Przerasta mnie codzienność-dzieci,maz, no i ja,dom czyli sprawy z nami związane. Moje dzieci prawie wcale nie słuchają się, a maz myśli tylko o seksie nie pomaga mi przy dzieciach bo jest zmęczony nie wyspany bo na noc chodzi do pracy a w dzień śpi. A ja z byle powodu się zloszcze, wtedy krzycze albo dre się jak stare prześcieradło, czuję jak bym miała zwariować.
Podobne tematy
Potrafisz konkretnie sprecyzować co jest "nie tak" ? Co powoduje u ciebie ten negatywny nastrój ?
Dzieci ZWYKLE się nie słuchają jak to dzieci, My, tak mamy że często
... Czasem się chce nam kopulować ,więc twój świat zewnętrzny jakoś nie odbiega od normy raczej rzekł bym..
Nick na forum wstawiłaś "pogodna", więc mniemam iż od niedawna masz problem z emocjami..
Witaj:) ja dziś jestem tu pierwszy raz ...przeczytałam twojego posta i chyba wiem co czujesz....a też nie daje rady ...nic mnie nie cieszy , nie czuję się dobrze sama ze sobą i przekłada się to na życie rodzinne .Zdarza mi się krzyczeć na dzieci bo mnie irytują swoim zachowaniem a zaraz potem mam wyrzuty sumienia ,bo to tylko dzieci...ale mam takie jakieś poczucie bezsilności , jakby wypalenia nie widzę celu sensu ...wiem ,że u mnie to jeszcze trwa stan depresyjny ...może powinnaś pomyśleć czy u Ciebie nie przejawia się jakaś depresja ...wiem ,że to trudne ale staraj myśleć pozytywnie ...mi tak wszyscy mówią ....ale to siedzi głęboko w człowieku...pozdrawiam .
Przerasta mnie codzienność-dzieci,maz, no i ja,dom czyli sprawy z nami związane. Moje dzieci prawie wcale nie słuchają się, a maz myśli tylko o seksie nie pomaga mi przy dzieciach bo jest zmęczony nie wyspany bo na noc chodzi do pracy a w dzień śpi. A ja z byle powodu się zloszcze, wtedy krzycze albo dre się jak stare prześcieradło, czuję jak bym miała zwariować.
No sama sobie to robisz. Może po prostu "zatrzymaj się". Usiadz, nie rob nic przez chwile. I rozdziel sprawy na dzieci, meza, organizacje obowiazkow, czas dla siebie. Z mezem porozmawiaj/rozmawiaj bo to ważne dla utrzymania wiezi. Musisz sama się zorganizować a potem wymagac od meza, od dzieci, od siebie. Powinno się polepszyć a potem przeorganizować zycie w domu, dostosować się konstruktywnie do czasu prac, itp. Bo potem dzieci będą miały obraz wrzeszczącej matki, nieobecnego ojca...
Dzięki,że się odezwaliscie. Pogodna dlatego że chciałabym taką być:|. Męża poznałam 2lata przed naszym ślubem.Było super:mogłam o wszystkim porozmawiać,zabawić,wypłakać. Pewnego dnia dowiedziałam się że jestem w 2mscu ciąży. Najpierw poinformowałam partnera na ta wieść odp że jakoś sobie poradzimy nie okazał jakichkolwiek emocji. W7mscu ciąży wzięliśmy ślub. W maju chrzciny synka jak wiadomo był alkohol na tym przyjęciu, maz się zdenerwował na swoją matkę i zaczął ją szarpać a nawet dusił moja mama chciała męża z teściową rozdzielić lecz maz ją odepchnąć od siebie z taką siłą że znalazła się na 2 końcu pokoju. Gdy maz się uspokoił moja mama chciała mnie i dziecko zabrać do siebie ale nie zgodzilam sie zostawiać męża. Pomyślałam ze to się więcej nie powtórzy ale myliłam się,z czasem wyszło ze ma problem z alkoholem. Kilka razy gdy był podwplywem probowal sie powiesic robił awantury... Nawet był w Radecznicy wyszedł po 1msc-u. A ja w tym czasie byłam u swojej mamy. Teściowa pojechała po Piotra,lekarz zabronił jemu pić alkohol.Zapomniałam dodać że to rodzina nadużywająca alkohol. Zanim 2 synek urodził sie to dużo razy od męża wyprowadzalam się. Dlatego że pil zamiast posiedzieć z zona i dzieckiem to wolał siedzieć i pić ze swoimi rodzicami. I przez to między nami zaczęło się bardzo psuć. Zajmowałam się domem i 2dzieci. I też wyprowadzalam, raz doszło do tego że próbował mnie udusić. Nie pamiętał tego bo oczywiście był wypity i jak zwykle przepraszał obiecywał że się zmieni.Ale nic z tego, coraz bardziej sie oddalalismy noi jego mama cały czas sie wtracala i do mnie pretensje miała.
. Potem resztę dopisze bo teraz dzieci idę położyć spać.