Witam. Jestem z moim mężem 5 lat a od 3 lat jestesmy małżeństwem. Mamy 2 dzieci syn ma 5 lat a córka 4 . Z tym ze mąż nie jest biologicznym ojcem synka ,poznaliśmy sie kiedy byłam juz w ciąży. I mąż chcial zaopiekować sie nami . Po jakimś czasie zamieszkaliśmy razem i z jego rodzicami.po pewnym czasie zaowazylam ze mąż lubi wypic . Później doszly do tego klotnie po miedzy nim a jego rodzicami dochodzilo do bójek miedzy nimi i wtedy nie zdawałam sobie sprawy ze przeniesie sie to na mnie . Bo stal zawsze za mną murem. Później po urodzeniu córki wzięliśmy ślub bo jak to dziecko bez ślubu. Każdy nas przekonywal żebyśmy w końcu sie pobrali. I juz przez ślubem zaczelo sie to wszystko tylko wtedy nie widziałam tego bylam zaślepiona miłością i wmawialam sobie ze przeciez musze mu być wdzieczna ze chce ze mną być bo przeciez jest ze mną mimo tego ze nie jest biologicznymi ojcem syna. Zaczelo sie od tego ze zabranial mi jedzic do mamy nawet w odwiedziny . Później zaczol mnie szarpać i popychać po pewnym czasie doszly wyzwiska . Obrarzal mnie i moja rodzine . Robił to nawet przy dzieciach i sam do nich mowil ze mama to su.. Itp. Synowi raz nawet powiedzial po pijanemu ze ma sobie iść do swojego tatusia bo o nim nie jest. Po pewnym czasie mnie uderzył. Później bylo coraz gorzej wychodzil z domu pil i wracam pijany i gdy pytalam sie gdzie byl i czemu jest znów pijany to odpowiadal mi ze ch.. Mnie to interesuje i ze mam wypier.. Do mamusi. Pewnego dnia gdy przyszedł wypity do domu i chcial zabrać klucze od auta bo chcial jechac po swoich bo im obiecał ze po nich przyjedzie a ja nie chciałam mu dać to rzucił mną w drzwi później uderzył mnie w twarz później uderzal moja glowa o ścianę aż przegryzlam sobie wargę a to wszystko odbylo sie na oczach dzieci. Gdy wyszedł obiecałam sobie ze to koniec ze juz tak sie nie dam bo przeciez to nie byl pierwszy raz . Ale on ciągle przeprasza i obiecuje ze tego więcej nie zrobi ale to się powtarza co jakiś czas.jego matka powiedziała ze nawet jak odejdę to będzie przyjezdzal i będzie robic mi awantury . I ze po co mi to bo jak bym sobie później kogoś znalazła to on i tak go zabije. Mąż tez mnie straszy ze zabierze mi córkę . Boje sie odejść bo z jednej strony strach co dalej i boje sie ze on naprawde zabierze mi córkę . Ja wiem ze go nie kocham i nie chce z nim być i odeszla bym od niego ale teraz boje sie zmienić dziecku szkole bo syn chodzi do zerówki. Mam straszny mętlik w glowie i nie wiem co robic pomocy... To tylko malutka czesc tego co on robi w tym co tu opisalam
Podobne tematy
Zmiana dziecku szkoły to pikuś przy zmianie życia dzieci w horror przez pijącego i bijącego ojca, oraz zastraszoną, bezwolną matkę.
Maż udzielił Ci bardzo dobrej rady - uciekaj do swojej matki, bądź gdziekolwiek.
O matko, zgłoś to kobieto na policję, załóż mu niebiezką kartę i nie słuchaj teściowej. Ona cię będzie straszyć, bo się boi o swoj tylek - jak odejdziesz to ona ze swym synalkiem zostanie sama i na niej się skupi.
Mąż nie zabierze ci córki jeżeli zgłosisz, że się nad tobą znęca. Dzieci są już na tyle duże, że psycholog policyjny bez problemu wyciągnie z nich to, że ojciec leje ciebie przy nich. Mało, że ci dziecka nie zabierze, to możesz wystąpić o rozwód z jego winy, alimenty i zakaz zbliżania się.
Witam. Jestem z moim mężem 5 lat a od 3 lat jestesmy małżeństwem. Mamy 2 dzieci syn ma 5 lat a córka 4 . Z tym ze mąż nie jest biologicznym ojcem synka ,poznaliśmy sie kiedy byłam juz w ciąży. I mąż chcial zaopiekować sie nami . Po jakimś czasie zamieszkaliśmy razem i z jego rodzicami.po pewnym czasie zaowazylam ze mąż lubi wypic . Później doszly do tego klotnie po miedzy nim a jego rodzicami dochodzilo do bójek miedzy nimi i wtedy nie zdawałam sobie sprawy ze przeniesie sie to na mnie . Bo stal zawsze za mną murem. Później po urodzeniu córki wzięliśmy ślub bo jak to dziecko bez ślubu. Każdy nas przekonywal żebyśmy w końcu sie pobrali. I juz przez ślubem zaczelo sie to wszystko tylko wtedy nie widziałam tego bylam zaślepiona miłością i wmawialam sobie ze przeciez musze mu być wdzieczna ze chce ze mną być bo przeciez jest ze mną mimo tego ze nie jest biologicznymi ojcem syna. Zaczelo sie od tego ze zabranial mi jedzic do mamy nawet w odwiedziny . Później zaczol mnie szarpać i popychać po pewnym czasie doszly wyzwiska . Obrarzal mnie i moja rodzine . Robił to nawet przy dzieciach i sam do nich mowil ze mama to su.. Itp. Synowi raz nawet powiedzial po pijanemu ze ma sobie iść do swojego tatusia bo o nim nie jest. Po pewnym czasie mnie uderzył. Później bylo coraz gorzej wychodzil z domu pil i wracam pijany i gdy pytalam sie gdzie byl i czemu jest znów pijany to odpowiadal mi ze ch.. Mnie to interesuje i ze mam wypier.. Do mamusi. Pewnego dnia gdy przyszedł wypity do domu i chcial zabrać klucze od auta bo chcial jechac po swoich bo im obiecał ze po nich przyjedzie a ja nie chciałam mu dać to rzucił mną w drzwi później uderzył mnie w twarz później uderzal moja glowa o ścianę aż przegryzlam sobie wargę a to wszystko odbylo sie na oczach dzieci. Gdy wyszedł obiecałam sobie ze to koniec ze juz tak sie nie dam bo przeciez to nie byl pierwszy raz . Ale on ciągle przeprasza i obiecuje ze tego więcej nie zrobi ale to się powtarza co jakiś czas.jego matka powiedziała ze nawet jak odejdę to będzie przyjezdzal i będzie robic mi awantury . I ze po co mi to bo jak bym sobie później kogoś znalazła to on i tak go zabije. Mąż tez mnie straszy ze zabierze mi córkę . Boje sie odejść bo z jednej strony strach co dalej i boje sie ze on naprawde zabierze mi córkę . Ja wiem ze go nie kocham i nie chce z nim być i odeszla bym od niego ale teraz boje sie zmienić dziecku szkole bo syn chodzi do zerówki. Mam straszny mętlik w glowie i nie wiem co robic pomocy... To tylko malutka czesc tego co on robi w tym co tu opisalam
Twój mąż jest chory i nienormalny. Trzeźwy też taki jest?
Zresztą nieważne. Pakuj się i uciekaj jak najdalej. Nie daj się zastraszyc.
Lepszy koszmarny koniec, niż koszmar bez końca.
Masz u kogoś wsparcie?
Jeśli nawet nie to chwytaj się każdej pomocy w tym i policji i innych instytucji, on nie może czuc sie bezkarny. Pamiętaj, że robi to, bo mu na to POZWALASZ
Witam. Jestem z moim mężem 5 lat a od 3 lat jestesmy małżeństwem. Mamy 2 dzieci syn ma 5 lat a córka 4 . Z tym ze mąż nie jest biologicznym ojcem synka ,poznaliśmy sie kiedy byłam juz w ciąży. I mąż chcial zaopiekować sie nami . Po jakimś czasie zamieszkaliśmy razem i z jego rodzicami.po pewnym czasie zaowazylam ze mąż lubi wypic . Później doszly do tego klotnie po miedzy nim a jego rodzicami dochodzilo do bójek miedzy nimi i wtedy nie zdawałam sobie sprawy ze przeniesie sie to na mnie . Bo stal zawsze za mną murem. Później po urodzeniu córki wzięliśmy ślub bo jak to dziecko bez ślubu. Każdy nas przekonywal żebyśmy w końcu sie pobrali. I juz przez ślubem zaczelo sie to wszystko tylko wtedy nie widziałam tego bylam zaślepiona miłością i wmawialam sobie ze przeciez musze mu być wdzieczna ze chce ze mną być bo przeciez jest ze mną mimo tego ze nie jest biologicznymi ojcem syna. Zaczelo sie od tego ze zabranial mi jedzic do mamy nawet w odwiedziny . Później zaczol mnie szarpać i popychać po pewnym czasie doszly wyzwiska . Obrarzal mnie i moja rodzine . Robił to nawet przy dzieciach i sam do nich mowil ze mama to su.. Itp. Synowi raz nawet powiedzial po pijanemu ze ma sobie iść do swojego tatusia bo o nim nie jest. Po pewnym czasie mnie uderzył. Później bylo coraz gorzej wychodzil z domu pil i wracam pijany i gdy pytalam sie gdzie byl i czemu jest znów pijany to odpowiadal mi ze ch.. Mnie to interesuje i ze mam wypier.. Do mamusi. Pewnego dnia gdy przyszedł wypity do domu i chcial zabrać klucze od auta bo chcial jechac po swoich bo im obiecał ze po nich przyjedzie a ja nie chciałam mu dać to rzucił mną w drzwi później uderzył mnie w twarz później uderzal moja glowa o ścianę aż przegryzlam sobie wargę a to wszystko odbylo sie na oczach dzieci. Gdy wyszedł obiecałam sobie ze to koniec ze juz tak sie nie dam bo przeciez to nie byl pierwszy raz . Ale on ciągle przeprasza i obiecuje ze tego więcej nie zrobi ale to się powtarza co jakiś czas.jego matka powiedziała ze nawet jak odejdę to będzie przyjezdzal i będzie robic mi awantury . I ze po co mi to bo jak bym sobie później kogoś znalazła to on i tak go zabije. Mąż tez mnie straszy ze zabierze mi córkę . Boje sie odejść bo z jednej strony strach co dalej i boje sie ze on naprawde zabierze mi córkę . Ja wiem ze go nie kocham i nie chce z nim być i odeszla bym od niego ale teraz boje sie zmienić dziecku szkole bo syn chodzi do zerówki. Mam straszny mętlik w glowie i nie wiem co robic pomocy... To tylko malutka czesc tego co on robi w tym co tu opisalam
Nie musisz sie martwiac,ze zabierze Ci corke,bo to nigdy nie nastapi.Najwiekszym zmartwieniem dla Ciebie teraz jest uwolnic sie od meza ,ktory Cie bije i poniza.Jego grozby sa nic nie warte,a wie,ze jak Ci powie cos takiego to bedziesz sie bac.Na takich jak on jest Policja,ale zeby ja wezwac musisz sama zrozumiec ,ze on robi Ci krzywde i musi ktos Ci pomoc,kolejnym wyjscie jest zalozenie waszej rodzinie niebieskiej karty,jako ze przemocowiec jest w tym zwiazku.
Nikt nie pomoze Tobie tak jak Ty sama musisz sobie pomoc,my tutaj mozemy dac Ci slowa otuchy,cos poradzic ,ale z tym tematem musisz poradzic sobie sama.
Dasz sobie rade sama,poczytaj to forum ,znajdziesz wiele kobiet,ktore uporaly sie z takim samym problemem.
Nie boj sie,musisz walczyc o siebie i o dzieci ,zeby nie musialy ona patrzec na ten Twoj dramat.Jesli masz rodzine porozmawiaj z nimi,moze bedziesz mogla przeprowadzic sie na chwile do nich ,aby odpoczac i nabrac sil.
Mój mąż tak sie zachowuje czasami nawet jak jest trzeźwy . Wybucha zloscia i gniewem. On ciągle obiecuje ze juz więcej tego nie zrobi, potem mija miesiąc czasami trzy i jest dobrze ( w sensie ze nie bije ) ale i tak nie pomaga mi przy dzieciach ani w domu. Później jest bum przychodzi pijany i zaczyna sie znów wyzwiska bicie szarpanie czasami nawet kopanie. Mąż nie pracowal przez 2 lata i w końcu znalazł prace gdy zagrozilam rozwodem . Ma prace od 2 miesięcy no wtedy ostatni raz mnie pobil. Ja nie umiem sama sobie poradzić bo najpierw bine a później zachowuje sie jakby nic się nie stało.
Twój mąż zachowuje się jak typowy przemocowiec. Żaden nie leje żony 24/7, ale nie łudź się, że jak 2 mce potrafi tego nie robić to się zmieni. Nie zmieni się bez konkretnych działań...
Odejdz od niego! Dzieci na to patrzec maja? Zmienisz szkole dziecku, ale przynajmniej i Ty i dzieci nie beda musialy ogladac tego bydlaka i jego czynow!
Kto mu dziecko da? No kto? Takiemu zwyrodnialcowi?! Od czego policja jest w naszym kraju? Uciekaj od niego! Tu chodzi i o Twoje i o dzieci bezpieczenstwo! jezeli bedzie Ci grozil - zglos to na policje, zaloz sprawe w sadzie. Takie rzeczy sa karalne! Nie zastanawiaj sie nawet minuty dluzej, bo nie ma nad czym.
Mysle ze sama nic nie zrobię bo gdy on jest w domu czuje sie bez silna . Czasem wydaje mi sie ze jestem od nigo uzależniona . Boje sie podjęcia jakich kolwiek działań bo gdy juz się zdecyduje to on prosi mnie a czasem nawet placze żebym nie odchodzila . A później mówi ze i tak mi dziecka nie odda. Nie wiem czy nie skorzystać z pomocy psychologa...
Dla chcącego nic trudnego. Łatwo przychodzi tłumaczenie się uzależnieniem, zerówką dziecka, tym, że On zabierze córkę, będzie robił awantury... ale to są wymówki.
Oczywiście - łatwo nie będzie, ale czy teraz jest ci łatwo? Narażasz dzieci na stres, pokazujesz im, że mozna mamusi nie szanować. Dajesz sobą manipulować - bo chcesz wierzyc w jego płacz i zapewnienia.
On sobie może mówić, że dziecka nie odda. Ale to Sąd podejmuje dezycje. Ty powinnaś mądrze to rozegrać. Założyć niebieska kartę. Konsekwentnie zbierać dowody. I nie porzucac dzieci, tylko wyprowadzic się z nimi.
On juz krzywdzi twojego synka okrutnymi słowami. Niczego mu nie zqwdzięczasz. Dorosły, odpowiedzialny człowiek jak przyjmuje na siebie zobowiązanie to wywiazuje się. Tylko niedojrzały emocjonalnie okrutnik wyładowuje sie na dziecku. Chcesz ze swojego synka zrobić emocjonalny worek treningowy?
Absurdalne dla mnie jest zachowanie jego rodziców, którzy sami pozwalają na rękoczyny i jeszcze tobie wmawiają, że to nieuniknione.
Patologia - nic się tutaj nie zmieni. Masz dwa wyjścia - zostać i być popychadłem lub odejść i zawalczyć o siebie i dzieci.
Ja chce odejść od niego ale ten cholerny strach! Jego rodzice tez sie miedzy soba kloca I czasem bija. Wiem ze musze odejsc I odejde . Bylam raz juz u dzielnicowego I powiedzial mi ze zna ta rodzine . Bo tesc tez byl kiedys policjantem . Dobrego zdania o nich nie maja . A moj maz nawet teraz gdy jest w pracy na wyjezdzie I dzwoni to udaje wielkiego tatusia I pyta jak tam dzieci. I dziwi sie dlaczego ja nie umiem z nim normalnie rozmawiac. Kiedy ja nie chce z nim rozmawiac. Robi mi tylko metlik w glowie I wpedza w poczucie winy bo przeciez poszedł do pracy jak chciałam i mówi ze wie ze zle robił i juz nie uderzy. A ja wypominam przeszłość . A ja tylko czekam kiedy znów wróci do domu i po jakimś czasie praca mu sie znudzi i znów zacznie bic.
Mysle ze sama nic nie zrobię bo gdy on jest w domu czuje sie bez silna . Czasem wydaje mi sie ze jestem od nigo uzależniona . Boje sie podjęcia jakich kolwiek działań bo gdy juz się zdecyduje to on prosi mnie a czasem nawet placze żebym nie odchodzila . A później mówi ze i tak mi dziecka nie odda. Nie wiem czy nie skorzystać z pomocy psychologa...
Pomysl z psychologiem jak najbardziej trafiony ,bo osoba z zewnatrz oceni obiektywnie Twoj zwiazek i doradzi co w takiej kwestii powinnas zrobic,ale tez sie nie ludz,ze ten ktos bez twojego konkretnego zaangazowania pomoze Ci,jak wybrnac z trudnej sytuacji,w ktorej sie znalazlas po slubie.
13 2014-10-20 19:40:31 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2014-10-20 19:44:11)
Ja chce odejść od niego ale ten cholerny strach! Jego rodzice tez sie miedzy soba kloca I czasem bija. Wiem ze musze odejsc I odejde . Bylam raz juz u dzielnicowego I powiedzial mi ze zna ta rodzine . Bo tesc tez byl kiedys policjantem . Dobrego zdania o nich nie maja . A moj maz nawet teraz gdy jest w pracy na wyjezdzie I dzwoni to udaje wielkiego tatusia I pyta jak tam dzieci. I dziwi sie dlaczego ja nie umiem z nim normalnie rozmawiac. Kiedy ja nie chce z nim rozmawiac. Robi mi tylko metlik w glowie I wpedza w poczucie winy bo przeciez poszedł do pracy jak chciałam i mówi ze wie ze zle robił i juz nie uderzy. A ja wypominam przeszłość . A ja tylko czekam kiedy znów wróci do domu i po jakimś czasie praca mu sie znudzi i znów zacznie bic.
ola199 no bo zaraz ja cie przez kolano przeloze..........co to za argument ze jego rodzice się TEZ bija i kloca czasami
TO JEST PATOLOGIA wiesz ty wogole co to takiego,grzezniesz w bagnie,wciagasz w to bagno dzieci
JUZ NIE UDERZY???błahahhahahaha nie rozśmieszaj mnie proszę cie,nie licz na to,bedziesz dostawala za każdym razem jak on wroci sfrustrowany,jak,,zupa będzie za slona,, czy jak pogoda będzie nie taka jak on chciał........
wypunktuje ci co powinnas zrobić
1)nagrac go
2)zalozyc niebieska karte
3)zgłosić znęcanie się nad rodzina,
4)zlozyc pozew o alimenty ,następnie o rozwod
ale najlepiej byłoby gdybys wyprowadzila się już -teraz
nie zasłaniaj się jakimiś bzdurnymi argumentami o zmianie zerówki dla dziecka,bo to jest twój najmniejszy problem w obecnej sytuacji
Ja chce odejść od niego ale ten cholerny strach! Jego rodzice tez sie miedzy soba kloca I czasem bija. Wiem ze musze odejsc I odejde . Bylam raz juz u dzielnicowego I powiedzial mi ze zna ta rodzine . Bo tesc tez byl kiedys policjantem . Dobrego zdania o nich nie maja . A moj maz nawet teraz gdy jest w pracy na wyjezdzie I dzwoni to udaje wielkiego tatusia I pyta jak tam dzieci. I dziwi sie dlaczego ja nie umiem z nim normalnie rozmawiac. Kiedy ja nie chce z nim rozmawiac. Robi mi tylko metlik w glowie I wpedza w poczucie winy bo przeciez poszedł do pracy jak chciałam i mówi ze wie ze zle robił i juz nie uderzy. A ja wypominam przeszłość . A ja tylko czekam kiedy znów wróci do domu i po jakimś czasie praca mu sie znudzi i znów zacznie bic.
No to dobrze, że wiesz.
Ale najtrudniejszy pierwszy krok... bo nadal szukasz usprawiedliwień. Mętlik w głowie? Że pyta o dzieci? Pyta, bo nie ma z Tobą o czym rozmawiać i chce odwrócić uwagę od tego co sie wydarzyło. Tylko, że tacy ludzie się nie zmieniają... chyba, że są pod ścianą... a tutaj widzę jedynie, że On się przyczai i kiedy już poczujesz się w miarę spokojnie - On znowu to zrobi... później znowu będzie przepraszał... i tak to będzie się kręciło...