Ponad rok temu poznałam przypadkiem na imprezie chłopaka. Okazało się ,że to kolega mojej najlepszej przyjaciółki. Są z tej samej miejscowości. To właśnie dzięki niej dowiedziałam się ,że wpadłam mu w oko. Był nieśmiały i cichy więc napisałam do niego na gg tak z czystej ciekawości jak będzie mi się z nim rozmawiało. Okazało się ,że nadajemy na tych samych falach... potrafiliśmy gadać godzinami. Aż sama dziwiłam się jak ktoś taki mógł się pojawić w moim życiu. Postanowiliśmy się spotkać... To było jak walnięcie piorunem. Zaczęło mi zależeć, a jemu jeszcze bardziej... Wszystko bardzo szybko się działo. Zakochaliśmy się w sobie. Spędzaliśmy dużo czasu razem. Z jego znajomymi byliśmy nawet parę dni nad jeziorem. Traktował mnie jak księżniczkę. Czułam sie jak bym śniła. Zastanawiałam się jak to możliwe ,że jestem pierwszy raz w życiu tak strasznie szczęśliwa? Pewnego dnia.... we wrześniu przyjechał do mnie i jak nigdy nic powiedział ,że nie jest gotowy na poważny związek... ,że nie dojrzał do tego, że już nic nie czuje. Najgorsze jest to ,że chodź zerwaliśmy ze sobą to nadal się spotykaliśmy i to przez następne 7 miesięcy. Nie mogliśmy o sobie zapomnieć, przestać pisać. Wiele razy go prosiłam o to ,żę skoro On nic nie czuje to powinien się przestać odzywać.. próbowaliśmy wiele razy ,ale nie wytrzymaliśmy nie więcej niż 17 dni. Teraz chce przyjażni.. chodź wie codo niego czuje.. jak cierpię i kocham. Jak tak z dnia na dzień mógł przestać czuć cokolwiek? Pluje sobie w brodę ,że od razu we wrześniu nie zerwałam z nim kontaktu ,a tak cierpiałam tyle czasu.Ta nadzieja.. Myślałam ,że jego dotychczasowe czyny nadal świadczą o tym ,że coś czuje. A teraz jest jeszcze gorzej. I to ciągłe powtarzanie ,że bardzo mnie lubi i martwi się o mnie dobija... ,że uwielbia ze mna rozmawiać.On nie chce dziewczyny już wcale. Nic mi nie pozostało tylko zaakceptować jego decyzję. Myślę tylko czy mogę mieć jeszcze nadzieje ,że dorośnie i kiedyś za parę lat może będziemy razem? ![]()
Podobne tematy
2 2011-06-16 18:24:41 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-06-16 18:26:00)
On nie chce dziewczyny już wcale. Nic mi nie pozostało tylko zaakceptować jego decyzję. Myślę tylko czy mogę mieć jeszcze nadzieje ,że dorośnie i kiedyś za parę lat może będziemy razem?
Cóż sprawa została postawiona jasno. Nie ma co się łudzić.
Jeżeli nie chce dziewczyny to niech da Ci spokój. Nie musisz łechtać jego próżności i powodować jego zadowolenie poprzez raniące Cię kontakty.
Spróbuj zerwać z nim wszelki kontakt i żyć własnym życiem. Nie daj się ranić przez pisanie i gaworzenie z nim skoro sprawia Ci to ból.
Tez jestem za zerwaniem kontaktu...miałam kiedyś podobnie niby super już byliśmy niby razem a za chwile ze on nie jest gotowy po czym widziałam go zaraz z inna laska daj sobie spokój naprawdę.
nie daj się tak ranić jeśli by mu zależało na tobie nawet jak na "znajomej"to by zrozumiał że cie rani bo ty nadal go kochasz i pozwolił by ci odejść a on chce mieć ciastko i zjeść ciastko mieć cię pod ręką na wszelki wypadek ale bez zobowiązań to nie jest dobre dla ciebie daj sobie czas kiedyś może jeszcze się spotkacie i wasza relacja będzie na równych warunkach ale ty musisz się z niego wyleczyć
jesli chce byc Twoim przyjacielem to niech bedzie i niech pozwoli Ci sie dać odkochac a nie mieć złudne nadziejie i cierpiec i czekac niewiadomo na co,powiedz mu to
Tez jestem za zerwaniem kontaktu...miałam kiedyś podobnie niby super już byliśmy niby razem a za chwile ze on nie jest gotowy po czym widziałam go zaraz z inna laska daj sobie spokój naprawdę.
Jeśli chodzi o inne laski to on raczej taki nie jest. Wiem co mówię bo przez ten czas gdy nawet nie byliśmy w formalnym związku to nie spotykał się z nikim. Może się mylę? Wydaje mi się ,że nie bo jego koledzy nie mogli by wytrzymać żeby mi o tym nie powiedzieć.A z tego co wiem to oni nadal gdy nas razem widza na imprezie robią wszystko żeby pokazać swoją zazdrość o to co nas łączy. (czasem sobie nawet myśle ,że to oni mu nagadali żeby nie pakował się w związki bo wolność jest fajna) Wiecie jak to chłopaki 21 mówią... lepiej jest być samotnym i wyrywac laski.. Dziecinada. Zresztą On jest taki nieśmiały i wymagający ,że taką która by mu odpowiadała "podobała" musiał by czekać bardzo długo. On miał tylko trzy dziewczyny w dotychczasowym życiu.
Ja właśnie zaczęłam się przyjaźnić z moim byłym facetem... Jest ciężko nie powiem, ale oboje po kilku naprawdę dłuugich rozmowach doszliśmy do wniosku, że nie chcemy stracić siebie nawzajem. Owszem nie wyszło w związku, ale kto powiedział, że w przyjaźni czy nawet koleżeństwie nie wyjdzie? Jeśli nie spróbujemy nie będziemy wiedzieć, a nie chcemy przekreślać wszystkiego raz dwa. R. wie, że potrzebuje czasu i nie narzuca się, nie spieszy z niczym, sam uznał, że da mi tyle czasu ile potrzebuje i nie będzie naciskał.
Przystałam na taki układ, bo należę do osób, które nie umieją kończyć znajomości... A wiem, że później mogłabym żałować. Cierpienie jest, bo nadal go kocham i długo jeszcze nie przestane, ale wole mieć z nim kontakt jako z przyjacielem niż brak (czy to wypali - okaże się).
Myśl, że w jego życiu mogą pojawić się inne kobiety - no cóż taka kolej rzeczy, u mnie przecież też może się ktoś pojawić...
Wszystko przed nami... Może moje podejście nie przypadnie wielu kobietom do gustu, ale cóż... Każdy ma własne zdanie na różne sprawy, każdy podejmuje różne decyzje - ja podjęłam taką. Na razie nie żałuje, zobaczymy z czasem... Wiem jednak, że jeśli będę się starała i on również może z tego wyjść fajna przyjaźń ![]()
Z tym kontaktem to jest tak ,że gdy usłyszę od niego iż się nie daj boże zakochał to umrę z zazdrości. A wiadomo,że różnie w życiu bywa. Nie umie nad tym panować. jak mnie to strasznie irytuje ,że ktoś ma tak wielki wpływ na moje zachowanie. Na samą myśli rośnie mi ciśnienie... za bardzo jestem z nim związana emocjonalnie. Więc chodź ciężko nie mieć z nim kontaktu bo tęsknie za nim to wole nie wiedzieć ,że ktoś pojawił się w jego życiu chodż jak on sam twierdzi nie che mieć dziewczyny. Ale chodź by była na jedną noc to skręca mnie z bólu na samo myślenie ,że inna mogła by go dotykać.Na razie pocieszam się tym ,że On woli siedzieć z kolegami i pić piwo. Może kiedyś dam sobie szanse na przyjaźń z nim i rozbudzę z czasem jego uczucia.
Z tym kontaktem to jest tak ,że gdy usłyszę od niego iż się nie daj boże zakochał to umrę z zazdrości. A wiadomo,że różnie w życiu bywa. Nie umie nad tym panować. jak mnie to strasznie irytuje ,że ktoś ma tak wielki wpływ na moje zachowanie. Na samą myśli rośnie mi ciśnienie... za bardzo jestem z nim związana emocjonalnie. Więc chodź ciężko nie mieć z nim kontaktu bo tęsknie za nim to wole nie wiedzieć ,że ktoś pojawił się w jego życiu chodż jak on sam twierdzi nie che mieć dziewczyny. Ale chodź by była na jedną noc to skręca mnie z bólu na samo myślenie ,że inna mogła by go dotykać.Na razie pocieszam się tym ,że On woli siedzieć z kolegami i pić piwo. Może kiedyś dam sobie szanse na przyjaźń z nim i rozbudzę z czasem jego uczucia.
Rozumiem Cię, mnie np również by denerwowało gdybym usłyszała teraz, że jemu na kimś zależy... Ale cóż takie koleje losu... Czasami trzeba się poświęcić aby coś zyskać, jeśli w ten sposób mogę zdobyć jego przyjaźń i trwać w tej znajomości prosze bardzo... Z czasem minie ból... Jak na razie walczę o to by było dobrze ![]()
Niestety tak bywa, że ludzie mają wpływ na drugą osobę... Jeśli uważasz, że nie jesteś gotowa psychicznie i emocjonalnie zaprzyjaźnić się z nim to naprawdę odpuść sobie ten pomysł na jakiś czas... Choć brak kontaktu może zranić, ale jeśli wiesz, że tak będzie dla Ciebie lepiej, to życzę wytrwałości w postanowieniu ![]()
Nawet jeśli będę chciała przyjaźni to będzie to zahaczać o inne relacje. Chodź teraz nie spotykamy się sam na sam to prawie co tydzień widzimy się na imprezie ponieważ moja przyjaciółka mieszka obok niego. Znam jego kolegów i często z nimi jadę na imprezy. Wtedy spotykam jego i on chodź twierdzi ,że chce przyjaźni to także i bliskości(pocałować mnie i przytulić, porozmawiać)Między nami jest ogromna chemia. Wtedy gdy jest blisko skupia się na mnie, tańczy tylko ze mną i tak o to z myślą żeby sobie poszaleć na imprezie spędzam czas na siedzeniu z nim i przytulaniu. Zbliża się sobota a ja znowu będę w takiej sytuacji. Ale już mu powiedziałam ,ze nawet jego znajomą nie będę... najlepiej nie zwracać uwagi... tylko jak tego nie robić gdy on jest blisko...:(
Doskonale Ciebie rozumiem ,bo sama byłam w podobnej sytuacji,też była wielka miłość ...,która niby z mojej winy się skończyła ,z tym dla mnie tylko lepiej,że ja nie chciałam utrzymywać z nim kontaktów,chociaż on o to pytał ,odpowiedz sobie na pytanie po co utrzymywać kontakt z kimś kto Ciebie nie chce powiedzmy sobie szczerze,bo jeżeli byłoby inaczej to bylibyście razem ,najlepiej zerwać kontakt chociaż dla mnie to też nie było łatwe, na pewno znajdziesz kogoś kto w pełni będzie na Ciebie zasługiwał,takim kimś jak on nie ma co zawracać sobie głowy i tracić zbędnego czasu ,wiem coś o tym pozdrawiam
No niestety przyjaźń zaraz po zerwaniu często zahacza o inne relacje np.bliskość. Samo to, że uda Wam się to pokonać będzie wiele znaczyła. U mnie jest tak, że zerwaliśmy niedawno i to jeszcze świeża sprawa, ale staramy się jak tylko możemy.
Jeżeli uważasz, że zerwanie wszelkich kontaktów z nim pozwoli byś poczuła się lepiej - zrób to. Ważna jesteś teraz TY i TWOJE potrzeby.
Zosia dobrze mówi - gdzieś tam czeka wspaniały i dobry facet dla Ciebie ![]()
po pierwsze to przyjaźń między mężczyzną jest NIEMOŻLIWA!
Nie ma czegoś takiego, bo zawsze jedna ze stron czuje coś więcej... a Ty Johana, nie daj sie tak traktować... on widzi, że Ty sobie poradzić nie umiesz z tym uczuciem i ma pewnie z tego satysfakcję...
przykre to jest, ale powinnaś zerwać kontakt..
Rozumiem ,że istnieje przyjaźń między kobietą ,a mężczyzną którzy wiedzą,że to wypali(sama mam taki przypadek, kumpla którego znam już 6 lat i nigdy nas nic więcej nie łączyło, tylko przyjaźń) Pomagam mu rozwiązywać problemy ,a on mi. Takie coś jest możliwe, ale nie przyjaźń z byłym gdzie ma się tyle wspomnień... jeszcze do tego jak jedna osoba kocha...
Przyjaźń z byłym naprawdę może mieć miejsce... wiem po sobie
teraz może jest trudniej, ale z czasem wszystko będzie tak jak powinno, każde z nas znajdzie sobie partnera, a my nadal będziemy się przyjaźnić, bo na tym nam obojgu zależy. To chyba kwestia wypalenia się uczucia - no i faktu, że przyjaźń z byłym nie musi zawierać podtekstów seksualnych i nie jest podszyta niezdrową ciekawością "jak by to było" (bo to już było i "nie wróci więcej"). Poza tym skoro uznałam, że R. był wart zainteresowania, to chyba z jakichś powodów, prawda? Nie przestanie być nagle wartościową, wartą uwagi osobą, dlatego, że spotykał się ze mną... Szkoda tracić kontakt z dobrymi ludźmi, kiedy się już na nich trafiło ![]()
A ciągnięcie pseudo-przyjaźni w przypadku, gdy jedna ze stron nie uważa tego za przyjaźń, lecz miłość, jest jednym wielkim nieporozumieniem... Temu warto sobie wszystko wyjaśnić i dopiero po szczerej rozmowie zdecydować się, w którą stronę podążać.
No właśnie... a jeśli uczucie się nie wypaliło ,a On ciągle powtarza ,że bardzo mnie lubi ,ale nie wie czy to miłość? Jeśli cały czas nas do siebie ciągnie. Wiele razy mi mówił, że jak mnie nie widzi to jeszcze daje rade,ale gdy już spotka to wszystko zaczyna się od nowa... Nie wiem co przez to rozumieć. Czasami mi sie wydaje ,że on naprawdę jest dzieciakiem który nie wie co to jest związek...
W takim wypadku zaproponowałabym rozmowę i szczerze porozmawiała... Ale tylko rozmowa, z której coś wyniesiecie... Podczas której zastanowicie się i powiedziecie co dalej. Wahania nastroju i uczuć względem siebie nie jest dobre. Albo decydujecie się na przyjaźń, albo na związek albo na zakończenie. Takie niezdecydowanie nie jest dobre, bo budzi niepewność, lęki, złość, irytację... A po co to?
Pytasz a co z uczuciem, które się nie wypaliło...? Ja nadal kocham R i pragnę go na wszelkie możliwe sposoby. Wiem również, że on mnie pożąda, ale żadne z nas nie chce zrobić czego co mogłoby przekreślić przyjaźń o jaką walczymy. Więc pozwalam sobie przytulić się do niego, daje to mi ulgę... Dużo rozmawiamy co jest dla nas ważne (dzięki temu uczymy się siebie wzajemnie, mówimy często o tym co nas bolało gdy byliśmy razem, staramy się zmienić zachowanie, przyzwyczajenia i zdobyć zaufanie ale przyjaciela), staramy się spotykać, dzwonić do siebie i miło w swoim towarzystwie spędzać czas... Wiem, żę mogę na niego liczyć w trudnej sytuacji, polegać. Być może jest tak dlatego, że nasz związek opierał się nie tylko na miłości ale i na przyjaźni...
Przytaczam tylko swoją wersję, ale nie mówię, że każdy tak musi mieć. Że tak jest lepiej. Bo nie. Nie dla wszystkich, nie dla każdego. Nie buduję swego życia na żadnym facecie, nie budowałam też na nim i może dlatego że szanujemy się wzajemnie i oboje tego chcemy mimo uczuć itp pozwoliło nam to budować przyjaźń
Jedna rada dla wszystkich boksujących się w trudnej sytuacji z byłym. Nie dajcie sobą manipulować. Nie dajcie się wykorzystywać. Nie sprzedawajcie całych siebie za ciepłe słowo (w uszach brzmiące jak nadzieja. To nie ma nic wspólnego z przyjaźnią, to czysta manipulacja, w lepszej wersji - daremne złudzenia obojga), które dla Was ma ogromne znaczenie, a dla niego tycie. Bo często były potrafi to nieźle wykorzystać ![]()
Tez jestem za zerwaniem kontaktu...miałam kiedyś podobnie niby super już byliśmy niby razem a za chwile ze on nie jest gotowy po czym widziałam go zaraz z inna laska daj sobie spokój naprawdę.
Hmm ale dlaczego od razu zrywać kontakt? może chłopak po prostu jest zagubiony? może boi się,że ją straci przez bycie razem, już nie raz tak miałam,ze jak zrywałam z chłopakiem potem się nie odzywaliśmy do siebie :-/
Może akurat pewnego dnia on jej powie,że ją kocha a to co się stało było głupie i przyzna sie do blędów?
Może właśnie dlatego nie chce zrywać kontaktu bo nie chce mnie stracić... być może jeszcze coś zrozumie... przekona się jak to jest być beze mnie.Wiele razy mówił ,że jest zagubiony i najgorsze dla niego jest to ,że sam nie wie co tak naprawdę chce... Tyle jest niewiadomych...
Może właśnie dlatego nie chce zrywać kontaktu bo nie chce mnie stracić... być może jeszcze coś zrozumie... przekona się jak to jest być beze mnie.Wiele razy mówił ,że jest zagubiony i najgorsze dla niego jest to ,że sam nie wie co tak naprawdę chce... Tyle jest niewiadomych...
Więc może drastyczne środki trzeba użyć?? Powiedz/napisz że skoro on taki niezdecydowany jest to dajesz mu czas na zastanowienie się nad tym wszystkim. W tym czasie nie zabiegaj o kontakt, jeśli będzie się odzywał pierwszy to będziesz wiedziała że mu zależy... Naprawdę ważna jest tutaj wasza rozmowa
Teraz 4 dni już nie piszemy, ale nie wiem czy to coś da. Ostatnio gdy mu stanowczo zakomunikowałam ,że mi nie zależy na jego przyjaźni obraził się ,a le gdy spotkaliśmy się przypadkiem na imprezie (był trochę wstawiony) poprosił mnie do tańca, cała imprezę mnie obserwował i powiedział ,że wie iż jestem zazdrosna o to ,że tańczy z innymi ,a gdy wracałam już do domu napisał mi wiadomość ,że wie iż nie chce żeby do mnie pisał ,ale martwi się o mnie i chce wiedzieć czy dotarłam cała do domu. Inna sytuacja gdy pojechałam z przyjaciółką na pewną zabawę w mieście... rozpadało się i strasznie zmarzłam... Akurat przyjechał On i spytałam czy przy okazji nie podwiezie mnie na dana ulicę żeby mój tata mógł po mnie przyjechać. Powiedział ,że może nawet pod sam dom mnie zawieść jeśli chce. Zostawił kolegę i jego dziewczynę pod klubem i zabrał mnie do domu żebym nie zmokła...
A może ktoś mi powie jak to jest z zazdrością... Gdy komuś zależy na danej osobie.. Miałam ostatnio taką sytuację. Jego najlepszy przyjaciel przytulił się do mnie i zasłonił tak ,że wyglądało jakby mnie całował.(oczywiście mu przywaliłam) Widział to i wiem ,że był zazdrosny i to strasznie. A jego przyjaciel zamiast mnie przeprosić to przeprosił jego.. Faceci są dziwaczni!!!
Czyli zależy mu na Tobie
tylko ta jego niepewność... może sprowokuj go do rozmowy, niech się określi, a nie ciągle mówi "nie wiem, nie wiem". Niech wreszcie coś wie, albo wóz albo przewóz...
Poważna rozmowa.. nie z nim. Gdy zaczynam o coś pytać to mówi ,że nie wie czy to miłość i ,że jesli jesteśmy sobie przeznaczeni to i tak będziemy kiedyś razem, że on teraz nie chce mieć dziewczyny i jemu samemu jest dobrze. Mam już dość pytania o cokolwiek. Lepiej poczekam...rok... dwa..trzy.Nie wiem. I to głupie gadanie. Nie będę z nim rozmawiać, a jak go spotkam to udam ,że go nie znam. O dziwo jakoś 3 tygodnie temu gdy spotkaliśmy się w gronie przyjaciół on zobaczył mój pierścionek na ręce( mam go po mamie..zaręczynowy od taty) powiedział przy swoich kolegach ,że o ile pamięta to nie dawał mi jeszcze pierścionka... zeszło jakoś na tematy rodzinne i naśmiewaliśmy się wszyscy z naszej oszczędności (skąpstwa tzw) i powiedział wtedy ,że nasze dzieci będą skąpe ale bardziej po mnie
On chyba musi dorosnąć do tego wszystkiego. Ja sama przecież tak jak on uznaje ślub po 28 rokiem życia. Oboje mamy takie same zdanie.
Jak dla mnie jego zachowanie jest dziecinne... Słowa "nie wiem" nie powinien w ogóle wypowiadać, bo nie tylko Tobie ale i sobie robi mętlik w głowie... Albo mu na Tobie zależy i chce być z Tobą albo nie - jasno i klarownie. Zrozumiałe by było również, gdyby mu na Tobie zależało, ale by się bał... A tak? "Jesli jesteśmy sobie przeznaczeni"... Sorry ale takie słowa mnie np nie poruszają. A co jeśli Ty w koncu odpuścisz i np znajdziesz sobie kogoś a on po roku lub więcej przypomni sobie o Tobie mówiąc "jestem gotowy"... Żal... Czas leci i czasami może być za późno. Dobrze by było gdybyś mu to uświadomiła... Mówisz ciężka rozmowa z nim - to walnij mu monolog, raz, porządnie i dosadnie... Jesli nie zrozumie Twojego przekazu to sorry ale nie warto..
Ja już chyba nic nie będę z tym robić... Bo co niby? Uganiać się za tym dzieciakiem? Tłumaczyć mu słowami? Nie lepiej czynami? Nie zwracać na niego uwagi? Pokazać ,że już mi przeszło i mnie stracił. Może wtedy coś do niego dotrze. Mi się wydaje ,że sprawia mu przyjemność ta satysfakcja ,ze ma mnie w garści ,ze i tak będę na niego czekać bo go kocham( to bolesne ,ale w głębi serca każdy facet ma taką satysfakcje gdy kobieta należy do niego) Pewnie sobie myśli ,ze skoro ja go kocham to poczekam ,aż on sobie poszalej.O nie! Trzeba mu pokazać,że już mnie nie ma w garści,a jeśli mu tak naprawdę zależy to jego to ruszy i będzie żałował... Tylko czy nie będzie dla nas za późno?
27 2011-06-22 11:33:26 Ostatnio edytowany przez marooda (2011-06-22 11:38:44)
Johana, tak jeszcze dodając do wątku, który został zamknięty :
Przede wszystkim, nawet jeśli chcesz coś jeszcze robić z tą relacją, musisz czekać teraz tak czy siak, na Jego ruch. I wtedy dopiero można mówić o kombinowaniu z jakąś strategią. Jeśli teraz zaczęłabyś o niego walczyć, on prawdopodobnie odebrałby to tylko po raz kolejny, jako dowód, że owinął sobie Ciebie w okół palca. Uznałby że jesteś natarczywa i będziesz za Nim biegać, czegokolwiek by nie zrobił. Bardzo mi przykro
Oczywiście, można go tak zmanipulować, że biegałby za Tobą, ale zastanów się, czy chciałabyś związku w którym, trzymają Was przy sobie taktyki, gierki, a nie szczerość? Decyzja jest Twoja, ale pamiętaj, że naprawdę zasługujesz na coś lepszego.
A teksty z gatunku "nie zasługuję na Ciebie" czy "jesteś najlepsza, ale i tak nie mogę z Tobą być" - tak naprawdę nic nie znaczą.
P.S a co do przyjaźni, to on widać chce Cię mieć w garści, bez minimalnego zaangażowania ze swojej strony. Na Twoim miejscu nie robiłabym sobie takiej krzywdy, narażając się na dalsze kontakty z Nim, będziesz tylko cierpieć.
Możesz zapytać jak on dalej widzi Waszą sytuację, bo Ty na daną chwilę szukasz związku i marnujesz tylko czas na Niego.
To jak ja mam się teraz zachowywać w stosunku do niego jak go spotkam? Udawać ,że go nie znam?
Tego Ci nikt nie powie, dopóki nie zdecydujesz się, czy brniesz w to dalej ( moim zdaniem - sama sobie pętelkę na gardło zakładając), czy dajesz sobie spokój. Jeśli to drugie, możesz napisać mu ładny list wyjaśniający dlaczego chcesz zakończyć znajomość, a kiedy go spotkasz - oczywiście nie uciekaj na drugą stronę ulicy, uprzejmie odpowiedz "cześć", ale w żadne gadki czy flirty się nie wdawaj, bo to tylko podsyci Twoje uczucia wobec niego. Jeśli jest fair, zrozumie. Jeśli nie zrozumie, możesz swobodnie go olać, bo nie miał wobec Ciebie czystych intencji.
Przede wszystkim - zadecyduj coś i trzymaj się tego
Trzymam kciuki
Ja postanowiłam dać sobie spokój na razie i poczekać aż coś się stanie... Ja mu napisałam jakoś tydzień temu ,że przyjaźni z tego nie będzie ,a nawet może i znajomości nie. Możliwe ,że w sobotę go zobaczę
i miałam taka myśl żeby nawet nie zwracać na niego uwagi,ale to chyba już cios poniżej pasa. Jednak powiem cześć i pójdę w swoja stronę.
Myślę, że dobrze zrobiłaś, ciężko jest zachować zdrowe relacje przyjacielskie po wyznaniu miłości. To nie przejdzie
Albo w lewo albo w prawo.. On dokonał wyboru, teraz była twoja kolej!
Strasznie cierpię i nie mogę zapomnieć. Dziś mija 14 dzień jak nie rozmawiamy i nie piszemy. Wiem ,że byłam głupia ,ale pojechałam na imprezę z jego znajomymi. Jego nie było bo akurat miał imieniny
Dziś tez pojechałam z myślą,że go zobaczę ,ale spotkałam tylko jego kolegów. Wiem ,że robię z siebie idiotkę,ale ja tak strasznie pragnę go zobaczyć i porozmawiać z nim. Żałuje ,że się zakochałam:(:( Nie wiem co mam robić... Poradzcie mi coś błagam:(
Jak to jest ,że gdy kobieta jest niedostępna, zimna i nic nie czuje to On wielce zakochany, stara się ,a Gdy powie ,że kocha i nagle wybucha z jej strony ogromne uczucie On przestaje. Straci zainteresowanie i już mu nie zależy... Rany jakie to jest głupie.
Powiedziałam,że go kocham ,a on nagle zerwał ze mną i nie chce już się wiązać na stałe. Najpierw pisze smsa ,że się martwi i żebym na siebie uważała a póżniej udaje ,że nic go nie obchodze. Jest zimny i wyrachowany jak nie on. Teraz mówi ,że chce szukac innej. Bawi się mną?bo wie ,że mi zależy. Niech ktoś mi powie o co tu chodzi. Ktoś miał podobną sytuacje?
JPewnie sobie myśli ,ze skoro ja go kocham to poczekam ,aż on sobie poszalej.O nie! Trzeba mu pokazać,że już mnie nie ma w garści,a jeśli mu tak naprawdę zależy to jego to ruszy i będzie żałował...
Najwyraźniej jemu nie zależy, bo inaczej odezwał by się - czyż nie. Proponował przyjaźń - Ty nie, więc on sobie Ciebie odpuścił już na AMEN i dał sobie z Tobą spokój. Wiem bolą te słowa, ale to prawda i trzeba ją przyjąć. Z resztą chciałaś mu pokazać, że nie ma Cię w garści - Ty swoją drogą kroczysz, on swoją i niestety tak się stało, że Wasze drogi nie idą obok siebie.
Nie pozostaje Ci nic innego jak pogodzić się z tym. Wiem, to prawie niemożliwe, bo kochasz, bo szalejesz... Ale czas robi swoje... Z czasem milczenie jakie względem siebie macie sprawi, iż uczucia przygasną i przejdziesz do porządku dziennego do tego, iż to już przeszłość. Nie powiem aby to było za tydzień czy miesiąc. Może być i pół roku... Ale będzie. Przestanie boleć... Potrzeba tylko czasu
Ale chodzi o to ,że dziś się odezwał i chce przyjażni. Ostatnio w sobote gdy go widziałam sam chciał rozmawiać. Napisał nawe smsa żebym uważała na siebie i była ostrożna jka będe wracać do domu. A dziś napisał do mnie sam i do tego był taki oschły i dziwny.
Skoro chciał rozmawiać to zgódź się na rozmowę i raz a porządnie wyjaśnijcie sobie tą sytuację. Dowiedz się czego on chce. Jesli przyjaźni - ok, ale niech powie Ci jak ta przyjaźń ma wyglądać, czemu ona ma służyć itp? Zobaczysz wtedy jak on pojmuje przyjaźń... Potem sama mu powiedz co myślisz, co czujesz... Nie wydaje Ci się, że to dobre rozwiązanie? Ponadto uznałaś, ze jest oschły... A może Ci się tylko wydało? Może był zmęczony, może zajęty - i temu tak?
On chyba naprawde mnie nie kocha i próbuje mnie zniechęcić do siebie chodz w sobote nawet mnie pocałował i wydawało mi się że po między nami coś jest.. Pewnie mi się wydawało. Tak żąłuje ,że nie czuje tego co ja ,że nie jeste szczęśliwy gdy jestem blisko niego bo ja tak się czuje. Ciężko mi strasznie bo to nie pierwszy raz jak ktoś mnie tak skrzywdził tylko teraz boli trzyktonie mocniej bo wiem ,że to miłość szkoda ,że tylko z mojej strony.
chodz w sobote nawet mnie pocałował i wydawało mi się że po między nami coś jest.. Tak żąłuje ,że nie czuje tego co ja ,że nie jeste szczęśliwy gdy jestem blisko niego bo ja tak się czuje. Ciężko mi strasznie bo to nie pierwszy raz jak ktoś mnie tak skrzywdził tylko teraz boli trzyktonie mocniej bo wiem ,że to miłość szkoda ,że tylko z mojej strony.
To jeśli chce Cię pocałować można tłumaczyć nie z racji zabawy (choć i takie opinie mogą się zdarzyć), ale według mnie jest to nadal istniejący względem Was pociąg do siebie samych. Nie powinnaś czuć żalu, bo Ty nic złego nie uczyniłaś. Przyznajesz, ze to nie pierwszy raz, z poprzednich podniosłaś się, podniesiesz się i z tego, ale potrzeba dobrej woli, chęci i czasu.
Jednak pociąg to nie czucie
i nic juz z tego nie będzie. Pewnie ma satysfakcje ,że sobie nie daje rady bez niego. Jeśli chodzi o tamte przypadki to dawałam sobie rade bo to nie były poważne związki. Ten był pierwszy i tak naprawdę się zakochałam. Najgorsza jest myśl jak bylo na począku cudownie.. tak bardzo mu zależało. Czułam ,że to zbyt piekne żeby było prawdziwe.. czar prysł zostałam sama ze swoim głupim i nieodwzajemnionym uczuciem.
Miałam to samo, wspominałam dobre chwile, momenty radości, wielkich uczuć i oddania - niestety nie pomagało to. Nie wiem czy on ma z tego satysfakcję czy nie. Może dla niego również mógł to być cios jak powiedziałaś mu, że nie zgadzasz się na przyjaźń, wszystko możliwe. Nie powinniśmy uważać, ze faceci nie mają uczuć, myśli, serca... Ale zawsze uważamy ich za tych podłych gnojków i nie myślimy o ich uczuciach, bo skoro oni o naszych nie myśleli... I taki ciąg się pojawia...
Wierzę, że uda Ci się przejśc przez tą sytuację z podniesioną głową. Jedna z netkobietek powiedziała mi kiedyś "oni nie są warci naszych łez, nie są warci zauważenia naszego bólu i cierpienia" pomyśl o tym i dobranoc;)
Bardzo podobnie zachowywal sie pewien chlopak, byl z jedna dziewczyna, i zalezalo mu na niej,nawet bardzo,ukrywal przed nia tylko jeden istotny fakt, ze wolalby zeby byla facetem..ona nie wie do tej pory o co chodzilo, on do tej pory nie mowi otwarcie o swojej orientacji, potrafi byc dobrym kumplem dla dziewczyn, rozmawia sie z nim swietnie. Chodzi mi o to, ze czytajac o tym Twoim bylym, przypomniala mi sie wlasnie osoba mojego kolegi geja.
Moze sie myle, ale nawet jak, to odpusc kochana, bo facet nie jest zdecydowany, czy chce byc sam czy z kims, ale najpewniej nie z Toba.
Tak, on nie jest odpowiedzialny. Ukrywa to, że coś do Ciebie czuję. GDYBY NIE BYŁ ZAINTERESOWANY, TO ZERWAŁBY Z TOBĄ KONTAKt. Na razie jest na etapie dojrzewania emocjonalnego. ZAKOŃCZ TĘ ZNAJMOŚĆ, A ON RACZEJ SZYBKO NIE DOJRZEJE.