Witam Was.
Być może przesadzam, ale zauważyłem że mam problem z przeniesieniem znajomości koleżeńskiej na związek, a mianowicie poznając kobietę zaczynam się z nią jakby przyjaźnić.
Sprawa wygląda tak, że mam 22 lata i studiuję i poznaję kobiety na studiach zazwyczaj młodsze rok czy dwa.
Wcześniejsza znajomość z dziewczyną jakoś sama się wypaliła właśnie wydaje mi się dlatego, że ja sam mimowolnie nie dawałem innych sygnałów na coś więcej. I z czasem zaczęliśmy się coraz rzadziej spotykać aż kontakt praktycznie zamarł.
Teraz poznałem świetną kobietę, bardzo zbliżoną do mnie i obawiam się bym nie zrobił tego samego błędu. Problem wynika z tego że wcześniej miałem mało kontaktu z kobietami właśnie w relacjach uczuciowych a w zasadzie nigdy nie miałem dziewczyny.
Obecna sytuacja bardzo dobrze rokuje, znamy się zaledwie tydzień a już spotkaliśmy się cztery razy i ciągle coraz częściej się widujemy. Rozmawiamy przez telefon, wysyłamy sms oraz kontaktujemy się na FB. Mieszkamy daleko od siebie, ale i tak mamy wiele możliwości spotkania w okienkach, niestety czas jest ograniczony. Ja jak również ona zawsze staramy się jakoś wykombinować, aby się spotkać.
Już od pierwszego spotkania mamy taki zwyczaj przytulania na powitanie i pożegnanie. Na samym początku zaskoczyła mnie pytaniem, czego oczekuję od tej znajomości. Strasznie byłem zaskoczony i nie wiedziałem co powiedzieć, bo było mi niezręcznie, ale coś wytłumaczyłem. Oboje jesteśmy raczej introwertykami i na początku było trochę ciężko, ale teraz świetnie się dogadujemy że praktycznie zawsze zabraknie czasu na spotkaniach. Oprócz studiów o czym najwięcej rozmawiamy sporo mówimy sobie o rodzinie, sprawach osobistych itp. sprawach.
Od pewnego czasu kombinuję jak przenieść tą znajomości na wyższe tory, aby nie zostać dobrym przyjacielem. Nie wiem dlaczego, ale niezręcznie mi jest na ten temat mówić, spotykamy się w takich miejscach gdzie jest sporo ludzi, gdzie trudno mi ją pocałować, uściskać itp.
Zastanawiam się co robić, by nie spieprzyć tej znajomości (w sensie przyszłego związku). Może przesadzam, ale ubezpieczony zawsze bezpieczny.
Czy według Was relacja dobrze się rozwija we właściwym kierunku? Staram się spotykać w miejscach gdzie mamy więcej swobody dla siebie i myślałem, aby teraz po pewnym czasie odpowiedzieć bardziej zdecydowanie na tamte pytanie i powiedzieć, że lubię z nią spędzać czas i oczekuję czegoś więcej niż przyjaźni - pewnie będzie mi to trudno przychodzić, ale czy to dobry pomysł?
Może opowiecie swoje historie jak Wasze znajomości ze studiów przeradzały się w jakieś poważniejsze związku. Mówię "ze studiów", bo to specyficzne znajomości - ludzie z daleka, mało czasu między zajęciami, młodzi ludzie itp.