Dobry wieczór,
Piszę ten post aby poukładać trochę emocję.
Około 8 lat temu zerwałam kontakt z toksyczną, bardzo zaburzoną matką. Mimo upływu czasu i ciszy z mojej strony, nie daje mi spokoju wciągając do "konfliktu" członków rodziny, którzy nie odwrócili się ode mnie po zakończeniu kontaktu. Ich rolą jest przekonywanie mnie, że matka się zmieniła a także bardzo mnie kocha, więc muszę się pogodzić, odblokować jej numer i zacząć ją odwiedzać. Wiele razy tłumaczyłam (kiedyś) powody tej decyzji, prosiłam także by nie wspominali na jej temat i nie przekazywali jej żadnych informacji o mnie. Niestety, informację były przekazywane a próby pogodzenia nie ustawały.
Zrozumiałam, że jedyny sposób to zerwanie wszystkich kontaktów. Na szczęście, nie znają mego adresu, jednak wiedzą gdzie pracuję.
Obawiam się nasilonych ataków matki, skupionych głównie na moim miejscu pracy. Matka ma przypuszczalnie narcystyczne zaburzenia osobowości (przypuszczalnie, bo to teza psychologa bez badania, nie zgodziła się na żadną z wizyt). Wiem, że nie odpuści, a przez brak osób trzecich które dostarczały jej informacje o mnie i zdjęcia, zapewne któregoś dnia przyjdzie do mojej pracy.
W jaki sposób mogę się obronić? Czy mogą państwo polecić terapię/nurt? Pomocne książki? Jak pracować nad sobą aby nie czuć lęku?
Bardzo dziękuję
Podobne tematy
A moze naprawde Twoja mama sie zmienila? Niewiesz. Ja bym dala szanse. Jak bedzie to samo co.kiedys to zawsze mozesz znow urwac kontakt
A moze naprawde Twoja mama sie zmienila? Niewiesz. Ja bym dala szanse. Jak bedzie to samo co.kiedys to zawsze mozesz znow urwac kontakt
Dziękuję Ci za spostrzeżenie. Kiedy zadzwoniła do mojej pracy, oddzwonilam do niej.To był błąd.
Rozmowa którą odbyłyśmy to kalka wszystkich poprzednich rozmów, które miały doprowadzić do zmiany decyzji. Począwszy od płaczu, potem próba zrzucenia odpowiedzialności za jej dolegliwości psychiczne wynikające z braku kontaktu (ma depresję przeze mnie ale do lekarza nie pójdzie), potem życzenia żeby mnie to samo spotkało. Próbowała też wyłudzić informacje o moim życiu, ale gdy zaczęła podnosić głos, zakończyłam rozmowę. Nie wierzę w jej zmianę. Wiem też, że co jakiś czas dzwoni do moich starych znajomych i próbuje się dowiedzieć co złego u mnie, a gdy mówią, że nie mają ze mną kontaktu (dla świętego spokoju) utyskuje jakim jestem niewdzięcznym potworem a ona wspaniałą matką. Ostatni taki telefon miał miejsce po świętach wielkanocnych w br.W rodzinie jest ofiarą która całe życie poświęciła niewdzięcznej córce, przyzwyczaiłam się, że nikt nie wierzy w moją wersję. Nikt przecież nie uwierzy, że tak wspaniała kobieta za wszelkie przewinienia (odłożyłam sól w złe miejsce lub wybrałam inną szkołę, ubrałam się nie tak jak chciała, nie oglądałam z nią jej ulubionych seriali) będzie odcinać dziecko od jedzenia. Potem miałam już swoje jedzenie ale często je wyrzucała, więc przerzuciłam się na kupowania małej ilości rzeczy, głównie suchych które mogę trzymać przy sobie.
Nie chcę wchodzić w szczegóły ale tresura jedzeniem była najmniejszym problemem w tym domu.
4 2024-09-15 20:20:38 Ostatnio edytowany przez wieka (2024-09-15 20:22:12)
Dobry wieczór,
Piszę ten post aby poukładać trochę emocję.
Około 8 lat temu zerwałam kontakt z toksyczną, bardzo zaburzoną matką. Mimo upływu czasu i ciszy z mojej strony, nie daje mi spokoju wciągając do "konfliktu" członków rodziny, którzy nie odwrócili się ode mnie po zakończeniu kontaktu. Ich rolą jest przekonywanie mnie, że matka się zmieniła a także bardzo mnie kocha, więc muszę się pogodzić, odblokować jej numer i zacząć ją odwiedzać. Wiele razy tłumaczyłam (kiedyś) powody tej decyzji, prosiłam także by nie wspominali na jej temat i nie przekazywali jej żadnych informacji o mnie. Niestety, informację były przekazywane a próby pogodzenia nie ustawały.
Zrozumiałam, że jedyny sposób to zerwanie wszystkich kontaktów. Na szczęście, nie znają mego adresu, jednak wiedzą gdzie pracuję.
Obawiam się nasilonych ataków matki, skupionych głównie na moim miejscu pracy. Matka ma przypuszczalnie narcystyczne zaburzenia osobowości (przypuszczalnie, bo to teza psychologa bez badania, nie zgodziła się na żadną z wizyt). Wiem, że nie odpuści, a przez brak osób trzecich które dostarczały jej informacje o mnie i zdjęcia, zapewne któregoś dnia przyjdzie do mojej pracy.
W jaki sposób mogę się obronić? Czy mogą państwo polecić terapię/nurt? Pomocne książki? Jak pracować nad sobą aby nie czuć lęku?
Bardzo dziękuję
Dlaczego boisz się swojej matki? Musiałbyś bliżej nakreślić swoje dzieciństwo, młodość, jak te relacje wyglądały, wychowywałeś się bez ojca?
Dobrze się czujesz odcięty od całej rodziny?
W drugim poście bliżej naświetliłeś sytuację, nie dziwi więc Twoja postawa.
Tobie też dzieje się krzywda, że nie da się utrzymywać kontaktu z matką, niestety bywają takie toksyczne matki, które nie powinny być matkami.
Zrozumiałam, że masz siostrę, też z nią nie utrzymujesz kontaktu? A ona z matką jaką ma teraz relację?
To bardzo przykre co Cię spotkało od własnej matki, osoby która powinna przecież chronić dziecko a nie od najmłodszych lat być dla niego katem.
Czy masz możliwość zmienić pracę? Czy Twoi współpracownicy wiedzą o Twojej sytuacji z matką? Czy ona może narobić Ci problemów w pracy, czy raczej pod tym względem jest niegroźna?
Myślę że powinnaś nadal twardo trzymać się swojej decyzji o braku kontaktu i póki co nie zamartwiać się na zapas.
W drugim poście bliżej naświetliłeś sytuację, nie dziwi więc Twoja postawa.
Tobie też dzieje się krzywda, że nie da się utrzymywać kontaktu z matką, niestety bywają takie toksyczne matki, które nie powinny być matkami.
Zrozumiałam, że masz siostrę, też z nią nie utrzymujesz kontaktu? A ona z matką jaką ma teraz relację?
Wybacz, ale nie chciałabym pisać o tym jak wyglądało moje dzieciństwo, bo czasu nie cofnę a nie chciałabym do tego wracać. Mogę tylko dodać, że było pełna kontroli, nienawiści, wyzwisk, triangulacji (wciąganie osób trzecich w konflikt aby wymusić zmianę decyzji lub ukarać za nieposłuszeństwo). Ot typowe dzieciństwo przy wysoce zaburzonej narcystycznej matce uważanej przez wszystkich wokół za męczennicę.
Owszem wychowywałam się bez ojca i jestem niestety jedynaczką. Przyjęłam rolę kozła ofiarnego, bo wszystko (łącznie z odejściem ojca) było moją winą. Moją winą były także złe wybory matki, często obwiniała mnie że przez moje urodzenie nie poszła na studnia. Niema znaczenia, że urodziłam się gdy była blisko 40 r.ż. i nie miała matury ani ukończonej szkoły. Jednocześnie negowała, że studiuje a gdy pokazywałam indeks twierdziła, że to falsyfikat, bo jestem za głupia na studia i do niczego się nie nadaje.
Zapytałaś czy dobrze się czuję będąc odcięta od rodziny? Nie. Skłamałabym mówiąc, że jest inaczej.
Wiem jednak jaki mają do mnie stosunek, uważając matkę za wspaniała kobietę a powody mojej decyzji nie mają znaczenia, bo to matka. A matce należy się miłość i szacunek. Nie ma nic pomiędzy.
Pewnie łatwiej by mi się żyło mając oparcie w rodzinie, ale fakt jest taki, że dla nich jestem kłopotem przez który moja matka dzwoni do nich, płaczę i błaga o kontakt ze mną. Osoby które na początku stały na stanowisku, że to nie jest ich problem i sie nie mieszają, ostatnio zmieniły front, na to jaką mam wspaniałą matkę i jak powinnam się o nią troszczyć.
Ps. Jestem kobietą, trochę po 30 stce i nie założyłam swojej rodziny. Utrzymuję się sama i pragnę tylko spokoju.
8 2024-09-15 21:25:01 Ostatnio edytowany przez wieka (2024-09-15 21:26:01)
Ja odebrałam Cię od początku za chłopaka, stąd myślałam, że masz siostrę.
Myślę, że nie powinnaś teraz bać się matki, krzywdy Ci nie zrobi, ale rozumiem Twój stan umysłu i dla własnego spokoju powinnaś skorzystać z terapii, w jakim nurcie to chyba psychiatra mógłby podpowiedzieć.
Musisz wiedzieć, że matka chwyta się brzytwy, bo pewnie oczekuje Twojej pomocy na starość, do tego jeśli byłaby w biedzie, może Cię pozwać o alimenty i tu musiałabyś się poradzić prawnika, jak się przed tym zabezpieczyć ze względu na krzywdę jaką Ci wyrządziła.
To bardzo przykre co Cię spotkało od własnej matki, osoby która powinna przecież chronić dziecko a nie od najmłodszych lat być dla niego katem.
Czy masz możliwość zmienić pracę? Czy Twoi współpracownicy wiedzą o Twojej sytuacji z matką? Czy ona może narobić Ci problemów w pracy, czy raczej pod tym względem jest niegroźna?
Myślę że powinnaś nadal twardo trzymać się swojej decyzji o braku kontaktu i póki co nie zamartwiać się na zapas.
Dziękuję Ci za wiadomość. Nie mam możliwości zmiany pracy a moi współpracownicy w większości nie wiedzą o sytuacji z matką. Wie kilka zaufanych osób które znam od wielu lat. Czuję wstyd na myśl o tym, że musiałabym przekazać informację o matce przełożonej. Jestem świadoma, że może przyjść do miejsca pracy (nie zna adresu mego mieszkania) i zrobić scenę, gdybym zeszła. Zapewne padła by na kolana i błagała wszystkich wokół o pomoc w skruszeniu serca córki, która zablokowała matkę i nie chce z nią żadnego kontaktu. Zapewne zapytała by osób postronnych czy oni też traktują tak swoje matki i probowałaby (skutecznie) wzbudzić litość i zmianę decyzji. Już to przechodziłam na spotkaniu rodzinnym. Odchodziłam wtedy mówiąc, że nie mam nic wspólnego z jej zachowaniem i nie zamierzam w tym uczestniczyć. Dyskusję z rodziną która była tego świadkiem, na jej temat od razu ucinałam. Chciałabym właśnie nie przejmować się na zapas i uspokoić emocję i lęk.
Być może możesz polecić książki/ćwiczenia na to? Jak mogę sobie poradzić z lękiem?
Nie będę ukrywać, że dużo kosztuję mnie ta relacja, kilka lat temu spotkanie z nią przypłaciłam załamaniem nerwowym.Nie chciałabym tego powtarzać.
Raz jeszcze Ci dziękuję.
Ja odebrałam Cię od początku za chłopaka, stąd myślałam, że masz siostrę.
Myślę, że nie powinnaś teraz bać się matki, krzywdy Ci nie zrobi, ale rozumiem Twój stan umysłu i dla własnego spokoju powinnaś skorzystać z terapii, w jakim nurcie to chyba psychiatra mógłby podpowiedzieć.
Musisz wiedzieć, że matka chwyta się brzytwy, bo pewnie oczekuje Twojej pomocy na starość, do tego jeśli byłaby w biedzie, może Cię pozwać o alimenty i tu musiałabyś się poradzić prawnika, jak się przed tym zabezpieczyć ze względu na krzywdę jaką Ci wyrządziła.
Problem w tym, że się boję, pomimo tego, że racjonalnie nie jest w stanie zrobić mi krzywdy fizycznej. Nie wyrzuci mnie z domu, nie zabroni jeść ani nie zamknie mnie w domu, nie zadzwoni też do moich obecnych znajomych aby powiedzieć jaka jestem beznadziejna by zerwali ze mną kontakt. Nie jest w stanie wpłynąć na moje obecne relację z ludźmi, poza rodziną. Mimo wszystko boję się i ten lęk mnie dusi od wewnątrz, bo co zrobię jak dowie się gdzie mieszkam, znów zadzwoni do mojej pracy albo co gorsza przyjdzie i zrobi scenę. Chyba boję się tego, że nie podźwignę jej widoku i tej całej szopki wspaniałej kochającej matki.
Im dłużej o tym myślę tym bardziej czuję, że muszę coś z tym zrobić dla siebie. Nie wiem czy powinnam wybaczyć, czy skonfrontować się i przepracować wszystko u psychiatry/terapeuty.Prawdą jest, że gdy zdecydowałam się zerwać kontakt (było to kilka lat po przeprowadzce i kolejnych szansach, prośbach by pójść do terapeuty razem) poprostu odcięłam się emocjonalnie grubą kreską od tego. Opłakałam matkę za jej życia i marzenia o tym, że kiedyś będzie inaczej. Dałam sobie czas by to wszystko stało się normalnością.
Słusznie zauważyłaś, że może oczekiwać pomocy i z czasem mnie pozwie. Jestem na to przygotowana, temat przedyskutowałam z pełnomocnikiem bo wiem, że to tylko kwestia czasu.
Sądzę jednak, że na razie chce zmusić mnie do odblokowania jej numeru, wtargnąć w moje życie i narzucać swoje decyzję. Odcinając relację z rodziną straciła informacje o mnie i zdjęcia, więc będzie musiała inaczej do mnie dotrzeć. Póki żyje nie da mi spokoju, ale odcinając się od wszystkich unikam przynajmniej poczucia, że moje uczucia są nieważne i jestem tylko dodatkiem do niej. Trudno jest tworzyć relację opartą na zaufaniu gdy wiesz, że wszystko co powiesz będzie jej przekazane a potem w kółko roztrząsane.
Niestety tak działają osoby narcystycznie zaburzone i nic na to nie można poradzić.
Rozejrzę się za psychoterapeutą.
Dziękuję, że poświęciłaś mi czas.
11 2024-09-15 22:30:24 Ostatnio edytowany przez wieka (2024-09-15 22:33:23)
Słusznie zauważyłaś, że do osób zaburzonych nic nie dotrze, dlatego z przykrością muszę stwierdzić, że nie dasz rady z nią utrzymywać kontaktów, a nawet powinnaś omijać szerokim łukiem.
Myślę, że jakby przyszła do pracy, to musisz wymyślić jakiś scenariusz, żeby się z nią nie spotkać, bo to by nie miało sensu.
Na pewno powinnaś wtajemniczyć w sytuację najlepszą koleżankę z pracy, żeby w razie czego Cię kryła, zawsze to jakiś komfort psychiczny.
Nie jesteś sama, która nie chce mieć nic wspólnego z rodzicem, z czym też można się spotkać na forum.
12 2024-09-15 22:58:39 Ostatnio edytowany przez madoja (2024-09-15 22:59:43)
Przykro mi z powodu Twojej sytuacji, ale gratuluję że byłaś na tyle silna by raz na zawsze zerwać kontakt.
Rodzic musi być naprawdę toksyczny i zły, skoro dziecko samo postanawia się osierocić. Każdy człowiek chce mieć rodziców, chce by go kochali, i chce z nimi kontaktu! Jesli więc zrywa z nimi kontakt, to nie dlatego ze jest wyrodnym dzieckiem, ale dlatego że miał bardzo poważne powody by usunąć ze swojego życia najważniejsze dla człowieka osoby.
Co do tłumaczenia mamie....
Ostatnio usłyszałam świetne porównanie gdy ktoś uwalnia się od osoby toksycznej.
Jeśli ukąsi Cię wąż, to uciekasz i skupiasz się wyłącznie na tym jak sobie pomóc i dojść do zdrowia. Nie biegasz za wężem krzycząc że nie miał prawa Cię ugryźć i że teraz Ci źle.
Osobom toksycznym nie ma sensu nic tłumaczyć, do nich nigdy nic nie dotrze. A prawdziwie wolni jesteśmy dopiero, gdy czujemy ulgę po urwaniu kontaktu, ponieważ dopóki boli nas fakt, że on/ona nie rozumie jak nas zranił, nie wie jaki jest wredny, a przecież musi to wiedzieć! - to wciąż jesteśmy uwiązani.
A co do pracy. Jeśli ona zrobi scenę, to poświadczy to wyłącznie o niej. Ty zachowuj spokój, uśmiech. Nie rozmawiaj z nią, wymiń ją i idź do samochodu/autobusu. Dopiero w domu daj upust nerwom, ale nie przy niej. A ludziom możesz następnego dnia nawet skłamać że mama np. jest alkoholiczką lub jest chora psychicznie a nie bierze leków. Wtedy będą Cię żałować, zamiast myśleć że jesteś wredną suką. Do tego następnym razem ochrona ją przegoni, bo będą się jej bać. To taki luźny pomysł, bo wcale nie namawiam do kłamstwa. Ale myślę że lepsze to niż opowiadać o dzieciństwie i o tym dlaczego zerwałaś kontakt.
Ale uważam że mama nie przyjdzie do pracy. O ile jest zdrowa psychicznie, to raczej tak się nie poniży, skoro widzi że nie chcesz kontaktów.
13 2024-09-16 00:29:58 Ostatnio edytowany przez display (2024-09-16 00:37:50)
Odcięcie się od niej grubą kreską to naprawdę najlepsze co mogłaś dla siebie zrobić. To wcale nie jest łatwe i na pewno wymagało od Ciebie nie lada wysiłku dlatego naprawdę możesz sobie pogratulować. Jesteś silna skoro dałaś radę. Myślę, że właśnie w ten sposób powinnaś codziennie o sobie myśleć... Że jesteś silna, że jesteś poza jej zasięgiem i właśnie dlatego ona tak szaleje, bo wie że straciła nad Tobą kontrolę, ale Ty już jesteś ponad tym. Twój spokój ja dosłownie zabija.
Ja niestety nie polecę Ci książek itp bo nie siedzę w tym temacie ale myślałaś o terapi? Albo ogólnie kilku spotkaniach z psychologiem żeby sobie jakoś poukładać w głowie to wszystko? Jakoś nakreślić co dalej i jak mogłabyś jeszcze sobie pomóc? Czy może już korzystałaś z takiej formy pomocy?
Ps. Na FB jest mnóstwo rolek o tej tematyce, narcyzi, toksyki, jak rozpoznać ale też jak sobie radzić, możesz obejrzeć żeby się zorientować w temacie ale myślę że i tak spotkanie z psychologiem będzie lepszym wyjściem, on może nakieruje Cie co dalej.
Ps 2. Tym, że zrobi pokazówę u Ciebie w pracy naprawdę nie powinnaś się aż tak przejmować bo NAWET jeśli by do tego doszło (nawet) to raczej ona ośmieszy siebie a nie Ciebie, teraz są już trochę inne czasy i ludzie zwłaszcza mlodzi patrzą inaczej na takie akcje, niż starsze pokolenia, są bardziej obojętni na takie rzeczy, nie wyznają "kultu matki polki" jak to robią starsze osoby więc nie sądzę żeby ktoś nazwał Cie wyrodną córka.
14 2024-09-16 00:55:08 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2024-09-16 00:55:41)
Osobom toksycznym nie ma sensu nic tłumaczyć, do nich nigdy nic nie dotrze. A prawdziwie wolni jesteśmy dopiero, gdy czujemy ulgę po urwaniu kontaktu, ponieważ dopóki boli nas fakt, że on/ona nie rozumie jak nas zranił, nie wie jaki jest wredny, a przecież musi to wiedzieć! - to wciąż jesteśmy uwiązani.
Świetne jest to, co napisałaś. Myślę, że każdy, kto ma w swoim otoczeniu osobę toksyczną, która ma jakiś wpływ na jego życie, powinien to sobie zapamiętać. Zdrowy emocjonalnie człowiek ma jakąś naturalną tendencję do tłumaczenia tym, którzy go krzywdzą, że robią źle, ale prawda jest taka, że takiej osobie jest wszystko jedno jakie wywołuje emocje, dla niej liczy się wyłącznie jej komfort i czubek własnego nosa.
To dlatego Twoja, Strenghert, matka jest tak bardzo zdeterminowana, bo swoją siłą i konsekwencją nadepnęłaś na jej chore ego. Ty nie jesteś jej potrzebna jako człowiek, córka, przyjaciel, ale jako ktoś, dzięki komu jej egoistyczne potrzeby mogą zostać zaspokojone.
I ja również uważam, że odcięcie się od niej było w tej sytuacji zdecydowanie najlepszą decyzją, jaką mogłaś podjąć. Podziwiam Cię za Twoją siłę.
W jaki sposób mogę się obronić?
Tak jak mówisz - urwać wszelkie kontakty, a jak matka będzie ci się naprzykrzać w pracy to oskarżenie o stalking i zawsze możesz wystąpić o zakaz zbliżania się i kontaktów.
> https://prodetektyw.pl/zakaz-zblizania-sie/