witam Forumowicze ![]()
tak sobie przeanalizowałam ostatnie 2 lata i zauważyłam jedną zależność. A mianowicie taką, że bardzo chciałam być w związku, mieć kogoś ale gdy na horyzoncie pojawia się jakiś adorator odtrącam go. Nie licząc tych, którzy ewidentnie mi się nie podobali. Byli oni i pod względem wyglądu i charakteru w porządku. Często jest tak, że jak ktoś mi się spodoba to już na nikogo innego nie zwrócę uwagi. Ale z drugiej strony najlepsze jest, że gdy ten , który mi się podoba, okaże mi zainteresowanie to też go odtrącam.
I tak sobie myślę, że to ze mną jest coś nie tak, bo skoro chcę się zakochać, to powinnam być nastawiona pozytywnie jeśli chodzi o bliższe poznanie. Nie wiem czy ja już się przyzwyczaiłam do tego, że nie mogę mieć tego, którego sobie wymarzę a gdy on się staje osiągalny to jest już mało interesujący?