Witam wszystkich serdecznie ! Kochani mam ogromny problem z przyszła teściową , jestem po zaręczynach z moim ukochanym . Dziś jego matka napisała do mnie sms zaczeła snuć w moim kierunku straszne aluzje ze obarczam jej syna , wykorzystuje itp. Jestem w ciazy w 8 miesiacu jeszcze nie mieszkamy razem z narzeczonym ale planujemy kiedy narodzi sie nasz synek . Moj Facet jest jedynakiem ma tylko matke jego ojciec zmarł zreszta i tak go nie wychowywał bo odszedł od nich kiedy moj narzeczony miał 3 latka , właściwie ona sama go wychowywała . Nie mam pojecia czy fakt ze może stracić swojego syna tak ja zdeterminował i nakłonił by zaczeła mnie obrazać , snuć w moją strone nie miłe podteksty . Kiedy dowiedziała sie że jestem w ciąży , już na samym początku zaczeła mi ubliżać mówić jaka ja to jestem zła , że chciałam złapać jej syna na dziecko , że zrobiłam to perfidnie . Od ksieżniczek mnie wyzywała , że nic nie potrafię robić mimo to że gdy przychodziłam do nich wiele w jej domu robilam sprzatałam gotowałam starałam sie by było miło. Jak wracała z pracy zawsze miała podstawioną kolacyjkę pod buzie i tak było źle . Kiedy moj narzeczony straszliwie o to sie z nia pokłócił powiedział że może go stracić bo kocha mnie i nie pozwoli by nas rozdzieliła zaczela grać kochana miło mamuśke dla mnie dla niego jednak nie na długo dziś znów zaczeło sie od nowa głupie sms wypominki twierdzi że jestem wyrachowana , fałszywa a ja tylko kocham jej syna ja go nie wykorzystuje bo tak naprawde nie mam z czego nie są bogatymi ludźmi wrecz przeciwnie , zawsze starałam sie im pomagać w trudnych sytuacjach finansowych mimo to że byłam na umowie uczniowskiej i miesiecznie zarabiałam 150 zł . Nigdy nie zostało to docenione jeszcze dzis zaczeła mnie wyzywać od obłudnic , fałszywej gówniary , wyrachowanej ... To napisałam jej tylko że to ona jest fałszywa i ze wkońcu dowiedziałam sie jak wygladam w oczach mamy swojego narzeczonego ze to ona grała przed rodzina innymi znajomymi , jaka ja jestem wspaniałą synowa nie ja a tak naprawde to była zwykła tolerancja , fałszywe zagrywki .. to ona stwierdziła ze wiedziałam o tym od samego poczatku , straszliwie sie poczułam . Nie wiem co mam zroić okropnie sie poklociłysmy pomiedzy nami stoi moj narzeczony ktorego b. mocno kocham ale nie potrafie już tak dalej nie wiem co mam robić czy nadal walczyć o niego czy dać sobie spokój , obawiam sie że zawsze juz tak bedzie z jego matka ze bedzie sie wtracała do wszystkiego że nie pozwoli nam spokojnie normalnie żyć . Ja juz nie mam na to siły , poprostu mam tego wszystkiego dosyć nie wiem co robić ogólnie mam dopiero 20 lat i nie chce mieć tak okropnej przyszłości i zszarganych nerw przez tą Kobiete... pomóżcie mi , jak mam podejść do tej całej chorej Sytuacji .
Podobne tematy
Pogadaj z chłopakiem o jego mamusi.
Nastepnie pokaz mu eski które wysyłała jego mamusia do Ciebie.
Planowaliście ciaze ? Czy wpadliście? Ile on ma lat ?
Mamunia uzależniła się od swojego synka, przelała na niego uczucia, którymi powinna obdarzyć mężczyznę. Pojawiłaś się ty i czuje się zdradzona i opuszczona.
Moja rada: odciąć się emocjonalnie i fizycznie. Zablokować jej numer. Powinniście zamieszkać jak najdalej od niej, tak by jej fałszywe macki was nie dosięgły.
Nie powinnaś absolutnie brać do siebie tego, co ona mówi. Pomyśl o niej jak o osobie niezrównoważonej psychicznie - przecież gdyby ktoś umysłowo chory cię obrażał, to byś się nie przejęła, prawda? Cóż cię w końcu obchodzi, co myśli o tobie jakaś stara, upierdliwa, zazdrosna baba? Żyj swoim życiem, dbaj o siebie i myśl o przyszłości.
Oburącz i obunóż
podpisuję się pod postem wyżej.
Autorko, pamiętaj, że za chwilę zostaniesz matką i absolutnie nie możesz pozwolić przyszłej bądź niedługo aktualnej teściowej, aby rządiła Twoim życiem, obrażała Cię, wtrącała się etc. Wybrałaś sobie faceta, a nie jego matkę. ![]()
Jak najdalej od tekiej wiedźmy. Dobrze, że ja i mój mieszkamy w bezpiecznej odległości od teściów. Cóż, moja teściowa i teściu tez nie darzą mnie sympatią, ale mi jakoś to nie przeszkadza. Jedyne co, to że swego czasu próbowała mojego buntować przeciwko mnie.. Różne rzeczy wymyślała jak się kłóciliśmy, albo jak odeszłam swego czasu od niego. Słyszałam podobną śpiewkę co Ty, tylko, że ona jest tak fałszywa, że mówiła to swojej córce, a mi mało w tyłek nie weszła jak musiałam się z nią zobaczyć. Oni do dzisiaj twierdzą, że dziecko, które noszę nie jest ich syna, że chodziłam mu na boki, że jestem pasożytem i specjalnie złapałam go na dziecko, bo nie chce mi się pracować (ha! tylko szkoda, że pracowałam od 17rż do tego za granicą, zamiast bawić się w wakacje jak każdy w moim wieku). I wcale na jego utrzymaniu też nie jestem, bo mam swoje pieniądze z zusu, tzw. świadczenie rehabilitacyjne.
Ale oni wiedzą lepiej, mój dużo nie wie, bo z siostrą pokłócił się przez matkę, ja też nie chcę mu mówić, żeby znowu nie kłócił się z nią, bo pewnie nie uwierzy, że rodzice tak myślą o mnie.. Najważniejsze być jak najdalej od nich, Tobie też to radzę. A fakt taki, że o dzieciach decydują rodzice, oni niech nos we własne sprawy włożą. Jak słyszę takie historię, to nóż w kieszeni mi się otwiera.Niektóre matki są po prostu tak okropne, że aż niemożliwe..
Powodzenia życzę!
Strach, ogromny strach, przed zabraniem matce domowego wspomagacza. Syn zapewne dokłada się finansowo, to i owo w domu naprawia.
xKaja, w sumie ty nic sama nie zrobisz, a jedynie mąż może cokolwiek zdziałać. Albo już teraz postawi matkę do pionu, albo będziecie mieć dłuuuuugo przerąbane. Mąż powinien jej pomagać, bo to matka, ale nie na zasadzie biegania do domu rodzinnego na każde wezwanie, z byle pierdołą. Kobiety jak zechcą, potrafią być zaradne, samodzielne, albo wręcz odwrotnie - żarówki same nie wkręcą.
Witam wszystkich serdecznie ! Kochani mam ogromny problem z przyszła teściową , jestem po zaręczynach z moim ukochanym . Dziś jego matka napisała do mnie sms zaczeła snuć w moim kierunku straszne aluzje ze obarczam jej syna , wykorzystuje itp. Jestem w ciazy w 8 miesiacu jeszcze nie mieszkamy razem z narzeczonym ale planujemy kiedy narodzi sie nasz synek . Moj Facet jest jedynakiem ma tylko matke jego ojciec zmarł zreszta i tak go nie wychowywał bo odszedł od nich kiedy moj narzeczony miał 3 latka , właściwie ona sama go wychowywała . Nie mam pojecia czy fakt ze może stracić swojego syna tak ja zdeterminował i nakłonił by zaczeła mnie obrazać , snuć w moją strone nie miłe podteksty . Kiedy dowiedziała sie że jestem w ciąży , już na samym początku zaczeła mi ubliżać mówić jaka ja to jestem zła , że chciałam złapać jej syna na dziecko , że zrobiłam to perfidnie . Od ksieżniczek mnie wyzywała , że nic nie potrafię robić mimo to że gdy przychodziłam do nich wiele w jej domu robilam sprzatałam gotowałam starałam sie by było miło. Jak wracała z pracy zawsze miała podstawioną kolacyjkę pod buzie i tak było źle . Kiedy moj narzeczony straszliwie o to sie z nia pokłócił powiedział że może go stracić bo kocha mnie i nie pozwoli by nas rozdzieliła zaczela grać kochana miło mamuśke dla mnie dla niego jednak nie na długo dziś znów zaczeło sie od nowa głupie sms wypominki twierdzi że jestem wyrachowana , fałszywa a ja tylko kocham jej syna ja go nie wykorzystuje bo tak naprawde nie mam z czego nie są bogatymi ludźmi wrecz przeciwnie , zawsze starałam sie im pomagać w trudnych sytuacjach finansowych mimo to że byłam na umowie uczniowskiej i miesiecznie zarabiałam 150 zł . Nigdy nie zostało to docenione jeszcze dzis zaczeła mnie wyzywać od obłudnic , fałszywej gówniary , wyrachowanej ... To napisałam jej tylko że to ona jest fałszywa i ze wkońcu dowiedziałam sie jak wygladam w oczach mamy swojego narzeczonego ze to ona grała przed rodzina innymi znajomymi , jaka ja jestem wspaniałą synowa nie ja a tak naprawde to była zwykła tolerancja , fałszywe zagrywki .. to ona stwierdziła ze wiedziałam o tym od samego poczatku , straszliwie sie poczułam . Nie wiem co mam zroić okropnie sie poklociłysmy pomiedzy nami stoi moj narzeczony ktorego b. mocno kocham ale nie potrafie już tak dalej nie wiem co mam robić czy nadal walczyć o niego czy dać sobie spokój , obawiam sie że zawsze juz tak bedzie z jego matka ze bedzie sie wtracała do wszystkiego że nie pozwoli nam spokojnie normalnie żyć . Ja juz nie mam na to siły , poprostu mam tego wszystkiego dosyć nie wiem co robić ogólnie mam dopiero 20 lat i nie chce mieć tak okropnej przyszłości i zszarganych nerw przez tą Kobiete... pomóżcie mi , jak mam podejść do tej całej chorej Sytuacji .
a gdzie macie zamieszkać po ślubie,bo chyba nie u niej?
nic o tym nie piszesz,a to by dużo wyjaśniło,
tak czy siak nie reaguj na nią,zablokuj numer i uspokój sie ......
Jeżeli relacji z teściami nie ustawi współmałżonek, to nie wróżę sukcesu. Popieram opinie wyrażone. Odciąć się i odizolować, oraz przeprowadzić męską rozmowę z przyszłym, bądź nie, narzeczonym.
W żadnym wypadku nie mieszkać razem z matką. Jak tobie zależy na facecie, a on nie potrafi ustawić relacji, to musisz włożyć spodnie i je ustawić.
To może spowodować jedynie ochłodzenie relacji, ale to powinno ciebie ucieszyć.
Współczuję.
A nie możesz się od niej odciąć ? przestać utrzymywać kontakty?
Nie widzę innej możliwości zakończenia tej upodlającej sytuacji.
No cóż, matki jedynaków tak już mają. Znam to z autopsji. Wszystkie moje dziewczyny były dla niej złe, a to za gruba a to za chuda, za ładna, za brzydka, za biedna za bogata. W końcu powiedziałem DOŚĆ !. Ożeniłem się, matka zmarła na udar cztery miesiące po ślubie...
Nie doczekała wnuczki, która urodziła się trzy tygodnie później. Obecnie jestem już podwójnym dziadkiem.
Teściowa to zawsze trudny temat:-)
Matka chyba zawsze jest związana emocjonalnie ze swoim synem, a jak już On wchodzi w taki etap w życiu, że jakaś kobieta staje się dla niego ważniejsza od niej to już w ogóle:-)
Ja tez nie jestem i nigdy nie byłam w dobrych stosunkach z moją teściową. I podobnie jak Ty nie byłam odpowiednią partią dla jej syna. wielokrotnie słyszałam, że jestem wyrachowana, że zależało mi tylko na jego pieniądzach (choć sama nie pochodzę z biednej rodziny), że nim żądzę itp.
A tak naprawdę kobitka nie lubi mnie bo jej syn jak mnie poznał był w związku z "jej ulubienicą", miał za 3 miesiące brać z nią ślub i dla mnie z tego wszystkiego zrezygnował. Nie ważne, że ja wcale o niego nie zabiegałam tylko to była jego inicjatywa. Ale to oczywiście JA rozbiłam jego poprzedni "idealny" związek i za to tak naprawdę mnie nie cierpi.
A prawda jest taka, że matka mojego męża wcale mnie nie zna (mam na mysli mój charakter) bo w cale nie chciała mnie lepiej poznać>
No ale jakby nie patrzeć to matka mojego męża więc jakiś szacunek się jej należy.
Jedyne co Ci mogę poradzić, to porozmawiaj na ten temat ze swoim chłopakiem. To przede wszystkim on powinien zareagować na poczynania swojej mamy. Powinien z nią porozmawiać. Teściowa lubić Cię nie musi, ale obrażać tez nie ma prawa!
12 2014-11-15 18:05:48 Ostatnio edytowany przez Zagubiona-dusza4 (2014-11-15 18:33:52)
Majka, a ja jakoś nie wiem, czy umiem uwierzyć w te zapewnienia, że to on sam ze swojej inicjatywy do Ciebie się przystawiał, mająć ślub za pasem. Skoro się oświadczył, widać ją kochał. Nie wierzę tylko że sam do tego rozpadu doprowadził. Nie twierdzę, że to tylko Twoja wina, ale ja mam podejście, że cudzego się nie rusza
Uważam, że Twoja teściowa ma podobnie. Stąd miała może do Ciebie niechęć.
Moja teściowa też mnie nie lubi, nie ukrywa zazdrości o syna, zwłaszcza o to że coś mi podarował czy gdzieś zabrał. Zazdrości wszystkiego: życia, które mam przed sobą, młodości, figury. Często to podkreśla. A już najbardziej cierpi jak widzi, że razem organizujemy sobie jakiś fajny wypad... Tu ją najbardziej boli...bo sama od roku jest sama i brakuje jej uwagi czyjejś... ale ja mam na to lekarstwo - ignoruję głupie odzywki.
Ponoć życie kobiety można podzielić na 3 okresy. Kobieta to 1.dziewica, przynajmniej jest ten koncept młodej, pozbawionej zgorzkniałej postawy dziewczyny potem 2.płodna matka, a na koniec 3.wiedźma.
Baczmy, byśmy my, mimo że z wyglądu kiedyś może bliżej nam będzie do wiedźmy niż królewny
, nie stały się wiedźmami z charakteru. Na to pracuje się całe życie. Moja teściowa jest straszliwie zgorzkniała. Każdy jak jej chwilę posłucha to ma tak zaciemniony umysł, że ucieka gdzie pieprz rośnie, stosując najprzeróźniejsze, najwymyślniejsze wykręty. Z niektórymi osobami nie sposób żyć, przebywać na codzień. Ja sama czasem narzekam na różne sytuacje w życiu, ale nie robię tego non stop, a ona nie dość że wiecznie niezadowolona to jeszcze wbija szpilę. Najbardziej oczywiście swoim synowym bo gdzieżby tam synom.
A Ty Autorko, nie unoś się gniewem gdy rozmawiasz o tym z narzeczonym. Choćbyś miała rację, on nie poprze Cię gdy będziesz roztrzęsiona i pełna gniewu. Musisz to robić na spokojnie. Mojemu oczy się otworzyły po kilku miesiącach dopiero, najpierw twierdził, że przesadzam. Teraz sam ledwie może słuchać jęczenia matki.
13 2014-11-15 18:44:24 Ostatnio edytowany przez majka1986 (2014-11-15 18:50:32)
Napisałaś, że cudzego się nie rusza...niby tak. No może aż taka święta nie byłam:-D Fakt faktem to on pierwszy mnie podrywał a jakoś tak wyszło, że z czasem się nie broniła:-) Zresztą to trochę dłuższa historia. Mój mąż Jarek był wtedy kolegom mojego obecnego chłopaka. Ja poznałam go (Jarka) jakiś czas później. Poznałam tez jego obecna dziewczynę, ale nie wiedziałam, że mieli w planach ślub. no i tak jakoś wyszło, że zaczął mnie podrywać. Na początku to olewałam. choć czym bardziej on sie starał tym bardziej mi się podobał. A szala przelała się, gdy mój chłopak zamiast sobotni wieczór spędzić ze mną, wolał spędzić na stadionie żużla ze znajomymi. no, a że Jarek akurat zapraszał na piwko... no i tak się zaczęło.
A o jego planach ślubnych to tak szczerze dowiedziałam się jak mój obecny wtedy chłopak mi to wykrzyczał w twarz.
Wielokrotnie słyszałam różne nie koniecznie przyjemne zdania na ten temat, no ale to moje życie...
No a teściówka od razu mnie skreśliła, nie dość, ze popsułam związek jej syna i skłóciłam go z kolegą to w dodatku pewnie zrobiłam to tylko dla kasy...
No i o czym z nią tu dyskutować?
14 2014-11-15 18:50:32 Ostatnio edytowany przez Zagubiona-dusza4 (2014-11-15 18:52:03)
I dobrze: nie dyskutuj z nią, ja ze swoją nie dyskutuję mimo, że u mnie ta jej niechęć to zupełnie nie wiem, z czego wynika. Od pierwszego wejrzenia mnie nie znosi, ja za dużo oczekiwałam od tej relacji, teraz wiem że jakbym mniej przyjaźnie się nastawiła i nie łaknęła akceptacji to mniej bolałoby i nie byłabym aż tak nią rozczarowana. Błędnie myślałam, że skoro ona ma fajne dzieci na poziomie to po kimś to mają. Okazało się, że absolutnie nie po niej. I tutaj u mnie też występuje motyw: zabrała ukochanego synka. Biedaczek, u mamuni pewnie mu tak dobrze było...że aż uciekał kiedy mógł
) nie mogąc słuchać już tych wiecznych bzdur i utyskiwań na życie. Zrzędziła jak mało kto..nadal zrzędzi, ale teraz już bardziej koleżance niż dzieciom.
Bo czy warto dyskutować z kimś, komu i tak nie da się nic przepowiedzieć...:-) Ja nawet nie próbowałam. Nie będę się jej przecież tłumaczyć dlaczego jestem z jej synem:-D
No bo on taki święty, dobrze wychowany i w ogóle...
Masz racje pisząc, że u niej tak dobrze mu było, że uciekał kiedy mógł:-)
wydaje mi się, że w sytuacji kiedy kobieta nie dogaduje się ze swoja teściową najważniejsza jest postawa partnera (męża, narzeczonego). Mój mąż nie daje się manipulować mamusi, nie biega do niej na obiadki ani ze skarga jak się pokłócimy. Nie zwierza jej się z naszych problemów, a przede wszystkim nie daje jej się wtrącać w nasze życie. I choćbyśmy nie wiadomo jak się pokłócili z mojej winy i nie rozmawiali ze sobą tygodniami nie da na mnie złego słowa powiedzieć.
To fajnie, że nie jest podatny na jej gadanie. Moja nawet nie próbuje nic na mnie mówić, bo wie, że by się to miło nie skończyło dla niej z jego strony. On w ogóle, już pomijając temat mnie, nie lubi jak ona go chce "ustawiać". Niewiele dla niego, jak on sam mi mówi, w życiu zrobiła, a wymaga by jej dogadzać. Udaje kalekę, by jej któryś żarówkę wkręcił...no różne rzeczy wymyślała, by zwrócić na siebie uwagę. W zeszłym roku jak na Wielkanoc drugi syn oznajmił że na święta go nie będzie, to mu dowalała niemiłymi tekstami przy ludziach, w tym przy jego żonie, na niej też suchej nitki nie zostawiając, a kilka dni później udawała, że jest chora. A nie była jak się okazało.
Poza zazdrością w czystej postaci jej postawa wobec mnie zdradza jeszcze jedną jej bolączkę. Jak mnie poznała to na jej twarzy malował się niesmak, wielokrotnie też powtarzała że mój zawód to łatwiejszy niż syna i studia moje były łatwiejsze według niej, a jej syna to już "coś". Gnębi ją myśl, że nie będę być może zarabiała tyle co syn. I synkowi będzie tak ciężko...no jak on bidulek da radę? Żona nie będzie krezuską to z miejsca gorsza.
to faktycznie nie ma czego zazdrościć. twoja tesciówka chciała by mieć synów 24h na dobę przy sobie.
Nie, no z moja nie jet tak źle, co nie oznacza, że jest kolorowo. Nic z tych rzeczy. Niestety widuje ja prawie codziennie, gdyż dzieli nas tylko płot od ogrodzenia. Niby nie jest za częstym gościem, ale jak tylko ja mam jakis gości gdy męża nie ma w domu to wie o wszytkim z "pierwszej" ręki:-D
Ogólnie to nie jest taka zła kobieta, wręcz kobieta na poziomie. To tylko mnie tak nie lubi. Bo drugiej synowej by nieba przychyliła.
Do mnie nawet miała pretensje, że robimy slub za własne pieniądze... no bo oczywiscie chodziło o to, że za pieniadze jej syna, a ja wszystkim żądzę i o wszystkim decyduje. a ona nie ma nic do gadania
19 2014-11-15 20:20:45 Ostatnio edytowany przez żyworódka (2014-11-15 20:21:34)
)...)a gdzie macie zamieszkać po ślubie,bo chyba nie u niej?
nic o tym nie piszesz,a to by dużo wyjaśniło, (...)
Dobre pytanie heheee,..... ale autorka nie odpowiedziała na nie.
Może z tej przyczyny, że mimo tylu podjazdów i znieważeń przez teściową, będą wspólne gniazdko wili w jej domu.
(...)Baczmy, byśmy my, mimo że z wyglądu kiedyś może bliżej nam będzie do wiedźmy niż królewny
, nie stały się wiedźmami z charakteru. Na to pracuje się całe życie.(...)
Czytając niektóre wypowiedzi, stwierdzam, że początek drogi macie synowe już za sobą. ![]()
A jak tam wasze mamusie......wszak to teściowe waszych mężów.
Moja mamusia w swoim zięciu "cały świat widz":-)ha,ha,ha.
Wystarczy, że go toleruje i nie ocenia:-)