Hej !
Zwracam się z prośbą o ocenienie czy przypadkiem nie zachowałam się jak zimna... wobec swojego chłopaka (ja wiek 21, on 30, razem 10 miesięcy).
Otóż 5 dni temu przypadkiem dowiedziałam się, że oszukał mnie (albo inaczej - zataił co nie co) co do paru rzeczy już na początku związku (pytałam się go o coś z przeszłości - dla mnie to było istotne, odpowiedział w 1 sposób, a teraz dowiedziałam się że prawda jest inna. Wciąż mówił swoją wersję we wtorek, dopiero po powiedzeniu mu że wiem jak było zaczął się przyznawać. Jak stwierdził nie chciał bym się zraziła, dla niego to nie było istotne, chciał to wyprzeć z pamięci. Po kilku dniach szlochania, długich rozmów, postanowiłam że jednak spróbuję ochłonąć, zapomnieć/wybaczyć i budować dalej to co zaczeliśmy.
Teraz sedno - jeszcze 2 dni temu płakałam przy nim, mówiłam że potrzebuję czasu. Dzisiaj chłop zaczął się namiętnie całować, ewidentnie po wszystkim było widać czego chce - mi niestety wciąż po choćby głębszym pocałunku pojawiały się sceny i uczucia co do tego co się zdarzyło przez ten tydzień i tego co zataił.
Gdy zrozumiał niewerbalnie że nic nie będzie, w końcu pojechał do siebie, bo mówiłam wczesniej że muszę się porządnie wyspać.
Mi zrobiło się głupio, ale tak bardzo nie chciałam zrobić czegoś wobec siebie, wciąż nie ochłonąwszy po wszystkim i tak naprawdę nie mając tego zaufania co miałam jeszcze tydzien temu (także tuż po tym jak się dowiedziałam o wszystkim 5 dni temu, po płaczu i wyrzuceniu z siebie został u mnie na noc, bo bardzo źle się czuł, i w nocy też nie miał oporów by się pieścić mówiąc w prost - uległam, nie wiem czemu, myslałam że on lepiej się poczuje zdrowotnie z głową itp. (stfu, jak to żałośnie brzmi) a po drugie myslałam że on po prostu inaczej nie umie i tak próbuje łagodzić napięcie z zaistniałej sytuacji, dopiero po kilku dniach zrozumiałam że nie tędy droga...).
A teraz? napisałam że przepraszam jesli byłam oschła - a on zdawkowo i bez emocji odpisuje.
czy rzeczywiście zachowałam się wobec niego jakbym grała seksem jak nagrodą i karą? czy też mam prawo się czuć jak się czułam i odmówić