Żona a stosunek do rodziny - powód do rozstania ? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Żona a stosunek do rodziny - powód do rozstania ?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 17 ]

1 Ostatnio edytowany przez elo_dro (2019-12-15 16:41:31)

Temat: Żona a stosunek do rodziny - powód do rozstania ?

Witam,

Od razu na wstępie powiem że kocham swoja rodzinę i nie wyobrażam sobie ograniczania kontaktów przez kogokolwiek chociażby i przez żonę.

Z żona jesteśmy po ślubie ponad rok. Niestety od ślubu (deczko nawet przed) moja żona nie polubiła mojej rodziny a bardziej brata matkę i bratową.
Matkę nie lubi z kilku powodów które mi tłumaczyła:
- to że faworyzuje moja bratową , non stop ponoć moja matka mówi o bratowej jak jesteśmy u moich rodziców
- to że jak to w rodzinie trochę kombinowała i zapisała na mnie firmę i pracowała pod nią
- była też sytuacja przed ślubem gdzie podejmowaliśmy decyzje czy zapraszać gości z dziećmi i nie , wpierw byłem za tym by nie lecz porozmawiałem z kilkoma osobami z swojego otoczenia i ofc z matką po czym zmieniłem zdanie na co żona strasznie się wkurzyła ze daje sie manipulować matce itp

Bratową i Brata:
tu nie ma co ukrywać od samego początku poznała ich w momencie gdy brat i bratowa miała kryzys .
Bratowa jeździ po moim bracie bez zahamowań, jest chamska i nie wie jak się zachować .
Podczas oczywiście poznania ich nie ominęło się bez chamskich komentarzy ze strony bratowej , a to ze mieszkamy na zadupiu itp ofc to uraziło moją żonę.
Podczas tego kryzysu brat w mojej i zony obecności przyznał się ze uderzył swoją zonę w kłótni.
Przez to moja żona straciła do niego szacunek i uważa go za patologie itd

Teraz prawie codziennie żona non stop dopiernicza uszczypliwe komentarze w kierunku mojej rodziny.
Jak tylko coś usłyszy, przeczyta albo zobaczy chamskiego patologicznego itp od razu porównuje to z moją matką bratem albo bratową.
Strasznie mnie to boli. Ja znam swoją matkę brata całe życie, wiem że nie chcą dla mnie ani dla żony źle.

Ostatnio poruszyłem z żoną temat przepisania domu (mój inny wątek na tym forum), i niby wszystko było ok ale nagle wczoraj powiedziała,
że myśli że wywołane to było przez moja matkę, że mi nie ufa i że jak się okaże ze moja matka wywarła na to wpływ to ze zabroni mi odwiedzin matki brata i bratowej.
Normalnie z wrażenia nie wiedziałem co powiedzieć.
Czuje ze przez takie akcje zaczynam tracić szacunek do zony i zaczynam rozmyślać nad rozstaniem bo jak już teraz nastawia mnie negatywnie do mojej rodziny, to co będzie w przypadku jak się urodzą dzieci ?
Zapewne i im zacznie dogadywać i nastawiać na mają rodzinę a ja szczerze nie wyobrażam sobie abym nie dowiedział swojej matki czy ojca bez dzieci.
Czy to możliwe aby nienawiść drugiej połówki do mojej rodziny doprowadzał do tego ze tracę do niej zaufanie i szacunek.
Dodatkowo zona chce mieć teraz dzieci, ale dopiero co powiedziała mi wprost że nie ma do mnie zaufania , to jak ona chce budować szczęśliwą rodzinę ?
Toż to zaufanie to podstawowy filar małżeństwa i szczęścia w rodzinie. Dlaczego ona chce mieć dziecko skoro mi nie ufa ?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Żona a stosunek do rodziny - powód do rozstania ?

Wiesz co, ja się Twojej żonie do pewnego stopnia nie dziwię.
Po pierwsze, facet, który uderzył żonę, też dla mnie jest patologią. Możesz go sobie znać całe życie, ale Twoja żona nie musi oceniać go ulgowo z tego względu. Jeszcze raz: facet uderzył własną żonę, a Ty tłumaczysz to beztrosko tym, że mieli kryzys. Przykro mi, ale to podejście Twojej żony wydaje mi się właściwe. Na jej miejscu zastanowiłabym się poważnie nad tym, co Ty zrobisz w przypadku kryzysu, skoro uderzenie bratowej nie robi na Tobie na większego wrażenia.
Po drugie, bratowa. Tu nie ma co tłumaczyć nawet. Babka nie potrafi się zachować, jest nieprzyjemna dla Twojej żony, a Ty - znowu - że kryzys. Nie wyobrażam sobie, żeby ktokolwiek z rodziny mojego partnera zachował się wobec mnie niewłaściwie, a on... mi to tłumaczył zamiast zareagować i samemu ograniczyć/uciąć kontakt. Zupełnie nie rozumiem, jak możesz wymagać/chcieć, żeby żona miała kontakt z kimś takim.
Po trzecie, matka. Tu trudno powiedzieć, bo niewiele z tego, co napisałeś, wynika. Chociaż też nie życzyłabym sobie brania pod uwagę zdania (czyjejkolwiek!) matki przy ustalaniu szczegółów ślubu. Zwłaszcza jeśli wyglądało to tak, że mówisz jedno, a po rozmowie z matką/rodziną - drugie. Chciałabym dyskutować tylko i wyłącznie z partnerem i tylko i wyłącznie jego zdanie brać pod uwagę. Nie jego matki. Nie jego rodziny.

Nie zachwyca mnie natomiast to, co Twoja żona robi - te uszczypliwe uwagi rzucane pod adresem Twojej rodziny są poniżej poziomu. Z drugiej strony może nic jej innego nie zostało, skoro nie ma wsparcia we własnym mężu - tak wylewa frustrację. Znaczy: nie popieram, ale poniekąd rozumiem.

I tak jedna myśl mi krąży po głowie: bez sensu brać ślub z kimś, kto nie jest dla Ciebie najważniejszą osobą. Tak, ważniejszą niż matka, brat i bratowa. Ty najwyraźniej wziąłeś i chciałbyś do tego, żeby żona miała podobne priorytety. Na przykład - żeby przebywanie z facetem, który uderzył kobietę, oraz bezczelną babką było ważniejsze od własnego komfortu. Coś nie tak. I to raczej nie z Twoją żoną.

3

Odp: Żona a stosunek do rodziny - powód do rozstania ?

Rozumiem, że żona mogła nie polubić Twojego brata i bratowej - z opisanych przez Ciebie sytuacji miała prawo ocenić ich tak a nie inaczej. Niemniej stoję po Twojej stronie: nie ma prawa obrażać Twojej rodziny i zabraniać Ci z nią kontaktów. Może ich nie lubić, ale myślę że jak spotka się z Twoją rodziną na herbacie/obiedzie co jakiś czas to korona z głowy jej nie spadnie. Porozmawiaj stanowczo i postaw granicę żonie. Takie dogadywania spowodują w końcu rozstanie, bo Twoja żona sama prowokuje jakieś chore wybory między nią a rodziną. PRzecież nie mieszkacie wszyscy razem i można się dogadać. Wyraź swoje uczucia, powiedz kategorycznie , że nie podoba Ci się np. zachowanie Twojego brata wobec jego żony ale też to nie Twoja sprawa i ich związek i nie ma potrzeby mieszać w to Was.
Słusznie spostrzegłeś: zawistne komentarze Twoja żona przeniesie na dzieci jak to się nie uspokoi. Nie daj się też odciąć od rodziny.

4

Odp: Żona a stosunek do rodziny - powód do rozstania ?
SaraS napisał/a:

Wiesz co, ja się Twojej żonie do pewnego stopnia nie dziwię.
Po pierwsze, facet, który uderzył żonę, też dla mnie jest patologią. Możesz go sobie znać całe życie, ale Twoja żona nie musi oceniać go ulgowo z tego względu. Jeszcze raz: facet uderzył własną żonę, a Ty tłumaczysz to beztrosko tym, że mieli kryzys. Przykro mi, ale to podejście Twojej żony wydaje mi się właściwe. Na jej miejscu zastanowiłabym się poważnie nad tym, co Ty zrobisz w przypadku kryzysu, skoro uderzenie bratowej nie robi na Tobie na większego wrażenia.
Po drugie, bratowa. Tu nie ma co tłumaczyć nawet. Babka nie potrafi się zachować, jest nieprzyjemna dla Twojej żony, a Ty - znowu - że kryzys. Nie wyobrażam sobie, żeby ktokolwiek z rodziny mojego partnera zachował się wobec mnie niewłaściwie, a on... mi to tłumaczył zamiast zareagować i samemu ograniczyć/uciąć kontakt. Zupełnie nie rozumiem, jak możesz wymagać/chcieć, żeby żona miała kontakt z kimś takim.
Po trzecie, matka. Tu trudno powiedzieć, bo niewiele z tego, co napisałeś, wynika. Chociaż też nie życzyłabym sobie brania pod uwagę zdania (czyjejkolwiek!) matki przy ustalaniu szczegółów ślubu. Zwłaszcza jeśli wyglądało to tak, że mówisz jedno, a po rozmowie z matką/rodziną - drugie. Chciałabym dyskutować tylko i wyłącznie z partnerem i tylko i wyłącznie jego zdanie brać pod uwagę. Nie jego matki. Nie jego rodziny.

Nie zachwyca mnie natomiast to, co Twoja żona robi - te uszczypliwe uwagi rzucane pod adresem Twojej rodziny są poniżej poziomu. Z drugiej strony może nic jej innego nie zostało, skoro nie ma wsparcia we własnym mężu - tak wylewa frustrację. Znaczy: nie popieram, ale poniekąd rozumiem.

I tak jedna myśl mi krąży po głowie: bez sensu brać ślub z kimś, kto nie jest dla Ciebie najważniejszą osobą. Tak, ważniejszą niż matka, brat i bratowa. Ty najwyraźniej wziąłeś i chciałbyś do tego, żeby żona miała podobne priorytety. Na przykład - żeby przebywanie z facetem, który uderzył kobietę, oraz bezczelną babką było ważniejsze od własnego komfortu. Coś nie tak. I to raczej nie z Twoją żoną.

Klasyczne odwrócenie kota ogonem.
Żonie też można zabronić kontaktów z matką? Czy to już inna inszość?;)

Żona nie lubi rodziny męża to tam nie chodzi, ale NIGDY nie zabrania kontaktów mężowi.
Nie ubliża, wyśmiewa, szydzi i upokarza rodzinę męża. Mam nadzieję, że tak (wciąż) uważa większość kobiet.

5

Odp: Żona a stosunek do rodziny - powód do rozstania ?

Nigdzie nie napisałam, że dobrze, że czegokolwiek zabrania. Ale ja nie życzyłabym sobie np. wizyt kogoś, kto pozwalał sobie na chamskie uwagi wobec mnie. I miałabym żal do partnera, jeśli nie widziałby w tym problemu.

6

Odp: Żona a stosunek do rodziny - powód do rozstania ?

Ok.
Osobiscie nie chcialabym miec meza przywiazanego do rodziny. Takiego co nie znosi zadnej krytyki w stosunku do rodziny i ktory z matka omawia nasz slub.
Jednak Twoja zona grubo przesadza. Po co zazdrosc o to, ze tesciowa gada o drugiej synowej?
Tesciowa ma prawo lubic kogos bardziej, a kogos mniej.
Nie ma prawo Ci zabraniac kontaktu z rodzina czy mowic kiedy masz sie z nimi widywac.
Te ciagle uszczypliwosci tez sa nie potrzebne.

7

Odp: Żona a stosunek do rodziny - powód do rozstania ?
SaraS napisał/a:

Po pierwsze, facet, który uderzył żonę, też dla mnie jest patologią. Możesz go sobie znać całe życie, ale Twoja żona nie musi oceniać go ulgowo z tego względu. Jeszcze raz: facet uderzył własną żonę, a Ty tłumaczysz to beztrosko tym, że mieli kryzys. Przykro mi, ale to podejście Twojej żony wydaje mi się właściwe. Na jej miejscu zastanowiłabym się poważnie nad tym, co Ty zrobisz w przypadku kryzysu, skoro uderzenie bratowej nie robi na Tobie na większego wrażenia.

Owszem jest to dla mnie patologia. Patologią dla mnie też jest być z kimś i go obrażać , wyzywać itd.
Nie raz w gronie znajomych bratowa wyzywała brata od grubasów, debili,ditów, spaślaków itd itd
Więc zapewne za darmo się jej też nie oberwało, ręki nie powinien podnosić powinien jebn... drzwiami wyjść i tylo go powinna widzieć.

SaraS napisał/a:

Po drugie, bratowa. Tu nie ma co tłumaczyć nawet. Babka nie potrafi się zachować, jest nieprzyjemna dla Twojej żony, a Ty - znowu - że kryzys. Nie wyobrażam sobie, żeby ktokolwiek z rodziny mojego partnera zachował się wobec mnie niewłaściwie, a on... mi to tłumaczył zamiast zareagować i samemu ograniczyć/uciąć kontakt. Zupełnie nie rozumiem, jak możesz wymagać/chcieć, żeby żona miała kontakt z kimś takim.

Ależ ja jej nie każe utrzymywać kontaktu. Ale jak sobie wyobrazić święta bez żony będąc u rodziny ? Miał bym uciąć kontakty z rodziną bo żona kogoś nie lubi? Przecież nie każę jej z nią się lubić, utrzymywać kontakt itp.
Sam jeżdżę do rodziny w odwiedziny co jakiś czas ale na rodzinne uroczystości chyba wypada się pojawić z tą swoją drugą połówką ?

SaraS napisał/a:

Po trzecie, matka. Tu trudno powiedzieć, bo niewiele z tego, co napisałeś, wynika. Chociaż też nie życzyłabym sobie brania pod uwagę zdania (czyjejkolwiek!) matki przy ustalaniu szczegółów ślubu. Zwłaszcza jeśli wyglądało to tak, że mówisz jedno, a po rozmowie z matką/rodziną - drugie. Chciałabym dyskutować tylko i wyłącznie z partnerem i tylko i wyłącznie jego zdanie brać pod uwagę. Nie jego matki. Nie jego rodziny.

Sorki ale weź tez po uwagę że jestem facetem. Przez co nie bardzo odnajduje się w tych sprawach , nie wiedziałem sporo różnych spraw to po prostu poszedłem się poradzić matki jak i na co moja rodzina by zareagowała.
Też rozumiem każdy ma prawo nie liczyć się z zdaniem rodziny tylko partnera. Ale tez trzeba sobie takiego partnera dobrać który też nie liczy się ze zdaniem własnej rodziny ani czyimś.
Moja żona jest też pro-rodzinna i sama chodziła i jak czegoś nie wiedziała wypytywała się swoich Ciotek, Ojca (matki nie ma zmarła jej w wieku 11 lat) , Wujków itp
Ale ofc jak ja zapytałem swojej matki to od razu mamysynek itp

SaraS napisał/a:

I tak jedna myśl mi krąży po głowie: bez sensu brać ślub z kimś, kto nie jest dla Ciebie najważniejszą osobą. Tak, ważniejszą niż matka, brat i bratowa. Ty najwyraźniej wziąłeś i chciałbyś do tego, żeby żona miała podobne priorytety. Na przykład - żeby przebywanie z facetem, który uderzył kobietę, oraz bezczelną babką było ważniejsze od własnego komfortu. Coś nie tak. I to raczej nie z Twoją żoną.

Ok idąc twoim tokiem myślenia mam również nie odwiedzać z żoną jej rodziny bo czuje się niekomfortowo ?
Nie lubię ich nudnych rozmów , przebywać w ich towarzystwie ale jeżdżę z żona dla niej .
By mogła się cieszyć tymi paroma dniami z nimi , toż to parę dni to przesiedzę jakoś, u niej też nie raz usłyszę jakąś niemiłą aluzję w moim kierunku ale to najzwyklej w świecie olewam.
Po cholerę miał bym spinać du... i się kłócić i psuć to co jest.

Ogólnie mam wrażenie, że SaraS ma strasznie egoistyczne podejście ale to tylko moje osobiste poglady .

Winter.Kween napisał/a:

Osobiscie nie chcialabym miec meza przywiazanego do rodziny. Takiego co nie znosi zadnej krytyki w stosunku do rodziny i ktory z matka omawia nasz slub.

Ależ ja przyjmuje krytykę. Wiem że brat postąpił karygodnie. Przez coś takiego najzwyklej w świecie rodziny się rozsypują.
Wiem że moi rodzice są trochę opieszali itp ale nikt nie jest na świecie idealny .
Z matką nie omawiałem ślubu tylko przeprowadziłem wywiad jak by podeszła do tego moja rodzina jak bym nie zapraszał z dziećmi .
Kocham swoich rodziców za to jak mnie wychowali , przez co przy tym przeszli i nie wyobrażam sobie by ktoś miał mi zabraniać z nimi kontaktów jakkolwiek by o nich nie myślał.

8 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2019-12-16 11:22:44)

Odp: Żona a stosunek do rodziny - powód do rozstania ?
elo_dro napisał/a:

Kocham swoich rodziców za to jak mnie wychowali , przez co przy tym przeszli i nie wyobrażam sobie by ktoś miał mi zabraniać z nimi kontaktów jakkolwiek by o nich nie myślał.

I tak trzymaj. Rodziców ma się tylko jednych i skoro zasługują na twój szacunek to tylko przyklasnąć i podziwiać.

elo_dro napisał/a:

Teraz prawie codziennie żona non stop dopiernicza uszczypliwe komentarze w kierunku mojej rodziny.
Jak tylko coś usłyszy, przeczyta albo zobaczy chamskiego patologicznego itp od razu porównuje to z moją matką bratem albo bratową.
Strasznie mnie to boli. Ja znam swoją matkę brata całe życie, wiem że nie chcą dla mnie ani dla żony źle.


To żona ma jakiś problem, bo nie wyobrażam sobie, aby żyć z partnerem i ciągle mu utrudniać życie głupimi docinkami na temat jego rodziny. Glupie to, infantylne i w sumie podłe, o egoiźmie nawet nie wspomnę. To jakaś forma znęcania się nad partnerem . Wiem, teraz jest moda na odżegnywanie od czci i wiary teściów, rodzicow, w ogóle kazdego kto nie jest dokładnie taki jak bysmy chcieli i jak sobie wymarzyliśmy. Jednak jakoś przy okazji trudno jest samemu przyjrzeć się sobie i pomyśleć, czy naprawdę wszystkim dookoła jest tak fajnie z nami własnie, czy jesteśmy takim wspanialym, czlowiekiem za którym sie tęskni, a nie dziękuje Bogu gdy zamykają się za nami drzwi.

9

Odp: Żona a stosunek do rodziny - powód do rozstania ?

Osobiscie wydaje mi sie absurdalnym trzymanie sie na sile norm spolecznych.
Ciagaj zone dalej po rodzinnych uroczystosciach i tylko czekaj, az bedzie miala coraz wiecej i wiecej zali w stosunku do Twojej rodziny.

Idz na te swieta sam, idz na uroczystosci sam. Przestan sie ogladac na to co wypada.

Z kolei kiedy zona bedzie Ci zabraniac, to zignoruj to. Wsiadaj w samochod i jedz. W koncu zrozumie, ze masz prawo robic co chcesz i pozwolenia na wizytacje rodziny nie potrzebujesz.

10

Odp: Żona a stosunek do rodziny - powód do rozstania ?

przepisywanie domu bez zgody twojej zony uwazam za cios w plecy, to samo przerabialam, tesciowa "bedzie chciala to i tak przepisze"-czyli to oznacza ze trzeba zająć sie np tesciem ktory pije alkohol, to wy tworzycie rodzine i to wy macie podejmowac wspolne zyciowe decyzje, nie mama bedzie wam ukladac zycie ani nikt z zewnątrz.
co do tekstów-pewnie ci przykro, powiedz jej o tym, jaki kon jest kazdy widzi i ze ma brzydkie zeby, ale czy trzeba koniowi o tym ciągle przypominac?

11

Odp: Żona a stosunek do rodziny - powód do rozstania ?
Winter.Kween napisał/a:

Osobiscie wydaje mi sie absurdalnym trzymanie sie na sile norm spolecznych.
Ciagaj zone dalej po rodzinnych uroczystosciach i tylko czekaj, az bedzie miala coraz wiecej i wiecej zali w stosunku do Twojej rodziny.

Idz na te swieta sam, idz na uroczystosci sam. Przestan sie ogladac na to co wypada.

Z kolei kiedy zona bedzie Ci zabraniac, to zignoruj to. Wsiadaj w samochod i jedz. W koncu zrozumie, ze masz prawo robic co chcesz i pozwolenia na wizytacje rodziny nie potrzebujesz.

Tak tylko skoro ona miała by do moich nie jeździć to ja w takim razie do jej rodziny. 
A tego sobie nie wyobrażam. Żonę by tam zjedli z jej strony, bo akurat jej rodzina jest strasznie katolicka i pro rodzinna i żona nawet nie wyobraża sobie zwykłych odwiedzin be zemnie a co dopiero rodzinne uroczystości.
Mi to tam w sumie zwisa czy miał bym sam jeździć na te uroczystości. Każdy mnie zna w rodzinie i najzwyczajniej w świecie uznali by tylko, że mam dziwną żonę od tyle.


nokiaaa napisał/a:

przepisywanie domu bez zgody twojej zony uwazam za cios w plecy, to samo przerabialam, tesciowa "bedzie chciala to i tak przepisze"-czyli to oznacza ze trzeba zająć sie np tesciem ktory pije alkohol, to wy tworzycie rodzine i to wy macie podejmowac wspolne zyciowe decyzje, nie mama bedzie wam ukladac zycie ani nikt z zewnątrz.
co do tekstów-pewnie ci przykro, powiedz jej o tym, jaki kon jest kazdy widzi i ze ma brzydkie zeby, ale czy trzeba koniowi o tym ciągle przypominac?

A czy ja gdzieś napisałem że się nie zgodziła.
Zgodziła się bez żadnego marudzenia a potem po 2 dniach nie wiem coś sobie uroiła że moja matka w to ingerowała i stwierdziła ze mi zabroni kontaktu jeśli to prawda.
Ale jeśli nawet by w tym ingerowała to i tak nie zmienia faktu że nie ma prawa mi zabraniać kontaktów.
Śmiem twierdzić że zapewne i przed ślubem już przestała mi ufać w momencie gdy przeprowadziłem wspomniany wyżej wywiad gdzie uznała ze zmieniłem zdanie za namową matki.
To po cholerę brała ze mną ten ślub i chce mieć ze mną dzieci skoro mi nie ufa ...

12

Odp: Żona a stosunek do rodziny - powód do rozstania ?
elo_dro napisał/a:
Winter.Kween napisał/a:

Osobiscie wydaje mi sie absurdalnym trzymanie sie na sile norm spolecznych.
Ciagaj zone dalej po rodzinnych uroczystosciach i tylko czekaj, az bedzie miala coraz wiecej i wiecej zali w stosunku do Twojej rodziny.

Idz na te swieta sam, idz na uroczystosci sam. Przestan sie ogladac na to co wypada.

Z kolei kiedy zona bedzie Ci zabraniac, to zignoruj to. Wsiadaj w samochod i jedz. W koncu zrozumie, ze masz prawo robic co chcesz i pozwolenia na wizytacje rodziny nie potrzebujesz.

Tak tylko skoro ona miała by do moich nie jeździć to ja w takim razie do jej rodziny. 
A tego sobie nie wyobrażam. Żonę by tam zjedli z jej strony, bo akurat jej rodzina jest strasznie katolicka i pro rodzinna i żona nawet nie wyobraża sobie zwykłych odwiedzin be zemnie a co dopiero rodzinne uroczystości.
Mi to tam w sumie zwisa czy miał bym sam jeździć na te uroczystości. Każdy mnie zna w rodzinie i najzwyczajniej w świecie uznali by tylko, że mam dziwną żonę od tyle.


nokiaaa napisał/a:

przepisywanie domu bez zgody twojej zony uwazam za cios w plecy, to samo przerabialam, tesciowa "bedzie chciala to i tak przepisze"-czyli to oznacza ze trzeba zająć sie np tesciem ktory pije alkohol, to wy tworzycie rodzine i to wy macie podejmowac wspolne zyciowe decyzje, nie mama bedzie wam ukladac zycie ani nikt z zewnątrz.
co do tekstów-pewnie ci przykro, powiedz jej o tym, jaki kon jest kazdy widzi i ze ma brzydkie zeby, ale czy trzeba koniowi o tym ciągle przypominac?

A czy ja gdzieś napisałem że się nie zgodziła.
Zgodziła się bez żadnego marudzenia a potem po 2 dniach nie wiem coś sobie uroiła że moja matka w to ingerowała i stwierdziła ze mi zabroni kontaktu jeśli to prawda.
Ale jeśli nawet by w tym ingerowała to i tak nie zmienia faktu że nie ma prawa mi zabraniać kontaktów.
Śmiem twierdzić że zapewne i przed ślubem już przestała mi ufać w momencie gdy przeprowadziłem wspomniany wyżej wywiad gdzie uznała ze zmieniłem zdanie za namową matki.
To po cholerę brała ze mną ten ślub i chce mieć ze mną dzieci skoro mi nie ufa ...

Dlaczego chce dzieci skoro ci nie ufa? To proste, chce mieć nad tobą jeszcze większą kontrolę i wpływ.
Dziecko ją umocni w przekonaniu, że teraz to już nie masz wyjścia. Schemat znany bardzo dobrze i niestety coraz więcej kobiet go stosuje.
Gdyby mnie mój partner zabronił kontaktów z rodziną byłoby po związku- nic nie usprawiedliwia takiego zachowania.

13

Odp: Żona a stosunek do rodziny - powód do rozstania ?
kejt38 napisał/a:
elo_dro napisał/a:
Winter.Kween napisał/a:

Osobiscie wydaje mi sie absurdalnym trzymanie sie na sile norm spolecznych.
Ciagaj zone dalej po rodzinnych uroczystosciach i tylko czekaj, az bedzie miala coraz wiecej i wiecej zali w stosunku do Twojej rodziny.

Idz na te swieta sam, idz na uroczystosci sam. Przestan sie ogladac na to co wypada.

Z kolei kiedy zona bedzie Ci zabraniac, to zignoruj to. Wsiadaj w samochod i jedz. W koncu zrozumie, ze masz prawo robic co chcesz i pozwolenia na wizytacje rodziny nie potrzebujesz.

Tak tylko skoro ona miała by do moich nie jeździć to ja w takim razie do jej rodziny. 
A tego sobie nie wyobrażam. Żonę by tam zjedli z jej strony, bo akurat jej rodzina jest strasznie katolicka i pro rodzinna i żona nawet nie wyobraża sobie zwykłych odwiedzin be zemnie a co dopiero rodzinne uroczystości.
Mi to tam w sumie zwisa czy miał bym sam jeździć na te uroczystości. Każdy mnie zna w rodzinie i najzwyczajniej w świecie uznali by tylko, że mam dziwną żonę od tyle.


nokiaaa napisał/a:

przepisywanie domu bez zgody twojej zony uwazam za cios w plecy, to samo przerabialam, tesciowa "bedzie chciala to i tak przepisze"-czyli to oznacza ze trzeba zająć sie np tesciem ktory pije alkohol, to wy tworzycie rodzine i to wy macie podejmowac wspolne zyciowe decyzje, nie mama bedzie wam ukladac zycie ani nikt z zewnątrz.
co do tekstów-pewnie ci przykro, powiedz jej o tym, jaki kon jest kazdy widzi i ze ma brzydkie zeby, ale czy trzeba koniowi o tym ciągle przypominac?

A czy ja gdzieś napisałem że się nie zgodziła.
Zgodziła się bez żadnego marudzenia a potem po 2 dniach nie wiem coś sobie uroiła że moja matka w to ingerowała i stwierdziła ze mi zabroni kontaktu jeśli to prawda.
Ale jeśli nawet by w tym ingerowała to i tak nie zmienia faktu że nie ma prawa mi zabraniać kontaktów.
Śmiem twierdzić że zapewne i przed ślubem już przestała mi ufać w momencie gdy przeprowadziłem wspomniany wyżej wywiad gdzie uznała ze zmieniłem zdanie za namową matki.
To po cholerę brała ze mną ten ślub i chce mieć ze mną dzieci skoro mi nie ufa ...

Dlaczego chce dzieci skoro ci nie ufa? To proste, chce mieć nad tobą jeszcze większą kontrolę i wpływ.
Dziecko ją umocni w przekonaniu, że teraz to już nie masz wyjścia. Schemat znany bardzo dobrze i niestety coraz więcej kobiet go stosuje.
Gdyby mnie mój partner zabronił kontaktów z rodziną byłoby po związku- nic nie usprawiedliwia takiego zachowania.

Tez tak uwazam, ciaza a potem narodziny dziecka maja Cie skutecznie oddalic jeszcze bardziej od rodziny. Wkoncu ciezarnej denerwowac nie wolno wiec nie ma opcji zeby jechac do Twojej rodziny, ktorej zona nie lubi a pozniej kolejne argumenty ze jak masz zone i dziecko to tu przy nich jest Twoje miejsce a nie u mamusi.
Nie zmienia to faktu, ze nie wiem po co na sile zona ma jezdzic do Twojej rodziny. Gdyby chodzilo tylko o jej antypatię do nich to pol biedy ale z tego co piszesz Autorze wynika, ze Twoi bliscy tez nie sa specjalnie mili dla Twojej slubnej. Nie dziwne wiec ze nie chce tam jezdzic. Nie zmuszałabym jej i jechalabym sama na Twoim miejscu. Ona jest dorosla i ma prawo o sobie decydowac, Ty rowniez.

14

Odp: Żona a stosunek do rodziny - powód do rozstania ?
feniks35 napisał/a:

Tez tak uwazam, ciaza a potem narodziny dziecka maja Cie skutecznie oddalic jeszcze bardziej od rodziny. Wkoncu ciezarnej denerwowac nie wolno wiec nie ma opcji zeby jechac do Twojej rodziny, ktorej zona nie lubi a pozniej kolejne argumenty ze jak masz zone i dziecko to tu przy nich jest Twoje miejsce a nie u mamusi.
Nie zmienia to faktu, ze nie wiem po co na sile zona ma jezdzic do Twojej rodziny. Gdyby chodzilo tylko o jej antypatię do nich to pol biedy ale z tego co piszesz Autorze wynika, ze Twoi bliscy tez nie sa specjalnie mili dla Twojej slubnej. Nie dziwne wiec ze nie chce tam jezdzic. Nie zmuszałabym jej i jechalabym sama na Twoim miejscu. Ona jest dorosla i ma prawo o sobie decydowac, Ty rowniez.

Ale ja jej nie każe na siłę jeździć. Raz omawialiśmy, ze jak jej naprawdę źle u mojej rodziny to niech nie jeździ wcale . Dlatego w odwiedziny zazwyczaj jeżdżę sam. Sorki ale przed i po ślubie było uzgodnione ze raz na święta jesteśmy u jej rodziny raz u mojej (obie są oddalone od nas o 400 km wiec odpada odwiedziny w oby tego samego roku).
W tamtym roku byliśmy u jej rodziny więc w tym roku wypadają święta u moich.
Ja wręcz bym był za aby ona jechała do swojej i ja do swojej , nie widzę problemu abyśmy spędzili świętą każdy z swoja rodziną. Wręcz nie musiał bym się stresować ze zonie by coś u mnie nie odpowiadało ze ktoś jej coś powie niemiłego itp i cała ta otoczka z tym związana. Problem w tym, że nie bo mąż ma być z żoną itp itd gadania kobiety.
Zapewne jak sama by pojechała do swojej rodziny to własnie u niej by jej dopiekali ze jak to bez męża itd itp
Dodatkowo nikt jej wprost nie obraził, każdy stara się być dla niej miły , ofc poza bratową która nie umie się zachować i pierdzieli co jej do głowy przyjdzie ale też nigdy nic nie było skierowane bezpośrednio w stronę mojej żony.

Przytoczę nawet pewne dialogi:
- Brat: Wy to gdzie mieszkacie
- Ja: Tu i tu
- Bratowa: Heh jakieś zadupie pierwsze słyszę

- Bratowa do zony: A gdzie pracujesz
- Zona : Na razie nigdzie , dopiero co się przeprowadziliśmy, szukam pracy
- Bratowa: Nom jak ma się tak dobrze zarabiającego męża (i hihot)

Tego typu uszczypliwości. Ofc staram sie zwracać uwagę, zmieniciac tok rozmowy itp

15

Odp: Żona a stosunek do rodziny - powód do rozstania ?

"uszczypliwości".
a jak ty reagujesz jak bratowa tak chamsko zwraca się do żony?

16

Odp: Żona a stosunek do rodziny - powód do rozstania ?
elo_dro napisał/a:

Owszem jest to dla mnie patologia. Patologią dla mnie też jest być z kimś i go obrażać , wyzywać itd.
Nie raz w gronie znajomych bratowa wyzywała brata od grubasów, debili,ditów, spaślaków itd itd
Więc zapewne za darmo się jej też nie oberwało, ręki nie powinien podnosić powinien jebn... drzwiami wyjść i tylo go powinna widzieć.

No i to właśnie byłoby dla mnie towarzystwo, w którym nie chcę przebywać. Rozumiem całkowicie Twoją żonę pod tym względem. Dziwię się natomiast, że chcesz ją przyprowadzać do miejsca, w którym będzie narażona na wysłuchiwanie takich tekstów, nawet jeśli nie pod swoim adresem.

elo_dro napisał/a:

Ależ ja jej nie każe utrzymywać kontaktu. Ale jak sobie wyobrazić święta bez żony będąc u rodziny ? Miał bym uciąć kontakty z rodziną bo żona kogoś nie lubi? Przecież nie każę jej z nią się lubić, utrzymywać kontakt itp.
Sam jeżdżę do rodziny w odwiedziny co jakiś czas ale na rodzinne uroczystości chyba wypada się pojawić z tą swoją drugą połówką ?

No to chyba jednak każesz? wink Wiesz co? Może się mylę, ale mam wrażenie, że nie traktujesz powodów niechęci żony poważnie, raczej - jakby były zupełnie nieistotne. A dla mnie w takiej sytuacji to byłaby ogromna różnica.
Jeżeli moja rodzina zachowywałaby się wobec mojego partnera właściwie, normalnie, a on by zażądał ode mnie zerwania kontaktu, odmówił wizyt itd., bo ich nie lubi od pierwszego wejrzenia wink, tak bez powodu, to popukałabym się po głowie. Co innego, gdyby moja rodzina pozwalała sobie na złośliwe komentarze na jego temat - wtedy spróbowałabym to uciąć po pierwszym z nich, a gdyby się nie udało, absolutnie nie wymagałabym od partnera ponownych spotkań, ba, sama pewnie bym się zdystansowała. Bo ani nie zamierzałabym narażać mojego partnera na przykrości, ani sama nie widziałabym przyjemności w kontakcie z kimś takim. Różnica jest taka, że w tym pierwszym przypadku zerwanie kontaktu byłoby zwykłą fanaberią, której nie muszę ulegać, a w drugim - konsekwencją niewłaściwych działań mojej rodziny. Znaczy, ich wina, nie umieją się zachować - trudno, to powinien być ich problem, a nie mojego partnera.
Tak że, no nie wiem, ale mnie jednak bardzo razi, że narażasz swoją żonę na coś takiego i oburzasz się, gdy nie chce tego znosić. To jej dobro chyba powinno być Twoim priorytetem.

elo_dro napisał/a:

Sorki ale weź tez po uwagę że jestem facetem. Przez co nie bardzo odnajduje się w tych sprawach , nie wiedziałem sporo różnych spraw to po prostu poszedłem się poradzić matki jak i na co moja rodzina by zareagowała.
Też rozumiem każdy ma prawo nie liczyć się z zdaniem rodziny tylko partnera. Ale tez trzeba sobie takiego partnera dobrać który też nie liczy się ze zdaniem własnej rodziny ani czyimś.
Moja żona jest też pro-rodzinna i sama chodziła i jak czegoś nie wiedziała wypytywała się swoich Ciotek, Ojca (matki nie ma zmarła jej w wieku 11 lat) , Wujków itp
Ale ofc jak ja zapytałem swojej matki to od razu mamysynek itp

Temat matki nie jest dla mnie jednoznaczny, dlatego napisałam wcześniej, że trudno powiedzieć. Możliwe, że Twoja żona przesadza. Możliwe, że wcale nie. Po prostu jakoś, biorąc pod uwagę temat, który podałeś za przykład, skojarzyło mi się to właśnie z liczeniem się ze zdaniem większej liczby osób. Widzę to tak: rozmawiacie o tym, czy zabrać dzieci na wesele. Każdy ma po jednym głosie. Ty jesteś przeciw, Twoja żona też (?), wychodzi na to, że nie będzie problemów z podjęciem decyzji. Po czym Ty rozmawiasz z matką, pytasz, jak mogliby na to zareagować członkowie Twojej rodziny, dowiadujesz się, że część negatywnie, więc zmieniasz zdanie i informujesz żonę, że trzy ciocie się obrażą, jak nie będzie dzieci, więc od tej pory Ty chcesz dzieci. W takiej sytuacji też by mnie szlag trafił, bo nie uważam, żeby zdanie cioć powinno mieć jakiekolwiek znaczenie. Bo jak z tym ma dyskutować żona? Przebić, że u niej czterech kuzynów strzeli focha, jak dzieci się pojawią? Tyle że, w takim przypadku, ja bym raczej nie złościła się na Twoją matkę, tylko na Ciebie. tongue

elo_dro napisał/a:

Ok idąc twoim tokiem myślenia mam również nie odwiedzać z żoną jej rodziny bo czuje się niekomfortowo ?
Nie lubię ich nudnych rozmów , przebywać w ich towarzystwie ale jeżdżę z żona dla niej .
By mogła się cieszyć tymi paroma dniami z nimi , toż to parę dni to przesiedzę jakoś, u niej też nie raz usłyszę jakąś niemiłą aluzję w moim kierunku ale to najzwyklej w świecie olewam.
Po cholerę miał bym spinać du... i się kłócić i psuć to co jest.

Ogólnie mam wrażenie, że SaraS ma strasznie egoistyczne podejście ale to tylko moje osobiste poglady .

Moim zdaniem: zależy, czy masz dobry powód. Nudne rozmowy bym zniosła, to nie jest wymierzone we mnie. Niemiłe aluzje - zależy jakie. Ale jak mówione poważnie, nie żartem, to bym porozmawiała o tym jednak z żoną i porównała to do zachowania bratowej. Jak żona na takie uwagi reaguje?

Dlaczego egoistyczne? Gdybym tego wszystkiego wymagała, a sama miała partnera w czterech literach - jasne. Ale skoro ja też stawiam go "na pierwszym miejscu" i staram się dbać o jego komfort, to co w tym dziwnego, że życzę sobie dostawać to samo? To chyba naturalne, że pewne sytuacje porównuje się do tego, co się zna; w końcu piszemy na forum o swoich poglądach i doświadczeniach.

17

Odp: Żona a stosunek do rodziny - powód do rozstania ?

Priorytetem powinno być dla Ciebie samopoczucie i zdanie swoje oraz Twojej partnerki a nie jakiś tam cioć kloć czy wujków. Z własnego doświadczenia wiem, że czasami sprawa rozbija się o zwykłe fanaberie. Chociaż by w kwesti dzieci: Wy nie chcecie brać dzieci na takie wesele, bo uważacie, że będzie lepiej, jak zostanie z kimś w domu( opiekunka, znajoma, dalsza rodzina itp.) A tu pojawia się taka ciotka klotka, która chce koniecznie ucałować dziecko w czółko. I Ty masz się fdo niej dosstosować? To przecież absurd!
Nie ma też przecież przymusu zabierania kogoś na rodzinne przyjęcia, jeśli nasz partner czuje się niekomfortowo z nasza rodziną lub co gorsza, rodzina kieruje w jego stronę jakieś docinki.

Posty [ 17 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Żona a stosunek do rodziny - powód do rozstania ?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024