Witam wszystkie kobietki! Pozwolę sobie podzieliś się swoją historią bo męczę się z nią już 2 tydzień!
Otóż byłam 2 lata w związku z facetem. Był inny, nieszablonowy, miał poczucie humoru. Gadało nam się świetnie, w łóżku było cudownie, zawsze mnie komplementował (z umiarem). Było to typowy facet skrzywdzony przez los, z trudnej rodziny. Skończył jednak studia, nie miał zbyt dużo pieniedzy. I tu zaczyna się właściwie cała kwestia. Mój facet miał problemy z pracą, zawsze tylko robił cos dorywczo, nie miał na biezące wydatki. Kiedyś miał normalną robotę ale go zwolniono przez kryzys. Jak byliśmy razem to wiecznie tylko problemy z kasą. Jednocześnie miałam wrażenie, że jest leniwy, na jego komputerze było parę giga pornusów, on zaś ani myślał iść do pracy do jakiegoś hipermarketu czy jako zwykły sprzedawca. Moja matka mi powiedziała, ze nie ma z nim przyszłości, szans na dzieci, na własne mieszkanie. Ja sama patrzyłam jak chłopacy moich koleżanek mają normalne roboty, jakoś budują przyszłość.
Mój facet nie był głupi, miał zainteresowania, coś niby jezdził i podpatrywał o czymś myślał. Ale miałam wrażenie, że jest nieudolny życiowo; niezaradny. W końcu podjęłam decyzje - zrywam z nim. Koniec, związek jest bez przyszłości. Przeżył to strasznie, płakał i strząsł się jak z nim zerwałam. Czułam, że jest na dnie: bez przyszłości, pieniędzy a teraz samotny. MIałam wyrzuty sumienia, ale musiałam myśleć także o sobie. Pocieszałam go.
Mineło 8 miesięcy od naszego zerwania. Jestem z innym facetem. Bardziej z rozsądku, nie ma takiego szaleńśtwa i uczuć jakie były z poprzednim. Jest parę lat starszy od mojego byłego, ma 31 lat. Odpowiedzialny i porządny.
O moim byłym zaczęłam słyszeć różne rzeczy. Dobre, że się zmienił. Gdy dzwoniłam tuż po rozstaniu i z nim rozmawiałam tylko mówił, z jezdzi i załatwia różen rzeczy (zawsze był tajemniczy i w moim odczuciu kamuflował tym, że nic się nie dzieje). Dowiedziałam się póżniej, że założył własną firmę. Póżniej spotkałam go na mieście poszliśmy na kawę. Pierwszy szok....Był ładnie ubrany, miał na sobie białą koszulę, dobrze pachniał. I tu cały szkopuł...mój ex...którego moje koleżanki uważały za zyciową dupę wołową...okazał się być innym facetem!!!!
Okazało się, ze nie ma jednej firmy ale dwie!! Bo drugą założył z jakimś znajomym (jak sie okazało z poważnym człowiekiem) na spółkę. I nogi mi się aż ugieły, jak on sie zachowywał. Gdy zaczął mi mówić o swoich biznesach to widziałam w nim pasję, błysk w oczach i cholerną ambicję i determinacje, wręcz jakoś brutalność. Widać było, że będzie gryzł glebę aby swoje cele zrealizować. I widziałem, że wie czego chce. Gdy zażartowałam, ze się zmienił to powiedział, że zatrudnia teraz jedną osobę na cały etat i że ona ma dzieci i on się czuje odpowiedzialny aby ta osoba miała pieniadze na życie, i że czuje to odpowiedzialność na sobie. Kur....to był facet a nie leniwy gośc co ligę mistrzów i nagie bzykające się panienki ogląda.
Jego poziom życia także wzrósł. Nie jest bogaty ani nic z tych rzeczy, ale widać, że powodzi mu sie 3 razy lepiej niż kiedyś. Jest dobrze ubrany (i elegancko!!), zapisał się na jakieś kursy walki, widać, że mu się bardzo poprawiło. Ma nowy ładny zegarek, dobre buty. On sam mówi, ze pieniadze zostawia w firmie na rozruch a samemu tylko bierze tyle co na życie.
Nie mogłam przestac o nim myśleć. Byłam w szoku, bo szczerze mówiąc myślałam, że to fajny człowiek ale nie do życia. A tu pokazał zęby i pazury. W tym jak mówił, że jeżdził i nie spał, jak brał na siebie odpoweidzialność - to było po prostu sexy. I o tym, że mówił, że na poczatku ryzykował ale chce teraz mieć stabilne biznesy i nie będzie już szarżował bo myśli o przyszłości. No, żesz ......Póżniej jeszcze usłyszałam od jego znajomego, że mój ex rozmawia z poważnymi ludźmi i oni szanują go za kompetencje i pomysły. Że na początku siię z niego śmiali, ale teraz już ma szacunek młodego prężnego przedsiębiorcy. Że ogólnie zrobił się twardy, a nawet, że idzie trochę po trupach.
Dziewczyny nie wiem co robić? Rzuciłam go bo nie widziałam w nim szans na rodzinę. Bo myslałam, że on tylko robi zasłonę dymną, że niby coś robi...Myślę o nim cały czas, zaimponował mi, nie tym, że ma większe pieniądze, ale tym, ze jest człowiekiem, który ma także możliwości i realizuje swoje cele. Nie wiem czy wywracać swoje i jego życie. On też z kimś jest. Ale czuje, że wciąż mnie kocha. Gdy sie spotkaliśmy był nawet taki smutny, ale to raczej był taki szlachetny smutek. Nie wiem czy pozwoliłby na powrót, ja z kolei nie chcę wyjść na osobę, która jak było zle odeszła i posłuchała wszystkich, którzy mówili o nim, że to pajac-marzyciel, a jak dobrze to przychodzi. Męczę się. Kochałam go, a rzuciłam bo nie widziałam perspektyw i myślałam, że tak będize lepiej.
Mój obecny facet, jest dobrym cżłowiekiem. Jest mi z nim jednak jakoś tak zwyczajnie. On nie ma ciekawego zyciorysu, ciekawych zainteresesowań, nie ma także większych ambicji. Ma pracę na pewnym państwowym etacie. Nie chodzi mi oczywiście o pieniadze, ale o osobowość. Ale ex to zawsze był taki pod prąd, taki skrzywdzony buntownik. A teraz się okazało, że jest ambitny jak cholera, i prze do celu. Widać, że można się zmienić, nie wiem tylko, czy moje odejście tak na niego zadziałało ożezwiajaco, czy to było po prostu, że trafił na swój czas.
Nie wiem co robić dziewczyny:(:(:(:(