Witam, pierwszy raz zabieram głos na takim forum, gdyż zawsze liczyłam na swój rozsądek i intuicje ale z tym co dzieje się w moim życiu obecnie nie umiem sobie poradzić. Jestem w 9 m-cu ciąży do rozwiązania zostało mi 2 tygodnie, przed paroma dniami podczas wizyty u ginekologa dowiedziałam się że mam jak najwięcej wypoczywać i oszczędzać się bez nerwów; stresu, ale to nie możliwe. do tej pory pracowałam i próbowałam utrzymać dom, od 3 lat jestem po rozwodzie a od roku jestem z mężczyzna który wydawało mi się ze jest tym z którym chce przejść przez życie. Ale widocznie się pomyliłam. Wiem nie jedna z Was powie głupia od razu zaszła w ciąże zamiast poznać dobrze partnera. Może i tak ale nie ma ludzi nie omylnych prawda? Ale wracając do meritum nurtującej i pogrążającej mnie sytuacji jest moja bezsilność w następującej sytuacji. Mój Partner z poprzednią Kobietą kupił psa i teraz Ona po 6 latach kazała mu go zabierać gdyż wyjeżdża z kraju i że pies jest dla niej obciążeniem, my niestety nie mogliśmy wziąść tego psiaka do domu gdyż to owczarek podhalański, mieszkamy w bloku a ponadto moja Córka jest z podejrzeniem astmy więc to rozwiązanie odpadało. Więc zaczęliśmy szukać do wynajęcia dom lub część domu z podwórkiem, mieliśmy na to 3 dni. Ja w 8 miesiącu ciąży i poszukiwania nowego domu. Znaleźliśmy około 60 km od obecnego miejsca zamieszkania, z powodu zawodów w jakich pracujemy było to możliwe. I właśnie tu zaczyna się cała sytuacja, więc tam już na piętrze mieszkają ludzie - ponoć młode małżeństwo, problem polega na zachowaniu tej kobiety. Po raz pierwszy jak pojechaliśmy obejrzeć to mieszkanie to nie zastaliśmy nikogo, po telefonie do właściciela pojechaliśmy drugi raz i spodobało nam się cisza spokój ludzie zapewniający że nie są konfliktowi. Podpisaliśmy umowę i tu wszystko się zaczęło, pierwszą sytuacją jeszcze przed moim "aresztem domowym" - czyt. obowiązkowym leżeniem w łóżku z powodu przeforsowania organizmu , byl atak z siekierą jej męża na podhalana gdzie gdyby psu się noga nie zaplątała w łańcuch został by facet pogryziony. Po zwróceniu mojej uwagi Partnerowi który już tam przebywał parę dni o lepszym poglądzie na zachowanie tych ludzi usłyszałam przesadzasz. Ok, nie skomentowałam tego dopiero gdy moja Kolęzanka która ze mną tam była potwierdziła że widziała sytuacje usłyszałam no wiesz Magda - kobieta z piętra - to spoko kobieta i na pewno to wytłumaczy. Do mojego Partnera ponoć powiedziała że jej mąż myślał że ten pies ma krótszy łańcuch, natomiast do mnie kiedy do niej zadzwoniłam i powiedziałam że jeżeli taka sytuacja się powtórzy zgłoszę zaistaniałą sytuacje właścicielowi obiektu usłyszałam i tu cytuję "... Mój Mąż powiedział że pies jest w nowym miejscu i działa obronie na agresywne ruchy..." - nie było by w tym nic dziwnego gdyby nie to że akurat mój Partner powiedział te słowa do niej, więc coś mi zaczęło się nie podobać po 3 dniach od momentu kiedy mój Partner tam zamieszkał bo oczywiście psiak nie może być sam a my nie możemy tam zamieszkać gdyż musi odnowić odmalować mieszkanie i łazienkę odnowić gdyż jest tam jeden wielki syf, mój Partner dzwoni do mnie rozmawiamy i nagle słyszę jak mówi wiesz rozmawiałem dziś z Magdą i Ona jest taka nieszczęśliwa bo urodziła martwe dziecko - ja wiem że każdy by dostał na głowę jeśli by taka sytuacja zaistniała, ale żeby obcemu Mężczyźnie po paru dniach opowiadać takie rzeczy? Czyż to nie dziwne? Następną sytuacją która mnie zdziwiła jest taka że jej Mąż wyjechał do pracy na miesiąc za granicę, ledwo On wyjechał a do niej inny już na noc przychodzi a jak się jej zapcha odpływ pod prysznicem to woła mojego Partnera żeby jej wyczyścił, a to butla z gazem się kończy to żeby podjechał jej kupić, a to żeby rozpalił pod piecem c.o bo Ona mimo że twierdzi że z wioski to nie umie rozpalić bo ponoć jej się kopci. Ciągle go absorbuje tak, że mieszkanie do którego powinniśmy się wprowadzić i być jak Rodzina nadal nie nadaje się do zamieszkania chociaż minął już miesiąc. Malo tego mój Partner wczoraj powiedział mi, że On nie ma rafinerii i nie będzie tak często przyjeżdżał bo po chleb mogę sobie według niego wyjść mimo zaleceń że mam leżeć i odpoczywać, mimo zapewnień na początku że do końca ciąży będzie przyjeżdżał co dwa dni na wieczór, noc i ranek, ostatnimi czasy był tylko wczoraj i to przyjechał rano a pojechał wieczorem z tekstem że go zatrzymuję tylko, bo wymieniał kratkę w łazience nic nie zabezpieczył i wszedzie było pełno pyłu od ciecia fleksem
( oczywiście ktoś musiał posprzątać wiec ja z Córka 6 letnią sprzątałam. Dobrze, że mam pomoc przy zaprowadzaniu i odbieraniu dziecka z przedszkola, pomaga mi moja Ciocia. Więc ranki i południa mam na odpoczynek, później Małej daję po powrocie obiad pobawimy się kolacje i wieczorem marze już tylko o tym,żeby się położyć gdyż nie wyrabiam na ból kręgosłupa. Mało tego przy odjezdnym usłyszałam, że On zaprosi Magde na kawę bo nie ma zamiaru żyć jak dzik a przecież to jego "koleżanka" jest. Po prostu nie wiem co o tym myśleć, On krzyczy złości się że jestem zazdrosna i żałosna że żebram o jego czułość dotyk, zainteresowanie, o kontakt z nim. Widzę że go tracę bo Ona go omotuje, powiedział do mnie Ona jest delikatna kobieca to ja muszę rozpalać nosić zakupiony węgiel o kobietę się dba, a Ty jesteś silna dajesz radę - bo nie umiem się skarżyć, bo dbam by był ten dom, bo żyjemy z Córką z tego co odłożyłam gdyż pierwszy ZUS dostanę dopiero 10 grudnia - On nawet nie daje na witaminy nie mówiąc już o wszystkich innych badaniach i wizytach u lekarza gdzie chodzę sama. Czuję że powinnam od niego odejść zacząć nowe życie tylko z dziećmi ale On na moje sugestie i zapytania że może będzie lepiej, że się rozstaniemy twierdzi, że mam fanaberie. Proszę pomóżcie mi to zrozumieć bo ja tego nie jestem w stanie zrozumieć i coraz bardziej robi się płaczliwa a także zaczynam popadać w depresje.
Podobne tematy
Moim skromnym zdaniem trzeba się jej pozbyć ponieważ próbuje rządzić nie tylko swoim ale i twoim mężem...
3 2014-12-10 00:53:02 Ostatnio edytowany przez natkap (2014-12-10 00:53:26)
Co z tego, że zaczniesz ją oczerniać, jak on ma swoje racje?
Rozumiem Cię, bo mnie też denerwuje takie zachowanie w facetach, ślepi są.
Jeśli Twój facet woli dbać o sąsiadkę, zamiast o swoją Kobietę - zadzwoń po fachowca, bądź jakiegoś kolegę, wtedy mu się zrobi głupio, że musiałaś prosić innego mężczyznę, bo Twój jest jakby to powiedzieć.... w tej chwili bezużyteczny.
Tylko nie rób tak tego złośliwie, bo sęk w tym, by zrozumiał, że poczułaś się, że nie ma męskiej ręki w domu. ![]()
Głowa do góry, trzymam kciuki za Ciebie.
I na pewno Cię kocha, w końcu z Tobą jest, a ta sąsiadeczka to po prostu robi takie wrażenie niewiniątka, a on to łyka.
pewnie powiecie, że jestem bezduszna, ale osobiście najbardziej przejęłam się losem psa i mam nadzieję, że z nim wszystko w porządku... gdyby na mojego psa ktoś ruszył z siekierą, to bym skur* nie darowała, nasłała na niego policję, sprawę zgłosiła do prokuratury i jeszcze ściągnęła na łeb telewizję i obrońców praw zwierząt... ale to ja
5 2014-12-10 01:16:17 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2014-12-10 01:27:35)
Ech... No cóż, ja tak delikatny i dyplomatyczny nie będę.
No jak to? Autorka lada chwila ma rozwiązanie, powinna wyjątkowo na siebie uważać i w zasadzie dobrze byłoby, aby ktoś koło niej był ...a on sie buja z nową sąsiadką-koleżanką pod pretekstem jakichś prac remontowych i "pomocy"? To żałosne, tym bardziej, że powinien również dbac o potrzeby partnerki (lekarz, leki itp) i nawet nie tylko zostawiać jej na takie rzeczy kasę, ale kupować!
Noż kur...a! Co to ma być? Cackać sie z tak postępującym facetem? Co to jakiś gluś niepełnosprawny? Bo spłodził dziecko? Dlaczego Ty się, Autorko w ogóle go pytasz o rozstanie? Nie wiem, nie rozumiem Twojego toku myslenia, ale czy Ty uważasz, że wszystko jest ok z jego strony? Nawet sam fakt jakiejś pracy wykonanej bezmyslnie - czym przysporzył Ci pracy - w obecnej sytuacji jest zastanawiające... Nie pojmuję, że sa tu rady, rady kobiet, by ...delikatnie go traktować. Moze jak sie okaże, ze ta nowa kolezanka to juz nie tylko koleżanka - też będą takie porady? Żeby facecik sie ...nie zraził czasem i nie zostawił samej Autorki? Cholera jasna! Nie pojmuję... A kopa w dupę, skoro taki z niego partner i opiekun swej ciężarnej partnerki, dodatkowo "zauroczony" nową koleżanką.
pewnie powiecie, że jestem bezduszna, ale osobiście najbardziej przejęłam się losem psa i mam nadzieję, że z nim wszystko w porządku... gdyby na mojego psa ktoś ruszył z siekierą, to bym skur* nie darowała, nasłała na niego policję, sprawę zgłosiła do prokuratury i jeszcze ściągnęła na łeb telewizję i obrońców praw zwierząt... ale to ja
Masz rację, też mnie to ruszyło,ale tak sie rozpisałem nad tym traktowaniem faceta, że pominąłem tą kwestie...
Też dziwnie to odebrałem, takie bagatelizowanie zachowania (agresji) jakiegoś sąsiada z siekiera... Rozszarpałbym chyba...
To nie jest bezduszność... Sam mam psa i gdyby cos takiego, to...