netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

Jak dogadac sie z tesciowa i reszta rodziny...

9 odpowiedzi5 727 wyświetleńzałożony przez Ewika99, 13.01.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Jak dogadac sie z tesciowa i reszta rodziny...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

1

Temat: Jak dogadac sie z tesciowa i reszta rodziny...

Kiedys poruszalam tu pewien temat. W skrocie napisze, ze chodzilo o to, ze mieszkam w domu wielopokoleniowym. Dom pietrowy. Dol jest na meza. Dwa pokoje. W jednym tesciowa, w drugim my i dziecko. Na gorze meza brat z zona. W drugim pokoju ich 20-letni syn. W trzecim  babcia (mama tesciowej).  Swego czasu przez 4 lata prawie mieszkala tu rowniez corka brata mojego meza z dzieckiem i swoim mezem. Duzo??? Bardzo. Ciasnota ogromna, a oliwy do ognia dolewal fakt, ze ta corka, ktora mieszkala niby u rodzicow na gorze ze swoja rodzina, nie dokladala sie ani zlotowki do rachunkow. Wszystko my i brat meza, na pol. Ktos pomysli, ze to nielogiczne, ze juz dawno powinnismy sie pozabijac... Mnie to na poczatku przeszkadzalo. Tesciowa z babcia ciagle zyly zyciem naszego malzenstwa. A ja sie denerwowalam. Tak samo jak zloscilam sie o te rachunki... Minelo troche czasu. Corka brata mojego meza w koncu sie wyprowadzila. Tesciowa nieraz pomogla przy dziecku. Rachunki dalej placimy z "gora" na pol, nieraz dorzuci sie tesciowa. Wspolnie spedzamy swieta. Nie klocimy sie. Zreszta nigdy sie nie klocilismy. Oczywiscie ciasnota jest ogromna nadal (dlatego chcemy z mezem wybudowac dom), ale miedzy domownikami jest zgoda. Dlaczego to pisze? Bo wiem, jak wiele jest tu tematow o tesciowych, jak mlode kobiety narzekaja, bo rzeczywistosc pod dachem tesciow okazala sie inna niz przypuszczaly... Ja sama tu na forum marudzilam. Dostalo mi sie troche, przyznaje. Bo w koncu faktem jest, ze wiedzialam, iz przychodze na "kupe" ludzi. Wiedzialam, ze to ja przychodze do domu tesciowej, pomimo ze od kilku ladnych lat dom jest rozpisany pomiedzy braci. I co moge Wam, mlode mezatki, doradzic? Ze po prostu musicie starac sie zyc w zgodzie. Pomimo, ze niektore sytuacje sa niesprawiedliwe, tak jak u mnie ta z rachunkami, to trzeba niekiedy zagryzc zeby. Nie klocic sie o byle co. Wiem, jakie to trudne. Nieraz musialam trenowac cierpliowosc. Poza tym spojrzalam na moja tesciowa jak na druga kobiete, a nie wredna jedze, ktora wcale nie jest. Wiele rzeczy sobie po prostu sama wmawialam. Przesadzalam. Teraz, gdy tesciowa mnie denerwuje, a przeciez zdarza sie ze, ja tez ja wkurzam, to po prostu nie slucham tylko robie swoje. Niech sobie gada. To naprawde jest najlepszy sposob. Musze przyznac, ze nie mam okropnej tesciowej, ale potrzeba bylo czasu i roznorakich weryfikacji wlasnego zachowania, by to zrozumiec. Owszem, dom ktory przepisza tesciowie, jest prawnie Wasz, ale oni moga sie czuc u siebie do konca swych dni. Dlatego, drogie kobiet, wiecej dystansu. Rozumiem, ze istnieja tez te zle tesciowe, ktore niszcza zycie mlodego malzenstwa i wtedy jest to naprawde wielki dramat. Wtedy zalatwianie problemow zwyklym niezwracaniem uwagi nie pomoze. Potrzebna jest wyprowadzka. Wierze jednak, ze wiekszosc tesciowych jest taka jak moja- gdy sie ustali granice to nie bedzie sie wtracac, a gdy cos radzi to z checi pomocy.
Podsumowujac: zobaczmy w swych tesciowych kobiety, ktorym rowniez nie jest latwo pod wspolnym dachem z synowymi. I uswiadamiajmy mezow, ze mieszkanie razem nie jest komfortowa sytuacja nie tylko dla Waszego malzenstwa, ale tez dla ich matek i ojcow...

2

Odp: Jak dogadac sie z tesciowa i reszta rodziny...

A nie lepiej się wyprowadzić i wynająć jakąs kawalerkę?

3

Odp: Jak dogadac sie z tesciowa i reszta rodziny...

Pewnie, ze lepiej. I do tego z mezem dazymy. Moj post dotyczyl kobiet, ktore na wyprowadzke szans nie maja, a dra koty z tesciowa. My zreszta zadnej kawalerki wynajmowac nie bedziemy, bo widzialas kiedys na wsi kawalerke do wynajecia? I to taka, przy ktorej stalaby np. przechowalnia na owoce? Albo zeby bylo miejsce na ciagnik?

4

Odp: Jak dogadac sie z tesciowa i reszta rodziny...

witaj czyli jesteś żoną rolnika i przykro mi to pisać masz przesrane...jak większośc

5

Odp: Jak dogadac sie z tesciowa i reszta rodziny...

Przeciwnie. Nie mam przesrane. Mam bardzo dobrego meza. Nie takiego z kawalow czy stereotypow. Duzo mi pomaga. Jestesmy 8 rok razem, a to o czyms swiadczy. Nie kazda zona rolnika ma "przesrane", ale do takich wnioskow doszlam, gdy zweryfikowalam i poukladalam sobie wszystko w glowie smile. Ja cale zycie mieszkalam na wsi, wiec nie jest to dla mnie nowosc. Wiem, z czym to sie je. Nie pisalam tego posta, by sie wyzalic. To zrobilam w innym watku. Tylko po to, by dac moze pewne wskazowki mlodym kobietom, pocieche, bo dzis mysle troche inaczej o tym wszystkim. I jesetem przykladem na to, ze z tesciowa pod jednym dachem rowniez mozna sie dogadac. Oczywiscie zdarzaja sie spiecia, ale raczej takie male. Nie znaczy to, ze przestalismy myslec o pojsciu na swoje. Co to, to nie, ale uznalam, ze ten czas, ktory bedziemy musieli spedzic pod wspolnym dachem warto przezyc w spokoju i zgodzie.Pozdrawiam smile

6

Odp: Jak dogadac sie z tesciowa i reszta rodziny...

Ledwo przeczytalam twoj pierwszy post - od razu postanowilam sie zarejestrowac i odpisac.
Do tej pory bylam tylko obserwatorem tego forum. Zauwazylam taka rzecz na tym forum, ze chocby nie wiem co, to zawsze kazda jedna tesciowa to jedza, zolza, i ze koniecznie mlodzi musza sie wyprowadzic na swoje, ze sa niezaradni zyciowo, bo nie potrafia wybudowac domu za 300 tysiecy, bo nie potrafia kupic mieszkania, nie chca wynajac mieszkania czy kawalerki, bo przeciez lepiej wynajmowac jak mieszkac z glupia baba tesciowa! Juz nudne sa te wszystkie posty. Trafilam na to forum kilka lat temu, kiedy dopiero co wprowadzilam sie do domu tesciow. I przez te wszystkie posty, zaczelam zupelnie inaczej patrzec na moja tesciowa, zaczelam jej wrecz nie cierpiec, tylko dlatego, ze musze z nia mieszkac, a na forum radza, zeby mieszkac zawsze osobno! - To forum tylko robi wode z mozgu. Sama widzisz, potrafia ci napisac, ze skoro jestes zona rolnika, to na pewno masz przesrane zycie! Nawet cie nie zna a juz wie, ze Ty masz zycie juz skonczone, bo jestes zona rolnika. Tak wlasnie dziala to forum. Zawsze napisza ci, zebys sie wyprowadzila, zawsze napisza ci, ze zona rolnika nie ma latwego zycia, i ze ten maz to na pewno jest cham i prostak - bo rolnik!
Do czego wlasciwie zmierzam - mieszkam z tesciami od paru lat. Wiadomo, na poczatku bywal9o ciezko, czlowiek musi sie przyzwyczaic do nowej sytuacji, do nowych osob. Ale wlasciwie kiedy postaralam sie z tesciowa zaprzyjaznic, udalo mi sie to zrobic! Bo JA TEGO CHCIALAM. Pokazalam tesciowej, ze ja po prostu lubie, ze chce ja lubic. I wtedy ona jakims cudem rowniez zmienila swoje postepowanie co do mojej osoby! wczesniej bywalo roznie, nie ufalysmy sobie. Ale pomalu pomalu pokazalam, ze mozna mi zaufac. Kiedy nakrylam tesciowa na paleniu papierosow, co ukrywala przed mezem i swoim synem, czyli mezem moim, moglam od razu mojemu mezowi wszystko powtorzyc, co na pewno zrobilo by wiele dziewczyn z tego forum - a tak, zeby jej dopiec. Ale nie zrobilam tego, pokazalam tesciowej, ze my tez mozemy miec swoje male tajemnice, ze mozna mi zaufac. I wiesz? Nie przeszkadza mi to, ze z nimi mieszkam. Lubie ich. I wyobraz sobie, mam wlasne mieszkanie! Ale nie chce tam sie wyprowadzac. Chce zostac tutaj, chce mieszkac z mezem i tesciami, razem tworzymy dosc zgrana paczke. Wiem ze zaraz posypie sie fala krytyki wn moja strone, ze nie kazda tesciowa moze byc tak fajna jak moja. Ale pamietajcie - moja tez byla jedza na poczatku. Ale to ja zacisnelam zeby i postralam sie z nhia zaprzyjaznic. Udalo mi sie. Teraz tesciowa rowniez mnie traktuje jak swoja przyjaciolke.

7

Odp: Jak dogadac sie z tesciowa i reszta rodziny...

Zgadzam się z tym co napisałaś.Lubię to forum ale  niektórzy mnie śmieszą.Panuje tu kilka prawd niepodważalnych.Jak ktoś uważa inaczej to najazd.
-każda żona rolnika ma przesrane
-młodzi 20+ powinni się wyprowadzić i usamodzielnić.Jeśli nie to niezaradni.
-każda teściowa to jędza
Mieszkam na wsi ,znam rolników i ich żony.Jest różnie tak jak w innych związkach.Jedne mają źle ,inne dobrze.A młodzi?Lepiej wynająć mieszkanie,jeść suchy chleb i bulić komuś za wynajem.Za te pieniądze można się dokształcić,odłożyć na coś.Ale nie,grunt to nie być mamisynkiem.Rozwalił mnie wpis o wynajęciu mieszkania przez Ewikę.Ktoś nie czytał co pisze,nie zna życia na wsi a wyskakuje z czymś takim.Gdzie na wsi jakieś mieszkania do wynajęcia.Na wsi często są duże domy w których można zrobić dwa osobne mieszkania.Jeśli kogoś stać i buduje swoje to dobrze.A jak nie stać i mieszkają razem,mają osobne wejścia, kuchnię i nadal są konflikty to jak dla mnie coś z tymi ludźmi jest nie tak.
Teściowe też są różne.Ja z moją nigdy nie mieszkałam.Miałam jej kiedyś wiele do zarzucenia ale teraz po latach zaczynam ją rozumieć.Nie miała łatwego życia i zaczynam jej trochę współczuć.I rozumiem że życie ją tak ukształtowało.Zresztą jak była młoda było inaczej niż teraz.Ogólnie to ludzie są teraz egoistami ,nie potrafią zrozumieć drugiego człowieka,na tym forum też to widać.Niektórzy tak jak ewika potrafią oceniać obiektywnie ale mało takich jest.Pewnie że najlepiej żeby młodzi mieszkali sami ale w naszym kraju jest jak jest i nie zawsze jest to możliwe.

8

Odp: Jak dogadac sie z tesciowa i reszta rodziny...

Brawo dziewczyny!!! Ciesze sie, ze ten watek podaza w takim kierunku smile Ja na poczatku tez bylam zla na tesciowa. A nic mi nie zrobila. Sam fakt mieszkania razem wystarczyl. Ale dzisiaj patrze naprawde inaczej. Zostalam przyjeta do rodziny i wszyscy od poczatku sa bardzo mili dla mnie. Z bratowa, ktora mieszka na gorze czesto razem pijemy kawe, pomagala mi przy organizowaniu poprawin, potem chrzcin. I powiem Wam szczerze- wstyd mi za moj pierwszy watek na tym forum. Dostalo sie wszystkim. Bylam rozzalona. Nie patrzylam obiektywnie, a przeciez sporo na start dostalismy od tesciowej- w sumie to moj maz dostal, bo na dluuugo przed slubem bylo wszystko na niego przepisane, ale ja dzis z tego korzystam. Co do pojscia na swoje- ja jestem zdania, ze tak powinno byc, ale na wsi jest baaardzo ciezko. Wiele osob po prostu MUSI mieszkac z tesciami. Albo wybudujesz dom, albo mieszkasz z nimi. A dom, nawet maly, za 200 tys. ciezko wybudowac. Kredyt? Bo i takie rady dostawalam- odpada, bo na razie moj maz tylko pracuje, i to fizycznie. Jak jemu sie cos stanie, to co wtedy? Ne mamy zabezpieczenia w postaci STALEGO dochodu. A co w przypadku, gdy przyjda mrozy na wiosne i wszystkie paki szlag, za przeproszeniem, trafi? Nic nie bedzie rodzic, a kredyt trzeba bedzie placic. Mimo, ze jestem zona rolnika, to wcale nie mam ciezkiego zycia. Mentalnosc rolnikow zmienia sie. Moj maz rowniez chce pojsc na swoje, ale nie dlatego, ze nie mozemy dogadac sie z jego matka, tylko dlatego, ze jest nam zwyczajnie ciasno. Na raziE miescimy sie w jednym pokoju, ale niedlugo przestaniemy...Poza tym, jak bardzo bym chciala miec tylko swoje podworko, kawalek ogrodu, bo teraz dzielimy je z druga rodzina. Wierze, ze nam sie uda pojsc na swoje. I wiecie co? Bedziemy sie budwac blisko obecnego domu. Kiedys na innym forum zostalam za to zjechana z gory do dolu- ze jak to? Ze oni to nigdy nie pobudowaliby sie blisko tesciow, ze to rodzi konflikty, ze woleliby sobie dzialke kupic na drugim koncu Polski... Aha, juz to widze... My mamy dzialke budowlana blisko rodzinnego domu meza, blisko prad, woda, to jaki sens pchac sie w dodatkowe koszty? W imie czego? "Wiekszej zaradnosci zyciowej"? Ze im dalej od matki, tym moj maz bedzie "mniejszym maminsynkiem"? Bzdura. Dlatego niezmiernie ciesze sie, ze nie wszystkie dziewczyny patrza przez pryzmat zaradnosci. I rozumieja, jak ciezko o wlasny kat na wsi. Teoretycznie mozna sie do miasta przeniesc, ale co tam moj maz byl robil? Skoro od 18 roku zycia jest sadownikiem?  Ziemie oraz pola ma wziac ze soba? Kolejna bzdura oraz niewiedza ludzi. smile

9

Odp: Jak dogadac sie z tesciowa i reszta rodziny...

Wydaje mi się, że ja mam najbardziej przechlapane...
Mieszkam już z teściami 7 lat, w sumie to prawie 8... Ostatnio się dowiedziałam, że teściowa mnie nie cierpi i z tego powodu musimy się z mężem wyprowadzić, tylko gdzie, skoro mieszkamy na wsi?

10

Odp: Jak dogadac sie z tesciowa i reszta rodziny...
jolanta.labuda napisał/a:

Wydaje mi się, że ja mam najbardziej przechlapane...
Mieszkam już z teściami 7 lat, w sumie to prawie 8... Ostatnio się dowiedziałam, że teściowa mnie nie cierpi i z tego powodu musimy się z mężem wyprowadzić, tylko gdzie, skoro mieszkamy na wsi?

Do innego domu na wsi, lub do miasta/innej wsi.

Można ewentualnie spotkać się z teściową i wprost zapytać, dlaczego Cię nie cierpi i spróbować załagodzić konflikt.

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Jak dogadac sie z tesciowa i reszta rodziny...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026