PRZEPRASZAM Z GÓRY ZA DŁUGĄ WIADOMOŚĆ. "Jesteśmy razem" 3 lata. Ja 22 lata on 20. Dlaczego w cudzysłowiu? Dlatego iż przez ten czas widzieliśmy się cztery razy i za każdym razem ja jeździłam do niego. Poznaliśmy się przez internet i tam utrzymywaliśmy kontakt oraz przez tel. To był mój pierwszy związek. Strasznie się w to zaangażowałam, kocham(łam?) go do szaleństwa, wybaczyłam wiele. Miałam zamiar w niedalekiej przyszłości przeprowadzić się w jego okolice, na dodatek że jest tam więcej ciekawych ofert pracy niż u mnie. Niestety, ponad tydzień temu wyjechał za granicę w odwiedziny do rodziny. Wtedy nasz kontakt zmalał. Zamiast całego dnia pisania i kilka godzin rozmowy tel. pisaliśmy kilka minut dziennie. Nagle on wczoraj pisze mi, że się odkochał... Byłam i do tej pory jestem mega zszokowana jego decyzją. Nie da sobie nic powiedzieć. Ciągle tylko "nie kocham" "nie chcę żebyś przyjeżdżała" "nic się nie zmieni i nawet nie chcę". Wiem że jestem głupia, ale jakoś nie mogę w to uwierzyć i zaakceptować. Z drugiej strony sama nie wiem czy kocham... On zostawił mnie trzeci raz. Za każdym razem ja pierwsza wyciągałam rękę. Ale w ciągu ostatniego roku kilka razy zastanawiałam się czy ja aby na pewno kocham... Ostatnio zostawił mnie dokładnie rok temu i mimo że nie mówił tak okrutnych słów - cierpiałam bardziej niż teraz. Płakałam wczoraj, chodzę smutna, trochę chce mi się płakać...ale jest mi lżej niż wtedy. I powiedzcie, co robić? 1. Pisać z nim jako koleżanka? (co zaproponował) - przecież sama nie wiem czy kocham ale zazdrość będzie że już nie mówi miłych słówek itp. 2. Czekać aż mu przejdzie i walczyć o niego? (ale tyle razy powiedział że nie kocha...) 3. Bez słowa usunąć go ze wszystkich możliwych rzeczy. 4. Pożegnać się i wtedy usunąć?
Podobne tematy
... 1. "Jesteśmy razem" 3 lata. Dlaczego w cudzysłowiu? Dlatego iż przez ten czas widzieliśmy się cztery razy i za każdym razem ja jeździłam do niego.
2. ...To był mój pierwszy związek. Strasznie się w to zaangażowałam, kocham(łam?) go do szaleństwa, wybaczyłam wiele.
3. ...Nagle on wczoraj pisze mi, że się odkochał... Nie da sobie nic powiedzieć. Ciągle tylko "nie kocham" "nie chcę żebyś przyjeżdżała" "nic się nie zmieni i nawet nie chcę"
4. ...Z drugiej strony sama nie wiem czy kocham...
5. On zostawił mnie trzeci raz.
6. Za każdym razem ja pierwsza wyciągałam rękę.
7. Ale w ciągu ostatniego roku kilka razy zastanawiałam się czy ja aby na pewno kocham...
Czasem łatwiej jest gdy ktoś wyłapie Ci z Twoich słów te, które świadczą o faktycznym obrocie spraw...
Jak ja to widzę? Związek 3 letni, w którym partnerzy widzieli się 4 razy? Ja również żyję w związku na odległość, od początku obecnego roku spotkaliśmy się 11 razy, za każdym minimum na 20 godzin (dzieli nas 500 km, 20 godzin było wtedy, gdy przyjeżdżał na weekend), w wakacje na znacznie dłużej. Nie wyobrażam sobie nie widzieć Cię tyle czasu. Wiem, że mam szczęście, a jednocześnie pecha dzięki takiej częstotliwości spotkań.. Są pary które widzą się znacznie rzadziej, są takie, które spotykają się co weekend.
Pierwszy związek, był/jest ważny dla Ciebie, zaangażowałaś się, stwierdziłaś że trzeba walczyć za wszelką cenę, że warto choćby nie wiem co, trzeba wybaczyć wszystko, zawsze pierwsza wyciągałaś rękę, choć podejrzewam, że nie zawsze większość winy była po Twojej stronie i On też mógłby przeprosić...
Napisał Ci wprost, że nie kocha, że nie chce byś przyjeżdżała, że nie chce i to się nie zmieni. Czasem przydaje nam się takie wiadro lodowatej wody...
Sama masz wątpliwości co do swoich uczuć, co do tego czy Go kochasz. Jasne jest, że teraz tęsknisz. Przyzwyczaiłaś się do Jego obecności, słodkich słówek o których mówisz, ale pomyśl... Może obok jest ktoś, kto faktycznie Cię kocha? Kogo faktycznie Ty pokochasz? Zamknięta w tej otoczce słodkiej bajki możesz minąć coś naprawdę cennego..
eskaes napisał/a:... 1. "Jesteśmy razem" 3 lata. Dlaczego w cudzysłowiu? Dlatego iż przez ten czas widzieliśmy się cztery razy i za każdym razem ja jeździłam do niego.
2. ...To był mój pierwszy związek. Strasznie się w to zaangażowałam, kocham(łam?) go do szaleństwa, wybaczyłam wiele.
3. ...Nagle on wczoraj pisze mi, że się odkochał... Nie da sobie nic powiedzieć. Ciągle tylko "nie kocham" "nie chcę żebyś przyjeżdżała" "nic się nie zmieni i nawet nie chcę"
4. ...Z drugiej strony sama nie wiem czy kocham...
5. On zostawił mnie trzeci raz.
6. Za każdym razem ja pierwsza wyciągałam rękę.
7. Ale w ciągu ostatniego roku kilka razy zastanawiałam się czy ja aby na pewno kocham...Czasem łatwiej jest gdy ktoś wyłapie Ci z Twoich słów te, które świadczą o faktycznym obrocie spraw...
Jak ja to widzę? Związek 3 letni, w którym partnerzy widzieli się 4 razy? Ja również żyję w związku na odległość, od początku obecnego roku spotkaliśmy się 11 razy, za każdym minimum na 20 godzin (dzieli nas 500 km, 20 godzin było wtedy, gdy przyjeżdżał na weekend), w wakacje na znacznie dłużej. Nie wyobrażam sobie nie widzieć Cię tyle czasu. Wiem, że mam szczęście, a jednocześnie pecha dzięki takiej częstotliwości spotkań.. Są pary które widzą się znacznie rzadziej, są takie, które spotykają się co weekend.
Pierwszy związek, był/jest ważny dla Ciebie, zaangażowałaś się, stwierdziłaś że trzeba walczyć za wszelką cenę, że warto choćby nie wiem co, trzeba wybaczyć wszystko, zawsze pierwsza wyciągałaś rękę, choć podejrzewam, że nie zawsze większość winy była po Twojej stronie i On też mógłby przeprosić...
Napisał Ci wprost, że nie kocha, że nie chce byś przyjeżdżała, że nie chce i to się nie zmieni. Czasem przydaje nam się takie wiadro lodowatej wody...
Sama masz wątpliwości co do swoich uczuć, co do tego czy Go kochasz. Jasne jest, że teraz tęsknisz. Przyzwyczaiłaś się do Jego obecności, słodkich słówek o których mówisz, ale pomyśl... Może obok jest ktoś, kto faktycznie Cię kocha? Kogo faktycznie Ty pokochasz? Zamknięta w tej otoczce słodkiej bajki możesz minąć coś naprawdę cennego..
Dziękuję za odpowiedź. Tylko nadal nie wiem co mam robić... Czy utrzymywać z nim kontakt. Nawet jeśli mam wątpliwości czy go kocham, to i tak nie wiem czy dam radę pisać z nim jako koleżanka. Np na facebooku, może pojawia się inne dziewczyny i będą mu coś komentować i nie będę mogła tego znieść jako koleżanka. Jednoczesnie nie wiem czy pogodziłabym się z tym, gdybym nie utrzymywała kontaktu w ogóle...
tarala napisał/a:eskaes napisał/a:... 1. "Jesteśmy razem" 3 lata. Dlaczego w cudzysłowiu? Dlatego iż przez ten czas widzieliśmy się cztery razy i za każdym razem ja jeździłam do niego.
2. ...To był mój pierwszy związek. Strasznie się w to zaangażowałam, kocham(łam?) go do szaleństwa, wybaczyłam wiele.
3. ...Nagle on wczoraj pisze mi, że się odkochał... Nie da sobie nic powiedzieć. Ciągle tylko "nie kocham" "nie chcę żebyś przyjeżdżała" "nic się nie zmieni i nawet nie chcę"
4. ...Z drugiej strony sama nie wiem czy kocham...
5. On zostawił mnie trzeci raz.
6. Za każdym razem ja pierwsza wyciągałam rękę.
7. Ale w ciągu ostatniego roku kilka razy zastanawiałam się czy ja aby na pewno kocham...Czasem łatwiej jest gdy ktoś wyłapie Ci z Twoich słów te, które świadczą o faktycznym obrocie spraw...
Jak ja to widzę? Związek 3 letni, w którym partnerzy widzieli się 4 razy? Ja również żyję w związku na odległość, od początku obecnego roku spotkaliśmy się 11 razy, za każdym minimum na 20 godzin (dzieli nas 500 km, 20 godzin było wtedy, gdy przyjeżdżał na weekend), w wakacje na znacznie dłużej. Nie wyobrażam sobie nie widzieć Cię tyle czasu. Wiem, że mam szczęście, a jednocześnie pecha dzięki takiej częstotliwości spotkań.. Są pary które widzą się znacznie rzadziej, są takie, które spotykają się co weekend.
Pierwszy związek, był/jest ważny dla Ciebie, zaangażowałaś się, stwierdziłaś że trzeba walczyć za wszelką cenę, że warto choćby nie wiem co, trzeba wybaczyć wszystko, zawsze pierwsza wyciągałaś rękę, choć podejrzewam, że nie zawsze większość winy była po Twojej stronie i On też mógłby przeprosić...
Napisał Ci wprost, że nie kocha, że nie chce byś przyjeżdżała, że nie chce i to się nie zmieni. Czasem przydaje nam się takie wiadro lodowatej wody...
Sama masz wątpliwości co do swoich uczuć, co do tego czy Go kochasz. Jasne jest, że teraz tęsknisz. Przyzwyczaiłaś się do Jego obecności, słodkich słówek o których mówisz, ale pomyśl... Może obok jest ktoś, kto faktycznie Cię kocha? Kogo faktycznie Ty pokochasz? Zamknięta w tej otoczce słodkiej bajki możesz minąć coś naprawdę cennego..Dziękuję za odpowiedź. Tylko nadal nie wiem co mam robić... Czy utrzymywać z nim kontakt. Nawet jeśli mam wątpliwości czy go kocham, to i tak nie wiem czy dam radę pisać z nim jako koleżanka. Np na facebooku, może pojawia się inne dziewczyny i będą mu coś komentować i nie będę mogła tego znieść jako koleżanka. Jednoczesnie nie wiem czy pogodziłabym się z tym, gdybym nie utrzymywała kontaktu w ogóle...
Odetnij się kompletnie. Żadnego kontaktu. Pokasuj wszędzie ze znajomych, numer skasuj co by Cię nie kusiło i wyjdź do ludzi. Szkoda Twojego czasu na myślenie o Nim, nie jest Ciebie wart, potraktował Cię jak przejściową zabawkę, jestem to jestem, nie ma mnie to nie ma, Ty bądź i czekaj.... Odetnij się. Jak będzie się odzywał, nie ulegaj. Trzymaj się swego i wyjdź do ludzi. Tak, boli. Tak, jest ciężko. Tak, będzie efekt. Tylko trzymaj się tego co postanowisz. Nie daj się zmanipulować. Już nie ma Cię w garści ![]()
eskaes napisał/a:tarala napisał/a:Czasem łatwiej jest gdy ktoś wyłapie Ci z Twoich słów te, które świadczą o faktycznym obrocie spraw...
Jak ja to widzę? Związek 3 letni, w którym partnerzy widzieli się 4 razy? Ja również żyję w związku na odległość, od początku obecnego roku spotkaliśmy się 11 razy, za każdym minimum na 20 godzin (dzieli nas 500 km, 20 godzin było wtedy, gdy przyjeżdżał na weekend), w wakacje na znacznie dłużej. Nie wyobrażam sobie nie widzieć Cię tyle czasu. Wiem, że mam szczęście, a jednocześnie pecha dzięki takiej częstotliwości spotkań.. Są pary które widzą się znacznie rzadziej, są takie, które spotykają się co weekend.
Pierwszy związek, był/jest ważny dla Ciebie, zaangażowałaś się, stwierdziłaś że trzeba walczyć za wszelką cenę, że warto choćby nie wiem co, trzeba wybaczyć wszystko, zawsze pierwsza wyciągałaś rękę, choć podejrzewam, że nie zawsze większość winy była po Twojej stronie i On też mógłby przeprosić...
Napisał Ci wprost, że nie kocha, że nie chce byś przyjeżdżała, że nie chce i to się nie zmieni. Czasem przydaje nam się takie wiadro lodowatej wody...
Sama masz wątpliwości co do swoich uczuć, co do tego czy Go kochasz. Jasne jest, że teraz tęsknisz. Przyzwyczaiłaś się do Jego obecności, słodkich słówek o których mówisz, ale pomyśl... Może obok jest ktoś, kto faktycznie Cię kocha? Kogo faktycznie Ty pokochasz? Zamknięta w tej otoczce słodkiej bajki możesz minąć coś naprawdę cennego..Dziękuję za odpowiedź. Tylko nadal nie wiem co mam robić... Czy utrzymywać z nim kontakt. Nawet jeśli mam wątpliwości czy go kocham, to i tak nie wiem czy dam radę pisać z nim jako koleżanka. Np na facebooku, może pojawia się inne dziewczyny i będą mu coś komentować i nie będę mogła tego znieść jako koleżanka. Jednoczesnie nie wiem czy pogodziłabym się z tym, gdybym nie utrzymywała kontaktu w ogóle...
Odetnij się kompletnie. Żadnego kontaktu. Pokasuj wszędzie ze znajomych, numer skasuj co by Cię nie kusiło i wyjdź do ludzi. Szkoda Twojego czasu na myślenie o Nim, nie jest Ciebie wart, potraktował Cię jak przejściową zabawkę, jestem to jestem, nie ma mnie to nie ma, Ty bądź i czekaj.... Odetnij się. Jak będzie się odzywał, nie ulegaj. Trzymaj się swego i wyjdź do ludzi. Tak, boli. Tak, jest ciężko. Tak, będzie efekt. Tylko trzymaj się tego co postanowisz. Nie daj się zmanipulować. Już nie ma Cię w garści
Czy to jest jakaś choroba...? Koles mówi mi że mnie nie chce, że nie kocha a ja nadal mam nadzieję że jednak mu przejdzie, że któregoś dnia mu się odwidzi. Dlatego nie dość że jeszcze go nie usunęłam to na dodatek wczoraj trochę pisaliśmy. Ale o niczym szczególnym, tylko o wspólnej pasji.
Mowisz ze juz 3 razy zerwaliscie, moze to jest 4 i nieostatni raz? Moze teraz ma zajecie, ma co robic, nie potrzebuje ciebie, to sie toba bawi (dziecinada), a jak wroci z zagranicy to wrocicie do swojego pisania i spotykania sie 1,3 raza na rok (to juz inna kwestia).
sam jestem w zwiazku na odleglosc, przez pierwsze 2 lata tylko pisanie, a potem (mimo ze rok maturalny, ostatnie miesiace przed matura) widywalismy sie srednio 2 razy w miesiacu. da rade? da.
ogolnie moja radą jest zebyś go olała, a jak bedzie pisal/dzwonil, to nie odbierala i sie bawila nim tak jak on teraz toba
. a jak bedzie kusilo to znajdz sobie zajecie, pogadaj z ludzmi, koniecznie z plcia przeciwna, nie koniecznie od razu z zamiarem znalezienia sobie drugiej polowki. zwykle przyjacielskie rozmowy duzo dają. czemu tak radze? bo czy wroci czy nie (a obstawiam ze wroci) to po prostu to nie ma sensu. 4 spotkania na 3 lata i tylko z twojej inicjatywy? bezsens. ograniczasz sie i marnujesz swoj czas, bo co to za zwiazek? do konca zycia tak chcesz?
tarala napisał/a:eskaes napisał/a:Dziękuję za odpowiedź. Tylko nadal nie wiem co mam robić... Czy utrzymywać z nim kontakt. Nawet jeśli mam wątpliwości czy go kocham, to i tak nie wiem czy dam radę pisać z nim jako koleżanka. Np na facebooku, może pojawia się inne dziewczyny i będą mu coś komentować i nie będę mogła tego znieść jako koleżanka. Jednoczesnie nie wiem czy pogodziłabym się z tym, gdybym nie utrzymywała kontaktu w ogóle...
Odetnij się kompletnie. Żadnego kontaktu. Pokasuj wszędzie ze znajomych, numer skasuj co by Cię nie kusiło i wyjdź do ludzi. Szkoda Twojego czasu na myślenie o Nim, nie jest Ciebie wart, potraktował Cię jak przejściową zabawkę, jestem to jestem, nie ma mnie to nie ma, Ty bądź i czekaj.... Odetnij się. Jak będzie się odzywał, nie ulegaj. Trzymaj się swego i wyjdź do ludzi. Tak, boli. Tak, jest ciężko. Tak, będzie efekt. Tylko trzymaj się tego co postanowisz. Nie daj się zmanipulować. Już nie ma Cię w garści
Czy to jest jakaś choroba...? Koles mówi mi że mnie nie chce, że nie kocha a ja nadal mam nadzieję że jednak mu przejdzie, że któregoś dnia mu się odwidzi. Dlatego nie dość że jeszcze go nie usunęłam to na dodatek wczoraj trochę pisaliśmy. Ale o niczym szczególnym, tylko o wspólnej pasji.
Nie, to nie choroba, po prostu kochasz i zależy Ci na Nim... A nie powinno. Usuń Go ze znajomych, przestań się męczyć. Sama sobie robisz krzywdę. Z tego nic a nic nie będzie poza bólem, krzywdą i cierpieniem. Uwierz... Skończ to i nie daj sobą manipulować.
Mowisz ze juz 3 razy zerwaliscie, moze to jest 4 i nieostatni raz? Moze teraz ma zajecie, ma co robic, nie potrzebuje ciebie, to sie toba bawi (dziecinada), a jak wroci z zagranicy to wrocicie do swojego pisania i spotykania sie 1,3 raza na rok (to juz inna kwestia).
sam jestem w zwiazku na odleglosc, przez pierwsze 2 lata tylko pisanie, a potem (mimo ze rok maturalny, ostatnie miesiace przed matura) widywalismy sie srednio 2 razy w miesiacu. da rade? da.
ogolnie moja radą jest zebyś go olała, a jak bedzie pisal/dzwonil, to nie odbierala i sie bawila nim tak jak on teraz toba
. a jak bedzie kusilo to znajdz sobie zajecie, pogadaj z ludzmi, koniecznie z plcia przeciwna, nie koniecznie od razu z zamiarem znalezienia sobie drugiej polowki. zwykle przyjacielskie rozmowy duzo dają. czemu tak radze? bo czy wroci czy nie (a obstawiam ze wroci) to po prostu to nie ma sensu. 4 spotkania na 3 lata i tylko z twojej inicjatywy? bezsens. ograniczasz sie i marnujesz swoj czas, bo co to za zwiazek? do konca zycia tak chcesz?
Popieram, ja również mimo natłoku nauki, chłopak mimo szkoły, straży, kursów - jeździmy, widujemy się, da się tylko TRZEBA CHCIEĆ. Wszystko.
Mowisz ze juz 3 razy zerwaliscie, moze to jest 4 i nieostatni raz? Moze teraz ma zajecie, ma co robic, nie potrzebuje ciebie, to sie toba bawi (dziecinada), a jak wroci z zagranicy to wrocicie do swojego pisania i spotykania sie 1,3 raza na rok (to juz inna kwestia).
sam jestem w zwiazku na odleglosc, przez pierwsze 2 lata tylko pisanie, a potem (mimo ze rok maturalny, ostatnie miesiace przed matura) widywalismy sie srednio 2 razy w miesiacu. da rade? da.
ogolnie moja radą jest zebyś go olała, a jak bedzie pisal/dzwonil, to nie odbierala i sie bawila nim tak jak on teraz toba
. a jak bedzie kusilo to znajdz sobie zajecie, pogadaj z ludzmi, koniecznie z plcia przeciwna, nie koniecznie od razu z zamiarem znalezienia sobie drugiej polowki. zwykle przyjacielskie rozmowy duzo dają. czemu tak radze? bo czy wroci czy nie (a obstawiam ze wroci) to po prostu to nie ma sensu. 4 spotkania na 3 lata i tylko z twojej inicjatywy? bezsens. ograniczasz sie i marnujesz swoj czas, bo co to za zwiazek? do konca zycia tak chcesz?
Dzięki za odpowiedź, bardzo się z niej cieszę bo Dobrze jest poznać opinie faceta na ten temat. Wiesz, ty mówisz że wróci a mi się wydaje że nie... A czemu? Wczoraj miał opis o jakiejś "wspaniałej xxx" i ja od razu oczywiście ryk w poduszkę... Więc myślę za raczej nie wróci choć zawsze miał gdzie wracać. Wina owszem leży po obu stronach, ale nawet kiedy on zrobił coś złego to ja PROSIŁAM I PRZEPRASZAŁAM, byle tylko była zgoda. Jeśli się powtórzyłam w czymś co pisze to wybaczcie, ale kiedy cierpię a tutaj można się wygadać to tak jest....
eskaes napisał/a:tarala napisał/a:Odetnij się kompletnie. Żadnego kontaktu. Pokasuj wszędzie ze znajomych, numer skasuj co by Cię nie kusiło i wyjdź do ludzi. Szkoda Twojego czasu na myślenie o Nim, nie jest Ciebie wart, potraktował Cię jak przejściową zabawkę, jestem to jestem, nie ma mnie to nie ma, Ty bądź i czekaj.... Odetnij się. Jak będzie się odzywał, nie ulegaj. Trzymaj się swego i wyjdź do ludzi. Tak, boli. Tak, jest ciężko. Tak, będzie efekt. Tylko trzymaj się tego co postanowisz. Nie daj się zmanipulować. Już nie ma Cię w garści
Czy to jest jakaś choroba...? Koles mówi mi że mnie nie chce, że nie kocha a ja nadal mam nadzieję że jednak mu przejdzie, że któregoś dnia mu się odwidzi. Dlatego nie dość że jeszcze go nie usunęłam to na dodatek wczoraj trochę pisaliśmy. Ale o niczym szczególnym, tylko o wspólnej pasji.
Nie, to nie choroba, po prostu kochasz i zależy Ci na Nim... A nie powinno. Usuń Go ze znajomych, przestań się męczyć. Sama sobie robisz krzywdę. Z tego nic a nic nie będzie poza bólem, krzywdą i cierpieniem. Uwierz... Skończ to i nie daj sobą manipulować.
misiex napisał/a:Mowisz ze juz 3 razy zerwaliscie, moze to jest 4 i nieostatni raz? Moze teraz ma zajecie, ma co robic, nie potrzebuje ciebie, to sie toba bawi (dziecinada), a jak wroci z zagranicy to wrocicie do swojego pisania i spotykania sie 1,3 raza na rok (to juz inna kwestia).
sam jestem w zwiazku na odleglosc, przez pierwsze 2 lata tylko pisanie, a potem (mimo ze rok maturalny, ostatnie miesiace przed matura) widywalismy sie srednio 2 razy w miesiacu. da rade? da.
ogolnie moja radą jest zebyś go olała, a jak bedzie pisal/dzwonil, to nie odbierala i sie bawila nim tak jak on teraz toba
. a jak bedzie kusilo to znajdz sobie zajecie, pogadaj z ludzmi, koniecznie z plcia przeciwna, nie koniecznie od razu z zamiarem znalezienia sobie drugiej polowki. zwykle przyjacielskie rozmowy duzo dają. czemu tak radze? bo czy wroci czy nie (a obstawiam ze wroci) to po prostu to nie ma sensu. 4 spotkania na 3 lata i tylko z twojej inicjatywy? bezsens. ograniczasz sie i marnujesz swoj czas, bo co to za zwiazek? do konca zycia tak chcesz?
Popieram, ja również mimo natłoku nauki, chłopak mimo szkoły, straży, kursów - jeździmy, widujemy się, da się tylko TRZEBA CHCIEĆ. Wszystko.
Znajomi mówili mi to samo jak za drugim razem do niego jechałam. Pytali "dlaczego to on nie przyjedzie skoro ty już raz byłaś? Jeśli by chciał, to by przyjechał". Ogólnie to pierwsze spotkanie było w tamte wakacje. Potem on nie chciał przyjechać, więc wielka kłótnia i rozstanie. Kto zadzwonił po miesiącu? Oczywiście ja... Po czasie on zaproponował powrót. A znajomi? Tych znajomych już nie ma. Podczas gdy na przykład moi szkolni koledzy i koleżanki chodzili do klubów, na imprezy to ja siedziałam w domu pisząc z nim. kiedy miał wolne ile razy siedziałam do 4-5, musząc o 6 wstać do szkoły? Kiedy on miał szkołę a ja przykładowo ferie, pisał ze mną góra do 23. Ogólnie to mieszkam na wsi. nie mam z kim wyjść, nie mam znajomych, z którymi mogę wyjść na zakupy, do kina, itp...
Związek internetowy to nie związek. Na 2 lata widzieliście się tylko 4 razy. W ogóle zaangażowałaś się w swojej głowie i tu nie ma żadnego związku.
tarala napisał/a:eskaes napisał/a:Czy to jest jakaś choroba...? Koles mówi mi że mnie nie chce, że nie kocha a ja nadal mam nadzieję że jednak mu przejdzie, że któregoś dnia mu się odwidzi. Dlatego nie dość że jeszcze go nie usunęłam to na dodatek wczoraj trochę pisaliśmy. Ale o niczym szczególnym, tylko o wspólnej pasji.
Nie, to nie choroba, po prostu kochasz i zależy Ci na Nim... A nie powinno. Usuń Go ze znajomych, przestań się męczyć. Sama sobie robisz krzywdę. Z tego nic a nic nie będzie poza bólem, krzywdą i cierpieniem. Uwierz... Skończ to i nie daj sobą manipulować.
misiex napisał/a:Mowisz ze juz 3 razy zerwaliscie, moze to jest 4 i nieostatni raz? Moze teraz ma zajecie, ma co robic, nie potrzebuje ciebie, to sie toba bawi (dziecinada), a jak wroci z zagranicy to wrocicie do swojego pisania i spotykania sie 1,3 raza na rok (to juz inna kwestia).
sam jestem w zwiazku na odleglosc, przez pierwsze 2 lata tylko pisanie, a potem (mimo ze rok maturalny, ostatnie miesiace przed matura) widywalismy sie srednio 2 razy w miesiacu. da rade? da.
ogolnie moja radą jest zebyś go olała, a jak bedzie pisal/dzwonil, to nie odbierala i sie bawila nim tak jak on teraz toba
. a jak bedzie kusilo to znajdz sobie zajecie, pogadaj z ludzmi, koniecznie z plcia przeciwna, nie koniecznie od razu z zamiarem znalezienia sobie drugiej polowki. zwykle przyjacielskie rozmowy duzo dają. czemu tak radze? bo czy wroci czy nie (a obstawiam ze wroci) to po prostu to nie ma sensu. 4 spotkania na 3 lata i tylko z twojej inicjatywy? bezsens. ograniczasz sie i marnujesz swoj czas, bo co to za zwiazek? do konca zycia tak chcesz?
Popieram, ja również mimo natłoku nauki, chłopak mimo szkoły, straży, kursów - jeździmy, widujemy się, da się tylko TRZEBA CHCIEĆ. Wszystko.
Znajomi mówili mi to samo jak za drugim razem do niego jechałam. Pytali "dlaczego to on nie przyjedzie skoro ty już raz byłaś? Jeśli by chciał, to by przyjechał". Ogólnie to pierwsze spotkanie było w tamte wakacje. Potem on nie chciał przyjechać, więc wielka kłótnia i rozstanie. Kto zadzwonił po miesiącu? Oczywiście ja... Po czasie on zaproponował powrót. A znajomi? Tych znajomych już nie ma. Podczas gdy na przykład moi szkolni koledzy i koleżanki chodzili do klubów, na imprezy to ja siedziałam w domu pisząc z nim. kiedy miał wolne ile razy siedziałam do 4-5, musząc o 6 wstać do szkoły? Kiedy on miał szkołę a ja przykładowo ferie, pisał ze mną góra do 23. Ogólnie to mieszkam na wsi. nie mam z kim wyjść, nie mam znajomych, z którymi mogę wyjść na zakupy, do kina, itp...
Więc sama widzisz, dałaś się omotać wokół palca, wykorzystał Cię. Na pewno nie ma tu poważnego związku, traktowania. Szkoda Twojego czasu na kogoś, kto zachowuje się w taki sposób.
Związek internetowy to nie związek. Na 2 lata widzieliście się tylko 4 razy. W ogóle zaangażowałaś się w swojej głowie i tu nie ma żadnego związku.
Związek internetowy to nie związek, to odskocznia, trochę jak zabawa... Masz rację.
Jak się nudził, to popisał, facet owinął Ją sobie wokół palca, miał kiedy chciał, żadnych zobowiązań...
Autorko, jak zauwazylas sama, są ludzie, w zwiazku na odległość, ale to zupełnie co innego, niż związek internetowy, czyli taki jak twój-jedynie pisanie, i 4 spotkania przez 2 lata. Z tego chleba nie będzie, bo facetowi zwyczajnie nie zależy na tobie. Pisać o kochaniu to każdy może, ale czyny się liczą nie słowa. Ty się staralas w tej relacji, on szedł na latwizne, wątpię czy w ogóle byłaś jedyną. Szkoda tylko twojego czasu zmarnowanego. Poza tym nie sądzę abyś go kochała, to raczej przyzwyczajenie, jakieś uzależnienie od kontaktu z nim.
Jedyne wyjście, to odciąć się, całkowicie i zacząć normalnie żyć, wychodzić, poznawać innych ludzi
a jak chcesz faceta z internetu, to już wiesz, jakie są oznaki że nic z tego nie wyjdzie ![]()