netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Nie rozumiem go...

7 odpowiedzi2 859 wyświetleńzałożony przez slowburn, 06.02.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1 Ostatnio edytowany przez slowburn (2015-02-06 13:28:07)

Temat: Nie rozumiem go...

Jestem z mężczyzną od 4 miesięcy, ale doprawdy go nie rozumiem. Czasami zastanawiam się, czy mu nie zależy, choć bardziej skłaniam się do tego, że on ma taki charakter...
A może to ja jestem świrnięta i za dużo wymagam? Przanalizuję tutaj wszystko, może powiecie mi, na czym stoję.

Zacznijmy od tego, że w moim związku czuję się trochę źle, nie otrzymuje adoracji ze strony chłopaka. Mam 23 lata, on 27. Ja studiuję, on pracuje.
Wiem, że pracuje  i musi się dużo uczyć, żeby utrzymać stanowisko, szczególnie teraz, ja to wszystko rozumiem. Choc czasami czuję się jak jego dodatek...
Wspiera mnie, pociesza, mówi że chce żebym się usmiechała. Oczywiście bardzo mnie to cieszy, uwielbiam w nim tę wyrozumiałość, opanowanie, ..wiem że mi pomaga i jestem mu wdzięczna.
ale jest szereg innych rzeczy, które mnie denerwują
Nigdzie nie chodzimy razem, na żadne randki, wypady, no nigdzie - ok, rozumiem że mój chłopak jest domatorem, ja też nie prowadzę hulaszczego trybu życia, ale czasami można by gdzieś wyjść. Wydaje mi się, że w związku chodzi o kompromisy, raz na jakiś czas by mu nie zaszkodziło gdzieś mnie zabrać. Mówiłam mu o tym, a on trochę się zirytował i powiedział, że no dobrze, ale jakoś nie widzę poprawy, a od rozmowy minęło sporo czasu. Ciągle się wykręca że jest śpiący, że nie wiem gdzie mnie zabrać, albo że to bez sensu.
Mój chłopak nie stara się, ani umilić mi życia, ani czasu drobnymi gestami. Ja albo zrobię śniadanie, albo obiad (nie jestem dobrą kucharką, staram się, ale chodzi tu o gesty). On nigdy nic nie zrobił, jeszcze jak raz zrobiłam śniadanie to musiałam go zwlekać z łożka, bo nie chciało mu się iść do kuchni.
Chciałam kiedyś z nim coś smacznego zrobić, byłam zadowolona,on powiedział że nie umie hmm Była to prosta potrawa....oczywiście od razu zrobiło mi się przykro.
Mój chłopak ciągle mówie: nie umiem, no dobry pomysł, ale, no możemy gdzieś wyjść jednak nie wiem gdzie, a tro bez sensu. Brak totalnej inicjatywy i chęci z jego strony. Żeby on chociaż zastanowił się jak ulepszyć nasz związek, co zrobić, żeby było lepiej! Fajnie że chce żebym była z nim szczęśliwa, ale no nawet nie stara się w tym kierunku.
Raz powiedziałam mu że wychodzę  i czy idzie ze mną zgodził się, ale no nie będę ciągle go na sile ciągać.
Ostatnio przykromi się zrobiło,  bo był w supermarkecie i dzwonil czy coś chcę. Akurat bardzo źle się czulam i przez to cały dzien nic nie jadłam. Powiedzialąm mu to i że nie mam pomysłu na obiad, ani tez checi na jakies wielkie gotowanie. Wzdychnął przez telefon i wrócił z jedzeniem dla siebie, dał mi gryza. Mógł chociaż napisać smsa, że to zamierza kupić i czy też chce albo po prostu wziąć trochę więcej....jak on kiedyś mówiłze jest glodny i nie ma nic w lodowce, to od razu myslałam co by razem sobie upichcić. Wiele razy mówię mu, żeby nie siedział po nocach, żeby dbsał o siebie, kiedy widzę że siebie zaniedbuję.
Ja mogłabym nie jeść, nie spać, jego by to nie interesowało w ogole co się ze mną dzieje.
Kiedy wyszłam na spacer po 23, nawet nie zapytał gdzie wychodzę a jak przyszłam nawet nie spojrzał na mnie. Pewnie jakby mnmie całą noc nie było, on by nie zauważył nawet...

Rodzice mi mówią, że ostatnio chodzę przybita i smutna i zmarniałam, a powinnam kwitnąć. Ciągle się martwię o ten związek, mam wahania...
ChciŁABYM żeby czasem o mnie pomyślał, zrobił coś miłeg, zatroszczył się.
On jest czuł, chce mi sprawiać przyjemność, mówi ze chce zebym była szczęśliwa, mówi że bardzo mu się podobam.
le czuję się taka pozostawiona sama sobie sad.
Wiecie co, czasami odnosze wrażenie, że mój chłopak wychodzi z założenia, że ON ZE MNĄ JEST I to wyłączony powod do tego, zebym skakała z radości. Czasami powtarza, że inne dziewczyny mogą pozazdrościć mi takiego chłopaka i że on jest taki i owaki hmm
Dziwnie się wtedy czuję...

Gdyby nie to, że mnie wspiera, szanuje mnie, pewnie już dawno powiedziałabym mu ,,do widzenia". Jednak mi naprawdę zależy, tym bardziej że to dobry, sympatyczny chłopak, wrażliwy, który pomaga mi i w ogole.

P.s jesteśmy współlokatorami, mieszkamy w jednym mieszkaniu, ale w innych pokojach - tak było od początku.

2

Odp: Nie rozumiem go...

Mam podobna sytuacje. Tylko różni sie tym ze mój chłopak mi pomaga, gotuje, sprząta i wychodzimy czasami razem. Rzadko bo mam córkę z innego związku ale wychodzimy. Jednak doskonale Ci rozumiem jezeli chodzi o okazywanie uczuć. Tez ciężko mu idzie wyznwanie uczuć. Ostatnio nawet mi powiedzial ze walentynek nie obchodzi bo jak sie kogoś kocha to caly rok. W sumie tak no ale moim zdaniem to takie wyjątkowe święto.

Na twoim miejscu przestalabym go prosić,pytać i oczekiwac. Jezeli to nie skutkuje to spróbuj w drga stronę. Zachowuj sie tak jak on żeby poczul to co ty czujesz. Jezeli nadal jednak nie zrozumie to ja bym sobie dala spokój. Milosc miłością ale skoro ci jego zachowanie nie odpowiada i przez to chodzisz smutna to lepiej to zakończyć i poszukać zrozumienia gdzies indziej.

3

Odp: Nie rozumiem go...

slowburn jesteś na początkowym etapie związku, a już jesteś nieszczęśliwa. Twoi rodzice mają racje powinnaś być szczęśliwa i kwitnąć, a nie przeżywać jakieś zmartwienia już teraz..
Zaobserwowałam i przeżyłam to ,że zakochany facet tak naprawdę adoruje kobietę, oczywiście na swój sposób. Martwi się o nią, troszczy, na początku związku owszem niektórzy mają tak że nie chcą wychodzić żeby się nacieszyć sobą we dwoje ale to raczej tyczy się pierwszych związków tak czy inaczej.. nie macie dzieci, nie jesteście małżeństwem, nie macie zbytnio zobowiązań razem praca i nauka to nie problem wszystko da się pogodzić , zawsze można znaleźć czas tylko trzeba chcieć. Jak dla mnie powinnaś się zastanowić czy Ty w ogóle jesteś szczęśliwa i kiedy ostatni raz byłaś.. Na tym etapie nie powinnaś mieć takich obaw, jeśli ja bym je miała na Twoim miejscu to bym ten związek zakończyła.
Ta druga połówka ma być Twoim dopełnieniem, powinnaś na taką osobę móc liczyć mieć w niej oparcie, przyjaciela, miłość powinna Cię uskrzydlać, a nie podcinać Ci skrzydła. A Tobie energie ten związek odbiera, a jeśli tak jest to ma predyspozycje związku toksycznego..
Zastanów się czego oczekujesz, a co faktycznie dostajesz. Moim zdaniem jak na początku już jest słabo to raczej im dalej będzie gorzej.

4

Odp: Nie rozumiem go...

Przestań się przejmować kimś kto ma Cię gdzieś.. Niszczysz sobie zdrowie, pozbawiasz się szczęścia dla kogoś kto nie jest tego wart.
Zacznij patrzeć na siebie i na swoje zdrowie bo ten związek Cię prędzej wyniszczy niż cokolwiek Ci da.
Za bardzo się przejmujesz kolesiem ,a on sam jak piszesz nie przejmuje się Tobą.
Stań obok jako obserwator tej sytuacji czy to dla Ciebie jest szczęśliwy związek ?
4 miesiące to nie tak dużo po co dalej brnąć w nieszczęście, przecież koleś się nie zmieni. Na początku każdy chce pokazać swoją jak najlepszą stronę a on? pokazuję tą zła..

5

Odp: Nie rozumiem go...

Jestes po prostu sama w zwiazku>zadajesz sobie nieraz pytanie-po co Ci ten facet?Albo-z jakiego powodu tkwisz w tym zwiazku?Pzdr.

6

Odp: Nie rozumiem go...

Wydaje mi się, że faktycznie jesteś tylko dodatkiem do jego życia. Wcale o Cb nie dba. Tak się nie zachowuje facet, któremu zależy.

7

Odp: Nie rozumiem go...
slowburn napisał/a:

Czasami powtarza, że inne dziewczyny mogą pozazdrościć mi takiego chłopaka i że on jest taki i owaki hmm.

No takie cudo, faktycznie zzieleniałam....

A tak serio... On tak mówi, żeby Ci do głowy nie strzeliło przyjrzeć mu się krytycznie, a potem wymienić go na lepszy model. Porozmawiaj z nim, powiedz mu to, co nam tutaj. Jak nie pomoże, to go wymień na lepszy model. Za młoda jesteś na coś takiego. Twoja mama ma rację - powinnaś kwitnąć, a nie chodzić smutna. Jesteście młodzi, a żyjecie jak małżeństwo z 30-letnim stażem, gorzej nawet. Nie bój się tego zerwania, masz 23 lata, życie przed Tobą. Potraktuj to jako lekcję - już wiesz, kogo nie szukasz, wiesz, czego chcesz, a czego nie chcesz od partnera.

8

Odp: Nie rozumiem go...
CatLady napisał/a:
slowburn napisał/a:

Czasami powtarza, że inne dziewczyny mogą pozazdrościć mi takiego chłopaka i że on jest taki i owaki hmm.

No takie cudo, faktycznie zzieleniałam....

A tak serio... On tak mówi, żeby Ci do głowy nie strzeliło przyjrzeć mu się krytycznie, a potem wymienić go na lepszy model. Porozmawiaj z nim, powiedz mu to, co nam tutaj. Jak nie pomoże, to go wymień na lepszy model. Za młoda jesteś na coś takiego. Twoja mama ma rację - powinnaś kwitnąć, a nie chodzić smutna. Jesteście młodzi, a żyjecie jak małżeństwo z 30-letnim stażem, gorzej nawet. Nie bój się tego zerwania, masz 23 lata, życie przed Tobą. Potraktuj to jako lekcję - już wiesz, kogo nie szukasz, wiesz, czego chcesz, a czego nie chcesz od partnera.


Potwierdzam! Bardzo, bardzo dobra rada.

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026