Mam 20 lat. Mój chłopak jest 4 lata starszy. Jesteśmy ze sobą ponad 2 lata od jakiegoś czasu kłócimy się o byle co. Tak jak dzisiaj. Zapytał, czy pojedziemy do kina z jego kolegą. Tylko powiedziałam, że szkoda mi kasy i wolałabym jechać na basen, co wyszłoby nam na zdrowie. A on się rozłączył (jak to ma w zwyczaju, gdy coś jest nie tak jak on by chciał). Wie, że jestem niezdecydowana, a mówi, że mam odp. od razu TAK lub NIE.
Od niedawna zbiera na działkę. Dlatego chodzi na 5. do pracy. Jednak gdy chcę z nim wieczorem porozmawiać to za każdym razem zasypia. Rzadko pyta, co porabiałam. Zawsze powie co on robił, a potem zaśnie i nawet mnie nie wysłucha. Poza tym denerwuje się, że ma jeszcze tyle kasy do spłacenia i co chwilę o tym gada. I o swojej pracy, gdzie pracuje ze świrami. Widzę, że zaczyna mu się to udzielać.
Często jestem jego kierowcą, a nawet jego kolegów. Nie pyta mnie, czy się zgadza.
Jego pogląd na temat małżeństwa to, że trzeba być ze sobą do końca życia. Nawet jakby 1 os. się zmieniła. Tak jak jego mama. Twierdzi, że przysięgała przed Bogiem dlatego jest ze swoim mężem. Który jest alkoholikiem oraz nie szanuje kobiet (tak twierdzi jego kumpel).
Często zagadują do niego dziewczyny jego kumpli. Wygląda to jakby flirtowali. Wkurza mnie to. Chciałabym, żeby czasami powiedział mi coś miłego i mnie wysłuchał oraz doradził. Boje się, że będzie taki jak jego tata. Że mnie nie doceni i będzie chciał, żebym robiła wszystko jak on chce. On twierdzi, że nie jest taki. Nie wiem, czy mu uwierzyć. C
Zakochałam się w nim. Już nie raz byłam na niego wkurzona i chciałam skończyć, ale nie potrafię. Szkoda mi to wszystko zaprzepaścić. Wiem, że też nie jestem idealna i może go nie zmienie.
Jak myślicie ? Dalej walczyć, czy odpuścić sobie ? Czy jest duża szansa, że będzie taki jak jego ojciec ? Czy szukać szczęścia gdzieś indziej ? Może wszyscy faceci są tacy sami ?
Podobne tematy
Agniesik, sama piszesz że rozłącza się gdy rozmowa mu nie odpowiada. Nie pyta Cię o zdanie, gdy masz być kierowcą jego i kolegów. Nie słucha tego co masz do powiedzenia.
Pytasz też, czy jest duże prawdopodobieństwo że będzie taki jak jego ojciec. Powiem Ci tak... jeśli on nie zechce być inny niż ojciec, jeśli przykład jaki dawał mu ojciec przez całe życie, jest przez niego uznawany za prawidłowy, to tak, istnieje prawdopodobieństwo że właśnie taki będzie.
Z tego co piszesz, już teraz jego wizerunek nie maluje się dla mnie zbyt dobrze. Sama musisz zdecydować, czy odpowiada Ci życie u boku kogoś takiego. Przede wszystkim musisz sobie uzmysłowić, że Ty sama go nie zmienisz. Jeśli on nie będzie chciał się zmienić, nic na to nie poradzisz.
Jesli mialabys sobie odpuscic, to proponowalbym by nie byl to ruch, jaki chcesz zrobic teraz. Rozstanie nie powinno byc dla niego niespodzianka ale sytuacja, ktorej mogl sie spodziewac bo mu to powiedzialas. Dlatego zatem trzeba mu najpierw uswiadomic, ze wlasnie rozpoczal przyspieszony kurs wyjscia poza wlasne ego i jak go nie ukonczy-rozstajecie sie.
Moja szanowna przedmowczyni powiedziala ze jest duze prawdopodobienstwo ze syn bedzie taki jak ojciec. Pozwole sobie powiedziec, ze dzieci Z REGULY sa tacy jak rodzice a tylko wyjatki od tego odbiegaja. Majac dzieci wychowujemy wlasne kopie, ktore w mig ucza sie od nas tego co zle. One patrza co robimy i powielaja to nierzadko w jeszcze bardziej 'perfekcyjnej' formie.
Oczywiscie mozesz nic z tym nie robic. Mozesz oddac sie dumaniu i medytacjom co tu zrobic by nic nie robic a zeby mimo to on sie zmienil. Mozesz dalej wchodzic w przypisane przez niego role kierowcy, sluzacej, kochanki, kochanki kolegow etc. Moze wlasnie to Ci odpowiada, ze ktos Toba pomiata, a Ty biadolisz jak Ci zle, jednoczesnie nic nie probujac z tym zrobic.
Tu potrzebny jest stanowczy ruch z Twojej strony a im dluzej z nim zwlekasz tym trudniej Ci go wykonac.