Chciałam zapomnieć ale sie nie dalo. Teraz on wyjechał do Afganistanu i wszystko wróciło.
Pamiętam to jak dziś,był maj 2009roku... wtorek.Akurat wróciłam od fryzjera i sprawdzałam wiadomości na gg.Aż tu nagle napisał ON- brat mojego obecnego męża.Zapytał czy się nie obraże jeśli coś mi zaproponuje... powiedziałam,że nie.Zapytał czy pojade z nim do klubu Energy2000. Dlugo się zastanawiałam, a wkońcu umówiliśmy się na drugi dzień u niego w domu.Nikt nic nie podejrzewał, bo od 2lat byłam dziewczynom jego brata i często byłam w ich mieszkaniu.Rodziców nie było... wszystko zaplanowaliśmy.umówiliśmy się na piątek. To miał być zwykły przyjacielski wyjazd i tak było do czasu.miałam 19lat wtedy bałam się iść do tego klubu dlatego poprosilam go aby udawal mojego chłopaka.i tak szliśmy ręka w rękę. On 185cm brunet,przystojny, opalony -żolnierz.A ja szczupła, wysoka studentka Iroku fizjoterapii.Pasowaliśmy do siebie.On kilka dni wcześniej zerwal ze swoją dziewczyną, a moj chłopak byl za granicą.
Na początku tylko tańczyliśmy, byliśmy tzreźwi, jak przyjaciele.Ale później widziałam i czułam jego oddech na swojej skórze.Nieukrywałam tego,że mi się podobał. Każda go chciała a ja go miałam wtedy tylko dla siebie.Zaczeliśmy się do siebie zbliżać... usta obok ust, patrzył mi prosto w oczy.Widziałam,że się powstrzymuje od pocalunku, zresztą ja również. o 4nad ranem pojechaliśmy do domu...a że droga była długa to zatrzymaliśmy się w lesie.do niczego nie doszło... tylko uśmiechy i spacer po lesie trzymając się za ręce.Odwiózł mnie do domu... pocałowal w policzek i obiecał,że napisze. I tak się stalo... napisał.U nas w mieście akurat był koncert Blue Cafe... poszlśmy na niego.Bylo zimno, zacząl padać deszcz... przytulil mnie,trzymał za rękę to nie wyglądalo już na przyjacielskie uściski.Chwilę później zabrałam go nad rzekę , w miejsce gdzie jeszcze nie był... POCAŁOWAŁ MNIE a ja to odwzajemniłam. Pragnełam tego!!! on też. nikt nigdy mnie tak nie calowal jak on.... nie dotykał, nie pieślił! To było takie cudowne .Niepotrafie opisać jak się czułam wtedy.Cały świat wirował. Na pocałunku się skończylo.W niedzielę również się spotkaliśmy... pojechaliśmy nad jezioro.I tam się to stało. Zdradziliśmy go.On swojego brata a ja chłopaka. i tak prawie codziennie do listopada. spotykaliśmy się jak chlopak z dziewczyną nie jako przyjaciele. zaczęło iskrzyć.to nie był już tylko sex... pojawiło się uczucie. Potrafiliśmy godzinami rozmawiać na różne tematy.Najwspanialsze było i jest to,że mamy takie same poglądy i podejście do świata.Zabieral mnie w różne miejsca.Opiekował się mną, troszczył,traktował jakbym była jadyną taką osobą na świecie.Mam tyle wspomnień z nim związanych:)
W miejscowości obok są piękne wzgórza z których widać panorame naszego miasta.Często tam bywaliśmy.Mogliśmy siedzieć całą noc i patrzeć w gwiazdy.
Najgorsze było to,że on i mój chłopak mieli razem pokój. leżałam razem z moim wybrankiem a on na to patrzył... byl zly, a ja nie umialam pocałować własnego chłopaka ani go przytulić.jednego dnia byłam kochającą dziewczyną a drugiego wredną kochanką.
nie umieliśmy już tak dłużej oboje czuliśmy,że stajemy się nierozłaczni,wyznal mi ,że jestem dla niego ważna i że mu zależy. wkońcu postanowiliśmy,że musimy to zakończyć dla dobra jego rodziny i relacji z nią,i tak sie stalo.3listopada nasz nieformalny związek sie rozpadł. a w maju zostałam żoną jego brata.
teraz 3lata po całym zajściu jestem mamą i żoną... ale jest też on. od tamtego czasu do niczego między nami nie doszło... chociaż byly gorące momenty. mój mąż pracuje, a on jest ojcem chrzestnym mojego dziecka.nikt nie widzi w tym nic dziwnego,że często jest w moim domu jak nie ma męża.nadal patrzy mi w oczy jak kiedyś, nadal świat wiruje jak mnie przytula. często śpi u nas w domu... siedzimy godzinami i patrzymy sobie w oczy. Starałam się wymazać wszystko z pamięci... ale on wyjechał na misję do afganistanu, a wspomnienia wrócily. nie kocham go... ale jest dla mnie kimś ważnym.z tego co wiem to ja też mam miejsce w jego sercu-tak mi powiedzial.
czesto mówie męzowi,że go zdradziłam z własnem bratem. ale on wtedy się zaśmieje i mówi "wy... razem?" uważa,że żartuję. dla dobra rodziny wszystko jest obrócone w żart.
ale boję się o niego, chcę aby już do mnie wrocił. ![]()