Witam,
może zacznę od tego, że byłam z chłopakiem 3 lata ( teraz już nie jesteśmy razem, ale w sumie to jest początek mojej historii.). Na początku jak to zawsze bywa było pięknie, kochaliśmy się bardzo. Później wiadomo pojawiły się różne problemy, inne charaktery, inne podejście do życia... Ja myślałam o nas bardzo poważnie, strasznie go kochałam, chyba za bardzo. byłam o niego chorobliwie zazdrosna, świata poza nim nie widziałam.. Po 2,5 roku związku dowiedziałam się ze mój ukochany nie jest wobec mnie w porządku, okłamywał mnie. ja wszystko bardzo przezywałam zdecydowanie za bardzo. chciałam dać mu szansę to naprawić, ale nigdy nie przeprosił mnie sam z siebie wszystko musiałam z niego wyciągać nawet głupie "przepraszam" dlatego nie mogłam o tym wszystkim zapomnieć. I tak targaliśmy się jeszcze przez pół roku. ON wyjechał do pracy za granicę , między nami dalej było chłodno, nigdy nie uważał na słowa wyzywał mnie od głupich, nienormalnych, poje**ch ale znosiłam to, nie potrafiłam odejść. Kiedy był w Anglii posunął się o wiele za daleko... zaczął wyzywać mnie od suk, szmat itp.;/ świat mi sie zawalił. a ja nadal kochałam ;( Kiedy wrócił powiedział, że odchodzi , że mnie nie kocha żebym spier**ła.nie mogłam się pozbierać, nie miałam już nawet czym płakać. Kochałam i nienawidziłam ;(
Niedługo po rozstaniu poznałam chłopaka. bardzo dobrze się rozumieliśmy, znał moją przeszłośc , wiedział co przeszłam ,pomagał mi, on tez był kiedyś w długoletnim nieudanym związku.. zaczeliśmy się spotykać coraz częściej. Sama nie wiem dlaczego dopuściłam do tego, dopiero rozstałam się z moim ukochanym, chyba po prostu brakowało mi czułości, osoby która się mną zaopiekuje, która będzie dbać troszczyć się i kochać.. On taki właśnie był. zakochał się we mnie. Zostaliśmy parą. Mi odpowiadało to że jest zawsze blisko, że liczy się z moim zdaniem i mogę Mu ufać, czego brakowało w moim poprzednim związku. Początkowo nie myślałam o byłym, ciągle dowiadywałam się czegoś na jego temat, jak się dobrze bawi beze mnie, co pomagało mi się odsuwać od niego. Skupiałam się wtedy na tym nowo poznanym chłopaku. Jestł taki jaki zawsze chciałam żeby był tamten. Po kilku tygodniach odezwał się K (mój były).. pisał że żałuje, że podjął złą decyzje, pytał co u mnie, co robie , jakby się nic nie stało.. mówił że kocha , ze chciałby byc ze mna, ale tak naprawę nigdy nie zrobił nic zeby wrocic do mnie... nie pytał czy dam mu szanse.. ciągneło się to tygodniami, w podświadomości chciałam żeby się o mnie postarał żebym wróciła, ale z drugiej strony nie potrafiłam zostawić mojego obecnego chłopaka, nie mogłam Go tak zranić. Przezywałam kazdą rozmowe z byłym, nie mogłam się pozbierać, miałam nadzieję że to minie i kiedyś poczuję do mojego obecnego to na co zasługuje tylko potrzebuję czasu zeby zapomniec o tamtym.
W końcu postanowiłam spróbować odciąć się od byłego, wiedziałam że dla samej siebie muszę zapomnieć i żyć na nowo.. Starałam się doceniać M (mój obecny). Wiedziałam że On bardzo mnie kocha, ciągle to powtarzał i nadal to robi, że nigdy nie skrzywdzi, nie zrobi niczego przeciwko mnie.. I chyba to najbardziej mi zaimponowało.. SPOKÓJ jakiego nie miałam w związku z K. ;/
On wie o tym jak bardzo kochałam K i że jego takim uczuciem nie darze. a mimo to po roku oświadczył mi się. dzisiaj jestem Jego narzeczoną a ja nie wiem czy chcę z nim być ;( On ma poważne plany co do nas.. chce zamawiać sale, chce ślubu a ja nie potrafie nawet wyobrazic sobie ze bedziemy razem mieszkac ;( ciągle mysle o rozstaniu, wczesniej tez myslałam, ale nie potarfiłam z nim zerwać, bałam się, nie wiedziałam jak zareaguje wiem ze przezyłby to strasznie ;( nie chce go zranic;( a ja sama nie wiem czego chce ;( czasem jest dobrze, uwielbiam to jakim jest dobrym człowiekiem, dobrze się przy Nim czuje, wiem że będzie dobrym mężem, ojcem ale to chyba nie wystarczy ;( nie wiem co mam robić.. kilka razy próbowałam z Nim rozmawiać o rozstaniu, ale kiedy widziałam Jego smutne oczy, kiedy mówił czemu Mu to robię. Boże nie mogłam ;/ odrazu odwracałam wszystko w jakiś głupi zart;/ Wiem ze nie powinnam się zaręczać skoro nie jestem pewna;/ a ja robię wszystko żeby tylko mu nie zrobić przykrości ;(
jakby tego było mało przypadkiem poznalam pewnego chłopaka.. sam do mnie zagadał, kiedy go zobaczyłam poczułąm cos czego nigdy nie czułam wczesniej.. strasznie mi się spodobal. chciał mieć ze mną kontak mimo ze wiedzial o moim związku.. ja jednak nie mogłam zrobić tego M ;/ a teraz ciągle o nim mysle.. wyobrazam sobie jakby to z Nim mogło być, a przecież nawet go nie znam.
nie wiem co mam robić ;( boje sie ze nie poczuje nic wiecej do M i bede nieszczesliwa nie chce tego ale tez nie chce go zranić co ja mam robić ;(
wiem ze to dość chaotycznie opisałam ale może ktoś był w podobnej sytuacji i poradzi mi coś ? z góry dziękuję ![]()