netkobietyWszystkie działy
Związek na odległość, miłość przez internet

O co chodzi?

4 odpowiedzi2 543 wyświetleniazałożony przez kamilaaa1987, 05.04.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5 ]

1

Temat: O co chodzi?

Zacznę od tego, że czuję się bardzo samotna będąc w związku. Od kilku miesięcy spotykam się ze starszym ode mnie o 6 lat chłopakiem. Niby wszystko jest ok, rozmawiamy codziennie przez telefon lub skypa, głównie on inicjuje kontakt, nasze rozmowy trwają nawet kilka godzin i zawsze znajdujemy tematy, jednak spotykamy się średnio co 2 tygodnie. Ja osobiście zamiast rozmawiać z nim przez cały tydzień przez neta lub komórkę wolałabym się spotkać któregoś dnia na kilka godzin, co nie raz już mówiłam. Dzieli nas 100 km, ja pracuję od pn do pt, on ma własny interes i w zasadzie może pracować przez internet z każdego miejsca i w godzinach, w jakich mu pasuje. Na początku kiedy się poznawaliśmy myślałam, że z biegiem czasu się to zmieni, ale nie widać żadnej poprawy. Ja zawsze mogłabym znaleźć dla niego czas, nawet w tygodniu , zwłaszcza że pracuję tylko i wyłącznie na pierwszą zmianę, jednak on jest zdania, że nie opłaca się spotkać, ponieważ chciałby mnie widzieć dłużej. Nie widujemy się więc wcale w dni, kiedy moglibyśmy spędzić ze sobą te kilka godzin (lub nawet dłużej jeśli wytrzymałby jakiś poranek sam na sam z moją rodzinką). On wie, że chciałabym go częściej widywać. Mówił, że coś do mnie czuje, ale nigdy nie stwierdził, że mnie kocha, raczej używał stwierdzeń, że jeśli tak dalej będzie między nami to się we mnie zakocha. Często pisze, że brakuje mu moich pocałunków, mnie obok niego, ma czas, ale nie przyjedzie. Odległość nie jest takim problemem bo oboje mamy samochód a te 100 km możemy pokonać w ciągu 1,5h. On tłumaczy nasze rzadkie spotkania brakiem czasu, chociaż to tylko wymówka, bo rozmawiać przez komórkę przez kilka godzin ma czas. Mówię mu co jakiś czas, że mi to przeszkadza i że chciałabym go zobaczyć, jednak nigdy nie robiłam mu zbyt wielkich wyrzutów z tego powodu. To głównie ja jeżdżę do niego. On był u mnie tylko 2 razy. Nie sądzę, aby kogoś miał, bo zawsze mnie odbierze a jak byłam 2 tygodnie na chorobowym to rozmawialiśmy przez skypa prawie całe dnie. Poza tym jak się widzimy to spędzamy cały weekend ze sobą i żadna dziewczyna do niego nie wydzwania. Wiem, że facet zaliczył kilka nieudanych związków i mógłby mieć powód, aby być lekko zniechęcony do kobiet... Obawiam się jednak, że taka sytuacja się nie zmieni szybko, jeśli w ogóle się zmieni...

Czy możecie się wypowiedzieć o tym co myślicie na ten temat?

2

Odp: O co chodzi?

Byłam w takim związku 2 lata, przez ten czas starałam się zachęcać na wiele sposobów do tego, żeby partner nie tylko pisał i dzwonił, itd. itp., ale by ze mną BYŁ.
I nic się nie zmieniało, więc po 2 latach odeszłam.

Moja rada: albo bądź miła i daj Wam czas, albo postaw ostateczne ultimatum, ale staraj się go do niczego nie zmuszać marudzeniem i pretensjami.

3

Odp: O co chodzi?

Nie dziwię się że czujesz się samotna, rozumiem że potrzebujesz tego bezpośredniego kontaktu i bliskości a nie tylko ciągle telefon czy rozmowy internetowe. Nie rozumiem dlaczego to Ty bez przerwy do niego latasz i tego że mając kilka wolnych godz w ciągu dnia on woli ten czas przegadać w odległości 100 km od Ciebie niż przyjechać by Cie zobaczyć, dotknąć i spędzić z Tobą chociaż trochę czasu, mimo tego że nie posiedzi z Tobą pół dnia. Skoro tak tęskni za Twoimi pocałunkami to dlaczego nie chce się widywać częściej? Miałby wtedy te upragnione pocałunki, jakby chciał to nawet po jednego całusa przejechałby te 100 km

4

Odp: O co chodzi?

Mam podobną sytuację i szczerze mówiąc, nie wiem co Ci poradzić, bo ja sama tego nie rozumiem, facetów tongue Mój facet mnie kocha... przynajmniej tak mówi, mówi że nie wyobraża sobie życia beze mnie, ale mieszkamy 100 km od siebie, widujemy się raz w tygodniu, czasem dwa i to tylko dlatego, że go do tego przekonałam. Przekonanie go do każdej drobnej rzeczy - żeby przyjechał, znalazł czas żebym ja do niego wpadła, został jeszcze jedną noc i pojechał rano - kończy się moimi nerwami i łzami. Myśl o wspólnym zamieszkaniu go przeraża, mimo że praktycznie nic go nie trzyma w jego mieście prócz znajomych, dziś udało mi się go przekonać do zmiany terminu wspólnego zamieszkania z "kiedyś, po studiach [za 5,5 roku]" na "za maks 4 lata"... Doszłam do wniosku, że może niektórzy faceci myślą inaczej, że ja jestem gotowa na poświęcenia i ryzyko a on nie... ale to nie znaczy że mu nie zależy, ludzie są różni.
Mogę Ci tylko poradzić, byś dała temu jeszcze trochę czasu - choć parę miesięcy to i tak długo, jeśli wkrótce nic się nie zmieni to ja bym się zastanowiła nad skończeniem tego, bo to męczy. Jeśli facet jest po przejściach to pewnie boi się zaangażować, porozmawiaj z nim o tym, powiedz że chciałabyś się częściej widywać, ja z moim też o tym rozmawiałam i przekonałam go, że przejechanie 100 km w tygodniu po to by zobaczyć się na parę godzin wcale nie jest bez sensu, nie dla ludzi którzy chcą się zaangażować w związek.
A czy Ty coś czujesz do niego? Jeśli dla Ciebie to jeszcze nie jest bardzo poważne, to radziłabym szczerze porozmawiać z facetem, o tym czego oczekuje itd., a jeśli nic się nie zmieni to zastanów się nad tym związkiem. Niby fajnie jest mieć kogoś, nawet jeśli przez skypa, ale jednak taki związek bez częstych w miarę możliwości spotkań jest bez sensu...

5

Odp: O co chodzi?
chiticalla napisał/a:

Mam podobną sytuację i szczerze mówiąc, nie wiem co Ci poradzić, bo ja sama tego nie rozumiem, facetów tongue Mój facet mnie kocha... przynajmniej tak mówi, mówi że nie wyobraża sobie życia beze mnie, ale mieszkamy 100 km od siebie, widujemy się raz w tygodniu, czasem dwa i to tylko dlatego, że go do tego przekonałam. Przekonanie go do każdej drobnej rzeczy - żeby przyjechał, znalazł czas żebym ja do niego wpadła, został jeszcze jedną noc i pojechał rano - kończy się moimi nerwami i łzami. Myśl o wspólnym zamieszkaniu go przeraża, mimo że praktycznie nic go nie trzyma w jego mieście prócz znajomych, dziś udało mi się go przekonać do zmiany terminu wspólnego zamieszkania z "kiedyś, po studiach [za 5,5 roku]" na "za maks 4 lata"... Doszłam do wniosku, że może niektórzy faceci myślą inaczej, że ja jestem gotowa na poświęcenia i ryzyko a on nie... ale to nie znaczy że mu nie zależy, ludzie są różni.
Mogę Ci tylko poradzić, byś dała temu jeszcze trochę czasu - choć parę miesięcy to i tak długo, jeśli wkrótce nic się nie zmieni to ja bym się zastanowiła nad skończeniem tego, bo to męczy. Jeśli facet jest po przejściach to pewnie boi się zaangażować, porozmawiaj z nim o tym, powiedz że chciałabyś się częściej widywać, ja z moim też o tym rozmawiałam i przekonałam go, że przejechanie 100 km w tygodniu po to by zobaczyć się na parę godzin wcale nie jest bez sensu, nie dla ludzi którzy chcą się zaangażować w związek.
A czy Ty coś czujesz do niego? Jeśli dla Ciebie to jeszcze nie jest bardzo poważne, to radziłabym szczerze porozmawiać z facetem, o tym czego oczekuje itd., a jeśli nic się nie zmieni to zastanów się nad tym związkiem. Niby fajnie jest mieć kogoś, nawet jeśli przez skypa, ale jednak taki związek bez częstych w miarę możliwości spotkań jest bez sensu...

No właśnie w tym leży mój problem. Gdybym nie czuła nic do niego to pewnie bardzo szybko zakończyłabym taką znajomość... Troszkę nietypowo to zabrzmi, ale rozmawialiśmy o swoich oczekiwaniach na początku (jak się poznawaliśmy) tylko, że wtedy całkiem inaczej to zostało przedstawione.

Posty [ 5 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026