zostać z rodziną czy odejść? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » zostać z rodziną czy odejść?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 59 ]

Temat: zostać z rodziną czy odejść?

Zostać z rodziną czy odejść?
Nie mam już siły na to by udawać że jest wszystko ok. Mam męża i dziecko, chociaż ten dzieciak nie jest mój. W delegacji pewien łobuz którego matka nie wychowała  sobie zrobił bez mojej zgody. Mężowi nic nie powiedziałam , cały czas myśli że to jego no bo co tu można było powiedzieć. Nie mówiąc nic , łatwiej się żyje. Dlatego mąż nic nie wie i się nigdy nie dowie. Przez cały proces ciąży miałam nadzieje że się to nie uda, że poronię. Przesuwałam ciężkie rzeczy typu łóżko czy fotel, nosiłam zakupy ale mój plan się nie powiódł. Chciałam kombinować z tabletkami ale naczytałam się że mogą wywołać różne powikłania a przez co bałam się że wyjdzie cała prawda że nie daj boże mąż się dowie więc się nie odważyłam.  a w gruncie rzeczy to zależy mi na tym człowieku. Do wielu rzeczy brakowało odwagi glownie na samym początku iść po tabletkę dzień po. Teraz miałabym problem z głowy. No tylko tego nie zrobiłam i nie potrafię cofnąć czasu choćbym bardzo chciała w kilku sytuacjach mojego życia. Póżniej to już brzuch był większy tym bardziej wiedziałam że już się tego nie pozbędę to był ciężar. Teraz gdy się maluch urodził , ma już 4 miesiące a mój proces wymierania zaczął się jakoś w 6 miesiącu ciąży czyli trwa tak 8 miesięcy. Mąż  cieszy się jak osioł, teściowie rodzice i rodzina też. Każdy na niego dmucha i chucha a ja się tym nie jaram. Nie mam zapału by robić jemu milion zdjęć , chwalić się i patrzeć na niego godzinami. Zrobiłam jemu ze trzy zdjęcia dosłownie ale tak o , żeby kiedyś on miał pamiątkę jaki był. Ale nie umiem poświęcać jemu czasu , nie chce mi się. Zajmuje się maluchem tylko dlatego że nikt inny się nim nie zajmie więc żeby nie cierpiał to muszę ja do czasu kiedy mąż z pracy nie wróci. A i tak mam wrażenie że nie umiem. Mężowi powiedziałam , że mam depresje poporodową mimo że ma pretensje to się jednak przejął i nie wierci dziury w brzuchu , pomaga dużo ale to nie wystarcza. Wiem że się nie nadaje szkoda mi tego dzieciaka bo nie chciałabym mieć takiej matki jaką on ma więc może lepiej będzie gdy chłopaki zostaną sami. Mąż mam wrażenie że jest ze mną tylko ze względu na dziecko. Poróżniliśmy się i od pewnego czasu żyjemy obok siebie. Mam wrażenie że prowadzimy inny tryb życia.
W domu irytuje też  mnie jak mówią że dzieciak ma mój nos choć to wcale nie jest prawda. Są poprostu ślepi a mnie strzela coś wtedy bo ten dzieciak nie ma żadnego podobieństwa. Próbowałam się czegoś doszukać, nie ma nic we mnie zero . A oni jeszcze twierdzą że trochę do męża jest i debata, końca nie ma i tego to już nie mogę znieść. Boję się też tego że jak dzieciak podrośnie jak już będzie miał rok czy dwa to będzie tylko mama i mama i bede uwiązana i będzie łaził za mną . Ja nie potrafie sobie wyobrazić przyszłości chociaż wiem że powinnam myśleć o tym dziecku tylko. Ale nie wiem jak to zrobić. Ja mam tylko ochotę żeby uciec , zostawić to , schować się najlepiej w ciemnej szafie być sama jesc i mieć spokój. Wykańcza mnie rzeczywistość dom, obowiązki i płaczący dzieciak któremu nigdy nie wiem o co chodzi.
Chciałam mieć dzieci ale nie tak niespodziewanie i w ogóle swojego dzieciaka a te życie tak się inaczej potoczyło. Co mam zrobić? ten maluch mi wcale nie wynagrodził bólu porodu i w ogóle. Przerasta mnie to Coraz częściej się zastanawiam nad tym żeby po prostu odciąć się od tego myślę że z biegiem czasu chłopakom będzie się lepiej wiodło beze mnie. Z mężem nie wydaliśmy pieniędzy ze ślubu , więc za swoją część pieniędzy chciałam kupić jakąś działkę ogródkową z domkiem  ale w warunkach mieszkalnych i po prostu tam sobie żyć według siebie , bez wadzenia innym. Nie mam innych pomysłów a czuję że zwariuje chyba. To co zrobić?nie mam innych pomysłów

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Nathan (2019-05-26 20:30:59)

Odp: zostać z rodziną czy odejść?

Z tego co piszesz wynika że najbardziej dręczy Cię fakt iż żyjesz w kłamstwie, oszukujac wszystkich - nawet samą siebie.
Co najlepiej zrobić?
Powiedzieć mężowi prawdę - w tej chwili robisz mu straszne świństwo.
Ma prawo wiedzieć że wychowuje nie swoje dziecko.
Tym bardziej że prawda może wyjść na jaw zupełnie przypadkiem, zwykłe badanie krwi u lekarza i co wtedy?
Chcesz żeby Cię znienawidził?

Być może wyrzucenie z siebie tego co Cię dręczy pozwoli spokojniej spojrzeć na życie.
Albo się dogadacie albo nie, ale nawet jeśli się rozstaniecie to lepiej zrobić to honorowo i w zgodzie.

Pamiętaj że karma wraca.

3

Odp: zostać z rodziną czy odejść?

Powiedzieć mężowi prawdę a potem razem coś ustalcie.
Ale najpierw szczerość, bo to podstawa.

Odp: zostać z rodziną czy odejść?

Jakbym miała takiego współmałżonka jak ty to bym go wykopała za drzwi jak stoi. I złożyła wniosek o rozwód z orzekaniem o winie. Cóż nie jesteś porządną kobieta. Zwykła egoistka, której zabawa w dom się znudziła. To żałosne.

5 Ostatnio edytowany przez paavloock (2019-05-26 21:54:46)

Odp: zostać z rodziną czy odejść?

Faktycznie męża nie bardzo chyba szanujesz i raczej nie kochasz ewidentnie pogardzasz nim chociaż zależy ci na nim (!?).
Chcesz się odciąć odejść ? Nie Ty chcesz po prostu uciec .Ucieczka to nie jest robienie porządku z przeszłością żadne rozliczenie wręcz przeciwnie nigdzie nie uciekniesz wszędzie zabierzesz swoją głowę chyba że dragi alkohol i seks na jakiś czas stłumią Twoje myśli i wyrzuty ale to takie pretensjonalne i w gruncie rzeczy beznadziejnie żałosne jak dasz dyla wszystko się może wydać ucieczka to może być szok alarm daleko nie uciekniesz ,ale Ty zostaniesz i będziesz tak żyć z czasem przyzwyczaisz się do męczących myśli jak do odcisków i bólu w kręgosłupie albo się zadręczysz - przegwizdane życie na 1/8 gwizdka.Łatwiej się żyje ? iluzja ciężko jest letko żyć dobrze o tym w głębi wiesz tylko jeszcze nie doszło do Ciebie że największą krzywdę robisz sobie a ten nieszczęsny dzieciak ma przes...rane tak czy inaczej .Nic nie zrobisz skazujesz się na miernotę i nie wiesz co się stanie kompletnie.Żyjesz z kłamstwem sama zobacz co Ci to robi jak zmienia się Twoja postawa i stosunek do siebie i innych na dłuższą metę bardzo niezdrowe bardzo nieliczni w dodatku na ogół zaburzeni niby dają sobie bez problemu z takim czymś nie wiem ale nie sprawiasz wrażenia z tego co piszesz mimo ironi.
Dużo u Ciebie obwiniania innych tzn biologicznego ojca myślenia życzeniowego złudzeń naiwności i wiary w to że kontrolujesz otoczenie brak odwagi i zero odpowiedzialności sama to chyba widzisz to samo się nie zmieni w Tobie cudownie jak gdzieś się schowasz i będziesz udawać że zaczynasz nowe życie od zera nie ma tak dobrze to luksus bardzo nielicznych ale dobrze pomarzyć.Zapasowego życia nie masz jednak " a te życie tak się inaczej potoczyło" nic się nie potoczyło Ty sobie tak zrobiłaś i pociągasz za sobą nieświadomego niczego człowieka.Nie będę się wyżywać na Tobie i Ciebie potępiać dowalając (pewnie sobie to już robiłaś czasem to niewiele daje
)to zbyt łatwe i słabe ale naprawdę sama sobie nie poradzisz z tym nie jesteś psychopatka nie karaj się tak straszną przyszłością w poczuciu winy.
Tragedia.

6

Odp: zostać z rodziną czy odejść?

Wydaje mi się, że jesteś już zmęczona tym swoim przerażeniem.
Najpierw kłamstwem, potem ciążą, a teraz już wszystkim do kupy. Niestety, od tego, co się stało już nie da się uciec. Zadbaj o siebie i idź do terapeuty rodzinnego. Pomoże Ci uporządkować się i ogarnąć.

7

Odp: zostać z rodziną czy odejść?

Wygląda na to, że masz te depresję poporodowa i chyba od zrobienia porządku z nią powinnaś zacząć. Nie wiem jak leczy się depresję poporodowa i jak długo takie leczenie mialoby trwać. Zakrec się koło tego, bo naprawdę bardzo cierpisz, az przykro się czyta to, co napisałaś.
Następna sprawa- musisz powiedzieć mężowi prawdę na zasadzie że niech się dzieje co chce. Na kłamstwie rodziny nie zbudujesz. Mąż prędzej czy później i tak się zorientuje, dziecko będzie coraz starsze i nie ma takiej możliwości, by nikt nie zauważył, że dziecko w ogóle nie jest podobne do ojca, no chyba że będzie podobne tylko do ciebie, ale nie ja i tak uważam, że wygląd dziecka zdradzi najbardziej, że coś jest nie tak. Dlatego powiedz mężowi prawdę.

8

Odp: zostać z rodziną czy odejść?

Nie mogę powiedzieć prawdy . mąż nie zrozumie.  Aby to jeszcze jemu by życie zniszczyło. Chyba lepiej jak dzieciak ma kogoś kto zawsze przy nim będzie. Wychowuje , jest zapatrzony w niego jak w święty obrazek. Po co to burzyć. Do lekarza z dzieciakiem chodzę ja bo mąż w pracy. Jeśli się kiedyś dowie to widocznie los tak będzie chciał ale modlę się żeby nie . Ja wiem że to nie jest fair ale jakbym powiedziała to zaczęły by się pytania a ja nie chce przez to przechodzić. Mąż zarzuciłby  zdradę i co wtedy. Ten dzieciak jest podobny do tego bydlaka. A to mąż z teściami głównie przypisują jemu podobieństwa do mnie a to nie jest prawda  przez co ja nie mogę się przyglądać dzieciakowi. Widzisz mąż mnie nie wyrzuci bo jest dobrym człowiekiem i nie obwiniam go o nic. Z tą depresją poporodową to ja tak mężowi powiedziałam żeby dał mi spokój a ja nie mam depresji poporodowej bo ja juz miałam tak przed porodem jak dowiedziałam się że w ciąży jestem. Próbowałam kilku sposobów ale takich po których nie trafiłabym do szpitala i się nie udało a teraz muszę  się nim zajmować i to jest kolejna sytuacja bez wyjścia nie chce ale muszę bo dzieciak sam sobą się nie zaopiekuje. Dlatego po co dalej mieszać w życiu jak ja nie mam siły na rodzinę , nie ma się czym cieszyć a wszyscy  ciągle uradowani. Dlatego chcę ich zostawić bo im we dwoje będzie się lepiej żyło, ja się nie nadaje. Nie spełnię swojej roli i w ogóle.

Odp: zostać z rodziną czy odejść?

Trzeba było wziąć tabletkę po. I isc na policję. A nie zwalać na wszystkich odpowiedzialność za swoje życie. Dorośnij.

10

Odp: zostać z rodziną czy odejść?
verwondgirl napisał/a:

Dlatego chcę ich zostawić bo im we dwoje będzie się lepiej żyło, ja się nie nadaje. Nie spełnię swojej roli i w ogóle.

Hola hola nieświadomy mąż ma wychowywać nieswoje dziecko a bydlak odpowiedzialny za pojawienie się go na świecie sobie ma bezkarnie chodzić i robić tak kolejne dzieci? Jeszcze te twoje plany ucieczki twój mąż któremu przysięgałaś ma zostać do końca życia z nie swoim? Będzie marnował swój czas zasoby i energię na wychowania kogoś kto jest mu zupełnie obcy żyjąc w kłamstwie aż pewnego dnia się dowie np podczas kryzysowej sytuacji i co tak im obojgu zmarnujesz życie ?

11

Odp: zostać z rodziną czy odejść?

nie chce nikomu niszczyć życia. To nie tak  Dla męża ten dzieciak nie jest obcy, pokochał go i on widzę spełnia sie w tej roli. Jemu to lepiej wychodzi bycie ojcem niż mi matką

12

Odp: zostać z rodziną czy odejść?

Przecież i tak nie znikniesz w dzisiejszych czasach to nie możliwe - tylko w filmach raczej jak odejdziesz zaczną się pytania i dociekanie dlaczego .
Po za tym że Ty nie chcesz nie znaczy że nie zniszczysz im dzieciak starszy tym sprawa staje się bardziej skomplikowana a Twój mąż przywiązuje się coraz bardziej do niego to jak zorientuje się że grupa krwi się może nie zgadzać to się dowie prawdy badania DNA teraz są szybkie.
Takie sprawy wydają się bardzo często "że nigdy się nie dowie" to marne pocieszenie zaklinanie rzeczywistości odwlekanie dramatu na "jutro" .Twoje małżeństwo to fikcja nie do naprawienia raczej nie chcesz i nie dasz rady wytrzymać na dłuższą metę w tym związku już teraz się oddaliłaś szczęśliwa raczej nie jesteś mąż pewnie też nie chyba że pójdziesz po pomoc do specjalisty psychologa na przykład być może nabierzesz odwagi do życia i zrobisz w nim faktyczny porządek podejmiesz jakieś konstruktywne decyzje a nie pozorny udawany niby spokój jak teraz.Mąż może jednak zrozumie tego nie wiesz myślę że słabo go znasz jednak .

13

Odp: zostać z rodziną czy odejść?
verwondgirl napisał/a:

Zostać z rodziną czy odejść?
Nie mam już siły na to by udawać że jest wszystko ok. Mam męża i dziecko, chociaż ten dzieciak nie jest mój. W delegacji pewien łobuz którego matka nie wychowała  sobie zrobił bez mojej zgody. Mężowi nic nie powiedziałam , cały czas myśli że to jego no bo co tu można było powiedzieć. Nie mówiąc nic , łatwiej się żyje. Dlatego mąż nic nie wie i się nigdy nie dowie. Przez cały proces ciąży miałam nadzieje że się to nie uda, że poronię. Przesuwałam ciężkie rzeczy typu łóżko czy fotel, nosiłam zakupy ale mój plan się nie powiódł. Chciałam kombinować z tabletkami ale naczytałam się że mogą wywołać różne powikłania a przez co bałam się że wyjdzie cała prawda że nie daj boże mąż się dowie więc się nie odważyłam.  a w gruncie rzeczy to zależy mi na tym człowieku. Do wielu rzeczy brakowało odwagi glownie na samym początku iść po tabletkę dzień po. Teraz miałabym problem z głowy. No tylko tego nie zrobiłam i nie potrafię cofnąć czasu choćbym bardzo chciała w kilku sytuacjach mojego życia. Póżniej to już brzuch był większy tym bardziej wiedziałam że już się tego nie pozbędę to był ciężar. Teraz gdy się maluch urodził , ma już 4 miesiące a mój proces wymierania zaczął się jakoś w 6 miesiącu ciąży czyli trwa tak 8 miesięcy. Mąż  cieszy się jak osioł, teściowie rodzice i rodzina też. Każdy na niego dmucha i chucha a ja się tym nie jaram. Nie mam zapału by robić jemu milion zdjęć , chwalić się i patrzeć na niego godzinami. Zrobiłam jemu ze trzy zdjęcia dosłownie ale tak o , żeby kiedyś on miał pamiątkę jaki był. Ale nie umiem poświęcać jemu czasu , nie chce mi się. Zajmuje się maluchem tylko dlatego że nikt inny się nim nie zajmie więc żeby nie cierpiał to muszę ja do czasu kiedy mąż z pracy nie wróci. A i tak mam wrażenie że nie umiem. Mężowi powiedziałam , że mam depresje poporodową mimo że ma pretensje to się jednak przejął i nie wierci dziury w brzuchu , pomaga dużo ale to nie wystarcza. Wiem że się nie nadaje szkoda mi tego dzieciaka bo nie chciałabym mieć takiej matki jaką on ma więc może lepiej będzie gdy chłopaki zostaną sami. Mąż mam wrażenie że jest ze mną tylko ze względu na dziecko. Poróżniliśmy się i od pewnego czasu żyjemy obok siebie. Mam wrażenie że prowadzimy inny tryb życia.
W domu irytuje też  mnie jak mówią że dzieciak ma mój nos choć to wcale nie jest prawda. Są poprostu ślepi a mnie strzela coś wtedy bo ten dzieciak nie ma żadnego podobieństwa. Próbowałam się czegoś doszukać, nie ma nic we mnie zero . A oni jeszcze twierdzą że trochę do męża jest i debata, końca nie ma i tego to już nie mogę znieść. Boję się też tego że jak dzieciak podrośnie jak już będzie miał rok czy dwa to będzie tylko mama i mama i bede uwiązana i będzie łaził za mną . Ja nie potrafie sobie wyobrazić przyszłości chociaż wiem że powinnam myśleć o tym dziecku tylko. Ale nie wiem jak to zrobić. Ja mam tylko ochotę żeby uciec , zostawić to , schować się najlepiej w ciemnej szafie być sama jesc i mieć spokój. Wykańcza mnie rzeczywistość dom, obowiązki i płaczący dzieciak któremu nigdy nie wiem o co chodzi.
Chciałam mieć dzieci ale nie tak niespodziewanie i w ogóle swojego dzieciaka a te życie tak się inaczej potoczyło. Co mam zrobić? ten maluch mi wcale nie wynagrodził bólu porodu i w ogóle. Przerasta mnie to Coraz częściej się zastanawiam nad tym żeby po prostu odciąć się od tego myślę że z biegiem czasu chłopakom będzie się lepiej wiodło beze mnie. Z mężem nie wydaliśmy pieniędzy ze ślubu , więc za swoją część pieniędzy chciałam kupić jakąś działkę ogródkową z domkiem  ale w warunkach mieszkalnych i po prostu tam sobie żyć według siebie , bez wadzenia innym. Nie mam innych pomysłów a czuję że zwariuje chyba. To co zrobić?nie mam innych pomysłów


Po pierwsze - pokochaj to maleństwo. Ono nie jest niczemu winne. Nie może pokutować a błędy dorosłych. Musisz je kochać aby emocjonalnie zdrowo się rozwijało. Ono ma prawo być szczęśliwe. I świetnie ze wszyscy na Twoje dzieciątko chuchają. Ty też zacznij.
Zmień podejście, myślenie. Teraz patrzysz na to jak na problem.. Kiedyś będziesz dziękować Bogu za to że ta dziecina pojawiła się w Waszym życiu.

Życie to najtrudniejsza zagadka. Nie ma jednego konkretnego rozwiązania, lecz wiele... Wybierz rozwiązanie sam człowiecze.

14

Odp: zostać z rodziną czy odejść?
verwondgirl napisał/a:

Nie mogę powiedzieć prawdy . mąż nie zrozumie.  Aby to jeszcze jemu by życie zniszczyło. Chyba lepiej jak dzieciak ma kogoś kto zawsze przy nim będzie. Wychowuje , jest zapatrzony w niego jak w święty obrazek. Po co to burzyć. Do lekarza z dzieciakiem chodzę ja bo mąż w pracy. Jeśli się kiedyś dowie to widocznie los tak będzie chciał ale modlę się żeby nie . Ja wiem że to nie jest fair ale jakbym powiedziała to zaczęły by się pytania a ja nie chce przez to przechodzić. Mąż zarzuciłby  zdradę i co wtedy. Ten dzieciak jest podobny do tego bydlaka. A to mąż z teściami głównie przypisują jemu podobieństwa do mnie a to nie jest prawda  przez co ja nie mogę się przyglądać dzieciakowi. Widzisz mąż mnie nie wyrzuci bo jest dobrym człowiekiem i nie obwiniam go o nic. Z tą depresją poporodową to ja tak mężowi powiedziałam żeby dał mi spokój a ja nie mam depresji poporodowej bo ja juz miałam tak przed porodem jak dowiedziałam się że w ciąży jestem. Próbowałam kilku sposobów ale takich po których nie trafiłabym do szpitala i się nie udało a teraz muszę  się nim zajmować i to jest kolejna sytuacja bez wyjścia nie chce ale muszę bo dzieciak sam sobą się nie zaopiekuje. Dlatego po co dalej mieszać w życiu jak ja nie mam siły na rodzinę , nie ma się czym cieszyć a wszyscy  ciągle uradowani. Dlatego chcę ich zostawić bo im we dwoje będzie się lepiej żyło, ja się nie nadaje. Nie spełnię swojej roli i w ogóle.



Nic nie mów na razie mężowi. Wszystko samo się ułoży. Zobaczysz.

Życie to najtrudniejsza zagadka. Nie ma jednego konkretnego rozwiązania, lecz wiele... Wybierz rozwiązanie sam człowiecze.

15

Odp: zostać z rodziną czy odejść?

Nic nie mów na razie mężowi. Wszystko samo się ułoży. Zobaczysz.

Dajesz gwarancje znasz przyszłość to trochę obietnice na wiatr marne pocieszenie znowu bardziej życzenia niż doświadczenie.

Odp: zostać z rodziną czy odejść?

Dlaczego piszesz, że to dziecko nie jest Twoje?
Owszem, zostało poczęte wbrew Tobie i dlatego powinnaś to zgłosić na policję.
Udaj się do najbliższej poradni psychologicznej, potrzebujesz pomocy.

17

Odp: zostać z rodziną czy odejść?

Pokochaj to dziecko. To jedyne wyjście. Czy to takie trudne? A mezowi nic nie mów bo wtedy on może odrzucić to dziecko i co wtedy z nim i dzieckiem? To ty sobie musisz przebaczyc. Myslisz ze moze twoja sytuacja jest wyjatkowa? Niestety albo stety. Wiele kobiet tak ma. Liczba dzieci w Polsce których ojcowie wychowuja nieswoje niewiedzac o tym szacuje sie na ponad 10%. Gdyby faceci nagle zaczeli robic badania genetyczne wiele wiele malzenstw by sie posypalo. Wbrew pozorom kobiety w tym sprawach sa "gorsze" od facetow. Prawdopodobnie zostalas zgwalcona wbrew swojej woli ktos cie podszedl. Dziecko nic tu nie zawinilo. Ono rowniez jest twoje. Po wojnie byly setki takich przypadkow. To sa nasi rodzice, dziadkowie. Kochaj syna. Tylko w milosci odnajdziesz droge.

18

Odp: zostać z rodziną czy odejść?

Czy to dziecko jest efektem gwałtu? Bo jeśli tak to trzeba tą sprawę załatwić tak jak należy. Czyli policja.
Zaraz po tym powiedzieć o wszystkim mężowi.
O wszystkim. O tym że nie kochasz dziecka i jego też.
On zadecyduje co dalej. A jeśli ma wychowywać go to musi wiedzieć.
Tobie tylko ulży gdy wyjawisz prawdę.

19

Odp: zostać z rodziną czy odejść?

Najważniejsza jest rozmowa i szczere powiedzenie co nas boli i co się nie podoba. Jeśli wówczas nie uda się osiągnąć konsensusu może lepiej się rozstać...

20

Odp: zostać z rodziną czy odejść?
verwondgirl napisał/a:

Zostać z rodziną czy odejść?
Mam męża i dziecko, chociaż ten dzieciak nie jest mój.

może lepiej będzie gdy chłopaki zostaną sami.

błąd - ten dzieciak jest Twój - nie jest męża.

Z tego, co rozumiem, to machnęłaś sobie dziecko na boku, podrzuciłaś kukułcze jajo, a teraz chcesz się z tego wymiksować i jajo w całości pozostawić pod opieką nieświadomego męża hmm brawo... Brak słów.

21

Odp: zostać z rodziną czy odejść?

Proszę mnie nie bić, ale ten opis z 1 posta nie brzmi jak gwałt, a bardziej próba zracjonalizowania obecnej sytuacji i uczynionych podlosci. Zastanów się czego NAPRAWDĘ chcesz, potem czego chciałby Twój mąż. Czy to jest tożsame? Chyba nie...

-

22

Odp: zostać z rodziną czy odejść?

Dlaczego każecie jej kochać dziecko? To śmieszne.
Dziecko jest wynikiem gwałtu.
Nie musi go kochać i nawet jej się nie dziwię że nie kocha go i nie czuje się jego matką.
Piszecie co mogła zrobić kiedyś - też śmieszne. Mleko się rozlało. Spanikowała, było jej wstyd, nie wiem. Ale nie zrobiła tego co wtedy powinna. Trudno.

Bardzo trudna sytuacja.
Bardzo.
Powiedzenie mężowi faktycznie zburzy wszystko. Że żona została  zgwałcona. Że dziecko nie jest jego. Straszne.

Jako że sprawa jest ekstremalnie delikatna, ja boję się udzielić porady.
Idź do jakiegoś dobrego, polecanego psychologa.

23

Odp: zostać z rodziną czy odejść?

Autorko tematu- odwagi. Wszystko, co napisałaś brzmi jak jedna wielka ucieczka, która nigdy się nie skończy. Postępując w ten sposób nie będzie Ci łatwiej niestety. Przeciwnie, wciąż będziesz sama sobie dokładała zmartwień, wyrzutów i słabych usprawiedliwień. Bardzo nieracjonalnie brzmi Twój plan ucieczki na działki. Tak się nie da kochana. Nie marnuj swojej energii na życie w kłamstwach i obłudzie.
Czas chyba wziąć odpowiedzialność za samą siebie. Głównie po to, żebyś się uwolniła od tego, co Cię tak dręczy, od tych myśli, od sytuacji.

Poza tym bardzo surowo się oceniasz. Wydaje mi się, że Ty ani nie kochasz malucha ani kochasz smile Ale jednak opiekujesz się dzieckiem, bo musisz, bo masz jakieś wewnętrzne poczucie obowiązku. W dodatku przejmujesz się tym, że nie będzie Twojemu dziecku dobrze w życiu, bo ma taką słabą, wg Ciebie, mamę. To dobrze o Tobie świadczy. Ja myślę, że nie jesteś najgorszą mamą pod słońcem, nawet jeśli nie czujesz miłości do dziecka, tylko Cię ta cała sytuacja przerosła. Komentarze rodziny tez nie pomagają, bo ty znasz prawdę. Dlatego Cię tak to wszystko denerwuje.
Również Cię namawiam na wizytę u psychologa. Potrzebujesz się uzewnętrznić, powiedzieć komuś o swoich bolączkach.

- Dokąd idziesz?
- Nie wiem- odpowiedział Włóczykij .
Drzwi zamknęły się i Włóczykij wszedł w las.
Miał przed sobą sto mil ciszy.

24

Odp: zostać z rodziną czy odejść?

Trudna sytuacja (jeśli prawdziwa).
Zaczęłabym chyba od wizyty u specjalisty, żeby sobie wszystko w głowie poukładać...

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

Odpowiedzi na wszelkie pytania znajdziesz w Regulaminie naszego forum ;-).

25 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-05-27 20:53:40)

Odp: zostać z rodziną czy odejść?

verwondgirl bardzo bardzo mało prawdopodobne że cokolwiek się samo w Tobie i
Twoim życiu jakoś ułoży tzn pomyślnie raczej będzie byle jak tak jak teraz lub może być jeszcze gorzej dużo gorzej oczywiście jak nic z tym nie zrobisz i dalej będziesz udawać oszukiwać siebie i innych.
Podjęłaś decyzję o urodzeniu dziecka -  stało się nie istotne już dlaczego tak wybrałaś i co mogłaś zrobić a zaniechałaś.
Dowalaniem sobie i dołowaniem się nie pomagasz sobie - chyba widzisz jak się czujesz.Twoje zagubienie brak sił bezradność w Twojej sytuacji to nic niezwykłego jestem przekonany że wszystkich tu piszących włącznie ze mną by to przerosło Nathan jest/był w sytuacji  trochę podobnej do Twojego męża z tą różnicą że dowiedział się o ciąży.
Fantazje o ucieczce do szafy lub na działkę z ogródkiem też sobie odpuść nie będzie tak że wszyscy dadzą Ci spokój nie te czasy państwo ma kontrolę a przynajmniej chce ją mieć nad rodzicami i rodzinami nie łatwo Ci odpuści podobnie Twoja rodzina i mąż.
Nawet jak zrezygnujesz z praw rodzicielskich to masz obowiązek płacenia alimentów na dziecko .Porzucenie dziecka i małżeństwa może być uznane jako rozpad z Twojej winy więc istnieje możliwość że mąż kiedyś tam może wystąpić o alimenty dla siebie jak znajdzie się w trudnej sytuacji życiowej.Kilka kobiet w Polsce siedzi za niepłacenie alimentów na dzieci nie pamiętam ile.Inna kwestia że przed sobą nigdzie nie uciekniesz możesz na jakiś czas nie mieć chwilowo i momentami dłuższymi krótszymi  kontaktu z uczuciami wyrzutami jak skutecznie i systematycznie je  będziesz tłumić i wypierać, ale one  cudownie nigdzie i nigdy nie znikną kiedyś się odezwą a Ty w ten sposób nie zyskasz spokoju i ukojenia nawet w Argentynie czy Gwatemali, Meksyku ,Australii chyba że znasz lub ktoś zna jakiś cudowny sposób na ucieczkę przed sobą.Raczej nie jesteś potworem z tym że lepsza przez to się nie staniesz to też mity i "legendy miejskie" o zaczynaniu wszystkiego od zera w nowym miejscu takie życie bez rozliczenia się z przeszłością daleko nie ujdziesz.
Napisałaś  "Mężowi nic nie powiedziałam , cały czas myśli że to jego no bo co tu można było powiedzieć. Nie mówiąc nic , łatwiej się żyje" natomiast potem przeczysz sobie bo swoje samopoczucie opisujesz raczej jako coś marnego pełnego zmęczenia, lęków ,obaw ,niechęci napięcia ,niepokoju ,wątpliwości dręczysz się i męczysz z tym wszystkim w samotności być może coraz bardziej surowo i okrutnie siebie osądzasz bardzo niezdrowe jeżeli tak jest i to dla nikogo.Właściwie wydaję się odwrotnie łatwiej było nie powiedzieć a jak żyjesz to sama widzisz szczyt szczęścia to nie jest można podobno się przyzwyczaić do takiego życia ale co to za życie.
Wybaczenie sobie i odpuszczenie, zmiana myślenia to inne możliwości nie stanie się to jednak samo z siebie i nie wymusisz tego na sobie podobnie nie zmusisz się do pokochania syna można tego dokonać tylko dobrowolnie to wybór bardzo trudny ale wybór.
Bez pomocy z zewnątrz to niemożliwe jak napisano samo się nie ułoży ponieważ tylko Ty sama wiesz jak było naprawdę jak się z tym czujesz i co myślisz i jak sobie szkodzisz wypierając wspomnienia i uczucia jak przestać i odpuścić uzyskać ulgę to cel terapii z psychologiem możesz przecież sama tam chodzić bez męża.Wymaga to wszystko czasu i będzie bolało ale może być z Tobą potem lepiej spokojniej nabierzesz pewności i energii do życia smutek niepokoje i przygnębienie to nie żaden obowiązek czy przeznaczenie.

"Mąż mam wrażenie że jest ze mną tylko ze względu na dziecko. Poróżniliśmy się i od pewnego czasu żyjemy obok siebie. Mam wrażenie że prowadzimy inny tryb życia. " a w gruncie rzeczy to zależy mi na tym człowieku."mąż mnie nie wyrzuci bo jest dobrym człowiekiem i nie obwiniam go o nic."
To są skutki wcześniejszych zdarzeń i emocji z nimi związanych a nie przyczyny z tym też lepiej nie będzie możesz tłumić jedne emocje innymi bardzo negatywna postawa.
Pocieszasz się że im "chłopakom" będzie lepiej bez Ciebie złudzenia syn będzie pytać o matkę - normalna sprawa może nawet Ciebie pokochać.
Twoje wątpliwości to naprawdę nic niezwykłego to jaka jesteś dla syna i co robisz dla niego a może wcale nie jesteś taka beznadziejna tu potrzeba siły i odwagi a raczej jej nabrania z pomocą może się udać .Ważne co sobie ciągle mówisz inaczej wmawiasz w danej chwili i co jest pozornie wygodne dla Ciebie.
Jeżeli to był gwałt to też trauma po tym sama nie zniknie potrzebna jest również terapia.
Mam podobne wrażenie jednak jak Burzowy bardzo nie jasno opisałaś ten epizod ale nie musisz się tłumaczyć na forum.
Może po prostu facet był chamem i się nie zabezpieczył był nieuprzejmy i niegrzeczny przed w trakcie i po stosunku Ty wiesz jak było.
Wnioski są takie sama sobie nie poradzisz masz problemy z odwagą i odruchy ucieczkowe dlatego możesz w tym stanie pozostać i tkwić ale to nie jest dobre dla Ciebie moim zdaniem.

Choć to szaleństwo,
lecz jest w nim metoda

26

Odp: zostać z rodziną czy odejść?

Mąż jej nie wyrzuci bo jest dobrym człowiekiem - a za jego dobroć ona odpłaca kłamstwem i oszustwem.
Brawo.

27

Odp: zostać z rodziną czy odejść?
Nathan napisał/a:

Mąż jej nie wyrzuci bo jest dobrym człowiekiem - a za jego dobroć ona odpłaca kłamstwem i oszustwem.
Brawo.

Największy lęk Autorki to to że dobry człowiek się dowie i zostawi odejdzie a ona zostanie z synem sama dlatego marzy o ucieczce wmawia sobie że będzie im lepiej bez niej  wcale nie musi być lepiej ale co tam - brnie dalej coraz bardziej w depresje i letarg mnóstwo żali do siebie życia itp.

Choć to szaleństwo,
lecz jest w nim metoda

28 Ostatnio edytowany przez Nathan (2019-05-29 09:47:08)

Odp: zostać z rodziną czy odejść?

Chroni własny tyłek, ot co.
Bo wyznaje taką samą zasadę jak sporo innych kobiet - facet to chodzący bankomat i jeleń, któremu można bezkarnie przyprawiać rogi i podrzucać dzieciaki gachów.
A im bardziej facet kocha i ufa, tym łatwiej im przychodzi oszukiwanie.
Brutalne ale cóż...

29 Ostatnio edytowany przez Okonek56 (2019-05-29 11:10:36)

Odp: zostać z rodziną czy odejść?
Nathan napisał/a:

Chroni własny tyłek, ot co.
Bo wyznaje taką samą zasadę jak sporo innych kobiet - facet to chodzący bankomat i jeleń, któremu można bezkarnie przyprawiać rogi i podrzucać dzieciaki gachów.
A im bardziej facet kocha i ufa, tym łatwiej im przychodzi oszukiwanie.
Brutalne ale cóż...

Stety. Wiele tak ma. Ale to wynika ze skupienia sie przede wszystkim na sobie. To co czuje dziecko i maz autorka ma zupelnie gdzies.

Tu rzeczywiscie sa wg. mnie tylko dwa rozwiazania.

Albo tak jak napisalem wczesniej ukrycie prawdy o poczeciu dziecka, obdazenie go miloscia i stworzenie im prawdziwej, serdecznej rodziny.

Albo wziecie odpowiedzialnosci, powiedzenie prawdy i odejscie z dzieckiem od meza. Jesli on nawet wobec reperkusji ze strony swojej rodziny postanowi jednak sie wami, nim opiekowac to dopiero wtedy mozna myslec o innych rozwiazaniach.

To czego nie rozumiem to traktowanie dziecka przez matke ktore odczuwa zlo ktore ja spotkalo mimo ze nie jest niczemu winne. Co zawazy na calym jego zyciu a ono tego nie wybieralo. To po prostu maly chlopiec ktory chce milosci od swojej matki. P O  P R O S T U

Nie rozumiem też kilku innych wpisów tutaj. PSA byscie lepiej potraktowali gdyby wymagał opieki. A to przecież mały chłopiec człowiek.

30

Odp: zostać z rodziną czy odejść?

Zapominasz o jednym - nie da się zmusić do miłości.
Tym bardziej że ten dzieciak samą obecnością przypomina jej o czymś, o czym bardzo chciałaby zapomnieć.
Ona go nie pokocha, nie jest w stanie.

31

Odp: zostać z rodziną czy odejść?

Przepraszam ale ja nie do końca rozumiem początek, zostałaś zgwałcona?
Przede wszystkim uciec jest łatwo - zawsze to możesz zrobić. Ale zanim to zrobisz pomyśl, naprawdę będziesz szczęśliwa porzucając swoje dziecko? bo ono jest w pełni Twoje, kocha Cię i jest do Ciebie na pewno podobne. Zajmujesz się nim, masz odruch by jednak go chronić, zadbać o to by zostało z ojcem które je kocha - nie jesteś złym człowiekiem. Zanim zrobisz cokolwiek, pójdź do terapeuty, poszukaj pomocy , poukładaj sobie w głowie wszystko, przepracuj krzywdy i dopiero wtedy podejmij decyzję. Wiele kobiet podejmuje decyzję, po gwałtach / romansach , że nie mówią mężom że to nie ich dzieci. Twoja decyzja, jeśli jednak zdecydujesz się to wyjawić prawdę mężowi - możecie wspólnie pójść na terapię i porozmawiać tam o tym. Masz jeszcze wiele opcji nim podejmiesz tą ostateczną. Działaj rozumem, i nie skazuj się na życie pełne wyrzutów sumienia.

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język - po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.

32

Odp: zostać z rodziną czy odejść?

Musisz powiedzieć prawdę .całą.I szukać pomocy u psychologa. Decyzja należy do meza. Uszanuj go jak kochasz.. I jak nie umiesz pokochać dziecka to daj mu szansę na normalny dom.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

33

Odp: zostać z rodziną czy odejść?

Tyle się wszędzie mówi o dobru dziecka - w tym wypadku dobro dziecka wymaga powiedzenia prawdy - skoro autorka nie jest w stanie być kochającą matką ( do czego ma prawo) więc niech mąż zdecyduje czy chce go wychować czy nie.
Jeśli nie to lepiej oddać do adopcji - im dziecko młodsze tym mniej ucierpi.

34

Odp: zostać z rodziną czy odejść?

E tam dobro dziecko, to przykrywka zwykła przeważnie jest. I tak myślimy o sobie głównie.

-

35

Odp: zostać z rodziną czy odejść?

Jesli dobrze kojarze, to dziecko ma swojego biologicznego ojca. Moze on rowniez mialby cos do powiedzienia w kwestii adopcji albo alimentow na dziecko?

36

Odp: zostać z rodziną czy odejść?
zbyt.zaradny napisał/a:

Jesli dobrze kojarze, to dziecko ma swojego biologicznego ojca. Moze on rowniez mialby cos do powiedzienia w kwestii adopcji albo alimentow na dziecko?

Ojca gwałciciela, bydle nie człowiek, nie powinien mieć prawa opieki nawet nad chomikiem. Przykre jest to że autorka nie ma na tyle wsparcia w rodzinie i mężu aby zwrócić się po pomoc od razu.
Jeżeli codzienność nie pozwala ci zapomnieć to chyba najwyższy czas na zmiany. Nie musisz wychowywać dziecka z gwałtu. Jasne ono nie jest niczemu winne, ty też nie. Konsekwencje tego co się stało poniesiecie oboje i nic na to nie poradzisz. Nie jesteś świętą żeby przyjmować na klatę całe zło tego świata. Najgorsze jeszcze przed tobą - musisz powiedzieć prawdę mężowi ale potem możesz już wybrać wolność.

37

Odp: zostać z rodziną czy odejść?

Nie wiem gdzie Ty wyczytałas, że ojciec dziecka jest gwalcicielem, bo autorka nic takiego nie napisała, a na pytania forumowiczów nie odpowiada.

Autorka moze by i dostala wsparcie od meza i rodziny, jakby im powiedziała że takiego wsparcia potrzebuje. Na razie to ona męża i rodzine w najważniejszej sprawia z zimna krwia oklamuje.

W dodatku najbardziej krzywdzi zupełnie niewinne dziecko: skoro własna matka go nie kocha i nie chce, a mąż po poznaniu prawdy również mógłby go nie chcieć, to należałoby dać szansę dziecku na miłość, przez zapytanie prawdziwego ojca, czy jest dzieckiem zainteresowany. Bo może właśnie on pokochalby dziecko i dal mu dom. To, że autorka uważa go za łobuza, nie znaczy że faktycznie jest złym człowiekiem. Autorka raczej nie jest specjalnie wiarygodna w tym wzgledzie.

38

Odp: zostać z rodziną czy odejść?

Oczywiście że nie jest.
Nie chcę się wpisywać w dość częsta retorykę że "gwałt to wina kobiety" bo oczywiście tak nigdy nie uważałem i nigdy tego nie powiem. Jednak znając trochę naturę kobiecą mieszanka w postaci delegacji oraz owulacji daje podstawy do dywagacji o tym, że wychowanie ojca dziecka, czy też jego brak, nie jest jedyną przyczyną zajścia w ciążę autorki.

39

Odp: zostać z rodziną czy odejść?
zbyt.zaradny napisał/a:

Nie wiem gdzie Ty wyczytałas, że ojciec dziecka jest gwalcicielem, bo autorka nic takiego nie napisała, a na pytania forumowiczów nie odpowiada.

Autorka moze by i dostala wsparcie od meza i rodziny, jakby im powiedziała że takiego wsparcia potrzebuje. Na razie to ona męża i rodzine w najważniejszej sprawia z zimna krwia oklamuje.

W dodatku najbardziej krzywdzi zupełnie niewinne dziecko: skoro własna matka go nie kocha i nie chce, a mąż po poznaniu prawdy również mógłby go nie chcieć, to należałoby dać szansę dziecku na miłość, przez zapytanie prawdziwego ojca, czy jest dzieckiem zainteresowany. Bo może właśnie on pokochalby dziecko i dal mu dom. To, że autorka uważa go za łobuza, nie znaczy że faktycznie jest złym człowiekiem. Autorka raczej nie jest specjalnie wiarygodna w tym wzgledzie.

Wyczytałam "bez mojej zgody" dla mnie wystarczy. Piszę odpowiedź tylko na podstawie tego co przeczytałam, żadnych dodatkowych rozkmin czy autorka pisze szczerze czy nie i domysłów że jak to była delegacja to może był to skok w bok. Nie wiem czemu słowo delegacja wzbudza jakieś chore wyobrażenia o seks orgiach i nie wiadomo czym.

Fakty są takie że - bała się powiedzieć rodzinie - szkoda że nie jest z nimi na tyle blisko że się bała poprosić o pomoc, nie twierdzę że mąż jest burakiem i by jej nie pomógł jakby wiedział, twierdzę że nie są na tyle blisko
dzieciaka zrobił facet bez jej zgody - dla mnie to jasne, jak kobieta mówi nie to nie, może dla niektórych jak nie ma brutalnej walki, siniaków i szpitala na 7 dni to już kobieta tego chciała... otóż nie, brak zgody to brak zgody, koniec tematu dla mnie.

40

Odp: zostać z rodziną czy odejść?

Nie wiemy kto byl w delegacji: lobuz czy autorka?
Nie wiemy co sie zdarzylo: brutalny gwalt, wykorzystanie pijanej i chetnej, uwiedzenie znudzonej mezatki, czy jeszcze cos innego?
Nie wiemy na co nie bylo zgody: na zrobienie dziecka czy na seks?
Nie wiemy czy padlo pytanie o zgode i nastapila odmowa, czy tez autorka i lobuz sie nie zrozumieli?
Powiedziala autorka, ze nie chce, czy nie nie mowila a po fakcie ma pretensje, ze przeciez ona nie chciala?

Jakby autorka wyjasnila, to moznaby ojca dziecka oceniac, a bez tego to kazdy moze sobie wyczytac, co chce.

41 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-05-31 10:16:34)

Odp: zostać z rodziną czy odejść?
zbyt.zaradny napisał/a:

Nie wiemy kto byl w delegacji: lobuz czy autorka?
Nie wiemy co sie zdarzylo: brutalny gwalt, wykorzystanie pijanej i chetnej, uwiedzenie znudzonej mezatki, czy jeszcze cos innego?
Nie wiemy na co nie bylo zgody: na zrobienie dziecka czy na seks?
Nie wiemy czy padlo pytanie o zgode i nastapila odmowa, czy tez autorka i lobuz sie nie zrozumieli?
Powiedziala autorka, ze nie chce, czy nie nie mowila a po fakcie ma pretensje, ze przeciez ona nie chciala?

Jakby autorka wyjasnila, to moznaby ojca dziecka oceniac, a bez tego to kazdy moze sobie wyczytac, co chce.

Też się z tym zgadzam nie jasno opisana sytuacja ,ale to rozumiem akurat bo być może  skojarzenia ,wstyd i nie najlepsze wspomnienia emocje Autorki wchodzą w grę.

"W delegacji pewien łobuz którego matka nie wychowała  sobie zrobił bez mojej zgody."
Nie wiadomo do końca czy nie było zgody na seks czy nie było zgody tylko na zapłodnienie wcale gwałt nie jest taki oczywisty .

Choć to szaleństwo,
lecz jest w nim metoda

42

Odp: zostać z rodziną czy odejść?

ok ja mam trochę wiary w ludzi i może rzeczywiście błędnie zakładam że ludzie jednak wiążą seks z możliwością zapłodnienia oraz rozmowy przed nie wyglądają jak: seks ok ale bez zapłodnienia :DDD  Nawet nie wiem jak by to miało wglądać, jakiś psychol chodzi po świecie, namawia kobiety na seks i specjalnie je zapładnia nosząc ze sobą dziurawe gumki big_smile
może błędnie też zakładam że skoro "bez mojej zgody" to padło słowo nie a nie może później, nie teraz, nie wiem czy cokolwiek innego, ogólnie zakładam że ludzie wiedzą co piszą
Dla mnie osobiście takie doszukiwanie się w tej historii winy za to zapłodnienie w autorce jest niesmaczne. Pewności że to był romans też nikt z was nie ma a jeżeli wasze domniemania jednak dotyczą ofiary gwałtu to współczuje tej kobiecie to czytać. Robicie dokładnie to czym się tak wszędzie krzyczy, co powoduje że tyle kobiet nie chce o tym mówić i woli zapomnieć.
Może tam siedzi kłamliwa zimna sucz, może zalękniona, skrzywdzona kobieta co nie ma nawet siły nazwać po imieniu tego co ją spotkało. Mnie jednak bliższa jest zasada domniemania niewinności.

43

Odp: zostać z rodziną czy odejść?
krolowachlodu87 napisał/a:

Mnie jednak bliższa jest zasada domniemania niewinności.

Mnie rowniez, i dlatego na razie domniemywam, ze ojciec dziecka jest niewinny.
Jak autorka napisze, ze zostala zgwalcona, wykorzystana lub cos w tym stylu, to wtedy bede go ocenial jak najgorzej.
Ale dopoki to nie jest jasne, to stosuje sie do Twojej zasady.

Zwroc uwage na fakt, ze to byloby najlepsze dla dziecka, gdyby sie okazalo, ze to jednak normalny facet, nie gwalciciel.
Wtedy dziecko byc moze mialoby szanse na milosc (gdyby je oczywiscie chcial), a matka na pozbycie sie klopotu.

44

Odp: zostać z rodziną czy odejść?

Czemu Ty się dziewczyno nie leczysz? Przecież to aż bije trauma (gwałt? współczuję) i mocna depresja...
O dziecku mówisz jakby było obce, jest Twoje, ono też nie jest niczemu winne.

45 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-05-31 20:41:06)

Odp: zostać z rodziną czy odejść?
krolowachlodu87 napisał/a:

Dla mnie osobiście takie doszukiwanie się w tej historii winy za to zapłodnienie w autorce jest niesmaczne. Pewności że to był romans też nikt z was nie ma a jeżeli wasze domniemania jednak dotyczą ofiary gwałtu to współczuje tej kobiecie to czytać. Robicie dokładnie to czym się tak wszędzie krzyczy, co powoduje że tyle kobiet nie chce o tym mówić i woli zapomnieć.
Może tam siedzi kłamliwa zimna sucz, może zalękniona, skrzywdzona kobieta co nie ma nawet siły nazwać po imieniu tego co ją spotkało. Mnie jednak bliższa jest zasada domniemania niewinności.

Imputujesz nikt tu nic takiego nie robi domniemania i domysły wynikają z pewnych niejasności po prostu gwałt a skok w bok na delegacji to przynajmniej dla mnie różnica.Z tego wynika jakaś odpowiedzialność a nie jakaś wina Autorki za zapłodnienie Do zapłodnienia jak wiadomo potrzeba przynajmniej dwóch osób odmiennej płci tak z grubsza pomijając  metodę in vitro.
Dyskusja zaczyna dryfować - prawdę o zdarzeniu zna tylko Autorka i biologiczny ojciec.Dziecko się już urodziło mąż nie zna prawdy o okolicznościach poczęcia .
Autorka podjęła decyzję o urodzeni dziecka z sobie wiadomych powodów to też jakaś odpowiedzialność .
Stosunek jej do syna jest jaki jest i nie wygląda na to żeby Autorka cokolwiek chciała zmienić pomimo swojej depresji albo nie pomimo.
Myślenie o ucieczce w siną dal to raczej mrzonki chociaż coś takiego zdarza się w życiu.

Choć to szaleństwo,
lecz jest w nim metoda
Odp: zostać z rodziną czy odejść?

Czesc. Współczuje cieżkiej sytuacji. Widac tu, że dziecko z gwałtu to dla Ciebie trauma. Nawet go nie uważasz za "swoje".
Wg mnie dobrym pomysłem mogłoby być oddanie dziecka do adopcji. Ale to by trzeba zrobić, póki jest maleńkie, żeby miało szanse pokochać nową rodzine i może nawet nie pamietać o starej. Im bedzie większe, to mu bedzie ciężej. Znaczy, tak mi sie wydaje przynajmniej.
Jakbys sie zdecydowała, to niestety "ojcu" też trzeba powiedziec. Bo inaczej by sie nie zgodził.
No i jakaś dobra terapia chyba też by sie Tobie przydała. Co tam nie postanowisz. Bo mysle, ze bez tego sie bedziesz meczyć bardzo.
Może jednak najpierw idź na tą terapie. Jak najszybciej, póki dziecko małe. Żebys potem nie pożałowała, ze go oddałaś. Jak po terapii dalej go nie bedziesz chciała, to własnie bym radziła adopcję. Bedzie mial szanse na kochającą rodzine. Sporo ludzi czeka na dziecko, bo nie mogą mieć własnego. Jak dobrze trafi, to może miec wspaniałą rodzine, gdzie bedzie wyczekany i kochany, i chciany.
Też dziecko na pewno wyczuwa, ze nie jest chciane. Biedne sad

47

Odp: zostać z rodziną czy odejść?
M@r napisał/a:

mieszanka w postaci delegacji oraz owulacji daje podstawy do dywagacji o tym, że wychowanie ojca dziecka, czy też jego brak, nie jest jedyną przyczyną zajścia w ciążę autorki.

Dobrze prawi. Polać mu!

48

Odp: zostać z rodziną czy odejść?

Nie będę odpowiadała na wszystko. Nawet połowy nie chce mi się czytać bo nie macie pojęcia o czym mówicie. Chciałabym mieć wasz rozum, serio żeby z taką łatwością podejmować decyzje, cyk i jest , bum i nie ma.. Ale wasze zdanie rozumiem, każdy ma swoje. Chociaż ktoś zawsze może powiedzieć, gówno prawda.
Ja nie umiem dzielić się swoimi problemami z innymi. Każdy ma swoje. Ja wiem że od tego co chce zrobić a zrobię jest daleka droga bo nie wiem jak to mi wyjdzie ale nie mam na dzień dzisiejszy innego pomysłu. Dla mnie to będzie tak najłatwiej, nie będę w tym tkwiła, nie będę miała tyle na głowie i nie bede musiała od siebie wymagać ani nikt inny nie będzie odemnie wymagał. To jest po prostu prostsze. To nie jest tak, że zniknę bez słowa . Powiem mężowi że odchodzę i tyle. Mąż nie jest taki że chciałby mi zaszkodzić więc myślę że niczego prawnie odemnie by nie wymagał. Stać też go na to by utrzymywać dzieciaka. Z resztą to nie o pieniądze chodzi. Kocham męża ale nie chce mi się bawić w rodzinę, nie potrafie przejść do porządku dziennego tak jak to było kiedyś. Ja stąpam stopami po tej ziemii tak bez celu, nie mam żadnego celu w życiu w przeciwieństwie do większości społeczeństwa. Taki bezsens i dziwny przypadek ale tak serio jest. Wiele rzeczy mogłam zrobić inaczej i ja to wiem lecz nie zrobiłam, próbowałam i to że nie były to najlepsze metody też wiem teraz czasu nie cofnę, nie da się pewnych rzeczy zmienić. I powtórzę męża nie zdradziłam amnezji żadnej nie mam by o tym nie pamiętać.. Jeśli chodzi o dzieciaka nie oddam go jakimś ludziom bo nie wiadomo na kogo by trafiło. Ja matką roku nie jestem ale chociaż wiem z kim zostawiam dzieciaka i pod czyją jest opieką. A w rodzinie zastępczej czy w domu dziecka tej pewności nigdy nie ma. Może i mam  dość całego tego cyrku ale  włos z głowy jemu nie spadnie. Muchy nie skrzywdzę to i dziecka też nie mimo , że nie jestem zadowolona z tego że musze poświęcać jemu swoje życie kiedy sagan mi siada i potrzebuje tlenu do życia a nie za chwile mama mama i mama.. srama . Bo to zleci jak przez palce.
Mąż się zaangażował i uważam że sobie świetnie daje radę. Nie chcę tego burzyć
przy okazji jego świata. Nie mam do tego prawa , jest szczęśliwy to po co wbijać szpikulec w serce? tym bardziej kiedy w głębi duszy nie chce by mąż wiedział. Czasem niewiedza jest lepsza od wiedzy, łatwiej się żyje a życie ma się jedno. Szczerze nie wiem jakby mąż zareagował , rekacji może być tysiące ale wiem że jak nie on to nie wiem co by było gdyby zostawiłby mi go. Siedziałabym i czekała na objawienie pańskie chyba. I wcale tu nie chodzi o to, że chcę go oszukiwać bo mam taki kaprys poprostu nie potrafi mi to przez myśl przejść że miałby się dowiedzieć , mam taką w gardle pomarańczę że słów brakuje. A terapia tu w niczym nie pomoże. Nie zmieni mojego światopoglądu i perspektywy życia. Żadne książki i rzekoma wiedza psychologa. Nie jestem wylewna , rozmowna i nie potrzebuję pogaduch które niczego nie wniosą bo przed samym pójściem do gabinetu miałabym łańcuchy na nogach i galie w gardle. Po prostu. Pewne rzeczy człowiek zabiera ze sobą do grobu, świat nie musi wiedzieć. I jestem pewna, że każde z was nie dzieli się wszystkim w koło z każdym.
TAK TO JEST TEN EGOIZM.

49

Odp: zostać z rodziną czy odejść?

Choć moralnie mogę nie popierać Twoich decyzji, to rozumiem co piszesz.

Rozumiem Cię i rozumiem że nie chcesz ani psychologa ani poważnej rozmowy z mężem.

Być może faktycznie czasami nie jest najlepszym wyjściem by wyjawiać całą prawdę, bo skrzywdzi ona za dużo istnień (w tym przypadku każdego: autorkę, bo ona nie chce mieć piętna zgwałconej, nie chce mieć poczucia winy że skrzywdziła męża i nie chce odpowiadać na setki pytań; męża, bo dowie się że dziecko które kocha, nie jest jego; oraz samo dziecko, które faktycznie nie wiadomo do kogo trafi).
Być może faktycznie Twoja decyzja będzie najlepsza z możliwych bo będzie mniejszym złem. Ty odejdziesz i poczujesz się wolna. Mąż dalej będzie miał swoje dziecko (choć straci żonę i na pewno to przeżyje). Dziecko będzie wychowywało się w pewnym i stabilnym domu (choć bez matki, ale skoro mąż jest, jak piszesz, dobrym człowiekiem a do tego ma wysokie zarobki - szybko znajdzie sobie nową żonę).

50

Odp: zostać z rodziną czy odejść?
verwondgirl napisał/a:

Szczerze nie wiem jakby mąż zareagował , rekacji może być tysiące ale wiem że jak nie on to nie wiem co by było gdyby zostawiłby mi go. Siedziałabym i czekała na objawienie pańskie chyba.

I wszystko jasne.
Najważniejsze chronić własny tyłek.
Mąż to  tylko jeleń do wychowywania podrzutka.

Wiele można wybaczyć, czasem nawet zdradę, ale tak perfidne świństwo...

51

Odp: zostać z rodziną czy odejść?

Inne perfidne świństwo spotkało tę dziewczynę napisała jaśniej że nie zdradziła męża teraz wiadomo jest już więcej .
Nathanie nie przesadzaj bo wygląda na to że Twoja historia jest nieco inna niż Autorki .

Choć to szaleństwo,
lecz jest w nim metoda

52

Odp: zostać z rodziną czy odejść?

Troche nie chce mi się wierzyc w ta historie, no, ale rozne przypadki się zdarzają.
Pomijajac to, ze autorka wymiguje się od odpowiedzi na rozne pytania, pewnie niewygodne, to trochę dziwne, ze uznaje dziecko za nie-swoje, jakos mi się to kupy nie trzyma.

Ale jesli historia prawdziwa, to bardzo smutna. Wspolczuje jej męzowi, jakos nie umiem znaleźć usprawiedliwienia na takie tchórzostwo.

53 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-06-02 14:56:01)

Odp: zostać z rodziną czy odejść?
Benita72 napisał/a:

Troche nie chce mi się wierzyc w ta historie, no, ale rozne przypadki się zdarzają.
Pomijajac to, ze autorka wymiguje się od odpowiedzi na rozne pytania, pewnie niewygodne, to trochę dziwne, ze uznaje dziecko za nie-swoje, jakos mi się to kupy nie trzyma.

Ale jesli historia prawdziwa, to bardzo smutna. Wspolczuje jej męzowi, jakos nie umiem znaleźć usprawiedliwienia na takie tchórzostwo.

Niechęć do zwrócenia się po pomoc i taki rodzaj lęków obaw wstydu wyobcowania i izolowania się braku energii do życia i działania chęć ucieczki często są wpisane w traumę i depresje tym bardziej że Autorka pisze wprost że nie jest osobą ani wylewną ani otwartą raczej zamkniętą w sobie nieskorą do zwierzeń to ne ułatwia a wzmacnia ten stan marazmu i emocje oraz wpływa na działanie brak działania napisała jednak na forum to może jednak chce jakiejś pomocy wychodzenie z takiego doświadczenia wymaga czasu dużo czasu długi bolesny trudny proces.

Choć to szaleństwo,
lecz jest w nim metoda

54

Odp: zostać z rodziną czy odejść?

To prawda, paslawku, ale nie napisala, czego oczekuje od forumowiczow.

55

Odp: zostać z rodziną czy odejść?

Sposobu jak odejść do zapewne kochanka, pozbycie się balastu w postaci dziecka i najlepiej tak, żeby mąż sobie krzywdy nie zrobił jak się dowie. Albo kij z mężem tylko niech się nie rozniesie. Duzo, bardzo dużo jak na jedną osobę, ale mimo to dość typowo. Nie da się tego rozwiązać po myśli autorki.

-

Posty [ 1 do 55 z 59 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » zostać z rodziną czy odejść?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018