netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zerwałam, a on nawet nie walczył. Co zrobić?

29 odpowiedzi17 726 wyświetleńzałożony przez eliza12345, 17.11.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zerwałam, a on nawet nie walczył. Co zrobić?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 30 ]

1

Temat: Zerwałam, a on nawet nie walczył. Co zrobić?

Mam problem ostatnio rozstalam sie z chłopakiem miał bardzo trudna sytuacje rodzinna i w ogóle nie posiwiał mi czasu mimo, ze cały czas o to błagałam. Mi poswiecał maksymalnie 3 godziny tygodniowo- wyproszone. Mówił ,ze kocha i pisał codziennie ,ale co z tego jak tego nie czułam. Cały czas słyszałam tylko postaram sie znaleźć czas ,ale było coraz gorzej.
Wolał swoja mame i kolegów ode mnie, po którymś razie jak wolał spedzić czas z kolegami nie wytrzymałam i pod wpływem emocji brzydko sie z nim rozstałam. Na pożegnanie usłyszałam tylko jak zwykle: "przesadzasz" aż sie we mnie zagotowało.

Trochę żałuje ,ze mnie poniosło i sie z nim rozstałam, ale juz miałam dosyć latania za swoim chłopakiem. On od tamtego czasu nie dał znaków życia. Może to głupie ,ale myślałam ,ze skoro mnie kocha to będzie walczył o mnie i to rozstanie spowoduje, że wreszcie coś zrozumie. Tęsknie za nim tyle ,ze duma po tym wszystkim nie pozwala mi się odezwać po raz kolejny bo wyjdę na "ciapę" i kolejną frustratkę która najpierw odchodzi. Jak myślcie jest jakaś szansa, że on sobie wszystko przemyśli i sie odezwie ? czy to ,ze milczy i nie walczy to znaczy ,ze mnie nie kochał i jemu to było na rękę? da sie jakoś zmotywować mężczyznę do działania np. wywołać zazdrość na fb.

Nie wiem co robic w takiej sytuacji. Zdaje sobie sprawę ,ze najlepiej było by sobie odpuścić i nic nie robić tylko to męczy mnie tak ,że juz nawet znajomi maja dosyć mojego gadania na ten temat.

2

Odp: Zerwałam, a on nawet nie walczył. Co zrobić?

ech. twoj chłopak posłuchał pewnie rad kumpli -, jak kocha to wróci, olej daj zatesknic, a się odezwie.

odezwij się, powiedz że przepraszasz, nie czekaj na niego. Ty zerwała, to ty to napraw

3

Odp: Zerwałam, a on nawet nie walczył. Co zrobić?
Beozar napisał/a:

ech. twoj chłopak posłuchał pewnie rad kumpli -, jak kocha to wróci, olej daj zatesknic, a się odezwie.

odezwij się, powiedz że przepraszasz, nie czekaj na niego. Ty zerwała, to ty to napraw

No tak ma takiego najlepszego przyjaciela - (chlopak złota rada, nie cierpi kobiet bo został zdradzony) tongue
Chciałabym ale boje się , że wyjde na ciepę i on nadal nic nie zrozumie ,ze potzrebuję ,zeby mi czas poswiecał. Albo co gorsza stweirzo ,ze ma juz dosc i nie bedzie chciał wrócić. Wtedy to bym juz jak chol... żałowała.

4 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-11-17 02:21:10)

Odp: Zerwałam, a on nawet nie walczył. Co zrobić?

Mi poswiecał maksymalnie 3 godziny tygodniowo- wyproszone.

Jeśli on nie pracuje w pogotowiu ratunkowym na nocki, albo nie jest maklerem giełdowym, który musi być stale na bieżąco z tym co w pracy , to faktycznie facet "szaleje" za Tobą, autorko.. no zakochany jest na zabój wink

Mówił ,ze kocha i pisał codziennie

Oh.. no mówię, na zabój zakochany. A pisał na fejsbuczku czy smski?

Trochę żałuje ,ze mnie poniosło i sie z nim rozstałam, ale juz miałam dosyć latania za swoim chłopakiem.

No pewnie, jest czego żałować - zawsze to 3 godziny jakoś zagospodarowane, a tak to musisz się zając swoim życiem, co?
A taki fajny chłopak był.. i ZAKOCHANY..
Na zabój wink

da sie jakoś zmotywować mężczyznę do działania np. wywołać zazdrość na fb.

No przez FB koniecznie, ewentualnie Pejsbooka.
Wstaw jakies zdjęcia z innymi misiami i rzuć mu nimi prosto w twarz. I niech umiera z rozpaczy, ha ha. "A masz!"

Ja myślę, że on padnie.

Zdaje sobie sprawę ,ze najlepiej było by sobie odpuścić i nic nie robić

Nie no, jak nic nie robić?

TAKIEGO chłopaka? 3h w tygodniu Ci poświęcał, a Ty tak się odpłacasz ???

Myślę, że powinnaś pojechać do niego i zrobić mu masaż stóp.
Tzn. od tego zacząć.. Potem, jeśli pozwoli i go tym nadto nie zdenerwujesz rzecz jasna, możesz nieśmiało zasugerować loda.
Ale z wyczuciem wszystko!

Pamiętaj, że lód to średnio 5- 20 min., więc zostaje Ci tylko jakieś 2h 40 min. na resztę tygodnia, więc gospodaruj tym czasem mądrze.

Powodzenia i daj znać co na to Twój Pan.

5 Ostatnio edytowany przez eliza12345 (2015-11-17 02:26:13)

Odp: Zerwałam, a on nawet nie walczył. Co zrobić?

Elle to ,ze jestes durnie cyniczna to wiadomo nie od dzis , wystarczy twoje posty przejrzeć.
Człowiek piszac tutuaj post nie oczekuje durnej rady i wysmiewania kiedy ma robic loda, tylko czy da sie uratowac taki zwiazek i jak to zrobic .  Piszac to starałam sie przybliżyc sytacje, Dlatego zanim napriszesz taki durny kometarz następnym razem prosze Cię nie wypowiadaj sie juz przynajmniej pod tym postem.

6

Odp: Zerwałam, a on nawet nie walczył. Co zrobić?

Eliza- na prawde, nie potrafisz docenic, kiedy ktos chce dla ciebie dobrze....

Jak przeczytasz, " jak ten zwiazek uratowac" to nie bedzie dla ciebie dobra porada....
( uwierz starej babie na slowo)

7

Odp: Zerwałam, a on nawet nie walczył. Co zrobić?

Człowiek piszac tutuaj post nie oczekuje durnej rady i wysmiewania kiedy ma robic loda, tylko czy da sie uratowac taki zwiazek

A to Ty w związku jesteś.. 3h tygodniowo..sorry, coś mi umknęło wink

8 Ostatnio edytowany przez eliza12345 (2015-11-17 02:40:31)

Odp: Zerwałam, a on nawet nie walczył. Co zrobić?

Oldoradno masz na mysli? ,ze nie warto nawet sie staraC i ratowac tego?

Elle tak miał dla mnie mało czasu w ciagu tygodnia przyznaje i dlatego sie z nim roztsałam ,ale to sie zaczeło od trudnej dla niego sytacji życiowej i nie wiem czy to ona miala na to wpływ czy to ,ze sie np mna znudził. Próbuje zrozumieć i zastanowic sie czy postapiłam dobrze czy źle kończąc ten zwiazek, tylko jak wiadomo rozum mowi ,ze dobrze ,a serce , że nie.

9 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-11-17 02:43:52)

Odp: Zerwałam, a on nawet nie walczył. Co zrobić?

Dobra- postaram sie napisac to samo, innymi slowami:

Nie ma dla ciebie czasu, bo.....ma cie w dupie
Nie dzwoni bo.....ma cie w dupie
Musisz prosic o spotkania, bo.....ma cie w dupie
Nie walczy, bo.....ma cie w dupie
Jak uda ci sie do niego wrocic, to bedzies z kims, kto.....ma cie w dupie


A skad wiadomo?
Bo, jak ktos cie kocha( chociaz troszeczke) to nie trzeba wypraszac spotkania, sam zabiega o kontakt.

Jak nie szkoda ci zycia i czasu, to walcz- twoja sprawa....

PS facet w trudnej sytuacji zyviowe( mniejsza o to jakiej) lgnie do kogos BLISKIEGO
a elle napisala ci to samo, tylko mocno, dosadnie, w nadziei, ze dotrze....

10

Odp: Zerwałam, a on nawet nie walczył. Co zrobić?

Oldorando ale on niedawno stracił (umarł) kogos bardzo ważnego dlatego starałam sie tłumaczyc sobie tak tą jego zmiane.

Możliwe ,ze ma mnie głeboko w du... ale w sumie racja gdyby mu zależało to by poruszył niebo i ziemie ,zeby ratowac to.

11

Odp: Zerwałam, a on nawet nie walczył. Co zrobić?

ale to sie zaczeło od trudnej dla niego sytacji życiowej i nie wiem czy to ona miala na to wpływ czy to ,ze sie np mna znudził

Szukasz usprawiedliwień, racjonalizujesz, bo to boli. Rozumiem to.
Ale lepiej jak poboli teraz i najbliższe kilka m-cy (bo Ty jesteś zakochana, on nie, więc to Ciebie boli) niż za kolejne kilka mcy.

i zastanowic sie czy postapiłam dobrze czy źle kończąc ten zwiazek,

Jego reakcja na Twoje potrzeby, jak i reakcja - podsumowanie ("przesadzasz") zerwania mówi jasno, że 'związek' istniał tylko w Twojej głowie od jakiegoś czasu, on w nim był, bo był - czekał aż sama zerwiesz , prowokował do tego. Cel osiągnął, może się w spokoju zmyć, bez poczucia winy - w końcu to Ty zerwałaś, czy nie?
Dokładnie tak jak sobie zaplanował.

Zrobiłaś dobrze.

12

Odp: Zerwałam, a on nawet nie walczył. Co zrobić?
eliza12345 napisał/a:

Oldorando ale on niedawno stracił (umarł) kogos bardzo ważnego dlatego starałam sie tłumaczyc sobie tak tą jego zmiane.

Możliwe ,ze ma mnie głeboko w du... ale w sumie racja gdyby mu zależało to by poruszył niebo i ziemie ,zeby ratowac to.


Eliza- pomysl, jak ty bys stracila kogos bliskiego, wykryliby ci raka, czy cokolwiek- to co bys zrobila?
Unikalabys osob bliskich, czy raczej unikalabys osob takich tylko do zabawy?
Nooo, pomysl.....

13

Odp: Zerwałam, a on nawet nie walczył. Co zrobić?

Na poczatku prosił mnie o wsparcie i tak na prawde tylko ja z nim byłam (unikał wtedy kumpli) , potem to coraz mniej mi poświęcał. Ma wrazenie ,ze czym bardziej sie awanturowałam i prosiłam go to coraz gorzej było
Własnie najdziwniejsze jest to ,ze przyjął to z takim spokojem na dowiedzenia krzyknął tylko ,zebym sie ogarneła.... jakbym k... przeze mnie się rozpadło.  A co błagania go o powrót to nawet nie mam zamiaru, zbyt mocno juz mi duma babska na to nie pozwala.

Zastanawiam sie teraz czy coś ze mną nie tak i co zrobiłam źle ,ze nagle się tak zmienił.

14

Odp: Zerwałam, a on nawet nie walczył. Co zrobić?
eliza12345 napisał/a:

Na poczatku prosił mnie o wsparcie i tak na prawde tylko ja z nim byłam (unikał wtedy kumpli) , potem to coraz mniej mi poświęcał. Ma wrazenie ,ze czym bardziej sie awanturowałam i prosiłam go to coraz gorzej było
Własnie najdziwniejsze jest to ,ze przyjął to z takim spokojem na dowiedzenia krzyknął tylko ,zebym sie ogarneła.... jakbym k... przeze mnie się rozpadło.  A co błagania go o powrót to nawet nie mam zamiaru, zbyt mocno juz mi duma babska na to nie pozwala.

Zastanawiam sie teraz czy coś ze mną nie tak i co zrobiłam źle ,ze nagle się tak zmienił.

To ci odpowiem:cyt.

" awanturowalas sie i blagalas"

15

Odp: Zerwałam, a on nawet nie walczył. Co zrobić?

i tak na prawde tylko ja z nim byłam (unikał wtedy kumpli) , potem to coraz mniej mi poświęcał.

To tak jak z 'plasterkiem' - jak nie jest już potrzebny, to się go odkleja i wyrzuca do kosza.
Do pewnego momentu spełniałaś swoją rolę, mógł się na Tobie wesprzeć - przed kolegami nie chciał pokazywać słabości. Podleczył się, wzmocnił i nie byłaś mu juz potrzebna.

Słabe, ale taki jest ten gość. Reszta to Twoje projekcje i wariacje odnośnie jego 'potencjału'.

16

Odp: Zerwałam, a on nawet nie walczył. Co zrobić?

No tak pewnie bym sama zmieniła stosunek do takiej osoby gdyby tak robiła. Przyznam się ,że próbowałam byc spokojna w związku ii starac sie olac to ,ze nie ma dla mnie czasu ale jestem zbyt nerwowa i porywcza i jak cos mnei wkurza to próbuje o to walczyc.
  Chyba rzeczywiste nawet to ,ze z nim zerwałam nie zrobiło i nie zrobi już na nim wrażenia.

17 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-11-17 03:14:16)

Odp: Zerwałam, a on nawet nie walczył. Co zrobić?
eliza12345 napisał/a:

No tak pewnie bym sama zmieniła stosunek do takiej osoby gdyby tak robiła. Przyznam się ,że próbowałam byc spokojna w związku ii starac sie olac to ,ze nie ma dla mnie czasu ale jestem zbyt nerwowa i porywcza i jak cos mnei wkurza to próbuje o to walczyc.
  Chyba rzeczywiste nawet to ,ze z nim zerwałam nie zrobiło i nie zrobi już na nim wrażenia.


Staralas sie olewac, to, ze jesyes olewana....

Przeczytaj to 2x

Krotko:
Jak ktos ma cie gdzies, to czy bedziesz sie awanturowac, czy blagac, czy zrywac- bedzie mial cie gdzies..
( co najwyzej mozesz zaczac byc " upierdliwa")
I bardzo dobrze, ze sie awanturowalas( domagalas uwagi)
Inaczej wciaz bylabys w zwiazku w ktorym nie jestes kochana, a tak, to woz, albo przewoz...

18 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-11-17 03:14:06)

Odp: Zerwałam, a on nawet nie walczył. Co zrobić?

Dzisiaj, będąc w emocjach, nie zdajesz sobie jeszcze sprawy jaka 'przysługą' dla Ciebie była sytuacja, jaka się przytrafiła Temu jegomostkowi.

Pewnie słyszałaś powiedzenie, że prawdziwy stosunek, zaangażowanie i bezinteresowność drugiego człowieka poznaje się w sytuacjach kryzysowych (choć przy osiąganiu sukcesów paradoksalnie również - tutaj bardziej wychodzi kto jest zawistny, inna sprawa).
Otóż on Ci pokazał jak reaguje w takich sytuacjach i na którym miejscu w hierarchii ważności spraw u niego jesteś.

Możesz go próbować tłumaczyć, możesz mydlić sobie oczy, możesz szukać winy w sobie, możesz nawet wybłagać i wyżebrać u niego powrót, ale prawdziwego uczucia i uwagi , która się z nim wiąże nie wyżebrzesz.

Miej to na uwadze gdy, całkiem prawdopodobne, przypomni sobie o Tobie za jakiś czas gdy się już wybawi z kolegami, "odpocznie" od Twojej Miłości i zapragnie znowu od kogoś uwagi i wsparcia.

19

Odp: Zerwałam, a on nawet nie walczył. Co zrobić?
eliza12345 napisał/a:

Nie wiem co robic w takiej sytuacji. Zdaje sobie sprawę ,ze najlepiej było by sobie odpuścić i nic nie robić tylko to męczy mnie tak ,że juz nawet znajomi maja dosyć mojego gadania na ten temat.

Może powinnaś zatytułować swój wątek "chciałam go postraszyć, a on wziął mnie na serio"
Nie pozostaje Ci teraz nic innego, jak  trzymać fason i odpuścić. Nie odgrywaj też przedstawienia na FB, bo on i tak się połapie i tylko się ośmieszysz.

eliza12345 napisał/a:

Wolał swoja mame i kolegów ode mnie, po którymś razie jak wolał spedzić czas z kolegami nie wytrzymałam i pod wpływem emocji brzydko sie z nim rozstałam. Na pożegnanie usłyszałam tylko jak zwykle: "przesadzasz" aż sie we mnie zagotowało.

j.w. nie usprawiedliwiaj go więc. Sama widzisz, że nawet problemy rodzinne nie przeszkodziły mu w spotkaniach z tymi, na których mu najbardziej zależało.
Przykre, ale jak widać, Ciebie, niestety do nich nie zaliczał.
Chcesz z tego wyjść z podniesioną głową - odpuść, przebolej i poszukaj lepszego.

20

Odp: Zerwałam, a on nawet nie walczył. Co zrobić?

Nic nie robic.
Dobrze zrobilas.
Czy ten zwiazek dawal Ci szczescie ? Nie.Bo nie czulas sie kochana.
Teraz on nawet nie zauwazyl Twojego braku, czyli tez Cie nie kocha.
Chcialabys zeby wrocil i Ty mialabs znowu zebrac o spotkania ?
Niech spada do kolegow.
A Ty powinnas sie cieszyc, ze tak sie zakonczylo, bo w ten sposob otwierasz sie na nowe.Masz szanse na poznanie kogos, kto Cie pokocha i bedzie Ci poswiecal wszystkie wolne chwile.
Nie zadawalaj sie ochlapami.

21

Odp: Zerwałam, a on nawet nie walczył. Co zrobić?

TAKIEGO chłopaka? 3h w tygodniu Ci poświęcał, a Ty tak się odpłacasz ???

Myślę, że powinnaś pojechać do niego i zrobić mu masaż stóp.
Tzn. od tego zacząć.. Potem, jeśli pozwoli i go tym nadto nie zdenerwujesz rzecz jasna, możesz nieśmiało zasugerować loda.
Ale z wyczuciem wszystko!

Pamiętaj, że lód to średnio 5- 20 min., więc zostaje Ci tylko jakieś 2h 40 min. na resztę tygodnia, więc gospodaruj tym czasem mądrze.

Powodzenia i daj znać co na to Twój Pan.

He he:)
Autorko tak szczerze to masz problem z głowy. Nie układaj sobie życia z egoistą i maminsynkiem bo to najgorsza kombinacja.
Aha i poradzić mu, żeby te 3 godzinki co tobie przeznaczał przeznaczył na "ręczny";)

22

Odp: Zerwałam, a on nawet nie walczył. Co zrobić?

Autorko droga!
Jeśli nie masz sobie nic do zarzucenia w wytworzeniu się sytuacji zakończonej Twoim odejściem, dziękuj Bogu, że gość przestaje być głównym elementem Twojej życiowej układanki. Napisałem w czasie teraźniejszym, "przestaje", bo masz jeszcze nadzieję, że coś do niego trafi z Twojej strony.
"Porzućcie wszelką nadzieję, którzy tu trafiacie". Dante już w XIII w. pokazał, że piekło to nie wyimaginowana przestrzeń pod skorupą ziemską, a obraz przyczyn i skutków człowieczego postępowania tu, na ziemi.
Chłopak nie walczy o Was? A walczył do tej pory? Nie. Trauma związana ze śmiercią bliskiej osoby wytłumaczeniem może być, owszem. Ale na chwilę. Bo w takiej sytuacji szuka się bliskich, by pomogli w trudnej.godzinie.
Nie byłaś na tyle bliską, by wziął Cię pod uwagę.
Dobrze zrobiłaś, że zerwałaś. Źle robisz, że wciąż uważasz własną decyzję, za próbę wstrząśnięcia chłopakiem.
Czas przyjąć, że zakończyłaś związek dla własnego dobra.

23

Odp: Zerwałam, a on nawet nie walczył. Co zrobić?
Excop napisał/a:

Autorko droga!
Jeśli nie masz sobie nic do zarzucenia w wytworzeniu się sytuacji zakończonej Twoim odejściem, dziękuj Bogu, że gość przestaje być głównym elementem Twojej życiowej układanki. Napisałem w czasie teraźniejszym, "przestaje", bo masz jeszcze nadzieję, że coś do niego trafi z Twojej strony.

No właśnie ,ze trochę mam sobie do zarzucenia ,żałuje ,ze robiłam mu na złośc np gdy nie miał czasu w sobote i dopiero około 19 przyjeżdżał , jechałam sobie na złosc mu w niedziele gdzieś do znajomych ,zęby zrobic mu po złości ,ze nie znalazł wczesniej czasu.
Przyznaje sie nie bylam tez idealna on sie starał jakos , zabieral mnie do kina itp.
Sama juz nie wiem z jednej strony wiem ,ze kazdy chce poświecenia z zwiazku i to co tutaj piszecie nie tłumaczy go , ale z drugiej umarł mu ojciec niedawno i moze rzeczywiste cos w nim pękło bo od tego czasu zaczeło sie psuć

24

Odp: Zerwałam, a on nawet nie walczył. Co zrobić?

Bo facetowi jak się powie że koniec, to koniec.

25 Ostatnio edytowany przez Gary (2015-11-18 13:42:33)

Odp: Zerwałam, a on nawet nie walczył. Co zrobić?

@eliza:   wg mnie twój chłopak był z Tobą, aby Cię nie skrzywdzić... wymuszałaś na nim spędzanie razem czasu i deklaracje, że Cię kocha; teraz sama zerwałaś, a on po prostu odetchnął z ulgą, że załatwiłaś ten problem... Jeśli dwojgu ludzi zalezy na byciu ze sobą, to dążą do spędzania razem czasu. U Was tak nie było.

Yyyy... to jak trzymanie ptaszka w klatce. Trzymałaś go w klatce, pytałaś "Czy lubisz swoją Panią?", a on odpowiadał, że lubi... pytałaś "Czy fajna jest klatka?" i on odpowiadał, ze fajna, a w końcu nie widząc radości u ptaszka otworzyłaś drzwiczki i powiedziałaś "Won mi z tej klatki..." -- ptaszek się ucieszył, odleciał i wracać nie zamierza. Tak to jest jak Pani trzyma ptaszka w klatce, zamiast liczyć na to, że ptaszek sam zacznie do niej przylatywać z własnej woli.

26 Ostatnio edytowany przez Zorija (2015-11-18 13:49:52)

Odp: Zerwałam, a on nawet nie walczył. Co zrobić?
eliza12345 napisał/a:
Excop napisał/a:

Autorko droga!
Jeśli nie masz sobie nic do zarzucenia w wytworzeniu się sytuacji zakończonej Twoim odejściem, dziękuj Bogu, że gość przestaje być głównym elementem Twojej życiowej układanki. Napisałem w czasie teraźniejszym, "przestaje", bo masz jeszcze nadzieję, że coś do niego trafi z Twojej strony.

No właśnie ,ze trochę mam sobie do zarzucenia ,żałuje ,ze robiłam mu na złośc np gdy nie miał czasu w sobote i dopiero około 19 przyjeżdżał , jechałam sobie na złosc mu w niedziele gdzieś do znajomych ,zęby zrobic mu po złości ,ze nie znalazł wczesniej czasu.
Przyznaje sie nie bylam tez idealna on sie starał jakos , zabieral mnie do kina itp.
Sama juz nie wiem z jednej strony wiem ,ze kazdy chce poświecenia z zwiazku i to co tutaj piszecie nie tłumaczy go , ale z drugiej umarł mu ojciec niedawno i moze rzeczywiste cos w nim pękło bo od tego czasu zaczeło sie psuć

Więc te 3 godziny tygodniowo są mocno przesadzone...

Może jednak to Ty byłaś zbyt zaborcza... nie uszanowałaś tego, że chce np. pobyć sam... chciałaś, by zajmował się Tobą, cały czas Tobą i tylko Tobą... bez względu na swoje uczucia... przeżycia...
Taka... mała dziewczynka, która MUSI mieć tatusia zawsze obok siebie i dla siebie...
Miał się dla Ciebie poświęcać? "kazdy chce poświecenia w zwiazku"? Nie, raczej partnerstwa.

Być może on uciekał z pułapki takiego zaborczego związku. Bo taki związek zwyczajnie przytłacza. To nie jest miłość, gdy druga osoba nie daje Ci przestrzeni, żebyś mógł żyć własnym życiem. Tylko cały czas chce cię mieć na wyłączność i tylko dla siebie.

27

Odp: Zerwałam, a on nawet nie walczył. Co zrobić?

Szybko to oceniliście, tymbardziej że dużo nie opisała. 'Wolał kolegów' co to znaczy?
Mam koleżankę, która też ciągle marudzi, że jej chłopak woli spędzać czas ze mną (bo razem trenujemy) a z nią za mało się widuje. Na pytanie 'ile się widujecie': 2-3 razy w tygodniu.
No wybaczcie, to ja z dziewczyną mamy święto lasu jak uda nam się spotkać raz na tydzień kilka tygodni z rzędu. Siedzi u mnie około 10 godzin raz na 2 tygodnie. I co, jestem w związku 5 godzin na tydzień? Nic tu nie ma o ich wieku, czy pracują, ile od siebie mieszkają.. Ale zauważyłem na tym forum za normalność że faceci z góry są uznani za łajzy.

28 Ostatnio edytowany przez eliza12345 (2015-11-19 21:36:27)

Odp: Zerwałam, a on nawet nie walczył. Co zrobić?
Sagi napisał/a:

Szybko to oceniliście, tymbardziej że dużo nie opisała. 'Wolał kolegów' co to znaczy?
Mam koleżankę, która też ciągle marudzi, że jej chłopak woli spędzać czas ze mną (bo razem trenujemy) a z nią za mało się widuje. Na pytanie 'ile się widujecie': 2-3 razy w tygodniu.
No wybaczcie, to ja z dziewczyną mamy święto lasu jak uda nam się spotkać raz na tydzień kilka tygodni z rzędu. Siedzi u mnie około 10 godzin raz na 2 tygodnie. I co, jestem w związku 5 godzin na tydzień? Nic tu nie ma o ich wieku, czy pracują, ile od siebie mieszkają.. Ale zauważyłem na tym forum za normalność że faceci z góry są uznani za łajzy.

Pewnie  te 3 godziny wyolbrzymiłam w nerwach i ze złości , teraz patrząc tak na trzeźwo , byc może do rzadszych spotkań zmusiła go sutuacja życiowa i nie raz bylo tak ,ze wpadał do mnie jak tylko mógł i prosiłam go w srodku tygodnia tyle ,ze to było w późnych godzinach.
Mieszkamy w tej samej miejscowości i on jest już raczej powaznym ułożonym facetem i pracuje, więc raczej patrzy na to wszystko trzeźwiej niż ja.
Tylko gorzej boli ,ze nie walczy o nas i od czasu zerwania milczymy, próbuje jakos zapomniec o nim i zaskakująco  z dnia na dzień jest coraz lepiej. Nie wiem co o tym wszyskim myślec, zapomnieć czy spróbować o niego zawalczyc?

29

Odp: Zerwałam, a on nawet nie walczył. Co zrobić?

Elizo, nie można zrywać tylko dlatego, że CHCE SIĘ aby druga osoba na kolanach błagała o powrót. Druga osoba może poczuć się urażona i wcale powrotu nie chcieć. Masz tego najlepszy przykład. Tym bardziej, gdy to "zrywanie", to rodzaj takiego "focha" i to nieuzasadnionego. To strasznie dziecinne i faktycznie może wkurzyć. Jeśli ta druga strona na prawdę była ok, starała się i jedynie przez jakieś wydarzenie w swoim życiu miała gorszy okres. W tym przypadku to śmierć ojca. To nie byle co. Sama piszesz, że chciałaś aby przyjeżdżał do Ciebie w późnych godzinach a on na co dzień pracuje. Widzisz jak niedorzeczne więc były Twoje fochy w tym przypadku, prawda? Jasne, że można raz na jakiś czas zarwać noc i iść do pracy niewyspanym. No ale bez przesady. Piszesz też "milczymy". Wiesz... ja go rozumiem, że milczy. Jest wkurzony, zawiedziony, starał się jak mógł (jego zdaniem) a został sam. Jeśli czujesz, że źle postąpiłaś zrywając, że byłaś niesprawiedliwa, to napisz do niego pierwsza. Jeśli jednak czujesz że byłaś nieszczęśliwa z tym "jak on się starał", że było to dla Ciebie za mało, że masz zupełnie inne potrzeby, a próbując zapomnieć o nim jest "zaskakująco  z dnia na dzień jest coraz lepiej", to może odpuść... Może za jakiś czas będziesz szczęśliwsza. Twój wybór.

30

Odp: Zerwałam, a on nawet nie walczył. Co zrobić?

Jak jest co raz lepiej to zapomnij ;D

Posty [ 30 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zerwałam, a on nawet nie walczył. Co zrobić?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026