Jestem w miarę normalnym facetem, dosyć nieśmiałym i wcześniej z zerowymi doświadczeniami z kobietami. Od roku starałem się tyko zmienić, poznałem wtedy tyle kobiet, że już nawet nie potrafię tego zliczyć. Było zazwyczaj tak, że jakąś poznałem, myślałem, że złapałem Pana Boga za nogi a po jakimś czasie, sam się wycofywałem, dalej szukałem, czasem z durnych powodów. Zastanawiałem się nad tym dlaczego tak jest. Tłumaczyłem sobie moją wcześniejszą historią z pewną dziewczyną, tym że ciągle mi na niej zależy i nie potrafię pokochać żadnej innej. Była to taka miłość platoniczna - nie znałem jej ona nie znała mnie, nigdy z nią nie gadałem, ale szalałem za nią jak głupek, kiedy już miałem okazję ją poznać jakoś nie wystarczyło mi odwagi i później przez dwa lata ją nie widziałem itd. zastanawiałem się czy jeszcze ją zobaczę. W końcu udało mi się ją odszukać (po dobrych 3 latach), umówiłem się z nią, rozmawiałem (byłem na randce), opowiadałem znajomej i ona potwierdziła mi moje spostrzeżenie że zależało jej na mnie. Nie potrafiłem uwierzyć, że wreszcie poznałem tą wielką miłość. Niestety okazało się, że ma faceta. Odpuściłem, chociaż często już miałem w ręku telefon chciałem napisać, zadzwonić. W momencie jak ją poznałem miałem dobry kontakt z inną, oczywiście nic z tego nie wyszło. Kiedy już zapomniałem (choć de facto nigdy nie zapomnę), poznałem inną dziewczynę, znowu w ten sposób - spodobała mi się, ale nie udało mi się z nią pogadać. Próbowałem ją odszukać, ale nic. Poznałem inną i znowu klapa, mijał czas byłem coraz mocniej przygnębiony aż przypadkiem okazało się że ona napisała do mnie, byłem przeszczęśliwy - jestem romantykiem i zawsze marzyłem o takiej miłości od pierwszego wejrzenia. Już nawet jej dobrze nie pamiętałem, ale się umówiłem i chociaż początkowo nie było łatwo (dwóch introwertyków) to spotykamy się od tego czasu i obecnie jest moją dziewczyną, nawet jesteśmy znowu umówieni za parę dni. Bardzo mi się podoba i zależy mi na niej, ale miałem ostatnio gorszy czas i przyśniła mi się ta wcześniejsza wielka miłość, później cały dzień byłem jakiś nie swój myślałem sobie: może do niej zadzwonię zapytam co u niej jak matura..., może wcale nie odczytała moich życzeń świątecznych a nie e nie odpisała. Później jak widzę na ulicy jakąś blondynkę (takie miała włosy) to o niej myślę. I stale coś jest, że jeszcze czasem o niej myślę, zaglądam na jej profil na FB (mam ją w znajomych), sprawdzam co u niej itp.
Czy to normalne, że chociaż zależy mi na mojej obecnej dziewczynie to jeszcze myślę o tamtej w stylu: może trzeba było walczyć do końca, może już nie ma tego faceta...
Logicznie myśląc nie wiem jak to jest bo ona nie jest ani ładniejsza ani mądrzejsza od innych a jednak tam nie wtedy wzięło. Dodam, że obecna dziewczyna wie że miałem takie "coś" - nieszczęśliwie zakończoną miłość, ale nic więcej nie wie i szczegółów też nie zna.
Podobne tematy
2 2015-05-21 07:24:44 Ostatnio edytowany przez znikam (2015-05-21 07:29:59)
Scorpions, ty się zauroczyłeś w kobiecie o której nic nie wiesz, wyobraziłeś sobie pewien IDEAŁ na jej temat, a po prostu wystarczy zadzwonić i zbadać teren, może się czegoś o niej dowiesz, wyczujesz sytuację czy chce z tobą rozmawiać czy też nie, inaczej będziesz dalej w wieku 80 lat tkwił w tym samym punkcie i się zastanawiał. Ale wtedy to już będzie za późno. Zadzwoń! Będziesz wiedział na czym stoisz, zobaczysz jak ci się z nią w ogóle rozmawia, czy jest zainteresowana poznaniem ciebie, możesz zapytać o maturę, możesz zapytać czy kogoś ma, (powiedz jej że pytasz z ciekawości), nawijaj temat ile się da. Zobaczysz, czy w ogóle chce z tobą rozmawiać. Ale jak nie spróbujesz to się tego wszystkiego nie dowiesz.
Myślę że niejeden/niejedna ma taki sam problem jak ty, więc wszystko z Tobą w porządku. ![]()
Scorpions, ty się zauroczyłeś w kobiecie o której nic nie wiesz, wyobraziłeś sobie pewien IDEAŁ na jej temat, a po prostu wystarczy zadzwonić i zbadać teren, może się czegoś o niej dowiesz, wyczujesz sytuację czy chce z tobą rozmawiać czy też nie, inaczej będziesz dalej w wieku 80 lat tkwił w tym samym punkcie i się zastanawiał. Ale wtedy to już będzie za późno. Zadzwoń! Będziesz wiedział na czym stoisz, zobaczysz jak ci się z nią w ogóle rozmawia, czy jest zainteresowana poznaniem ciebie, możesz zapytać o maturę, możesz zapytać czy kogoś ma, (powiedz jej że pytasz z ciekawości), nawijaj temat ile się da. Zobaczysz, czy w ogóle chce z tobą rozmawiać. Ale jak nie spróbujesz to się tego wszystkiego nie dowiesz.
Myślę że niejeden/niejedna ma taki sam problem jak ty, więc wszystko z Tobą w porządku.
znikam dziękuję Ci za odpowiedź, ale chyba nie doczytałaś do końca.
Ja ją odszukałem po 2 latach na pod koniec ubiegłego roku, przez jej przyjaciółkę - napisałem wtedy do wielu jej znajomych, wyszło to trochę dziwnie. Jak już miałem do niej kontakt od razu napisałem, powiedziałem prawdę, że ją szukałem, wydawało mi się że ją wystraszyłem bo powiedziała, że ma chłopaka i jest przeciwny takim spotkaniom, więc opowiedziałem coś o sobie i wtedy umówiliśmy się na kawę, dostałem jej numer telefonu i spotkaliśmy, rozmawialiśmy, poznaliśmy się było cudownie (okazało się że w zasadzie jest taka ją sobie wyobraziłem). Później znowu zadzwoniłem i się umówiłem za jakiś, czas jednak później mi napisała, że nie może okłamywać chłopaka i że musimy "przełożyć" spotkanie. Był to dla mnie silny cios, przez dwa tygodnie mocno cierpiałem, ale później wziąłem się za inną dziewczynę i trochę przeszło, jednak nic z tego nie wyszło. W końcu poznałem swoją obecną dziewczynę, jednak nawet teraz kiedy już jestem z nią blisko zdarzają się takie chwile (dni), że jeszcze o niej myślę. Np. dzisiaj przed napisaniem tego posta wszedłem na jej profil, patrzyłem na zdjęcie i przed oczami zobaczyłem wszystkie te razy kiedy widziałem ją, poczułem smutek. Wysłałem jej życzenia na Wielkanoc, jednak nie odpisała, wiem że nie przeczytała ich a później kiedy "kończyłem ze przeszłością" usunąłem tą konwersję i nie wiem czy w końcu przeczytała to, bo nie odpisała. Zastanawiam się czy na prawdę miała tego chłopaka czy po prostu był inny powód a to była taka ściema, bo po co by się ze mną spotykała jeśli by go miała.
Wiem też że teraz byłoby nie fair szukać do niej kontaktu, bo mam dziewczynę, chcę być wobec niej uczciwy i zależy mi na niej, ale tamta też nie jest mi obojętna i to jest problem - dlatego pytam się czy to normalne?
4 2015-05-21 16:57:07 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-05-21 17:12:28)
A ja powiem Ci prawdę - TAK, masz "coś z głowa", skoro zakochujesz się jak nastolatek i żyjesz "miłością" opartą na czyimś wizerunku i dopowiedzianej przez siebie do niego idealnej historii, odrzucając na rzecz tej iluzji realne kobiety i potencjalne partnerki.
Ale to, że masz coś z baniakiem jest mniej istotne tak naprawdę niż to, że oszukujesz Bogu ducha winne kobiety, które myślą, że umawiają się z dorosłym mężczyzną, a nie dyzio marzycielem, który w rozwoju emocjonalnym zatrzymał się na etapie marszczenia freda do plakatu Sabriny czy innej idolki i do niej wzdycha całe dorosłe życie..a pod 50-ke orientuje się wreszcie, że Sabrina też robi kupę i jak się spoci to brzydko pachnie, tak jak inne kobiety ![]()
To jest dla mnie niepojęte ilu takich autystycznych facetów chodzi po ziemi.. bo oni mają swój świat, to trzeba sobie powiedzieć.