netkobietyWszystkie działy
Stres, lęk, nerwica, depresja

Moja autodestrukcja...

3 odpowiedzi2 191 wyświetleńzałożony przez maja25, 26.11.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

Jeśli przeżywasz kryzys, porozmawiaj z kimś od razu: Telefon zaufania dla dorosłych 116 123, w nagłym zagrożeniu 112. Wypowiedzi na forum nie zastępują pomocy specjalisty.


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Moja autodestrukcja...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 4 ]

1 Ostatnio edytowany przez maja25 (2014-11-26 21:23:51)

Temat: Moja autodestrukcja...

Piszę na forum wołając o pomoc bo nie wiem skąd moj problem się wziął i jak sie go pozbyć...
w czym rzecz... postaram sie jak najkrócej, aczkolwiek wiem, że nie zdołam przywołać wszystkich szczegółów które moga być ewentualnie istotne do zrozumienia sedna problemu...
przechodząc do meritum- gdy z moim narzeczonym dochodzi między nami do sprzeczki niekiedy reaguje w bardzo agresywny sposób.  Nie zdarza mi sie to za każdym razem gdy sie klocimy ale średnio raz na 10 kłótni.  Mimo to zawsze owe ataki były lekkie a teraz są coraz mocniejsze... co sie dzieje?
Atak u mnie wyglada w ten sposob ze nagle zaczynam bić pięściami w ścianę,  krzyczec i chwila później uderzam z calej sily głową w ścianę kilkakrotnie. Obecnie sytuacja sie pogorszyla bo zaczynam mieć myśli samobójcze w trakcie takich atakow. Dzisiaj tak kocno uderzylam w metalowa futryne drzwi (przy moim narzeczonym) ze mam strasznego sinego guza. Jestem przerażona swoim zachowaniem. Bo w trakcie ataku ja nie czuje bólu.  Robie te wszystkie rzeczy nie myśląc.  A wlasciwie myslac tylko o tym ze juz nie chce zyc.
to strasznie dziwnegdy to pisze, bo na codzien jestem osoba szczesliwa i zadowolona i pogodna. Ale w sytuacji nerwowej tak mnie emocje ogarniaja ze nie ja nad nimi panuje lecz one nade mna...

Porzebuje waszej pomocy. Wiem, ze powinnam isc do psychologa ale poki co nie stac mnie na niego a nanfz sie czeka miesiacami. A nie chce tez trafic na kogoś niekompetentnego.

Mozliwe ze waznym szczegolem moze byc to, ze jestem od trzech lat abstynentka po ukonczonym ośrodku dla uzaleznionych od narkotyków i alkoholu. Ale nie wiem czyto moze miec związek... w zwiazku jestem od roku.

2

Odp: Moja autodestrukcja...

Faktycznie możliwe, że to ma związek z odstawieniem używek - to już powinien potwierdzić specjalista. Pewnie to trudne ale spróbuj, gdy zaczynacie się kłócić wyjść z domu na spacer, zostawić swojego chłopaka, wyjść z tego pomieszczenia czy odliczać od 10 w dół...Zrobić po prostu coś na opak, zachować się inaczej niż do tej pory. Może poskutkuje....

3

Odp: Moja autodestrukcja...

Sprobuje aczkolwiek gdy juz zaczyna sie rozkrecac we mnie zlosc czuje, ze podświadomie dąże do tego momentu furii w ktorej ulge daje uderzenie glowa. Oczywiscie ulgi nie ma,a jeśli nawet jest to sekundowa. Pozniej jest tylko ból psychiczny ze zrobilam cos tak glupiego i fizyczny po uderzeniu... jest mi ogromnie wstyd za siebie...

Posty [ 4 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Moja autodestrukcja...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026