "grupy wypadowej" na wspólne wyjścia do klubu czy do kina?
Ja nie mam właściwie żadnych przyjaciół, choć zawsze chciałam ich mieć. Mam mnóstwo kolegów z pracy, ale ich bardzo trudno wyciągnąć gdzieś prywatnie- każdy jest zapracowany, zapatrzony we własne życie i ma w nosie dalsze otoczenie. Brakuje mi kogoś do normalnej relacji koleżeńsko- przyjacielskiej (że o związku damsko- męskim nie wspomnę), nie mam gdzie poznawać nowych ludzi, z którymi chciałabym się regularnie spotykać. To jakiś cholerny paradoks, bo pracuję jako dziennikarka, nieustannie kręcę się wśród nowych twarzy, ale nie są to relacje, które mogłyby się przekładać na płaszczyznę prywatną.
Mam dość internetowych znajomości, pisania na forach, wirtualnych pseudoprzyjaźni. Oczywiście, to miłe, że można w każdej chwili pogadać z człowiekiem z drugiego końca świata, ale na dłuższą metę człowiek potrzebuje kontaktu twarzą w twarz. Zbliża się długi weekend, którego nie chcę spędzić samotnie. MOJA PROPOZYCJA BRZMI: poznajmy się tutaj i chodźmy razem na rower, np. we czwartek lub w sobotę. Albo na piwo w czwartkowy, piątkowy, sobotni lub niedzielny wieczór.
Każdy zainteresowany niech napisze poniżej trochę o sobie: ja mam 32 lata, jestem dziennikarką telewizyjną. Uwielbiam swoją robotę, a poza tym sporo czytam, lubię dobre seriale (Breaking Bad, dr House, Sherlock), uwielbiam aktywność fizyczną w niemal każdej postaci.
Czekam na Wasz odzew!