Hej
chciałabym abyście pomogli mi i napisali jak to a wami jest:)czy po poznaniu kandydata na waszego przypuśćmy chłopaka/dziewczynę ,chemia między wami ma znaczenie ???czy też nie??i może ktoś się np:nie podobać ,ale trwacie w tym żeby się przekonać??bo u mnie chyba ma i to duże znaczenie,dlatego ,że jeżeli ktoś wizualnie nie podoba mi się już na pierwszym spotkaniu- to nie chce mi się już z tą osobą dłużej spotykać czy też ją poznawać,nie wiem czy dobrze robię ?? wiec jakie są Wasze przypadki:)))????
Podobne tematy
2 2011-08-29 17:00:10 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2011-08-29 17:02:48)
Hej
chciałabym abyście pomogli mi i napisali jak to a wami jest:)czy po poznaniu kandydata na waszego przypuśćmy chłopaka/dziewczynę ,chemia między wami ma znaczenie ???czy też nie??i może ktoś się np:nie podobać ,ale trwacie w tym żeby się przekonać??bo u mnie chyba ma i to duże znaczenie,dlatego ,że jeżeli ktoś wizualnie nie podoba mi się już na pierwszym spotkaniu- to nie chce mi się już z tą osobą dłużej spotykać czy też ją poznawać,nie wiem czy dobrze robię ?? wiec jakie są Wasze przypadki:)))????
wiadomo, ze liczy sie i decyduje wnetrze,jego intelekt, wyobraznia, wrazliwosc.
ale mezczyzna musi mi sie podobac. Jego...wlasnie co? oczy, dlonie, usta, jego cielesnosc, jak sie porusza, jak sie smieje...
nie oklamujmy sie, My , to nie tylko nasze mozgi. Mamy ciala...
chcac byc z kims ( jako kobieta) chce jego cielesnosci, bliskosci...to zrozumiale i "normalne",
druga strona medalu , ze TYLKO to-nie wystarcza
Hey mam podobnie jak Ty , bez chemii ani rusz ![]()
przez to że patrzymy na wygląd możemy przegapić naprawdę wartościowego człowieka... z czasem jak się kogoś bliżej pozna to te jego "defekty" w wyglądzie wcale już nie przeszkadzają
Ale mimo wszystko, jak tej osoby cielesność Cie odrzuca, to też nie ma nic na siłę
Mój były chłopak w ogóle mi się nie podobał na początku
jego nogi, to jak chodzi, styl ubierania... dopiero później zaczynałam się w nim zakochiwać..w NIM a nie w tym jak wygląda...oczarował mnie swoją dobrocią i wrażliwością...
zmieniłam jego image...styl ubierania, włosy... Nie to że na siłę- on sam tego chciał! w ciągu 5 lat przy mnie całkiem nieźle się wyrobił, widziałam spojrzenia kobiet w jego kierunku, on chyba też, bo...
tak się odpłacił, że ostatecznie stworzony przeze mnie "boski alwaro" odszedł do innej... hmm
Oczywiście,że chemia, uczucie ma znaczenie i to wielkie. Bez tego nie wchodze w zwiazek, bo nie ma sensu:) musze choc trochę czuc cos do drugiej osoby, musi mnie pociagac, miec to cos w sobie. Jesli nic nie czuje, traktuje faceta tylko jak kolege, to nie widze sensu brniecia w to dalek, bo moge zranic przy tym faceta, a tego bym nie chciałąbym. Nie naleze do osob, ktore są z kimś po to, by kogoś miec. Jesli związek, to tylko z miłością, uczuciem. Wtedy jest najlepiej, najpiękniej
choć może byc tak, że kolega równiez z czasem może zaczac mnie pociagac, podoac mi się, ale to pewnie trzeba by bylo coś zmienić:)
Hm...kiedyś myślałam,że wygląd też jest ważny....i wiesz co....spotkałam faceta,który nie jest specjalnie przystojny,nawet nie bardzo w moim guście wizualnym (jaki kiedyś miałam....) i co....zakochałam się....a w czym ??? w jego głosie,gestach,dotyku,sposobie bycia,podobnym poczuciu humoru,podobnej wrażliwości....i dla mnie jak najbardziej JEST przystojny!!!! obłędny! choć mogłabyś nawet nie zauważyć go na ulicy ;-)
Nie skreslaj kogoś po wyglądzie....bo mozesz przegapić miłość ![]()
Staram się ufać swojemu pierwszemu wrażeniu i jeśli Ktoś mi się nie podoba na pierwszej randce, to nie ciągnę tego dalej. Jednak ostatnio nie posłuchałam siebie dwa razy i drugi raz umówiłam się z facetem, który średnio mi się podobał, z którym już po kilku spojrzeniach wiedziałam czy czułam, że niczego poza koleżeństwem nie będzie. Umówiłam się drugi i już ostatni raz. Trochę na siłę próbowałam dopatrzeć się w Nim czegoś co by mi się fizycznie spodobało. Nie ma chemi, najlepiej nie zaczynać albo najszybciej kończyć takie sytuacje.
ja chemie definiuje troche inaczej niz to że ktos mi sie podoba, raczej czuje chemie do facetów męskich którzy ładnie pachna i mają silne ramiona ale nie musi to byc ksiąze z bajki żeby była chemia, dla mnie chemia jest nie tylko ciał ale dusz, takie wzajemne porozumienie ludzie sie poznają i ie wydaje jakby znali sie przez wieki i przy nikim nie czuja sie tak dobrze
oj ja też muszę "czuć chemię"
bez tego nie ma mowy o czymś więcej. Niestety ja bardzo rzadko to czuję do kogoś, może dlatego jestem sama ![]()
Ale przecież chemia wcale nie musi mieć związku z wyglądem! Mnie np. ani mój obecny ani poprzedni chłopak nie rzucił na kolana wyglądem, ale właśnie wytworzyła się chemia. Dobrze nam się rozmawiało i czuliśmy to "coś" w powietrzu. Po prostu. A często chłopak całkiem przystojny jest zwyczajnie mdły i nijaki i chemii nie ma w ogóle.
Chemia.. to cos co dla mnie jest czynnikiem decydującym.. to poprostu sie czuje i koniec.. Gdy spotkałam sie pierwszy raz z moim mężem...nasza pierwsza randka to była eksplozja chemii.. i to dosłownie.. on wysiadł z auta .. ja wysiadłam i sie przytulilismy na kilka ładnych minut...a ja byłam na innej planecie ... to było niesamowite.. od tej chwili byliśmy nierozłączni.. to naprawde niesamowite.... namiastkę tego czulismy juz wcześniej przy okazji rozmów telefonicznych... ale.. dopiero na tym spotkaniu było wszystko jasne....
... tak... owszem fizycznie odpowiadał mi w 101 %.. ja jemu tez.. ale raczej nie jest to wyznacznikiem....
Nie rozumiem tej całej chemii? Miałam tylko jednego faceta który stwierdził że, jej między nami brakuje był to związek na odległość. Ale po jakimś czasie co się okazało to ON sobie ten brak chemii wymyślił bo jest mu wstyd że, nie potrafi gospodarować swoimi pieniędzmi które zarabia. Pierw mi to wszystko napisał i nie chciał się przyznać pzniej zadzwonił i jak miał wypite to wspomniał też o tym że kłamał.
nie jesteś sama:) też tak mam ,ze jak ktoś nie musi być jakiś mega przystojny,ale musi mieć w sobie to coś co dostrzegam w nim ja i co mnie do niego przyciąga:))decydują o tym różne cechy np;sposób bycia,rozmowa,głos ,zapach itp...to właśnie jest chemia,decyduje ona o tym ,czy chcemy dalej spotykać się z ta osobą:)co powoduje,że nie chce się iść do domu
) gorzej jak jej nie ma to wtedy jest jak na randce z bratem:))
Poznałam jakiś czas temu chłopaka przez internet, super nam się rozmawiało, rozumieliśmy się jak nikt, wymieniliśmy się zdjęciami ale dosłownie chwilę przed spotkaniem bo chodź długo rozmawialiśmy jakoś na zdjęciach nam nie zależało.
Kiedy się spotkaliśmy pomyślałam że miły z niego facet ale nie rozmawiało nam się tak super jak przedtem na gg no i jeśli chodzi o wygląd to zupełnie nie trafiał on w mój typ, nie mam określonego typu ale pamiętam jak dziś że na pierwszym spotkaniu pomyślałam że nie chce się z nim spotykać , nie pociąga mnie zupełnie, nie mogłabym go pocałować itp.
A później ehmmm, kontakt nam się nie zerwał, właściwie spotykaliśmy się czasem niezobowiązująco na jakiś spacer jako przyjaciele, po jakimś czasie on powiedział mi że czuje do mnie coś więcej że chciałby czegoś więcej niż przyjaźń, bardzo go polubiłam ale tylko jako kolegę, pamiętam jak wtedy płakałam, bo nic do niego nie czułam a nie chciałam go zranić za nic w świecie.
Powiedziałam mu szczerze że nic z tego nie będzie, że możemy być przyjaciółmi, on powiedział że dobrze, że poczeka i na razie to mu wystarczy.
A później, ten facet który zupełnie mi nie odpowiadał wizualnie, nie wyobrażałam sobie go pocałować, stał się dla mnie kimś pięknym, pokochałam go, każdy skrawek jego ciała, uwielbiałam patrzeć na jego twarz.
Lecz to była tylko piękna bajka która się skończyła
.
Chemia.. to cos co dla mnie jest czynnikiem decydującym.. to poprostu sie czuje i koniec.. Gdy spotkałam sie pierwszy raz z moim mężem...nasza pierwsza randka to była eksplozja chemii.. i to dosłownie.. on wysiadł z auta .. ja wysiadłam i sie przytulilismy na kilka ładnych minut...a ja byłam na innej planecie ... to było niesamowite.. od tej chwili byliśmy nierozłączni.. to naprawde niesamowite.... namiastkę tego czulismy juz wcześniej przy okazji rozmów telefonicznych... ale.. dopiero na tym spotkaniu było wszystko jasne....
... tak... owszem fizycznie odpowiadał mi w 101 %.. ja jemu tez.. ale raczej nie jest to wyznacznikiem....
Serio tak było? Ech, zazdroszczę...
serio... do dziś to wspominamy... do dziś czujemy taka chemie.. no może panujemy nad nią . bo jestesmy juz 4 lata razem .. a w niedziele mamy 1 rocznice slubu... nigdy wczesniej tego nie miałam...
No to naprawdę pogratulować takiego szczęścia
Inne tylko o tym marzą...
Hej
chciałabym abyście pomogli mi i napisali jak to a wami jest:)czy po poznaniu kandydata na waszego przypuśćmy chłopaka/dziewczynę ,chemia między wami ma znaczenie ???czy też nie??i może ktoś się np:nie podobać ,ale trwacie w tym żeby się przekonać??bo u mnie chyba ma i to duże znaczenie,dlatego ,że jeżeli ktoś wizualnie nie podoba mi się już na pierwszym spotkaniu- to nie chce mi się już z tą osobą dłużej spotykać czy też ją poznawać,nie wiem czy dobrze robię ?? wiec jakie są Wasze przypadki:)))????
Witaj!
Z chemia jest tak,ze nie musi byc jej na początku.W trakcie trwania relacji ona zaczyna się pojawiać chociaż wcale nie musi.
A pierwsze wrażenie jak dla nie sie liczy
Ale powiem ze róznie to bywa np.moja serdeczna znajoma ktora poznała mezczyznę na poczatku nie było zadnej chcemii a wrecz pomyslała sobie w duchu-Boże ja mam sie znim dalej spotykać ? Zadwałąm sobie wiele przeróznych dziwnych pytan zniechecających a teraz są ze sobą szczesliwi :-)
Każdy z nas jest inny ale wiem na pewno że powinniśmy sluchać sie naszego wewnetrznego głosu...
Chemia musi być
! Albo jest albo jej nie ma, sama po sobie wiem, że gdy jej nie było to i z czasem też się nie pojawiła.
Malwina69 napisał/a:Chemia.. to cos co dla mnie jest czynnikiem decydującym.. to poprostu sie czuje i koniec.. Gdy spotkałam sie pierwszy raz z moim mężem...nasza pierwsza randka to była eksplozja chemii.. i to dosłownie.. on wysiadł z auta .. ja wysiadłam i sie przytulilismy na kilka ładnych minut...a ja byłam na innej planecie ... to było niesamowite.. od tej chwili byliśmy nierozłączni.. to naprawde niesamowite.... namiastkę tego czulismy juz wcześniej przy okazji rozmów telefonicznych... ale.. dopiero na tym spotkaniu było wszystko jasne....
... tak... owszem fizycznie odpowiadał mi w 101 %.. ja jemu tez.. ale raczej nie jest to wyznacznikiem....
Serio tak było? Ech, zazdroszczę...
ja też tak poczułam na pierwszym i kolejnych spotkaniach...i jeszcze wiele prze de mną takich uniesień...
Musi być chemia. Ale chemia właśnie, nie koniecznie wygląd, to są dwie różne rzeczy. Facet, który jest ideałem z charakteru, ale nie ma tego czegoś może być świetnym przyjacielem, kumplem, ale na związek nie ma szans.
oj ja też muszę "czuć chemię"
bez tego nie ma mowy o czymś więcej. Niestety ja bardzo rzadko to czuję do kogoś, może dlatego jestem sama
Też tak mam niestety - ja spotykam kogoś o kim mogę myśleć w tych kategoriach raz na kilka lat, potrafiłam przebyć 4-5 lat zupełnie nie zauważając facetów jako potencjalnych kandydatów. I to nie dlatego, że nie chcę być sama, po prostu nikt zupełnie mnie nie pociągał.
Bo z miłością to jest tak ! -Albo jest albo jej nie ma
Oczywiście można żyć z człowiekiem i na siłę się do niego przekonywać. Wmawiać ,ze chciałabyś go kochać
Ale czy coś z tego będzie dalej ... No nie wiem .
Ja jestem tego zdania, że to jest przeznaczenie. Wiadomo facet nigdy nie będzie idealny. Ale ładna miska nie zawsze jeść daje , a ta gorsza niekoniecznie też ! ![]()
a u mnie było odwrotnie. w moim jedynym długim związku (prawie 7letnim). na początku spotykaliśmy się tylko jako kumple..definitywnie z mojej strony! po iluś spotkaniach dopiero zaczęło się dziać... także ja bym tak szybko nie skreślała. reszta związków była zaopatrzona od początku w chemię i nie wiele z nich wyszło. w miarę poznawania drugiej osoby zauważamy Więcej... a jesli nie, może się okazać to zwykłą znajomościa na lata- też warto.
Ja tych facetów nigdy nie skreślam - z większością się przyjaźnię albo przynajmniej utrzymuję koleżeńskie stosunki. Ale to się po prostu nigdy w nic nie przerodziło i jakoś nie sądzę, żeby miało. Ale wiem, że są takie związki, kiedy ludzie się znają od wieków i w pewnym momencie im przychodzi miłość.