Piszę bo..
w sumie nie wiem.. Chyba potrzebuję opinii osób obiektywnych..
Zacznę od tego że bardzo lubię swoją pracę. Pracuję jako wychowawca w przedszkolu i mam wadę słuchu.
Dość poważną wadę. Utrudnia mi trochę komunikację. Uwielbiam dzieci. Myślę że dzieci mnie również lubią. Zawsze dbam o to by zajęcia dla dzieci były ciekawe. Poważnie traktuję swoją pracę. Nawet gdy dzieci się bawią cały czas obserwuję ich zachowanie, staram się pomagać w rozwiązywaniu konfliktów. Daję z siebie 100%.. na pewno się staram..
ale..
właśnie.. Nie wiem czy nie daje im zbyt mało.. Wada słuchu czasami mnie ogranicza.. Nie wiem czy jestem odpowiednią osobą żeby wychowywać te dzieciaki.. Czuję że ta wada sluchu mnie dyskwalifikuje.. Napisałam chaotycznie bo mam bałagan w głowie..
Chciałam po prostu wrzucić to z siebie.........
Podobne tematy
Czy ktoś (dyrektor, rodzice, inni wychowawcy) maja jakieś zastrzeżenia do Twojej pracy?
Czy zdarzyło się, że z powodu wady słuchu naraziłaś w jakiś sposób bezpieczeństwo dzieci?
Czy z powodu wady słuchu mówisz niewyraźnie lub niezrozumiale?
Jeżeli na te pytania odpowiedź brzmi "nie", to przestań sobie pierdoły w głowie wkręcać i dalej rób to co robisz - skoro sprawia Ci to satysfakcję a dzieci, rodzice i pracodawca są zadowoleni.
Bbasia, póki co nikt nie ma zastrzeżeń co do mojej pracy. Może ktoś coś komentuje, ale osobiście nikt mi tego nie powiedział...
Pracuję od roku w tym zawodzie. Wciąż się uczę. Najwięcej na własnych błędach i od ludzi mądrzejszych ode mnie...
Nigdy nie było sytuacji żebym naraziła dzieci na niebezpieczeństwo. Nie zostawiam dzieci samych. Cały czas je obserwuje.. nawet gdy się bawią. Gdy do mnie przychodzą z jakimś problemem staram się im pomóc,ale nie załatwiam wszystkiego za dzieci.
Wychodzę z założenia że ja mogę jedynie być wsparciem. Dziecko powinno uczyć się rozwiązywać konflikty innym sposobem niż bicie czy przezywanie kogoś.
Dzieci rozumieją co do nich mówię. Mam lekką wadę wymowy przez wadę słuchu. Jednak to nie jest moim największym problemem. Największy problem jest dla mnie to że czasami nie rozumiem co dzieci do mnie mówią jak jest głośno. Na zajęciach nie mam tego problemu.. Gorzej jak panuje hałas. I właśnie nad tym najbardziej ubolewam. Że nie mogę dać z siebie 100%.. a bardzo chciałabym..
Stąd takie myśli w mojej głowie...
A nie pomyślałaś, żeby tę swoją wadę wykorzystać jako lekcje tolerancji dla dzieci? Tłumacząc: kochanie, jak jest głośno nie słyszę dokładnie tego co mówisz, bo mam gorszy słuch. Więc powtórz to wyraźnie jeszcze raz". Dziecko przyjmie to jako normalna sprawę ucząc się przy okazji na żywym przykładzie, że różni ludzie maja różne ułomności i że jest to normalne i naturalne.
Z tego co piszesz wydajesz się materiałem (wybacz określenie, ale jakoś nie przychodzi mi do głowy teraz inne określenie- za rano jeszcze jest
) na doskonałą przedszkolankę.
Nie staraj się być idealna na 100%, bo to jest bardziej szkodliwe dla psychiki i samooceny niż wspomniana wada słuchu.
A swoja drogą, to ja też mam trudności ze zrozumieniem słów w hałasie.... ![]()