Wiem, że są wakacje, ale ten problem trochę mnie trapi... Nie lubię jednak biologii, mam problemy z rozwiązaniem otwartego zadania, nie potrafię odpowiadać pod klucz, no i przestała mnie totalnie interesować... Dlatego myślałam o tej ekonomii, to taki kierunek gdzie można znaleźć pracę w banku, w jakiejś dobrej firmie. W mojej rodzinie nikt nie skończył prestiżowych studiów, a jak tak to mało przyszłościowe kierunki - np. politologię. I nikt nie narzeka na obecną pracę.
I moje pytanie: czy tylko lekarze i adwokaci są szanowani? Mnie by satysfakcjonowała praca biurowa, w różnego rodzaju agencjach, wyjazdy w delegacje, ale boje się co ludzie mogą powiedzieć.
Myślę, że w miarę czytelnie opisałam swój problem, prosiłabym o jakieś rady, najlepiej od osób które skończyły jakiś ekonomiczny kierunek lub chciały też kiedyś iść na medycynę.
Jestem po 5 letnich ekonomicznych studiach a nie pracuje w zawodzie nawet. Robie zupelnie cos innego ale czuje sie szczesliwy. Trzeba poprostu studiowac /robic do czego ma sie smykalke /kocha sie to robic. Lekarz to wymagajacy kierunek. Troche glupio zadalas pytanie, co znaczy sie szanowani? Kazdy czlowiek jest wyjatkowy dla mnie i mam w dupie czy jest drektorem czy smieciarzem czy bezdomnym. ludzie to dziwacy mysla ze jak beda elita to wygraja zycie, gowno prawda dla mnie kazdy jest rowny. Gardze ludzmi ktory mi mowi ze Mam go szanowac bo on jest szefem. Bo juz kilku takich spotkalem co pajacerke robia. Nie moja sprawa ogolnie ale nie lubie ludzi ktorzy sie wywzszaja. Kazdy zawod jest wyjatkowy .
Dziękuje Panu za odpowiedź.
Może rzeczywiście źle zadałam pytanie, ale absolutnie nie miałam tu nic złego na myśli, ja szanuję ludzi i nie oceniam ich po tym jaki zawód wykonują. Ale inni ludzie są różni i miałam akurat na myśli taką sytuację: a ta jest lepsza bo jest lekarzem, ta też bo pani adwokat, a ta skończyła tylko ekonomię to co tam, słaby kierunek.
Przyznaje - wcześniej chciałam być lekarzem i to bardzo, jak ktoś mi mówił, żebym to przemyślała, bo trudne studia, zawód odpowiedzialny nie dawałam sobie nic powiedzieć i dążyłam do tego. Teraz rodzice mi bardzo kibicują, byliby ze mnie dumni, a boje się, że ich zawiodę, że nagle zmieniłam zdanie ehhh...
I jeszcze jedno mi się przypomniało: Moja pani od matematyki opowiadała mi, że była w identycznej sytuacji, jak miała 15 lat mówiła, że będzie lekarzem i nie przyjmowała do siebie wiadomości, że może być inaczej. Ale odkryła w sobie potem pasję właśnie do matematyki i została nauczycielką, też nie chciało jej uczyć się biologii. I absolutnie niczego nie żałuje.
I pytanie moje: czy są to bardzo trudne studia? Jak one wyglądają? Z matematyki mam 3 i 4 (jako tako problemu nie mam), z językiem angielskim też nie idzie mi wcale źle.
4 2017-06-25 21:09:30 Ostatnio edytowany przez emil2521 (2017-06-25 21:12:50)
Ogolnie rob to co kochasz. Ekonomia? No w miare wymagajace. 3 pierwsze lata srednie ale magisterka juz trudniej. Ja magisterke to po angielsku zdawalem bo innej opcji nie bylo zeby byly uznawane na calym swiecie. Mam kumpla lekarza ktory studiowal w Usa. Pieniadze dobre ale jak sie nie ma powolania to nie warto sie w to pchac mysle. Mi tez rodzice mowia caly czas zeby zostac lekarzem a ja poprostu nie chce bo chce byc w zyciu szczesliwy a nie pracowac z przymusu. Lekarz to zawod ktory pracujesz 24/7 tak naprawde. Pamietaj ze masz jedno zycie. Zyj tak zeby bylo udane. Zycie jest krotkie naprawde.
Ogolnie to sluchaj doroslych , maja wiecej doswiadczenia . Czasami oni dadza ci lepsze rady niz randomowi ludzie bo chce dla Ciebie jak najlepiej. Jak masz do czegos pasje to nie zastawiaj sie nawet tylko zajmij sie tym i zacznij to robic nie patrzac co inni maja do powiedzenia.
Jest dużo absolwentów ekonomii bez pracy. Moim zdaniem, jeśli w ogóle iść na studia to albo na takie, które dają wysokie szanse na zatrudnienie (np. informatyka) albo coś, co daną osobę interesuje. Jeśli pójdziesz na mało rokujący kierunek, a na dodatek przedmioty Cię nie ciekawią, to strata jest podwójna.
Jeśli idziesz na studia bez przekonania, tylko dlatego żeby mieć wyższe wykształcenie, warto zainwestować w jakieś kursy hobbystyczne albo mało popularny język - coś, co da punkt zaczepienia po skończeniu tych studiów, z których pozostanie tylko tytuł mgr i nic więcej.
Informatyka niestety totalnie nie dla mnie
prawo także nie, nie jestem humanistką. Medycyna powoli także przestaje mnie interesować
a to akurat kierunki po których praca jest na 100% i to dobrze płatna. Tak samo architektura.
Hmmm, nie wiem po prostu na razie postawię na naukę angielskiego i próbuje też niemiecki.
Ale prawda jest taka, że po prawie też można nie mieć pracy bez znajomości czy prawnika w rodzinie, więc tez jest to ryzykowne.
Informatyka niestety totalnie nie dla mnie
prawo także nie, nie jestem humanistką. Medycyna powoli także przestaje mnie interesować
a to akurat kierunki po których praca jest na 100% i to dobrze płatna. Tak samo architektura.
Hmmm, nie wiem po prostu na razie postawię na naukę angielskiego i próbuje też niemiecki.
Ale prawda jest taka, że po prawie też można nie mieć pracy bez znajomości czy prawnika w rodzinie, więc tez jest to ryzykowne.
Nie patrz na zarobki, ale na to co chciałbyś robić... Pasję naprawdę widać, a poza tym pamiętaj, że nie da się pracować całe życie w czymś czego nie lubisz.. Skąd to wiem? Po sobie, co rok zmieniam pracę, mimo, że mój zawód jest moim wymarzonym, zaplanowanym, niestety nie chcą mnie przyjąć na to co chciałbym robić (aerodynamika). ![]()
Skoro jesteś umysłem ścisłym pomyśl o matematyce (dobrze zarabiają, pracują w biurze w ubezpieczalniach min.), politechnice (nie wiem co Cię interesuję poza architekturą). Nie idź na ekonomię, banki będą redukować liczbę pracowników placówek w związku z przenoszeniem większości usług od internetu. A może księgowość Cię interesuję? To też dobry zawód...
Jak masz jakieś pytani jestem do dyspozycji i chętnie Ci spróbuje doradzić. Dlaczego to robię? Bo czuję się winny, że wypchałem brata na informatykę, a to nie jest Jego pasją no i nie idzie mu tak łagodnie mówiąc...
Na samą matematykę się nie nadaje, to totalnie nie dla mnie. Jestem z niej nawet dobra (dostawałam 3,4 sporadycznie 2+), ale nie dałabym rady jej studiować.
Myślałam też o politechnice jakaś inżynieria procesowa, środowiskowa - tylko, że po tym w ogóle pracy nie ma.
Dlatego najbardziej odpowiednia myślę, że byłaby ta ekonomia (licencjackie studia), potem ewentualnie magister z kierunku związanego z finansami. Nie jestem wymagająca kokosów nie wymagam, tylko żeby ta pensja jednak była satysfakcjonująca, żeby po coś do tej pracy chodzić, to jest ważne.
Każde studia i każdy zawód mają sens, o ile się w tym odnajdujesz i nie wykonujesz swojej pracy za karę. Kieruj się przede wszystkim tym, co chcesz w życiu robić i w czym się dobrze czujesz. To zbyt ważny wybór, aby dokonywać go wyłącznie z rozsądku. Chyba, że w przyszłości pracę chcesz traktować wyłącznie jako źródło dochodu, co nie jest wcale rzadkie, przy czym i tak warto zdać sobie sprawę z ryzyka, że bez odpowiedniej motywacji nie będziesz dobra w tym, co będziesz robić, a to z kolei może Cię szybko wybić z rynku pracy.
Mój syn właśnie stoi przed wyborem swojej drogi zawodowej (jest po technikum, a wybiera studia) i pomagając mu dokonać wyboru przede wszystkim wzięliśmy pod uwagę czym chciałby się zajmować, aby z jednej strony miało to przyszłość, a z drugiej było zgodne z jego preferancjami. Myślę, że udało nam się to połączyć, choć wcale łatwo nie było.