Koliber napisał/a:Myśle że ludzie którzy z góry stawiają wymagania i mają jasno i sztywno określony obraz partnera są zachowawczy i mają podczepiony podkład lęku np. wykształcony/na znaczy nie będzie problemów z rozmowami, nie będzie wstydu podczas spotkań rodzinnych i tak dalej, czyli stawiają na wyeliminowanie czynników które mogłyby ich poróżnić w ewentualnej przyszłości...
drugi problem to strach przed oceną...
To jest ciekawa teoria. Czyli jeśli nie mam wymagań, biorę pierwszą lepszą osobę - to jestem odważny
Niezła teoria.
Tak poza to jak się wstydzisz partnera, to faktem katastrofa.
Napisałem co myślę. Napisałem w poście, że generalizować nie można, bo wyjątki są. Może nie wyjątki ale bym powiedział osoby pasujące intelektem - bo przecież po zawodówce może interesować kinem czy teatrem a po studiach nie.
Pojedyncze przykłady Krew... są tylko przykładami pojedynczymi, mezalians jednak istnieje. Słowa koleżanki Iskra - wykształciuch... dość zazdrosne. Sama będąc wykształconą by nie chciała by ją tak nazywać. Zresztą słowa zawdziarz, wykształciuch są zbędne, a ciekawa jest dyskusja na poziomie.
Ja jak wiele osób mam wymagania. Czy to coś złego, że je mam? Czy to źle, że chciałbym by moja dziewczyna, żona była wykształcona, niezależna, ze swoim zdaniem, oczytana i obyta? Cenię siebie i właśnie takie kobiety mnie interesują, to źle?
Będąc w związku z osobą jednak mnie wykształconą, stojącą intelektualnie niżej - co robi człowiek - dopasowuje do poziomu tej osoby, bo ona do poziomu wyżej nie może. Gdy dopasowuje do poziomu osoby intelektualnie niżej - automatycznie ogranicza się zasób słów, mówi prościej by zrozumiała, pewne żarty nie używa, bo jak nie czytało się choćby lektur, to pojęcia nie ma, gramatyka pisana i słowna po prostu siada, bo niepotrzebna, rozmowy wieczorne prostsze, bo nie namyśla nad sprawami ponad zwykłym życiem typu - chleb, praca, seks, dzieci, spanie, dom, wakacje. Wtedy osoba wykształcona staje w rozwoju, a ma umiejętności by iść dalej , ale dopasowuje, staje w miejscu i cofa się.
Poza tym - jeśli facet przystojny, jeśli miły, jeśli zaradny, ale bez wykształcenia - to jest oki. Tak samo z dziewczynami. Ale na krótką metę.
Bo jednak dziewczyny chcą mieć facetów inteligentnych, imponującym im wiedzą, obyciem i kulturą. Co by nie mówiły - będą zachwycone jak właśnie taki partner się przydarzy. A nie za bardzo chwalą facetem, co przybija deskę młotkiem albo wierci otworki w ścianie...
I my faceci mamy podobnie. Taka prawda.