Jak chwilowa chemia przyciągnęła mnie do stolicy do Nieznajomego - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » Jak chwilowa chemia przyciągnęła mnie do stolicy do Nieznajomego

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 20 ]

1 Ostatnio edytowany przez lizardking (2014-11-25 00:34:44)

Temat: Jak chwilowa chemia przyciągnęła mnie do stolicy do Nieznajomego

Cześć, jestem 2-roczną studentką i opowiem Wam o mojej przygodzie, która zakończyła się (?) fiaskiem ;D

25 październik b.r.
Byłam na imprezie urodzinowej znajomych w klubie na mieście. Nie miałam ochoty, ale szybko weszłam na parkiet. Tańczyłam sobie ze znajomymi i po jakimś czasie tańczyłam z samcem X. Z nikim mi się tak dobrze nie tańczyło wcześniej. Tańczyliśmy całą noc. Okazało się, że nie jest z mojego miasta, ale jest studentem z Wa-wy 300km od mojego miasta. Gdy odprowadzał mnie na przystanek poprosił o nr, jako że byłoby mi bardzo smutno gdybym mu nie dała, mówiąc mu to, wpisałam się w jego telefon. Zaprosił mnie pół żartem pół serio do siebie do Warszawy. Ja sarkastycznie odpowiedziałam "JAsne, jak zapraszasz, wpadne na jakiś weekend", własnie sarkastycznie... On na następny dzień wracał do Wawy ;/

Smsowanie...
Na następny dzień nakręcałam się, i stwierdziłam, że to niegłupi pomysł i pojadę do Warszawy na ten cholerny weekend, trochę szalone - nie znam kolesia, ale miałam ochotę na urozmaicenie w tej całej monotoni codziennego życia: uczelnia-dom-uczelnia. Napisał standardowego smsa "jak tam po wczoraj? smile" i ogólnie coś tam pisaliśmy. Poruszył temat mojej wizyty w stolicy i oznajmiłam mu, że przyjadę. Penie niezbyt mi wierzył, ale ja już byłam przekonana, w końcu tak zaiskrzyło na parkiecie...
Na następny dzień tez coś pisaliśmy, ale jak mu wysłałąm że "Zdecydowanie wolę tańczyć niż pisać smsy" to skwitował "To jak najszybciej przyjeżdżaj do Wawy ! smile"
Potem smsowaliśmy rzadko, właściwie tylko do ustalenia mojego przyjazdu. Umówiliśmy się.

14 listopada b.r.
Pojechałam. W pociągu jeszcze go wkręciłam, że jednak nie przyjadę. Przyjechał po mnie na dworzec. Pojchaliśmy do niego. Mielismy do wyboru 2 opcje - balujemy sami lub jedziemy za miasto na jakieś wieś-party pierwszych roczników. Wybraliśmy zgodnie pierwszą opcję. Fajnie nam się rozmawiało, wypiliśmy drinka z whiskey i poszliśmy do jakiegoś klubu sobie potańczyć. Ogólnie atmosfera była bardzo na ludzie, bawiliśmy się dobrze big_smile Koło 3 nad ranem wyszliśmy i chodziliśmy po okolicach Starego Rynku i centrum, aż padnięci stwierdziliśmy, że pora do domu...Już wtedy się przytulaliśmy (bylo zimno).
W domu spytał się w którym łóżku chce spać - spaliśmy osobno.

15 listopada
Zbudziłam go w jego łóżku, zrobiliśmy śniadanie, poszliśmy pozwiedzac, miło spędziliśmy czas. DOBRZE nam się rozmawiało, podobne poczucie humoru, podejście do życia, jak na "wstępne rozpoznanie" wink Przytulalismy się, zwykle jestem zamknięta na czułości, ale przy nim sie nauczyła, w ogóle nie czułam zahamowań, wcześniej tak miałam dziwnie... Podobało mi się to, ale nic nie czułam ;/
Myslałam, że może samo przyjdzie. Poszliśmy na kebaba. (Podczas całego mojego pobytu nic mi nie stawiał, jednak co jadłam u niego to było kupione przez niego; więc chyba ok, tylko mógł mi może chociaż psotawić bilet do zoo??x.x).

Wróciliśmy do niego, graliśmy w x-boxa, pierwszy pocałunek, filmy, dłuższe namiętne pocałunki, itd. do wieczora. Rozmowy poważne i mniej poważne. Spałam u niego w łóżku (nie uprawialiśmy seksu, chociaż widziałam po nim, że był napalony, ale nie nalegał - ja miałam okres i jestem dziewicą wciąż, ale nie pociągał mnie... więc nawet dobrze że miałam ten okres, przynajmniej nie musiałam główkować za dużo). Nie mówiłam mu o tym, ale spytał
- "Coś cię gryzie..."
Ja że
-"nic", spłoszona, ale spytałam go -"Czy wszystko w porządku?  Możesz mi powiedzieć jak coś nie tak."
On, że
-"Nie, jest cudownie, aż za dobrze...".
(Byłam mu gotowa powiedzieć o okresie i że jestem dziewicą, ale nie drążył, więc samej z siebie trudno, a jak sytuacja nie wymagała...)

Ogólnie dużo sie ze sobą śmialiśmy podczas całego pobytu i uśmiechaliśmy do siebie.
16 listopada b.r. - wyjazd do domu 
Rano zrobił mi śniadanie do łózka, czułam się skrępowana, z trudem przełknęłam dwie kanapki, ale to było słodkie, jednak nic nie czułam -.-. Ściskaliśmy się w łóżku i w końcu zebraliśmy się -> ja się spakowałam, poszliśmy do samochodu, gdzieś zaparkował i jeszcze mieliśmy jakieś 2 h na zwiedzenie jego uczelni i części miasta. Poszliśmy na hamburgery, trzymaliśmy się za rękę, całowaliśmy i przytulaliśmy spacerując. Zawiózł mnie na dworzec kolejowy. Przyjechał mój pociąg i na pożegnaniu przez okno powiedziałm mu "Możesz iśc. Nie lubie długich pożegnań", a on "A ja wysokich opłat parkingowych" x.x, so romantic... big_smile

W pociągu napisał że mam dać znać jak dojade do domu, jeszcze coś tam pisałam z nim tego dnia. Znalazł żel pod prysznic który u niego zostawiłam

17 listopada b.r. PONIEDZIAŁEK (sms...co mnie irytowało, bo prawdziwy facet powinien zadzwonić, nie?)
- Zapomniałaś jeszcze tshirtu z tygryskiem (do spania). smile
- O nie! Już po niego jade, mam pociąg o...blabla... (na żarty) Jak tam wybory?
-Zapraszam smile A wybory w toku, w piątek będzie koniec smile
-blabla... Przydał by mi się tygrysek na dobranoc, lew również ^^ (jego znak zodiaku - lew)
-Ze mną byś się nie wsypała wink
- C:

W  SOBOTĘ napisałam do niego (koło 4:30):
- "Właśnie wypełzłam z wora - praca x.x. (w sensie że wstałam, taki nasz żarcik weekendowy z tego był) Aż mi się łezka kręci jak sobie pomyślę, że tydz temu wracałam z tobą z miasta tuląc się do cb ^^ Jak tam sprawy śpiochu? Pewnie wstaniesz jak skończę pracę xD"

*koniec
Sprawa umarła. Moje ego ucierpiało - nie dostałąm odpowiedzi:
a). mógł nie mieć czasu, bo miał jakieś szkolenie ważne w innym mieście i te wybory i praca inżynierska do pisania, ale odpisanie na jednego sms? - myślałam czy nie przesadziłam z czułością w smsie, ale to był zwykły miły-słodki sms, a nie wyznanie nie wiadomo jakie 0.0
b). przeczytał, chciał odpisać, ale nie odłożył na później i zapomniał...ale do tego czasu już by sobie raczej przypomniał...
c). ochłonął i stwierdził, że nie ma sensu kontynuować znajomości, bo odległość, i nie ma odwagi mi o tym powiedzieć
d). inne laski

Nie wiem co myśleć, w sumie bardzo szkoda mi mojego tshirtu i przechodziłam różne fazy (dziś jest PONIEDZIAŁEK wieczorem i nie odpisał nadal).
faza 1: smutek, przygnębienie, że nie odpisał
faza 2: przerażenie, że odebrał mnie przez smsa, jako zakochaną po uszy już zobytą zdesperowaną niewiastę
faza 3: wku*wienie, że co za palant, nie dorastający mi do pięt śmie nie odpisać na głupiego smsa
faza 4: usprawiedliwianie go, pokora
faza 5: psioczenie do 4-rech diabłów i postanowienie skreślenia gościa.

Aktualnie jestem na opanowanym solidnym postanowieniu, żeby oddychac i dalej żyć sobie jak mi dobrze było zawsze samej, skreśleniu go, jednak chcę odzyskać swój T-shirt:
Zastanawiam się czy
1. czekać aż on w końcu napisze (napisze, wiem to, oni zawsze odpisują jak kończysz na jednym smsie...) i napisac "Przyślij mi prosze mojego "tygryska" ekonomicznym na adres<...>. Jestem bardzo do niego przywiązana smile Z góry dziękuję."
Rozważam tę opcję tylko jak się odezwie do jaiegoś tam normalnego okresu czasu.
2. samej napisac smsa z prosbą o zwrot tygryska.

Matko Boska - a teraz pytanie po które napisałam całą tę historię... O co chodzi? Macie jakieś koncepcje? Bo ja mam tyle, że nie wiem którą wybrać. Co sądzicie? smile
Dzięki z góry za odpowiedzi i przede wszystkim za przeczytanie takiego długiego tekstu...dziwie się że mi się chciało to w ogóle pisac.
Życie jest niesamowite ^^

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Jak chwilowa chemia przyciągnęła mnie do stolicy do Nieznajomego

Poczekaj jeszcze kilka dni i zadzwoń do niego, poproś, żeby ci odesłał na twój koszt ten płyn i koszulkę, bo to twoja ulubiona i nie wdając się w szczegóły pożegnaj się i rozłącz. Jak facetowi zależy to się odzywa. Nawet jak nie ma czasu, nawet jak jest zmęczony, chory itp.
A ty to w ogóle chcesz kontynuować, że tak się nad całą historią zastanawiasz? Moim zdaniem facet był nastawiony na seks, nie dostał, więc cię olał. Tu nie ma czego rozkminiać, niech oddaje te twoje rzeczy i niech spada.

3

Odp: Jak chwilowa chemia przyciągnęła mnie do stolicy do Nieznajomego
Emilia napisał/a:

Moim zdaniem facet był nastawiony na seks, nie dostał, więc cię olał. Tu nie ma czego rozkminiać, niech oddaje te twoje rzeczy i niech spada.

tak, był nastawiony raczej na to. potem z grzeczności pobajerował smsami jak wróciłaś do domu przez parę dni. Ale razcej z góry był nastawiony na to, że nie będzie utrzymywać kontaktu. trzeba było nie jechać. jeśli facetowi by zależało, to on by do Cb przyjechał na weekend, znalazł jakiś motelik.
A dlaczego Ty płaciłaś za siebie jak u niego byłaś- jak takie przekonanie, że jak nie dasz tyłka facetowi, to nie zapłaci smile no chyba, że proponował płacenie, a Ty odmawiałaś.

4

Odp: Jak chwilowa chemia przyciągnęła mnie do stolicy do Nieznajomego
Emilia napisał/a:

Poczekaj jeszcze kilka dni i zadzwoń do niego, poproś, żeby ci odesłał na twój koszt ten płyn i koszulkę, bo to twoja ulubiona i nie wdając się w szczegóły pożegnaj się i rozłącz. Jak facetowi zależy to się odzywa. Nawet jak nie ma czasu, nawet jak jest zmęczony, chory itp.
A ty to w ogóle chcesz kontynuować, że tak się nad całą historią zastanawiasz? Moim zdaniem facet był nastawiony na seks, nie dostał, więc cię olał. Tu nie ma czego rozkminiać, niech oddaje te twoje rzeczy i niech spada.

Ok, zadzwoniłam dzisiaj, sprawa załatwiona smile Dziękuję za odpowiedzi.

5

Odp: Jak chwilowa chemia przyciągnęła mnie do stolicy do Nieznajomego

Więc ci to wyśle, tak? Czy jakoś inaczej się potoczyło?

6

Odp: Jak chwilowa chemia przyciągnęła mnie do stolicy do Nieznajomego

bozeeeeeeeeeeeeee czekam na ciag dalszy big_smile:D:D

7 Ostatnio edytowany przez lizardking (2014-11-26 19:36:34)

Odp: Jak chwilowa chemia przyciągnęła mnie do stolicy do Nieznajomego
Emilia napisał/a:

Więc ci to wyśle, tak? Czy jakoś inaczej się potoczyło?

Wyśle mi, a co do reszty to miałyście, można przyjąć, rację. W sumie mnie to już aż tak nie dziwi. Gdyby to był przypadek jakiejś drugiej osoby, to postawiłabym identyczną diagnozę jak Wy mi... No, ale co się tyczy siebie samego to rozum odmawia posłuszeństwa big_smile

8 Ostatnio edytowany przez lizardking (2014-12-01 21:48:46)

Odp: Jak chwilowa chemia przyciągnęła mnie do stolicy do Nieznajomego

Yyyyy, a jednak mi przywiezie koszulke... Jak będzie jeszcze w tym miesiącu w moim mieście. (?)

NIE DAM SIĘ JUŻ!! Wrrr

9 Ostatnio edytowany przez lizardking (2015-01-02 00:52:49)

Odp: Jak chwilowa chemia przyciągnęła mnie do stolicy do Nieznajomego

Kłamczuch! Nie przyjechał a miał być przed świętami. Nie odezwał się w ogóle, życzeń też nie złożył, nic, brak znaku życia... i mojej p*ep**onej koszulki -.-
Po co się w ogóle odzywał, że mi ją przywiezie?! Nie mógł jej po prostu wysłać, jak go prosiłam?

A tak to po tygodniu wyjechał z sms, kiedy ja już miałam wszystko przywrócone do porządku w moim emocjonalnym wnętrzu.
Pajac myśli, że znalazł naiwną zabawkę w innym mieście i że jak sobie przyjedzie, kiedy mu będzie wygodnie to porucha przy okazji...
Pierwszy raz się spotkałam z robieniem nadziei + olewką. Teraz sprawa nade mną wisi, nieprzyjemnie, chcę ją zakończyć, a tu ku*wa czekam podświadomie, aż w końcu przywlecze swoją leniwą dupę, w którą mu kopnę wyćwiczoną nóżką, kiedy tylko odbiorę koszulkę... i odwóce się i wrócę w końcu do beztroskiej siebie... Tęsknię za nią ;(

A chciałam zaczynać Nowy Rok bez niezałatwionych spraw.

10 Ostatnio edytowany przez bakalia (2015-01-03 12:20:43)

Odp: Jak chwilowa chemia przyciągnęła mnie do stolicy do Nieznajomego

No, cóż. Nie zależy mu na Tobie, niestety.

W ogóle, to dziwię się Tobie, że pojechałaś do zupełnie obcego faceta i u niego "pomieszkiwałaś". Tak, po kilku godzinach w klubie na pewno nie da się człowieka poznać. Szczególnie jeśli się jej mniej lub bardziej wstawionym. Ciesz się, że Cię nie gwałcił albo jeszcze czegoś gorszego nie zrobił. Dla takiego czynu nigdy nie znajdę usprawiedliwienia, ale jak nieraz słyszę, że dziewczyna została zgwałcona w mieszkaniu nieznajomego, do którego sama, dobrowolnie poszła. No cóż- zawsze pojawia mi się myśl, że "była naiwna, bo łatwo się domyślić PO CO ją obcy, poznany w klubie facet zapraszał do siebie w środku nocy".

Ja bym tą znajomość inaczej rozegrała na Twoim miejscu. Powiedziałabym, że jeśli chce, to niech ON do Ciebie przyjedzie. Nie w sensie do słownym, nie żeby u Ciebie spał- przecież ma brata Twoim mieście. Nawet jakby nie mógł u niego spać- przyjechałby na 2 dni, jedną nockę w jakimś hoteliku spędził. Chyba by nie zbankrutował. Uważam, że żeby coś wyszło, to muszą się obie osoby starać. Jednak jestem na tyle "staroświecka", że wolę jak na początku facet trochę więcej od siebie daje. Ty mu się totalnie wystawiłaś. On nawet Cię nie musiał namawiać, żebyś do niego przyjechała.

Dlaczego stracił zainteresowanie? Powodów może być wiele. Kilka przykładowych:

Pierwszy- może w ogóle nie był Tobą zainteresowany. Człowiekowi po alkoholu trochę zmienia się postrzeganie rzeczywistości. Miał numer i napisał "z nudów". Zażartował z tym przyjazdem, pewnie w ogóle się nie spodziewał, że Ty to na serio weźmiesz. Pomyślał, że może "porucha".

Drugi- no właśnie- nie poruchał. W sumie to nie był zaangażowany (bo nie da się zaangażować po jednym spotkaniu w klubie), nie zabawił się, więc po co ciągnąć znajomość?

Trzeci- to wszystko potoczyło się za szybko. Nie przywykł do tak "bezpośredniej" dziewczyny. Zwykle musiał się bardziej starać, a Ty mu się prawie na tacy podstawiłaś (pomijając seks). To go mogło odepchnąć, mógł Cię w pewnym sensie za "łatwą" albo zdesperowaną odebrać.

Czwarty- typ lowelasa, który nie traktuje kobiet poważnie. Woli się bawić, po prostu. Być może poza Tobą miał inne opcje. Bardziej "otwarte" i na miejscu. Ewentualna przygoda z Tobą była bardzo korzystna- mieszkasz w innym mieście. Prawdopodobieństwo, żebyś go spotkała z inną jest bardzo niskie.

Piąty- jak spędził trochę więcej czasu z Tobą, to stwierdził, że to jednak nie Ty. Wtedy tak naprawdę miał okazję chociaż trochę Ciebie poznać. Może odkrył w Tobie coś, co Cię dyskwalifikuje w jego oczach.


To, że coś napisał do Ciebie- ja bym tak nie skakała do sufitu. Ponoć często stosowana praktyka wśród panów. Napisze kilka esemesów po spotkaniu, żeby nie było, że tak "bezczelnie" kończy znajomość. Potem nagle cisza. No i wszystko jasne.

11 Ostatnio edytowany przez lizardking (2015-01-03 13:56:17)

Odp: Jak chwilowa chemia przyciągnęła mnie do stolicy do Nieznajomego
bakalia napisał/a:

No, cóż. Nie zależy mu na Tobie, niestety.

W ogóle, to dziwię się Tobie, że pojechałaś do zupełnie obcego faceta i u niego "pomieszkiwałaś". Tak, po kilku godzinach w klubie na pewno nie da się człowieka poznać. Szczególnie jeśli się jej mniej lub bardziej wstawionym. Ciesz się, że Cię nie gwałcił albo jeszcze czegoś gorszego nie zrobił. Dla takiego czynu nigdy nie znajdę usprawiedliwienia, ale jak nieraz słyszę, że dziewczyna została zgwałcona w mieszkaniu nieznajomego, do którego sama, dobrowolnie poszła. No cóż- zawsze pojawia mi się myśl, że "była naiwna, bo łatwo się domyślić PO CO ją obcy, poznany w klubie facet zapraszał do siebie w środku nocy".

Ja bym tą znajomość inaczej rozegrała na Twoim miejscu. Powiedziałabym, że jeśli chce, to niech ON do Ciebie przyjedzie. Nie w sensie do słownym, nie żeby u Ciebie spał- przecież ma brata Twoim mieście. Nawet jakby nie mógł u niego spać- przyjechałby na 2 dni, jedną nockę w jakimś hoteliku spędził. Chyba by nie zbankrutował. Uważam, że żeby coś wyszło, to muszą się obie osoby starać. Jednak jestem na tyle "staroświecka", że wolę jak na początku facet trochę więcej od siebie daje. Ty mu się totalnie wystawiłaś. On nawet Cię nie musiał namawiać, żebyś do niego przyjechała.

Dlaczego stracił zainteresowanie? Powodów może być wiele. Kilka przykładowych:

Pierwszy- może w ogóle nie był Tobą zainteresowany. Człowiekowi po alkoholu trochę zmienia się postrzeganie rzeczywistości. Miał numer i napisał "z nudów". Zażartował z tym przyjazdem, pewnie w ogóle się nie spodziewał, że Ty to na serio weźmiesz. Pomyślał, że może "porucha".

Drugi- no właśnie- nie poruchał. W sumie to nie był zaangażowany (bo nie da się zaangażować po jednym spotkaniu w klubie), nie zabawił się, więc po co ciągnąć znajomość?

Trzeci- to wszystko potoczyło się za szybko. Nie przywykł do tak "bezpośredniej" dziewczyny. Zwykle musiał się bardziej starać, a Ty mu się prawie na tacy podstawiłaś (pomijając seks). To go mogło odepchnąć, mógł Cię w pewnym sensie za "łatwą" albo zdesperowaną odebrać.

Czwarty- typ lowelasa, który nie traktuje kobiet poważnie. Woli się bawić, po prostu. Być może poza Tobą miał inne opcje. Bardziej "otwarte" i na miejscu. Ewentualna przygoda z Tobą była bardzo korzystna- mieszkasz w innym mieście. Prawdopodobieństwo, żebyś go spotkała z inną jest bardzo niskie.

Piąty- jak spędził trochę więcej czasu z Tobą, to stwierdził, że to jednak nie Ty. Wtedy tak naprawdę miał okazję chociaż trochę Ciebie poznać. Może odkrył w Tobie coś, co Cię dyskwalifikuje w jego oczach.


To, że coś napisał do Ciebie- ja bym tak nie skakała do sufitu. Ponoć często stosowana praktyka wśród panów. Napisze kilka esemesów po spotkaniu, żeby nie było, że tak "bezczelnie" kończy znajomość. Potem nagle cisza. No i wszystko jasne.

Ok, rozumiem, wiem, tak jest. Jednak nie chcę, żeby tak było. Niezależnie ode mnie. Dzięki za odp smile

Wszystko się sprowadza do jednego -> rozgrywanie. Po prostu mi się spodobał, miałam ochotę do niego pojechać to pojechałam, nie analizowałam co robić. To okropne, że teraz nie można po prostu robić co się chce, tylko zważać "co kto o mnie pomyśli, jak skomentuje".
Pojechałam, bo chciałam, a intuicja mi podpowiadała, że jest w porządku człowiekiem. Intuicji zaufałam, bo zawsze jak dotychczas miała rację. Nie żałuję swojej "lekkomyślności" i nie zamierzam ubolewać, najwyżej bym coś wyczuła na stacji - to bym wsiadła do pociągu i odjechała spowrotem. Ubolewam nad tym jak ludzie szufladkują i przypinają plakietki człowiekowi, nie znając go i grają jak w teatrze. Co jest na tym świecie prawdziwe?

12

Odp: Jak chwilowa chemia przyciągnęła mnie do stolicy do Nieznajomego

Aha, i jeszcze jedno - żałowałabym, gdybym nie pojechała.
Żałowałabym, że nie spróbowałam. To byłoby raczej gorsze.

13

Odp: Jak chwilowa chemia przyciągnęła mnie do stolicy do Nieznajomego

Ja chyba widzę tą całą historię nieco inaczej smile
Swoją drogą czytałam jakby to był dobry kryminał.
Przeżyłaś ciekawą przygodę, masz w sobie dużo odwagi, zrobiłaś to co chciałaś i to co uważałaś za stosowne. Podziwiam i gratuluję.

A jeśli chodzi o faceta, to po prostu nie był na dłuższą metę zainteresowany, prawdopodobnie nie pasujecie do siebie pod jakimś względem. I to wszystko. Nie ma co się dalej zastanawiać i kreować wielkie teorie. Szanse na spotkanie i dogranie istnieją zawsze tym razem nie wyszło. Lekcja zapamiętana.
Dalej bądź sobą i szukaj właściwej osoby.

14 Ostatnio edytowany przez bakalia (2015-01-05 00:15:00)

Odp: Jak chwilowa chemia przyciągnęła mnie do stolicy do Nieznajomego

najwyżej bym coś wyczuła na stacji - to bym wsiadła do pociągu i odjechała spowrotem.

A jakby Cię chciał zgwałcić na chacie, to byś "wsiadła do pociągu" i odjechała z jego "stacji"?


Wiem, że młodość jest jedna, hej przygodo i w ogóle! Może pisząc w ten sposób wychodzę na osobę drętwą i nie umiejącą się bawić. Muszę jednak zaprzeczyć od razu. Gdyby tak było, to nie pojechałabym w wieku 16 lat tylko z koleżanką na woodstock, szczególnie, że ode mnie to jest kawał Polski do przejechania. Luzu miałam aż nadto. Tak naprawdę to mogłam robić, co mi się żywnie podobało- starsi mnie mieli totalnie gdzieś. Stąd też- czy chciałam, czy też nie- musiałam postępować rozsądnie.

Uwierz, że miałaś dużo szczęścia. Zwykle nie dopuszcza się tych złych myśli, zakładając, że "mnie to nie dotyczy". Cały czas się słyszy o zaginięciach, zabójstwach, gwałtach. Świat nie jest zły, ale ludzie- owszem.

Ubolewam nad tym jak ludzie szufladkują i przypinają plakietki człowiekowi, nie znając go i grają jak w teatrze.

To prawda, niektórzy nieustannie"grają", analizują co wypada a czego nie. Jednak często pewne sprawy wychodzą hmm "naturalnie". Jesteśmy zwierzętami, rządzi nami biologia. Rozejrzyj się naokoło. Ja widzę, jak w moim akwarium samce latają za samicami. W przyrodzie pełno takich przykładów. Samce to zdobywcy. Ostawiają taniec godowy, by później być dumnym jak paw, że udało się "zdobyć" samicę. Samice lubią być adorowane, pokokietować trochę. Zazwyczaj docenia się coś, co nie przyszło łatwo, w co trzeba było włożyć trochę pracy. Nie chodzi mi o to, żeby dla zasady udawać "trudną i niedostępną". Wy się nie znaliście praktycznie w ogóle. Facet mógł pomyśleć, że skoro dla niego jesteś "taka łatwa", to dla innych też jesteś/byłaś/będziesz.

Oczywiście, to tylko jedna z typowanych przeze mnie "wersji wydarzeń". Nie wiem, jakie były jego intencje. Nawet jeśli "pozytywne", to myślę, że Ty za niego całą robotę odwaliłaś. Nie dałaś mu się wykazać, postarać o Ciebie. Stąd też myślę, że lepszą opcją było spotkać się na jakimś neutralnym gruncie typu kawiarnia albo coś. Wjazd na chatę to jednak chyba trochę za dużo jak na pierwsze-nieprzypadkowe spotkanie. Nie jestem zwolenniczką tych wszystkich "porad randkowych". Z jedną się jednak zgodzę- nie należy zbytnio przedłużać spotkania, lepiej zakończyć w momencie, kiedy jeszcze się dobrze bawicie... niż siedzieć nie wiadomo ile i summa summarum zapamiętać spotkanie jako "nudne i męczące". Tak, jakby na to nie patrzeć to było coś w rodzaju Waszej "pierwszej randki".

15

Odp: Jak chwilowa chemia przyciągnęła mnie do stolicy do Nieznajomego
bakalia napisał/a:

najwyżej bym coś wyczuła na stacji - to bym wsiadła do pociągu i odjechała spowrotem.

A jakby Cię chciał zgwałcić na chacie, to byś "wsiadła do pociągu" i odjechała z jego "stacji"?


Wiem, że młodość jest jedna, hej przygodo i w ogóle! Może pisząc w ten sposób wychodzę na osobę drętwą i nie umiejącą się bawić. Muszę jednak zaprzeczyć od razu. Gdyby tak było, to nie pojechałabym w wieku 16 lat tylko z koleżanką na woodstock, szczególnie, że ode mnie to jest kawał Polski do przejechania. Luzu miałam aż nadto. Tak naprawdę to mogłam robić, co mi się żywnie podobało- starsi mnie mieli totalnie gdzieś. Stąd też- czy chciałam, czy też nie- musiałam postępować rozsądnie.

Uwierz, że miałaś dużo szczęścia. Zwykle nie dopuszcza się tych złych myśli, zakładając, że "mnie to nie dotyczy". Cały czas się słyszy o zaginięciach, zabójstwach, gwałtach. Świat nie jest zły, ale ludzie- owszem.

Ubolewam nad tym jak ludzie szufladkują i przypinają plakietki człowiekowi, nie znając go i grają jak w teatrze.

To prawda, niektórzy nieustannie"grają", analizują co wypada a czego nie. Jednak często pewne sprawy wychodzą hmm "naturalnie". Jesteśmy zwierzętami, rządzi nami biologia. Rozejrzyj się naokoło. Ja widzę, jak w moim akwarium samce latają za samicami. W przyrodzie pełno takich przykładów. Samce to zdobywcy. Ostawiają taniec godowy, by później być dumnym jak paw, że udało się "zdobyć" samicę. Samice lubią być adorowane, pokokietować trochę. Zazwyczaj docenia się coś, co nie przyszło łatwo, w co trzeba było włożyć trochę pracy. Nie chodzi mi o to, żeby dla zasady udawać "trudną i niedostępną". Wy się nie znaliście praktycznie w ogóle. Facet mógł pomyśleć, że skoro dla niego jesteś "taka łatwa", to dla innych też jesteś/byłaś/będziesz.

Oczywiście, to tylko jedna z typowanych przeze mnie "wersji wydarzeń". Nie wiem, jakie były jego intencje. Nawet jeśli "pozytywne", to myślę, że Ty za niego całą robotę odwaliłaś. Nie dałaś mu się wykazać, postarać o Ciebie. Stąd też myślę, że lepszą opcją było spotkać się na jakimś neutralnym gruncie typu kawiarnia albo coś. Wjazd na chatę to jednak chyba trochę za dużo jak na pierwsze-nieprzypadkowe spotkanie. Nie jestem zwolenniczką tych wszystkich "porad randkowych". Z jedną się jednak zgodzę- nie należy zbytnio przedłużać spotkania, lepiej zakończyć w momencie, kiedy jeszcze się dobrze bawicie... niż siedzieć nie wiadomo ile i summa summarum zapamiętać spotkanie jako "nudne i męczące". Tak, jakby na to nie patrzeć to było coś w rodzaju Waszej "pierwszej randki".

W sumie masz trochę w tym racji. Oczywiście - myślałam nad tym zanim "wjechałam" do niego na chatę, że lepiej by było na pewnym gruncie i powoli, na krótsze randkowanie. Nie byłam na takiej długiej randce jeszcze, wiedziałam, że to ryzyko (gdybyśmy nie odpowiadali sobie), ale przyjechałam tam z nastawieniem na "przyjaźń" -> jedyne co robiliśmy to z rękę się trzymaliśmy po "urodzinach" i dlatego znajomość była na luzie (jakbym jechała do kumpla). Dopiero jak do nigo przyjechałąm była rozowa, poznawanie się, mogło tak zostać, jednak oboje nie chcieliśmy, wytanczyliśmy się, przytulaliśmy i dopiero nazajutrz późnym popołudniem doszło do jakiegoś całowania. -> nie jestem łatwa! jakby mi nie przypasował, albo ja jemu (co w wypadku faceta wątpliwe, wiem) to nie rozwijałabym tej znajomości w tym kierunku...

Pewnie myśli, że jestem taka "łatwa", samej mi się tak wydaje, że może mnie tak postrzegać, że teraz też z kimś się spotykam i go poznaję. Ale czy każda tak nie robi? Tylko inaczej.... w tych paru randkach, nie w jednej ciągłej. To było fajne, takie inne, nie z każdym masz okazję spędzać parę dni na wyłączność, praktycznie wcale się nie znając, fajna przygoda była big_smile Można się dobrze poznać, bałam się, że znudzimy się sobą, ale na szczęście niepotrzebnie się obawiałam smile
Ale na przyszłość, nie będę tak robiła - nie ma nawet okazji, wiadomo, że jak się spotykam z kimś z mojej miejscowości to NIE MA TAKIEJ OKAZJI. To było wyjątkowe, inne, dziwne, i... nie było nudno! tongue A teraz niech se myśli co chce, mnie już to nie obchodzi. Sprawdziałam, może mam nauczkę, a może i nie; ale na pewno mam niecodzienną przygodę.
Przed wyjazdem popytywałam moje przyjaciólki/kumpele, co one by zrobiły, większośc stwierdziła, że pojechałaby. Nie że kierowałam się ich decyzją, większośc z nich jest rozsądna, jedna na pewno by tego nie zrobiła - taka jej natura. Ale czuję, że też i wy jakbyście poznały się z mega fajnym facetem, z którym co prawda spędziłyście parę godzin, ale poczułyście to coś (ja wielką otwartość na drugiego człowieka, empatię itd. i widziałąm to w jego oczach, przyjazne nastawienie) -> to serio byście rozważały opcję wyjazdu na weeekend do "dobrego czlowieka", sympatycznego i przyjaźnie do Cb nastawionego, bez rozwiniętej relacji damsko-męskiej, bez podtekstów.

Było fajnie, szkoda, że tak pomyślał, i przypiął mi karteczkę "łatwa, szalona, zbyt otwarta". Bo tak naprawdę, w te 2 dni, 2 noce nie poznaliśmy się do końca, a była to miła odmiana od rzeczywistości.
Ehh ;D

16 Ostatnio edytowany przez 92inka92 (2015-01-13 22:36:48)

Odp: Jak chwilowa chemia przyciągnęła mnie do stolicy do Nieznajomego

lizardking
zrobiłam to samo. pojechałam do prawie obcego mi faceta o 4 lata starszego na wystawę w jego mieszkaniu. niby wcześniej pisaliśmy na fb ale ja nie chciałam się z nim spotykać. on mnie nagabywał, aż w końcu po roku zrobił wystawę i pojechałam. tyle, że spotkałam się wcześniej ze znajomymi. zwiał mi pociąg nocny więc nie miałam wyboru, a widziałam, że on nie jest skory do przenocowania mojej osoby.
jednak i tak on spał w kuchni a ja u niego na łóżku.

teraz sobie myślę,że serio byłam mega głupia. mimo, że mam 24 lata a to zdarzenie miało miejsce w lipcu 2014....
no i tak samo jak u Ciebie, następnego dnia śniadanie, ogarnięcie, tylko, że my się ani nie całowaliśmy ani nie przytulaliśmy, zero fizycznego kontaktu. chciałam jak najszybciej zwiać, on miał mnie odprowadzić na stację, ale przeciągał to tak, że wróciłam znowu późnym wieczorem, a sam ze mną spędził cały boży dzień i stawiał mi żarcie i picie i czułam, że specjalnie opóźnia mój powrót. why? tego nie wiem
od tego momentu mamy kontakt. jeszcze rpacowałam w jego mieście przec cały wrzesień to się spotkaliśmy. on mi też gadał, że mam nie zrywać kontaktu, aby kontynuować znajomość. no i kiedy ja chciałąm się z nim spotykać on z czasem zaczal mnie olewć albo brać na wstrzymanie. więc ja go olałam na 2 miesiące. na święta też mi nie odpisał na życzenia.
więc stwierdziłam, że mogiła. mimo, że mi się podobał.

no ale napisał sam z siebie kilka dni temu. i gadaliśmy tak kilka dni. tylko, że on mnie traktuje mega luzacko jak kumpla. nie widzieliśmy się od października, sam mówił aby nie zrywać kontaktu, a sam do mnie nie napisze. więc ja nie wiem o co chodzi. sama już nie będę pisała.
mam zamiar pracować w jego mieście przez następne pół roku ale nie wiem czy wgl dawać mu znać. chociaż sam mi mówił, że mam dawać mu znać kiedy jestem w pobliżu.

17 Ostatnio edytowany przez Remi (2015-01-13 23:27:42)

Odp: Jak chwilowa chemia przyciągnęła mnie do stolicy do Nieznajomego

W tym temacie wniosek jeden -
Nie jestem łatwa, mam zasady, ale jak widzę fajnego faceta to chętnie z nim na noc zostanę, na pewno coś z tego będzie smile

Czasami dziwię się poziomowi umysłowemu piszących dziewczyn, rodem z Liceum, hahaha smile

Raz się żyje, więc przestań patrzeć, na to co powiedzą inni tylko :
Rób to co uważasz za stosowne !

18

Odp: Jak chwilowa chemia przyciągnęła mnie do stolicy do Nieznajomego

no masakra tongue wiem o tym. jak o tym czytam to wstyd mi.
ale chyba czasem tak trzeba, człowiek nabiera rozumu po fakcie.
pozdrawiam wink

19 Ostatnio edytowany przez zrozumieckobiety (2015-01-14 02:13:59)

Odp: Jak chwilowa chemia przyciągnęła mnie do stolicy do Nieznajomego
Remi napisał/a:

W tym temacie wniosek jeden -
Nie jestem łatwa, mam zasady, ale jak widzę fajnego faceta to chętnie z nim na noc zostanę, na pewno coś z tego będzie smile

Czasami dziwię się poziomowi umysłowemu piszących dziewczyn, rodem z Liceum, hahaha smile

to jest ta legendarna hipokryzja kobiet - wierzą w to co mowia jak w prawde objawioną, a robią na odwrót big_smile

i to nawet jak im się zwróci uwagę w dokladnym miejscu postępowania. inka chociaz sie z tego zasmiała. point! tongue

Kobite zrozumiec potrafi tylko druga kobita... i wlasnie przez to sie tak nawzajem nienawidza:)

Posty [ 20 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » Jak chwilowa chemia przyciągnęła mnie do stolicy do Nieznajomego

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018