Cześć wszystkim ! Jestem tutaj nowy . To forum jako pierwsze wyskoczyło mi w wyszukiwarce .
Mam problem , a jako facet nie bardzo umiem sobie z nim poradzić . Ale zacznijmy od początku ...
Miałem fajną rodzinę . Żona , dziecko czego chcieć więcej ?
Wtedy właśnie tego nie doceniałem . Praca była dla mnie wszystkim , bo byłem przekonany , że to co mam pozostanie na zawsze moje . Dziś wiem , że to nie prawda . Żona sadząc , że mnie kocha , ale nie potrafi dłużej tak żyć podjęła decyzje o odejściu , a ja idiota się na to zgodziłem . Rozumienie bez żadnej walki ? Byłem taki głupi jak jakiś nastolatek ...
Żona dziś już była żona wyprowadziła się z córką do rodziców . Finansowo była bardzo niezależna . Miała dobrą pracę twierdziła nawet , że alimenty nie są jej potrzebne . Dziś mieszkają w mieszkaniu INNEGO . Małżonka znalazła sobie faceta jakiś rok po naszym rozstaniu , zaszła w ciąże ... Dziś ich synek ma niecały roczek . Z córką spotykamy się regularnie .
Ja po jednym nieudanym związku ( właściwie drugim nie licząc tego z żoną ) doszedłem do wniosku , że chyba do końca życia będę sam . Dziś na nartach spotkałem całą ich trójkę . Córka odrazy do mnie przybiegła , była żona z małym wyglądali na szczęśliwych . Poczułem zazdrość i powiem Wam , że nie po raz pierwszy ... Gdy widzę byłą żonę pojawia się we mnie dziwne uczucie ... Zazdoszcze temu gościowi , że ma to co ma ja dziś dalbym wszystko by je odzyskać . Kocham byłą żonę i dziś , gdy nie widziałem jej od świąt tylko się w tym upewniłem .
Nie wiem czy jest z nim szczęśliwa ...Mam jakieś szanse ?
1 2015-01-18 18:46:55 Ostatnio edytowany przez komicznynick (2015-01-18 18:47:47)
Podobne tematy
Cześć wszystkim ! Jestem tutaj nowy . To forum jako pierwsze wyskoczyło mi w wyszukiwarce .
Mam problem , a jako facet nie bardzo umiem sobie z nim poradzić . Ale zacznijmy od początku ...
Miałem fajną rodzinę . Żona , dziecko czego chcieć więcej ?
Wtedy właśnie tego nie doceniałem . Praca była dla mnie wszystkim , bo byłem przekonany , że to co mam pozostanie na zawsze moje . Dziś wiem , że to nie prawda . Żona sadząc , że mnie kocha , ale nie potrafi dłużej tak żyć podjęła decyzje o odejściu , a ja idiota się na to zgodziłem . Rozumienie bez żadnej walki ? Byłem taki głupi jak jakiś nastolatek ...
Żona dziś już była żona wyprowadziła się z córką do rodziców . Finansowo była bardzo niezależna . Miała dobrą pracę twierdziła nawet , że alimenty nie są jej potrzebne . Dziś mieszkają w mieszkaniu INNEGO . Małżonka znalazła sobie faceta jakiś rok po naszym rozstaniu , zaszła w ciąże ... Dziś ich synek ma niecały roczek . Z córką spotykamy się regularnie .
Ja po jednym nieudanym związku ( właściwie drugim nie licząc tego z żoną ) doszedłem do wniosku , że chyba do końca życia będę sam . Dziś na nartach spotkałem całą ich trójkę . Córka odrazy do mnie przybiegła , była żona z małym wyglądali na szczęśliwych . Poczułem zazdrość i powiem Wam , że nie po raz pierwszy ... Gdy widzę byłą żonę pojawia się we mnie dziwne uczucie ... Zazdoszcze temu gościowi , że ma to co ma ja dziś dalbym wszystko by je odzyskać . Kocham byłą żonę i dziś , gdy nie widziałem jej od świąt tylko się w tym upewniłem .
Nie wiem czy jest z nim szczęśliwa ...Mam jakieś szanse ?
Trochę niefortunnie dobrałes swój nick
Dlaczego "komiczny"?
Pytanie: na co masz mieć jakieś szanse? Na powrót? Wybacz, ale skoro bez żadnej walki, żadnych zabiegów, negocjacji, bez prób przekonania małżonki do powrotu - poddałes się bez słowa, małżonka widać uznała, ze nie zależało Ci na rodzinie i całym małżeństwie... Podejrzewam, że sygnały z jej strony, iż ...zaniedbujesz własną rodzinę tak pochłoniety pracą całkowicie lekceważyłeś lub nawet postrzegałes jako ataki na siebie. Jak to z tym było?
Widzę, że łudzisz się, iż obecnie nie jest szczęśliwa... Na jakiej podstawie? Chyba powinieneś zamknąć tamten rozdział, pogodzić się z tamtą życiową klęską (jakby nie patrzeć: na Twoje własne zyczenie) i żyć bez oglądania sie wstecz...
komicznynick napisał/a:Cześć wszystkim ! Jestem tutaj nowy . To forum jako pierwsze wyskoczyło mi w wyszukiwarce .
Mam problem , a jako facet nie bardzo umiem sobie z nim poradzić . Ale zacznijmy od początku ...
Miałem fajną rodzinę . Żona , dziecko czego chcieć więcej ?
Wtedy właśnie tego nie doceniałem . Praca była dla mnie wszystkim , bo byłem przekonany , że to co mam pozostanie na zawsze moje . Dziś wiem , że to nie prawda . Żona sadząc , że mnie kocha , ale nie potrafi dłużej tak żyć podjęła decyzje o odejściu , a ja idiota się na to zgodziłem . Rozumienie bez żadnej walki ? Byłem taki głupi jak jakiś nastolatek ...
Żona dziś już była żona wyprowadziła się z córką do rodziców . Finansowo była bardzo niezależna . Miała dobrą pracę twierdziła nawet , że alimenty nie są jej potrzebne . Dziś mieszkają w mieszkaniu INNEGO . Małżonka znalazła sobie faceta jakiś rok po naszym rozstaniu , zaszła w ciąże ... Dziś ich synek ma niecały roczek . Z córką spotykamy się regularnie .
Ja po jednym nieudanym związku ( właściwie drugim nie licząc tego z żoną ) doszedłem do wniosku , że chyba do końca życia będę sam . Dziś na nartach spotkałem całą ich trójkę . Córka odrazy do mnie przybiegła , była żona z małym wyglądali na szczęśliwych . Poczułem zazdrość i powiem Wam , że nie po raz pierwszy ... Gdy widzę byłą żonę pojawia się we mnie dziwne uczucie ... Zazdoszcze temu gościowi , że ma to co ma ja dziś dalbym wszystko by je odzyskać . Kocham byłą żonę i dziś , gdy nie widziałem jej od świąt tylko się w tym upewniłem .
Nie wiem czy jest z nim szczęśliwa ...Mam jakieś szanse ?Trochę niefortunnie dobrałes swój nick
Dlaczego "komiczny"?
Pytanie: na co masz mieć jakieś szanse? Na powrót? Wybacz, ale skoro bez żadnej walki, żadnych zabiegów, negocjacji, bez prób przekonania małżonki do powrotu - poddałes się bez słowa, małżonka widać uznała, ze nie zależało Ci na rodzinie i całym małżeństwie... Podejrzewam, że sygnały z jej strony, iż ...zaniedbujesz własną rodzinę tak pochłoniety pracą całkowicie lekceważyłeś lub nawet postrzegałes jako ataki na siebie. Jak to z tym było?
Widzę, że łudzisz się, iż obecnie nie jest szczęśliwa... Na jakiej podstawie? Chyba powinieneś zamknąć tamten rozdział, pogodzić się z tamtą życiową klęską (jakby nie patrzeć: na Twoje własne zyczenie) i żyć bez oglądania sie wstecz...
Tak . Chodziło mi o szansę na odzyskanie jej . Na powrót , jakikolwiek powrót .
Wtedy rzeczywiście nie walczyłem , nie okazywałem , że kocham , ale teraz jestem całkiem innym facetem . Zależy mi na nich . Było tak jak piszesz nic wtedy do mnie nie docierało . Nie posiadałem jakichkolwiek uczuć . Wiem , że bardzo je zraniłem . Zastanawiam się często czy jest z nim szczęśliwa często córka rozmawiając ze mną daje mi sygnały , że u nich nie zawsze jest kolorowo , że tamten nie zawsze traktuje żonę dobrze , że uczucia okazuje jej tylko publicznie , że niby kochający facet . Zdjae sobie sprawę , że to tylko moja córka może to tak widzieć , ale gdyby był chociaż cień szansy ...
Nie łap się tekstów córki jak tonący brzytwy. Przyznaj szczerze... Czy sądziłeś, że po waszym rozstaniu będzie jeszcze błagać o Twoją miłość i uwagę? Czy pragnąłbyś jej tak samo mocno, gdyby nie ułożyła sobie życia?
Zostaw ich w spokoju. Daj jej żyć. Bez Ciebie... Być może, nie daję pewności, ale gdyby czuła choć cień szansy na Twoje opamiętanie się, nie walczyłaby? Ludzie się rozstają.I chylę czoła Twojej zonie, że nie wpadła na pomysł, by żyć u Twego boku dla dobra dziecka.
Nawet jeśli dziecko wspomina coś o jakichś sprzeczkach, nie łudź się. Żaden związek nie jest przecież idyllą.
Nie łap się tekstów córki jak tonący brzytwy. Przyznaj szczerze... Czy sądziłeś, że po waszym rozstaniu będzie jeszcze błagać o Twoją miłość i uwagę? Czy pragnąłbyś jej tak samo mocno, gdyby nie ułożyła sobie życia?
Zostaw ich w spokoju. Daj jej żyć. Bez Ciebie... Być może, nie daję pewności, ale gdyby czuła choć cień szansy na Twoje opamiętanie się, nie walczyłaby? Ludzie się rozstają.I chylę czoła Twojej zonie, że nie wpadła na pomysł, by żyć u Twego boku dla dobra dziecka.
Nawet jeśli dziecko wspomina coś o jakichś sprzeczkach, nie łudź się. Żaden związek nie jest przecież idyllą.
Ciężko mi powiedzieć co byłoby gdyby żona nie ułożyła sobie życia . Byłem beznadziejnym mężem . Wiem .
Nie mam żadnego usprawiedliwienia . Gdybym miał pewność , że ona jest szczęśliwa nie mieszalbym się . Na prawdę , ale chociaż sprawdze czy wszystko jest dobrze . Ukradkiem dla siebie jeżeli się upewnie nie będę niszczył jej związku , ale gdyby okazało się , że nie to ...BĘDĘ WALCZYŁ
U Ciebie też nie było za kolorowo
. Jeśli nie okazywałeś żonie uczuć/ciągle pracowałeś i Twoja córka TO WIDZIAŁA to dlaczego teraz nagle potrafi rozróżnić jak powinno być w związku.. Ile ma lat? No i niby jakie to są zachowania?
U Ciebie też nie było za kolorowo
. Jeśli nie okazywałeś żonie uczuć/ciągle pracowałeś i Twoja córka TO WIDZIAŁA to dlaczego teraz nagle potrafi rozróżnić jak powinno być w związku.. Ile ma lat? No i niby jakie to są zachowania?
Taa u mnie też nie było kolorowo . W ogóle ... Było beznadziejnie ...
Córka ma piętnaście lat , gdy my się z żoną rozstawalismy była jeszcze dzieckiem dziś to mądra dziewczynka .
Jeśli wejdziesz teraz w jej związek, możesz zrobić jej krzywdę. Nie rób tego Nie sugeruj się opowieściami córki. Może to głupie ale uważam, że nie wchodzi się do tej samej rzeki. Mogłeś wtedy reagować. Teraz jest za późno. Dla Ciebie.... Jakkolwiek ułoży się dalej jej życie, to już nie Twoja sprawa. Kto dał Tobie prawo zakładać, że ona jest nieszczęśliwa?
Nektarynka53 napisał/a:U Ciebie też nie było za kolorowo
. Jeśli nie okazywałeś żonie uczuć/ciągle pracowałeś i Twoja córka TO WIDZIAŁA to dlaczego teraz nagle potrafi rozróżnić jak powinno być w związku.. Ile ma lat? No i niby jakie to są zachowania?
Taa u mnie też nie było kolorowo . W ogóle ... Było beznadziejnie ...
Córka ma piętnaście lat , gdy my się z żoną rozstawalismy była jeszcze dzieckiem dziś to mądra dziewczynka .
Widzisz sam. Córka ma 15 lat.... Wiesz co to oznacza? To trudny wiek. Pewnie nie jeden raz mówi mężowi swojej matki, że nie on jest jej tata i nie będzie jej mówił, co ma robić...
Nektarynka53 napisał/a:U Ciebie też nie było za kolorowo
. Jeśli nie okazywałeś żonie uczuć/ciągle pracowałeś i Twoja córka TO WIDZIAŁA to dlaczego teraz nagle potrafi rozróżnić jak powinno być w związku.. Ile ma lat? No i niby jakie to są zachowania?
Taa u mnie też nie było kolorowo . W ogóle ... Było beznadziejnie ...
Córka ma piętnaście lat , gdy my się z żoną rozstawalismy była jeszcze dzieckiem dziś to mądra dziewczynka .
Czyli może "grać" po Twojej stronie. Wiesz Twoja żona była w nieudanym związku i RACZEJ nie wpakowywała by się znowu w coś podobnego. Ale nie musi to być regułą.
Najgorsze jest to, że czekając Sam zamykasz Sobie możliwość ułożenia życia na nowo. Jeśli naprawdę nie jesteś pewny szczęścia własnej żony to nie możesz się o Niej tego spytać?
komicznynick napisał/a:Nektarynka53 napisał/a:U Ciebie też nie było za kolorowo
. Jeśli nie okazywałeś żonie uczuć/ciągle pracowałeś i Twoja córka TO WIDZIAŁA to dlaczego teraz nagle potrafi rozróżnić jak powinno być w związku.. Ile ma lat? No i niby jakie to są zachowania?
Taa u mnie też nie było kolorowo . W ogóle ... Było beznadziejnie ...
Córka ma piętnaście lat , gdy my się z żoną rozstawalismy była jeszcze dzieckiem dziś to mądra dziewczynka .Czyli może "grać" po Twojej stronie. Wiesz Twoja żona była w nieudanym związku i RACZEJ nie wpakowywała by się znowu w coś podobnego. Ale nie musi to być regułą.
Najgorsze jest to, że czekając Sam zamykasz Sobie możliwość ułożenia życia na nowo. Jeśli naprawdę nie jesteś pewny szczęścia własnej żony to nie możesz się o Niej tego spytać?
Właśnie chciałbym to zrobić tylko nie chcę by żona miała pretensje , że się wtrącam .
Myślicie , że jakbym zaproponował kawę zgodzilaby się ?
Komiczny....
Czy Ty masz swoje życie?
Komiczny....
Czy Ty masz swoje życie?
Ona jest małą częścią mojego życia .
Myślicie , że jakbym zaproponował kawę zgodzilaby się ?
Nie wiem jaki macie ogólnie kontakt ze sobą, ale jeśli już Ci tak zależy to znalazłabym raczej pretekst związany z dzieckiem - ot porozmawianie o jakimś "problemie" związanym z córką. Żeby nie wyszło od razu że się wtrącasz w jej życie. Pogadacie, zobaczysz jaka atmosfera będzie.
Choć ogólnie odradzam. Szczególnie że ma już swoje życie, dziecko! z innym.
Ty masz teraz żal, że nie walczyłeś, że ona ma ułożone życie a Ty nie.
Zajmij się lepiej sobą a jej daj spokój. A dziecko? Ono zawsze a przynajmniej zwykle dąży do tego by rodzice znów byli razem. Nie sugeruj się tym za bardzo.
Sponiewierana napisał/a:Komiczny....
Czy Ty masz swoje życie?Ona jest małą częścią mojego życia .
Tak Komiczny... Ona jest częścią Twojej historii. To nie uprawnia Cię jednak do tego, byś wchodził jej w drogę.
Przyznam szczerze, że ja osobiście nie chciałabym, żeby była partnerka mojego Ukochanego próbowała się z nim kontaktować. Wychodzę bowiem z założeni, że szansę ma każdy, ale jedną. Skoro nie reagowałeś w odpowiednim momencie, Twoja strata. I nie myśl sobie, ze jestem jakąś wredna stara babą zacietrzewiona na zemstę za krzywdy. Nie , to nie ja.... Uważam, że Twoja zona sama - bez Ciebie - decyduje o swoim życiu...
Kontakt niby mamy dobry . Jako znajomi ... I chyba tyle .
Kontakt niby mamy dobry . Jako znajomi ... I chyba tyle .
No właśnie... I co z tego kontaktu wynika?
komicznynick napisał/a:Kontakt niby mamy dobry . Jako znajomi ... I chyba tyle .
No właśnie... I co z tego kontaktu wynika?
Kocham ją . Pozwole jej być szczęśliwą przecież wiem , że na to zasługuje .
Ale nawet sygnały które dochodzą od córki sprawdze .
Ona może wszystko wyolbrzymiac , a co jeżeli nie ?
Co jeżeli mówi prawdę , a żona cierpi tylko siedzi cicho jak inne kobiety ...
Myslicie , ze córka mogłaby aż tak zmyslac , że tamten nie wraca na noc lub np. że "mama nie raz płacze " , a ona musi sie zajmować małym ...
Sponiewierana napisał/a:komicznynick napisał/a:Kontakt niby mamy dobry . Jako znajomi ... I chyba tyle .
No właśnie... I co z tego kontaktu wynika?
Kocham ją . Pozwole jej być szczęśliwą przecież wiem , że na to zasługuje .
Ale nawet sygnały które dochodzą od córki sprawdze .
Ona może wszystko wyolbrzymiac , a co jeżeli nie ?
Co jeżeli mówi prawdę , a żona cierpi tylko siedzi cicho jak inne kobiety ...
Myslicie , ze córka mogłaby aż tak zmyslac , że tamten nie wraca na noc lub np. że "mama nie raz płacze " , a ona musi sie zajmować małym ...
Więc spróbuj sie dowiedzieć, jaka jest prawda.... Tylko pomyśl o jednym. Na jakiej podstawie uważasz, że to Ty będziesz tym rycerzem na białym koniu komiczny?
Upieram się tak przy tym byś się nie wtrącał, bo ja akurat drugiej szansy bym nie dała. Zbyt jestem pamiętliwa.
Nawet gdyby żona jasno wyraziła ,że ze mną absolutnie już nie będzie . Ja zrozumiem i tak jej pomoge jeżeli tylko mi pozwoli sobie pomoc o ile w ogóle tego potrzebuje . Spróbuje z nią porozmawiać wybadac mój kumpel zna tego jej nowego faceta jego też wypytam . Nawet jutro ...
Nawet gdyby żona jasno wyraziła ,że ze mną absolutnie już nie będzie . Ja zrozumiem i tak jej pomoge jeżeli tylko mi pozwoli sobie pomoc o ile w ogóle tego potrzebuje . Spróbuje z nią porozmawiać wybadac mój kumpel zna tego jej nowego faceta jego też wypytam . Nawet jutro ...
Nie. Nie rozpytuj dookoła. Dowiedz sie u źródła, dobrze?
Komedia...
Przypomniało się księciuniowi, że miał fajną żonę:)
Nawet gdyby twojej byłej żonie nie układało się w małżeństwie to myślisz, że znowu wchodziłaby w związek z tobą? Przestań.
Nie mam pojęcia na jakiej podstawie się łudzisz.
Dla niej jesteś tylko ZNAJOMYM, byłym...
Daj jej żyć.
Ubzdurałeś sobie, że znowu możecie stworzyć rodzinę. TY sobie ubzdurałeś nie ona... Ona ma swoje życie i swoją rodzinę.
Zajmij się sobą...
23 2015-01-18 20:49:31 Ostatnio edytowany przez starr (2015-01-18 20:50:48)
/.../ Ale zacznijmy od początku ...
Miałem fajną rodzinę . Żona , dziecko czego chcieć więcej ?
Wtedy właśnie tego nie doceniałem . Praca była dla mnie wszystkim , bo byłem przekonany , że to co mam pozostanie na zawsze moje . Dziś wiem , że to nie prawda . Żona sadząc , że mnie kocha , ale nie potrafi dłużej tak żyć podjęła decyzje o odejściu , a ja idiota się na to zgodziłem . Rozumienie bez żadnej walki ? Byłem taki głupi jak jakiś nastolatek ...
No nie dziwota, skoro praca, coś co jest tylko wartością dodaną, stało się dla Ciebie ważniejsze. Teraz ze swoim doświadczeniem pewnie będziesz mądrzejszy - dotarło już do Ciebie, że małżeństwo nie jest przyznaniem siebie na własność i można je zakończyć. Pozwoliłeś na odejście bez poniżania się, błagania i płaszczenia. Chyba zrobiłeś to najlepiej jak można. Nie da się nikogo zmusić do kochania.
Żona dziś już była żona wyprowadziła się z córką do rodziców . Finansowo była bardzo niezależna . Miała dobrą pracę twierdziła nawet , że alimenty nie są jej potrzebne . Dziś mieszkają w mieszkaniu INNEGO . Małżonka znalazła sobie faceta jakiś rok po naszym rozstaniu , zaszła w ciąże ... Dziś ich synek ma niecały roczek .
Skoro odeszła, i nie wykazywała chęci powrotu, to należało się z taką ewentualnością liczyć. To co Masz do zrobienia, to pogodzenie się z faktem, że to już przeszłość i nic nie wróci na stare tory. Musisz "tylko" zamknąć za sobą tamte drzwi... Zobaczysz, że szybko otworzą się drugie...
Z córką spotykamy się regularnie .
Bardzo dobrze. Im częstszy Masz z nią kontakt, im więcej poświęcisz jej czasu, tym więź z córka będzie silniejsza i trwalsza.
Ja po jednym nieudanym związku ( właściwie drugim nie licząc tego z żoną ) doszedłem do wniosku , że chyba do końca życia będę sam .
A znasz powiedzenie, że do trzech razy sztuka?. Nie udało się raz, drugi, musi udać się za trzecim. Nie ma robić z siebie pustelnika i zamykać się w czterech ścianach. Tyle jest ciekawych rzeczy na świecie, tylu ciekawych ludzi wartych poznania. No i pewnie jest też gdzieś tam ta, która czeka aż w końcu zostawisz przeszłość za sobą i ruszysz na spotkanie z nią...
Dziś na nartach spotkałem całą ich trójkę . Córka odrazy do mnie przybiegła , była żona z małym wyglądali na szczęśliwych . Poczułem zazdrość i powiem Wam , że nie po raz pierwszy ... Gdy widzę byłą żonę pojawia się we mnie dziwne uczucie ... Zazdoszcze temu gościowi , że ma to co ma ja dziś dalbym wszystko by je odzyskać . Kocham byłą żonę i dziś , gdy nie widziałem jej od świąt tylko się w tym upewniłem .
Nie kochasz żony, tylko wspomnienie o niej. Ona już jest w innym miejscu. Jest zoną innego i matką kolejnego dziecka. Im szybciej się z tym pogodzisz, tym szybciej Twoje wspomnienia o niej nabiorą realnego, a nie wyidealizowanego kształtu. Zostałeś porzucony, bo sam ją prawie porzuciłeś. Praca stała się dla Ciebie ważniejsza. Taki obraz sam tu Przedstawiłeś.
Zamiast swoją energię marnować na wspominki i zazdrość, weź się chłopie za siebie. Zacznij robić cokolwiek dla podniesienia swojego ego. Instrukcje są w necie, wystarczy tylko wpisać hasło: "jak podnieść swoje ego".
Chcesz być kochany? na razie weź psa ze schroniska. Z nim naucz się odpowiedzialności, a i pewnie córka będzie zachwycona mogąc się z nim pobawić. Tobie da to nawyk dbania o inna istotę, która wymaga nie tylko jedzenia i zapewnienia uregulowania fizjologi, ale uwagi i cierpliwości i uczucia.
Zacznij proces zapominania, bo to jest proces, niezbyt skomplikowany, ale proces. Jej już nie ma, zacznij wreszcie żałobę po związku. Z domu pozbądź się wszystkiego, co z byłą Ci się kojarzy. Zmień ustawienie mebli.
Nie wiem czy jest z nim szczęśliwa ...
Skoro sam widziałeś, że jest szczęśliwa, to jest szczęśliwa. Nie wiem czego jeszcze Ci potrzeba na zrozumienie tego faktu.
Mam jakieś szanse ?
Nie Masz szans
Za kilkanascie lat, może za dwadzieścia, Twoja córka wyjdzie za mąż, urodzi dziecko. Będzie to twoje wnuczątko. Będziesz pewnie proszony o pomoc przy opiece. Jakim dziadkiem chcesz być? Wesołym, tryskającym życiem, wzorem do naśladowania i kochania, czy stetryczałym dziwakiem, którego nikt nie chce znać? No to zacznij działać dla siebie...
24 2015-01-18 20:54:09 Ostatnio edytowany przez komicznynick (2015-01-18 20:55:34)
komicznynick napisał/a:/.../ Ale zacznijmy od początku ...
Miałem fajną rodzinę . Żona , dziecko czego chcieć więcej ?
Wtedy właśnie tego nie doceniałem . Praca była dla mnie wszystkim , bo byłem przekonany , że to co mam pozostanie na zawsze moje . Dziś wiem , że to nie prawda . Żona sadząc , że mnie kocha , ale nie potrafi dłużej tak żyć podjęła decyzje o odejściu , a ja idiota się na to zgodziłem . Rozumienie bez żadnej walki ? Byłem taki głupi jak jakiś nastolatek ...No nie dziwota, skoro praca, coś co jest tylko wartością dodaną, stało się dla Ciebie ważniejsze. Teraz ze swoim doświadczeniem pewnie będziesz mądrzejszy - dotarło już do Ciebie, że małżeństwo nie jest przyznaniem siebie na własność i można je zakończyć. Pozwoliłeś na odejście bez poniżania się, błagania i płaszczenia. Chyba zrobiłeś to najlepiej jak można. Nie da się nikogo zmusić do kochania.
komicznynick napisał/a:Żona dziś już była żona wyprowadziła się z córką do rodziców . Finansowo była bardzo niezależna . Miała dobrą pracę twierdziła nawet , że alimenty nie są jej potrzebne . Dziś mieszkają w mieszkaniu INNEGO . Małżonka znalazła sobie faceta jakiś rok po naszym rozstaniu , zaszła w ciąże ... Dziś ich synek ma niecały roczek .
Skoro odeszła, i nie wykazywała chęci powrotu, to należało się z taką ewentualnością liczyć. To co Masz do zrobienia, to pogodzenie się z faktem, że to już przeszłość i nic nie wróci na stare tory. Musisz "tylko" zamknąć za sobą tamte drzwi... Zobaczysz, że szybko otworzą się drugie...
komicznynick napisał/a:Z córką spotykamy się regularnie .
Mam już dwa psy . Owczarki
I czasem wrażenie , że córka przychodzi do nich , a nie do mnie
Mam już dwa psy . I czasem również wrażenie , że córka przychodzi do nich , a nie do mnie
Bardzo dobrze. Im częstszy Masz z nią kontakt, im więcej poświęcisz jej czasu, tym więź z córka będzie silniejsza i trwalsza.komicznynick napisał/a:Ja po jednym nieudanym związku ( właściwie drugim nie licząc tego z żoną ) doszedłem do wniosku , że chyba do końca życia będę sam .
A znasz powiedzenie, że do trzech razy sztuka?. Nie udało się raz, drugi, musi udać się za trzecim. Nie ma robić z siebie pustelnika i zamykać się w czterech ścianach. Tyle jest ciekawych rzeczy na świecie, tylu ciekawych ludzi wartych poznania. No i pewnie jest też gdzieś tam ta, która czeka aż w końcu zostawisz przeszłość za sobą i ruszysz na spotkanie z nią...
komicznynick napisał/a:Dziś na nartach spotkałem całą ich trójkę . Córka odrazy do mnie przybiegła , była żona z małym wyglądali na szczęśliwych . Poczułem zazdrość i powiem Wam , że nie po raz pierwszy ... Gdy widzę byłą żonę pojawia się we mnie dziwne uczucie ... Zazdoszcze temu gościowi , że ma to co ma ja dziś dalbym wszystko by je odzyskać . Kocham byłą żonę i dziś , gdy nie widziałem jej od świąt tylko się w tym upewniłem .
Nie kochasz żony, tylko wspomnienie o niej. Ona już jest w innym miejscu. Jest zoną innego i matką kolejnego dziecka. Im szybciej się z tym pogodzisz, tym szybciej Twoje wspomnienia o niej nabiorą realnego, a nie wyidealizowanego kształtu. Zostałeś porzucony, bo sam ją prawie porzuciłeś. Praca stała się dla Ciebie ważniejsza. Taki obraz sam tu Przedstawiłeś.
Zamiast swoją energię marnować na wspominki i zazdrość, weź się chłopie za siebie. Zacznij robić cokolwiek dla podniesienia swojego ego. Instrukcje są w necie, wystarczy tylko wpisać hasło: "jak podnieść swoje ego".
Chcesz być kochany? na razie weź psa ze schroniska. Z nim naucz się odpowiedzialności, a i pewnie córka będzie zachwycona mogąc się z nim pobawić. Tobie da to nawyk dbania o inna istotę, która wymaga nie tylko jedzenia i zapewnienia uregulowania fizjologi, ale uwagi i cierpliwości i uczucia.
Zacznij proces zapominania, bo to jest proces, niezbyt skomplikowany, ale proces. Jej już nie ma, zacznij wreszcie żałobę po związku. Z domu pozbądź się wszystkiego, co z byłą Ci się kojarzy. Zmień ustawienie mebli.komicznynick napisał/a:Nie wiem czy jest z nim szczęśliwa ...
Skoro sam widziałeś, że jest szczęśliwa, to jest szczęśliwa. Nie wiem czego jeszcze Ci potrzeba na zrozumienie tego faktu.
komicznynick napisał/a:Mam jakieś szanse ?
Nie Masz szans
Za kilkanascie lat, może za dwadzieścia, Twoja córka wyjdzie za mąż, urodzi dziecko. Będzie to twoje wnuczątko. Będziesz pewnie proszony o pomoc przy opiece. Jakim dziadkiem chcesz być? Wesołym, tryskającym życiem, wzorem do naśladowania i kochania, czy stetryczałym dziwakiem, którego nikt nie chce znać? No to zacznij działać dla siebie...
Kocham ją . Pozwole jej być szczęśliwą przecież wiem , że na to zasługuje .
Ale nawet sygnały które dochodzą od córki sprawdze .
Ona może wszystko wyolbrzymiac , a co jeżeli nie ?
Co jeżeli mówi prawdę , a żona cierpi tylko siedzi cicho jak inne kobiety ...
Myslicie , ze córka mogłaby aż tak zmyslac , że tamten nie wraca na noc lub np. że "mama nie raz płacze " , a ona musi sie zajmować małym ...
Szkoda, że - gdy żona odchodziła - nie miałes świadomości, że ją "kochasz", albo byłes tak zaślepiony, ze to ignorowałeś (poszła-wróci). Moze opisz swoje ówczesne - wobec niej - zachowania, które doprowadziły do tego odejścia... Moze to rzucić światło na całe zagadnienie (ew. powrót). W zasadzie teraz to już "po ptokach", zwłaszcza, że w jej zyciu jest dziecko innego mężczyzny. Bierzesz to pod uwagę? Przecież gdyby - robię tu karkołomne założenie - było tak, jak Ci sie wydaje (że nie jest szczęśliwą), gdyby nawet zdecydowała się zacząć jeszcze raz (o "powrocie już nie ma tu mowy - za dużo się wydarzyło, za wiele lat upłynęło) - nie zostawi przecież tego dziecka tamtemu. Jesteś w stanie to sobie wyobrazić? Mam zasadnicze pytanie: czy nastąpiły w Tobie na tyle istotne zmiany (nie piszę tu o uswiadomieniu sobie uczucia do byłej żony), byś obecnie był widziany jako zupełnie inny mężczyzna niż wówczas, gdy odchodziła? Co zmieniłeś w sobie, co zweryfikowałeś?
W zasadzie to takie teoretyzowanie, bo wątpię, aby coś z Twoich obecnych "marzeń" wyszło... Teraz Ty jesteś innym człowiekiem, ona jest też inną osobą, nawet i córka - rosnąc przez te lata bez Twojej obecnosci - jest już inną dziewczynką... Powinieneś to wszystko brać pod uwagę.
Obecnie - jesli tak Cię to zaintrygowało (problemy w związku ex), ze az upatrujesz w tym szansę na powrót do siebie - pozostaje tylko sugestia delikatnego wybadania sytuacji. Ale i tak przygotuj sie na to, ze Twe mrzonki "spalą na panewce"...
26 2015-01-18 20:58:02 Ostatnio edytowany przez Sponi (2015-01-18 20:58:22)
A znasz powiedzenie, że do trzech razy sztuka?
Jeju
Nawet znalazłam coś dla siebie
Dziękuję Star ![]()
A Ty Komiczny postaraj się przeanalizować wpis Star. Nawet jeśli są zadane z grubej rury, to na pewno autor tych słów ma dobre intencje.
Mam już dwa psy ; Owczarki Niemieckie .
Kiedyś były marzeniem żony . Teraz , gdy córka przyjeżdża mam wrażenie , że wpada do nich , a nie do mnie ![]()
Gdyby udało mi się odzyskać żonę zaakceptowalbym i pokochał również tego maluszka jeżeli o to Ci chodzi .
W swoim zachowaniu zmienilem na pewno podejście do życia . Wiem co jest dla mnie najważniejsze .
Mam już dwa psy ; Owczarki Niemieckie .
Kiedyś były marzeniem żony . Teraz , gdy córka przyjeżdża mam wrażenie , że wpada do nich , a nie do mnieGdyby udało mi się odzyskać żonę zaakceptowalbym i pokochał również tego maluszka jeżeli o to Ci chodzi .
W swoim zachowaniu zmienilem na pewno podejście do życia . Wiem co jest dla mnie najważniejsze .
A zatem idźmy za ciosem: co wówczas było najważniejszym (gdy zona odchodziła), a co obecnie stało się Twoim priorytetem?
komicznynick napisał/a:Mam już dwa psy ; Owczarki Niemieckie .
Kiedyś były marzeniem żony . Teraz , gdy córka przyjeżdża mam wrażenie , że wpada do nich , a nie do mnieGdyby udało mi się odzyskać żonę zaakceptowalbym i pokochał również tego maluszka jeżeli o to Ci chodzi .
W swoim zachowaniu zmienilem na pewno podejście do życia . Wiem co jest dla mnie najważniejsze .A zatem idźmy za ciosem: co wówczas było najważniejszym (gdy zona odchodziła), a co obecnie stało się Twoim priorytetem?
Kiedyś liczyła się praca . Awans i awans o jeszcze raz awans .
Dziś jak słyszę o pracy to mam odruch wymiotny .
Teraz najważniejsze jest to co straciłem dosłownie . Córka i ONA . Rodzina ...
Chłopcy dołączyli do dyskusji i rzucają nowe światło na Twoją.... historię.
Czy oby nie jest tak, że dopadła Ciebie samotność? Córka odchowana. Żona wciąż sobie radzi.... Czy to nie tak, ze idziesz na łatwiznę? Miałbyś wszystko wyłożone na talerzu?
A co z Twoim związkiem po rozwodzie z żoną. Co nie wyszło? Czy kiedy dotykałeś inną kobietę, nie martwiłeś się o byłą? Oczywiście nie mam nic przeciwko temu, gdy rozstający się układają sobie życie na nowo.
kosmiczny nick napisał/a:komicznynick napisał/a:Mam już dwa psy ; Owczarki Niemieckie .
Kiedyś były marzeniem żony . Teraz , gdy córka przyjeżdża mam wrażenie , że wpada do nich , a nie do mnieGdyby udało mi się odzyskać żonę zaakceptowalbym i pokochał również tego maluszka jeżeli o to Ci chodzi .
W swoim zachowaniu zmienilem na pewno podejście do życia . Wiem co jest dla mnie najważniejsze .A zatem idźmy za ciosem: co wówczas było najważniejszym (gdy zona odchodziła), a co obecnie stało się Twoim priorytetem?
Kiedyś liczyła się praca . Awans i awans o jeszcze raz awans .
Dziś jak słyszę o pracy to mam odruch wymiotny .
Teraz najważniejsze jest to co straciłem dosłownie . Córka i ONA . Rodzina ...
Więc byłeś egoistą.... Kim jeszcze?
Na początku , gdy wiązałem się z inną kobietą w łóżku miałem wrażenie , że zdradzam żonę . Choć było już po rozwodzie miałem do siebie żal , nękało mnie poczucie winy trudno to nazwać . Wiedziałem przecież wtedy , że żona jest z innym , mówiłem sobie , że ja też mam do tego prawo . W końcu po jakimś czasie było dobrze . Super się dogadywalismy . Moja partnerka była trochę młodsza , gdy zaczęliśmy rozmawiać o rodzinie , dziecku ona powiedziała , że nie chce mieć dzieci , nie chce ślubu ... Potem zaczęliśmy się kłócić ona nagle wymyśliła sobie , że pójdzie na studia , (studia w wieku 35 lat ) wkurzylem się , bo chciała wyjechać ...no i się rozstalismy ...
Byłem egoistą bez żadnych uczuć ...
Na początku , gdy wiązałem się z inną kobietą w łóżku miałem wrażenie , że zdradzam żonę . Choć było już po rozwodzie miałem do siebie żal , nękało mnie poczucie winy trudno to nazwać . Wiedziałem przecież wtedy , że żona jest z innym , mówiłem sobie , że ja też mam do tego prawo . W końcu po jakimś czasie było dobrze . Super się dogadywalismy . Moja partnerka była trochę młodsza , gdy zaczęliśmy rozmawiać o rodzinie , dziecku ona powiedziała , że nie chce mieć dzieci , nie chce ślubu ... Potem zaczęliśmy się kłócić ona nagle wymyśliła sobie , że pójdzie na studia , (studia w wieku 35 lat ) wkurzylem się , bo chciała wyjechać ...no i się rozstalismy ...
Widzisz? Widzisz siebie? Jak podchodzisz do związków? Nawet nie próbowałeś nic z tym zrobić! Pokłóciliście sie i.... odeszła....
35 2015-01-18 21:16:28 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2015-01-18 21:17:42)
kosmiczny nick napisał/a:komicznynick napisał/a:Mam już dwa psy ; Owczarki Niemieckie .
Kiedyś były marzeniem żony . Teraz , gdy córka przyjeżdża mam wrażenie , że wpada do nich , a nie do mnieGdyby udało mi się odzyskać żonę zaakceptowalbym i pokochał również tego maluszka jeżeli o to Ci chodzi .
W swoim zachowaniu zmienilem na pewno podejście do życia . Wiem co jest dla mnie najważniejsze .A zatem idźmy za ciosem: co wówczas było najważniejszym (gdy zona odchodziła), a co obecnie stało się Twoim priorytetem?
Kiedyś liczyła się praca . Awans i awans o jeszcze raz awans .
Dziś jak słyszę o pracy to mam odruch wymiotny .
Teraz najważniejsze jest to co straciłem dosłownie . Córka i ONA . Rodzina ...
No cóż, szkoda, że wówczas nie miałeś obecnej hierarchi wartosci...
Pogoń, wyścig o kasę, o standard zycia - to często sprawia, ze tracimy poczucie rzeczywistosci i małżonka, małżeństwo, rodzinę stawiamy na ....szarym końcu. Znałem kiedys małżeństwo, w którym żona do męża mówiła: "mężów można mieć wielu, a pracę trzeba szanować" ![]()
Autorze, czy małżonka sygnalizowała Ci w jakis sposób, że pogubiłes się w tych ówczesnych priorytetach? Przecież nie odeszła tak z dnia na dzień?
komicznynick napisał/a:Na początku , gdy wiązałem się z inną kobietą w łóżku miałem wrażenie , że zdradzam żonę . Choć było już po rozwodzie miałem do siebie żal , nękało mnie poczucie winy trudno to nazwać . Wiedziałem przecież wtedy , że żona jest z innym , mówiłem sobie , że ja też mam do tego prawo . W końcu po jakimś czasie było dobrze . Super się dogadywalismy . Moja partnerka była trochę młodsza , gdy zaczęliśmy rozmawiać o rodzinie , dziecku ona powiedziała , że nie chce mieć dzieci , nie chce ślubu ... Potem zaczęliśmy się kłócić ona nagle wymyśliła sobie , że pójdzie na studia , (studia w wieku 35 lat ) wkurzylem się , bo chciała wyjechać ...no i się rozstalismy ...
Widzisz? Widzisz siebie? Jak podchodzisz do związków? Nawet nie próbowałeś nic z tym zrobić! Pokłóciliście sie i.... odeszła....
Bo jej nie kochałem . Myślałem , że uczucie przyjdzie z czasem , ale wcale nie przyszło ...
komicznynick napisał/a:kosmiczny nick napisał/a:A zatem idźmy za ciosem: co wówczas było najważniejszym (gdy zona odchodziła), a co obecnie stało się Twoim priorytetem?
Kiedyś liczyła się praca . Awans i awans o jeszcze raz awans .
Dziś jak słyszę o pracy to mam odruch wymiotny .
Teraz najważniejsze jest to co straciłem dosłownie . Córka i ONA . Rodzina ...No cóż, szkoda, że wówczas nie miałeś obecnej hierarchi wartosci...
Pogoń, wyścig o kasę, o standard zycia - to często sprawia, ze tracimy poczucie rzeczywistosci i małżonka, małżeństwo, rodzinę stawiamy na ....szarym końcu. Znałem kiedys małżeństwo, w którym żona do męża mówiła: "mężów można mieć wielu, a pracę trzeba szanować"
Autorze, czy małżonka sygnalizowała Ci w jakis sposób, że pogubiłes się w tych ówczesnych priorytetach? Przecież nie odeszła tak z dnia na dzień?
Pewnie , że tak . Szkoda , że do mnie nic nie docierało . Żona inicjowała wspólne weekendy byśmy gdzieś wyjechali . Bardzo się starała , a ja ? Szkoda gadać .
Czy to nie jest tak Komiczny, że nie tyle jesteś egoistą co raczej masz poczucie zawyżonej wartości? Czy czasem nie sądziłeś wtedy, że żona wróci? Czy nie było tak, że w pracy obrastałeś w piórka i uważałeś siebie za kogoś lepszego od innych?
Czy to nie jest tak Komiczny, że nie tyle jesteś egoistą co raczej masz poczucie zawyżonej wartości? Czy czasem nie sądziłeś wtedy, że żona wróci? Czy nie było tak, że w pracy obrastałeś w piórka i uważałeś siebie za kogoś lepszego od innych?
Uważałem też wtedy , że nasza miłość jest tak mocna , że przetrwa wszystko , a żona zawsze będzie zabiegać o mnie zamiast ja o nią ...
Sponiewierana napisał/a:Czy to nie jest tak Komiczny, że nie tyle jesteś egoistą co raczej masz poczucie zawyżonej wartości? Czy czasem nie sądziłeś wtedy, że żona wróci? Czy nie było tak, że w pracy obrastałeś w piórka i uważałeś siebie za kogoś lepszego od innych?
Uważałem też wtedy , że nasza miłość jest tak mocna , że przetrwa wszystko , a żona zawsze będzie zabiegać o mnie zamiast ja o nią ...
Wiesz... Znam kogoś, kto przez pracę próbuje udowodnić swoją wartość. Spróbuj może spojrzeć teraz na byłą żonę obiektywnym okiem. Opowiedz o waszym życiu... z wtedy....
41 2015-01-18 21:31:02 Ostatnio edytowany przez komicznynick (2015-01-18 21:31:37)
komicznynick napisał/a:Sponiewierana napisał/a:Czy to nie jest tak Komiczny, że nie tyle jesteś egoistą co raczej masz poczucie zawyżonej wartości? Czy czasem nie sądziłeś wtedy, że żona wróci? Czy nie było tak, że w pracy obrastałeś w piórka i uważałeś siebie za kogoś lepszego od innych?
Uważałem też wtedy , że nasza miłość jest tak mocna , że przetrwa wszystko , a żona zawsze będzie zabiegać o mnie zamiast ja o nią ...
Wiesz... Znam kogoś, kto przez pracę próbuje udowodnić swoją wartość. Spróbuj może spojrzeć teraz na byłą żonę obiektywnym okiem. Opowiedz o waszym życiu... z wtedy....
Nawet nie ma co opowiadać . Nie ma co wracać do tamtego okresu . Nie ma z tamtych czasów żadnych wspomnień , no oprócz tego , że miałem wtedy żonę , córkę ...
Wtedy moja żona walczyła o garstkę miłości , pocałunek , kawałek ciepłego ramienia , a ja przecież byłem tak zmęczony swoim egoizmem , że nie potrafiłem nic z siebie dać . Jedynym plusem były te dwa tygodnie wakacji kiedy spedzalismy razem . Ale tam też myślałem o pracy , o firmie ... I znowu wracała rzeczywistość , późne powroty do domu , marudzaca żona ....
Więc nie ma o czym opowiadać... Jak długo byliście małżeństwem?
Więc nie ma o czym opowiadać... Jak długo byliście małżeństwem?
Całe dwanaście lat . Oczywiście nie zawsze praca bylay najważniejsza to był rok , jeden rok , którym wszystko zniszczyłem . Wczesniej zawsze wydawało mi się , że było dobrze .
Sponiewierana napisał/a:Więc nie ma o czym opowiadać... Jak długo byliście małżeństwem?
Całe dwanaście lat . Oczywiście nie zawsze praca bylay najważniejsza to był rok , jeden rok , którym wszystko zniszczyłem . Wczesniej zawsze wydawało mi się , że było dobrze .
Opowiedz o tym roku, w którym wszystko zniszczyłeś....
komicznynick napisał/a:Sponiewierana napisał/a:Więc nie ma o czym opowiadać... Jak długo byliście małżeństwem?
Całe dwanaście lat . Oczywiście nie zawsze praca bylay najważniejsza to był rok , jeden rok , którym wszystko zniszczyłem . Wczesniej zawsze wydawało mi się , że było dobrze .
Opowiedz o tym roku, w którym wszystko zniszczyłeś....
Ten rok rozpoczął się właśnie tym , że miałem dostać awans . Większe pieniądze , za które miałem spełnić marzenia żony . Ona marzyła o swoim studiu fotograficznym takim nowoczesnym , pięknym ... Zacząłem tak latać za kasą , że w głowie się nie mieści . Później dochodziły kłótnie po których zawsze wczesniej czy później się godzilismy . Gdy żona powiedziała , że nie chce żadnego studia , że woli męża w domu i tak nie przestałem wręcz przeciwnie to był błąd , obsesja ...
Sponiewierana napisał/a:komicznynick napisał/a:Całe dwanaście lat . Oczywiście nie zawsze praca bylay najważniejsza to był rok , jeden rok , którym wszystko zniszczyłem . Wczesniej zawsze wydawało mi się , że było dobrze .
Opowiedz o tym roku, w którym wszystko zniszczyłeś....
Ten rok rozpoczął się właśnie tym , że miałem dostać awans . Większe pieniądze , za które miałem spełnić marzenia żony . Ona marzyła o swoim studiu fotograficznym takim nowoczesnym , pięknym ... Zacząłem tak latać za kasą , że w głowie się nie mieści . Później dochodziły kłótnie po których zawsze wczesniej czy później się godzilismy . Gdy żona powiedziała , że nie chce żadnego studia , że woli męża w domu i tak nie przestałem wręcz przeciwnie to był błąd , obsesja ...
Miales sygnał... Wiesz co to oznaczało?
Potem , gdy żona odeszła , gdy zaszła w ciąże z tamtym doszło do mnie , że może ona marzyła o dziecku , o większej rodzinie , a nie o tym co miała co miesiąc na koncie .
Teraz gdy widzę jak opiekuje się tym dzieckiem , jaką jest cudowną mamą jest już za późno ...
komicznynick napisał/a:Sponiewierana napisał/a:Opowiedz o tym roku, w którym wszystko zniszczyłeś....
Ten rok rozpoczął się właśnie tym , że miałem dostać awans . Większe pieniądze , za które miałem spełnić marzenia żony . Ona marzyła o swoim studiu fotograficznym takim nowoczesnym , pięknym ... Zacząłem tak latać za kasą , że w głowie się nie mieści . Później dochodziły kłótnie po których zawsze wczesniej czy później się godzilismy . Gdy żona powiedziała , że nie chce żadnego studia , że woli męża w domu i tak nie przestałem wręcz przeciwnie to był błąd , obsesja ...
Miales sygnał... Wiesz co to oznaczało?
Teraz już wiem ...
Nie wiesz....
Nie wiesz....
Wybacz , ale chyba nie rozumiem .
Sponiewierana napisał/a:Nie wiesz....
Wybacz , ale chyba nie rozumiem .
Tak. Nie rozumiesz.... Myslisz, że wtedy jeszcze walczyła o was? Nic bardziej mylnego....
komicznynick napisał/a:Sponiewierana napisał/a:Nie wiesz....
Wybacz , ale chyba nie rozumiem .
Tak. Nie rozumiesz.... Myslisz, że wtedy jeszcze walczyła o was? Nic bardziej mylnego....
Wtedy było już za późno . Ja żyłem swoim życiem . Gdybym mógł cofnąć czas ...
Nie cofniesz czasu.... widzisz... wielu z nas mysli w ten sposób. Mogłoby inaczej sterować swoim zyciem. Ale to niemożliwe...
Mam nadzieję w środku serca , że teraz żona ma wszystko czego pragnęła . Pewnie tak jest . Spełniła swoje marzenie , ma dwójkę cudownych dzieci , pewnie kochającego męża dla , którego jest całym światem , który zawsze ją przytuli ( życzę jej by miała to wszystko ) choć już jak to pisze pękam z zazdrości ...
Dziś jak ją zobaczyłem to już w ogóle ... Piękna , tryskajaca energią , uśmiechnięta ...
55 2015-01-18 22:13:19 Ostatnio edytowany przez Sponi (2015-01-18 22:21:56)
Mam nadzieję w środku serca , że teraz żona ma wszystko czego pragnęła . Pewnie tak jest . Spełniła swoje marzenie , ma dwójkę cudownych dzieci , pewnie kochającego męża dla , którego jest całym światem , który zawsze ją przytuli ( życzę jej by miała to wszystko ) choć już jak to pisze pękam z zazdrości ...
Dziś jak ją zobaczyłem to już w ogóle ... Piękna , tryskajaca energią , uśmiechnięta ...
Czy.... Czy chcialbys to wszystko zniszczyć? Chciałbyś?
komicznynick napisał/a:Mam nadzieję w środku serca , że teraz żona ma wszystko czego pragnęła . Pewnie tak jest . Spełniła swoje marzenie , ma dwójkę cudownych dzieci , pewnie kochającego męża dla , którego jest całym światem , który zawsze ją przytuli ( życzę jej by miała to wszystko ) choć już jak to pisze pękam z zazdrości ...
Dziś jak ją zobaczyłem to już w ogóle ... Piękna , tryskajaca energią , uśmiechnięta ...Czy.... Czy chcialbys to wszystko zniszczyć? Chciałbyś?
Pewnie nie ...
Przepraszam , ale córka ma ferie więc pojawia się dopiero po południu .
Sponiewierana napisał/a:komicznynick napisał/a:Mam nadzieję w środku serca , że teraz żona ma wszystko czego pragnęła . Pewnie tak jest . Spełniła swoje marzenie , ma dwójkę cudownych dzieci , pewnie kochającego męża dla , którego jest całym światem , który zawsze ją przytuli ( życzę jej by miała to wszystko ) choć już jak to pisze pękam z zazdrości ...
Dziś jak ją zobaczyłem to już w ogóle ... Piękna , tryskajaca energią , uśmiechnięta ...Czy.... Czy chcialbys to wszystko zniszczyć? Chciałbyś?
Pewnie nie ...
Przepraszam , ale córka ma ferie więc pojawia się dopiero po południu .
Przede wszystkim, przestań mówić o matce Twojego dziecka per "żona", chyba, że z tym określeniem "była".
Taka jest rzeczywistość, którą wykreowałeś lata temu.
Chcesz niby jej szczęścia, ale moim zdaniem, tylko takiego, które zależałoby od Ciebie.
Komu i czego zazdrościsz?
Jemu, bo potrafił jej dać to, czego Ty nie nie chciałeś jej ofiarować?
Czy jesteś raczej zły, że ona śmie być szczęśliwa z kim innym, niż Ty?
komicznynick napisał/a:Sponiewierana napisał/a:Czy.... Czy chcialbys to wszystko zniszczyć? Chciałbyś?
Pewnie nie ...
Przepraszam , ale córka ma ferie więc pojawia się dopiero po południu .Przede wszystkim, przestań mówić o matce Twojego dziecka per "żona", chyba, że z tym określeniem "była".
Taka jest rzeczywistość, którą wykreowałeś lata temu.
Chcesz niby jej szczęścia, ale moim zdaniem, tylko takiego, które zależałoby od Ciebie.
Komu i czego zazdrościsz?
Jemu, bo potrafił jej dać to, czego Ty nie nie chciałeś jej ofiarować?
Czy jesteś raczej zły, że ona śmie być szczęśliwa z kim innym, niż Ty?
Jemu , bo posiada te cechy , których brak było mi . Bo ma kobietę , której pragnę , którą kocham ... Ale nie ważne .
Dziś byłem z córką w kinie . Znowu wspomniała coś o tamtym . Powiedziała , że Tomek ( on ) zdradza mamę , a ona się na to godzi... Co mam z tym zrobić ... Nie wiem czy córka zmysla . Powiedziałem jej dzisiaj by nie wtracala się do ich życia , że to sprawy dorosłych ...
Komiczny... Pomyślałeś może o tym, że córka chciałaby byś znowu był z mamą? Przecież Ty ja wypytujesz o mamę, prawda?
Swoją drogą udzieliłeś dziecku stosownej odpowiedzi. Pamiętaj o jednym. Twoja była żona nie musi wracać do Ciebie. Skąd ta pewność, że ona chciałaby Ciebie znowu? Minęło tyle lat...
Komiczny... Pomyślałeś może o tym, że córka chciałaby byś znowu był z mamą? Przecież Ty ja wypytujesz o mamę, prawda?
Swoją drogą udzieliłeś dziecku stosownej odpowiedzi. Pamiętaj o jednym. Twoja była żona nie musi wracać do Ciebie. Skąd ta pewność, że ona chciałaby Ciebie znowu? Minęło tyle lat...
Tak wiem , wiem . Córka bardzo chciałaby byśmy byli razem , ale wie też , że nic na siłę . Gdy powiedziałem jej by się nie wtracala to sama rzuciła teks " tato ty mi nie wierzysz " stwierdziła , że mówi prawdę , że mama niby też o mnie pyta itd ... Nie wiem jaka jest prawda . Stanowczo powiedziałem by nie wtracala się do ich związku i tyle .
Excop napisał/a:komicznynick napisał/a:Pewnie nie ...
Przepraszam , ale córka ma ferie więc pojawia się dopiero po południu .Przede wszystkim, przestań mówić o matce Twojego dziecka per "żona", chyba, że z tym określeniem "była".
Taka jest rzeczywistość, którą wykreowałeś lata temu.
Chcesz niby jej szczęścia, ale moim zdaniem, tylko takiego, które zależałoby od Ciebie.
Komu i czego zazdrościsz?
Jemu, bo potrafił jej dać to, czego Ty nie nie chciałeś jej ofiarować?
Czy jesteś raczej zły, że ona śmie być szczęśliwa z kim innym, niż Ty?Jemu , bo posiada te cechy , których brak było mi . Bo ma kobietę , której pragnę , którą kocham ... Ale nie ważne .
Dziś byłem z córką w kinie . Znowu wspomniała coś o tamtym . Powiedziała , że Tomek ( on ) zdradza mamę , a ona się na to godzi... Co mam z tym zrobić ... Nie wiem czy córka zmysla . Powiedziałem jej dzisiaj by nie wtracala się do ich życia , że to sprawy dorosłych ...
Dobrze zareagowałeś na słowa córki, nawet jeśli to prawda, co mówi.
Ty również nie ingeruj w życie tych dwojga, bo matka dziewczynki jest silną kobietą, z tego co piszesz.
I poradzi sobie z tym bez Twojej pomocy, zaś ingerencją możesz narobić więcej szkód w ich związku, niż pomóc.
Chyba, że Ci na rękę ewentualne ich kłopoty małżeńskie.
Twoje deklaracje o pragnieniu jej szczęścia należałoby uznać w takim wypadku za pustosłowie.
Natomiast nie widzę przeszkód, by z była żoną porozmawiać o córce. Między innymi o jej relacjach z mężem Twojej byłej i zmianach w zachowaniu córki.
Bo przecież masz prawo wiedzieć, jak wygląda opieka nad nią pod okiem matki.
Wówczas będziesz miał jakąś możliwość weryfikacji słów córki, bez "wtrącania się".
Moim zdaniem żadnych. Ona już sobie życie ułożyła, ma dziecko z tamtym facetem. Zostaw ich w spokoju.
Ty masz teraz żal, że nie walczyłeś, że ona ma ułożone życie a Ty nie.
Otóż to! Tu go boli! Ona ma kogoś na poważnie a autor nie ma.
Zajmij się lepiej sobą a jej daj spokój
Znajdź sobie kobieta, a byłą żonę zostaw spokoju. .
Pies na paździerzu nie śpi i drugiemu nie da. Przysłowia są mądrością narodów.
64 2015-01-19 19:46:18 Ostatnio edytowany przez renesans (2015-01-19 20:31:22)
Zapoznałam się z tym co powyżej i pierwsze moje skojarzenie było takie :
czy Kosmiczny rozmawia sam ze sobą?
Dziwny wybrałeś nick, czym się sugerowałeś? Co w Tobie kosmicznego? Że z innej planety?
Co do dyskusji, jedno uderza -TWOJE JA. Dużo tu tego i nawet jeśli była żona jest teraz tak bardzo nieszczęśliwa to sposób w jaki do tego podchodzisz wygląda jak szukanie dziury w całym.
Jeśli chodzi o szczęście żony to wystarczy chyba zasygnalizowanie że jesteś dziś bardziej rozgarnięty i że zawsze może się do Ciebie zwrócić jeśli będzie mieć problem i że tym razem może na Ciebie liczyć.
Najlepiej pokazać to przy współpracy( a nie rywalizacji) w wychowaniu córki.
Co do córki mam wrażenie że dajesz się wkręcać w jakąś historię którą przedstawia Ci córka.
Powinieneś zaznaczyć, że jej mama jeśli zechce sama może zwrócić się do Ciebie o pomoc, a jeśli coś córkę niepokoi w związku mamy to powinna o tym rozmawiać z mamą.
Jak Excop zauważył wcześniej może jest coś na co córka buntuje się w tym wieku np w związku z opieką i próbuje wpłynąć na relacje dorosłych.
Może czuje się też trochę odsunięta i zazdrosna o mamę a jednocześnie o pozycję nowego członka rodziny ( w końcu on ma teraz mamę i tatę przy sobie). Tak czy inaczej może skonfrontować z jej matką skąd te niepokoje córki w kontekście szczęścia dziecka a nie pożycia matki.
Zapoznałam się z tym co powyżej i pierwsze moje skojarzenie było takie :
czy Kosmiczny rozmawia sam ze sobą?
Dziwny wybrałeś nick, czym się sugerowałeś? Co w Tobie kosmicznego? Że z innej planety?
Co do dyskusji, jedno uderza -TWOJE JA. Dużo tu tego i nawet jeśli była żona jest teraz tak bardzo nieszczęśliwa to sposób w jaki do tego podchodzisz wygląda jak szukanie dziury w całym.
Jeśli chodzi o szczęście żony to wystarczy chyba zasygnalizowanie że jesteś dziś bardziej rozgarnięty i że zawsze może się do Ciebie zwrócić jeśli będzie mieć problem i że tym razem może na Ciebie liczyć.
Najlepiej pokazać to przy współpracy( a nie rywalizacji) w wychowaniu córki.Co do córki mam wrażenie że dajesz się wkręcać w jakąś historię którą przedstawia Ci córka.
Powinieneś zaznaczyć, że jej mama jeśli zechce sama może zwrócić się do Ciebie o pomoc, a jeśli coś córkę niepokoi w związku mamy to powinna o tym rozmawiać z mamą.Jak Eskop zauważył wcześniej może jest coś na co córka buntuje się w tym wieku np w związku z opieką i próbuje wpłynąć na relacje dorosłych.
Może czuje się też trochę odsunięta i zazdrosna o mamę a jednocześnie o pozycję nowego członka rodziny ( w końcu on ma teraz mamę i tatę przy sobie). Tak czy inaczej może skonfrontować z jej matką skąd te niepokoje córki w kontekście szczęścia dziecka a nie pożycia matki.
Mój nick to "komiczny" nie kosmiczny
Tak jakoś przyszedł mi do głowy .
Masz dużo racji w tym całym opisie . Może znowu za bardzo egoistycznie ...
Żona doskonale wie , że może na mnie liczyć . Wielokrotnie jej to powtarzałem . W wychowaniu córki raczej jesteśmy bardzo zgodni . Staramy się działać razem , nie osobno .
Córka rzeczywiście czuje się samotna , pewnie odrzucona , mniej kochana . Muszę koniecznie z żoną o tym porozmawiać . Nawet ostatnio zapytała mnie czy może ze mną zamieszkać , ale powodem tego są podobno ICH kłótnie . Może rzeczywiście chodzi o odrzucenie .