Witam wszystkich,
Na wstępie chciałam napisać, że jestem kobietą i mam 26 lat.
O swoim problemie rozmawiałam już z moją przyjaciółką, ale chciałam zapytać się czy może ktoś miał podobnie, czy ja już wariuje..troche zagmatwnae mam nadzieje że uda mi sie to w miare dokladnie opisac
Rok temu poznałam faceta... to był kumepl mojego brata. Zaprzyjaźniliśmy się, dogadywaliśmy się...on chciał czegoś więcej już na poxzątku ja jednak nie potrafiłam "przejść" od przyjaźni do związku. Co gorsza zdałam sobie sprawę, że jestem coraz starsza, że dobrze byłoby mieć kogoś - a kto może być lepszy niż przyjaciel. Pod warunkiem że się coś do niego czuje...
Z tym, że ja nie potrafię się do niego przekonać...nie pociagał mnie wcześniej fizycznie..teraz jeśli zdarzy mu się mnie objąć to czuje się hmm ani dobrze ani źle..ale jakby powoli się przyzwyczajam... Kiedy naciskał że chce więcej - tłumaczyłam mu - nie chcę cię ranić, na dzień dzisiejszy potrafię być tylko twoją przyjaciółką (jednoczesnie zaznaczyłam, że ze mną jest tak, że do związków podchodze powaznie, jeśli ma coś być to będzie - potrzebuje dużo czasu), powiedziałam że może spotykać się z kim chce bo nie mam prawa mu zabraniać, to chyba naturalne prawda?
Jednocześnie w czasie naszej przyjaźni nie wiem jak to opisac. Czuję się troszkę kontrolowana. Zauważyłą to moja przyjaciółka - był zazdrosny o to że dobrze dogaduje się z jego kolegą - mimo że kolega ma kogoś więc nie rozumiem. Kiedy dzwoni do mnie telefon teksty w stylu "kochanek dzwoni". Denerwuje sie jak widzi ze z kims pisze smsy. Kiedyż kilka razy usłyszałam jak mówil (nie wiem już sama czy to był tylko żart), że jak ma byc z jakas dziewczyna to ona musie mieć jakiś tzw. "poziom" ponizej ktorego on nie schodzi - chodzi o wygląd.
Ostatnio poznał jakąś dziewczyne i słysze delikatna sugestie "decyduj się szybko bo widzisz co się dzieje"...
Od miesiąca czuję nad sobą zegar- decyduj się szybko albo bedziesz sama do końca życia..może to irracjonalne ale mam wrażenie że nie poznam więcej już nikogo.
Wiem, że bardzo go lubię jako przyjaciela...Tylko że ze mną jest takie nieszczescie że długo się do kogoś przwyczajam - tak z rok przynajmniej mi to zajmuje jeśli nie wiecej. My właśnie znamy się już rok. I już sama nie wiem...całą znajomość czułam presje "co z nami bedzie?, co dalej". Ja go rozumiem bo chce wiedzieć na czym stoi itd. Tłumaczyłąm za kazdym razem tak samo - jestesmy oboje wolni, na dzien dzisiejszy przyjazn - zrozumiem jesli nie bedziesz chcial sie widywac ze mna na jakis wspolnych piwkach czy innych okazjach. On jednak twierdszil ze chce sie ze mna widywac nawet z jako z przyjaciolka.
Cały czas miałam poczucie winy, kiedy sie widywalismy, że go ranie itd. Ale z drugiej str to dorosły facet (ma 28 lat) wiedział na czym stoi (tłumaczyłam wiele razy).
Naciska mnie, że to roznie bywa, ze spotkla sie juz z tamta dziewczyna 2 razy.
Podkreślam - wiem że to brzmi jakbym się tłumaczyła - do niczego go nie zmuszałam, widywalismy się bo sam chciał, wiedział że oferuje mu na dzien dzisiejszy przyjaźń. Nie ukrywam że mowilam mu rowniez że bardzo cenie sobie jego towarzystwo, lubie z nim przebywać i rozmawiać. No niestety kwestie intymne juz u mnie nie przechodziły (nie potrafię nas sobie wyobrazić w łóżku).
Zanim go poznałam przerobiłam paru facetow ktorzy byli w stosunku do mnie nie fair - mowilam mu - po części stąd moj stosunek "nie wiem co dalej".
I ja nie wiem co myślać. Czy rzeczywiscie mu na mnie zalezy? Czy po prostu on chce kogos miec za wszelka cene?
Już sama nie wiem.... Czy strach przed samotnością przesłania mi zdrowy rozsądek?
Od tego analizowania zaczynam się gubić...
Podobne tematy
Witaj Agnes119!
Jeśli urazi Cię to co za chwilę przeczytasz,to przepraszam!
Patrzę na Twoją "sprawę"chłodnym okiem i z perspektywy własnych doświadczeń.
Czytając Twój post miałam wrażenie,że strasznie męczy Cię ta pseudo przyjaźń.
Uważam,że powinnaś jak najszybciej zakończyć tę znajomość. Na pewno na początku będzie Ci trudno,smutno,będzie brakowało towarzystwa tego pana,ale uwierz mi spotkasz kogoś kto bardziej zasłuży na Ciebie niż ten niby przyjaciel,który mówi "decyduj się szybko bo widzisz co się dzieje"...
Po za tym jak sama przyznajesz nie wyobrażasz sobie was w łóżku!!! Nic na siłę. Nie możesz znaleźć się w sytuacji intymnej tylko dlatego,że boisz się utraty tej znajomości. Ale to NA PEWNO nie jest przyjaźń!!!
Wyraziłem swoje zdanie(pewnie będzie jeszcze wiele odpowiedzi,rad itd...)ale decyzję musisz podjąć sama.
Pozdrawiam serdecznie.
Niestety, miłość to nie tylko intymność i przyjaźń, ale też namiętność, która na początku znajomości powinna być jak wulkan, a tu mamy górę lodową.
Ja też radziłabym odpuścić sobie. Będziesz się męczyć, pojawią się wyrzuty sumienia, że on sie tak stara, okazuje Ci uczucia, a Ty musisz się zmuszać do tego, co jemu przychodzi naturalnie. Wykończysz się, a mam wrażenie, że już jesteś zmęczona tym, co się między Wami dzieje.
Niestety, strach przed samotnością to najgorsza motywacja do bycia z kimś.
4 2011-06-24 06:06:35 Ostatnio edytowany przez NieInteresujSie (2011-06-24 06:11:01)
moim garbatym okiem to idzie w zla strone kolezanko, twoj przyjaciel ( sam osobiscie nie wierze w takie przyjaznie, wczesniej czy pozniej jedna ze stron bedzie chciala cos wiecej) jest o kroczek od obsesij na twoim punkcie nie wiem czy zdajesz sobie sprawe z powagi sytuacij ale im dluzej zwlekasz z zakonczeniem tej przyjazni tym wiecej razy mu odmawiasz tego czego on ewidetnie od ciebie oczekuje nie zwracajac uwagi na twoja wole. a im wiecej mu odmawiasz tym on bardziej ciebie chce dla siebie. sluchaj sam mialem problem z tym ze bylem delikatnie mowiac namolny co swojej bylej dziewczyny i nie miala lekko ze mna. zastanow sie co bedzie jesli pociagniesz ta znajomosc... poznasz faceta ktorego bedziesz musiala przed nim ukrywac, bedziesz wyciszala dzwonki zeby sie nie denerwowal, na kazdym kroku bedziesz musiala go oklamywac, albo juz zaczyna albo niedlugo zacznie wykorzystywac twoje wyzuty sumienia ktore zapewniam cie ze widzi. sluchaj naprawde jesli napisalas na poczatku dokladnie jak jest to musisz to szybko zakonczyc bo naprawde bedziesz miala ciezko, wiem co mowie bo sam sprawilem bardzo duzo przykrosci swojej bylej dziewczynie, co gorsza rowniesz jej rodziniejak i nowemu chlopakowi. moze troche histeryzuje ;D ale porozmawiaj z nim lepiej ze wolisz sie z nim nie spytkac i sama ocenisz czy naprawde idzie w strone obsesij,czy tez poprostu sobie chlopak zartuje ![]()
To nie jest przyjaciel. Przyjeciele tak nie postepuja. Nie wywieraja presji. Jeszcze jestes w takim wieku, ze napewno nie bedziesz sama. A jemu jak sie chce to niech sobie wlozy w boczek i kaloryfer. Jak dalej nie bedzie chcial sie z toba tylko przyjaznic, to olej go, bo nie jest ciebie wart.