Od kilku lat jestem sama, przez długi czas nawet nie byłam kimkolwiek zainteresowana, ale... Niedawno zauroczyłam się w koledze, na szczęście szybko mi przeszło - bo przeniosłam uczucia na innego. Mam kumpla, z którym znam się od kilku lat, ale dość długo ze sobą nie rozmawialiśmy (kontakt się urwał). Kilka miesięcy temu zaczęliśmy znowu pisać ze sobą i się spotykać, i początkowo było fajnie - oboje inicjowaliśmy rozmowy i spotkania, potrafiliśmy przegadać kilka godzin, zawsze dobrze się ze sobą bawiliśmy. Od jakiegoś czasu jednak mam wrażenie, że on zaczął mnie unikać - nie pisze pierwszy, odpisuje po kilku godzinach (albo wcale), jak się spotykamy niby jest dobrze, ale nie ma w nim zbytniego entuzjazmu.
Pewnie bym to olała, ale kurczę, zauroczył mnie. On jest bardzo otwarty i przyjacielski, często mnie przytulał, flirtował wręcz ze mną, i chociaż wiem że to nic nie znaczyło (ma dziewczynę), to mi zaczęło zależeć. Wiem, wiem, moja wina, ale chciałam cierpliwie poczekać, aż on będzie wolny, i miałam nadzieję że może za jakiś czas coś z tego będzie. Nie chciałam się poddać, bo świetnie mi się z nim rozmawia, mamy wspólne pasje, choćbym nie wiem jak zła czy smutna była, w jego obecności nie potrafię się tak czuć, kontakt z nim sprawia, że jestem szczęśliwa. W pewnym sensie jest moją bratnią duszą, choć on pewnie tak nie myśli.
I tylko teraz nie wiem co myśleć... znudziła mu się znajomość ze mną, a może wyczuł że coś zaczynam do niego czuć i dlatego trzyma mnie na dystans? Czy może po prostu nigdy za mną nie przepadał? Wiem, że nie powie mi wprost "nie chce mi się z tobą gadać", jest na to zbyt grzeczny - a szkoda, przynajmniej wiedziałabym, na czym stoję. Robię co mogę żeby mu się nie narzucać, piszę do niego tylko kiedy muszę (bo np. mam do niego jakąś sprawę), chociaż chciałabym z nim rozmawiać o wiele częściej. Nie chcę zrywać kontaktu, szkoda mi tej znajomości, kiedyś - przed długą przerwą - dogadywaliśmy się świetnie i myślałam, że nadal tak jest...
Co robić?
Podobne tematy
2 2014-11-14 07:42:05 Ostatnio edytowany przez Zbyś (2014-11-14 22:25:07)
Zadłużyć się w kumplu, to taka niezręczna sprawa, czytałem wszystkie poprzednie Twoje posty, historyczne z gimnazjum o aseksualności, o tym silnym wysportowanym.
Aniu, tak będę się zwracał do Ciebie. Wolę to imię, niż jakieś Shani.
Zacznijmy od tego, że w swoim życiu tak na prawdę do końca jeszcze nikogo nie pokochałaś.
My ludzie jesteśmy zwierzętami stadnymi i podświadomi dążymy do tego, aby mieć przy sobie kogoś bliskiego.
Samemu jest fajnie, ale bardzo ciężko. Lepiej jak kłopoty lub szczęście dzieli się we dwoje niż samemu. Obecnie szukasz swojej drugiej połowy, na pewno ją znajdziesz.
Jesteś jeszcze młodziutka tylko powinnaś zmienić spojrzenie na życie, swój post nie powinnaś określić, jak się zauroczyłam, tylko - jak żyć?
Odpowiedź jest prosta - znaleźć kogoś i pokochać tak do końca.
Aniu, to co określiłaś długą rozmową z chłopakiem, po której zaczął być w stosunku do Ciebie chłodny, stanowi o tym, że Jego uczucia w stosunku do Ciebie pozostaną na stopie koleżeńskiej ( jeśli miałoby coś nastąpić, to byłoby to, tego wieczoru jak żeście rozmawiali).
Ponoć dobrymi radami całe piekło wybrukowane, ale weź pod uwagę słowa starego wapniaka i spójrz na swoje życie lekko z dystansu.
MAREK GRECHUTA - Dni których nie znamy
P.s.Aniu na pewno znajdziesz takiego który jest wart twojej miłości (odwzajemnionej i szczęśliwej)życzę tobie z całego serca. Zbyś.
Nie wiem co chcesz osiągnąć. Facet ma dziewczynę, ignoruje Twoje smsy,nie pała entuzjazmem.
Musisz być straszna:O
Jak On z Tobą flirtował?
Zbysiu, dziękuję. Myślę, że jest w twoich słowach dużo racji. Niestety, to tak łatwo brzmi - znaleźć kogoś. A ja szukam i szukam...
ananaasowa_ - straszna? A to niby dlaczego?. Poza tym to nie pierwszy lepszy koleś poznany 5 dni temu, żeby takie ochłodzenie stosunków spłynęło po mnie jak po kaczce, zauroczenie czy nie - szkoda by było stracić taką znajomość. Jak flirtował? Dotyk, przytulanki, głębokie spojrzenia, dwuznaczne teksty, droczenie się, uśmiechy, komplementy... Kiedyś się tak wobec mnie nie zachowywał.