Witam,
Nie wiem już kompletnie co mam robić. Od 3 lat studiuje z pewną dziewczyną. Przez 2 lata nasze relacje były zwyczajne, czysto koleżeńskie ale od początku roku kompletnie zawróciła mi w głowie. Byłem nią coraz bardziej zainteresowany i wszystko zdawało się iść w dobrym kierunku. Mamy mnóstwo wspólnych zainteresowań, podobny gust muzyczny ale też oboje mamy trudne charaktery. Z czasem zbliżaliśmy się coraz bardziej, coraz więcej rozmawialiśmy, ciągle na siebie wpadaliśmy, kiedy gadaliśmy patrzyliśmy sobie głęboko w oczy. Poczułem niesamowite przyciąganie. Jednak ciągle pozostawała to relacja koleżeńska, chciałem się upewnić że nic mi się nie wydaje bo znamy się długo i razem studiujemy. Poza tym mam problem z okazywaniem uczuć i zainteresowania. Niestety mam szczelną maskę zimnego twardziela, i wiem że to do niczego bo wszystko duszę w sobie, a na zewnątrz staram się nie okazywać żadnej słabości. W każdym razie w marcu wszystko wyglądało świetnie, chciałem już coś zrobić żeby pchnąć to dalej. Ale... ona z dnia na dzień stała się inna, zrobiła się oschła, coraz rzadziej rozmawialiśmy,a gdy już to jakoś nie patrzyła mi zbytnio w oczy, sama nie ciągnęła rozmowy co wcześniej zawsze robiła i głos taki oschły bez emocji. Jakby zaczęła mnie olewać, a może nawet unikać I kur.. nie wiem o co się stało. Taka zmiana zachowania z dnia na dzień?
Trwało to jakoś do maja, rzadko zdarzały się lepsze dni, bez szału oczywiście. Teraz może już nie zachowuje się całkiem jak zimna s.ka ale i tak jest jakaś obojętna, nie szuka kontaktu, nie widać nic z tego co było jeszcze nie całe 3 miesiące temu.
Już kompletnie nie wiem co mam robić, czasami chciałbym po prostu odpuścić i zapomnieć. Ale to nie jest takie proste, ciągle o niej myśle, nie mogę sie na niczym skupić a mam teraz masę rzeczy do ogarnięcia. Czuję sie cholernie pusty w środku, ciągle chodze smutny albo wkurwiony. Kiedy jestem ze znajomymi śmieje się żartuje, udaje że wszystko jest spoko, ale kiedy tylko zostaje sam usta od razu mi się wykrzywiają. Pierwszy raz tak mi na kimś zależy, cholernie brakuje mi jej spojrzeń, jej oczu i tego co chyba było. Nie zwracam nawet uwagi na inne dziewczyny. Czuje że jak nic nie zrobię to długo będzie mi to siedzieć pod skórą. Czuje że z nią naprawdę mogłoby być dobrze. Ma wady, doskonale je widze ale w jakimś sensie zobaczyłem w niej swoje odbicie.
Nie rozumiem tego jak można z dnia na dzień tak zmienić podejście, nic złego nie zrobiłem. Gdybym tylko mógł cofnąć czas i zrobić coś wtedy kiedy wszystko zdawało się być takie piękne.
W zasadzie studia już się kończą, ona dalej idzie studiować za granicę. Nie wiem czy odpuścić i zająć się wreszcie sobą, jakoś z tym żyć. Już przestaje wierzyć że coś z tego będzie, widząc taką obojętność ciężko mi zrobić jakiś poważny krok. Nie chcę na koniec się przed nią płaszczyć i ośmieszać. I tak kiedy tylko ją widzę mnie zatyka, nogi mi się trzęsą. Gdyby tylko dała mi jakiś znak, szansę...
Chciałbym przynajmniej dowiedzieć się co się stało że to poszło w złym kierunku, czy ona coś do mnie czuła, co czuje teraz.
Naprawdę nie wiem już co zrobić. Czy macie jakiś pomysł o co tak naprawdę jej chodzi?
Podobne tematy
Hmmm może ona ukrywając to przed tobą i maskując liczyła głęboko w sobie ze zrobisz ten krok i zdobędziesz ja wreszcie, skoro coś do niej czujesz i już aż tak blisko siebie byliście to powinieneś był wziazc sprawy w swoje ręce i się przełamać
Prawdopodobnie straciła ta nadzieje do Ciebie skoro się stała oschła
Kobiety takie są ze sprawdzają nas mężczyzn od początku i im bardziej jesteśmy odważni i stanowczy tym bardziej one się przywiązują do nas ![]()
Nie trać na nią czasu. Chcesz się przekonać czy coś czuje do Ciebie, to ją pocałuj. Ale jeśli Cię odrzuci to nie płacz w poduszkę tylko ciesz się, że już wiesz na czym stoisz. I będziesz mógł teraz z czystym sumieniem zamknąć z nią rozdział i zacząć nowy. Tak będzie dla Ciebie lepiej, bo nie ma sensu tkwić w czymś i rozmyślać. Trzeba iść do przodu.