Cześć, jestem tutaj bo mam problem. Albo szukam problemu , nie wiem. Mam 23 lata, mój chłopak 24. To mój pierwszy poważny związek, jego nie. Jesteśmy szczęśliwi. Ogólnie wszystko jest dobrze, czasem zdarzają się jakieś spięcia ale to jak wszędzie. I tutaj wchodzi mój problem. Jestem osoba skryta i wrażliwa. Często poważniejsze rozmowy kończą się moim płaczem albo wyciąganiem ze mnie jakichs informacji. Staram się to zmienić. Ciężko. Wiem że to złe . Mój chłopak stara się to rozumieć. Mam jakiś taki w sobie problem że często zobaczę jak jest w filmie jak mają koleżanki w związkach ktoś mi coś powie zobaczę na drodze i ja też tak chce. Chce kwiaty , niespodzianki , prezenty, jakieś szalone rzeczy. Ale żeby to było z jego inicjatywy chęci . Czasem coś tam wspomne albo że na przeprosiny coś tam chce, jakąś romantyczną kolację itp. Zawsze chłopak powie żebym się nie martwiła że coś się zorganizuje . I zawsze tylko obietnica a ja się nakręcam że coś będzie a tu nic. Wczoraj była sytuacja że czekał na mnie godzinę bo miałam załatwienia. Pytam się co będzie robił . A on taki tajemniczy a że coś wymyśli. (a wcześniej chciał spławić kolegę to powiedział że romantyczny wieczór mu się szykuje ) no to tu się włącza moja wyobraźnia , myślę że może przyjdzie z kwiatami albo zrobi jakieś zakupy na kolację albo cokolwiek. Nakrecam się, widzę go potem i nic i smutek. Potem tak leżymy na łóżku , zaczęłam sobie o tym myśleć i podobne sytuację analizować i łzy same się polały. Pytał co się stało. Oczywiście ciężko było mi powiedzieć. Nie przytoczyłam dokładnie jak ja widziałam sytuację ale powiedziałam że chciałabym więcej niespodzianek . On stwierdził żebym na nim tego nie wymuszala jak będzie chciał to coś zrobi. Ja mu na to że przecież on chce żebym mówiła co mnie boli to mówię. Takie błędne koło trochę. nie wiem czy ja za dużo analizuje, wymyślam, patrzę na innych ale ja chce tego, chce dostać chociaż raz bukiet kwiatów! Czy ja za dużo wymagam?
Podobne tematy
Myślę, że jak dalej pociągniesz swoje życie w kierunku spełniania wizji i obrazków jakie zobaczyłaś w filmie i u koleżanek, to marnie się to skończy. Dziewczyno! Wake up, nie jesteś księżniczką z bajki, a on Twoim królewiczem do zaspakajania zachcianek. Zejdź do reala.Masz 23 lata, a to jak się zachowujesz jest przedszkolne. Radzę rozwinąć swoje zdanie, poznać swoje WŁASNE POTRZEBY, nauczyć się je sama zaspokajać i zacząć próbować coś dawać od siebie temu biednemu chłopakowi, a nie tylko żądać i brać.
3 2014-12-09 18:08:50 Ostatnio edytowany przez seymour (2014-12-09 18:10:17)
Oo, typowa kobietka z Ciebie
Nie martw się, może to co napiszę uznasz za obraźliwy policzek, ale skoro to twój pierwszy poważny związek to masz prawo do takich błędów. Kochana, normalne, że oczekujesz kwiatów/niespodzianek/szalonych rzeczy, jak w komedii romantycznej, nie? Problem polega na tym, że życie to nie film, a Twój chłopak ewidentnie się nie stara. To powinno działać w obie strony - Ty robisz coś dla niego(!!), on dla Ciebie. Skoro dajesz mu ciągle do zrozumienia, że chciałabyś dostawać od niego nieoczekiwane miłe prezenty to chyba bardziej nie może dać kolesiowi do zrozumienia, że trzeba wziąć dupsko w troki i zadowolić troche swoją kobietę.. A tutaj słabo, może jego nie kręci taka cukierkowa atmosfera? Jesteś wrażliwa to łzy ci się leją po policzkach, zawodzisz się na swoim mężczyźnie - normalka. Albo róbcie coś z tym, albo daj sobie spokój z oczekiwaniami, albo czekaj co przyniesie los, zamiast niepotrzebnie naciągać sobie nerwy.
Witam. Z tojego opisu widze że jesteś wrażliwą osobą. W swoim związku nie szukasz nic co by było nie do spełnienia przez twojego partnera. Kobieta jest stwożona do adoracji, on chyba tego nie rozumie lub jest leniwy by podjąć w tym kierunku pewne działania. Pragniesz miłości nietuzinkowej, romantycznej, obfitej w niespodzianki i zwroty akcji jak na filmie. Tego pragną wszystkie kobiety. Na moim przykładzie powiem ci jakie są fatalne konsekwencje braku adoracji. Chodziłem z moją żoną od 8 klasy latałem za nią jak myśliwiec, kwiaty, kolacje, pikniki, upominki, jej koleżanki zazdrościły jej jak diabli, robiłem wszystko by nie szukała lepszego ,modelu, po ślubie byłem pewien że nikt mi jej nie odbierze, pomyłka, co zrobiłem źle wpadłem w rutyne, po co ją adorować mam czego pragnąłem ale myślałem o sobie a o jej pragnieniach jak TWOJE O KT?RYCH piszesz _NIE. Skończyło się to bolesną nauczką. Porozmawiaj z nim jakie są twoje oczekiwania wynikające z waszego związku, czego od niego oczekujesz, powiedz mu że nie jesteś jakąś tam dziewczyną tylko wyjątkową kobietą kt?ra pragnie od partnera większej ambicji. Jeśli będziesz płakać przelej to na papier i podsuń mu. Daj mu czas do namysłu. Pamiętaj rutyna w związku prowadzona przez faceta nie w?ży nic dobrego.
Pomiedzy "chcialabym zeby bylo jak w filmie" a "chcialabym chociaz raz dostac kwiatki" jest roznica przynajmniej taka, jak pomiedzy Krolewna Sniezka a Krolowa Anglii.
Ma prawo ci byc przykro jezeli naprawde NIGDY nie dostalas od niego kwiatkow, nie zaprosil cie na kolacje, do kina czy nie zaplanowal romantycznego wieczoru z dobrym filmem i butelka wina. Ale jezeli zalewasz sie lzami, bo na twojej liscie nie odfajkowalas jeszcze bukietu, pomimo tego, ze twoj chlopak tydzien temu gdzies cie zaprosil i dwa tygodnie temu tez, to sie ocknij...
Chcesz byc dla swojego faceta Krolowa czy Krolewna?
A ja uważam, że to chłopak nawala. Widzi jak Ci na tym zależy, obiecuje, a potem zupełnie na to leje. Ja bym zostawiła. Nie wydaje mi się, by mu na Tobie zależało, bo jakby zależało, to by się postarał.
7 2014-12-09 18:43:53 Ostatnio edytowany przez kahahy (2014-12-09 18:49:16)
Tez taka jestem...ale zgadzam się zcarmen_boy w 100%.
Ja stwierdziłam,ze pora doceniać inne strony mojego zwiazku..gdy pojawily sie powazniejsze problemy zaczełąm uwazac ze najwazniejsze zeby byl, kochał, wspierał, jezdził nadal ze mną na wycieczki(spedzał ze mna czas), był mi wierny i planował ze mną przyszłość a to będzie napędzać nasz związek i budować go .Zrozumiałam,ze jest po prostu takim typem mezczyzny ,dla którego okazywanie uczuć za pomoca prezentów itd nie jest najważniejsza ,ze nie chce kupować mojej miłości tylko stara się w inny sposób co wyróżnia go. Zrozumiałam to trochę późno..bo ja też płakałam, wymagałam, robiłam akcje, awantury ze nie jest taki jak ja chce. Robiłam źle.Nawet kiedy coś w końcu dostałąm to nie bylam zadowolona ze sam na to nie wpadł albo wymmgałam coraz wiecej i wiecej...bylo to jak choroba, niedosyt. Nie doceniałam innych jego zalet. Zrobiłam liste jego zalet i wad. Wyszło ,ze ma tyle zalet ze w sumie głupia byłam i wstyd mi ze byłam taką materialistka. Powiem ci jeszcze ze odmieniła takze pewna książka, bestseller. Byc moze słyszałaś... ma śmieszny tytul ale na prawdę ja polecam !!! bo bardzo pomaga takim wrażliwym osobom w związkach jak my. Uświadamia rzeczy o których nie wiedziałam...a teraz kiedy sie czasem do niej stosuje moj zwiazek uwazam za co raz bardziej lepszy : " Dlaczego mężczyźni kochają zołzy" Sherry Argov
8 2014-12-09 18:52:37 Ostatnio edytowany przez Aniahania (2014-12-09 18:55:42)
To nie jest tak że chce być królewna. Poprostu tych rzeczy mi brakuje. ja wiem że on mnie kocha . Stara się pod innymi względami. Wszystko zrobi o co poproszę. Ale kwiatów przez ponad rok nie dostałam. Kiedyś szliśmy droga. Szła jakąś para . Dziewczynami trzymala róże . Głupia róże. Mi się tak samo zrobiło przykro że ja nawet róży nie dostałam nigdy. On to zauważył. I stwierdził jakie to przewidywalne że dziewczyna się z róży cieszy. Jeju ja chce dostać ta róże .nie ważne że to takie logiczne. Do kina czasem chodzimy. Wino rzadko. Ja czasem starań się coś organizować czy jakiś prezent mu robię . To nie jet tak że tylko wymagam. Może faktycznie szukam dziury w całym. Dlatego napisałam tutaj by poznać inny punkt widzenia. By poczytać i uświadomić sobie że może coś źle robię .
Mozesz jeszcze porozmawiać z nim poważnie, ze po prostu jeśli chciałby Cię uszczęśliwić to mógłby to zrobić w taki sposób i taki.. Powiedz ze rozumiesz ze dla neigo jako faceta to może być mało wazne ale dla Ciebie to bardzo miłe i dużo znaczy. Albo kiedy bedzie jakaś okazja to po prostu powiedz,ze chętnie dasz mu podowiedź co do prezentu i miło by było jakby dał Ci kwiata. Może w końcu ogarnie ? w końcu cały czas sie docieracie i poznajecie swoje oczekiwania a ty musisz je mówić jasno bo faceci sie nie domyślą.
To nie jest tak że chce być królewna. Poprostu tych rzeczy mi brakuje. ja wiem że on mnie kocha . Stara się pod innymi względami. Wszystko zrobi o co poproszę. Ale kwiatów przez ponad rok nie dostałam. Kiedyś szliśmy droga. Szła jakąś para . Dziewczynami trzymala róże . Głupia róże. Mi się tak samo zrobiło przykro że ja nawet róży nie dostałam nigdy. On to zauważył. I stwierdził jakie to przewidywalne że dziewczyna się z róży cieszy. Jeju ja chce dostać ta róże .nie ważne że to takie logiczne. Do kina czasem chodzimy. Wino rzadko. Ja czasem starań się coś organizować czy jakiś prezent mu robię . To nie jet tak że tylko wymagam. Może faktycznie szukam dziury w całym. Dlatego napisałam tutaj by poznać inny punkt widzenia. By poczytać i uświadomić sobie że może coś źle robię .
Też tak miałam - on obiecywał, mówił, że spoko coś się pomyśli, albo że przesadzam i czego ja chce. Myślałam w pewnym momencie, że wydziwiam i w ogóle wymyślam. Aż do następnego chłopaka, który okazał się byc bardzo dobry, domyślny i słuchał tego co mówie. Jemu się zwyczajnie chciało czasem sprawić mi przyjemność. Wniosek? Twój chłopak jest leniwy i nie za bardzo mu zależy.
Aniahania, wypisz proszę od myślników co w minionym tygodniu zrobiłaś, by sprawić przyjemność swojemu chłopakowi.
Tylko że ja mam wrażenie że on to wszystko wie, czasem mówi niby w żartach że jakiego ja mam niedobrego chłopaka bo prezentów nie robi. On jest tego świadomy że ja coś bym chciała ale ciężko mu przejść do zrobienia tego. Nie wiem czemu. Może racja że powinnam o to zapytac w stosownym momencie. Ale ja i boję i wstydze się czasem coś powiedzieć. Moje odczucia. To jest mój odrębny problem. Nikt tego nie zrozumie kto tak nie ma. Z boku to się wydaje proste co to jest wyrazić swoje zdanie do osoby która się kocha. Jak nie było jego to tak myślałam. Dopiero przy nim zrozumiałam że ja tego nie umiem zrobić. Może faktycznie za dużo patrzę jak jest u innych a za mało doceniam tych dobrzych rzeczy
13 2014-12-09 19:08:06 Ostatnio edytowany przez kahahy (2014-12-09 19:13:49)
Aniahania napisał/a:To nie jest tak że chce być królewna. Poprostu tych rzeczy mi brakuje. ja wiem że on mnie kocha . Stara się pod innymi względami. Wszystko zrobi o co poproszę. Ale kwiatów przez ponad rok nie dostałam. Kiedyś szliśmy droga. Szła jakąś para . Dziewczynami trzymala róże . Głupia róże. Mi się tak samo zrobiło przykro że ja nawet róży nie dostałam nigdy. On to zauważył. I stwierdził jakie to przewidywalne że dziewczyna się z róży cieszy. Jeju ja chce dostać ta róże .nie ważne że to takie logiczne. Do kina czasem chodzimy. Wino rzadko. Ja czasem starań się coś organizować czy jakiś prezent mu robię . To nie jet tak że tylko wymagam. Może faktycznie szukam dziury w całym. Dlatego napisałam tutaj by poznać inny punkt widzenia. By poczytać i uświadomić sobie że może coś źle robię .
Też tak miałam - on obiecywał, mówił, że spoko coś się pomyśli, albo że przesadzam i czego ja chce. Myślałam w pewnym momencie, że wydziwiam i w ogóle wymyślam. Aż do następnego chłopaka, który okazał się byc bardzo dobry, domyślny i słuchał tego co mówie. Jemu się zwyczajnie chciało czasem sprawić mi przyjemność. Wniosek? Twój chłopak jest leniwy i nie za bardzo mu zależy.
Moim zdaniem nie można oceniać tak ludzi. Bo To zależy jak sie przy tym zachowuje..jeżeli widac ze robi to specjalnie, jest chamski ,złośliwy...wulgarny i zachowuje sie jak palant . Wszystko wskazuje na to ,ze ma kase a woli wydać na swoje rzeczy niż kupić coś swojej kobiecie i inne tego typu rzeczy to można powiedzieć ze mu nie zależy. Ale są rozne osobowości nie kazdy tak samo okazuje swoje uczucia. Tylko Ona moze wiedziec jaki on jest. A Ty Aniahania - nie bierz sobie wszytskiego do siebie co tutaj piszą bo każdy był w róznych sytuacjach, związach i mają rozne charaktery. To ty decydujesz o tym czy z nim jesteś czy odpowiadaja Ci jego inne ccechy, czy da sie z nim żyć, a nie ludzie na forum. Nie przejmuj się tym bardzo, staraj sie mowic w prost do niego bo to jest tez taka szczerosc w zwiazku
A moim zdaniem obie strony mają trochę racji. Nie oszukujmy się - związek często podtrzymują takie drobne, wzajemnie sobie sprawiane przyjemności. Osobiście nie znam mężczyzny, który na widok kwiaciarki sprzedającej róże nie pomyślałby chociaż raz na jakiś czas o swojej dziewczynie; podobnie jak nie znam kobiety, która raz na jakiś czas nie kupi ukochanemu zimnego piwa czy nie ugotuje ulubionej potrawy. To są takie małe rzeczy, które dowodzą, że nam zależy i troszczymy się o drugą osobę, chcemy sprawić jej przyjemność. Mężczyznom czasami wydaje się, że wystarczy zdobyć kobietę, a potem nie trzeba się już starać, bo "zaklepane". To błąd. Ludzie powinni starać się o siebie przez całe życie. Dlatego nie rozumiem zarzutów wobec autorki. Moim zdaniem w jej związku naprawdę brakuje czegoś istotnego.
15 2014-12-09 20:20:10 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-12-09 20:28:58)
Tak, oczekujesz za dużo. Byc moze problem jest głębiej zakopany, ale z tego co widać to tylko roszczenia księżniczki. Wypaczony obraz prawdziwego związku i wzajemności.
Jak jest dobrze to jest źle, bo nigdy nie jest dobrze. Jestem pewny, że gdyby robił wszystko to byś nie doceniła i tak i tak.
Kobiete trzeba zdobywać i mowi to ta co za równouprawnieniem ;p ?
A ona lezec, pachniec i zawsze mieć za mało i niedobrze? hehe.
Chłopak nie czuje, że nawet to co robi jest jakkolwiek docenione i czuje że wymuszasz.
Podziwiam jego cierpliwosc, bo z opisu wynika że nie jest to typ oschłego, złego, drania, toksycznego itd i zamiast sie cieszyc to jeszcze problem. I nie, nie jest to cieszenie sie byle czym.
Skryta, wrazliwa = a moze po prostu niedowartosciowana, a w konsekwencji marudząca, nie wiedząca czego chce, co jest dobre, a co nie? Na koniec zagubiona, zazdroszcząca, dziecinna. Blablabla. Ja bym sie cieszył, bo inny by nie wytrzymał nawet jakbys wygladala jak milion dolcow, a zakladam ze tak nie jest.
Thepass: nie przesadzaj, że zakup kwiatka - szt. JEDEN, jest dla kolesia, któremu zależy, jakimś wielkim "ugięciem karku" przed kobieta czy pieskowaniem.. Ja rozumiem gdyby ona tego wymagała codziennie, ale ona W OGÓLE nie dostaje.
Poza tym, niejednokrotnie bywa tak- jak pisze Teo- taki facet dla innej kobiety potrafi takie rzeczy robić sam z siebie po zerwaniu z obecną.
no więc o czym to świadczy?
Nie wyciągaj pochopnych wniosków a propos księżniczkowania, zwłaszcza, że autorka pisze, że robi mu z chęcią prezenty.
Uwierz mi, że facetów- pasożytów i nierobów nie brakuje.
Kobiete trzeba zdobywać i mowi to ta co za równouprawnieniem ;p ?
A ona lezec, pachniec i zawsze mieć za mało i niedobrze? hehe.
A gdzie autorka napisała, że tylko leży, pachnie i ciągle jej mało? Napisała jedynie, że ostatnio kwiaty dostała ponad rok temu. Że chłopak nieraz obiecywał, że coś zrobi, ale nic z tego nie wychodziło. Że powiedział, że czeka go romantyczny wieczór z dziewczyną, ale niczego w tym kierunku nie robił. Co moim zdaniem raczej niezbyt dobrze świadczy o jego słowności i zaangażowaniu w związek. Bardzo często jest tak, że jak kobieta mówi, że chciałaby częściej otrzymywać kwiaty, to jest to komunikat: "Czuję się przez ciebie zaniedbywana. Wydaje mi się, że ci na mnie nie zależy".
18 2014-12-09 20:36:11 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-12-09 20:45:50)
Napisała kilka ogólników co robi dla niego, dla swietego spokoju, by inni odpuscili temat. Konkretow zero, jak z reszta w jej sposobie komunikacji ze swoim facetem. Przede wszystkim nie znacie jego zdania. Czy on w ogole tych prezentow chce? Czyzby pierwsza zasada zdrowego zwiazku = dawac prezenty kobiecie?
Sama napisala, ze jest placzliwa, histeryczka, nadwrazliwa, wstydliwa. Tego nie mozna brac na powaznie, bo zawsze bedzie zle takiej.
I zamiast mu konkretnie w danej sytuacji powiedziec co jest nie tak, to ona zaczyna płakać, spławia "bo ja bym chciała wiecej niespodzianek". Roszczenia i owijanie w bawełne, bo sie nie umie komunikować nawet. TO nie jest mowienie wprost, czego on wlasnie oczekuje. Do reszty sie przyzwyczaił po prostu, bo pogada, cos pogada co jest w ogole niezrozumiałe dla faceta i przestanie.
Nie dziwie sie, że zwiazki sie rozpadają o pierdoły.
Nie, nie. Sposob komunikacji do faceta musi byc inny. To ze wy powiecie "nie dajesz mi prezentow" nie znaczy ze on zrozumie to jak "czuje sie zaniedbywana". No to tak nie dziala, bo to myslenie emocjonalne jest, ktore ma drugie dno, milion głębszych znaczen, a nie wprost.
Jak facet ma sie o cos postarac i wie ze musi to sie postara. On wie, ze nie musi i dodatkowo jest stawiany pod sciana jakby to on nie był akceptowany przez nią. Inny by zerwał i tak by było zdrowo, bo po co maja sie męczyc? Jak chce innego to niech ma. Albo dostanie typową kluseczke która by dawała te kwiatki często. I tak byłoby jej zle, bo wtedy brakłoby czegos innego.
Elle Ty tez nie mozesz ocenic, ze jest nierobem itd. wiec dziala to w dwie strony. OK, nie spełnia jej potrzeb. A czy sa wygorowane czy nie, to juz nie ma znaczenia:) Bo ona chce, to tak ma byc. Nigdzie nie napisalem, ze tego kwiatka nie powinien czasem dać, czy byc bardziej romantycznym. Moze by mógł, a moze nie chce, a moze nie umie, a moze ona nie napisała wszystkiego. Spławia ją tak samo jak ona jego. Nie ma przypadkow, ze ludzie podobni sie wiążą, mimo że inni.
Jak facet ma sie o cos postarac i wie ze musi to sie postara.
Czyli jak facet ewidentnie daje ciała to jest to wina kobiety? Ciekawe rozumowanie.
Masz rację - nie wiemy, jak sytuacja wygląda od drugiej strony. Tylko, że autorka wspomniała, że nie jest dla swojego ukochanego pierwszą dziewczyną. Ja rozumiem, że facet może zaniedbywać takie rzeczy w związku ze względu na niewiedzę, ale skoro miał przed nią ileś kobiet, to chyba powinien raczej o nich wiedzieć? Tym bardziej, że dziewczyna mu o tym przypomina. Gdyby mi facet powiedział, że czegoś mu z mojej strony brakuje, to usiadłabym i zastanowiła się nad swoim postępowaniem, a nie spławiała go na zasadzie: "Pogada i przestanie".
Gdyby mi facet powiedział, że czegoś mu z mojej strony brakuje, to usiadłabym i zastanowiła się nad swoim postępowaniem, a nie spławiała go na zasadzie: "Pogada i przestanie".
I mnie właśnie o to chodzi Thepass: "pogada i jej przejdzie". to nawet nie to, że źle się komunikują, tylko kwestia jego podejścia/postawy.
Bycie razem polega przede wszystkim - na UWAŻNOŚCI na siebie na wzajem. Słowa są drugorzędne wobec empatii.
A tu brakuje właśnie współodczuwania po jego stronie. Ja rozumiem, gdyby ona walnęła focha i nie odzywała się 5 dni i kazała mu się domyślać, ale ona mu MÓWI wprost, czasem płacze (no to już chyba trzeba być ślepym, żeby nie zauważyć? a raczej NIE CHCIEĆ celowo zauważyć..) a on - zero reakcji. Nie mówię, że ma polecieć po tego kwiatka w tej chwili, kiedy się rozmowa odbywa, ale nikt mi nie powie, że faceci są na tyle niekumaci żeby nie rozumieć kiedy kobieta jest po prostu smutna, a kiedy załamana i na skraju wytrzymania.
Uważam, że gość się wypala albo wypalił, ale sam sobie jeszcze z tego do końca nie zdaje sprawy.
Chce kwiaty , niespodzianki , prezenty, jakieś szalone rzeczy.
A może jeszcze samolot, helikopter, domek dla lalek, miśka, pieska, króliczka, od mojego misiaczka!
. Autorko, to wszystko jest ok, ale w życiu nie można mieć wszystkiego. Naprawdę o te kwiatki Ci tak chodzi... A spojrzyj na tego faceta i zapytaj się jak się czujesz w jego obecności: dba o Ciebie, szanuje, troszczy się o Ciebie, pomaga w trudnych chwilach? On może nie ma w zwyczaju obdarowywać dziewczyn kwiatami, szalone rzeczy mu nie w głowie, bo jest na przykład poukładany, a prezenty - to mu powiedz co byś chciała dostać. On nie jest taki jak Ty. Jest inny. Pokochaj go takiego, albo zmień na lepszy model jeśli Ci tak nie pasuje.
Oczekujesz też czegoś niemożliwego: że Twój sen o życiu i związku jak z obrazka się zrealizuje. Tak nie będzie. A wiesz.., życie podsyła nam różne scenariusze, stawia osoby na naszej drodze, które nie są takie jakbyśmy chcieli, robią inne rzeczy, mają też swój inny świat, sposób patrzenia, okazywania uczuć i emocji. Może nauczysz się to rozumieć - wtedy te kwiatuszki i niespodzianki przestaną być dla Ciebie tak ważne, a inne rzeczy będą dla Ciebie wartością - jak np. to, że on jest przy Tobie, masz w nim wsparcie.
22 2014-12-09 21:40:22 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-12-09 21:43:53)
e4rs44 nie, problem jest pewnie w samym niedowartościowaniu, więc wychodzi to od tej kobiety. Taki jest opis tego. Jest szansa, że byc moze on jej wartość obniża, ale niczego takiego nie napisała. Jej wartosc obniżają wyobrażenia co powinien robić facet, by sie czuła dobrze (sama ze sobą?). Tak wiec jesli masz problem ze soba, to zawsze bedziesz miała z otoczeniem.
Druga sprawa. Jak było wczesniej?
Czy nagle sie jej zmieniło? Z JAKIEGO POWODU?
Przyklad:
Autorka tematu budzi się rano po filmie i nagle chce tego samego w zwiazku. Niedowartosciowana osoba ciagle sie zastanawia i wynajduje problemy, czy aby na pewno jest kochana, ciagle sie boi. Dobrych rzeczy nie zauważa, tylko te złe. Nadaje im wieksza wartosc. Taka maruda bedzie marudą zawsze. Jak nie kwiatki to bratki, jak nie za mało kasy to za dużo. Albo za dobry facet, albo zawsze zły. To juz kwestia charakteru. Nigdy nie jest dobrze, wiec trzeba sie czepic jednego szczegółu który mowi ze jest zle/bedzie zle, szczegolnie gdy inni mają lepiej. A czy pomyslala by samą byc taką lepszą? Moze w niej jest problem? Czemu ktos ma cokolwiek dawać? Za co? Za te wyrzuty i pretensje?
I teraz ona wybucha dopiero jak jej źle, płacze, a jednoczesnie nie mowi wprost o co chodzi bo jest rozemocjonowana. Pozniej znowu schodzą jej emocje i problem zostaje zamieciony. On zajęty innymi sprawami niz uczucia, bo tak,to jest normalne w męskim mozgu i dobrze, bo to on by jej płakał jak mu zle, bo go nie docenia, jego działań poza samym dawaniem kwiatkow. Ciekawe czy wtedy byłaby dla niego taka wyrozumiała, jak sama oczekuje?
I tak sie tworzy RUTYNA. Cos do czego sie kazdy przyzwyczaja. Do pewnego schematu postępowania miedzy obojgiem ludzi, ktory zaczyna lezec w podswiadomosci. I tu mamy wine opartą na obu stronach, bo obie niczego nie zmieniają w swoim zachowaniu. On nie czuje, ze musi, ona nie czuje, że umie. Ba, nie jest pewna tego, ze tak musi byc.
Mogłaby postawic go pod sciana, ale z racji charakteru to niemozliwe rzeczy w jej stanie. Poza tym jakby sie spinał jej wymaganiami, to by też uznała go za kluche, wiec chemii zero.
Ok, problem moze byc glebiej? Nie jest napisane gdzie. Jesli czuje sie zaniedbywana (niekochana?) TYLKO dlatego, że nie ma kwiatka i nie ma tego co w filmach to to jest robienie problemu dla robienia problemu. Lepiej niech napisze jak to z nimi naprawde jest. Z uczuciami, z seksem, namietnoscia, spedzaniem czasu, jego inicjowaniem spotkan, rozmow, rozwiazywaniem problemow ktore są życiowe, a nie bajkowe.
Dlatego juz lepiej jakby dostawała kwiatki od kolegi, a on by pytał od kogo to? I wtedy dopiero umysł moglby mu sie otworzyc - widzisz, inny moze, inny jest lepszy, on mnie docenia. Manipulacja, ale kazda relacja miedzy ludzmi sie na tym opiera, choc czesciej nieswiadomie. Jak chce sie mieć wpływ na człowieka, to trzeba go wywrzeć, a nie mu pozwalać (hah i jeszcze nagradzać prezentami). Jako facet odbieram to w ten sposob:
dziecko płacze, czuje sie zle, bo nie dało mu sie zabawki, a pozniej przychodzi i sie przytula, wszystko jest ok. I pozniej znowu zobaczylo nowa zabawke i znowu mu zle, ale zaraz przechodzi i znowu sie przytula. Rodzic co powie - sobie kiedys kupisz:) I nie znaczy ,ze rodzicowi nie zalezy. Po prostu to nie polega na spełnianiu zachcianek, bo będą rosnąć u takiej osoby.
A jesli sie wypalił? Tym lepiej dla niej:) Znajdzie sobie bogatego romantyka-empiryka. Od razu. Takiego co bedzie ją zdobywał kwiatami, kolacjami, szalonym zyciem, by sie nie nudziła. Nie czyms innym, np wyglądem:P
I pozniej nie pozwoli mu by z tym skonczył.
Jesli w ogole mu sie zachce starać, bo jesli chce ideału to niech sama bedzie idealna.
thepass, proszę Cię o zapoznanie się z jedną z moich ostatnich wiadomości, w której wyłuszczyłam, jak mężczyzna autorki się zachowuje:
- kiedy usłyszy, że ona chciałaby dostać kwiatka, nie kupi jej go. Nie, nie chodzi o to, żeby biegł po niego w podskokach, ale o to, że wiedząc, czego jej brakuje i że to dla niej w pewien sposób ważne (a przy tym kosztuje parę złotych), nie robi tego. Nie, nie przez tydzień czy miesiąc. Przez ponad rok;
- obiecuje, że coś wymyśli, razem coś porobią, że zrobią "coś szalonego". Daje obietnice bez pokrycia zamiast powiedzieć: "Nie, to nie w moim stylu, ja jestem spokojnym chłopakiem, ale chętnie z tobą spędzę czas";
- roztacza wizję romantycznego wieczoru. Na wizji się kończy;
- bardzo wyraźnie podchodzi do sprawy na zasadzie: "Ona pomarudzi trochę i przestanie".
Moim zdaniem w tym tak naprawdę tkwi problem, a brak kwiatka i obrazków rodem z komedii romantycznej to tak naprawdę szczyt góry lodowej.
Jestem trochę w szoku na pojazd po mnie. Ale okej sama tego chciałam żeby ktoś mnie prowadził na ziemię. Tak jestem niedowartościowana. Wiem o tym. Wiem też że mój chłopak mnie kocha. Dużo razem czasu spędzamy. Jest mi dobrze. Nie chce mieć innego faceta nie lecę na kasę i prezenty tak jak tu nie którzy oczekują. Nigdy nie chciałam nic od niego za to że ja coś dla niego robię kupię czy za coś zapłace. A często to bardzo robię . Może i racja że nie będę miała życia jak w bajce. Ale skoro mam taki problem, mój chłopak o tym wie, że wystarczy jakąś głupota by mi zrobić przyjemność a jednak tego nie robi to coś jest nie tak. Rozmawiałam dziś chwilę na ten temat z nim. Powiedział że on taki jest . Chyba muszę to akceptować. A tak propo to że jestem wrażliwa i że zdarza mi się płakać nie znaczy że jestem histeryczka. Ludzka rzecz że robi się przykro. Jednym częściej jednym rzadziej. Mi widać częściej. To jest mój problem. Nie chce tego i walczę z tym . Każdy ma jakieś wady i słabości. Wy też na pewno macie. Więc proszę o szacunek do moich
25 2014-12-09 22:07:57 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-12-09 22:14:14)
Ale to nadal jest tylko czepienie się JEDNEJ sprawy, czyli romantyzmów, jako najwiekszego problemu w zwiazku. On swoje pogada, ale i ona swoje pogada.
On tez mowi jej "przestan na mnie wymuszać" (bo sie czuje z tym zle, jako brak akceptacji jego osoby), a jakos nie przestaje ![]()
Robią to samo, ale w innej formie. Nagle przestali do siebie pasowac, czy ktoś zmienił swoje postępowanie, hm? Ona nie pisze nic o jego zmianie, tylko ona zaczęła wymuszać, a on ją zbywać bo go to przytłacza.
I tak sie dzieje bo jest na to przyzwolenie. Skad wiemy czemu nie powie pas? Ze nie, nie będe kupował ci kwiatkow, nie będe robił kolacyjek. Nie wiem, moze jest strachliwy jak ona. I nawet jesli, to z jakiego powodu jej strachliwosc tu wybaczac, a jemu nie? Nie widze powodu.
No i przyszło rozwiązanie. Jak widać problem z niczego, bo sie nic nie zmieni.
Niczego nikt nie musi akceptowac. Jesli chcesz szanowania nadwrazliwosci, to uszanuj ze on nie jest romantykiem. Czemu ciagle widze, ze to w jedną strone ma działać i kobieta moze wszystko?
Kto nakazuje by romantyzm był dobry i dawanie kwiatkow o czymkolwiek swiadczyło? I ze to jedyna słuszna 'droga milosna'?
Zaden pojazd, uswiadomienie gdzie tkwi problem. Bez tego to mozna sie bujać.
PS na czym ta walka polega?
Boże, jakie to szczęście mieć takie problemy...
Wiesz no - masz rację. Mógłby się trochę bardziej postarać a przede wszystkim - dotrzymywać obietnic (moje motto w tej materii: pacta sunt servanda). Jeżeli coś powiedział a nie robi... Jak dla mnie to nie jest OK
I rację mają Ci co piszą byś nieco wyszła ze świata filmu a weszła do "reala" ![]()
Po pierwsze, łzy i fochy, to bardzo zła metoda na przekonanie kogoś do swoich racji. Jedyne co się osiąga to zmęczenie, irytacja i składanie obietnic na odczepnego, bo w ten sposób atakowany człowiek stara się jak najszybciej wydostać spod tej ściany pod którą został postawiony.
Po drugie, snucie wewnętrznych fantazji i oczekiwanie, że druga połowa ma kryształową kulę i w myślach czyta, jest po prostu nieracjonalne.
Jeżeli, Aniahania, chcesz mieć jakieś efekty, to zacznij od spokojnego komunikowania, bez potoków łez, że chciałabyś tego kwiatka co tydzień (czy czekoladki czy coś innego).
29 2014-12-10 10:40:46 Ostatnio edytowany przez Eileen (2014-12-10 10:41:41)
Ja rozumiem, że wszyscy, którzy uważają, że autorka ma rację, bo facet powinien jej okazywać uczucia w taki sposób, jakiego ona sobie życzy, uznaliby też, że autorka musi się zgodzić na anal, seks w trójkącie i imprezę swingersów, jeśli facet by o to prosił, a ona nie miała ochoty? A jeśli nawet nie zgadzać się często, to chociaż raz na jakiś czas? ![]()
Eileen, ani nie twierdzę, że facet musi latać z różyczkami co tydzień, ani Autorka spełniać każdą jego zachciankę. Nie na tym związek polega.
W związku natomiast liczy się komunikacja i kompromisy, których obydwu tu brakuje. Zamiast rozmawiać, Aniahania urządza maratony płaczu i emocjonalnego terroru. Zamiast rozmawiać, jej facet chowa głowę w piasek i rzuca obietnice bez pokrycia. Ona atakuje, on jej ucieka. A przecież można by na spokojnie pogadać- Aniahania by przyjęła do wiadomości, że jej chłopak to nie jasnowidz; on by zrozumiał, że ten kwiatek co jakiś czas jej do szczęścia potrzebny.
31 2014-12-10 11:07:57 Ostatnio edytowany przez Aniahania (2014-12-10 11:09:52)
Po pierwsze nie obrazam się na niego o to, po drugie nie oczekuje tego co tydzień tylko raz na jakiś czas. Miło by mi było tak po prostu. A to że mi łzy popłyną to taki charakter. Nic nie zrobię. Nie próbuje łzami tego wymuszać. To nie tak. ( halo terror emocjonalny to nadintererpretacja )Może inaczej by było gdyby poprostu on nie obiecywał i nie wspominał o tym. Wtedy nie robilabym sobie nadziei. A jeżeli chodzi o jego jakieś prośby. To nie jest tak że on mi mówi ja obiecuje a potem nagle się wycofuje. Więc to jest troszkę różnica. Dużo osób pisze że powinnam wejść w świat reala. Ale jak ja widzę takie sytuację też w realu, te których mi brakuje. Więc chyba jednak się da. No ale wiem że każdy jest inny i może on nie czuje potrzeby w ten sposób mi dawać jakiś tam rodzaj szczęścia. Przynajmniej próbuje to zrozumieć
Eileen, ani nie twierdzę, że facet musi latać z różyczkami co tydzień, ani Autorka spełniać każdą jego zachciankę. Nie na tym związek polega.
W związku natomiast liczy się komunikacja i kompromisy, których obydwu tu brakuje. Zamiast rozmawiać, Aniahania urządza maratony płaczu i emocjonalnego terroru. Zamiast rozmawiać, jej facet chowa głowę w piasek i rzuca obietnice bez pokrycia. Ona atakuje, on jej ucieka. A przecież można by na spokojnie pogadać- Aniahania by przyjęła do wiadomości, że jej chłopak to nie jasnowidz; on by zrozumiał, że ten kwiatek co jakiś czas jej do szczęścia potrzebny.
Kiedy byłam gówniarą (no, w każdym razie bardziej niż teraz
), miałam lat 14/15, to byłam z chłopakiem 4 lata starszym. I to był wiek, w którym też chciałam "być księżniczką", chociaż i tak w mniejszym stopniu niż moje rówieśniczki, ale tak czy inaczej chciałam kwiatków, kolacji przy świecach, romantycznych spacerków i tego wszystkiego. A chłopak był bardzo opiekuńczy, kochał i... zamiast kwiatków naprawiał komputer, pompował koła od roweru, dbał, żebym się ciepło ubrała, woził samochodem, jak było trzeba itd. itp. I fakt, najpierw chciałam wymagać kwiatków i serenad pod balkonem, ale potem hm... dlaczego on ma się zachowywać tak, jak ja chcę, czemu moje sposoby okazywania miłości mają być lepsze? Zwłaszcza, że np. na seks nie byłam gotowa, więc bym się nie zgodziła, gdyby chciał. Nie chciałam też z nim iść na jakąś ważną imprezę w liceum, bo po prostu nie miałam ochoty - jemu zależało, ale nigdy nie naciskał. Więc skoro on mi pozwalał okazywać uczucie na mój sposób, to ja pozwoliłam jemu na jego. Ważne, by w ogóle dostrzegać sygnały, że zależy, ale wymagać zmiany? A fe.
Witam! Niezaleznie od oczekiwan autorki sa rowniez oczekiwania chlopaka i wiecie co, wydaje mi sie ze chlopak rowniez oczekuje czegos od dziewczyny. Oczekuje lojalnosci, oddania i tego ze ma byc wyjatkowa a wiec nie leciec na bukieciki, roze i inne czekoladki ale buduje swoja wizje mocno stapajac po ziemi. Podswiadomie wybiera dziewczyne stala, ktora w przyszlosci nie poleci za pierwszym lepszym w momencie kryzysu w malzenstwie, kiedy pocieszyciel zacznie jej slodzic komplementy. Tak mysli chlopak i byc moze sie co do dziewczyny myli.
Dziękuje! Muszę się nauczyć bardziej doceniać te formy okazywania uczuć które mam. A jest ich dużo. Tak jak sobie myślę teraz, a mniej skupiać się na tych. Może on kiedyś zechce zrobić coś z tych rzeczy o których wspominałam.
Aniahania, nie zrobi "rzeczy których Ty chcesz" jak mu na spokojnie nie wyjaśnisz co to są za rzeczy. No sorry, nawet jak tęskliwie, ze łzami w oczach, będziesz się gapić na sklep z kwiatami, TO TO NIE JEST jasny komunikat. To są fochy małego dziecka.
To czy Twój chłopak zechce Ci robić przyjemności na jakie masz ochotę, to zupełnie inna sprawa, ale prawdopodobieństwo tego jest większe, jeżeli będziesz to potrafiła mu spokojnie powiedzieć- wtedy wie na czym stoi, a nie czuje się naciskany, przypierany do muru, jak jest na chwilę obecną.
Witaj Aniahania, mam podobą sytuację do Twojej, ale jestem z partnerem troszkę dłużej. Na początku dawał mi prezenty z okazji różnych świąt, urodzin itp. Bez okazji nigdy nic mi nie dał, ale ja jemu też nie. Dostałam kwiaty bez okazji może raz w ciągu tych 6 lat... Potem gdy Luby wyjechał za granicę to prezentowanie zanikło, bo święta spędzamy osobno, ale raz byłam u niego i wypadły moje urodziny. Nie dostałam nic. Powiem tak, było mi przykro, nie powiem, że nie. Ale nie robiłam z tego tragedii, ponieważ mój teraz już mąż ma inne zalety, które przyćmiewają tą "wadę". On po prostu taki jest... zaakceptowałam to i nie dobieram sobie do głowy, że mnie nie kocha, że mu na mnie nie zależy. Po prostu on nie czuje, że musi to robić, wie, że jestem już jego na 100% i nie musi mnie zdobywać w ten sposób. A nadrabia przytulaniem, czułością, komplementami. Po za tym jest wartościowym człowiekiem, stałym w uczuciach, zrównoważonym i racjonalnym. Doceniam to i cieszę się z tego co mam. Tak się składa, że byłam kiedyś w związku z romantykiem, który robił mi niespodzianki i dawał kwiaty bez okazji. Ale zdradzał mnie, bo nie potrafił zachować obojętności wobec innych kobiet. Kochliwy był i emocjonalny. Mój obecny jest jaki jest, ale na prawdę mnie kocha. Jest taka piosenka:
"Miłość to nie pluszowy miś ani kwiaty.
To też nie diabeł rogaty.
Ani miłość kiedy jedno płacze
a drugie po nim skacze.
Miłość to żaden film w żadnym kinie
ani róże ani całusy małe, duże.
Ale miłość - kiedy jedno spada w dół,
drugie ciągnie je ku górze. "
Myślę, że nasi mężczyźni to taki typ trochę egoisty, skupionego bardziej na sobie i myślącego przyziemnie. Prawdziwy problem z nimi to nie prezenty, czy ich brak, ale brak inicjatywy i energii do starania się. Zauważyłam to u mojego męża dawno temu, że często jest bierny i mało wyczulony na moje słowa. Nie koduje moich komunikatów-to jest problem i z tym zaczęłam walczyć. I powiem Ci że mi się udaje. A jak? Daje mu dobry przykład: jestem mega wyczulona na jego potrzeby, koduje jego słowa, wyłapuje ciche komunikaty, on to dostrzegł i zaczął zachowywać się podobnie. Kiedyś nie był troskliwy, a pod moim wpływem zrobił duże postępy. Gdy jestem chora to skacze w okół mnie, że aż mi głupio:). Mam w planie też przywrócić do naszego związku zwyczaj prezentowania i niespodziankowania. Wiem, że jeśli ja zrobię mu prezent to on odwdzięczy się tym samym.
Witaj Aniahania, mam podobą sytuację do Twojej, ale jestem z partnerem troszkę dłużej. Na początku dawał mi prezenty z okazji różnych świąt, urodzin itp. Bez okazji nigdy nic mi nie dał, ale ja jemu też nie. Dostałam kwiaty bez okazji może raz w ciągu tych 6 lat... Potem gdy Luby wyjechał za granicę to prezentowanie zanikło, bo święta spędzamy osobno, ale raz byłam u niego i wypadły moje urodziny. Nie dostałam nic. Powiem tak, było mi przykro, nie powiem, że nie. Ale nie robiłam z tego tragedii, ponieważ mój teraz już mąż ma inne zalety, które przyćmiewają tą "wadę". On po prostu taki jest... zaakceptowałam to i nie dobieram sobie do głowy, że mnie nie kocha, że mu na mnie nie zależy. Po prostu on nie czuje, że musi to robić, wie, że jestem już jego na 100% i nie musi mnie zdobywać w ten sposób. A nadrabia przytulaniem, czułością, komplementami. Po za tym jest wartościowym człowiekiem, stałym w uczuciach, zrównoważonym i racjonalnym. Doceniam to i cieszę się z tego co mam. Tak się składa, że byłam kiedyś w związku z romantykiem, który robił mi niespodzianki i dawał kwiaty bez okazji. Ale zdradzał mnie, bo nie potrafił zachować obojętności wobec innych kobiet. Kochliwy był i emocjonalny. Mój obecny jest jaki jest, ale na prawdę mnie kocha. Jest taka piosenka:
"Miłość to nie pluszowy miś ani kwiaty.
To też nie diabeł rogaty.
Ani miłość kiedy jedno płacze
a drugie po nim skacze.
Miłość to żaden film w żadnym kinie
ani róże ani całusy małe, duże.
Ale miłość - kiedy jedno spada w dół,
drugie ciągnie je ku górze. "
Myślę, że nasi mężczyźni to taki typ trochę egoisty, skupionego bardziej na sobie i myślącego przyziemnie. Prawdziwy problem z nimi to nie prezenty, czy ich brak, ale brak inicjatywy i energii do starania się. Zauważyłam to u mojego męża dawno temu, że często jest bierny i mało wyczulony na moje słowa. Nie koduje moich komunikatów-to jest problem i z tym zaczęłam walczyć. I powiem Ci że mi się udaje. A jak? Daje mu dobry przykład: jestem mega wyczulona na jego potrzeby, koduje jego słowa, wyłapuje ciche komunikaty, on to dostrzegł i zaczął zachowywać się podobnie. Kiedyś nie był troskliwy, a pod moim wpływem zrobił duże postępy. Gdy jestem chora to skacze w okół mnie, że aż mi głupio:). Mam w planie też przywrócić do naszego związku zwyczaj prezentowania i niespodziankowania. Wiem, że jeśli ja zrobię mu prezent to on odwdzięczy się tym samym.
Dziewczyny w takim samym wieku, a jak diametralnie różne oczekiwania i podejścia do związku. Anemonka2, gratuluję, podobają mi się takie kobiety w małżeństwie.
Mam podobną sytuację z kwiatami, dostałam 3 razy. Wie, że chciałabym dostać, często widzę jak inne dostają. Mój powiedział, że ma pewną sytuację, że nie lubi kwiatków. Według mnie kiedyś ktoś odrzucił jego kwiaty i dlatego teraz ja cierpię, a być może kolejna (nauczony na błędzie) będzie nimi obsypywana. Los pokaże, głowa do góry
Nie wyolbrzymiajmy, że autorka jest księżniczką, ona po prostu chciałaby mieć drobny gest za 5zł albo mniej. Czujemy się wtedy kobieco, przynajmniej ja tak to postrzegam. Czy kwiatek raz na 3 miesiące to aż tak wiele? Czemu dziadek koleżanki kupuje babci często kwiaty, a ona wciąż czuje się tak samo wyjątkowo? Nie rozumiem mężczyzn, to nie prośba o zmianę czegoś istotnego tylko malutki gest. U mnie rozmowy nie pomogły jak na razie, a było ich sporo. Czas pokaże. Życzę Ci cierpliwości.
39 2014-12-11 22:18:10 Ostatnio edytowany przez mar3 (2014-12-11 22:19:38)
Widzisz ty jestes taka ze z takich powodow nie wiadomo czemu placzesz a on jest taki ze nie mysli o tym nie jest takim facetem wiec musisz sie pogodzic i tyle a jak ci nie pasuje to poszukaj soebi takiego co ci bedzei ciagle kupowal bo sa i tacy co co tydzien kwiatki i inne pierdlowy jakie sromantyczne kolacyjki przy swiecach itp. sa rozni ludzie znajdz sobie odppwiedniego jak ci nie pasuje a nie meczysz soebie i jego zwlaszca a jego cierpliwosc tez sie moze skonczyc. Kazdy jest inny czy to facet czy dziewczyna nie wszystkie sa takie ze wino i kolacja itp. sa i takie normalnie stapajace po ziemi a nie jakimis marzeniami, kolacyjki i prezenty czy co chwile kwiaty. Wiec albo dajesz za wygrana bo jego nie zmienisz albo szukaj innego bo pozniej jescze wam wieksze klotnie tylko z tego wyjda.