Odnosząc się do tematu... Mój partner, odkąd go znam, ma nieszczęsne polipy w nosie. Wcześniej nie zwracałam na to uwagi, przywykłam, że oddycha sobie przez usta, ma barwę głosu podobną do osoby przeziębionej, oraz potwornie chrapie. To w sumie żaden problem
Jest inna sprawa. Z czasem zaczęło mi strasznie przeszkadzać Jego całowanie mnie w usta. Ah... ciężko mi się nawet o tym piszę. Pocałunki wcale nie są przyjemne.
Przypomina to całowanie hmm... ślimaka? w każdym razie coś obślizgłego i nieprzyjemnego.
Nie raz zachęcałam Go, żeby wziął sobie urlop i faktycznie usunął polipy laserowo, czy w jakiś inny możliwy sposób, bo do tego potrzeba tylko czasu i chęci. Jednak On - uparty, twierdzi, że w szpitalu leżał nie będzie, bo nie ma na to czasu i tak to odwleka. Nie powiedziałam mu też wprost, że pocałunki z Nim są dla mnie niesmaczne, nieprzyjemne
Nie chcę Go w jakiś sposób dotknąć, chociaż może to przemówiło by mu do rozsądku i w końcu zrobiłby z tym porządek.
Doradźcie mi co zrobić. Może ktoś miał z Was z tym problem i napisze mi czy długo trzeba przebywać w szpitalu, czy po takim zabiegu można spokojnie wrócić do wszystkich wcześniej wykonywanych zajęć. ![]()