netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.

112 odpowiedzi20 000 wyświetleńzałożony przez Agnes0703, 06.04.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 113 ]

1

Temat: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.

Hej. Jestem tu pierwszy raz. W ogóle pierwszy raz piszę na forum o problemie który mnie dotyczy ale nie wiem już co mam robić. Zacznę może od początku. Jestem z moim partnerem od półtora roku. Mam 31 lat, ona ma 36. Mój partner jest po rozwodzie. Ma dwójkę dzieci w wieku 7 i 10 lat, które mieszkają ze swoją mamą. Oczywiście, kiedy go poznałam wiedziałam, w jakiej jest sytuacji ale nie wiedziałam, że to będzie wyglądać w taki sposób. Niestety ale ze względu na prace nie mieszkamy jeszcze razem. Widzimy się średnio 3-4 razy w miesiącu po około 2 dni. Chcielibyśmy mieszkać razem jednak ze względu na pracę jest to w tym momencie niemożliwe ale cały czas próbujemy to zmienić. Jest to ciężka sytuacja, powodująca czasami kłótnie i bezsilność bo chcielibyśmy spędzać więcej czasu razem a niestety nie możemy. Kiedy mój partner ma wolne w czasie kiedy jego dzieci nie idą do szkoły czyli weekend albo w czasie przerwy świątecznej czy w okresie ferii to przyjeżdża do mnie z dziećmi. Średnio przypada to raz w miesiącu. Ja mam z jego dziećmi bardzo dobry kontakt. Lubią mnie i  z wzajemnością. Interesuje się nimi. Zawsze staram się, żeby miały wszystko czego potrzebują kiedy do mnie przyjeżdżają. Robiąc zakupy myślę o nich, robiąc jedzonko czy wymyślając nam jakieś zajęcie na czas kiedy przyjadą. Wszystko byłoby ok ale od pewnego czasu wydaje mi się, że mój partner przesadza próbując wynagradzać im chyba swoją nieobecność. Ostatnio przyjechał do mnie na 3 dni z dziećmi. Dodam, że nie widziałam go ponad tydzień więc naprawdę nie mogłam doczekać się już jego przyjazdu. Niestety pobyt ten jak i kilka poprzednich zaczęły mi się podobać coraz mniej. Ja rozumiem, że jak są dzieci to trzeba się do nich dostosować i tak też robię ale nie myślałam, że kiedy zaczną pojawiać się dzieci to ja pójdę w całkowitą odstawkę. Wymyśliłam, że może jak teraz przyjadą dzieci to moglibyśmy pojechać z nimi na basen. Niestety przed przyjazdem rozchorowałam więc powiedziałam mojemu partnerowi że ten basen to chyba nie wypali. No ale mu już się pomysł spodobał więc wymyślił, że może ja posiedzę sobie te 2 godziny w jakuzzi na basenie skoro jestem chora a oni zajmą się sobą. Powiedziałam mu, że jestem cała zasmarkana i nie pojade na basen... Powiedziałam, że przecież możemy porobić coś innego tym bardziej, że jeszcze niczego dzieciom nie obiecywał. Mogliśmy przecież porobić wspólnie pisanki czy coś fajnego. No ale on jakoś się uparł a ja miałam o to do niego pretensje. Na koniec stwierdził, czy coś się stanie jak nie pojadę? Powiedział, że mogę zostać i zrobić obiad a oni wrócą za kilka godzin. Zrobiło mi się cholernie przykro, że przyjechał do mnie a tak naprawdę nie zachowuje się jakby zależało mu na spędzaniu czasu ze mną. Tym bardziej, że spędzamy ze sobą bardzo mało czasu.  Pojechałam w tym czasie do koleżanki. Poza tym incydentem to pozostały czas podczas tego spotkania też nie wyglądał tak jak bym tego chciała. Dzieci od rana do wieczora robią co chcą. Cały dzień w tv leci to na co one mają ochotę, dodatkowo zajmują mój komputer bo swojego on oczywiście nie pomyśli, żeby zabrać a on oczekuje, że ja będę siedzieć, patrzeć jak dzieci grają czy ogladają tv. Dzieciaki chodzą spać około 22:30 gdzie ja też o tej godzinie już szykuje się do spania. O godzinie 7:30 - 8:00 rano już są w naszym pokoju. Dodam, że ja też pracuje i takie wolne z dziećmi kiedy ja nawet nie mogę sobie obejrzeć filmu czy posiedzieć na necie tylko cały czas dostosowywać się do tego czego chcą dzieci bardzo mnie męczy. Ostatnio żeby trochę odsapnąć poszłam do sklepu i serio nie chciało mi się nawet wracać. Mówiłam mojemu partnerowi, że chciałabym, żeby choć część czas spędzał ze mną. Dzieci grają na komputerze - ok, może obejrzyjmy sobie sami film w tym czasie ? Ale jakoś nie wychodzi.... Nie chce żeby olał dzieci ale da mnie to nie jest normalne, że ja przez całe 3 dni robię to na co mają ochotę dzieci a on nie ma dla mnie w ogóle czasu. Jak zaczynam z nim o tym rozmawiać to zaczyna gadać głupoty, że on się dzieci nie wyrzeknie itp.... Tylko że ja nigdy mu czegoś takiego nie sugerowałam. Po prostu chciałabym, żeby dzieci poszły spać troszkę wcześniej lub ostatnią bajkę obejrzały już w swoim pokoju, żeby rano nie wlatywały nam do łóżka kiedy tylko wstaną i żeby on pomyślał czasami też o mnie a nie traktował mnie jak pensjonat do którego przyjeżdża bawić się z dziećmi. Ostatnio powiedział mi, że widzi dzieci rzadko więc jak przyjeżdżają to będą miały wszystko czego zechcą. No ok, tylko mi takie spotkania nie odpowiadają. Jakiekolwiek próby rozmowy kończą się tym, że jestem egoistką i że wiedziałam że ma dzieci.

2

Odp: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.

A jak on mysli tylko o sobie i swoich dzieciach to nie jest egoista nic a nic, prawda? wink

Ja z identycznych powodow (brak zasad i traktowanie mnie jak mebel w obecnosci dzieci) wymiksowalam sie calkowicie z takich spotkan. Nie bronie mu, ale niech jezdzi do dzieci sam.

W ogole to wbijaj na macochy, w kupie razniej wink

http://www.netkobiety.pl/t18720.html

3

Odp: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.
metaksa napisał/a:

A jak on mysli tylko o sobie i swoich dzieciach to nie jest egoista nic a nic, prawda? wink

Ja z identycznych powodow (brak zasad i traktowanie mnie jak mebel w obecnosci dzieci) wymiksowalam sie calkowicie z takich spotkan. Nie bronie mu, ale niech jezdzi do dzieci sam.

W ogole to wbijaj na macochy, w kupie razniej wink

http://www.netkobiety.pl/t18720.html

jedyny rozsądny sposób na dzieci partnera, nie brac w tym udziału,rowniez polecam,pamietaj nic nie musisz,to twój dom, nie twoje dzieci i nie twój problem

4

Odp: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.
LUSILJU napisał/a:
metaksa napisał/a:

A jak on mysli tylko o sobie i swoich dzieciach to nie jest egoista nic a nic, prawda? wink

Ja z identycznych powodow (brak zasad i traktowanie mnie jak mebel w obecnosci dzieci) wymiksowalam sie calkowicie z takich spotkan. Nie bronie mu, ale niech jezdzi do dzieci sam.

W ogole to wbijaj na macochy, w kupie razniej wink

http://www.netkobiety.pl/t18720.html

jedyny rozsądny sposób na dzieci partnera, nie brac w tym udziału,rowniez polecam,pamietaj nic nie musisz,to twój dom, nie twoje dzieci i nie twój problem

Witaj w gronie... niestety popełniłaś to co chyba każda z nas- starałaś się by dzieci i parter byli zadowoleni...a że parter uważa swoje dzieci za najważniejsze osoby na świecie ...Tobie będzie ciężko.
Każda z nas chyba usłyszała już te teksty kiedy próbowała postawić granice.. wiele z nas poległo .. albo toczy walki .
Moja rada póki co - zaproponuj ze on raz przyjedzie sam .. a raz z dziećmi.. kolejny raz kiedy będzie miał dzieci u siebie niech z nimi pobędzie sam...
Tak czekasz na wspólne mieszkanie... zastanów się bo będzie tylko gorzej - bo zawsze kiedy będzie się chciał spotkać z dziećmi przywiezie je do was.... a z doświadczenia wiem że my na terminy spotkań mamy mały wpływ.... zwłaszcza kiedy tatuś ma taka postawę "zawsze, wszystko dla moich dzieci "... czy chcesz wszystkie wolne dni (albo większość ) wakacje, święta spędzić z cudzymi dziećmi??? które nic nie musza ??? bo tatuś im próbuje wynagrodzić coś??
jeśli facetowi zależy na Tobie a Ty mądrze to przeprowadzisz .. może uda się wypracować zasady - bo to najważniejsze.
Np. że dzieci o 21:00 już śpią w swoich łóżkach, że np. oglądają 2-3 bajki dziennie .. że komputer,.. że przychodzą do Was o 8:00 i pukają .. i tak dalej .. powodzenia

5

Odp: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.

Ehhh dzięki kobietki. Jakoś staram sobie poukładać to wszystko w głowie. Wydaje mi się, że jeżeli mieszkalibyśmy razem to byłoby mi trochę łatwiej bo jednak spędzalibyśmy razem więcej czasu a ten czas spędzany z jego dziećmi byłby wtedy tak jakby procentowo mniejszy w stosunku do czasu który my spędzamy sami. Chociaż wtedy też pewnie nie byłoby łatwo. Bo nigdy nie będzie przecież całkiem tak jakbym chciała. Znając życie to pojawiłyby się wtedy inne problemy o których teraz jeszcze nie mam pojęcia. Nie myślałam, że to wszystko będzie takie ciężkie. A mówili.... Nie słuchałam. Jak zawsze. Dlaczego człowiek mądry jest zawsze wtedy kiedy jest już za późno. Teraz w ogóle przechodzimy kryzys. Pokłóciliśmy się i jakoś nie możemy się pogodzić a brak czasu spędzanego razem jakoś w tym nie pomaga. Myślę, że teraz przechodzę taki okres który popchnie nas w jedną lub drugą stronę bo i ja i on trzymamy się swoich racji. Żadne nie chce ustąpić. Ja nie ustąpie bo nie będę szczęśliwa w takim układzie na dłuższą metę wiec jeżeli tak ma być to może brzmi to smutno ale szkoda marnować na to czasu...
Co do przywożenia dzieci to mamy teraz zagmatwaną sytuację bo on pracuje 200 km ode mnie i nie bardzo ma gdzie zabrać dzieci tam gdzie pracuje więc bardzo wygodnie jest mu przyjechać do mnie z dziećmi. Na szczęście w pewnym sensie dla mnie to wolne mamy częściej w tygodniu niż w weekendy i wtedy nie może zabrać tu dzieci bo one chodzą do szkoły. Też jest to takie smutne, że miałam dobre kontakty z tymi dziećmi i sama czasami proponowałam wspólny wyjazd a on doprowadził do takiego stanu, że ja nie chce już żeby on przyjeżdżał do mnie z dziećmi. Wolę chyba, żeby wcale wtedy nie przyjeżdżał bo i tak i tak go nie ma dla mnie jak przyjeżdża z dziećmi a ja mam dodatkowo mnóstwo zajęć i praktycznie brak możliwości spędzenia wolnego czasu w sposób w jaki bym chciała. Ale to strasznie brzmi... No ale taka jest niestety prawda.

6

Odp: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.
Agnes0703 napisał/a:

Wydaje mi się, że jeżeli mieszkalibyśmy razem to byłoby mi trochę łatwiej bo jednak spędzalibyśmy razem więcej czasu a ten czas spędzany z jego dziećmi byłby wtedy tak jakby procentowo mniejszy w stosunku do czasu który my spędzamy sami.

Tak właśnie. Wydaje Ci się tylko, że byłoby łatwiej. Gwarantuje Ci , że będzie znacznie trudniej. Mimo, że te "proporcje czasu", o których piszesz będą inne, problemy będą jeszcze większe. Twojemu facetowi dojdzie kolejny argument w postaci : "w tygodniu spędzam z Tobą 100% czasu , weekendy i dni wolne mam przede wszystkim dla dzieci'. Wiąże się to z tym, że każdy weekend, każde święta, każde ferie, wakacje i długie weekendy będziesz musiała podporządkowane pod dzieci partnera. A jeszcze gorzej będziesz się czuła, jeśli o Twoim weekendzie spędzonym z Partnerem sam na sam lub z dziećmi, decydować będzie była żona Twojego partnera. Jeśli będzie chciała mieć wolny weekend i wciśnie po za kolejnością dzieci Twojemu facetowi. On będzie łykał każde takie chwile z dziećmi , bo już jak widzisz próbuje wynagrodzić dzieciom to, że tata z nimi na co dzień nie mieszka. Najgorszy typ faceta dzieciatego to taki, który dzieciom chce wynagradzać cale zło tego świata. Chętnie czerpią z tego podejścia dzieci, a jeszcze chętniej czerpie z takiego podejścia Pani Ex żona, która kosztem TWOICH wolnych weekendów załatwiać sobie będzie swoje wolne weekendy.

Agnes0703 napisał/a:

Chociaż wtedy też pewnie nie byłoby łatwo. Bo nigdy nie będzie przecież całkiem tak jakbym chciała.

Tak właśnie. NIGDY NIE BĘDZIE TAK JAK TY BYŚ CHCIAŁA, Two facet powiedział Ci to już teraz: cyt.: "powiedział mi, że widzi dzieci rzadko więc jak przyjeżdżają to będą miały wszystko czego zechcą".
  Wpadnij na wątek "Być drugą i macochą" i poczytaj z czym wiąże się życie z facetem, który uważa, że dzieciom trzeba wynagradzać rozwód i fakt, że tata nie mieszka z nimi na co dzień.

7

Odp: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.
Agnes0703 napisał/a:

Ehhh dzięki kobietki. Jakoś staram sobie poukładać to wszystko w głowie. Wydaje mi się, że jeżeli mieszkalibyśmy razem to byłoby mi trochę łatwiej bo jednak spędzalibyśmy razem więcej czasu a ten czas spędzany z jego dziećmi byłby wtedy tak jakby procentowo mniejszy w stosunku do czasu który my spędzamy sami. Chociaż wtedy też pewnie nie byłoby łatwo. Bo nigdy nie będzie przecież całkiem tak jakbym chciała. Znając życie to pojawiłyby się wtedy inne problemy o których teraz jeszcze nie mam pojęcia. Nie myślałam, że to wszystko będzie takie ciężkie. A mówili.... Nie słuchałam. Jak zawsze. Dlaczego człowiek mądry jest zawsze wtedy kiedy jest już za późno. Teraz w ogóle przechodzimy kryzys. Pokłóciliśmy się i jakoś nie możemy się pogodzić a brak czasu spędzanego razem jakoś w tym nie pomaga. Myślę, że teraz przechodzę taki okres który popchnie nas w jedną lub drugą stronę bo i ja i on trzymamy się swoich racji. Żadne nie chce ustąpić. Ja nie ustąpie bo nie będę szczęśliwa w takim układzie na dłuższą metę wiec jeżeli tak ma być to może brzmi to smutno ale szkoda marnować na to czasu...
Co do przywożenia dzieci to mamy teraz zagmatwaną sytuację bo on pracuje 200 km ode mnie i nie bardzo ma gdzie zabrać dzieci tam gdzie pracuje więc bardzo wygodnie jest mu przyjechać do mnie z dziećmi. Na szczęście w pewnym sensie dla mnie to wolne mamy częściej w tygodniu niż w weekendy i wtedy nie może zabrać tu dzieci bo one chodzą do szkoły. Też jest to takie smutne, że miałam dobre kontakty z tymi dziećmi i sama czasami proponowałam wspólny wyjazd a on doprowadził do takiego stanu, że ja nie chce już żeby on przyjeżdżał do mnie z dziećmi. Wolę chyba, żeby wcale wtedy nie przyjeżdżał bo i tak i tak go nie ma dla mnie jak przyjeżdża z dziećmi a ja mam dodatkowo mnóstwo zajęć i praktycznie brak możliwości spędzenia wolnego czasu w sposób w jaki bym chciała. Ale to strasznie brzmi... No ale taka jest niestety prawda.

Życzę Ci jak najlepiej .. ale jeśli się jednak rozstaniecie - to lepiej teraz niż przechodzić to za jakiś czas .. gdybyś przeorganizowała swoje życie pod wspólne. Popatrz na to jeszcze tak - związek to kompromisy .. poszukiwanie rozwiązań dobrych dla wszystkich... CZy parter proponuje rozwiązania ? czy tylko "szantażuje dziećmi "....

8

Odp: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.

Kjim napisała: "Najgorszy typ faceta dzieciatego to taki, który dzieciom chce wynagradzać cale zło tego świata. Chętnie czerpią z tego podejścia dzieci, a jeszcze chętniej czerpie z takiego podejścia Pani Ex żona, która kosztem TWOICH wolnych weekendów załatwiać sobie będzie swoje wolne weekendy."
Może trochę nie na temat, ale dlaczego ex żona ma mieć dzieci cały czas na głowie? Chyba też należy jej się wolny weekend. No wybacz, ale planując swój czas ma się przejmować babą byłego męża? No przestań. Może jeszcze ma pytać ciotki i pociotki tej kobiety czy aby grilla nie planują bo nie chciałaby robić zamieszania? To są dzieci jej i ex męża i oni między sobą ustalają. Skoro on jest wniebowzięty to co, ta ex zona ma się zafrasować co na to Krysia? Dobre. A już szczególnie gdy ta Krysia była powodem rozstania. Wyluzujcie. "Ex żona robi sobie wolne kosztem obecnej partnerki ex męża." Nie słoneczka, ona robi sobie wolne jeżeli już kosztem ich ojca. Jeżeli coś jest nie tak to tylko i jedynie tylko wina mężczyzny. Jego ex żona przeważnie ma głęboko w perdeli co myśli Krysia. To jego obowiązek tak wszystko ustalić aby grało.

9 Ostatnio edytowany przez kjim (2015-04-07 15:22:27)

Odp: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.
Araquelle napisał/a:

ale dlaczego ex żona ma mieć dzieci cały czas na głowie? Chyba też należy jej się wolny weekend..

Ależ ja nie napisałam, że nie ma prawa. Sama jestem po rozwodzie i współdzielę opiekę nad dziećmi z byłym mężem. Bardzo sobie cenię te dni, które dzieci spędzają z tatą, ALE nie funduję sobie każdego weekendu wolnego, każdych świąt, każdych ferii, bo tatuś z chęcią łyknie wtedy dzieci. Mamy spisane porozumienie wychowawcze i trzymamy się grafiku. Nie wciskam ojcu dzieci za każdym razem kiedy tylko zapragnie mi się "wolny" weekend. Wyjątkowe sytuacje lub odstępstwa od przyjętego grafiku ustalamy z poszanowaniem czasu/pracy/wolnego Jego lub mojego.

Pisząc powyższe zaznaczyłam, że jeśli facet już teraz powtarza jak mantrę, że to jego dzieci, że widuje je rzadko, że będzie Im pozwalał na wszystko, bo są u Niego honorowymi gośćmi, to z doświadczenia wiem, że w takiej sytuacji TEN FACET nigdy nie weźmie pod uwagę Agnes, nigdy tez nie zapyta Jej, czy biorąc dzieci po za wyznaczonym grafikiem, nie będzie miała nic przeciwko i czy tym samym, nie zepsuje planów Agnes, która być może na ten wolny czas zaplanowała uroczy wypad we dwoje.
Taki typ faceta za nic ma i za nic będzie miał to czy Agnes chciałaby mieć wolny weekend ze swoim facetem. Oczywiście pani Byłej żony nie powinno to obchodzić, jednak Pani Była żona jeśli wyczuje nastawienie ojca do rekompensowania dzieciom rozwodu istnieje ryzyko, że będzie  wykorzystywała Jego nastawienie do realizacji swojego planu i do wygodnego życia (tzn brać będzie alimenty, ale ojciec niech zabiera dzieci jak najczęściej, niech zabiera je na wszystkie święta, wakacje, ferie.....itd). Oczywiście może być inaczej, jednak postawa tego faceta nie daje mi złudzeń.

A ponadto Agnes napisała cyt.:"Co do przywożenia dzieci to mamy teraz zagmatwaną sytuację bo on pracuje 200 km ode mnie i nie bardzo ma gdzie zabrać dzieci tam gdzie pracuje więc bardzo wygodnie jest mu przyjechać do mnie z dziećmi."
Czy w takiej sytuacji ojciec dzieci nie powinien brać pod uwagę jakie plany Agnes ma na ten weekend? Oczywiście, że nie Ex zona, lecz facet powinien się zastanowić, czy biorąc dzieci w TEN weekend i pchając się z nimi do JEJ mieszkania, nie popsuje JEJ planów, czy ONA ma na to ochotę i czy nie wolałaby spędzić tego weekend inaczej niż niańcząc Jego dzieci. Jeśli ma taką straszna chęć i potrzebę wynagradzania dzieciom czegokolwiek, to niech wynagradza, ale nie czyimś kosztem. Niech zabierze dzieci do swojego mieszkania, odda Im swój komputer i niech siedzi i cały dzień ogląda z nimi bajki. A jak słyszę taki tekst " to my pojedziemy na basen, a ty zostań w domu to nam obiad ugotujesz" to mnie po prostu krew zalewa.

10

Odp: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.
Araquelle napisał/a:

Kjim napisała: "Najgorszy typ faceta dzieciatego to taki, który dzieciom chce wynagradzać cale zło tego świata. Chętnie czerpią z tego podejścia dzieci, a jeszcze chętniej czerpie z takiego podejścia Pani Ex żona, która kosztem TWOICH wolnych weekendów załatwiać sobie będzie swoje wolne weekendy."
Może trochę nie na temat, ale dlaczego ex żona ma mieć dzieci cały czas na głowie? Chyba też należy jej się wolny weekend. No wybacz, ale planując swój czas ma się przejmować babą byłego męża? No przestań. Może jeszcze ma pytać ciotki i pociotki tej kobiety czy aby grilla nie planują bo nie chciałaby robić zamieszania? To są dzieci jej i ex męża i oni między sobą ustalają. Skoro on jest wniebowzięty to co, ta ex zona ma się zafrasować co na to Krysia? Dobre. A już szczególnie gdy ta Krysia była powodem rozstania. Wyluzujcie. "Ex żona robi sobie wolne kosztem obecnej partnerki ex męża." Nie słoneczka, ona robi sobie wolne jeżeli już kosztem ich ojca. Jeżeli coś jest nie tak to tylko i jedynie tylko wina mężczyzny. Jego ex żona przeważnie ma głęboko w perdeli co myśli Krysia. To jego obowiązek tak wszystko ustalić aby grało.

no ale w tej konkretnej sytuacji(Agnes)mieszkanie jest jej i facet pcha sie JEJ na glowe z NIE JEJ dziećmi ,wiec ona NIC NIE MUSI,ma prawo nie chciec ,to ze facet nie ma gdzie zabrac dzieci to NIE JEJ PROBLEM i trudno wymagać by kosztem swojej wygody i dobrego samopoczucia ,,umartwiała sie, , w swoim domu

11

Odp: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.
kjim napisał/a:
Araquelle napisał/a:

ale dlaczego ex żona ma mieć dzieci cały czas na głowie? Chyba też należy jej się wolny weekend..

Ależ ja nie napisałam, że nie ma prawa. Sama jestem po rozwodzie i współdzielę opiekę nad dziećmi z byłym mężem. Bardzo sobie cenię te dni, które dzieci spędzają z tatą, ALE nie funduję sobie każdego weekendu wolnego, każdych świąt, każdych ferii, bo tatuś z chęcią łyknie wtedy dzieci. Mamy spisane porozumienie wychowawcze i trzymamy się grafiku. Nie wciskam ojcu dzieci za każdym razem kiedy tylko zapragnie mi się "wolny" weekend. Wyjątkowe sytuacje lub odstępstwa od przyjętego grafiku ustalamy z poszanowaniem czasu/pracy/wolnego Jego lub mojego.

Pisząc powyższe zaznaczyłam, że jeśli facet już teraz powtarza jak mantrę, że to jego dzieci, że widuje je rzadko, że będzie Im pozwalał na wszystko, bo są u Niego honorowymi gośćmi, to z doświadczenia wiem, że w takiej sytuacji TEN FACET nigdy nie weźmie pod uwagę Agnes, nigdy tez nie zapyta Jej, czy biorąc dzieci po za wyznaczonym grafikiem, nie będzie miała nic przeciwko i czy tym samym, nie zepsuje planów Agnes, która być może na ten wolny czas zaplanowała uroczy wypad we dwoje.
Taki typ faceta za nic ma i za nic będzie miał to czy Agnes chciałaby mieć wolny weekend ze swoim facetem. Oczywiście pani Byłej żony nie powinno to obchodzić, jednak Pani Była żona jeśli wyczuje nastawienie ojca do rekompensowania dzieciom rozwodu istnieje ryzyko, że będzie  wykorzystywała Jego nastawienie do realizacji swojego planu i do wygodnego życia (tzn brać będzie alimenty, ale ojciec niech zabiera dzieci jak najczęściej, niech zabiera je na wszystkie święta, wakacje, ferie.....itd). Oczywiście może być inaczej, jednak postawa tego faceta nie daje mi złudzeń.

A ponadto Agnes napisała cyt.:"Co do przywożenia dzieci to mamy teraz zagmatwaną sytuację bo on pracuje 200 km ode mnie i nie bardzo ma gdzie zabrać dzieci tam gdzie pracuje więc bardzo wygodnie jest mu przyjechać do mnie z dziećmi."
Czy w takiej sytuacji ojciec dzieci nie powinien brać pod uwagę jakie plany Agnes ma na ten weekend? Oczywiście, że nie Ex zona, lecz facet powinien się zastanowić, czy biorąc dzieci w TEN weekend i pchając się z nimi do JEJ mieszkania, nie popsuje JEJ planów, czy ONA ma na to ochotę i czy nie wolałaby spędzić tego weekend inaczej niż niańcząc Jego dzieci. Jeśli ma taką straszna chęć i potrzebę wynagradzania dzieciom czegokolwiek, to niech wynagradza, ale nie czyimś kosztem. Niech zabierze dzieci do swojego mieszkania, odda Im swój komputer i niech siedzi i cały dzień ogląda z nimi bajki. A jak słyszę taki tekst " to my pojedziemy na basen, a ty zostań w domu to nam obiad ugotujesz" to mnie po prostu krew zalewa.

kolejny facet który raczej szuka niańki i pomocy domowej do umilania czasu swoim pociechom .. niż kobiety do związku.
Rozumiem wspierać i pomagać sobie wzajemnie... ale to co pisze autorka to raczej wyzysk.. w czystej postaci.

12

Odp: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.
kjim napisał/a:

Oczywiści pani Byłej żony nie powinno to obchodzić, jednak Pani Była żona jeśli wyczuje nastawienie ojca do rekompensowania dzieciom rozwodu istnieje ryzyko, że będzie  wykorzystywała Jego nastawienie do realizacji swojego planu i do wygodnego życia (tzn brac alimenty , ale ojciec niech zabiera dzieci jak najczęściej, niech zabiera je na swięta, wakacje, ferie.....itd) Oczywiście może być inaczej, jednak postawa tego faceta nie daje mi złudzeń.

kjim, alimenty sa na zycie dla dzieci przez caly rok, nie tylko na czas feri i swieta.

Jak sie Ciebie czyta to mozna powaznie sie zastanowic, po co takie kobiety jak Ty Maja dzieci?
Czy to taka kara spedzic wakacje ze swoimi dziecmi?
Czy bedac ze swoim mezem w zwiazku tez probowalas ,,realizowac plan i zyc wygodnie"  upychajac dzieci gdzie sie da?

Twoje podejscie do macierzynstwa jest okropne, brak mi slow.

Spedzanie swiat bez dzieci bylo by dla mnie nieslychanie smutne.
Kiedy moj ex je zabiera ( co sie zdarza bardzo zadko), czuje sie okropnie i najchetniej bym tego uniknela.
Zgadzam sie na te wyjazdy tylko ze wzgledu na ich dobro i mozesz mi wierzyc,
ze nie dla kazdej kobiety jest nagroda i wygoda, kiedy nie moze byc przy swoich dzieciach.

13 Ostatnio edytowany przez kjim (2015-04-07 16:08:57)

Odp: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.

Doonna   a Ty czytasz czasem ze zrozumieniem?

Napisałam przecież:   Sama jestem po rozwodzie i współdzielę opiekę nad dziećmi z byłym mężem. Bardzo sobie cenię te dni, które dzieci spędzają z tatą, ALE nie funduję sobie każdego weekendu wolnego, każdych świąt, każdych ferii, bo tatuś z chęcią łyknie wtedy dzieci. Mamy spisane porozumienie wychowawcze i trzymamy się grafiku. Nie wciskam ojcu dzieci za każdym razem kiedy tylko zapragnie mi się "wolny" weekend. Wyjątkowe sytuacje lub odstępstwa od przyjętego grafiku ustalamy z poszanowaniem czasu/pracy/wolnego Jego lub mojego.
Czego tu nie zrozumiałaś?

Ja sobie nie wyobrażam świąt bez moich dzieci, ale wiem też, że część świąt chce z nimi spędzić Ich ojciec i jakoś się muszę podstosować i uwzględniac to w moich/naszych planach. Ja mówię o matkach, które podrzucają dzieci byłemu mężowi na święta (najlepiej całe święta i najlepiej na wszystkie święta) , o matkach które nigdy nigdzie ze swoimi dziećmi nie wyjechały a wymuszają zorganizowanie dzieciom wyjazdu przez byłego męża. Wiem na co są alimenty (na utrzymanie dzieci przez cały rok) jednak są matki, które biorą alimenty na dzieci, jeżdżą za to po świecie, a z dzieckiem nigdy nawet nie pojechały do gospodarstwa agroturystycznego , bo wychodzą z założenia, że lepiej pohulać samej lub z nowym fagasem, niż organizować ferie własnym dzieciom. Na urlop z dziećmi niech ojciec jedzie.
Czy teraz mnie rozumiesz?

14

Odp: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.

Ja osobiscie uwazam, ze tworzenie zwiazku z partnerem z przeszloscia, wymaga tez zaakceptowania jego dzieci. Jezeli chcesz sie z nim spotykac bez dzieci, to znaczy , ze CI te dzieci przeszkadzaja i ten zwiazek nie ma przyszlosci. Te dzieci zawsze beda i nigdy partnera nie bedziesz miala na wlasnosc.

15

Odp: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.
elfina napisał/a:

Ja osobiscie uwazam, ze tworzenie zwiazku z partnerem z przeszloscia, wymaga tez zaakceptowania jego dzieci. Jezeli chcesz sie z nim spotykac bez dzieci, to znaczy , ze CI te dzieci przeszkadzaja i ten zwiazek nie ma przyszlosci. Te dzieci zawsze beda i nigdy partnera nie bedziesz miala na wlasnosc.

tu nie chodzi o posiadaniu partnera na własność - tylko o widzeniu potrzeb wszystkich uczestników związku/rodziny.. najważniejsze jest znalezienie złotego środka .. jeśli facet każdy wolny dzień poświęca na realizowaniu swoich ojcowskich obowiązków / potrzeb to po co w to angażuje obca babę ??? dla niej nie ma urlopu, wolnego (bo zawsze wtedy ma dzieci ) - więc szczerze podchodząc do tego to on mami partnerkę i oszukuje - bo nie wierzę że na pierwsze spotkania przyjeżdżał z dziećmi ..

Bardzo widoczne jest że osoby nie mające własnych doświadczeń w takich związkach dzielą się osobistymi uwagami... jak to mówią :
w teorii nie ma różnicy między teoria a praktyka ..w praktyce jest smile

16

Odp: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.
chceuciekacstad napisał/a:
elfina napisał/a:

Ja osobiscie uwazam, ze tworzenie zwiazku z partnerem z przeszloscia, wymaga tez zaakceptowania jego dzieci. Jezeli chcesz sie z nim spotykac bez dzieci, to znaczy , ze CI te dzieci przeszkadzaja i ten zwiazek nie ma przyszlosci. Te dzieci zawsze beda i nigdy partnera nie bedziesz miala na wlasnosc.

tu nie chodzi o posiadaniu partnera na własność - tylko o widzeniu potrzeb wszystkich uczestników związku/rodziny.. najważniejsze jest znalezienie złotego środka .. jeśli facet każdy wolny dzień poświęca na realizowaniu swoich ojcowskich obowiązków / potrzeb to po co w to angażuje obca babę ??? dla niej nie ma urlopu, wolnego (bo zawsze wtedy ma dzieci ) - więc szczerze podchodząc do tego to on mami partnerkę i oszukuje - bo nie wierzę że na pierwsze spotkania przyjeżdżał z dziećmi ..

Bardzo widoczne jest że osoby nie mające własnych doświadczeń w takich związkach dzielą się osobistymi uwagami... jak to mówią :
w teorii nie ma różnicy między teoria a praktyka ..w praktyce jest smile

no bo najlepiej sie moralizuje innych  znajac sytuacje teoretycznie...... Jak juz sie wejdzie w taki związek i stanie po tej stronie barykady to nagle stwierdza sie ze to nie takie proste i fajne,teoretyzować na temat akceptacji dzieci partnera moze kazda 20 matka na forum ,oby potem nie mysiaela tu wątków zakladac,jak radzić sobie z cudzymi dziećmi i facetem wykorzystywaczem

17

Odp: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.
chceuciekacstad napisał/a:
elfina napisał/a:

Ja osobiscie uwazam, ze tworzenie zwiazku z partnerem z przeszloscia, wymaga tez zaakceptowania jego dzieci. Jezeli chcesz sie z nim spotykac bez dzieci, to znaczy , ze CI te dzieci przeszkadzaja i ten zwiazek nie ma przyszlosci. Te dzieci zawsze beda i nigdy partnera nie bedziesz miala na wlasnosc.

tu nie chodzi o posiadaniu partnera na własność - tylko o widzeniu potrzeb wszystkich uczestników związku/rodziny.. najważniejsze jest znalezienie złotego środka .. jeśli facet każdy wolny dzień poświęca na realizowaniu swoich ojcowskich obowiązków / potrzeb to po co w to angażuje obca babę ??? dla niej nie ma urlopu, wolnego (bo zawsze wtedy ma dzieci ) - więc szczerze podchodząc do tego to on mami partnerkę i oszukuje - bo nie wierzę że na pierwsze spotkania przyjeżdżał z dziećmi ..

Bardzo widoczne jest że osoby nie mające własnych doświadczeń w takich związkach dzielą się osobistymi uwagami... jak to mówią :
w teorii nie ma różnicy między teoria a praktyka ..w praktyce jest smile

Mozna bardzo sie mylic. Jestem 25 lat w malzenstwie z rozwodnikiem z 3 dzieci. Przeszlam wszystkie etapy i wiem, ze te zwiazki SA zwiazkami trudnymi.  Trzeba bardzo duzo milosci i madrosci zyciowej, zeby dokonac wlasciwych wyborow. Dzieci beda zawsze.

18

Odp: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.

Hej Agnes
A wiesz jak były ustalane sądownie wizyty dzieci u ojca?

19

Odp: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.

Oj człowiek pojechał się wyluzować w wolny dzięń a tutaj dyskusja się rozkręciła smile
On ma ustalone niby widzenia co 2 tygodnie ale tak w praktyce to nie wygląda. Dogaduje się ze swoją ex bo ze względu na swoją prace nie zawsze ma możliwość widzieć się z dziećmi w weekend wiec zabiera je czasami w inne dni tak jak teraz to było od 1 do 3 kwietnia, w okresie świątecznym też miał je zabrać na święta ale pracował więc przyjechał do mnie z nimi po świętach - 28 grudnia a w sylwestra pojechał. No ferie, wakacje itp to wiadomo, dogadują się ale też widzę że to jego była rozdaje karty. Ona potrafi zmienić dzień lub godzinę ich odbioru ale jeżeli on chce coś zmienić to już jest problem i awantura. Dodam jeszcze że to nie ja jestem przyczyną rozpadu ich związku - kiedy go poznałam to był już ponad rok po rozwodzie, a papiery o rozwód złożyła jego była i ona ma również partnera z którym już od dłuższego czasu mieszka. Ja akceptuje dzieci. Jasne, nie jest to dla mnie jakiś super plus że mój partner ma dzieci, ale akceptuje je. To nie znaczy jednak że musz akceptować sposób spędzania czasu z nimi i "pozycję" na której ja się w tym wszystkim znajduje. A co do alimentów to oczywiście płaci alimenty ale w ramach wynagradzania dzieciom braku tatusia każda ich wizyta wiąże się z wyjazdem gdzieś - aquapark, zoo, lodowisko, kino, Kfc i tak w kółko. Oczywiście sami sobie takich wypadów nie robimy. No bo przecież na pieniądzach nie śpimy. Wkurza mnie to, bo zanim spotka się z dziećmi to zawsze już planuje co można robić ale zeby mi zaproponować jakiś wypad ( pomijając wypad do jego rodzinki tongue ) to się chyba nie doczekam. Wkurza mnie to bo jak się stara to potrafi być naprawde cudownym facetem ale ostatnio mam wrażenie że chyba poczuł się zbyt pewnie i odpuścił sobie starania.

20

Odp: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.

Ty piszesz o akceptacji dzieci? Nie badz smieszna. Te dzieci, ktoregos dnia moga stwierdzic, ze chca mieszkac u ojca, co wtedy zrobisz? Zaczna sie problemy w okresie dojrzewania i co dalej?

21

Odp: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.

A co ja mam zrobić ? Od wychowywania mają chyba mamę i tatę tak ? Na pewno nie pozwolę się traktować jak służącą albo jak popychadło bo nie wiem o jakich problemach mówisz.

22

Odp: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.

Elfina
Już się tak nie napinaj bo Ci żyłka pęknie smile Boże jakie to nerwowe.

Agnes
Lepiej poważnie porozmawiaj z partnerem, zanim ze sobą zamieszkacie, żeby sobie Ciebie nie urobił, tak jak ma ochotę.
To, ze jesteś jego partnerką, nie oznacza podporządkowywać się jego dzieciom, bo nie jesteś ani służącą, ani niańką.
Nie musisz się za każdym razem na siłę podlizywać dzieciom i udowadniać, jaka jesteś, dobra macocha.
To z nim jesteś a nie z jego dziećmi...

23

Odp: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.

Najgorsza rzecza w takich zwiazkach jest niedojrzalosc jednego z partnerow. Cierpia przez to dzieci. Jezeli nie jest sie przygotowanym na taki zwiazek, to trzeba poszukac kogos bez obciazen.

24

Odp: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.
Agnes0703 napisał/a:

A co ja mam zrobić ? Od wychowywania mają chyba mamę i tatę tak ? Na pewno nie pozwolę się traktować jak służącą albo jak popychadło bo nie wiem o jakich problemach mówisz.

Ja bym ci radziła - ewakuuj się z tego związku.
Związek z mężczyzną, dla którego dzieci z pierwszego związku to priorytet to gehenna. Zawsze będziesz tą "złą wróżką", "macochą".
Gdy przez chwilę pomyślisz o sobie usłyszysz- nienawidzisz moich dzieci.
Jeśli krótko jesteście razem to są to dobre złego początki. Jeśli jesteś w stanie - uciekaj.

25

Odp: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.
elfina napisał/a:

Najgorsza rzecza w takich zwiazkach jest niedojrzalosc jednego z partnerow. Cierpia przez to dzieci. Jezeli nie jest sie przygotowanym na taki zwiazek, to trzeba poszukac kogos bez obciazen.

Co rozumiesz przez niedojrzałość?

Bo jak dla mnie bycie macochą, nie oznacza, byciem przynieś, wynieś, po zamiataj, żeby tylko ktoś nie powiedział, że jest samolubną.

26

Odp: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.
agnesitas napisał/a:

Elfina
Już się tak nie napinaj bo Ci żyłka pęknie smile Boże jakie to nerwowe.

Agnes
Lepiej poważnie porozmawiaj z partnerem, zanim ze sobą zamieszkacie, żeby sobie Ciebie nie urobił, tak jak ma ochotę.
To, ze jesteś jego partnerką, nie oznacza podporządkowywać się jego dzieciom, bo nie jesteś ani służącą, ani niańką.
Nie musisz się za każdym razem na siłę podlizywać dzieciom i udowadniać, jaka jesteś, dobra macocha.
To z nim jesteś a nie z jego dziećmi...

Ten wpis swiadczy o Tobie. Wiecej odpowiedzialnosci.

27 Ostatnio edytowany przez agnesitas (2015-04-07 23:37:33)

Odp: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.
elfina napisał/a:
agnesitas napisał/a:

Elfina
Już się tak nie napinaj bo Ci żyłka pęknie smile Boże jakie to nerwowe.

Agnes
Lepiej poważnie porozmawiaj z partnerem, zanim ze sobą zamieszkacie, żeby sobie Ciebie nie urobił, tak jak ma ochotę.
To, ze jesteś jego partnerką, nie oznacza podporządkowywać się jego dzieciom, bo nie jesteś ani służącą, ani niańką.
Nie musisz się za każdym razem na siłę podlizywać dzieciom i udowadniać, jaka jesteś, dobra macocha.
To z nim jesteś a nie z jego dziećmi...

Ten wpis swiadczy o Tobie. Wiecej odpowiedzialnosci.

A co chcesz mnie wychowywać?
Mam prawo mieć swoje zdanie, na ten temat, czy się Tobie, to podoba czy nie i mam swoje powody, żeby tak myśleć.
Każda historia jest inna...
Co jak co, ale ja jestem cholernie odpowiedzialną osobą, nawet nie wiesz jak bardzo.

28

Odp: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.

Tu nie chodzi o dojrzałość. Można być dojrzałym a taka sytuacja nigdy nie będzie łatwa i komfortowa dla nowej partnerki. Dlatego myślę, że dużo zależy tutaj od podejścia faceta. Zauważyłam że u mnie zaczyna to wszystko iść w nieodpowiednim kierunku dlatego się niepokoję. Na początku to nie wyglądało tak jak teraz - chodzi mi o podejście, starania i zaangażowanie mojego partnera w to, żebym ja też czuła się dobrze w tych relacjach a nie pomijana. Myślę, że skoro on chce sobie ułożyć życie na nowo - bo tak powiedział, że chce, że chce mieć dom, rodzinę - ze mną itp. to również powinien się starać abym ja czuła się dobrze, bo przecież zdaje sobie sprawę z tego, że ta sytuacja jest dla mnie ciężka. Ja nie mam problemu z tymi dziećmi jak narazie. Są grzeczne. Szaleją za mną - chwilami aż za bardzo. Chociaż i tak chwilami widać to że nie są całkowicie szczere i naturalne. Czasami mały coś chce powiedzieć to starsza siostra go szturcha i pokazuje mu, żeby był cicho. Mają swoje sekrety z mamusią przed tatusiem. Zresztą jak wracają do domu to mają go w nosie. Całkowicie. Nigdy same się nie odezwą do niego pierwsze. Mało tego. Zanim one mnie poznały to mój partner miał z nimi słaby kontakt, szczególnie z córką. To ja zaczęłam dbać o to, żeby ten kontakt się polepszył a teraz zaczynam za to obrywać.

29

Odp: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.
kjim napisał/a:

Doonna   a Ty czytasz czasem ze zrozumieniem?

Ja mówię o matkach, które podrzucają dzieci byłemu mężowi na święta (najlepiej całe święta i najlepiej na wszystkie święta) , o matkach które nigdy nigdzie ze swoimi dziećmi nie wyjechały a wymuszają zorganizowanie dzieciom wyjazdu przez byłego męża. Wiem na co są alimenty (na utrzymanie dzieci przez cały rok) jednak są matki, które biorą alimenty na dzieci, jeżdżą za to po świecie, a z dzieckiem nigdy nawet nie pojechały do gospodarstwa agroturystycznego , bo wychodzą z założenia, że lepiej pohulać samej lub z nowym fagasem, niż organizować ferie własnym dzieciom. Na urlop z dziećmi niech ojciec jedzie.
Czy teraz mnie rozumiesz?

Oczywiscie, ze Cie rozumiem.

Nie wiedzialam tylko, ze znasz osobiscie zone partnera Agnes ...
   jak inaczej mogla bys wystawiac o niej taka opinie tongue

30

Odp: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.

Cóż, wiedziałaś na co się pisałaś... Musisz z nim normalnie porozmawiać.

Normalna rozmowa to nie jest stękanie wtedy, kiedy jest Ci źle i robienie wyrzutów. To jest przedstawienie problemu i zaproponowanie rozwiązania!
To jest najważniejsze - ROZWIĄZANIE!
Mężczyzna nie jest genialny, wręcz przeciwnie. Poza tym nie dostrzega swoich wad i często to co robi/myśli uważa za jedyne słuszne.
Ty nie masz dzieci, masz tylko pracę, więc Twoje zachcianki idą w jego mniemaniu w odstawkę.
On ma dzieci i pracę, więc już ma więcej na głowie niż Ty. On też pewnie chciałby odpocząć, ale ma na to mniej czasu niż Ty, znając życie - dlatego nazywa Cię egoistką.
Musisz mu wytłumaczyć to z tej strony, że rozpuszczanie dzieci jest chore i spowoduje wtedy, że nie będą miały w ogóle do Ciebie szacunku, skoro on Ciebie tak traktuje przy nich, a Ty sobie na to nie pozwolisz. Tak na spokojnie, zapytaj go kim dla niego jesteś i powiedz, że czujesz się odstawiona w kont i nieszanowana.
Pozdrawiam smile

31

Odp: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.
elfina napisał/a:

Najgorsza rzecza w takich zwiazkach jest niedojrzalosc jednego z partnerow. Cierpia przez to dzieci. Jezeli nie jest sie przygotowanym na taki zwiazek, to trzeba poszukac kogos bez obciazen.

Parafrazujac, ale nie moge sie powstrzymac: Najgorsza rzecza w takich zwiazkach jest niedojrzalosc jednego z partnerow. Cierpia przez to dzieci. Jezeli nie jest sie przygotowanym na (taki) zwiazek, to trzeba zostac samemu do konca zycia i zajac sie wychowywaniem swoich ukochanych dzieci tongue wink

A tak serio, czemu zakladasz, ze to kobieta jest ta niedojrzala? Rownie dobrze niedojrzaly moze byc facet, albo i obydwoje!

32

Odp: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.
elfina napisał/a:
agnesitas napisał/a:

Elfina
Już się tak nie napinaj bo Ci żyłka pęknie smile Boże jakie to nerwowe.

Agnes
Lepiej poważnie porozmawiaj z partnerem, zanim ze sobą zamieszkacie, żeby sobie Ciebie nie urobił, tak jak ma ochotę.
To, ze jesteś jego partnerką, nie oznacza podporządkowywać się jego dzieciom, bo nie jesteś ani służącą, ani niańką.
Nie musisz się za każdym razem na siłę podlizywać dzieciom i udowadniać, jaka jesteś, dobra macocha.
To z nim jesteś a nie z jego dziećmi...

Ten wpis swiadczy o Tobie. Wiecej odpowiedzialnosci.

odpowiedzialności za cudze dzieci?niby czemu przerzuca sie odpowiedzialność za cudze dzieci na macoche

widzisz agnesitas jest wlasnie przykladem wielkiej odpowiedzialności ,jak łatwo wydaje sie sady o drugim czlowieku

33

Odp: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.

Moje panie,  biorac sobie faceta z dziecmi, nie zapominajcie, ze jest on przede wszystkim ojcem. Jezeli wogole jestescie w stanie zrozumiec co to znaczy.

34 Ostatnio edytowany przez kjim (2015-04-08 08:39:08)

Odp: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.
Doonna napisał/a:
kjim napisał/a:

Doonna   a Ty czytasz czasem ze zrozumieniem?

Ja mówię o matkach, które podrzucają dzieci byłemu mężowi na święta (najlepiej całe święta i najlepiej na wszystkie święta) , o matkach które nigdy nigdzie ze swoimi dziećmi nie wyjechały a wymuszają zorganizowanie dzieciom wyjazdu przez byłego męża. Wiem na co są alimenty (na utrzymanie dzieci przez cały rok) jednak są matki, które biorą alimenty na dzieci, jeżdżą za to po świecie, a z dzieckiem nigdy nawet nie pojechały do gospodarstwa agroturystycznego , bo wychodzą z założenia, że lepiej pohulać samej lub z nowym fagasem, niż organizować ferie własnym dzieciom. Na urlop z dziećmi niech ojciec jedzie.
Czy teraz mnie rozumiesz?

Oczywiscie, ze Cie rozumiem.
Nie wiedzialam tylko, ze znasz osobiscie zone partnera Agnes ...
   jak inaczej mogla bys wystawiac o niej taka opinie tongue

Znów nie czytasz ze zrozumieniem. czy ja napisałam, że była żona tego faceta to........ Czy ja oceniłam tę kobietę?
NIE!
Pisałam o matkach, które.........., że są matki, które......itd

Wyciągając wnioski z wpisów autorki:

Agnes0703 napisał/a:

dogadują się ale też widzę że to jego była rozdaje karty. Ona potrafi zmienić dzień lub godzinę ich odbioru ale jeżeli on chce coś zmienić to już jest problem i awantura

Agnes0703 napisał/a:

Mają swoje sekrety z mamusią przed tatusiem.

Agnes0703 napisał/a:

jak wracają do domu to mają go w nosie. Całkowicie. Nigdy same się nie odezwą do niego pierwsze.

i opisów zachowań Jej partnera, sądzę, że taki schemat w jej wypadku jest bardzo prawdopodobny. Ojciec będzie właził w dupę dzieciom, wynagradzał/dogadzał zamiast wychowywać, a matka będzie wykorzystywała Jego poczucie obowiązku. Z czasem będą Go też wykorzystywać własnoręcznie rozpuszczone dzieci. A od Agnes wszyscy tu zapominają. 
I popieram opinię metaksy:

metaksa napisał/a:

Najgorsza rzecza w takich zwiazkach jest niedojrzalosc jednego z partnerow. Cierpia przez to dzieci. Jezeli nie jest sie przygotowanym na (taki) zwiazek, to trzeba zostac samemu do konca zycia i zajac sie wychowywaniem swoich ukochanych dzieci

35 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2015-04-08 08:54:37)

Odp: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.
elfina napisał/a:

Moje panie,  biorac sobie faceta z dziecmi, nie zapominajcie, ze jest on przede wszystkim ojcem. Jezeli wogole jestescie w stanie zrozumiec co to znaczy.

od podejścia ,,jest on przede wszystkim ojcem,, blisko jest ,,do bycia bankomatem,, nawet nie wiesz jak bardzo,

czemu to od macochy wymaga się by była wyrozumiała,by się dostosowała ,by znosiła często we własnym domu  zachowania przez nia nie akceptowane,a od faceta wymaga się bycia ojcem?? macocha to obca osoba ,MYŚLĄCA ,ma prawo do własnego zdania,spokoju,spedzania czasu w sposób jaki sobie wymarzyla,a przede wszystkim ma ona prawo być pania we wlasnym domu...

nagle jakies obce dzieci wnikają w ten swiat i co?? TO ONA MA SIE DOSTOSOWYWAC??? ( jeszcze we własnym domu)  ,czytaj ponosisc konsekwencje złych wyborow swojego obecnego partnera

to facet ma się dostosować ,to on wchodzi ze swoim bagażem, nie jest pępkiem świata by się z nim cackac jak z jajkiem,jest milion sposobow by macochę (jeśli tego nie chce) nie uszczesliwiac obcowaniem z jego potomstwem,preciez zanim poznal obecna partnerke jakos sobie radził,wiec czemu teraz ma być mu wygodniej,kosztem kobiety absolutnie niewinnej

36

Odp: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.
LUSILJU napisał/a:

...facet........wchodzi ze swoim bagażem, nie jest pępkiem świata by się z nim cackac jak z jajkiem,jest milion sposobow by macochę (jeśli tego nie chce) nie uszczesliwiac obcowaniem z jego potomstwem,przeciez zanim poznal obecna partnerke jakos sobie radził,wiec czemu teraz ma być mu wygodniej,kosztem kobiety absolutnie niewinnej

Otóż to!

37

Odp: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.

Wiesz Elfina gdyby mój facet powiedział mi na początku "Słuchaj, pamiętaj, że ja jestem przede wszystkim ojcem a w związku z tym, że dzieci widzę rzadko to kiedy tylko będą przy mnie Twoje potrzeby nie będą się dla mnie liczyć. Nie możesz konkurować z dzieckiem a ja muszę wynagrodzić im całe zło tego świata więc nawet nie próbuj bo i tak nie masz szans, wszystko będzie tak jak zechcą dzieci a Ty pogódź się z tym, że jak one do Ciebie przyjadą to będziesz robić to co one zechcą bo przecież ja jestem ojcem a ja dla Ciebie nie będę miał czasu no bo po co mi będziesz potrzebna skoro będą ze mną dzieci ? No może poza ugotowaniem obiadu... No albo jak mi się bzykać zachce - no ale to wiadomo smile " to zaufaj mi że zwiałabym od razu. A wiesz co on powiedział ?????????????????????
W wielkim skrócie, zaznaczam, że to skrót tego co powiedział w wielu rozmowach a nie dokładne słowa " No niestety. Stało się. Wyszło jak wyszło. Już się z tym pogodziłem. Teraz chcę ułożyć sobie życie na nowo. Z dziećmi i tak kontakt mam coraz gorszy bo ex ich buntuje przeciwko mnie ale co mam zrobić, Nic na siłe. Jak nie będą chciały to nie musimy się przecież widywać na siłe. Tak naprawdę jedyne co to płacę alimenty.... I tyle... Ale jeszcze będzie dobrze. Będziemy mieli przecież swoją rodzinę".

38

Odp: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.

Ta kobieta na wlasne zyczenie pakuje sie w taki zwiazek? Mozna sytuacje odwrocic i co bedzie jak dzieci powiedza, ze chca byc przy ojcu?  Jest tylu wolnych mezczyzn, bez obciazen, po co brac faceta z "plecakiem"?

39 Ostatnio edytowany przez kjim (2015-04-08 09:14:46)

Odp: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.

W takim razie Agnes wiesz co sie zmieniło? TY? Ty zadbałaś o to, by Jego kontakty z dziećmi były wygodne i nieskomplikowane. Ty zadbałaś o poprawne relacje jego z Jego córką. Ty zadbałaś o ich komfort. To teraz masz co sobie nawarzyłaś. Facet wyczuł , że tak wspaniale się układa i Twoim kosztem teraz będzie grał super hero tatę. Przypomnij Mu zatem jak te relacje wyglądały kiedy się poznawaliście, co Ci wtedy mówił i spytaj czy wtedy kłamał?
I nie zapomnij Mu powiedzieć , że to co się dzieje teraz to dla Ciebie za dużo "szczęścia naraz". I przestań w końcu ułatwiać Mu cokolwiek. jest dorosły, odpowiedzialny , niech zadba o dzieci tak jak sam umie. Bez Twojej pomocy i Twojego wkładu. Zobaczysz jak szybko się wyleczy z tej "odpowiedzialności"

40

Odp: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.

Dla mnie wasz zwiazek nie ma przyszlosci. To jest moje osobiste zdanie, po wielu latach doswiadczenia.

41 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2015-04-08 09:23:34)

Odp: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.
kjim napisał/a:

W takim razie Agnes wiesz co sie zmieniło? TY? Ty zadbałaś o to, by Jego kontakty z dziećmi były wygodne i nieskomplikowane. Ty zadbałaś o poprawne relacje jego z Jego córką. Ty zadbałaś o ich komfort. To teraz masz co sobie nawarzyłaś. Facet wyczuł , że tak wspaniale się układa i Twoim kosztem teraz będzie grał super hero tatę. Przypomnij Mu zatem jak te relacje wyglądały kiedy się poznawaliście, co Ci wtedy mówił i spytaj czy wtedy kłamał?
I nie zapomnij Mu powiedzieć , że to co się dzieje teraz to dla Ciebie za dużo "szczęścia naraz". I przestań w końcu ułatwiać Mu cokolwiek. jest dorosły, odpowiedzialny , niech zadba o dzieci tak jak sam umie. Bez Twojej pomocy i Twojego wkładu. Zobaczysz jak szybko się wyleczy z tej "odpowiedzialności"

taka postawa to się nazywa GŁUPI ALTRUIZM ,CZYTAJ USZCZESLIWIE GO ZA WSZELKA CENE,jestem super kobieta ,stworzona dla niego,jak będzie spełniony i szczęśliwy,bedzie miała kontakty z dziecmi  bez ograniczen zobaczy jaką jestem fantastyczna osoba,nie miał tego z ex ma ze mna,jestem taka wyrozumiala ,tak go kocham sratata ,no to teraz nic tylko się cieszyc,TRZEBA MYSLEC  O OSOBIE NAJWAZNEJSZEJ DLA SIEBIE-O SOBIE,bo z ta osoba na pewno spedzi się cale zycie,a facet..... on nie może być całym swiatem i sensem zycia....

42

Odp: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.

Może i racja. Za bardzo się starałam chyba. Ale widziałam, że jest mu bardzo przykro, że tak się dzieci od niego odsunęły i chciałam mu jakoś pomóc.... No i teraz mam za swoje. Ja poszłam w odstawkę a on zachłysnął się tym, że kontakt z dziećmi mu się polepszył. Powinnam chyba przestać się wczuwać w to wszystko. Niech sam sobie robi dzieciom wesołe, kolorowe kanapeczki z uśmieszkami, szuka fajnych bajeczek, piecze z małą ciasto czy robi pizze...

43

Odp: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.

Załapałaś :-)

44

Odp: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.
Agnes0703 napisał/a:

Może i racja. Za bardzo się starałam chyba. Ale widziałam, że jest mu bardzo przykro, że tak się dzieci od niego odsunęły i chciałam mu jakoś pomóc.... No i teraz mam za swoje. Ja poszłam w odstawkę a on zachłysnął się tym, że kontakt z dziećmi mu się polepszył. Powinnam chyba przestać się wczuwać w to wszystko. Niech sam sobie robi dzieciom wesołe, kolorowe kanapeczki z uśmieszkami, szuka fajnych bajeczek, piecze z małą ciasto czy robi pizze...

NO ALE TO SIE ROZUMIE SAMO PRZEZ SIE,po co bierzesz w tym udiał skoro NIE SPRAWIA CI TO PRZYJEMNOSCI CZYLI ROBISZ COS WBREW SOBIE PO CO?

no to już mu pomogłaś teraz masz problem,podziekowal ci za to?? facet bardzo szybko przyzwyczaja się do dobrego ,a już najbadziej szczęśliwy jest jak mu ktoś ulatwia zycie,

45

Odp: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.

No bo ja nie myślałam, że tak to będzie wyglądać. Chciałam mieć dobry kontakt z jego dziećmi i myślałam, że wtedy będzie nam się razem dobrze spędzać czas no bo oczywiście liczyłam się z tym że jak przyjadą to przecież on nie pozostawi ich samym sobie. No ale nie myślałam, że ja wtedy pójdę w odstawkę.

46

Odp: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.

Agnes, jezeli juz teraz masz watpliwosci, to zrezygnuj z tego. Masz 31 lat, wszystko przed Toba. Te dzieci zawsze beda. Wraz z dorastaniem dzieci, dojda inne klopoty. Czy masz na to sile a przede wszystkim ochote? Jest dobry watek na forum "Byc druga i macocha" poczytaj. Mojego meza dzieci SA juz po 40-ce, mozna teraz dopiero powiedziec, ze mamy wzgledny spokoj. Ciezko wywalczony.

47 Ostatnio edytowany przez kjim (2015-04-08 10:00:02)

Odp: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.

No to dobry kontakt z dziećmi już masz. Wystarczy. Teraz jak czasem do Ciebie z nimi wpadnie, to powinno się wszystko odbywać naturalnie i bez zgrzytów, ale pod warunkiem, że będzie to kontakt "od święta" . Na co dzień niech pan szanowny zadba o dzieci tak, jak sam potrafi. Jego dzieci - Jego broszka. Nie mieszkacie razem i póki nie mieszkacie, niech On sam zbuduje relacje z dziećmi tak , jak umie i potrafi. Jeśli kiedyś zamieszkacie razem - będzie już wiedział czym grozi narzucanie Ci na siłę tych kontaktów i wysługiwanie się Tobą. Pamiętaj, żaden facet nie jest wart tego, by robic Mu dobrze ia zatracac przy tym siebie. On tego nigdy nie doceni a juz napewno nie docenią tego Jego dzieci nastawiane i sterowane przez mamę. Mamę mają jedną i choćbyś na rzęsach stawała Ona i tak będzie dla nich najważniejsza/święta/jedyna/najdoskonalsza/najbardziejpierwsza. Nie TY.

48

Odp: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.
elfina napisał/a:

Agnes, jezeli juz teraz masz watpliwosci, to zrezygnuj z tego. Masz 31 lat, wszystko przed Toba. Te dzieci zawsze beda. Wraz z dorastaniem dzieci, dojda inne klopoty. Czy masz na to sile a przede wszystkim ochote? Jest dobry watek na forum "Byc druga i macocha" poczytaj. Mojego meza dzieci SA juz po 40-ce, mozna teraz dopiero powiedziec, ze mamy wzgledny spokoj. Ciezko wywalczony.

no nie ma co ,powiało optymizmem.....a raczej normalnością...........
dwa ostatnie zdania sa kluczowe ,na nich powinny się szkolić przyszle macochy............

49

Odp: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.

Wiem, tylko tak trudno jest to zostawić jak się kogoś kocha.Wiem, że za jakiś czas pewnie cieszyłabym się, że podjęłam tą decyzję ale w tym momencie jest mi ciężko choć nie powiem, myślę też o tym. Też mam już doświadczenie z facetami i kurcze pakując się w to wszystko myślałam, że warto. Uważam, że on jest naprawdę bardzo wartościową osobą tylko ostatnio coś się popsuło i nie wiem już sama co mam myśleć. Może tak naprawdę to nie jest taki jaki myślałam, że jest. A może się po prostu pogubił... Nie wiem. Narazie jestem rozdarta. A co do dzieci to jeżeli przez to przetrwamy to zrobię sobie choćby mały test. Przestanę się w to wczuwać. Jak przyjedzie to niech on sobie leci do sklepu po zakupy dla nich albo niech jedzą to co ja. A ja kurcze zawsze latałam, a tu danonki jeszcze no i actimelek, no i Danio oczywiscie truskawkowe bo innego nie lubią, szyneczka drobiowa bo taką lubią najbardziej, a soczek bananowy no i kubuś blabla i pościel czysciutka założona, oczywiście dziecięca żeby milej im się spało, chata posprzątana, odkłaczona - mam psa wiec mega sprzątanko zanim przyjadą aa jeszcze 2 godzinki mam zanim przyjadą a to sałateczkę zrobie .... Jaka tragedia tongue  Zawsze chciałam, żeby było dobrze. Ale nie chce mi się już. Mam to w nosie.

50

Odp: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.
Agnes0703 napisał/a:

Wiem, tylko tak trudno jest to zostawić jak się kogoś kocha.Wiem, że za jakiś czas pewnie cieszyłabym się, że podjęłam tą decyzję ale w tym momencie jest mi ciężko choć nie powiem, myślę też o tym. Też mam już doświadczenie z facetami i kurcze pakując się w to wszystko myślałam, że warto. Uważam, że on jest naprawdę bardzo wartościową osobą tylko ostatnio coś się popsuło i nie wiem już sama co mam myśleć. Może tak naprawdę to nie jest taki jaki myślałam, że jest. A może się po prostu pogubił... Nie wiem. Narazie jestem rozdarta. A co do dzieci to jeżeli przez to przetrwamy to zrobię sobie choćby mały test. Przestanę się w to wczuwać. Jak przyjedzie to niech on sobie leci do sklepu po zakupy dla nich albo niech jedzą to co ja. A ja kurcze zawsze latałam, a tu danonki jeszcze no i actimelek, no i Danio oczywiscie truskawkowe bo innego nie lubią, szyneczka drobiowa bo taką lubią najbardziej, a soczek bananowy no i kubuś blabla i pościel czysciutka założona, oczywiście dziecięca żeby milej im się spało, chata posprzątana, odkłaczona - mam psa wiec mega sprzątanko zanim przyjadą aa jeszcze 2 godzinki mam zanim przyjadą a to sałateczkę zrobie .... Jaka tragedia tongue  Zawsze chciałam, żeby było dobrze. Ale nie chce mi się już. Mam to w nosie.

tak to się lata dla własnych dzieci, OPRZYTOMNIEJ  ,nie mas na co wydawac??? to kup sobie krem Diora za 600 zloty ,albo jedz do Spa ,przynajmniej poczujesz ze na cos zarabiasz,a nie ładujesz w cudzy przychówek ,za co ci i facet i jego dzieci fochem odpląci,wierz mi NIE WARTO!

51

Odp: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.
LUSILJU napisał/a:
elfina napisał/a:

Agnes, jezeli juz teraz masz watpliwosci, to zrezygnuj z tego. Masz 31 lat, wszystko przed Toba. Te dzieci zawsze beda. Wraz z dorastaniem dzieci, dojda inne klopoty. Czy masz na to sile a przede wszystkim ochote? Jest dobry watek na forum "Byc druga i macocha" poczytaj. Mojego meza dzieci SA juz po 40-ce, mozna teraz dopiero powiedziec, ze mamy wzgledny spokoj. Ciezko wywalczony.

no nie ma co ,powiało optymizmem.....a raczej normalnością...........
dwa ostatnie zdania sa kluczowe ,na nich powinny się szkolić przyszle macochy............

No wlasnie, moglybym napisac podrecznik, ale na razie mi sie nie chce, delektuje sie emerytura. Takl do czasu kiedy bede musiala kupic prezenty dla meza 6 wnukow :-)

52

Odp: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.
elfina napisał/a:

Mojego meza dzieci SA juz po 40-ce, mozna teraz dopiero powiedziec, ze mamy wzgledny spokoj. Ciezko wywalczony.

Elfina, a kto walczyl i o co? Wez no troche nam przybliz swoja postac i pokaz, ze masz ludzka twarz wink

Agnes, mam taka znajoma macoche. Poznala faceta z dzieckiem. To dziecko mieszkalo z nim, bo matka go zostawila. Laska z frakcji "peace & love", postanowila wiec zastapic chlopcu matke, a ze lubi dzieci, dobrze jej szlo. Facet byl / jest dosc apodyktyczny, ale ze ona ulegla, wiec wszystko gralo i buczalo. Do czasu, gdy zaszla w ciaze. Pierwszy raz zrobilo jej sie przykro, gdy facet zamiast na wspolne usg wolal jechac na mecz syna. Dalszego ciagu nie znam, gdyz z racji dosc znacznych rozbieznosci frakcyjnych nasze kolezenstwo slabo sie ukladalo, ale w sumie mozna sie domyslic, znany schemat wink

53

Odp: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.

Pewnie , że trudno jest zostawić kogoś kogo się kocha. Więc nie daj sobie wmówić, że jesteś zła i egoistka tylko odbij piłeczkę, do tego egoisty, który Twoim kosztem odgrywa super tatusia. Powiedz Mu po prostu, że sytuacja Cię przerosła. Nie tak to miało wyglądać. Nie takie życie i budowanie rodziny Ci obiecał. Kochasz Go ale nie pozwolisz by Jego przeszłość tworzyła twoją przyszłość. Jeśli On zechce zachować to co się miedzy wami urodziło, to Niech też nad zmianami popracuje, a nie wmawia Ci egoizm. Powiedz Mu, że nie chcesz by twoje życie było podporządkowane pod Jego dzieci. W żadnej normalnej rodzinie nie jest tak, że się wszystko kręci wokół dzieci. To dzieci muszą podążać za rodzicami. I w waszym przypadku albo On zacznie dbać o relacje kobieta-mężczyzna i dostosuje do tego dzieci, albo niech sobie będzie tylko i wyłącznie ojcem ale Ty w takim trójkącie nie zamierzasz żyć.

54

Odp: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.
Agnes0703 napisał/a:

Wiem, tylko tak trudno jest to zostawić jak się kogoś kocha.Wiem, że za jakiś czas pewnie cieszyłabym się, że podjęłam tą decyzję ale w tym momencie jest mi ciężko choć nie powiem, myślę też o tym. Też mam już doświadczenie z facetami i kurcze pakując się w to wszystko myślałam, że warto. Uważam, że on jest naprawdę bardzo wartościową osobą tylko ostatnio coś się popsuło i nie wiem już sama co mam myśleć. Może tak naprawdę to nie jest taki jaki myślałam, że jest. A może się po prostu pogubił... Nie wiem. Narazie jestem rozdarta. A co do dzieci to jeżeli przez to przetrwamy to zrobię sobie choćby mały test. Przestanę się w to wczuwać. Jak przyjedzie to niech on sobie leci do sklepu po zakupy dla nich albo niech jedzą to co ja. A ja kurcze zawsze latałam, a tu danonki jeszcze no i actimelek, no i Danio oczywiscie truskawkowe bo innego nie lubią, szyneczka drobiowa bo taką lubią najbardziej, a soczek bananowy no i kubuś blabla i pościel czysciutka założona, oczywiście dziecięca żeby milej im się spało, chata posprzątana, odkłaczona - mam psa wiec mega sprzątanko zanim przyjadą aa jeszcze 2 godzinki mam zanim przyjadą a to sałateczkę zrobie .... Jaka tragedia tongue  Zawsze chciałam, żeby było dobrze. Ale nie chce mi się już. Mam to w nosie.

wszystkie chyba to przeszłyśmy - to że się staramy to nic złego, ale to że ludzie tego nie doceniają i zaczynają nas wykorzystywać , to nie jest  fajne.

a jak Wasz kryzys ? lepiej już ? porozmawiaj z parterem, może uda się znaleźć kompromis.

55

Odp: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.

Samo to, ze wytrzymalam 25 lat w malzenstwie z trojka rozwydrzonych meza dzieci, swiadczy o mojej ludzkiej twarzy. Niestety zostalam czarownica, bo ojciec zawsze byl ten dobry, robil co dzieci chcialy , ale bardzo mocno kochalam meza i on mnie, to pozwolilo przetrwac nam te 25 lat.

56

Odp: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.

Nie jest lepiej bo ja próbowałam z nim rozmawiać a on miał dość "wiecznych" pretensji i mnie olał i pojechał sobie do rodzinki na 3 dni zamiast do mnie. Dodam, że mamy teraz wolne i ja i on a następne wolne wspólne mamy za 2 tygodnie. Mam mega doła. Może go to też wszystko juz przerasta. Może za dużo się czepiam. Tylko wkurza mnie to jak mówię coś raz to on nie reaguje, więc gadam znowu. Pewnie zachowuje się czasami jak zrzęda ale nie wiem już co mam robić skoro on nie słucha...  Wiem tylko jedno, że czuję się, że zostawił mnie z tym wszystkim samą. Mam wrażenie, że próbuje mnie wziąć "na przeczekanie" bo wie, że jestem niecierpliwa. Mam do niego o to żal. Wiedział, że bardzo go teraz potrzebuje i powinien być tu teraz ze mną, nawet kłócąc się, tym bardziej, że ostatni jego pobyt to był pobyt z dziećmi i wiadomo jak wyglądał. Nie wiem czy chcę w ogole z nim gadać.

57

Odp: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.
Agnes0703 napisał/a:

Mam wrażenie, że próbuje mnie wziąć "na przeczekanie" bo wie, że jestem niecierpliwa. Mam do niego o to żal. Wiedział, że bardzo go teraz potrzebuje i powinien być tu teraz ze mną, nawet kłócąc się, tym bardziej, że ostatni jego pobyt to był pobyt z dziećmi i wiadomo jak wyglądał. Nie wiem czy chcę w ogole z nim gadać.

To Ty weź go na przeczekanie i nawet nie próbuj mięknąć!

58

Odp: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.
LUSILJU napisał/a:
elfina napisał/a:
agnesitas napisał/a:

Elfina
Już się tak nie napinaj bo Ci żyłka pęknie smile Boże jakie to nerwowe.

Agnes
Lepiej poważnie porozmawiaj z partnerem, zanim ze sobą zamieszkacie, żeby sobie Ciebie nie urobił, tak jak ma ochotę.
To, ze jesteś jego partnerką, nie oznacza podporządkowywać się jego dzieciom, bo nie jesteś ani służącą, ani niańką.
Nie musisz się za każdym razem na siłę podlizywać dzieciom i udowadniać, jaka jesteś, dobra macocha.
To z nim jesteś a nie z jego dziećmi...

Ten wpis swiadczy o Tobie. Wiecej odpowiedzialnosci.

odpowiedzialności za cudze dzieci?niby czemu przerzuca sie odpowiedzialność za cudze dzieci na macoche

widzisz agnesitas jest wlasnie przykladem wielkiej odpowiedzialności ,jak łatwo wydaje sie sady o drugim czlowieku

Dzięki Lusilju za to, że mnie rozumiesz smile
Tak jak dziewczyny pisały, jak się pokarze serce, to potem jest to albo wykorzystywane, alo jest się olanym, na całej linii i nie nest to zabawne wręcz irytujące.
Tym bardziej jeśli człowiek wie, że nic złego nie zrobił, ale ex odpowiednio dba o pranie muzgu dziecka.

59

Odp: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.
kjim napisał/a:

To Ty weź go na przeczekanie i nawet nie próbuj mięknąć!

Dokladnie, nie gadaj tylko dzialaj. A wlasciwie nie-dzialaj, nie rob nic, niech on sie wykaze.

60 Ostatnio edytowany przez Agnes0703 (2015-04-08 10:30:48)

Odp: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.

Próbuję nie mięknąć. Właśnie jadę do koleżanki żeby się czymś zająć bo cholernie mi smutno więc trzeba zrobić coś miłego wink

61

Odp: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.
Agnes0703 napisał/a:

Próbuję nie mięknąć. Właśnie jadę do koleżanki żeby się czymś zająć bo cholernie mi smutno więc trzeba zrobić coś miłego wink

Nie daj się,  bo zostaniesz urobiona jak laleczka z plasteliny.

62

Odp: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.
Agnes0703 napisał/a:

No bo ja nie myślałam, że tak to będzie wyglądać. Chciałam mieć dobry kontakt z jego dziećmi i myślałam, że wtedy będzie nam się razem dobrze spędzać czas no bo oczywiście liczyłam się z tym że jak przyjadą to przecież on nie pozostawi ich samym sobie. No ale nie myślałam, że ja wtedy pójdę w odstawkę.

Myślę, że za bardzo sielankowo to sobie wyobraziłaś... piękna, szczęśliwa rodzina razem robiąca wszystko, miłe, grzeczne dzieci  - obrazek z reklamy wink
Tymczasem Wasze oczekiwania z facetem są całkiem sprzeczne. Ty swojej pracy nie rzucisz, on swojej pracy nie rzuci, w związku z tym widzicie się rzadko. Ty chciałabyś, żeby cała uwaga faceta podczas tych spotkań była skierowana ku Tobie, on ma dzieci i jako niedzielny ojciec z kolei swoją uwagę woli kierować na dzieci. I oczekuje od Ciebie, że Ty również będziesz się nimi zajmować cały czas. A Ty masz akurat inny plan na spędzenie tego czasu. I jest on akurat odmienny od planów faceta a zwłaszcza jego dzieci. Bo one nie pooglądają jednej bajki, nie pójdą spać o 19 itp. Ty próbujesz faceta na siłę zmienić, on tej zmiany nie chce. Bo tak mu wygodnie, bo jest już dorosły i nie będzie się zmieniał, bo mu kobieta marudzi, bo czuje się winny wobec dzieci. I kółko się zamyka.

63

Odp: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.
agnesitas napisał/a:
LUSILJU napisał/a:
elfina napisał/a:

Ten wpis swiadczy o Tobie. Wiecej odpowiedzialnosci.

odpowiedzialności za cudze dzieci?niby czemu przerzuca sie odpowiedzialność za cudze dzieci na macoche

widzisz agnesitas jest wlasnie przykladem wielkiej odpowiedzialności ,jak łatwo wydaje sie sady o drugim czlowieku

Dzięki Lusilju za to, że mnie rozumiesz smile
Tak jak dziewczyny pisały, jak się pokarze serce, to potem jest to albo wykorzystywane, alo jest się olanym, na całej linii i nie nest to zabawne wręcz irytujące.
Tym bardziej jeśli człowiek wie, że nic złego nie zrobił, ale ex odpowiednio dba o pranie muzgu dziecka.

no trzeba mieć twardą doope i skupić sie na swoim dobrostanie....

aga ja cię rozumiem,Ty masz wogole specyficzna sytuacje ,dodać do niej odwiedziny pasierbicy,szczucie jej matki ,pewno fochy,plus zobowiazania finansowe zapewne noooooo to jest
barrrrdzo dużo,zwlaszcza ze ciężar opieki jest na twoich barkach plus jeszcze jak mloda przyjedzie ech.....zapewne tez roszczeniowa postawa matki tego dziecka.....

64

Odp: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.
Agnes0703 napisał/a:

Próbuję nie mięknąć. Właśnie jadę do koleżanki żeby się czymś zająć bo cholernie mi smutno więc trzeba zrobić coś miłego wink

widzisz przyzwyczailas faceta juz na początku,jeszcze nie mieszkaliscie razem a on sie przyzwyczaił by Marysia skakała wokól jego przychowku,jeszcze dokladala swoje pieniądze,nio widzisz a jak sie Marysia zbuntowala to boli,no ba.....

powiem ci tak ,wytrwaj w tym co postanowilas,facet niezbyt dobrze rokuje jak juz stosuje szantaż emocjonalny,gra na twoich uczuciach by wymusić na tobie pewne zachowania,w końcu czemuś sie rozwiódł z exową,kto wie czy nie z takiego powodu .

pamietaj,,nie leź raku w sraku,,  jestes młoda ,pracujesz,masz mieszkanie,a on co??? Partia z dwojka dzieci ,alimentami i fochem .......

65

Odp: Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.

Jednak kobiety to skończone egoistki. Czemu mężczyzna nie ma problemów z istnieniem dzieci swojej partnerki nawet gdy mieszkają razem i widzi je praktycznie cały czas, zajmuje się nimi, a zazwyczaj i dorzuca do ich utrzymania, a dla kobiet to zawsze problem?

Posty [ 1 do 65 z 113 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Dzieci partnera, wspólne spędzanie czasu, jak to wszystko pogodzić.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026