netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Jak traktować tę znajomość?

61 odpowiedzi9 714 wyświetleńzałożony przez Mrs.Happiness, 08.04.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jak traktować tę znajomość?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 62 ]

1

Temat: Jak traktować tę znajomość?

Witam wszystkich smile

Zwracałam się już do Was dwa razy z jakimś problemem i za każdym razem otrzymywałam ciekawe spostrzeżenia oraz rady, poza tym śledzę to forum od dawna, dlatego pomyślałam, że teraz także opiszę swoją sytuację. A więc... Kilka tygodni temu poznałam pewnego chłopaka. Na początku byłam bardzo zdystansowana do tej znajomości, ponieważ ostatnie miesiące przynosiły same porażki pod względem relacji z mężczyznami, niemniej w końcu mnie jakoś do siebie przekonał i zaczęliśmy dużo ze sobą rozmawiać. Najpierw tylko pisząc, potem również prowadząc rozmowy telefoniczne. Świetnie się dogadywaliśmy, nie było takiej chwili, by rozmowa przestała się kleić czy cokolwiek. Bardzo łatwo też udało nam się przed sobą otworzyć, co dla mnie było szokiem, ponieważ mało kiedy zdarza mi się być tak otwartą wobec nowo poznanej osoby. Ale idąc dalej... Od początku nie ukrywał tego, że niecałe dwa miesiące temu rozstał się z dziewczyną, z którą był dwa lata. Uważał wtedy, że już się z tym uporał, że daje sobie radę. Nie wierzyłam w to do końca, czułam, że zwyczajnie wypiera prawdziwe uczucia, bo mimo że wywinęła mu naprawdę okropny numer (zostawiła go z dnia na dzień dla kogoś innego, bez słowa wyjaśnienia), ciężko jest tak po prostu przestać kochać. No ale pomyślałam sobie, że co mi szkodzi pisać i kontynuowałam to. Ostatecznie się spotkaliśmy przed świętami. Obiecaliśmy sobie pełną szczerość. Spotkanie było naprawdę udane i wiem, że oboje dobrze się na nim czuliśmy, jednak wydawało mi się cały czas, że ja spodobałam mu się mniej, albo wcale. Rozmawialiśmy o tym jak wróciłam już do domu. Przyznał, że chyba się do końca nie przekonał wizualnie, że nie poczuł, by cokolwiek zaiskrzyło i w tym momencie dałabym sobie kompletnie spokój, ale... dodał, że przez jakiś czas chciał mnie pocałować, choć sam nie wie czemu. Nie rozumiem tego, bo wydaje mi się, że nikt nie chciałby całować (a mówił, że było to silne pragnienie) kogoś, kto mu się nie podoba. Kilka razy dodawał też, że jestem naprawdę ładna, ale po prostu "nic nie czuł". Czasem myślę, że on po prostu zbyt wiele oczekiwał po początku, po pierwszym spotkaniu. Bo przecież w takim momencie nie rodzi się nic głębszego. Tym bardziej, że moje przeczucia się sprawdziły i obecnie sam zrozumiał, że nadal coś odczuwa do byłej dziewczyny. Nie wyleczył się z niej jeszcze. Po wszystkim wciąż pisaliśmy, ale mówił, że nie wierzy w przyjaźń damsko-męską, więc jest między nami dystans. Ostatnio już nie mogłam tego znieść, dlatego powiedziałam mu, że jeśli ma mnie cały czas traktować jak losową laskę z internetu, to dalsza znajomość nie ma sensu. Wtedy zaprzeczył temu i mówił, że pisze tylko ze mną i że tak nie jest.

Wiem, że napisałam to wszystko tak chaotycznie, ale sama mam mętlik w głowie. Zdaję sobie sprawę z tego, że on nie chce mnie niczym zranić, ale co powinnam teraz zrobić? Jak się zachowywać? Co Wy zrobilibyście na moim miejscu? Kilka razy próbowałam się odciąć, przestać pisać, ale on o sobie wtedy przypominał. Myślicie, że traktuje mnie jak zwykły plaster, że dobrze mu się ze mną rozmawia i dlatego mnie trzyma w swoim życiu, a jak się trafi ktoś lepszy, to pójdę w odstawkę? Czy też możliwe jest, że jak mu już minie ta dziwna faza na byłą dziewczynę, mógłby jednak poczuć coś do mnie? Naprawdę chciałabym wreszcie wiedzieć na czym stoję, a on zdaje się sam nie być pewien co z tym wszystkim będzie.

Bardzo proszę Was o pomoc, jakiś rady... Możecie nawet powiedzieć, że jestem głupia, że rozważam wpychanie się w taką znajomość, ale coś jest w tym chłopaku i dlatego nie potrafiłam tak po prostu tego wszystkiego przekreślić.

2

Odp: Jak traktować tę znajomość?

Był z nią dwa lata, a dwa miesiące temu zostawiła go dla innego i twierdzi, że już mu przeszło? Ja miałem tak samo (też zostawiła mnie dla innego), a minęły 3 miesiące i byłem z nią rok, mimo to nie mogę przestać jej kochać, nawet tęsknota narasta. Wydaję mi się , że będziesz zwykłym plastrem, albo pokazówką dla jego byłej, że on też może sobie kogoś znaleźć

3

Odp: Jak traktować tę znajomość?

Nie podobasz mu się. Nic z tego nie będzie. Uwierz mi.

4

Odp: Jak traktować tę znajomość?
terry1905 napisał/a:

Był z nią dwa lata, a dwa miesiące temu zostawiła go dla innego i twierdzi, że już mu przeszło? Ja miałem tak samo (też zostawiła mnie dla innego), a minęły 3 miesiące i byłem z nią rok, mimo to nie mogę przestać jej kochać, nawet tęsknota narasta. Wydaję mi się , że będziesz zwykłym plastrem, albo pokazówką dla jego byłej, że on też może sobie kogoś znaleźć

Dlatego mu powtarzałam od początku, że może mu się tak jedynie wydawać, że lżej mu, gdy myśli, że już z nim dobrze, a prawda jest zgoła inna. Wyszło na moje. Sama też wiem, że nie da się wyleczyć z kogoś tak po prostu, stąd moje niedowierzanie. Niemniej... umiałabym nawet jakoś przeczekać, choć zdystansowana, ten czas, gdy on leczyłby się z poprzedniej miłości, ponieważ wydaje się być wart zachodu, ale on twierdzi, że jego zdaniem nic z tego nie wyjdzie, bo nie zaiskrzyło od początku, więc... Nie wiem czy to ma sens. Przyjaźni też z tego nie będzie, sam o tym mówił. Męczy mnie to już, bo taka proteza znajomości mnie nie interesuje. Tym bardziej, że atmosfera jest ostatnio strasznie dziwna - też dlatego, że mu się zwyczajnie bardzo pogorszyło. Sama już nie wiem co z tym fantem zrobić.

5 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2015-04-08 18:18:13)

Odp: Jak traktować tę znajomość?
Sa3Prawdy napisał/a:

Nie podobasz mu się. Nic z tego nie będzie. Uwierz mi.

Tylko dlaczego w takim razie do samego końca powtarzał, że jestem ładna i kilka razy mówił o tym, że chciał mnie pocałować i że martwi go, że jakbyśmy spotkali się znowu, mógłby to naprawdę zrobić? Coś mi się w tym wszystkim nie zgadza, a wiem, że był szczery.

6

Odp: Jak traktować tę znajomość?

Nie zawsze musi być to coś na pierwszym spotkaniu. Pierwsze spotkanie to tak naprawdę spotkanie "badawcze", więc nie oczekuj złotych gór. Powinnaś się cieszyć, że Cię nie pocałował bo by Ci bardziej w głowie zawrócił, on poczuł by przez chwilę coś innego niż uczucie do byłej (a pewnie nadal ono jest). Spotykaj się z nim ale z rozwagą, bądź blisko ale może spróbuj narazie jako koleżanka. Najważniejsze żeby był z Tobą szczery. Może Ty spróbuj go jakoś "rozkochać", samymi gestami

7

Odp: Jak traktować tę znajomość?
terry1905 napisał/a:

Nie zawsze musi być to coś na pierwszym spotkaniu. Pierwsze spotkanie to tak naprawdę spotkanie "badawcze", więc nie oczekuj złotych gór. Powinnaś się cieszyć, że Cię nie pocałował bo by Ci bardziej w głowie zawrócił, on poczuł by przez chwilę coś innego niż uczucie do byłej (a pewnie nadal ono jest). Spotykaj się z nim ale z rozwagą, bądź blisko ale może spróbuj narazie jako koleżanka. Najważniejsze żeby był z Tobą szczery. Może Ty spróbuj go jakoś "rozkochać", samymi gestami

Wiem, że pierwsze jest właśnie takie. Nie oczekiwałam niczego wielkiego, on owszem. Myślę, że liczył na takie zapomnienie, na to, że poczuje od razu coś innego. Pewnie masz rację. Coś mi podpowiada, że powinnam zrezygnować, bo z tego nic nie będzie, ale z drugiej strony dawno nie spodobał mi się tak żaden chłopak, więc nie wiem co zrobić.

Myślisz, że takie rozkochanie go w sobie jest w ogóle możliwe, skoro teraz trzyma się tak mocno na dystans i on już sobie wbił do głowy, że z tego nic nie będzie?

8

Odp: Jak traktować tę znajomość?

A czy jutro będzie ładna pogoda? Kto wie... W miłości najpiękniejsze jest to, że przychodzi wtedy kiedy w ogóle się jej nie spodziewamy. Więc wszystko jest możliwe. Tylko bądź szczera ze sobą bo to jest najważniejsze. I nie daj się być dla niego plastrem

9

Odp: Jak traktować tę znajomość?
terry1905 napisał/a:

A czy jutro będzie ładna pogoda? Kto wie... W miłości najpiękniejsze jest to, że przychodzi wtedy kiedy w ogóle się jej nie spodziewamy. Więc wszystko jest możliwe. Tylko bądź szczera ze sobą bo to jest najważniejsze. I nie daj się być dla niego plastrem

Staram się być szczera, bo wiem jak boli zranienie i zdecydowanie nie chciałabym powtórki. Plastrem też bym nie została, wolałabym się od razu ewakuować niż robić za czyjąś chusteczkę. I tak swoją drogą, zaproponowałam mu, byśmy się widywali od czasu do czasu, ale całkiem zapomniałam, że jemu się ostatnio ubzdurało, by ograniczyć kontakt do samego pisania, żeby się żadne z nas nie wciągnęło. Przypomniał o tym i mówi, że wciąż jest zdania, że tak będzie lepiej. Co zrobić w tej sytuacji? Nie mam zamiaru być tylko koleżanką na pisanie.

10

Odp: Jak traktować tę znajomość?

No to pisz z nim jakiś czas. Potem lekko znowu zaproponuj spotkanie. Wy kobiety wiecie jak to robić tongue a jak znowu stwierdzi, że tylko pisanie odpuść w ogóle

11

Odp: Jak traktować tę znajomość?
terry1905 napisał/a:

No to pisz z nim jakiś czas. Potem lekko znowu zaproponuj spotkanie. Wy kobiety wiecie jak to robić tongue a jak znowu stwierdzi, że tylko pisanie odpuść w ogóle

Póki co napisałam mu, że chciałabym, żeby to sobie na spokojnie przemyślał, bo tacy znajomi tylko na pisanie nie mają sensu. Dodałam, że takich znajomości mam pod dostatkiem i nie kręci mnie pakowanie się w kolejną. Nie jesteśmy już przecież dziećmi. Owszem, może super dorośli również nie, ponieważ oboje kończymy w tym roku 20 lat, niemniej... Co mi po takim pisaniu, tym bardziej, że traktuje mnie jak obcą osobę? Ten dystans by mnie wykończył. Jeśli się bardzo uprze na pisanie, to wątpię, by zmienił zdanie. A już tyle razy się przejechałam na ludziach, że nie wiem czy mam wystarczająco sił na coś takiego.

12

Odp: Jak traktować tę znajomość?
Mrs.Happiness napisał/a:

Myślisz, że takie rozkochanie go w sobie jest w ogóle możliwe, skoro teraz trzyma się tak mocno na dystans i on już sobie wbił do głowy, że z tego nic nie będzie?

Nie. Jak on mówi nie to nie. Tylko kobieta może zmienić zdanie.

13

Odp: Jak traktować tę znajomość?
Sa3Prawdy napisał/a:
Mrs.Happiness napisał/a:

Myślisz, że takie rozkochanie go w sobie jest w ogóle możliwe, skoro teraz trzyma się tak mocno na dystans i on już sobie wbił do głowy, że z tego nic nie będzie?

Nie. Jak on mówi nie to nie. Tylko kobieta może zmienić zdanie.

Czyli Twoim zdaniem powinnam w pełni odpuścić?

14

Odp: Jak traktować tę znajomość?

To już Ty musisz podjąć decyzję. Albo pogadaj z nim szczerze jeszcze raz. Same konkrety, niech się określi Ty też i tyle. I nie słuchaj, że jak facet powie nie to nie bo każdy jest inny. Faceci czasami też mówią a a robią b

15

Odp: Jak traktować tę znajomość?

Mrs.Happiness jeśli on patrzy na Ciebie i nie czuje pociągu, to nie ma szans by sie w Tobie zakochał. Zakoduj to sobie. Chcesz naiwnie wierzyć, proszę bardzo. Tylko pozniej mi przeslij tysiaka że uprzedzam.

16

Odp: Jak traktować tę znajomość?

terry1905, wiesz, prawda jest taka, że sama nie wiem co zrobić w tej sytuacji. Nie ukrywam tego, że mam totalny mętlik w głowie i ciężko mi coś ostatecznie zdecydować. Zależy mi w pewnym stopniu na tej znajomości. Może nie na tyle, by nie umieć sobie jej odpuścić, ale jednak. Powiedziałam mu jeszcze, że mogę dać temu tematowi spokój, jeśli na razie nie jest gotowy czy coś, że możemy do niego wrócić na przykład w przyszłym miesiącu, ale żeby wiedział, że nie będę czekała w nieskończoność. Do tego czasu mogłabym z nim pisać, o ile znajomość sama się nie wypali, a potem postawiła karty na stół i poprosiła, by coś ostatecznie zdecydował. Nie zamierzam na nikogo naciskać, bo wiem, że to tylko bardziej odrzuca, potrafię go też zrozumieć, ale jednak muszę zważać również na własne uczucia. Także więcej niż ten miesiąc nie jestem mu w stanie dać, poza tym postaram się trzymać go na dystans, skoro sam nie działa ani trochę inaczej. Tak chyba będzie najrozsądniej. Bo gdybym czuła, że się w to wkręcam, to zawsze mogę się ewakuować na jakiś czas.

Sa3Prawdy, ale czy rzeczywiście w ogóle nie czuje tego pociągu, jeśli chciał mnie pocałować? Jak to jest w takim razie z ludźmi, że byliby skłonni tknąć kogoś, kto ich nie pociąga? Dzisiaj powiedział mi, że wszystkie dziewczyny porównuje do swojej byłej, może dlatego nie jest w stanie poczuć czegoś w normalny sposób? Bo nią nie jestem? Nie chcę wierzyć naiwnie - gdyby tak było, to nie miałabym wątpliwości i nie prosiłabym nikogo o radę. Po prostu nie chcę żyć cały czas przekonaniem, że jak nie ten, to inny i skakać z kwiatka na kwiatek. To nie dla mnie. Jestem osobą, którą cieżko jest do siebie naprawdę przekonać, on wydaje się być interesującą osobą, może dlatego nie jest mi łatwo od razu zrezygnować.

17

Odp: Jak traktować tę znajomość?

Mrs.Happiness zrozum albo ktoś Cię podnieca albo nie. Koniec.
Można podniecać fizycznie co dla faceta jest łatwe, a do tego charakter musi być.
Jeśli nie podniecasz go fizycznie to charakter g* zmieni.

18

Odp: Jak traktować tę znajomość?
Sa3Prawdy napisał/a:

Mrs.Happiness zrozum albo ktoś Cię podnieca albo nie. Koniec.
Można podniecać fizycznie co dla faceta jest łatwe, a do tego charakter musi być.
Jeśli nie podniecasz go fizycznie to charakter g* zmieni.

Tylko jak wywnioskować czy ktoś nas podnieca, jeśli nie było między nami żadnej bardziej intymnej sytuacji? Nie przytulaliśmy się, nie całowaliśmy. Zero zbliżeń. Tym bardziej, że byłam dość mocno onieśmielona i raczej stroniłam nawet od dłuższego kontaktu wzrokowego. Wiem, że to mógł być mój ogromny błąd, ale taka już jestem, że potrzebuję czasu, by się oswoić. Niemniej jakoś mnie też on nie podniecał, choć potrafiłam powiedzieć, że jest atrakcyjny. Jednak na tym się kończyło.

19

Odp: Jak traktować tę znajomość?

Nie trzeba z kimś sie ru*ać żeby wiedzieć czy ktoś podnieca
to sie wie wczesniej
Masz ochote dotknac, popatrzeć, zrobić to
wtedy podnieca

20

Odp: Jak traktować tę znajomość?
Mrs.Happiness napisał/a:

Myślicie, że traktuje mnie jak zwykły plaster, że dobrze mu się ze mną rozmawia i dlatego mnie trzyma w swoim życiu, a jak się trafi ktoś lepszy, to pójdę w odstawkę?.

Niestety jest to najbardziej prawdopodobna odpowiedź.
Jemu może się wydawać, że jest dobrze, może próbować sam w to wierzyć, ale skoro to ona go zostawiła i to jeszcze w taki sposób, to jestem przekonana, że w dwa miesiące nie da się pozbierać.
Człowiek po rozstaniu ma w sobie duży bałagan i głód uczuć.Stąd też sprzeczności - wizualnie nie to, ale pocałowałbym Cię (bo teraz nie mam kogo...).  Ale to nie jest prawdziwe. To tak, jakby pytać pijaka po wypiciu pół litra wódki, czy może jechać samochodem. Pewnie powie, że może, bo pewnie w to wierzy. Ale czy taka jazda będzie komfortowa i bezpieczna?

Mrs.Happiness napisał/a:

Czy też możliwe jest, że jak mu już minie ta dziwna faza na byłą dziewczynę, mógłby jednak poczuć coś do mnie?

Ludzie miliony w Totolotka też wygrywają, ale bardziej prawdopodobne jest: patrz wyżej.

Naprawdę chciałabym wreszcie wiedzieć na czym stoję, a on zdaje się sam nie być pewien co z tym wszystkim będzie.

Mrs.Happiness napisał/a:

Bardzo proszę Was o pomoc, jakiś rady... Możecie nawet powiedzieć, że jestem głupia, że rozważam wpychanie się w taką znajomość, ale coś jest w tym chłopaku i dlatego nie potrafiłam tak po prostu tego wszystkiego przekreślić.

Może po miesiącach rozczarowań jest Ci trudno, ale moja rada jest taka, żeby zacisnąć zęby i odpuścić tę znajomość dla własnego dobra. Zwłaszcza, że chłopak jest w miarę szczery i mówi, że nie wybił sobie byłej z głowy. Ja będąc zainteresowana nim jako facetem, nie dałabym się nawet namówić na koleżeństwo, wiem że byłabym tylko rękawem do wycierania jego łez po byłej.
I niestety - "chęć pocałowania" oznacza podobanie się, nawet pożądanie, ale NIE MUSI oznaczać chęci stworzenia związku. Może być jedynie chęcią wejścia w niezobowiązującą (bo pamiętam o byłej) relację o charakterze seksulanym (bo teraz nie mam z kim). No, chyba że takową jesteś zainteresowana. Niektórzy są i jest im z tym dobrze.

21

Odp: Jak traktować tę znajomość?

Odpuść Pana , który w głowie i w sercu nadal ma byłą.

22

Odp: Jak traktować tę znajomość?
bebenoebebe napisał/a:

Nie trzeba z kimś sie ru*ać żeby wiedzieć czy ktoś podnieca
to sie wie wczesniej
Masz ochote dotknac, popatrzeć, zrobić to
wtedy podnieca

Nie chodziło mi o tak dosłowne zbliżenie, ponieważ nigdy nie poszłabym do łóżka z osobą, której nie kocham i która nie kocha mnie. Miałam na myśli to, że jak rozmawiasz z koleżanką czy kolegą w zupełnie normalny sposób, to raczej nie zastanawiasz się, czy Cię podnieca czy też nie. Przynajmniej ja tak nie mam. Nie przypominam sobie, by koledzy mnie podniecali w trakcie rozmowy. Ewentualnie mogłam zastanawiać się jak by to było, gdybyśmy byli sami i mogłabym któregoś dotknąć czy coś takiego. I on próbował to zrobić, np. jak siedzieliśmy obok siebie, to potrafił odgarnąć mi nagle włosy, przy okazji delikatnie przesuwając dłonią po policzku, albo jak z tym pocałowaniem, o którym później mówił. Nie wiem, może mam jeszcze za małe doświadczenie, ale nie potrafię tego zrozumieć.

23 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2015-04-09 12:14:13)

Odp: Jak traktować tę znajomość?

robingirl, dziękuję za potwierdzenie moich obaw. Oczywiście nie można być pewnym, że w każdym przypadku jest tak samo, ale tyle się już naczytałam historii, gdzie jedna ze stron wierzyła, że coś się zmieni, że stanie się ważna, a potem kończyła ze złamanym sercem, że wolałam zachować ostrożność. Domyślam się też, że tak właśnie jest - chciał po prostu mieć kogo dotknąć, dostać taką chwilę zapomnienia, żeby nie myśleć o niej, nie odczuwać bólu, ale też nie czuć się tak pusty. To w sumie dość straszne i choć sama parę miesięcy temu rozstałam się z kimś ważnym dla mnie, to nigdy nie wpadłabym na to, by przyklejać się do kogoś, kto mi tak naprawdę nie odpowiada.

Ostatecznie myślę, że dam tej znajomości ten miesiąc, który mu obiecałam, ale po upływie tego czasu, jeśli zupełnie nic się nie zmieni, to sobie ją totalnie daruję. Teraz i tak trzymam się na dystans, będę też oczywiście otwarta na otoczenie, bo może trafi się gdzieś mężczyzna dla mnie, niemniej tych parę tygodni mnie raczej nie zbawi, tym bardziej, że wciąż jestem w stanie w każdej chwili to przerwać. Rzecz jasna żadna łóżkowa znajomość mnie nie interesuje, o czym mu już kiedyś wspominałam jakoś w trakcie normalnej rozmowy, więc wie, że ode mnie by tego nie dostał smile

ananaasowa_, tak właśnie planuję zrobić, jeśli po danym mu czasie nie będzie chciał nawet normalnie się widywać - choćby jako kolega i koleżanka. Sama jakoś nie mam ochoty męczyć się ze znajomością, która tak naprawdę do niczego nie prowadzi.

24

Odp: Jak traktować tę znajomość?

Witaj Mrs.Happiness,

Na pewno to czego nie powinnaś zrobić to NARZUCAĆ SIĘ. Powiedział, że nie jest przekonany, że mu się podobasz... WTF? Gościu jest w emocjach i szuka tratwy na której mógłby przez jakiś czas podryfować. Może nie chce nikogo świadomie skrzywdzić- to jasne, natomiast radziłabym się wycofać emocjonalnie i traktować to jakie absolutnie nic nie znaczące pisanie/umawianie się- jeśli tylko interesuje Cię taki układ. Nikt nie da Ci gwarancji, że czas zmieni coś na Twoją korzyść. Po tym co opisałaś o tej postaci, nie wróżę z tego nic dobrego.

Uważaj na niego i nie daj się skrzywdzić.

Pozdrawiam,
kurkapieczona

25 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2015-04-09 21:26:15)

Odp: Jak traktować tę znajomość?

kurkapieczona, dziękuję Ci za to, że zechciałaś również wypowiedzieć się w tej sprawie, to forum wiele mnie już nauczyło, więc naprawdę doceniam każde słowo, które od Was otrzymuję smile Oczywiście nie narzucam się ani nigdy nie zamierzałam, porozmawiałam z nim wtedy szczerze - powiedział to, co już przytoczyłam i choć może odczuwałam jakiś żal, że nie wypaliło, ponieważ naprawdę świetnie nam się rozmawiało, to jednak ochłodziłam stosunki. Nawet więcej. Jak widziałam jego dystans, sama zdystansowałam się jeszcze mocniej i potrafiłam się nie odezwać cały dzień. Wtedy on pisał do mnie. Dzisiaj też tak było, że nagle napisał. Co prawda, by powiedzieć, że po raz pierwszy od zerwania widział swoją byłą, co bardzo go wzburzyło, ale to on zaczął rozmowę, nie ja. Niezupełnie interesuje mnie taki układ, bo nie widzę sensu w choćby najmniejszym angażowaniu się w coś, co prowadzi donikąd. Na razie zobaczę czy dam radę wytrzymać w takiej atmosferze ten miesiąc, będę to obserwować i z czasem okaże się czy coś ulegnie zmianie. Jeśli nic, to po prostu zaliczę go ostatecznie do grona moich kolegów, ograniczę kontakt jeszcze bardziej i tyle. Już więcej nie zamierzam dać się komukolwiek zranić, więc będę tak ostrożna jak tylko potrafię smile

Dziękuję raz jeszcze i również pozdrawiam smile

26 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2015-04-11 23:50:14)

Odp: Jak traktować tę znajomość?

Przepraszam, że znowu zawracam Wam głowę, ale w sumie nie mam z kim rozmawiać o tej sytuacji, więc pomyślałam, że napiszę tutaj. Jakoś... nie wiem, dziwnie mi. Nie rozmawiałam z nim wczoraj w ogóle, ale dzisiaj znów sam napisał, tak znienacka mówiąc co robił przez ten czas i pytając co u mnie. Nie podoba mi się to, ale czuję, że się stęskniłam i chętnie coś bym o tym napomknęła, ale rozsądek podpowiada, że powinnam to przemilczeć. Rozmawialiśmy dzisiaj o tym, że z kimś jeszcze się spotkałam, najpierw życzył mi powodzenia i takie tam - jak normalny kumpel, a potem przeszliśmy ogólnie do tematu poznawania ludzi, to napisał wtedy, że nie poznał przez ten czas nikogo, kto choć w połowie pisałby tak dobrze jak ja (czyli porównywał inne dziewczyny do mnie, gdy z nimi rozmawiał...) I wiadomo, wyobraźnia już próbowała działać. Oczywiście powstrzymałam ją, ale i tak mam wrażenie, że potrzebuję od kogoś kubeł zimnej wody, by się na poważnie otrząsnąć. Jak widać świadomość, że z tego nic nie będzie, bo mu się nie podobam, nie zawsze pomaga...

Dlatego proszę Was, powiedzcie mi, że jestem głupia i żebym przestała nabijać sobie głowę czymś, co nie istnieje, naprawdę potrzebuję teraz takiego otrzeźwienia.

27

Odp: Jak traktować tę znajomość?

No i stało się... Sam naruszył granicę, którą wcześniej nakreślił między nami własnym zachowaniem. Już naprawdę nie wiem jak mam podchodzić do tej znajomości, zaczynam się gubić i on chyba nie zdaje sobie sprawy z tego, co robi. Ale, żeby było jaśniej, bo póki co mówię bez jakiegokolwiek sensu? Wczoraj, po tym jak zamieściłam tu ostatni post, zaczęliśmy dalej pisać. Miał troszkę wypite (nie wiem ile dokładnie, ale na pewno nie był pijany), mówił, że jest zmęczony, chciał iść spać, ale i tak został, między innymi po to, by napisać mi tę dziwną rzecz, której już w ogóle nie jestem w stanie pojąć. A więc... zaproponował, bym mu wysłała swoje zdjęcie. NAGIE. Powiedział, że się odwdzięczy. Oczywiście zatkało mnie, najpierw myślałam, że to żart, ale powiedział, że jest śmiertelnie poważny. Nie zgodziłam się, ale byłam też ciekawa po co mu takie zdjęcia ODE MNIE, od kobiety, której powiedział, że nic nie zaiskrzyło i tak dalej. Zawsze byliśmy ze sobą szczery (co nie wiem czy w tej sytuacji było dobre?), więc napisałam mu, że oboje wiemy, że prosi o coś takiego mnie, ponieważ nie ma nikogo lepszego ode mnie, kto mógłby to zrobić i że później żałowałby, że w ogóle pisał coś takiego. I wtedy dowalił, że gadam głupoty i że chce zobaczyć moje ciało, nie inne. Co zabawne, sam przyznał, że nie wiąże z tym żadnych uczuć i że po prostu ma ochotę mnie ujrzeć. Ale? co z nim nie tak? Po co pisał coś takiego akurat mi? Parę godzin wcześniej mówił, że życzy mi powodzenia z chłopakiem, z którym się spotkałam, a potem zaczął mówić takie rzeczy? Czy tylko ja uważam, że to dziwne?

28

Odp: Jak traktować tę znajomość?

wniosek jeden
uczuc nie bedzie
seks byc moze

29

Odp: Jak traktować tę znajomość?
bebenoebebe napisał/a:

wniosek jeden
uczuc nie bedzie
seks byc moze

Seksu nie będzie na miliard procent, ponieważ nigdy bym się nie zgodziła. A on napisał do mnie dziś wieczorem i przeprosił. Aczkolwiek wciąż nie potrafię tego zrozumieć. Postanowiłam jakoś to puścić w niepamięć, ale mleko już się rozlało, bo narobiło mi to mały bałagan w głowie. Pierwszy raz ktoś postawił mnie w takiej dziwnej sytuacji, zdarzało mi się, że koledzy sugerowali jakieś dziwne rzeczy, ale im się podobałam - stąd moja dezorientacja.

30 Ostatnio edytowany przez Krejzolka82 (2015-04-12 22:18:18)

Odp: Jak traktować tę znajomość?

Cześć.

Moim zdaniem, jesteś dla tego Faceta jedynie odskocznią... .
To, że napisał Ci, że jesteś ładną Kobietą to nie znaczy, że Go pociągasz.
Jakiś czas temu stworzyłam sobie typy facetów, a mianowicie:
1. Facet jest moim zdaniem przystojny i ma to "coś" w sobie, że pociąga mnie.
2. Facet jest moim zdaniem przystojny, ale jest dla mnie aseksualny.
3. Facet nie jest przystojniakiem, ale ma "coś" w sobie i pociąga mnie fizycznie.
4. Facet nie podoba mi się w ogóle i nie pociąga mnie fizycznie.

Więc wg. mojego schematu, Ty jesteś ładna, ale aseksualna dla tego Chłopaka.

Dałabym sobie spokój z Nim.

31 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2015-04-12 22:29:26)

Odp: Jak traktować tę znajomość?

Krejzolka82, dziękuję, też mam wrażenie, że jestem tylko odskocznią i bardzo mnie cieszy, że potrafię spojrzeć na to wszystko z dystansu - wyobrażam sobie ile dziewczyn poszłoby w to jak w ogień i perspektywa tego mnie przeraża. Co prawda, trochę mi zaczęło zależeć, bo to fajny chłopak mimo wszystko, ale cóż, trzeba wiedzieć kiedy przestać. Możliwe, że masz rację z tym byciem aseksualnym w jego oczach, chociaż tu z kolei tym bardziej nie rozumiem po co mi takie rzeczy wypisywał. Teraz już kompletnie nie wiem jak ta znajomość ma niby wyglądać. Granice koleżeństwa przekroczył, przyjaźni z tego nie będzie, bo on w nią nie wierzy, to co? Gdyby chociaż się nie odzywał, to bym zrozumiała, że totalnie ma to gdzieś, ale o sobie zawsze przypomina. Ech... Muszę to jakoś ogarnąć, bo nie chcę wpakować się w kolejną skomplikowaną relację. Miałam ich już pod dostatkiem. Choć osobiście czuję, że on zniknie z mojego życia w momencie, w którym pozna dziewczynę, która go naprawdę zainteresuje - nawet jeśli nie będzie to tak łatwe, bo wiem, że mój charakter od początku go kręcił, a jestem dość specyficzną osobą i ciężko trafić na kogoś podobnego, szczególnie jeśli brać pod uwagę te najbardziej atrakcyjne dziewczyny. Wydaje mi się, że on teraz chciałby kogoś o moim charakterze, ale bardziej w jego typie.

Swoją drogą, przez takie zachowania facetów (i ogółem ludzi, bo wiem, że kobietki też mają swoje za uszami) później nie wiem jak traktować tych, co zachowują się normalnie. Człowiek już tylko czeka aż wypłynie co jest z takim nie tak... To straszne.

32

Odp: Jak traktować tę znajomość?
Mrs.Happiness napisał/a:

Krejzolka82, dziękuję, też mam wrażenie, że jestem tylko odskocznią i bardzo mnie cieszy, że potrafię spojrzeć na to wszystko z dystansu - wyobrażam sobie ile dziewczyn poszłoby w to jak w ogień i perspektywa tego mnie przeraża. Co prawda, trochę mi zaczęło zależeć, bo to fajny chłopak mimo wszystko, ale cóż, trzeba wiedzieć kiedy przestać. Możliwe, że masz rację z tym byciem aseksualnym w jego oczach, chociaż tu z kolei tym bardziej nie rozumiem po co mi takie rzeczy wypisywał. Teraz już kompletnie nie wiem jak ta znajomość ma niby wyglądać. Granice koleżeństwa przekroczył, przyjaźni z tego nie będzie, bo on w nią nie wierzy, to co? Gdyby chociaż się nie odzywał, to bym zrozumiała, że totalnie ma to gdzieś, ale o sobie zawsze przypomina. Ech... Muszę to jakoś ogarnąć, bo nie chcę wpakować się w kolejną skomplikowaną relację. Miałam ich już pod dostatkiem. Choć osobiście czuję, że on zniknie z mojego życia w momencie, w którym pozna dziewczynę, która go naprawdę zainteresuje - nawet jeśli nie będzie to tak łatwe, bo wiem, że mój charakter od początku go kręcił, a jestem dość specyficzną osobą i ciężko trafić na kogoś podobnego, szczególnie jeśli brać pod uwagę te najbardziej atrakcyjne dziewczyny. Wydaje mi się, że on teraz chciałby kogoś o moim charakterze, ale bardziej w jego typie.

Swoją drogą, przez takie zachowania facetów (i ogółem ludzi, bo wiem, że kobietki też mają swoje za uszami) później nie wiem jak traktować tych, co zachowują się normalnie. Człowiek już tylko czeka aż wypłynie co jest z takim nie tak... To straszne.

Widzisz sama znasz odpowiedź na tą znajomość.
Daj sobie z Nim spokój.

A co do zdjęcia nagiego, po prostu jakiś niewyżyty sexulanie, bo to naprawdę jest dziwne, nie podobasz Mu się , ale nagą chce Cię zobaczyć.

33

Odp: Jak traktować tę znajomość?

Nawet jakby był seks to niczego by to nie zmieniło pod względem uczuciowym. Skończ to. Czym ryzykujesz? Jakby mu zależało to by powalczył, pytał, odezwał się. Jeśli ktoś z nas łatwo rezygnuje to znaczy, że uczuć jest zero i się ich magicznie nie wywoła czekaniem.

34 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2015-04-12 23:33:02)

Odp: Jak traktować tę znajomość?

Krejzolka82, tak chyba właśnie zrobię, bo nie widzę sensu w ciągnięciu tego, tym bardziej, że on już chyba sam nie wie chwilami czego chce. Niby mówi, że nie chce mi robić mętliku w głowie, potem wyskakuje z czymś takim. Potrafię wiele zrozumieć, ale to nie znaczy, że wszystko musi mi się podobać. Jeśli chodzi o zdjęcie, to właśnie jest jedna z najdziwniejszych rzeczy, jaka mi się przytrafiła odkąd go poznałam. Nawet bym nie wpadła na to, by chcieć zobaczyć nagie zdjęcie chłopaka, który nie odpowiada mi wizualnie, bo po co? Tym bardziej to nie jest normalne, bo przecież zaznaczył, że chce zobaczyć właśnie MOJE ciało, nie inne.

Isnienie, wiem, że seks niczego by nie zmienił. Akurat jestem z tych, którzy wiedzą, że pakując się facetowi do łóżka nie rozkocha się go w sobie. Co do reszty - właściwie ja to już skończyłam, nie odzywam się pierwsza, nie narzucam, nic z tych rzeczy. To on ZAWSZE pisze do mnie. Pytanie tylko... po co? Jak wspominałam raz coś o zakończeniu znajomości, dodając, że ona przecież i tak się rozpadnie, to odpowiedział, żebym "na razie tak nie pisała"... I weź tu zrozum takiego. Choć pewnie to wszystko jest prostsze niż mi się wydaje i tak naprawdę stara się mnie na razie zatrzymać w swoim życiu, żeby mieć taką koleżankę do popisania póki się nie znajdzie ktoś naprawdę interesujący.

35

Odp: Jak traktować tę znajomość?

Na to wygląda. Wie dokładnie że jesteś chętna więc próbuje wydusić od ciebie cokolwiek, by w odpowiednim momencie rzucić i powiedzieć że niczego nie obiecywał. Taki typ człowieka.

36 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2015-04-12 23:55:04)

Odp: Jak traktować tę znajomość?

Obawiam się, że rzeczywiście tak jest. Jedno dobre, że nie znam go jeszcze jakoś długo, więc mogę w każdej chwili się od niego odizolować i dam sobie z tym radę. Tylko zastanawiam się, czy wciąż po prostu stać jakoś z boku i odpisywać wtedy, gdy sam napisze, ale z mojej strony nie dawać nic, czy to zwyczajnie zakończyć. Chciałam mu dać miesiąc na poukładanie sobie wszystkiego, jednak po tej nocnej rozmowie nie wiem czy to ma sens. Jaką mam gwarancję, że on nie wyskoczy mi z tym znowu za jakiś czas? Raczej zerową. Przeprosił, ale czy to coś zmienia? Nie da się cofnąć takich słów, ani ich zapomnieć. A skomplikowane sprawy już mnie nie kręcą. Jestem młoda i można mi mówić, że mam czas, by się wyszaleć, poznawać nie wiadomo ilu chłopaków, podczas gdy ja czuję się już zmęczona tymi ciągłymi zmianami. Gdybym była zupełnie nieatrakcyjna, to pewnie tłumaczyłabym sobie to wszystko brakiem powodzenia, ale to powodzenie jest. Szkoda tylko, że nie mogę trafić na odpowiedniego faceta. Zawsze się takie ewenementy przyplątują.

37

Odp: Jak traktować tę znajomość?
Mrs.Happiness napisał/a:

Obawiam się, że rzeczywiście tak jest. Jedno dobre, że nie znam go jeszcze jakoś długo, więc mogę w każdej chwili się od niego odizolować i dam sobie z tym radę. Tylko zastanawiam się, czy wciąż po prostu stać jakoś z boku i odpisywać wtedy, gdy sam napisze, ale z mojej strony nie dawać nic, czy to zwyczajnie zakończyć. Chciałam mu dać miesiąc na poukładanie sobie wszystkiego, jednak po tej nocnej rozmowie nie wiem czy to ma sens. Jaką mam gwarancję, że on nie wyskoczy mi z tym znowu za jakiś czas? Raczej zerową. Przeprosił, ale czy to coś zmienia? Nie da się cofnąć takich słów, ani ich zapomnieć. A skomplikowane sprawy już mnie nie kręcą. Jestem młoda i można mi mówić, że mam czas, by się wyszaleć, poznawać nie wiadomo ilu chłopaków, podczas gdy ja czuję się już zmęczona tymi ciągłymi zmianami. Gdybym była zupełnie nieatrakcyjna, to pewnie tłumaczyłabym sobie to wszystko brakiem powodzenia, ale to powodzenie jest. Szkoda tylko, że nie mogę trafić na odpowiedniego faceta. Zawsze się takie ewenementy przyplątują.

Tak naprawdę to Ty nie potrzebujesz od nas rad, bo doskonale wiesz jak masz postąpić i super:)
Wiem, że zabrzmi to banalnie, ale znajdziesz kiedyś Tego Jedynego, Normalnego ( chociaż normalność to też już pojęcie względne:))

38 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2015-04-13 00:29:58)

Odp: Jak traktować tę znajomość?

Owszem, wiem jak postąpić w razie gdybym miała rację, tylko czasami człowiek potrzebuje usłyszeć od kogoś jeszcze, że dobrze rozumie sytuację. Większość osób tutaj mówiła dokładnie to, co sama podejrzewałam, więc wątpię, by było inaczej. Teraz tylko chciałabym wiedzieć co na moim miejscu byście zrobili, po prostu... co jest najbardziej rozsądne. Czy porozmawiać z nim, mówiąc, że ta znajomość nie ma sensu, czy przeczekać jakoś ten wspomniany miesiąc i zobaczyć jak to będzie się przedstawiało wtedy, a może olać sprawę, pisać nadal tylko, kiedy on się odezwie - co zazwyczaj robi codziennie? W tej kwestii jako jedynej nie potrafię nic ostatecznie zdecydować. Nie lubię nikogo ranić, zazwyczaj to ludzie porzucali mnie, nie odwrotnie, ale w sumie... czy tutaj można mówić o porzuceniu? Jakoś nie czuję, by jemu w jakiś sposób na mnie zależało. Może na znajomości trochę tak, bo dzięki temu zawsze ma do kogo się zwrócić, gdy nie chce zwierzać się z czegoś znajomym, jednak nic poza tym...

Też uważam, że normalność to pojęcie względne i sama również się w sumie wyróżniam, ale czasem zaczynam wątpić, że naprawdę tak będzie. Im więcej rozczarowań, tym mniejsza nadzieja. Dobrze, że przynajmniej mi się żadna desperacja nie włączyła - radzę sobie jakoś w pojedynkę, tak też da się żyć. Choć bardzo dziękuję Ci za słowa otuchy smile

39

Odp: Jak traktować tę znajomość?
Mrs.Happiness napisał/a:

Owszem, wiem jak postąpić w razie gdybym miała rację, tylko czasami człowiek potrzebuje usłyszeć od kogoś jeszcze, że dobrze rozumie sytuację. Większość osób tutaj mówiła dokładnie to, co sama podejrzewałam, więc wątpię, by było inaczej. Teraz tylko chciałabym wiedzieć co na moim miejscu byście zrobili, po prostu... co jest najbardziej rozsądne. Czy porozmawiać z nim, mówiąc, że ta znajomość nie ma sensu, czy przeczekać jakoś ten wspomniany miesiąc i zobaczyć jak to będzie się przedstawiało wtedy, a może olać sprawę, pisać nadal tylko, kiedy on się odezwie - co zazwyczaj robi codziennie? W tej kwestii jako jedynej nie potrafię nic ostatecznie zdecydować. Nie lubię nikogo ranić, zazwyczaj to ludzie porzucali mnie, nie odwrotnie, ale w sumie... czy tutaj można mówić o porzuceniu? Jakoś nie czuję, by jemu w jakiś sposób na mnie zależało. Może na znajomości trochę tak, bo dzięki temu zawsze ma do kogo się zwrócić, gdy nie chce zwierzać się z czegoś znajomym, jednak nic poza tym...

Też uważam, że normalność to pojęcie względne i sama również się w sumie wyróżniam, ale czasem zaczynam wątpić, że naprawdę tak będzie. Im więcej rozczarowań, tym mniejsza nadzieja. Dobrze, że przynajmniej mi się żadna desperacja nie włączyła - radzę sobie jakoś w pojedynkę, tak też da się żyć. Choć bardzo dziękuję Ci za słowa otuchy smile

Hey. Bardzo dobrze rozumiesz sytuację. Mi nie chodziło o to, że źle, że tutaj piszesz tylko, że własnie bardzo dobrze rozumujesz to wszystko i że jesteś mądrą kobietą i tyle:)

Ja bym z Nim pogadała o co Mu tak naprawdę chodzi. Niech się Chłopaczyna określi. Nie może być tak, że pisze kiedy Mu pasuje nie licząc się z Tobą, Twoimi uczuciami.

40 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2015-04-13 11:45:13)

Odp: Jak traktować tę znajomość?

Wiem, że nie to miałaś na myśli i dziękuję za miłe słowa smile Szczerze mówiąc, coraz więcej zawdzięczam temu forum, niektóre osoby z chęcią poznałabym osobiście, tak inteligentne i życiowe wydają się być smile

Kilka razy już z nim rozmawiałam, to raczej niewiele daje. Sam przyznał, że nie wyklucza scenariusza, w którym znajduje kogoś interesującego i o mnie zapomina. Nie próbował mi nic wciskać i może właśnie ta jego szczerość wciąż mnie trzyma w tej znajomości. A przynajmniej trzymała do tej dziwnej rozmowy. Najbardziej mnie irytuje fakt, że wtedy się przylepił, wypisywał te bzdury na temat zdjęć, był wyraźnie nakręcony, po czym na drugi dzień wrócił do dystansu... Dla mnie to nie ma sensu, przestaję czuć się z tym wszystkim dobrze. Dlatego chcę to jakoś rozegrać, tylko nie mam pojęcia jak. Na to, że z jego strony uczucia się zmienią nie liczę ani trochę, nie chcę sobie nabijać głowy czymś, czego nie ma i nie będzie.

Myślisz, że powinnam po prostu zapytać go dlaczego on tak naprawdę wciąż utrzymuje ze mną kontakt?

41

Odp: Jak traktować tę znajomość?
Mrs.Happiness napisał/a:

Myślisz, że powinnam po prostu zapytać go dlaczego on tak naprawdę wciąż utrzymuje ze mną kontakt?

Bingo. Zapytaj Go wprost. Jak będzie dalej Ci wciskał to co wciska to daj sobie z Nim spokój.
Nie możesz być dla Niego "kołem zapasowym".

42

Odp: Jak traktować tę znajomość?
Mrs.Happiness napisał/a:

Wiem, że nie to miałaś na myśli i dziękuję za miłe słowa smile Szczerze mówiąc, coraz więcej zawdzięczam temu forum, niektóre osoby z chęcią poznałabym osobiście, tak inteligentne i życiowe wydają się być smile

Ja tutaj "siedzę" ponad miesiąc i chodzi mi po głowie, żeby zaproponować co poniektórym spotkanie w realu:) Pewnie kiedyś to zaproponuję i czuj się już zaproszona:)

43

Odp: Jak traktować tę znajomość?

Pytanie wprost jest mało inteligentne. Chcecie czynów to patrzcie na ręce, a nie na usta. Paradoks sytuacji wygląda tak, że jak inna kobieta usiądzie mu na kolana a ty go spytasz: czy ty mnie zdradzasz? On moze powiedziec, nie, to ona mi usiadła, to tylko przyjacielskie. Pojdziesz do domu, a on z nią będzie baraszkował. Pytaniem wprost uzyskacie co najwyżej to co chcecie usłyszeć.

44

Odp: Jak traktować tę znajomość?
Sa3Prawdy napisał/a:

Pytanie wprost jest mało inteligentne. Chcecie czynów to patrzcie na ręce, a nie na usta. Paradoks sytuacji wygląda tak, że jak inna kobieta usiądzie mu na kolana a ty go spytasz: czy ty mnie zdradzasz? On moze powiedziec, nie, to ona mi usiadła, to tylko przyjacielskie. Pojdziesz do domu, a on z nią będzie baraszkował. Pytaniem wprost uzyskacie co najwyżej to co chcecie usłyszeć.

A jak ma niby patrzeć na ręce, jak dopiero się poznają?
Może i mało inteligentne, ale ja bym zapytała wprost.
Jasne, że może skłamać, ale też i może napisać Autorce prawde(już przecież Jej napisał, że  Autorka Mu się nie podoba fizycznie, więc możliwe, że i w tym będzie szczery.)

45

Odp: Jak traktować tę znajomość?

Jak sama się prosi o kłopoty i zaniżenie samooceny to niech drąży, tylko niech później nie ma pretensji smile
Czyn byłby taki że byłby zainteresowany jej adoracją, chęcią bycia przy niej, z nią. Nie będzie tego, bo nawet nie podoba mu się fizycznie, więc jakim sposobem przeskoczą do związku bez tego?

46

Odp: Jak traktować tę znajomość?
Sa3Prawdy napisał/a:

Jak sama się prosi o kłopoty i zaniżenie samooceny to niech drąży, tylko niech później nie ma pretensji smile
Czyn byłby taki że byłby zainteresowany jej adoracją, chęcią bycia przy niej, z nią. Nie będzie tego, bo nawet nie podoba mu się fizycznie, więc jakim sposobem przeskoczą do związku bez tego?

Po czynach sie poznaje- nie po slowach, po glebokich spojrzeniach, czy tonie glosu....
Czasem facet mowi, ze ma dystans, a mozna na niego liczyc, przejmuje sie, zabiega-a czasem odwrotnie

47

Odp: Jak traktować tę znajomość?
Sa3Prawdy napisał/a:

Jak sama się prosi o kłopoty i zaniżenie samooceny to niech drąży, tylko niech później nie ma pretensji smile
Czyn byłby taki że byłby zainteresowany jej adoracją, chęcią bycia przy niej, z nią. Nie będzie tego, bo nawet nie podoba mu się fizycznie, więc jakim sposobem przeskoczą do związku bez tego?

Przeczytałeś dokładnie posty Autorki?
On sam pisze do Niej ni stąd ni zowąd. Więc niech się określi, albo da Jej spokój.

Ja myślę, że Autorka jest mądrą osobą i na pewno przez takiego gościa nie będzie miała zaniżonej samooceny:)

48

Odp: Jak traktować tę znajomość?

Sądzę, że z tego nie będzie związku   i myślę, że Autorka też  o tym wie(pomimo, że coś Ją do Niego ciągnie).

49

Odp: Jak traktować tę znajomość?

Moja rada jest taka, nie czekaj na nic, to nic nie da, niech da Ci jasno do zrozumienia o co mu chodzi

50

Odp: Jak traktować tę znajomość?

O kurczę, ale się tu uzbierało odpowiedzi od Was, dziękuję za wszystkie! smile Teraz postaram się jakoś do nich ustosunkować, przepraszam jeśli będzie trochę chaotycznie i z lekka przydługawo (podziwiam wszystkich, którzy wytrwają i przeczytają całość), ale dzisiejszy dzień jest dla mnie wyjątkowo pozytywny, więc ciężko mi skupić myśli na czymś naprawdę poważnym smile

Krejzolka82, dziękuję! Gdyby coś takiego naprawdę było możliwe, to na pewno bym się spotkała smile To byłoby świetne, tak wiele wyjątkowych i inteligentnych osób w jednym miejscu smile A co do niego - myślę, że rzeczywiście tak zrobię i zapytam, bo co mam do stracenia? Obiecałam sobie z nim szczerość, do tej pory się tego trzymał i nie ściemniał, więc myślę, że tym razem też tego nie zrobi. Poczekam tylko aż się znów do mnie odezwie i wtedy jakoś do tego nawiążę. Tym bardziej, że przypomniała mi się jedna z moich rozmów z nim, gdy opowiadałam o pewnym chłopaku, który chciał czegoś więcej ze mną, ale mu odmówiłam, ponieważ nie czułam tego, co on, a nie chciałam nikogo wodzić za nos, dodając, że po wszystkim ten chłopak właściwie zerwał ze mną kontakt. Wtedy powiedział mi, że w zasadzie ułatwił mi sytuację tym zachowaniem, że sam się usunął i takie tam. Skoro więc rozumuje w ten sposób, to dlaczego sam cały czas do mnie pisze i to komplikuje? Czasem odzywa się nawet w środku nocy... Kołem zapasowym nie zamierzam być, więc trzeba dać mu do zrozumienia, że to nie dla mnie. Pytanie tylko, czy powiedzieć mu po prostu, żeby do mnie nie pisał?

Sa3Prawdy, oczywiście, że patrzę na czyny, zawsze mocno skupiam się na tym, co może mówić mi zachowanie drugiej osoby względem mnie. Potrafię wyczuć naprawdę wiele, dlatego już w trakcie spotkania wiedziałam, że z jego strony to nie jest do końca to. Aczkolwiek domyślam się też, kiedy dokładnie chciał mnie pocałować - sam mówił, że powstrzymał się w ostatniej chwili i gdybyśmy spotkali się po raz kolejny, nie wie czy byłby w stanie się pohamować. A to byłby już czyn, prawda? Nawet jeśli twierdził, że nie wie dlaczego chciał to zrobić, bo niby nic nie czuł. Słowa były po wszystkim takie, że po prostu jego zdaniem nic nie zaiskrzyło, jednocześnie mówił też, że mu z tym źle, że się czuje jakby to on dostał kosza i w ogóle. Potem rzecz jasna się zdystansował, tłumacząc, że inaczej nie potrafi, niemniej... odzywa się. Pisze mi co u niego, pyta co u mnie, a gdy mam gorszy humor, mówi, bym przestała się przejmować i o tym myśleć. Przez jakiś czas utrzymywał też nadal kontakt telefoniczny, wtedy mówił mi, że jego zdaniem za dużo na siebie biorę, że powinnam bardziej zająć się sobą - normalnie mi doradzał, widać też było, że go to interesuje. Gdyby miał mnie zupełnie gdzieś, wydaje mi się, że nie zachowywałby się w ten sposób. Dlatego powstał ten wątek. Bo mnie to już zaczęło za mocno dezorientować. Potrafię rozpoznać, gdy ktoś ma mnie w czterech literach, ale coś takiego zdarza mi się pierwszy raz, to dla mnie coś nowego. A że do tej pory mnie nie okłamał, to myślę, że teraz też tego nie zrobi. Jak prosił o te nagie zdjęcia, to także sam przyznał, że nie wiążę z tym żadnych uczuć i po prostu chce mnie zobaczyć, bez większego powodu. Samooceny mi tym akurat nie zaniży, bo fakt faktem, na początku odczuwałam żal, ale to chyba naturalne, prawda? Chcielibyśmy podobać się osobom, które podobają się nam. W tym przypadku tak nie było. Miałam niewielki dołek, ale pozbierałam się bardzo szybko. Wiem, że nie jestem żadnym ideałem, jeśli chodzi o wygląd, znam swoje wady i zalety, dlatego wiem też, że ciężko mu będzie trafić na kogoś, kto miałby taki charakter jak ja ? pod tym względem bardzo się różnię od dziewczyn w naszym wieku. Więc wcale nie czuję się gorsza tylko dlatego, że komuś się nie spodobałam smile

oldorando, też tak uważam. Byłam przez jakiś czas w związku na odległość, te opierają się głównie na słowach i wiem doskonale jak małe znaczenie potrafią one mieć, jak łatwo kogoś nimi omamić. Dlatego nie dałabym się nigdy więcej nakręcić na jakieś wyznania i takie tam. W tej kwestii też mnie dziwiło jego zachowanie, ponieważ czułam na spotkaniu, że on mógłby nie być zainteresowany mną tak jak ja nim, ale starał się patrzeć mi w oczy, przyglądał się, raz odgarnął mi na bok włosy, uśmiechał się. Rozmowa się kleiła, cały czas był zaangażowany. Jestem na początku dość nieśmiałą osobą, więc ciężko było o dłuższy kontakt wzrokowy, ale on o niego zabiegał. Byliśmy przez jakiś czas w parku, siedzieliśmy na ławce i on wtedy wpadł na pomysł jak tu móc sobie na mnie spokojnie patrzeć ? wstał i się we mnie wpatrywał jak z nim rozmawiałam. Czy tak robią ludzie, którzy są zupełnie niezainteresowani? Widziałam i przeżyłam już sporo rzeczy, ale to mnie totalnie zdezorientowało.

Oczywiście, wiem, że z tego nie będzie związku. Cały czas tak czuję. Chociaż chwilami naprawdę wydawało mi się, że on sam nie wie czego chce. Bo niby mówił, że mu się nie podobam, ale gdy była mowa o tym, że lepiej się np. nie spotykać i ograniczyć kontakt do samego pisania, to brzmiał jakby się bardziej martwił o to, że on mógłby się przywiązać niż o to, że ze mną tak będzie. Więc może to byłoby możliwe, tylko się wstrzymał, bo woli, by jego ideał pod względem wyglądu mu się trafił, a nie samego charakteru? (który wiem, że BARDZO mu się podoba, wielokrotnie chwalił niektóre z moich cech)

Piciu, jak już wspomniałam wyżej, zapytam go wprost. Jeśli będzie nadal powtarzał, że mamy tylko pisać, to chyba najlepiej jak powiem, by sobie to darował, bo sensu w tym nie ma ani trochę. Szkoda mojego czasu, i jego też. Wolę się otworzyć z czasem na kogoś innego. Akurat na powodzenie u mężczyzn nie narzekam ostatnimi czasy, nawet dzisiaj zupełnie przestałam myśleć o tej sprawie, gdy przed powrotem do domu uśmiechnął się do mnie z autobusu znajomy przyjaciółki (który widział mnie wtedy pierwszy raz, nie znał mnie, tylko się z nią przywitał), a potem zapytał ją o moje dane i się do mnie odezwał smile

51

Odp: Jak traktować tę znajomość?

Zapytaj najpierw po jaką cholerę do Ciebie ciągle wypisuje.

A po Jego odpowiedzi sama będziesz wiedziała co zrobić.

52

Odp: Jak traktować tę znajomość?

Tak zrobię jak tylko znów napisze, bo dzisiaj póki co milczy smile

53

Odp: Jak traktować tę znajomość?

Heyka:)

I jak tam , odezwał się?

54

Odp: Jak traktować tę znajomość?

Cześć smile

Tak, odezwał się, ale... wydarzyło się coś w moim życiu, co sprawiło, że totalnie się odizolowałam od sprawy z nim, nawet mi się nie chciało przeprowadzać z nim żadnej poważnej rozmowy - po prostu potraktowałam go jak zwykłego kolegę, nic więcej. Na szczęście on również nie pisał nic dwuznacznego, bo gdyby tak zrobił, to bym kazała mu chyba spadać na drzewo. Poza tym, on też wie o tej nowej sytuacji i ostatnio jakoś rzadziej się odzywa smile

A co do tego, co się wydarzyło, po prostu... poznałam kogoś, zupełnie znienacka smile I ta znajomość jak na razie rozwija się prawidłowo, więc skupiam się na niej big_smile Gdzieś tam w głębi duszy mam tylko cichutką nadzieję, że nie będzie znów jak do tej pory, że tym razem trafiłam lepiej smile

Tak swoją drogą, dziękuję za pamięć o mnie! smile

55

Odp: Jak traktować tę znajomość?

to interesujące
zaangażowanie kobiety mija w mig gdy pozna innego, wg niej lepszego
i jak tu mówić o uczuciach? każda kobieta jest łatwa, czy zajęta czy nie
wystarczy mieć co pokazać...

56

Odp: Jak traktować tę znajomość?

bebenoebebe, zaangażowanie minęło, ponieważ on nie był zainteresowany, o czym przecież wiele razy wspominał. Po co miałabym się trzymać jakichkolwiek uczuć względem niego? Żeby karmić czyjeś ego? Żeby miał do kogo się zwrócić, gdy mu akurat gorzej a reszta znajomych jest zajęta? Wszyscy dobrze wiemy, że z tego nie byłoby związku, a ja już mam dość marnowania energii i czasu na ludzi, którzy tak naprawdę się mną nawet nie interesują. Nie wiem jeszcze czy cokolwiek wyjdzie z tej nowej znajomości, ale skoro ta rokuje lepiej niż ta z nim, to chyba logicznym jest, że wolę skupić się na niej, prawda?

57 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2015-04-20 14:27:44)

Odp: Jak traktować tę znajomość?

W sumie to dość... niespotykane chyba, ponieważ znów się odezwał, tak zupełnie normalnie. Pytał o to jak mi się układa, o nowo poznanego chłopaka, wypytywał o moje uczucia - w sensie, czy coś się zmieniło też w moim sercu i życzył powodzenia.

Fakt faktem, moje zaangażowanie na szczęście przepadło, ale gdzieś tam w środku zastanawia mnie jak on postrzega naszą znajomość, skoro w przyjaźń damsko-męską nie wierzy smile

58

Odp: Jak traktować tę znajomość?

Cześć:)

A ta nowa znajomość to przez Internet czy w realu?

Z jednej strony rozumiem bebenoebebe ale w tym przypadku to Facet nie umiał się określić, więc dlaczego  Autorka miała nie poznawać kogoś innego.

Mam nadzieję, że ta nowa znajomość będzie się rozwijała po Twojej myśli!:)

A co do Twojego Znajomego, to nie kontaktuj się z Nim. Możesz mu wprost napisać, że nie bawi Cię gra "w kotka i myszkę" i swoją szansę stracił, może to Go czegoś nauczy w przyszłości.

Chociaż wydaje mi się, że to taki typ, który lubi jak się o Niego zabiega a jak dowiedział się, że masz kogoś to nagle zainteresuje się Tobą.

59 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2015-04-20 18:28:08)

Odp: Jak traktować tę znajomość?

W realu. Nie spodziewałam się w ogóle, że kogoś teraz poznam, ale byłam na przystanku z przyjaciółką i on akurat przyszedł na ten sam peron. Okazało się, że się znają, przywitał się z nią, a potem czekał na swój autobus. Gdy już odjeżdżał, akurat siedział przy oknie, więc spojrzał na mnie i się uśmiechnęliśmy do siebie jakoś tak odruchowo. Tego samego dnia napisał do niej i zapytał czy podałaby mu namiary na mnie. Zgodziłam się, by to zrobiła i się do mnie odezwał. Dzień później się spotkaliśmy na trochę i był naprawdę w porządku, więc pomyślałam, że co mi szkodzi i może warto zająć się czymś nowym zamiast zastanawiać się wiecznie o co chodzi tamtemu chłopakowi.

Gdybym czuła, że jest choć mała szansa, by z tego wyszło coś więcej, to bym nie odpuściła. Ale on też ruszył naprzód, poznawał nowe osoby, więc... miałabym być cały czas jako koło zapasowe, gdyby nie trafił na lepszą ode mnie? Doszłam do wniosku, że tylko bym siebie tym krzywdziła, więc dałam sobie spokój.

Dziękuję, też mam nadzieję, że będzie dobrze. Póki co spotkaliśmy się kilka razy, bo mieszka tuż obok mojego miasta, piszemy ze sobą naprawdę często - widać, że zależy mu na dalszym rozwijaniu znajomości smile Mi się z niczym nie spieszy, więc poczekam i zobaczę co z tego wyjdzie.

P.S. Czyli myślisz, że powinnam przestać z nim pisać mimo wszystko?

60

Odp: Jak traktować tę znajomość?
Mrs.Happiness napisał/a:

W realu. Nie spodziewałam się w ogóle, że kogoś teraz poznam, ale byłam na przystanku z przyjaciółką i on akurat przyszedł na ten sam peron. Okazało się, że się znają, przywitał się z nią, a potem czekał na swój autobus. Gdy już odjeżdżał, akurat siedział przy oknie, więc spojrzał na mnie i się uśmiechnęliśmy do siebie jakoś tak odruchowo. Tego samego dnia napisał do niej i zapytał czy podałaby mu namiary na mnie. Zgodziłam się, by to zrobiła i się do mnie odezwał. Dzień później się spotkaliśmy na trochę i był naprawdę w porządku, więc pomyślałam, że co mi szkodzi i może warto zająć się czymś nowym zamiast zastanawiać się wiecznie o co chodzi tamtemu chłopakowi.

Gdybym czuła, że jest choć mała szansa, by z tego wyszło coś więcej, to bym nie odpuściła. Ale on też ruszył naprzód, poznawał nowe osoby, więc... miałabym być cały czas jako koło zapasowe, gdyby nie trafił na lepszą ode mnie? Doszłam do wniosku, że tylko bym siebie tym krzywdziła, więc dałam sobie spokój.

Dziękuję, też mam nadzieję, że będzie dobrze. Póki co spotkaliśmy się kilka razy, bo mieszka tuż obok mojego miasta, piszemy ze sobą naprawdę często - widać, że zależy mu na dalszym rozwijaniu znajomości smile Mi się z niczym nie spieszy, więc poczekam i zobaczę co z tego wyjdzie.

P.S. Czyli myślisz, że powinnam przestać z nim pisać mimo wszystko?

Ale się cieszę:)Strasznie Ci kibicuję!:)

Oczywiście, że przestań pisać, poinformuj Go dlaczego i koniec. Ja bym Mu napisała wprost, czemu zrywasz kontakt. Zauważ, że jak nie dasz Mu jasno do zrozumienia, żeby nie pisał to co jakiś czas będzie do Ciebie pisał, a po co Ci to?!
A kolejnym "powodem",żebyś z Tamtym nie pisała jest Twój Nowy Znajomy, ponieważ nie będziesz fair wobec tego Nowego Znajomego, gdyż jakąś tam sympatię miałaś dla Tamtego  i poprzez pisanie możesz znowu coś "poczuć".

Trzymam kciuki!:)

61 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2015-04-22 23:56:24)

Odp: Jak traktować tę znajomość?

Dziękuję! Jesteś naprawdę kochana! smile

Od paru dni nic nie pisał, więc może sam da sobie spokój - zobaczymy big_smile W zasadzie, gdy napisałaś mi o tym, że zachowywałabym się nie fair, dopiero do mnie dotarło, że to prawda i rzeczywiście jakaś tam fascynacja jego osobą mogłaby mi wrócić, gdyby nagle mu się coś odwidziało i zaczął więcej ze mną rozmawiać smile Choć z drugiej strony, nie wydaje mi się, by miało tak być - on za bardzo się przejmował tym, że przez pisanie też można coś poczuć i mam wrażenie, że chodziło mu o to, że on mógłby to swoje "coś" poczuć do mnie, do kobiety, która mu nie odpowiada w pełni smile Bo nie wierzę, że tak się przejmował moimi uczuciami big_smile

Tak swoją drogą, u mnie chyba nigdy nie obejdzie się bez komplikacji, bo jak zwykle sytuacja staje się dziwna, tylko niestety tym razem z mojej winy... sad Mam nadzieję, że jakoś się ogarnę i przestanę tyle analizować... Nie chcę zepsuć sobie naprawdę pozytywnej znajomości moimi głupimi zahamowaniami.

62

Odp: Jak traktować tę znajomość?
Mrs.Happiness napisał/a:

Dziękuję! Jesteś naprawdę kochana! smile

Od paru dni nic nie pisał, więc może sam da sobie spokój - zobaczymy big_smile W zasadzie, gdy napisałaś mi o tym, że zachowywałabym się nie fair, dopiero do mnie dotarło, że to prawda i rzeczywiście jakaś tam fascynacja jego osobą mogłaby mi wrócić, gdyby nagle mu się coś odwidziało i zaczął więcej ze mną rozmawiać smile Choć z drugiej strony, nie wydaje mi się, by miało tak być - on za bardzo się przejmował tym, że przez pisanie też można coś poczuć i mam wrażenie, że chodziło mu o to, że on mógłby to swoje "coś" poczuć do mnie, do kobiety, która mu nie odpowiada w pełni smile Bo nie wierzę, że tak się przejmował moimi uczuciami big_smile

Tak swoją drogą, u mnie chyba nigdy nie obejdzie się bez komplikacji, bo jak zwykle sytuacja staje się dziwna, tylko niestety tym razem z mojej winy... sad Mam nadzieję, że jakoś się ogarnę i przestanę tyle analizować... Nie chcę zepsuć sobie naprawdę pozytywnej znajomości moimi głupimi zahamowaniami.

Heyka:)
Kumata z Ciebie Dziewuszka:)
Oczywiście, że On też może coś poczuć pisząc z Tobą. Dlatego daj sobie spokój z Nim bo prędzej czy później z takiego pisania coś wyniknie dla jednego z Was lub obojga.

Coś Ty nawywijała ( jak co to pisz na e-maila)?

Posty [ 62 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jak traktować tę znajomość?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026