netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Gdy straciło się nawet chęć.

9 odpowiedzi2 150 wyświetleńzałożony przez Kaczqua, 13.11.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Gdy straciło się nawet chęć.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

1

Temat: Gdy straciło się nawet chęć.

Witajcie.
Dziś takie egzystencjalne pytanie z mojej strony - Jak żyć, kiedy straciło się coś do czego się dążyło?
Nie ma już celu, nie ma czegoś, czego się chce od życia, bo to do czego się dążyło okazało się niemożliwe.
Nie widać sensu do nauki, do pracy...to wszystko da tylko pieniądze, a na co te pieniądze, kiedy nie ma rodziny.
Nie mam już najmniejszej motywacji. Wszystko co robię rozpoczynając od wstawania z łóżka wydaje się być bezsensowne.
Przecież wstaje tylko po to, żeby dzień się potoczył i żeby położyć się z powrotem i tak w kółko. Nie mam już kogoś dla kogo chciałabym
wstawać, pracować, zarabiać, być piękną i w ogóle być. Nawet perspektywa posiadania dzieci stała się niemożliwa.
Gdzie szukać sensu? Po co to wszystko? Do czego mam dążyć?
Mam w sobie utkwione takie prorodzinne instynkty, nie widzę satysfakcji w zarabianiu pieniędzy, posiadaniu dobrego stanowiska,
wybijaniu się itp. Teraz chciałabym, żeby właśnie te rzeczy zaczęły się dla mnie liczyć, ale po prostu nie napędza mnie to.
Czy jest jakiś sposób, żeby zmusić podświadomość do zapragnięcia czegoś?

Ciężki temat, ale liczę na prawdziwą pomoc od Was.

2 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-11-13 16:07:22)

Odp: Gdy straciło się nawet chęć.

Czyżby utracona "miłość"?
Jak sobie wmówiłaś, że żyjesz dla innych ludzi to tak będzie i nigdy nie będziesz na serio szczęśliwa. Jedyną zdrową formą pomocy ludziom może być wolontariat, nie związek.
Poczytaj o poprawie samooceny, bo pewnie to też padło. Wczuj sie w skóre drugiego człowieka. Co by było gdyby to napisała Twoja przyjaciółka, ktoś ważny. Co byś jej odpowiedziała?
Masz jak większość społeczeństwa złe przekonania, którymi się kierujesz. Te przekonania muszą umrzeć. Czasem w depresji właśnie. Po to by zrozumieć, że nie tędy droga.

Dopóki nie wymyślisz czegoś i nie zmienisz (czyny), to będziesz pielęgnować w sobie takie negatywne myśli. Mozg sie do nich przyzwyczaja, więc uważa za jedyne słuszne. Nie mam celu? To nie mam. Inni mają. Inni są źli, lepsi, gorsi. Nie, inni działają, Ty nie.
Jesli w tę stronę da sie mózg nakręcić, to w drugą też.

Nie bawi Cię pogoń za kasą? Czemu? Czy to czasem nie przez to, że nawet jakbyś zarobiła to byś nie miała co z tą kasą zrobić? No wlasnie, bo liczy się to co będziesz w zyciu robić, a nie jakimi kosztami/środkami. Miłość też przychodzi wtedy, jak masz co dać, a nie gdy tylko jej pragniesz do szczęścia. Celem ma być niezależność, a nie lęk przed utratą czegoś/kogoś. Zawsze pomysl: jak utracę to i to (rozne wazne rzeczy) to co zrobię? Postaw sie w takiej sytuacji. A jak nie masz nic, to mozesz tylko mieć lepiej. Będziesz miała lepiej to będziesz miała inną perspektywe i zaczniesz gromadzić, bo pobazujesz na tym że coś osiągasz. Większe zadowolenie z siebie.

3

Odp: Gdy straciło się nawet chęć.

Jak żyć, kiedy straciło się coś do czego się dążyło?
Przeżyć żałobę po stracie. Odpłakać, odsmutkować, odzłościć się.

4 Ostatnio edytowany przez Kaczqua (2014-11-13 15:53:10)

Odp: Gdy straciło się nawet chęć.

Próbowałam, myślałam, że to po prostu musi pomęczyć i w końcu przejdzie. Nie. Próbuję teraz tylko znaleźć coś innego do czego mogłabym dążyć. Nie napędza mnie już myśl o założeniu rodziny, ale nie potrafię jeszcze znaleźć radości w dążeniu do pieniędzy, sławy, pozycji. Straciłam nadzieję na miłość i rodzinę, teraz chciałabym znaleźć inny punkt zaczepienia. Po prostu nie wiem co ze sobą zrobić w wielkim świecie, gdzie każdy biegnie w jakimś kierunku. Przyjaciół tak na prawdę też żadnych nie mam, wszyscy się odwracają na pięcie, kiedy nie mogę pożyczyć kasy, zrobić imprezy, kiedy oni nic nie potrzebują, a u mnie zaczyna być krucho. Bo oni właśnie biegną w jakimś kierunku, z jakimś celem, ja już nie. Nie wiem, czy na moment spasować, nie martwić się i dać działać losowi, przypadkowi? Czy nadal desperacko wyszukiwać czego innego mogłabym zapragnąć. Przytłacza mnie też upływ czasu. Boję się, że ta żałoba będzie się ciągnąć rok, dwa i stracę czas, obudzę się i zostanę na lodzie. Jeszcze niedawno resztami sił ratowałam swoje plany, a teraz nie mam czego ratować. Nie mam żadnej misji dla siebie.

5

Odp: Gdy straciło się nawet chęć.

Niezależnie od tego, czy ma się bliską osobę u boku, czy jest się singlem, zewnętrzna motywacja do robienia czegokolwiek jest bardzo niebezpieczną. Zachęcam do zmiany sposobu myślenia, do doceniania siebie jako człowieka, polubienie siebie oraz niezależności psychicznej.

6

Odp: Gdy straciło się nawet chęć.

No dobrze Wielokropku, rozumiem. Poczuć własną wartość, zrobić coś dla siebie i w ogóle. Ale co ja będę mieć dla siebie z zarobków na przykład? To, że będę mogła się uniezależnić finansowo, znaleźć mieszkanie itp. No i co z tego. Na co mi mieszkanie, jak tylko sama siebie tam wpakuję. Żaden cel. Zawsze znajdywałam satysfakcję w tym, że jestem potrzebna. To mnie napędzało do robienia czegokolwiek. Teraz tak na prawdę nie jestem potrzebna nikomu do niczego, każdy co chciał dostać, to dostał, nic nie mogę zaoferować. Chcę tylko odnaleźć taką radość w dążeniu do pieniędzy, niezależności i stanowiska, jak kiedyś miałam w dążeniu do rodziny i miłości. Chcę jakoś się zmusić do pogoni za tym, żeby to było celem. W tej chwili stać mnie tylko na żal, że okazało się, że bycie wspaniałą żoną i matką nie jest dla mnie.

7

Odp: Gdy straciło się nawet chęć.

Takie myślenie, o byciu potrzebną, jest pułapką. Bo nagle okazuje się (tak jest również w związkach),  że nie jesteś nikomu potrzebna, bo wokół wszyscy są sprawni fizycznie i psychicznie.
Stąd moja uwaga o zmianie sposobu myślenia, myślenia o sobie, o innych osobach, o relacjach.
Bądź ważna dla siebie samej, nie szukaj osoby/osób, na których będziesz mogła zawisnąć.

Uniezależnij się, zrób to dla siebie. Dlaczego? Wedle moich obserwacji ludzie uciekają od osób chcących być potrzebnymi, od osób, które muszą żyć dla kogoś.

8

Odp: Gdy straciło się nawet chęć.

oczywiscie ze na dluzsza mete wiekszosc ludzi widzi sens w byciu z kims, a nie egzystowaniu jako sam dla siebie. Ale tak jak napisalam - to w dluzszej perspektywie - a tego mozna byc pewnym, ze za jakis tam czas, znow z kism bedziesz.

A tak genralnie to jak to po co Ci mieszkanie przykaldowo? No dla samej siebie? Nie chcialabys po prostu miec lepszych warunkow niz teraz? nie chcialabys miec wiekszego komfortu, ladnego mieszkanka ktore bedzie 'Twoje' gdzie stworzysz sobie swoja maly swiat? Ja tez przezylam 'rozlam swojego zyca', zdrade i odejscie meza i wiem ze na poczatku jest ciezko. Jednak z czasem poczulam potrzebe wrecz taka 'wlacznosc' swoja wewnetrzna ze sama dla siebie chce sobie ladnie zrobic np w mieszkaniu wlasnie ,czy cos ze soba - dla wlasnej autentycznej przyjemnosci - fryzjer czy nowe ciuchy, a nie dla KOGOS.

9

Odp: Gdy straciło się nawet chęć.
Kaczqua napisał/a:

...W tej chwili stać mnie tylko na żal, że okazało się, że bycie wspaniałą żoną i matką nie jest dla mnie.

Może i ja tu coś dopiszę od siebie... W zasadzie nie wiemy dokładnie co jest przyczyną takiej depresji, zwątpienia i apatii u Autorki. Z zacytowanych słów wnioskuję, że "coś" posypało sie w jej dotychczasowym celu - rodzinie. Szczegółów nie znamy. Moze i to nie jest juz tak istotne (choć poznawszy podłoze łatwiej byłoby "naprostować" Autorkę) bo poruszamy się juz w tematyce "sensu istnienia".
Często, Autorko w życiu stajemy na wprost drzwi prowadzących do następnego pokoju... Każdy etap w życiu to taki pokój, a zaczynając kolejny - otwieramy kolejne drzwi. Bywają chwile, gdy tych drzwi nie widzimy, nie da sie ich otworzyć. Ale to zazwyczaj chwilowe stany. Też miewałem momenty, ze przejścia "dalej" juz nie widziałem, ze czułem, iż nic przede mną. Taka metafora. Jednak życie często zaskakuje. Też miewałem momenty podobne do Twojego. Ale ...zawsze byłem mimo wszystko ciekaw, co czeka mnie jeszcze jutro. I to pozwalało cieszyć sie każdym przeżytym dniem, i oczekiwać niewiadomego - z czystej, głupiej ciekawości. I to pozwalało mi przetrwać takie stany jak ten obecny w Twoim życiu.

kiedysbylam napisał/a:

oczywiscie ze na dluzsza mete wiekszosc ludzi widzi sens w byciu z kims, a nie egzystowaniu jako sam dla siebie.
...Ja tez przezylam 'rozlam swojego zyca', zdrade i odejscie meza i wiem ze na poczatku jest ciezko. Jednak z czasem poczulam potrzebe wrecz taka 'wlacznosc' swoja wewnetrzna ze sama dla siebie chce sobie ladnie zrobic np w mieszkaniu wlasnie ,czy cos ze soba - dla wlasnej autentycznej przyjemnosci - fryzjer czy nowe ciuchy, a nie dla KOGOS.

Dokładnie: odnalezienie zwykłej przyjemności w normalnych - wydawałoby sie - sprawach. I tak krok po kroku.
Z własnego doświadczenia napiszę, że takie drobnostki (no może nie fryzjer czy ciuchy smile ) potrafią często "osłodzić" gorycz życiowej porażki. I można poczuć jakies pozytywne strony takiego zycia ...dla siebie. Nie wiem jak inne tu osoby, ale ja jednak tak na dłuższą metę nie potrafiłem i nie potrafię, bo - mimo wszystko - to mnie aż tak nie cieszyło, nie miałem się z kim tym podzielić. Są osoby żyjące samotnie, i jest im z tym dobrze. Ja do takich jednak nie należę i - by czuć autentyczną radość z czegoś - czuję wewnętrzną potrzebę dzielenia sie tym z kimś bliskim. Gdy kogos takiego obok nie ma - pojawia sie uczucie pustki. Być moze i Autorka jest podobnej konstrukcji - rozumiem jej stan. Jednak na obecną chwilę - biorąc jej stan pod uwagę - MUSI zrobic coś, co kiedys jej sprawiało frajdę. I tak zacząć się znów podnosić...

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Gdy straciło się nawet chęć.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026