netkobietyWszystkie działy
Wychowanie, zdrowie i edukacja dziecka

Bicie w przedszkolu, wykorzystywanie w domu i inne kłamstwa dziecka...

12 odpowiedzi6 719 wyświetleńzałożony przez BabaOsiadła, 30.05.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Bicie w przedszkolu, wykorzystywanie w domu i inne kłamstwa dziecka...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13 ]

1

Temat: Bicie w przedszkolu, wykorzystywanie w domu i inne kłamstwa dziecka...

Na FB krąży ostatnio takie zdjęcie:

  Obrazek dodany przez użytkowniczkę

Wiadomo, że w pewnym wieku dzieci zaczynają fantazjować, zmyślać i kłamać. Pal sześć, gdy opowiadają o potworach pod łóżkiem, twierdzą, że są ufoludkami, albo bujają, że były grzeczne, bo chcą dostać nagrodę. Gorzej, gdy usłyszymy coś w rodzaju: "Tata mnie dotyka", "Pani w przedszkolu mnie uderzyła", "Pan na placu zabaw chciał, bym poszła z nim do domu i dał mi cukierka". Może też się okazać, że sąsiedzi spluwają na nasz widok, bo nasza pociecha rozpuszcza plotki, jakoby musiała pracować na chleb.

Moja znajoma na FB wyznała, że miała taką sytuację: dziecko poskarżyło się, że wychowawczyni w przedszkolu je bije. Ta, zapytana, czy to prawda, roześmiała się i powiedziała: "Gdyby pani wiedziała, co X opowiada o pani, co pani mu robi!" Nie wiadomo, w co wierzyć - dziecko zmyśliło wszystko i o przedszkolance, i o matce? A może wychowawczyni specjalnie tak powiedziała, by maluch wyszedł na kłamczucha, a ona na niewinną?

Miałyście jakąś sytuację tego typu? A nawet jeśli nie, to jakie jest Wasze zdanie: należy zawsze wierzyć w to, co mówi dziecko, czy raczej zaufać dorosłym i rozsądnym, wydaje się, ludziom? Jak dojść do tego, kto mówi prawdę? Jak reagować w takich przypadkach? Zapraszam do wymiany doświadczeń i poglądów.

2

Odp: Bicie w przedszkolu, wykorzystywanie w domu i inne kłamstwa dziecka...

Parę lat temu gdy moja córka była rezolutną pięciolatką pani dyrektor w przedszkolu na fali pewnie jakiegoś medialnego bicia przez bestialskich rodziców zapytała dzieci które jest bite przez rodziców.Jak póxniej mówiła córka rękę podniosła większość dzieciaków.Córka,nie chcąc być gorsza także. Pani dyrektor zapytała czym jest bita na co moja panna,że tato bije ją ...pasem:)
Och,gęsto się musiałam tłumaczyć.Pani dyrektor prawdopodobnie nie uwierzyła bo po pary tygodniach gdy spotkała moją mamę w przedszkolu odbierającą córkę zapytała ją czy tato wciąż ją bije smile
Kiedy rozmawiałam z córką i pytałam dlaczego skłamała powiedziała,że nie wie,ale chyba nie chciała się wyróżniać.Powiedziałam jej,że za bicie dzieci przewidziana jest kara lub więzienie więc jak będzie tak ściemniać to tato może pójść do więzienia albo przyjdą do nas policjanci i będą ją wypytywać. Córka chyba się przejęła,że z powodu jej ściemy mogą być problemy bo rozpłakała się i więcej już o żadnych jej ściemach nie słyszałam.

3

Odp: Bicie w przedszkolu, wykorzystywanie w domu i inne kłamstwa dziecka...

Ja się zetknęłam osobiście z przypadkiem, kiedy córka w ramach zemsty oskarżyła ojca o molestowanie, ale ona miała 15 lat. Żeby małe dziecko nakłamało o molestowaniu to tylko na filmach widziałam (choćby świetne "Polowanie", polecam!).

Ja jestem jednak w tym wypadku zwolenniczką jakiegoś środkowego podejścia. Niedopuszczalne jest dla mnie jakieś ostre oskarżanie czy wręcz linczowanie dorosłego oskarżonego przez dziecko, ale równie niedopuszczalne jest bagatelizowanie słów dziecka bo "na pewno kłamie".

Głośna była niedawno ta sprawa siostry Bernardetty. Okazało się, że te bite i molestowane dzieci aktywnie szukały pomocy i prosiły o nią dorosłych, choćby w szpitalach, do których były zabierane z najcięższymi obrażeniami. Wprost mówiły, że pobiła je siostra, ale nikt im nie wierzył. Co warte jest słowo dziecka z patologicznego domu przeciwko słowie szanowanej siostry zakonnej? No a okazało się co?

I wybaczcie, ale uważam, że warto 10 razy być nadgorliwym niż raz zawieść takie dziecko, które zebrało całą odwagę i zaufanie dla dorosłych jakie mu jeszcze zostało, poprosiło o pomoc i... zostało odrzucone. Albo wręcz wyśmiane. Ja bym zresztą zrozumiała, gdyby ktoś rzeczowo sprawdził mnie pod kątem stosowania przemocy czy molestowania.

Bardzo nie podobają mi się takie karteczki i takie podejście jak to ze zdjęcia. Każdy bądź prawie każdy pedofil mówi ofierze "nikt ci nie uwierzy, więc lepiej milcz", a to pokazuje, że mają rację.

4

Odp: Bicie w przedszkolu, wykorzystywanie w domu i inne kłamstwa dziecka...

Ja z kolei nie dalej, jak wczoraj, oglądałam reportaż dotyczący tragedii pięciorga dzieci przebywających w rodzinie zastępczej. Dzieci zamykano w szafach, głodzono, bito, nie pozwalano im bawić się z rówieśnikami. Okazuje się, że jedna z podopiecznych tej samej rodziny (obecnie dorosła i samodzielna) już kilka lat temu zgłaszała problem odpowiednim instytucjom, ale nikt jej wówczas nie uwierzył. A może temat zbagatelizowano, bo tak było łatwiej? Gdyby uwierzono, ówczesnej dziewczynce oszczędzonoby traumy, a los następnych dzieci, które trafiły do tych samych patologicznych opiekunów, też byłby zupełnie inny. Dziś oczywiście wszyscy zadają sobie pytanie: jak to było możliwe? Jak widać było.

5

Odp: Bicie w przedszkolu, wykorzystywanie w domu i inne kłamstwa dziecka...

Olinko, ja takich historii słyszałam dziesiątki. Zdecydowana większość dziecięcych ofiar przemocy na jakimś etapie próbuje komuś zaufać, otwiera się i niestety bardzo często dorośli zawodzą.

6 Ostatnio edytowany przez Summerka (2014-06-01 08:44:46)

Odp: Bicie w przedszkolu, wykorzystywanie w domu i inne kłamstwa dziecka...

Nie dajmy się zwariować. Nie można mylić  ofiar bestialstwa  ze zwykłymi fantazjami dziecka w wieku przedszkolnym.
Córka znajomej, której matka zginęła w wieku 18 lat przedawkowawszy narkotyki podobno widziała duch swojej mamy. Następnym etapem było, że widziała inne rzeczy, których nie było. Jak się potem okazało, ona naprawdę nie widziała, tylko  powtarzała za babcią to, co podsłuchała w rozmowie babci z innymi.
Słyszałam, jak siedmiolatek opowiadał, że miał 100 wujków, w tym z różnych stron świata.
Jeśli widać, że dziecku nic się nie dzieje jest pogodne i uśmiechnięte, to można myśleć, ze fantazjuje. Wystarczy znać własne dziecko i obserwować zachowania.

7

Odp: Bicie w przedszkolu, wykorzystywanie w domu i inne kłamstwa dziecka...

Ja wolałabym sprawdzić każde ''kłamstewko'' (lub nie) mojego dziecka. Lepiej najeść się troszkę wstydu, niż potem żałować, że NIC się nie zrobiło.

8

Odp: Bicie w przedszkolu, wykorzystywanie w domu i inne kłamstwa dziecka...

Właśnie o tym piszę, żeby zanim się oskarży niewinną osobę, co niektórym bardzo łatwo przychodzi, zaobserwować własne dziecko. Oskarżę kogoś o dajmy na to, molestowanie, a potem powiem sorry, pomyliłam się?

9 Ostatnio edytowany przez Vian (2014-06-01 13:02:32)

Odp: Bicie w przedszkolu, wykorzystywanie w domu i inne kłamstwa dziecka...
Summerka napisał/a:

Nie dajmy się zwariować. Nie można mylić  ofiar bestialstwa  ze zwykłymi fantazjami dziecka w wieku przedszkolnym.
Córka znajomej, której matka zginęła w wieku 18 lat przedawkowawszy narkotyki podobno widziała duch swojej mamy. Następnym etapem było, że widziała inne rzeczy, których nie było. Jak się potem okazało, ona naprawdę nie widziała, tylko  powtarzała za babcią to, co podsłuchała w rozmowie babci z innymi.
Słyszałam, jak siedmiolatek opowiadał, że miał 100 wujków, w tym z różnych stron świata.
Jeśli widać, że dziecku nic się nie dzieje jest pogodne i uśmiechnięte, to można myśleć, ze fantazjuje. Wystarczy znać własne dziecko i obserwować zachowania.

Nie rozumiem, mówimy o wyznaniach typu "wujek dotyka mojego siusiaka i chce żebym ja go też dotykał", czy "wujek przyleciał na skrzydlatym jednorożcu i walczyliśmy całą noc z ogrami"? Ja widzę między nimi jakby zasadniczą różnicę.

Co do "wystarczy znać swoje dziecko" - no pewnie, ale wiesz, ja od żadnej matki nigdy nie usłyszałam "no fakt, bo ja nie znałam córki i się nią zupełnie nie interesowałam". Każda mówiła, że jest zaskoczona, że wydawało się, że zna swoje dziecko, że wszystko jest dobrze, nei widziała żadnych niepokojących objawów a tu się okazuje, że córka ma anoreksję, tnie się, jest molestowana, ma nerwicę itp. Większość matek się interesuje dzieckiem najlepiej jak umie, tylko to nie zawsze wystarcza, dlatego jak już dziecko mówi o czymś poważnym, warto to poważnie potraktować i sprawdzić zanim się oleje, bo dziecko jest uśmiechnięte.

10 Ostatnio edytowany przez Summerka (2014-06-01 13:42:25)

Odp: Bicie w przedszkolu, wykorzystywanie w domu i inne kłamstwa dziecka...
Vian napisał/a:
Summerka napisał/a:

Nie dajmy się zwariować. Nie można mylić  ofiar bestialstwa  ze zwykłymi fantazjami dziecka w wieku przedszkolnym.
Córka znajomej, której matka zginęła w wieku 18 lat przedawkowawszy narkotyki podobno widziała duch swojej mamy. Następnym etapem było, że widziała inne rzeczy, których nie było. Jak się potem okazało, ona naprawdę nie widziała, tylko  powtarzała za babcią to, co podsłuchała w rozmowie babci z innymi.
Słyszałam, jak siedmiolatek opowiadał, że miał 100 wujków, w tym z różnych stron świata.
Jeśli widać, że dziecku nic się nie dzieje jest pogodne i uśmiechnięte, to można myśleć, ze fantazjuje. Wystarczy znać własne dziecko i obserwować zachowania.

Nie rozumiem, mówimy o wyznaniach typu "wujek dotyka mojego siusiaka i chce żebym ja go też dotykał", czy "wujek przyleciał na skrzydlatym jednorożcu i walczyliśmy całą noc z ogrami"? Ja widzę między nimi jakby zasadniczą różnicę.

Co do "wystarczy znać swoje dziecko" - no pewnie, ale wiesz, ja od żadnej matki nigdy nie usłyszałam "no fakt, bo ja nie znałam córki i się nią zupełnie nie interesowałam". Każda mówiła, że jest zaskoczona, że wydawało się, że zna swoje dziecko, że wszystko jest dobrze, nei widziała żadnych niepokojących objawów a tu się okazuje, że córka ma anoreksję, tnie się, jest molestowana, ma nerwicę itp. Większość matek się interesuje dzieckiem najlepiej jak umie, tylko to nie zawsze wystarcza, dlatego jak już dziecko mówi o czymś poważnym, warto to poważnie potraktować i sprawdzić zanim się oleje, bo dziecko jest uśmiechnięte.

Ja nigdy bym nikogo nie oskarżyła bez wyraźnych podstaw, bo moje dziecko zawsze mówi prawdę. A nigdzie nie napisałam, że nie wyjaśniałabym, gdyby coś budziło moje podejrzenia. Ale pójście od razu z oskarżeniem (nie) zamiast przyjrzenia się dziecku i popytania otoczenia i rozmowy z psychologiem dziecięcym jak najbardziej tak.

Proszę,  nie trywializujmy. Pisząc o tym, że dziecko jest uśmiechnięte, miałam na myśli fantazje dzieci.
Fałszywe oskarżenia niejednemu złamały życie.
Nie  krytykuję matek za brak zainteresowania, tylko piszę o  zwiększeniu zainteresowania i wyczulenia na pewne sytuacje. 
Nie mówię o wyznaniach typu, co wujek robi. Tego typu wyznania budzą tak wielki niepokój, że nie wyobrażam sobie, żeby któraś matka nie zainteresowała się i nie zareagowała.

Temat mamy o  kłamstwach dziecka, więc jeśli odbiegłam od tematu, to przepraszam.

11

Odp: Bicie w przedszkolu, wykorzystywanie w domu i inne kłamstwa dziecka...

Summerko, a ja co napisałam?
Niedopuszczalne jest dla mnie jakieś ostre oskarżanie czy wręcz linczowanie dorosłego oskarżonego przez dziecko, ale równie niedopuszczalne jest bagatelizowanie słów dziecka bo "na pewno kłamie".
Uważam, że każde poważnie brzmiące oskarżenie dziecka należy potraktować poważnie i gruntownie sprawdzić, a nie zbagatelizować z dowolnej przyczyny - bo dziecko  oskarża szanowanego człowieka, rodzica, bo dziecko ma opinię rozrabiaki, jest z patologicznego domu albo się uśmiecha. Po prostu.

Tego typu wyznania budzą tak wielki niepokój, że nie wyobrażam sobie, żeby któraś matka nie zainteresowała się i nie zareagowała.

Niestety, ale to się zdarza i to zdecydowanie za często.

12

Odp: Bicie w przedszkolu, wykorzystywanie w domu i inne kłamstwa dziecka...

koleżanka z pracy miała taką oto historię. W szkole dzieciaki są często informowane, że mogą się zgłosić do szkolnego psychologa lub wychowawcy jeżeli są bite. Koleżanka ma dwoje dzieci - syna w 6 klasie podstawówki (jakoś tak) i córkę w ogólniaku. Syn to ziółko - kiepsko się uczy, kłamie, jest leniwy i pyskaty itd. W końcu rodzice przyłapali go na kradzieży pieniędzy z portfela matki i miarka się przebrała. Ojciec stracił panowanie i mu wlał - pierwszy raz od wielu wielu lat. Oczywiście nie tak, że dziecko było posiniaczone lub coś, ale pewnie pieszczota to nie była .... Następnego dnia syn poszedł do pedagoga.... Wezwano rodziców do szkoły, założono im niebieską kartę itd. Dopiero jak siostra wzięła brata na stronę i wyjaśniła mu, że może być zabrany do rodziny zastępczej młody pękł. Poszedł do pedagoga i powiedział prawdę, że dostał pierwszy raz od wielu lat i że chciał się zemścić na ojcu. No nic - szkoła odpuściła temat, ale niebieską kartę mają....

Posty [ 13 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Bicie w przedszkolu, wykorzystywanie w domu i inne kłamstwa dziecka...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026