Mam problem ostatnio rozstalam sie z chłopakiem miał bardzo trudna sytuacje rodzinna i w ogóle nie posiwiał mi czasu mimo, ze cały czas o to błagałam. Mi poswiecał maksymalnie 3 godziny tygodniowo- wyproszone. Mówił ,ze kocha i pisał codziennie ,ale co z tego jak tego nie czułam. Cały czas słyszałam tylko postaram sie znaleźć czas ,ale było coraz gorzej.
Wolał swoja mame i kolegów ode mnie, po którymś razie jak wolał spedzić czas z kolegami nie wytrzymałam i pod wpływem emocji brzydko sie z nim rozstałam. Na pożegnanie usłyszałam tylko jak zwykle: "przesadzasz" aż sie we mnie zagotowało.
Trochę żałuje ,ze mnie poniosło i sie z nim rozstałam, ale juz miałam dosyć latania za swoim chłopakiem. On od tamtego czasu nie dał znaków życia. Może to głupie ,ale myślałam ,ze skoro mnie kocha to będzie walczył o mnie i to rozstanie spowoduje, że wreszcie coś zrozumie. Tęsknie za nim tyle ,ze duma po tym wszystkim nie pozwala mi się odezwać po raz kolejny bo wyjdę na "ciapę" i kolejną frustratkę która najpierw odchodzi. Jak myślcie jest jakaś szansa, że on sobie wszystko przemyśli i sie odezwie ? czy to ,ze milczy i nie walczy to znaczy ,ze mnie nie kochał i jemu to było na rękę? da sie jakoś zmotywować mężczyznę do działania np. wywołać zazdrość na fb.
Nie wiem co robic w takiej sytuacji. Zdaje sobie sprawę ,ze najlepiej było by sobie odpuścić i nic nie robić tylko to męczy mnie tak ,że juz nawet znajomi maja dosyć mojego gadania na ten temat.