Hej. Przyszłam prosić o pomoc, bo nie wiem co mam zrobić. Mam już kilka związków na koncie, teraz jestem z fajnym, rozumiejącym, nie kłótliwym chłopakiem, (jestem po toksycznym związku). I mimo że nie jestem jakaś super uczuciowa to jest nam razem fajnie. Docenia mnie. Niestety, na początku związku pojawił się problem jego napięcia seksualnego, ale jakos to zwalczliśmy, ale teraz, po kilku miesiącach jest to samo. Jesteśmy razem od pazdziernika ale kręciliśmy od sierpnia zeszłego roku. Dziś napisał do mnie tak:
"Jakby to nie zabrzmialo zbudowało mi się duże napięcie seksualne i mnie trzyma cały czas." na co mu odpowiedziałam że, "to moze frustracja przez wlasnie nie ulzenie sobie? bo my przeciez robilismy rzeczy jak bylam u ciebie, jestes mezyczyzna moze cie czesciej trzymac"
na co on do mnie, że
"Tak, ale chciałoby się więcej, też jest kwestia tego że mimo że jestem szczęśliwy z tobą to i tak rozglądam się czysto wygladowo na inne baby co no nie ma sensu bo skoro jest się szczęśliwym to po co to psuć. Nie mówię że staram się zrobić krok w bok czy cokolwiek ale, nwm, jestem ciekaw seksualnie, wychodzi tu mój brak doświadczeń, ale nie mniej nie mam zamiaru ciebie ranić wystawiać ani nic. Poprostu myśli same się pojawiają na zasadzie jakby to było"
Odpowiedziałam mu, (bo to bardzo szanujący mnie chłopak) że rozumiem to, "Wiem ze jestes pozadny i szanujacy, martwi mnie to ze no jest u nas okej, ale ja nie do konca mam wplyw na to, ze nie miales doswiadczen, nie wyszalałes się, bo z tego co mowisz, chyba tego potrzebujesz?"
na co on, że
"Kwestia jest jeszcze taka, że nie ma szans dla mnie zrobienie czegoś takiego w sensie wyrwanie baby na imprezie i wspólnych figli tak o. Więc nie ma szans na to także z drugiej strony. Tutaj pozostaje tylko kwestia domysłów i rozmyśleń"
rozmowa toczyła się jeszcze dalej, ale nie doszliśmy do konkluzji. Ja się rozemocjonowałam, on uznał, że czuje ze zostalo to odwrocne do gory nogami i że:
"Nie, bo nie mam powodu podchodzić bo jest mi dobrze z tobą. Mówiłem że ma to dwie strony. Po pierwsze nie zrobię tego bo mi dobrze z tobą a po drugie nie zrobię tego bo to nie zadziała tak "dobrze" jak w filmach, pozatym to nie moje klimaty aby szukać panienek na wieczór, wolę coś bardziej stalowego" i że "w sumie to przyszedlem się wygadać i po wsparcie ale sytuacja została dziwnie odwrócona i czuję się tym złym w tym wszystkim mimo że do niczego nie doszło".
Co na to poradzić dziewczyny? Jestem bardzo zmieszana, czuję się jakby zdradzona mimo że do niczego nie doszło i nie ukrywam, że czuję się trochę jak idiotka będąc proszona o wsparcie kiedy on mi mowi takie rzeczy??? Osttanio oboje się opuściliśmy, ja przytyłam kilka kilogramów i nie jest bardzo super, ale nie jestem gruba - jednak to wzmacnia moje przekonanie, że sie juz nie podobam?
Szczerze nie wiem co na to poradzić. On mówi ze jest mi ze mną dobrze, bardzo często mówi ze cieszy się, że mnie ma i jest troskliwy, ale teraz to. Nie mam pojęcia co z tym robić, on jest we mnie zawiedziony, że nie dostał w spracia, a mnie aż odrzuciło to, co mi powiedział.
Jakieś rady? Dodam, że ja mam 23 lata, a on 24.