Utrata słuchu - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

Temat: Utrata słuchu

Czesc.
Kompletnie nie wiedzialam gdzie ten temat umiescic.
Tak jak w tytule dopada mnie calkowita utrata sluchu.
Mam  trzydziesci pare lat... Wiec nie taka stara. A juz z magam sie ze slabym sluchem. Jestem w rozsypce. PLakac mi sie chce. Przez to czuje,ze mam nerwice. Jestem zalekniona. Kazda wizyta np w szkole na zebraniu czy pojscie z dzieckiem do lekarza to jest klapa.
Owszem mam aparaty sluchowe ale czuje sie z nimi tragicznie. Wlosami zakrywam no ale  mimo wszystko i tak one nie daja mega efektu. Jak np syn marudzi w trakcie badan a miedzy czasie pani doktor sie o cos pyta lub tlumaczy to ja kompletnie nic nie rozumiem. Czy tez z kims rozmawiam a np jest okno otwarte i jada samochody to lipa. Albo jak ktos z natury mowi cicho to tez ciezko mi uslyszec.
A ludzie sa nie wyrozumiali .
Pediatra wie,ze mam problem ze sluchem i jak juz 3 raz sie pytam slucha to ona wrecz podnosi glos ,juz wkurzona.
W pracy tez ciezko. Pracuje jako kelnerka w restauracji .... To mam kontakt z klientami i jest dramat . Mysle o zwolnieniu sie . Nie na moje nerwy .
Duzo ludzi nie wie,ze nie slysze. Tylko moj maz i moi rodzice i rodzina meza( ale nie rozumieja tego)
Wstydze sie.
Inni sie domyslaja ale mi glupio o tym otwarcie mowic. Jest to dla mnie ciezkie,czuje sie zle.
Rodzina meza wie o mojej wadzie sluchu i zamiast mowic glosniej to mowia tak cicho,ze ja  musze sie mocno zblizyc i nadwyrezyc uszy,zeby cos uslyszec.

Wiecie jak ktos ma wade wzroku i nosi okulary to ludzie jakos to normalnie  traktuja . Ale wade sluchu nie rozumieja.
Jak wieje na dworze to nie zaloze aparatu bo wtedy widac te moje glosniki :-((

Wycofuje sie od zycia towarzyskiego.
Cale moje zycie to walka o akcpetacje.
Za mlodu bylam wysmiewana za rude wlosy a teraz ten glupi sluch. Nie wiem czym sobie tym zasluzylam.
Sluch moj nie wroci ,jedynie moge dbac o to,zeby on sie nie pogorszyl.

Czuje sie nic nie warta .
Kazda sytuacja zwiazana  z np wyjsciem na zakupy czy ogolnie komunikacja z kims obcym to ja uciekam. Boje sie.
Kiedys mimo wszystko bylam kontaktowa osoba,ogolnie jestem gadula ,kocham rozmawiac z ludzmi ale odkąd  moje uszy przstaly dobrze slyszec to ja sie wycofuje.

Moj maz to jedyna osoba ,ktoa mnie rozumie i mowi tak,ze ja go slysze doskonale. No i moja rodzina.
Ale reszta nie.
Boje sie,ze inni pomysla,ze ja jestem niepelnosprawna.
Zreszta ja 15 lat temu  kiedy jeszcze bardzo slyszlalam to poznalam pewna kobiete co miala wade sluchu i nosila aparaty to pamietam jak dzis,ze inni ja obgadywali i unikali  z nia kontaktu bo mieli dosc powtarzania sie....

Nie ,ze ja nic nie slysze . Bo slysze.ale srednio . W sumie to na jedno ucho bardzo kiepsko slysze a na drugie lepiej.

Raz moj szwagier nie wytrzymal i pocisnal mi ,ze mam cos zrobic z tym sluchem. Ale ja juz nic nie zrobie...

Ogolnie mam dosc tego zycia.

A wy jak reagujecie na osoby nieslyszace ?

Co byscie zrobili gdyby wasza np kolezanka czy kolega powiedzial ,ze nosi apraty sluchowe?
Ja nawet mojej przyjaciolce o tym nie mowie....

Pani larynglog twierdzi,ze powinnam isc do psychloga zwiazany z wada sluchu i mi pomoze.
Ale ja nie mam kiedy.
Maz do wieczora pracuje ,mam dwojke dzieci . Jeden szkola,dodatkowe zajecia ,drugi maluszek. Ciagle wizyty z nimi u lekarza . Wiecie jak to jest.
Poza tym ja czest jezdze do ginekologa,czy do audiologa . To gdzie jeszcze to.
Gdyby jeszcze ten psycholog byl blisko.... Ale taki typowo od wad sluchu jest ode 70 km...
Mam nadzieje ,ze nie zanudziłam was.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Utrata słuchu

To już raczej nie te czasy, żeby się wstydzić niedosłyszenia. Chociaż zawsze się znajdzie ktoś niewyrozumiały, delikatnie mówiąc.

Dobry pomysł z tym psychologiem, od tego musisz zacząć, żeby przestać się wstydzić i mówić głośno, że niedosłyszysz i prosisz o mówienie głośniej.
Bo stres z tym związany nie pomaga, a szkodzi, dlatego myśl o sobie, a nie o tym co kto pomyśli.

3

Odp: Utrata słuchu

Ale czego Ty sie wstydzisz? Gorszy słuch jest chorobą. Nie masz wpływu na to, że źle słyszysz, podobnie jak ktoś w okularach nie ma wpływu na to, że ma slaby wzrok. Nie rozumiem dlaczego apart sluchowy jest czymś co masz potrzebę ukrywać? Taka przypadlość i tyle.

Na Twoim miejscu znalazłabym jakiegoś terapeutę, który pomoże Ci przelamać ten irracjonalny wstyd, bo wstydzic sie czego nie ma. Jakbyś chorowala na coś innego, np. serce, to też bys sie tego wstydziła?

A tak poza tym, może przydaloby Ci się zacząć uczyć czytania z ruchu ust, co znacznie ulatwiloby Ci zycie.

4 Ostatnio edytowany przez Elede (2021-11-24 18:46:31)

Odp: Utrata słuchu

Hej, ja miałam studentkę z niedosłuchem i ona do mnie podeszła, normalnie mi przekazała, że ma taki problem i np. kiedy są zadania na słuchanie, ona może mieć problem. Pewnie nie miała dużego ubytku słuchu, ale dla mnie była normalna sprawa. Teraz uczę w szkole, zdarzają się uczniowie z niedosłuchem i też mają dostosowania na maturze (uczę j.ang).

Wiesz, wydaje mi się, że trafiasz na buraków i niewychowanych chamów, no sorry, ale jak ktoś nie rozumie, że to choroba, to taka jest moja opinia. Dla mnie nie byłoby problemem i nie jest problemem podejść indywidualnie do ucznia, a mam też uczennicę z niedosłuchem, która faktycznie się bardzo tego wstydzi i nikt nie wie o jej chorobie wśród rówieśników. I ona ma aparat słuchowy w okularach, może się zorientujesz, czy coś takiego jest dla Ciebie możliwe?

No i wiesz, nie obraź się, ale może jesteś mało asertywna, nieśmiała, dajesz w jakiś sposób wchodzić sobie na głowę? Ja mam często problem z zatokami i przez to zatkane uszy i mówię uczniom, żeby mówili głośniej i podchodzę do nich często, żeby usłyszeć. Znam trochę ten wstyd, kiedy ktoś powtarza po raz trzeci a ja dalej nie rozumiem. Ale to jest toksyczny wstyd. Tylko u nas społeczeństwo niestety pełne jest buractwa i każda odmienność jest często powodem do wyśmiania. Ale mimo wszystko mówiłabym głośno, że niedosłyszę, a nie kuliła się w sobie, kiedy kogoś nie słyszysz.

Trzymam za Ciebie kciuki, zadbaj o siebie, bo naprawdę szczęśliwa mama to szczęśliwe dzieci, a jak Ty nie wyszarpiesz czasu na swoje zdrowie psychiczne, nikt Ci go nie da, taka brutalna prawda. Skoro mąż Cię rozumie, niech weźmie urlop, a Ty na terapię. Ściskam smile

Michałek 06.01.2017 smile

5

Odp: Utrata słuchu
Dorotka33 napisał/a:

Czesc.
Kompletnie nie wiedzialam gdzie ten temat umiescic.
Tak jak w tytule dopada mnie calkowita utrata sluchu.
Mam  trzydziesci pare lat... Wiec nie taka stara. A juz z magam sie ze slabym sluchem. Jestem w rozsypce. PLakac mi sie chce. Przez to czuje,ze mam nerwice. Jestem zalekniona. Kazda wizyta np w szkole na zebraniu czy pojscie z dzieckiem do lekarza to jest klapa.
Owszem mam aparaty sluchowe ale czuje sie z nimi tragicznie. Wlosami zakrywam no ale  mimo wszystko i tak one nie daja mega efektu. Jak np syn marudzi w trakcie badan a miedzy czasie pani doktor sie o cos pyta lub tlumaczy to ja kompletnie nic nie rozumiem. Czy tez z kims rozmawiam a np jest okno otwarte i jada samochody to lipa. Albo jak ktos z natury mowi cicho to tez ciezko mi uslyszec.
A ludzie sa nie wyrozumiali .
Pediatra wie,ze mam problem ze sluchem i jak juz 3 raz sie pytam slucha to ona wrecz podnosi glos ,juz wkurzona.
W pracy tez ciezko. Pracuje jako kelnerka w restauracji .... To mam kontakt z klientami i jest dramat . Mysle o zwolnieniu sie . Nie na moje nerwy .
Duzo ludzi nie wie,ze nie slysze. Tylko moj maz i moi rodzice i rodzina meza( ale nie rozumieja tego)
Wstydze sie.
Inni sie domyslaja ale mi glupio o tym otwarcie mowic. Jest to dla mnie ciezkie,czuje sie zle.
Rodzina meza wie o mojej wadzie sluchu i zamiast mowic glosniej to mowia tak cicho,ze ja  musze sie mocno zblizyc i nadwyrezyc uszy,zeby cos uslyszec.

Wiecie jak ktos ma wade wzroku i nosi okulary to ludzie jakos to normalnie  traktuja . Ale wade sluchu nie rozumieja.
Jak wieje na dworze to nie zaloze aparatu bo wtedy widac te moje glosniki :-((

Wycofuje sie od zycia towarzyskiego.
Cale moje zycie to walka o akcpetacje.
Za mlodu bylam wysmiewana za rude wlosy a teraz ten glupi sluch. Nie wiem czym sobie tym zasluzylam.
Sluch moj nie wroci ,jedynie moge dbac o to,zeby on sie nie pogorszyl.

Czuje sie nic nie warta .
Kazda sytuacja zwiazana  z np wyjsciem na zakupy czy ogolnie komunikacja z kims obcym to ja uciekam. Boje sie.
Kiedys mimo wszystko bylam kontaktowa osoba,ogolnie jestem gadula ,kocham rozmawiac z ludzmi ale odkąd  moje uszy przstaly dobrze slyszec to ja sie wycofuje.

Moj maz to jedyna osoba ,ktoa mnie rozumie i mowi tak,ze ja go slysze doskonale. No i moja rodzina.
Ale reszta nie.
Boje sie,ze inni pomysla,ze ja jestem niepelnosprawna.
Zreszta ja 15 lat temu  kiedy jeszcze bardzo slyszlalam to poznalam pewna kobiete co miala wade sluchu i nosila aparaty to pamietam jak dzis,ze inni ja obgadywali i unikali  z nia kontaktu bo mieli dosc powtarzania sie....

Nie ,ze ja nic nie slysze . Bo slysze.ale srednio . W sumie to na jedno ucho bardzo kiepsko slysze a na drugie lepiej.

Raz moj szwagier nie wytrzymal i pocisnal mi ,ze mam cos zrobic z tym sluchem. Ale ja juz nic nie zrobie...

Ogolnie mam dosc tego zycia.

A wy jak reagujecie na osoby nieslyszace ?

Co byscie zrobili gdyby wasza np kolezanka czy kolega powiedzial ,ze nosi apraty sluchowe?
Ja nawet mojej przyjaciolce o tym nie mowie....

Pani larynglog twierdzi,ze powinnam isc do psychloga zwiazany z wada sluchu i mi pomoze.
Ale ja nie mam kiedy.
Maz do wieczora pracuje ,mam dwojke dzieci . Jeden szkola,dodatkowe zajecia ,drugi maluszek. Ciagle wizyty z nimi u lekarza . Wiecie jak to jest.
Poza tym ja czest jezdze do ginekologa,czy do audiologa . To gdzie jeszcze to.
Gdyby jeszcze ten psycholog byl blisko.... Ale taki typowo od wad sluchu jest ode 70 km...
Mam nadzieje ,ze nie zanudziłam was.

Trudno mi zrozumieć dlaczego z powodu utraty słuchu czujesz się nic nie warta. A co z pozostałymi Twoimi zmysłami? A co z z innymi zaletami i wartościami? Przecież nadal je masz, nie utraciłaś ich razem z pogarszającym się słuchem. Nadal jesteś ta samą ukochaną żoną i mamą dla swoich maluszków.
W przeszłości było dalszej rodzinie kilka  osób ze sporym ubytkiem słuchu. Jako dziecko miałam z nimi bliski kontakt, ponadto jedna rodzina w sąsiedztwie też była głuchoniema. Odbierałam ich tak samo jak wszystkich innych, ogólnie byli lubiani, pracowali i prowadzili życie jak wszyscy . Ich dzieci rosły i żyły jak dzieci ze wszystkich rodzin, zdobywały wykształcenie i doskonale radziły sobie w życiu. Dla mnie byli najzupełniej normalni. Nigdy nie przyszło mi na myśl, że są w jakikolwiek sposób gorsi,  naprawdę nigdy.

Postaraj się wrócić do równowagi psychicznej bo stres na pewno nie pomaga Ci w obecnej sytuacji. Życzę Ci abyś jak najszybciej poradziła sobie ze swoją stratą i odzyskała radość życia smile

6

Odp: Utrata słuchu

Dorotko, lepiej nosić aparat i słyszeć, niż się przejmować głupimi docinkami głupich ludzi.
Miałam w szkole koleżankę, która miała problemy ze słuchem i też się wstydziła nosić aparat. Przez to spotykały ja nieprzyjemne czasami sytuację, bo nie słyszała dobrze tego, co ktoś do niej mówił. I po co się na takie stresujące sytuacje narażać? Zaczęła nosić aparat smile Także dla mnie to żaden problem obcować z taką osobą, przypadłość jak każda inna. Moja śp. babcia też nosiła aparat, mam wujka który również nosi. Ze mną zresztą nie problem, bo ja głośno i wyraźnie mówię big_smile także głowa do góry Dorotko smile

Nigdy nie osądzaj ludzi wg opinii innych. Każdy człowiek pokazuje inną stronę swojej osobowości różnym ludziom. J.S.
Odp: Utrata słuchu

Hejka Dorota. Przede wszystkim nie powinnas zasłaniac aparatow sluchowych, jak sa widoczne to rozmowca powinien zatrybic i starac sie mowic wyrazniej/glosniej oraz zeby nie utrudniac komunikacji powinnaś rozmówcę poinformować żeby mowił donośniej.
Moj sp dziadek Paul utracil prawie caly słuch na kopalni w czasie wybuchu...trzeba było bardzo głośno sie do niego zawracać. On miał troche wywalone na rozmowcow i jak cos mu nie pasowało buiiiiiit i juz mial cisze i spokój...mruknął tylko " zdupcyło sie".
W pedałówie tez mialem kumpele z apartem sluchowym ale ona miala wade od urodzenia takze kiepsko mowila/wyslawiala sie dla innych niewyraźnie...ja tam ja kumalem bez problemu, mimo ze miala super charakter i pomocna duszę nie spotkala sie z akceptacją jak to u dzieci w polsce bywa.
Aparaty sluchowe nie sa bizuteria i niestety nie upiekrzaja ale uwierz mi ich widok dla obcych jest informacja ze możesz miec kłopot ze słuchem i raczej u normalnych ludzi zapali sie lampka w maglownicy ...mow wyrazniej .
zasłaniając uszy skąd ktoś ma wiedzieć/ zauważyc ze nie dosłyszysz?
Mam tez kumpla który traci słuch i jak idziemy razem czy do pubu / knajpy czy innego miejsca ...zawsze informuje.."prosze mowic glosciej i wyrazniej bo niedosłyszę " I jeszcze sie nie spotkałem zeby ktos palnął focha.
takze ten.....trzeba sie przełamać i do przodu.

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021