Mieszkam pod jednym dachem z starszą osobą,mój problem polega na tym że teściowa od tyg narzeka że ją cos boli i wstaje tylko na chwile,wszyscy uważają że to ja powinnam się nią zająć skoro ona nie może sama się obsłużyć ale nie mam za bardzo jak mam dwójkę małych dzieci (3 lata,8miesięcy) mieszkam na wsi i mam pare zwerząt muszę drzewo do pieców nosić bo to stary dom gdzie nie mamy jeszcze centralnego(a nwet jakby było to i tak trzba palić) i po prostu nie mam czasu się nią zajmowac dodam że jestem po ciężkiej chorobie .
Moje pytanie brzmi czy mogę miec nieprzyjemności ze strony prawa(opieka,lekarz,policja) że jej nie pomagam nie obsługuję,dodam że ja bym chciała że teściowa dostała opiekunkę z opieki żeby sią nią zajmowała.
Podobne tematy
Małgosiu co do opiekunki musisz się wybrać do MoPS i spytać jak to jest
co do tego czy tobie może coś ze strony prawa za nie zajmowanie się teściową -nie!
przecież nie masz takiego obowiązku,biorąc ślub z jej synem nie podpisywałaś niczego co wiązałoby Cie z teściową
Twój mąż jest jedynakiem czy ma rodzeństwo?
takie sprawy trzeba omawiać na początku,ja jasno powiedziałam że zamieszkując z teściami w jednym domu nie uważam żebym miała się nimi potem w razie czego opiekować,od tego są dzieci lub ewentualnie moja dobra wola że się z nimi zajmę ,na dzień dzisiejszy mówię że bym się nie zajeła,ale jak będzie życie pokaże
3 2012-12-19 09:25:38 Ostatnio edytowany przez zielonooka_szatynka (2012-12-19 09:41:57)
No to tu was zmartwię ;-) nawet po rozwodzie macie obowiązek zajmowania się byłymi teściami, bo według prawa Polskiego gdy się np. rozwodzicie to rozwodzicie się z mężem a nie z jego rodziną ;-), w pierwszej kolejności prawny obowiązek opieki nad rodzicami mają ich dzieci a mianowicie twój mąż i jego ewentualne rodzeństwo.
A dodatkowo gdy np. teściowie przepisali wam dom, piętro, mieszkanie, lub zrobili darowiznę to mogą was tej darowizny pozbawić ze względu na tkz "złą wolę" itp, odsyłam do odpowiednich przepisów prawnych.
po rozwodzie to mogłabym sobie teściów w domu opieki umieścić,na szczęście być może to że nie mam ślubu,nie wiąże mnie z nimi
Mąż jest jedynakiem i też nie ma czasu bo przed siudmią jedzie do pracy a wraca czwarta piąta albo i pózniej a i on ma prace w domu
Zielonoka czy to znaczy że biorąc ślub żeniłąm się też z jego rodziną??
Dom opieki? Nie przepadam za swoją teściową ale głópio mi by było ją tam umieszczać bo to w końcu też jej dom i ma prawo tu mieszkac
tez mogła ustalić pewne zasady na początku ale co zrobię czasu nie cofnę a opieka już u nas była i to nie raz i powiedziałąm im żeby dali teściowej opiekunkę bo ja nie dam rady sią nia zajmowac jej pomagac to babka nic nie odpowiedziała na to ale morde na mnie wydarłą bo teścowa oczywiście się musi wyżalić jaką to ma wredną synową.
6 2012-12-19 09:42:53 Ostatnio edytowany przez zielonooka_szatynka (2012-12-19 09:47:16)
tak zgadza się brak ślubu pozbawia cię obowiązku jakiejkolwiek opieki w stosunku do nich ale i wszelkich praw.
TAK!! biorąc ślub ze swym lubym niejako według prawa Polskiego wzięłaś ślub także z jego rodziną a co za tym idzie w momencie gdy np. wzięła byś rozwód to rozwód udzielany jest między tobą a mężem a nie między tobą a jego rodziną i co najlepsze teściowie ( a wtedy już byli teściowie) mają prawo wystąpić do sądu o przyznanie im alimentów od ciebie ;-)
Takich kwiatków jest więcej ;-) trzeba postudiować prawo ;-) a co najlepsze i tu jest paranoja synowa nie ma prawa dziedziczenia ;D dziedziczą tylko dzieci chyba że są odpowiednie zapisy testamentowe.
a ta twoja teściowa to ile lat ma i na co choruje?
mąż nie widzi że jesteś uwiązana? sam ruszyłby się do tej opieki,w końcu to jego matka
podam Ci przykład:
10 lat temu mój dziadek(ojciec mojego taty) ciężko zachorował,mimo że miał żonę to dzieci codziennie zaglądały do nich,pomagali ale nigdy nie wymagali żeby to synowa czy zięć się zajmowali teściem,teraz moja babcia leżała,zajmowały się dzieci nie synowa
dlatego ja zapowiedziałam swojemu facetowi i jego siostrom aby nie wymagali odemnie że będę opiekowała się ich rodzicami,oni są od tego
jeżeli chodzi o opiekę to o taką opiekę należy wystąpić w sposób pisemny zawiadamiając odpowiedni dla pobytu ośrodek Mopsu, ale nie wiem szczerze mówiąc jak to wygląda w przypadku gdy z taką osobą mieszkają inne osoby które są w stanie ( przypuszczalnie) się nią zająć, zwłaszcza gdy jedna np. nie pracuje ( rozumiem że skoro masz takie małe dzieci to ty nie pracujesz). Tego trzeba było by się dowiedzieć i poczytać w necie ;-) mam nadzieję że pomogłam ;-)??
a ta twoja teściowa to ile lat ma i na co choruje?
mąż nie widzi że jesteś uwiązana? sam ruszyłby się do tej opieki,w końcu to jego matka
podam Ci przykład:
10 lat temu mój dziadek(ojciec mojego taty) ciężko zachorował,mimo że miał żonę to dzieci codziennie zaglądały do nich,pomagali ale nigdy nie wymagali żeby to synowa czy zięć się zajmowali teściem,teraz moja babcia leżała,zajmowały się dzieci nie synowa
dlatego ja zapowiedziałam swojemu facetowi i jego siostrom aby nie wymagali odemnie że będę opiekowała się ich rodzicami,oni są od tego
jeżeli jej mąż jest jedyną osobą utrzymującą rodzinę to nie widzę możliwości pozbawienia się jedynego dochodu bo trzeba się zająć tą kobietą, a dodatkowo synowa nie może dostawać żadnych świadczeń z tytułu opieki, takie świadczenia dostają tylko dzieci i mąż/żona.
moja siosra starała się o opiekę nad moją babcią,nie ukrywam że też ze w/g na pieniądze,to przechodzi przez jakaś tam komisję,niestety decyzja odmowna z tego względu że pierwsze w kolejności do opieki są dzieci,nieważne że pracują i nie mają czasu
moja siosra starała się o opiekę nad moją babcią,nie ukrywam że też ze w/g na pieniądze,to przechodzi przez jakaś tam komisję,niestety decyzja odmowna z tego względu że pierwsze w kolejności do opieki są dzieci,nieważne że pracują i nie mają czasu
Dokładnie
nawet po rozwodzie macie obowiązek zajmowania się byłymi teściami, bo według prawa Polskiego gdy się np. rozwodzicie to rozwodzicie się z mężem a nie z jego rodziną ;-),
A mogę prosić o przytoczenie odpowiedniego paragrafu? Bo szczerze mówiąc pierwsze słysze, żeby w ogóle obowiązek alimentacyjny spoczywał na jakichkolwiek powinowatych. Ale chętnie dowiem się czegos nowego, więc proszę wskaż akt prawny, który wprowadza regulacje o ktorych piszesz.
dokładnie nie wiem ale chyba gdzieś 77-78 lat ma a choruję jak to stary człowiek na wszystko
mąż tak nie wypowiada się za bardzo jak ja mówię o opiekunce
mi na pieniądzach nie zależy ale to do dupy że tak jest że własnie synowej się nic nie nalezy za opieką nad teściami tylko syn,córką wnuczki mogs odbierac take świadczenia a od niej to ani Bóg zapłać a jeszcze narzeka że jej zle
zielonoka dziekuje pomogłaś zawsze coś tam już wiem Lenka tobie również dziękuje:)
15 2012-12-19 10:10:15 Ostatnio edytowany przez twardogłowa (2012-12-19 10:11:18)
Ja swoją teściową opiekowałam się dopóki nie wymagała umieszczenia w szpitalu, była po zawale, zaawansowana cukrzyca, 3 krotny nawrót nowotworu pęcherza. W ostatnim tygodniu postradała zmysły, rozum, krzyczała, że na klatce schodowej wylądował samolot, spodnie ubierała na głowę, krzyczała, że zamiast insuliny wstrzykuję jej wodę, truję, nie poznawała bliskich jej ludzi. W tym czasie miałam 8 letnią córkę, mąż bawił się z kochanką nad jeziorem, ja pracę od 9 do 17 i poradziłam sobie. Czułam się w obowiązku opiekować się nią bo to babcia mojej córki, bo mieszkałyśmy razem.
Dla mnie to szok, że wogóle pytasz o takie rzeczy.
Gdybym była złośliwa życzyłabym ci takiego stosunku twoich dzieci do ciebie w twojej chorobie.
zielonooka_szatynka napisał/a:nawet po rozwodzie macie obowiązek zajmowania się byłymi teściami, bo według prawa Polskiego gdy się np. rozwodzicie to rozwodzicie się z mężem a nie z jego rodziną ;-),
A mogę prosić o przytoczenie odpowiedniego paragrafu? Bo szczerze mówiąc pierwsze słysze, żeby w ogóle obowiązek alimentacyjny spoczywał na jakichkolwiek powinowatych. Ale chętnie dowiem się czegos nowego, więc proszę wskaż akt prawny, który wprowadza regulacje o ktorych piszesz.
No aż paragrafami to nie dysponuję ;D mnie bardziej dotyczy prawo budowlane niż kodeks cywilny ;D piszę co wiem, czyli najpierw mają obowiazek wobec rodziców dzieci tkz. spokrewnienie (wstępni, zstępni, rodzeństwo)
17 2012-12-19 10:31:20 Ostatnio edytowany przez nocnalampka (2012-12-19 10:42:18)
nocnalampka napisał/a:zielonooka_szatynka napisał/a:nawet po rozwodzie macie obowiązek zajmowania się byłymi teściami, bo według prawa Polskiego gdy się np. rozwodzicie to rozwodzicie się z mężem a nie z jego rodziną ;-),
A mogę prosić o przytoczenie odpowiedniego paragrafu? Bo szczerze mówiąc pierwsze słysze, żeby w ogóle obowiązek alimentacyjny spoczywał na jakichkolwiek powinowatych. Ale chętnie dowiem się czegos nowego, więc proszę wskaż akt prawny, który wprowadza regulacje o ktorych piszesz.
No aż paragrafami to nie dysponuję ;D mnie bardziej dotyczy prawo budowlane niż kodeks cywilny ;D piszę co wiem, czyli najpierw mają obowiazek wobec rodziców dzieci tkz. spokrewnienie (wstępni, zstępni, rodzeństwo)
Jak juz to w tym wypadku nie KC, a KRiO. I az z ciekawosci przejrzalam i nie ma zadnego zapisu swiadczącego o tym o czym Ty piszesz. Wiec nie wprowadzaj ludzi w blad. Do opieki zobowiazani sa zstepni i wstepni - jedynie! Dopiero w szczegolnych przypadkach (np brak powyzszych plus inne okoliczności typu otrzymanie od powinowatego duzej darowizny itp.), sad moze ten obowiazek nałożyć na powinowatych! Może ale nie musi i jest to suwerenna decyzja sądu. Co do zasady powinowaty nie ma żadnych obowiązków wobec powinowatego! Być może mylisz obowiązek moralny z obowiązkiem prawnym, bo prawo nie naklada na nas żadnych zobowiązań wobec teściów - tymbardziej byłych!
Ja swoją teściową opiekowałam się dopóki nie wymagała umieszczenia w szpitalu, była po zawale, zaawansowana cukrzyca, 3 krotny nawrót nowotworu pęcherza. W ostatnim tygodniu postradała zmysły, rozum, krzyczała, że na klatce schodowej wylądował samolot, spodnie ubierała na głowę, krzyczała, że zamiast insuliny wstrzykuję jej wodę, truję, nie poznawała bliskich jej ludzi. W tym czasie miałam 8 letnią córkę, mąż bawił się z kochanką nad jeziorem, ja pracę od 9 do 17 i poradziłam sobie. Czułam się w obowiązku opiekować się nią bo to babcia mojej córki, bo mieszkałyśmy razem.
Dla mnie to szok, że wogóle pytasz o takie rzeczy.
Gdybym była złośliwa życzyłabym ci takiego stosunku twoich dzieci do ciebie w twojej chorobie.
A mogę pytać bo na to jest forum żeby zadawac pytania i nie wstydzę się tego że nie mam zamiaru sie nią opiekować,ty se poradziłąs super gratuluję
co do twojej złośliwości to i tak to napisałas czego mi zyczysz a ja mam to w nosie wątpie abym dozyła w ogule starości a jesli by to mam nadzieje że Bóg pozwoli mi zachwać rozum żebym nie truła dupy swoim bliskim
19 2012-12-19 11:42:43 Ostatnio edytowany przez twardogłowa (2012-12-19 11:48:25)
Gratuluję kultury, empatii, współczucia dla osób bliskich, mam nadzieję, że twój mąż zobaczy z kim się związał.
Idąc takim tropem można pomyśleć, że męża też będziesz chciała się pozbyć kiedy zmorzy go choroba. Pasożyt jesteś a dwoje dzieci to nie wymówka aby pomóc osobie starszej, matce twojego męża, babci twoich dzieci, najlepiej zamknij jeszcze od zewnątrz tę chora kobietę aby w ogóle nie wychodziła z pokoju, abyś nie musiała słuchać jej stękania i aby cię nie wkurzała. Zbyt płytka jesteś aby to pojąć.
W prezencie świątecznym sugeruję zakupić słownik ortograficzny.
Dziecko jest chodzącym cudem, jedynym, wyjątkowym i niezastąpionym.
Poczujesz ten cud gdy na starość dzieci ci szklanki wody nie podadzą bo taki dajesz teraz im wzór.
Pisałaś, że rodzina cię opuściła, może teraz zaskoczysz dlaczego?
Wymagałaby tego zwykła, ludzka przyzwoitość nawet wtedy, gdyby nie była to matka Twojego męża. Jesteś, jak piszesz, obarczona licznymi obowiązkami, więc nie masz na opiekę zbyt wiele czasu. Smutne natomiast jest to, że byłabyś skłonna do pomocy chorej teściowej tylko pod groźbą konsekwencji prawnych. Przypuszczam, że nie darzysz swojej teściowej zbytnią sympatią, i, być może, masz ku temu jakieś powody. Pomyśl jednak o tym, że i Ty nie cieszysz się zbyt dobrym zdrowiem i z pewnością oczekujesz pomocy, a z biegiem czasu będziesz jej potrzebowała coraz więcej od innych. Możesz sobie wyobrazić, że wtedy, gdy Ty poważnie zachorujesz, będziesz mogła liczyć tylko na pomoc " z urzędu?!"
21 2012-12-19 12:21:29 Ostatnio edytowany przez małgosia1989 (2012-12-19 12:28:37)
Nieraz i oczekuję pomocy od innych ale mało kiedy ją uzyskuję więc nauczyłam sie sama sobie radzić jak mnie cos boli to łykam tabletki żeby funkcjonować bo muszę nikt mi nie pomoże w niczym i tak się nauczyłam.
Macie trochę racji że powinnam miec do niej więcej współczucia ale nie mam tyle ani sił ani czasu że sią nią zajmować.
Droga twardogłowa czyżbyś była wyrocznią że wiesz jak będzie wyglądać moja przyszłość z mężem , kocham swojego męża więc raczej go nigdzie nie oddam a raczej na pewno.
Moje dzieci postąpią jak będą chcieli ,może i nie podadzą mi szklanki wody trudno się mówi ,nie po to je rodziłam żeby mi tyłek na starość wycierali dałam im z mężem życie żeby oni zyli własnym życiem a co życie przyniesie to już trzeba najpier doczekać.
22 2012-12-19 12:36:56 Ostatnio edytowany przez lena812 (2012-12-19 12:37:50)
Ja swoją teściową opiekowałam się dopóki nie wymagała umieszczenia w szpitalu, była po zawale, zaawansowana cukrzyca, 3 krotny nawrót nowotworu pęcherza. W ostatnim tygodniu postradała zmysły, rozum, krzyczała, że na klatce schodowej wylądował samolot, spodnie ubierała na głowę, krzyczała, że zamiast insuliny wstrzykuję jej wodę, truję, nie poznawała bliskich jej ludzi. W tym czasie miałam 8 letnią córkę, mąż bawił się z kochanką nad jeziorem, ja pracę od 9 do 17 i poradziłam sobie. Czułam się w obowiązku opiekować się nią bo to babcia mojej córki, bo mieszkałyśmy razem.
Dla mnie to szok, że wogóle pytasz o takie rzeczy.
Gdybym była złośliwa życzyłabym ci takiego stosunku twoich dzieci do ciebie w twojej chorobie.
jak czułaś że to taki obowiązek to Twoja sprawa,ja takiego obowiązku nie czuję jeśli chodzi o teściów,o mojego tatę ,mojego faceta ,dzieci tak ,ale nie w stosunku do teściów
moje dzieci chociaż są jeszcze małe i nie świadome niektórych rzeczy,w odpowiednim wieku dowiedzą się jak postąpić ze mną na starość,gdyby zmogła mnie choroba będą mogły mnie mnie oddać do jakiegoś domu opieki gdy nie dadzą rady albo nawet gdy nie będą chcieli się mną opiekować,
wiem co to znaczy opieka nad starszą schorowaną osobą!
jak można mieć współczucie dla kogoś kto Cię ma za wredną synową?
a i nie urodziłam dzieci po to, aby musiały mi podać szklankę wody na starość!
Ja tam Małgosię troche rozumiem. Mąż w pracy, dwoje dzieci w wieku kiedy potrzeba jest obecnośc rodzica non stop, inwentarz i palenie w piecu. Sorry troche tego dużo, a dodajmy do tego normalne obowiązki domowe. Ale jak ktoś zauważył szkoda że boisz się "kary" jesli nie pomożesz teściowej.
Nie napisałaś jakiego rodzaju byłaby to pomoc, czy np. chodzi o ugotowanie obiadu czy np. pomoc w załatwianiu potrzeb fizjologicznych?
Bo na 1 przypadek to żaden problem a 2 faktycznie wymaga całodobowej opieki
myślę że wystarczyłby Małgosi opiekunka która przyszłaby na chociaż 4 godziny i pomogła przy teściowej
Nie no ciepłą herbatę obiad to jej zaniosę mówię tu właśnie o całodobowej opiece jak mycie pilnowanie jej pokoju bo tam tez rzeba palic i drzewo nosić załatwa się sama a ja nie dam rady wszystkiego robić,pytałam o konsekwencje karne bo tym mnie straszą mąż czy sąsiadka która przychodzi do teściowej dlatego tu zadałąm to pytanie.
Droga Twardogłowa nie nazywaj proszę nikogo pasożytem dobrze ja na nikim nie pasożytuję więc nie wcinaj tu takich słów to że ty miałaś tyle sił żeby zająć się teściową nie znaczy że ktoś ma mieć i że skoro nie chce się nią zająć jestem pasożytem !
jak mąż Cię Małgosiu straszy to coś jest chyba nie tak,a on się nią zajmuje jak wraca z pracy?
Nie no ciepłą herbatę obiad to jej zaniosę mówię tu właśnie o całodobowej opiece jak mycie pilnowanie jej pokoju bo tam tez rzeba palic i drzewo nosić załatwa się sama a ja nie dam rady wszystkiego robić,pytałam o konsekwencje karne bo tym mnie straszą mąż czy sąsiadka która przychodzi do teściowej dlatego tu zadałąm to pytanie.
Droga Twardogłowa nie nazywaj proszę nikogo pasożytem dobrze ja na nikim nie pasożytuję więc nie wcinaj tu takich słów to że ty miałaś tyle sił żeby zająć się teściową nie znaczy że ktoś ma mieć i że skoro nie chce się nią zająć jestem pasożytem !
Dla mnie jesteś.
Ja po prostu wstydziłabym się sama przed sobą.
twardogłowa, ale w Tobie jadu. Zanim kogoś oceniasz i spiszesz na straty, zastanów się dwa razy. Zajmowałaś się teściową? zaklaskałam Ci dwa razy z powodu Twojej "dobroduszności". Tyle, ze Autorka póki co teściową się zajmuje, jednak ma kupę obowiązków i problemy ze zdrowiem, wiec zwróć uwagę, ze każdy ma inna sytuacje i boryka się z innymi przeszkodami. To, ze Autorkę pewne rzeczy przerastają nie znaczy, ze jest złym człowiekiem, a takie pochopnie ocenianie to już tylko o Tobie świadczy.
twardogłowa chyba przesadzasz ,nie znasz Małgosi a ja oceniasz!
dziewczyna ma na głowie,dom,gospodarstwo,2 małych dzieci,teściową która zamiast być wdzieczna za opiekę to jeszcze narzeka na synową,do tego sama ma problemy ze zdrowiem a ty twierdzisz że jest pasożytem?
czy Tobie nie było wstyd przynajmniej za swojego męża,kiedy to zajmowałaś się jego matką ,a on szlajał sie z kochankami?
małgosia1989 napisał/a:Nie no ciepłą herbatę obiad to jej zaniosę mówię tu właśnie o całodobowej opiece jak mycie pilnowanie jej pokoju bo tam tez rzeba palic i drzewo nosić załatwa się sama a ja nie dam rady wszystkiego robić,pytałam o konsekwencje karne bo tym mnie straszą mąż czy sąsiadka która przychodzi do teściowej dlatego tu zadałąm to pytanie.
Droga Twardogłowa nie nazywaj proszę nikogo pasożytem dobrze ja na nikim nie pasożytuję więc nie wcinaj tu takich słów to że ty miałaś tyle sił żeby zająć się teściową nie znaczy że ktoś ma mieć i że skoro nie chce się nią zająć jestem pasożytem !
Dla mnie jesteś.
Ja po prostu wstydziłabym się sama przed sobą.
nie mam się czego wstydzić,a ty to masz dziwne skojarzenia słów wspomniałaś coś o słowniku może ty zajrzyj do encyklopedi co to jest pasożyt
musiałaś tez cierpieć że mąż cię zdradzał a ty musiałaś opiekować się jego matką tera mścisz się na kim możesz za to
Dzięki dziewczyny:)
nocnalampka napisał/a:zielonooka_szatynka napisał/a:nawet po rozwodzie macie obowiązek zajmowania się byłymi teściami, bo według prawa Polskiego gdy się np. rozwodzicie to rozwodzicie się z mężem a nie z jego rodziną ;-),
A mogę prosić o przytoczenie odpowiedniego paragrafu? Bo szczerze mówiąc pierwsze słysze, żeby w ogóle obowiązek alimentacyjny spoczywał na jakichkolwiek powinowatych. Ale chętnie dowiem się czegos nowego, więc proszę wskaż akt prawny, który wprowadza regulacje o ktorych piszesz.
No aż paragrafami to nie dysponuję ;D mnie bardziej dotyczy prawo budowlane niż kodeks cywilny ;D piszę co wiem, czyli najpierw mają obowiazek wobec rodziców dzieci tkz. spokrewnienie (wstępni, zstępni, rodzeństwo)
Art. 61 zn. 8
§ 1. Z małżeństwa wynika powinowactwo między małżonkiem a krewnymi drugiego małżonka. Trwa ono mimo ustania małżeństwa.
Ale nie można żądać alimentów od zięcia/synowej. Wśród spowinowaconych jedynie może żądać macocha/ojczym od pasierba bądź na odwrót.
A tak w ogóle z innej beczki. Może ktoś się orientuje, czy w myśl art 61 zn8 można żądać od ubezpieczalni wypłaty odszkodowania w sytuacji śmierci teścia, skoro stosunek powinowactwa zostaje. Zawsze mnie to zastanawiało.....
małgosia1989
Z prawnego punktu widzenia nie masz ŻADNEGO obowiązku opieki nad teściową. Opiekować się rodzicami mają dzieci. Mówi o tym art 87 KRiO: Rodzice i dzieci są obowiązani do wzajemnego szacunku i wspierania się.
Tylko, że obowiązek wsparcia rodzica przez dziecko nie może być wymuszony w drodze egzekucji. Nie można również na drodze sądowej żądać, by dziecko opiekowało się swoim rodzicem na starość i w chorobie. Przepis art. 87 K.r.io. nie stanowi bowiem podstawy żadnego roszczenia.
twardogłowa napisał/a:małgosia1989 napisał/a:Nie no ciepłą herbatę obiad to jej zaniosę mówię tu właśnie o całodobowej opiece jak mycie pilnowanie jej pokoju bo tam tez rzeba palic i drzewo nosić załatwa się sama a ja nie dam rady wszystkiego robić,pytałam o konsekwencje karne bo tym mnie straszą mąż czy sąsiadka która przychodzi do teściowej dlatego tu zadałąm to pytanie.
Droga Twardogłowa nie nazywaj proszę nikogo pasożytem dobrze ja na nikim nie pasożytuję więc nie wcinaj tu takich słów to że ty miałaś tyle sił żeby zająć się teściową nie znaczy że ktoś ma mieć i że skoro nie chce się nią zająć jestem pasożytem !
Dla mnie jesteś.
Ja po prostu wstydziłabym się sama przed sobą.
nie mam się czego wstydzić,a ty to masz dziwne skojarzenia słów wspomniałaś coś o słowniku może ty zajrzyj do encyklopedi co to jest pasożyt
musiałaś tez cierpieć że mąż cię zdradzał a ty musiałaś opiekować się jego matką tera mścisz się na kim możesz za to
Dzięki dziewczyny:)
Jadowita jesteś jak żmija, dużo złości w tobie i nienawiści, chyba siebie nie kochasz.
Nie życzę ci aby mąż cię zdradził, ale może to robi, skąd wiesz?
Każda z nas była pewna, że nie , więc nie szafuj ludzkim losem,
idź leczyć wątrobę bo dużo żółci ci się uzbierało w niej i przelało na mózg.
Ja nie musiałam się zajmować teściową a chciałam i zrobiłam to dla siebie, aby później nie mieć żalu ale ty jesteś zbyt płytka aby to zrozumieć.
Tobie trzeba bata na plecy i porządnej ściery aby oczy przemyć, może zaczniesz zauważać ludzi wokół siebie.
twardogłowa może lepiej się nie udzielaj jak nie znasz sytuacji Małgosi !!!!
Proszę o powrót do tematu wątku oraz zaniechanie wzajemnych oskarżeń.
Z góry dziękuję i pozdrawiam.
35 2012-12-19 13:54:19 Ostatnio edytowany przez zielonooka_szatynka (2012-12-19 13:56:38)
Ale nie można żądać alimentów od zięcia/synowej. Wśród spowinowaconych jedynie może żądać macocha/ojczym od pasierba bądź na odwrót. oooo to może o to mi chodziło ;-) sorka po prostu się pomyliłam przepraszam ze kogoś wprowadziłam w błąd.
A może mi powiesz jeszcze czy gdyby np. moja matka wyszła za mąż i umarła to czy ja mam obowiązek zajmować się jej mężem - nie moim ojcem?? czy on musiał by mnie "uznać" nie mam takiej sytuacji ale to ciekawe ;-)
co do wypowiedzi Twardogłowej nie będe się wypowiadać według zaleceń Wielokropka:)
zielonopka ja ci nie pomoge bo nie wiem ![]()
37 2012-12-19 14:04:45 Ostatnio edytowany przez LeeBee (2012-12-19 14:11:34)
Ale nie można żądać alimentów od zięcia/synowej. Wśród spowinowaconych jedynie może żądać macocha/ojczym od pasierba bądź na odwrót. oooo to może o to mi chodziło ;-) sorka po prostu się pomyliłam przepraszam ze kogoś wprowadziłam w błąd.
A może mi powiesz jeszcze czy gdyby np. moja matka wyszła za mąż i umarła to czy ja mam obowiązek zajmować się jej mężem - nie moim ojcem?? czy on musiał by mnie "uznać" nie mam takiej sytuacji ale to ciekawe ;-)
Nie mógły żądać od ciebie alimentów.
Mówi o tym Art. 144. § 2.KRiO
Mąż matki dziecka, nie będący jego ojcem, może żądać od dziecka świadczeń alimentacyjnych, jeżeli przyczyniał się do wychowania i utrzymania dziecka, a żądanie jego odpowiada zasadom współżycia społecznego. Takie samo uprawnienie przysługuje żonie ojca dziecka, nie będącej matką dziecka.
EDit:. Nie umiem czytać ze zrozumieniem chyba
nie o to pytałaś.
Jeśli chodzi o opiekę. Tak jak podałam wcześniej obowiązek ciąży na dzieciach i rodzicach. Wy bylibyście tylko spowinowaceni i to w dorosłym życiu (czyli ojczym w żaden sposób nie przyczynił się do Twojego wychowania, więc z prawnego punktu widzenia również nie musiałabyś się swoim ojczymem zajmować.
A może mi powiesz jeszcze czy gdyby np. moja matka wyszła za mąż i umarła to czy ja mam obowiązek zajmować się jej mężem - nie moim ojcem?? czy on musiał by mnie "uznać" nie mam takiej sytuacji ale to ciekawe ;-)
Co do zasady nie. Ale jeśli sprawa trafiłaby do sądu, to wiele zależy od pełnego obrazu historii - bo sama przyznasz, że inna w ocenie sądu jest sytuacja, kiedy np. Ty jesteś już dorosła i samodzielna w momencie ślubu mamy i z ojczymem masz kontakt jedynie towarzyski z racji odwiedzin mamy, a zupelnie inna jest, kiedy ojczym wychowywał Cię od dziecka, utrzymywał przez ten czas, wspierał w edukacji itp. Roszczenie dotyczące opieki w sumie może wystosować wobec nas nawet obcy (w świetle KRiO) człowiek - ale od oceny sądu na podstawie dowodów zależy rozstrzygnięcie. Natomiast obowiązek alimentacyjny - bo o to tu idzie, bo alimentacja, to nie tylko pieniadze! ale i wkład w naturze - KRiO określa, mówiąc ogólnie, jako roszczenie możliwe wobec wstępnych i wstępnych - tylko i wyłącznie. Ale to off top, więc już dość na ten temat.
Małgosiu a Twój mąż matką się opiekuje jak wróci z pracy?
podobnie jak ja podac coś czy napalić tam ale on tez duzo czasu nie ma bo ma robotę dorywczą
z tą karą to on też się boi że będzie winny, mnie się wydaje ze w jego mniemaniu powinnam się nia zająć ale tłumacze mu że nie am sobie rady z tyloma zajęciami chyba przyswaja to do siebie że będzie musiał iśc na opiekę żeby dali jego matce PCK-ówkę ale jeszcze nic konkretnego nie powiedział.
niech sie stara o jakąś pomoc,bo z biegiem czasu teściowa będzie moze musiała nosić pampersy,będzie leżąca a wtedy juz na pewno nie dasz sobie rady sama
sprawa jest ciezka ale na pewno da sie jakos ja fajnie rozwiazac... na Twoim miejscu bym powiedziala wszystkim co czuje, w ja trudnej stawiają Cie sytuacji
Mieszkam ...z starszą osobą... ja bym chciała że teściowa dostała opiekunkę z opieki żeby sią nią zajmowała.
Opieka nad chorą matką spoczywa na dorosłym dziecku.
Małgosiu, skoro fizycznie nie możecie pomagać, bo praca i inne obowiązki opiekuńcze, to zatrudnijcie opiekunkę.
A tak w ogóle z innej beczki. Może ktoś się orientuje, czy w myśl art 61 zn8 można żądać od ubezpieczalni wypłaty odszkodowania w sytuacji śmierci teścia, skoro stosunek powinowactwa zostaje. Zawsze mnie to zastanawiało.....
W ubezpieczeniach nie ma pojęcia "teść", jest rodzic aktualnego małżonka. ![]()
małgosia1989 napisał/a:Mieszkam ...z starszą osobą... ja bym chciała że teściowa dostała opiekunkę z opieki żeby sią nią zajmowała.
Opieka nad chorą matką spoczywa na dorosłym dziecku.
Małgosiu, skoro fizycznie nie możecie pomagać, bo praca i inne obowiązki opiekuńcze, to zatrudnijcie opiekunkę.
tak,tylko że opiekunka kosztuje,a nie każdego na nią stać
niech sie stara o jakąś pomoc,bo z biegiem czasu teściowa będzie moze musiała nosić pampersy,będzie leżąca a wtedy juz na pewno nie dasz sobie rady sama
o to na pewno nie dam rady nie mam tyle sily a teściowa troche waży
lena812
tak,tylko że opiekunka kosztuje,a nie każdego na nią stać
no właśnie wątpie że mnie by było stać wiadomo każdy grosz się liczy a tylko mąż pracuje
dokładnie a opiekunka za 200 zł robić nie przyjdzie
Małgosia przypomniało mi sie że z mojej rodziny ktoś tam starał się o opiekunkę do chorej żony,na czas gdy on jest w pracy,wiesz że ciężko było taką opiekunkę dostać? dopiero jak poszedł do gazety opiekunka na 8 godzin się znalazła
opiekunka kosztuje,a nie każdego na nią stać
Emerytura teściowej jest z zasiłkiem pielęgnacyjnym?
Czy teściowa jest obłożnie chora?
W mops usługa opiekunki jest płatna( pełna odpłatność, współpłacenie). Pytanie kto zapłaci? Twoja teściowa, jej syn(alimentacja), czy podatnik... czyli m.in ja:)
Mieszkacie u teściowej, czy ona u Was?
Małgosia - przeczytałam w innym Twoim wątku, że Twoja rodzina mieszka 5 km od Ciebie, a Twój mąż uważa, że Twoja mama powinna mu zapłacić jeżeli miałby ją podwieźć do Ciebie. Tu piszesz, że straszy Cię, że ciąży na Tobie obowiązek prawny opiekowania się jego mamą. Może nad tym też warto pomyśleć?
50 2012-12-19 22:52:06 Ostatnio edytowany przez didina (2012-12-19 22:54:55)
nie pracujesz zawodowo, masz tylko 2 dzieci i twierdzisz, że nie masz czasu napalić w piecu u teściowej?
Wiem jak wygląda życie zimą na wsi. Praktycznie nic się nie dzieje. Więc co robisz z czasem? Wszystko jest kwestią organizacji. Czy to tak trudno napalić jej w piecu i dać obiad, który i tak pewnie gotujesz? Przecież jak pisałaś jest ona osobą chodzącą. Ciesz się, że nie musisz jej pampersów zmieniać i targać pod prysznic.
Ale mieszkać u teściowej to jest ok??
Jak ci źle to się wyprowadź na swoje i będziesz miała wymówkę, że nie masz czasu na dojazdy.
Czasem to nie te teściowe są złe, tylko właśnie synowe.
51 2012-12-19 22:54:54 Ostatnio edytowany przez lena812 (2012-12-19 22:55:13)
nie pracujesz zawodowo, masz tylko 2 dzieci i twierdzisz, że nie masz czasu napalić w piecu u teściowej?
Wiem jak wygląda życie zimą na wsi. Praktycznie nic się nie dzieje. Więc co robisz z czasem? Wszystko jest kwestią organizacji.
Ale mieszkać u teściowej to jest ok??
Jak ci źle to się wyprowadź na swoje i będziesz miała wymówkę, że nie masz czasu na dojazdy.
Czasem to nie te teściowe są złe, tylko właśnie synowe.
mieszkam na wsi,i powiem Ci że nawet zimą się robota znajdzie,zwłaszcza jak się ma gospodarstwo
jak to łatwo sie kogoś ocenia,a nie ma się pojęcia jak jest naprawdę
Napisałam, że wiem jak wygląda życie na wsi- skoro tak napisałam, to znaczy, że wiem. Proste. Moja ciotka przykładowo tez miała córkę i dwie chore, leżące babcie w domu + chlew i oborę do ogarnięcia codziennie. I nie widziałam, żeby nie dawała rady. Zależy po prostu jak się komu chce...
może to nie zależy jak się komu chce,tylko jak kto może?
wyobraź sobie latanie po drzewo przy 2 dzieci gdzie jedno ma 4 lata a drugie ledwie pół roku skończyło,zostawisz takie dzieci same w domu?bo ja nie
a jak coś się stanie to co? zła matka bo dzieci zostawiła same,jej wina
oczywiście sobie poleci po drzewo
A młodsze dziecko nigdy nie śpi, a czterolatek przez parę minut nie może się zająć zabawą.. to wszystko to tylko WYMÓWKI
A tak w ogóle, skoro jest taka niechętna do pomocy, to niech męża zmobilizuje, żeby matce naniósł tego drewna.
Nic mnie nie przekonuje w tym przypadku. Ponieważ do mieszkania w teściowej domu jest pierwsza, ale do prostej pomocy to już nie. Co innego gdyby ta teściowa już z łóżka nie wstawała- wtedy to trzeba by było zorganizować pomoc.
Właśnie mam taki obrzydliwy przykład w rodzinie- do brania kasy to wszyscy byli pierwsi, ale jak człowiek zachorował, to nikogo już nie ma w pobliżu- ani do pomocy, ani po kasę- bo wiedzą, że już nie dostaną. Rzygać się chce.
didina poczytałaś trochę o życiu Małgosi? chyba nie,więc nie wiesz jak się sprawy mają, ja wiem jak jest jej ciężko
56 2012-12-19 23:53:49 Ostatnio edytowany przez didina (2012-12-19 23:54:30)
przeczytałam- lubi się dziewczyna poużalać. Wszyscy się od niej poodwracali, nikt nie chce jej pomagać, a najlepiej jakby zachorowała i wylądowała w szpitalu, to wtedy byłoby ok, bo ktoś by się o nią martwił. To ma głębsze podłoże, ale nie wnikam. To nie w tym temacie. I uwierz mi- są ludzie, którzy mają gorzej, a mimo wszystko dają radę.
przeczytałam- lubi się dziewczyna poużalać. Wszyscy się od niej poodwracali, nikt nie chce jej pomagać, a najlepiej jakby zachorowała i wylądowała w szpitalu, to wtedy byłoby ok, bo ktoś by się o nią martwił. To ma głębsze podłoże, ale nie wnikam. To nie w tym temacie. I uwierz mi- są ludzie, którzy mają gorzej, a mimo wszystko dają radę.
więc nie wkładaj wszystkich do jednego wora!
Może Małgosia nie jest na tyle silna aby sobie poradzić?
byłaś w takiej sytuacji? wiesz co to opieka nad starszą osobą? ja wiem i dlatego rozumiem Małgosię,zwłaszcza że ma 2 małych dzieci które też często chorują.
łatwo oceniać gdy problem nas nie dotyka
Właśnie mam taki obrzydliwy przykład w rodzinie- do brania kasy to wszyscy byli pierwsi, ale jak człowiek zachorował, to nikogo już nie ma w pobliżu- ani do pomocy, ani po kasę- bo wiedzą, że już nie dostaną. Rzygać się chce.
Nie przesadzaj z tymi słowami nikomu pieniędzy nie biorę ,żyjemy razem bo tak musimy gdybym mogła to bym się wyprowadziła ale mąż się nie zgadza a nie opuszcze męża z dwójka dzieci.
didina
przeczytałam- lubi się dziewczyna poużalać. Wszyscy się od niej poodwracali, nikt nie chce jej pomagać, a najlepiej jakby zachorowała i wylądowała w szpitalu, to wtedy byłoby ok, bo ktoś by się o nią martwił. To ma głębsze podłoże, ale nie wnikam. To nie w tym temacie. I uwierz mi- są ludzie, którzy mają gorzej, a mimo wszystko dają radę.
Gdzies trzeba się wyżalić znalazłam na forum osoby które mnie wysłuchały jesli nie wisz do czego forum służy to przeczytaj albo po prostu się zastanów,tak sa osoby któe mają gorzej tak i podziwiam take osoby że dają radę .Czuje się w obowiązku zajmowac się swoimi najbliższymi i tak będe robić chyba że coś mi stanie na przeszkodzie .
Lena dziękuję że stajesz w mojej obronie ale co zrobić nie niech se każdy pisze co uważa za słuszne byle do tematu:)
byłaś w takiej sytuacji? wiesz co to opieka nad starszą osobą?
opieka nad starszą osobą, która nie wstaje i robi w pampersy i trzeba ją dźwigać, czy po prostu pomoc starszej osobie? to jest różnica. Ty jej nie widzisz. Nie będę polemizować. Jak komuś się nie chce, to nikt nikogo nie zmusi do pomocy. Nawet ten tytuł o czym świadczy. "czy MUSZĘ się opiekować teściową?" nie, nie MUSISZ, ale powinnaś się czuć w obowiązku przynajmniej pomóc.
Ja na szczęście mam trochę oleju w głowie i odkładam kasę na specjalny fundusz- żeby potem było mnie stać na opiekunkę, jak będę stara. Żeby nie musieć być zależnym od takich właśnie osób- dla których napalenie w piecu jest problemem.
didina żeby mieć na opiekunkę to nie trzeba mieć oleju w głowie tylko trzeba mieć pieniądze na odkładanie
a co do obowiązku opiekowania się teściową,ja takiego nie czuję,owszem jeśli chodzi o mojego ojca tak,ale nie teściów
"Moje pytanie brzmi czy mogę mieć nieprzyjemności ze strony prawa(opieka,lekarz,policja) że jej nie pomagam"
TAK BRZMI PYTANIE TEGO WĄTKU.
małgosia1989 zadała konkretne pytanie i na tym proponuje się skupić a umoralnianie i pouczanie zostawić dla siebie kiedy nikt o to nie prosi.
tak więc Małgosia nie ma obowiązku zajmowania się teściową bo jest to osoba trzecia,więc nic jej ze strony prawnej za brak opieki nie grozi,a czy bedzie się opiekowała teściową to już jej dobra wola
63 2012-12-20 14:34:08 Ostatnio edytowany przez zuzsie (2012-12-20 14:45:12)
Małgosiu jesli nie masz siły, ani ochoty opiekować się teściową, to wcale nie musisz. Są inne rozwiązania, wszak nie zyjemy w średniowieczu. Swoją mamę zabrałam do siebie z własnej nieprzymuszonej woli do bloku na 7 pietro od syna, który był obdarowany całym ich majątkiem. Z uwagi na brak opieki zabrałam ją jak stała i przewiozłam do siebie 250 km. Mówią, że starych drzew sie nie przesadza, ale ona szybko się u nas zaaklimatyzowała. Przebywała u mnie 7 lat. Ja i mój mąż pracujemy od 8oo do 16oo, a ona w tym czasie była wożona do tzw. Przedszkola przy Caritasie. Ostatnie lata były niezmiernie trudne, aby wszystko ze soba pogodzić, potrafiła bowiem wymazać ściany i siebie kałem. Zmiana pampersów przy tym to pikuś. Opadły mnie zarówno siły fizyczne, jak i psychiczne, nikt nie wyręczył mnie nawet na chwilkę, chociaż w Polsce miała 3 synów. Urlopy z matką, weekendy z matką i noce nieprzespane, bo w każdej chwili mogło sie coś wydarzyć. Zmarła dwa lata temu mając 90 lat- miała parkinsona i demencję starczą, wiele razy mnie nie poznawała. Dobrzy ludzie przekonali mnie i pomogli załatwić Oddział Opiekuńczo Leczniczy przy Szpitalu, gdzie przebywała ostatnie swoje 8 miesięcy. Miałam tam bardzo blisko i prosto z pracy jechałam ją odwiedzić ( żartowałam z nią, opowiadałam jej różne głupoty, śmiałyśmy sie czasami tak głośno, aż opiekunki podgladały co się dzieje? ) Na takie rzeczy w domu nie miałam czasu, ani siły. Wielokrotnie mówiła mi, że cieszy się, że ma córkę, że ma tak czysto, tak fajnie, że nigdy nie pomyślała, że tak dobrze będzie jej na starość. Gdyby nie ten Ośrodek to sama szybciej kopnęłabym w kalendarz, już miałam początki depresji. Ten okres w Ośrodku wspominam bardzo fajnie i sama nie miałabym nic przeciwko, gdyby moje dzieci najpierw woziły mnie do Przedszkola w Caritasie ( płatne ) a potem położyły w takimże Ośrodku. Nigdy nikt w domu nie zapewni takiej czystości, takiej opieki, specjalnie opuszczanych i podnoszonych łóżek, kąpieli, codziennie zmienianej pościeli , Oczywiście, że trzeba odwiedzać i interesować się chorym. Taki pobyt kosztuje tylko 75% emerytury, niezależnie jaka by ona była. Co to za wstyd? Jeszcze raz pytam co za wstyd? że zapewniłam swojej kochanej matce godne dożywanie? Miała tam lekarza na miejscu. A ja jak przychodziłam do niej to ją przebierałam, podcinałam jej włosy lub je jej malowałam, brałam ją na wózek i wychodziłam na spacer. Ludzie cieszę się, że posłuchałam przyjaciół i odesłałam ją do tego Ośrodka, w sytuacji, kiedy już zabrakło mi i jej sił do życia. Mój młodszy syn powiedział mi wtedy, że też mnie kiedyś też będzie woził do Caritasu do tego Przedszkola. Dobrze synu powiadam, będę tam się czuła naprawdę dobrze. W dzisiejszych czasach kto pracuje to pracuje długo, nie może się zwalniać, opuszczać dni, bo praca jest na wagę złota. Nikt nie chciał przychodzić do opieki do domu, bo próbowałam i takiego też rozwiązania. Poza tym wolny czas trzeba przeznaczyć dla rodziny, dla swoich dzieci. Jeśli zechcesz Małgosiu napiszę ci jak należy załatwić taki Oddział Opiekuńczy dla twojej chorej teściowej, gdie należy się najpierw zwrócić. Masz małe dziecko, masz dom na głowie i jeśli ona faktycznie potrzebuje opieki drugiej osoby to załatw jej taki Oddział Opiekuńczy.
Śmieje się ten kto nie doświadczył, kto tego nie przeżył, kto tylko dewaguje. No teraz czekam na wasze opinie.
Zuzanna
Piszę jako osoba trochę doświadczona, ponieważ opieka nad moją kochaną mamą pochłaniała mi wiele czasu. Nawet będąc w tzw. przedszkolu dla Dorosłych też katar, jakaś choroba to wywowływano mnie jak matkę do dziecka w Przedszkolu. Musiałam zawsze być na każde zawołanie. Ponadto co miesiac odbywały sie zebrania z opiekunkami i kierownictwem. Były równiez spotkania z psychologiem, czy też psychiatrą którzy uczyli nas empatii, zachowania w stosunku do chorych i jak robić by samemu nie zgłupieć. W wiekszości to byli ludzie z Alzhejmerem, więc nikt ani nic już mnie nie zaskoczy. Ponadto w czasie 6 letniego jej pobytu w tym przedszkolu widziałam, że chorzy mieli się nadal dobrze, a ich opiekunowie " odchodzili ". W tym czasie to nie miałam swojego życia, bo ona była najwazniejsza, bo ona potrzebowała mojej opieki, bo była bezradna. Ponadto to ja ze swojej dobrej, nieprzymuszonej woli ją do siebie zabrałam. Przysięgam, żeby ktoś płacił mi nawet 2-3 tyś. zł za taką opiekę - serdecznie bym mu podziękowała. To cud, że ostatnie 8 miesięcy spędziła w Ośrodku, bo to ja bym w końcu zwariowała, bo niełatwo jest pogodzić, pracę zawodową, dom, rodzinę i opiekę nad tak ciężko chorym człowiekiem - Matką/ teściową.
Zuzanno, nasza babcia też przebywała w takim oddziale, choć raczej był to prywatny, bardzo dobry dom opieki. Był nieco droższy, niż piszesz, niezależnie od emerytury starszej osoby. To nie jest dom starców, tak jak myślą osoby, które postrzegają świat przez pryzmat stereotypów. Osoba starsza, która ma demencję, nie wstaje, nie chodzi, nie poznaje rodziny potrzebuje całodobowej opieki. To co piszesz o "zabawie" kałem to prawda. Starsi chorzy ludzie po prostu robią takie rzeczy. Zatem opieka nad takim człowiekiem to nie tylko mycie i przewijanie, ale też zabieranie kału z ręki, mycie po tym, czyszczenie paznokci patyczkiem, bo zawsze się trochę nieczystości pod paznokieć dostanie. Ten opis pewnie jest niepotrzebny, ale dedykuję je wszystkim polskim męczennicom, którym tak łatwo przychodzi ocenianie innych, a które nie mają pojęcia jak wygląda opieka nad kimś, kto nas nie poznaje a i często traktuje jak wroga.
U nas było tak, że wszyscy pracujemy, a w dodatku mama nie może dźwigać, bo jest po operacji, dlatego mycie i zmienianie pampersów nie wchodziło w grę. Bo osoba z demencją, leżąca nie pomaga przy takich czynnościach. Albo jest bezwładna albo się broni, bo myśli, że ktoś jej chce krzywdę zrobić (szczególnie jest to wyraźne u osób, które przeżyły wojnę, można się jedynie domyślać, dlaczego...).
To co napisałaś o oddziale to prawda. Tam są materace przeciwodleżynowe, specjalne łóżka, przystosowane łazienki. Dobra kuchnia, całodobowa opieka, przyjazny, miły, ciepły, wykwalifikowany personel. Można przychodzić do starszej mamy czy babci codziennie, o każdej porze. Jest pielęgniarka, jest lekarz. Przychodzi ksiądz i odprawia mszę w każdą niedzielę. Pokoje są duże, ładne, z klimatyzacją. Codziennie ktoś od nas przychodził do babci. Nie uważam, że zrobiliśmy źle umieszczając ją tam. Przeciwnie, miała godną i bardzo dobrą opiekę. My nie bylibyśmy w stanie jej tego zapewnić. A co do negatywnych ocen, to spotkałam się z kilkoma. O dziwo najgorzej oceniały nas osoby ze skłonnością do poświęceń i uzależnień emocjonalnych, które nawet nie mają swoich dzieci, żeby wiedzieć, o co chodzi choćby z pampersami. I zazwyczaj bardzo młode, dwudziestoparolatki z fiu-bździu w głowie.
Myślę, że potrzeba dużej dojrzałości i odpowiedzialności, żeby samemu w odpowiednim momencie się odsunąć, przestać ograniczać swoje dzieci. By znaleźć nowy, dobry dom dla siebie. Niestety każdy z nas będzie kiedyś w stanie, kiedy nie będzie mógł mieszkać sam itp. Wtedy trzeba myśleć o tym, by nie być ciężarem dla rodziny. Dzieci i wnuki mają swoje życie. Ja nie wymagam poświęcenia od innych.
Małgosiu, zadałaś pytanie, czy musisz. Nie musisz. Co najwyżej możesz. Możesz napalić w piecu, podać obiad. Jeśli teściowa nie wstaje, to warto po prostu zawieźć ją do lekarza. Dowiecie się, czy jej choroba to problem tylko ciała, czy także neurologiczny, początki demencji itp. Warto rozważyć opiekunkę z MOPS-u. Do naszej babci przychodziła taka, kiedy babcia była jeszcze na tyle świadoma, że mogła mieszkać sama. Robiła zakupy, gotowała obiad, pogadała z babcią, posprzątała lekko, dopilnowała by babcia zjadła. Wieczorem przychodził ojciec, pilnował, by zjadła kolację. Co do opiekunek - warto sprawdzić ich kwalifikacje i referencje. Często bowiem pracują tam osoby z przypadku. Jeśli teściowa jest w stanie samodzielnie skorzystać z toalety, zjeść obiad, to naprawdę tylko się cieszyć. Pomyśl również o dobrym domu opieki lub takim oddziale, o jakim wspomniała Zuzanna. Tak na przyszłość. Nigdy nie wiadomo, czy teściowej się nie pogorszy.