Witam;) chciałam z kims podzielić się tym jak teraz się czuje. A więc spotykałam się z pewnym facetem od dłuższego czasu. Na serio było bardzo fajnie, nooo czułam, ze ten facet jest takim facetem dla którego mogę głowe stracic.. Na samym poczatku byłam pesymistycznie nastawiona do tej znajomosci, wiecie pare lat temu zostałam wykorzystana seksulanie i od tamtej pory facetów unikałam. Nie chcialam sie do nikogo przywiazac ani tym samym zeby mi zaczeło na kims zalezec. Czułam obrzydzenie do nich (nie chce teraz nikogo z mezczyzn czytajacych tu obrazac, teraz juz nie wrzucam wszytskich facetow do jednego wora). No i spotkałam jego, nie wiem jakim cudem udało mu sie sprawic zebym mu zaufała ale tak sie stało, powiedziałam mu o wszystkim co mi sie przydazyło, on mi o sobie tez, widziałam, ze jemu na mnie zalezy. Pare miesiecy temu zaczał mowic, ze jemu jest dobrze tak jak jest, ze nie potzrebuje zadnej kobiety i, ze nie chce sie z nikim wiazac, ze to co było miedzy nami traktuje jak "przyjacielski seks". Wiecie jak to usłyszalam poczułam sie jakbym po twarzy ktos mi strzelił i powiedział hallo kobieto co TY sobie myslałas?! I wiecie co, uznacie, ze jestem totalna idiotka ale ja dalej sie z nim spotykałam z nadzieja, ze to tylko chwilowe gadanie. Niestety tak nie było i zakonczyłam ta znajomosc (wkoncu). Z jednej strony wiem, ze to dobrze ale z drugiej jednak mi przykro, sama nie wiem czemu. Nie chce zebyscie pomyslały, ze uzalam sie nad soba bo na serio staram sie tego nie robic, nie lubie tego ale jesli uwazacie, ze tak jest to z gory przepraszam. Wiecie najlepsze jest to, ze gdy stwierdzilismy, ze nie ma co sie juz spotykac bo on mnie nie widzi koło siebie, że jestem tylko przyjaciołka to dla niego było takie łatwie, a dla mnie cholernie przykre. I najlepsze jest to, ze ja szukam w sobie winy, że moze nie spełniłam jego oczekiwan? Co musialam zrobić takiego złego, ze ten czas ze mna to było dla niego nic wielkiego? A jesli on od samego poczatku wiedział, ze nie chce z nikim sie wiazac i, ze ja ta kobieta nie bede? To jestem najwieksza idiotka. Po co ja sie w to pakowałam, co ja sobie myslałam?
Podobne tematy
To on jest palantem.
Bo wiedzial, ze bylas skrzywdzona i zrobil to po raz drugi.
Albo cienias.Masz za soba traumatycznre przezycia, co na pewno odbily sie na Twojej psychice.On sie tego wystraszyl.
Ale niei ma tego zlego, co by na dobre nie wyszlo.Po co Ci zlamas albo palant ? Bog zamknal drzwi, ale otworzyl okno.Masz dzieki temu szanse poznac kogos wartosciowego.
Azyl, najgorsze co możesz zrobić, to doszukiwać się winy w sobie!
Odradzam.
Nic złego nie zrobiłaś.
Jeśli jemu się odwidziało, to przyjmij że nie potrafił docenić Ciebie taką, jaka jesteś.
To przykre, ale jak pisze poprzedniczka- po co Ci taka fujara.
Głowa do góry;)