Od 3 miesięcy jestem w związku, z jak dotąd mi się wydawało idealnym facetem. Zanim zrobiło się między nami poważnie i rozstaliśmy parą, spotykaliśmy się przez 4 miesiące. Początek był trudny, jestem przyzwyczajona do bycia singlem, miałam ogromny problem z zaangażowaniem i określeniem czego tak naprawdę chcę. Notoryczne kłótnie, tysiące nieprzyjemnych słów, ekscesy między nami były rodem z telenoweli brazylijskiej, jednak mój obecny partner nie zwątpił w nas nawet przez chwilę, walczył o moje uczucia, znosił dziwne zachowania, zapewniał, że jestem jedyną kobietą w jego życiu. Uwierzyłam. Powiem więcej, zakochałam się w nim. Kiedy zaczęło robić się między nami cudownie, do tego stopnia, że potrafiłam płakać ze szczęścia dowiedziałam się, że przez pierwsze trzy/cztery miesiące mój facet regularnie chodził do łóżka ze swoją "przyjaciółką". Wiedziałam o jej istnieniu, wiedziałam również, że ze sobą sypiali, jednak K. zapewnił mnie, że zakończyło się to kilka miesięcy przed tym jak się poznaliśmy. Naiwna, ale uwierzyłam. Tolerowałam, że w trakcie spotkania ze mną odbierał od niej telefon i pędził jak na zawołanie, bo "coś strasznego się wydarzyło". Jest mi z tym strasznie ciężko, nie mogę przestać się tym zadręczać, czuję wstręt do siebie, do swojego faceta. Nie wiem jak powinnam się zachować, przez te pierwsze miesiące miał wolną rękę, nie miał co do mnie żadnych zobowiązań, jednak jak wspomniałam wyżej: zapewniał, że ja i nikt więcej. Pytałam o nią, kłamał, że nic ich nie łączy. Miałyście kiedyś podobną sytuację? Jakbyście zachowały się, będąc na moim miejscu? Czuję się oszukana i zdradzona, ale czy powinnam?
Podobne tematy
A jak się o tym dowiedziałaś?
No cóż, mój chłopak również miał taką 'seks przyjaciółkę' zanim poznał mnie . W zasadzie zerwał z Nią kontakt kiedy poznał mnie. Gdybym się teraz dowiedziała,że jednak ze sobą sypiali, mimo,że zarzekał się,że nic Go już z Nią nie łączy to chyba bym zerwała. Nie dałabym rady tego udźwignąć i normalnie z tym funkcjonować ( mam tendencję do 'rozdrapywania ran' i dłuuuugo dłuuuuugo zapominam).
Dla mnie to by tak trochę wyglądało,że bzykał koleżankę dopóki nie zaczęliście być razem = będzie mógł bzykać Ciebie. Czyli takie myślenie penisem.
No i to jakie słowa padały z Jego ust też ma znaczenie.
dowiedziałam się od naszego wspólnego znajomego.
warto wspomnieć też, że był pierwszą osobą, z którą poszłam do łóżka.
No to tak jak u mnie:)
Rozmawiałaś z Nim o tym?
Oczywiście, od razu jak tylko się dowiedziałam. Przepraszał, powiedział, że nigdy się do tego nie przyznał, bo bał się, że mnie straci, mówił wiele rzeczy... jak zwykle. Wiem, że żałuje, co do tego nie mam wątpliwości, ale jestem podobna do Ciebie pod tym względem, że rozpamiętuję, wiem, że baaardzo długo będę nosić w sobie urazę. Poza tym nie ufam mu, okłamywał mnie od początku, mówił, że jestem jedyna i chce tylko mnie, a kilka godzin później lądował w łóżku z nią. Jaką mam gwarancję, że nie zrobi tego ponownie?
No to widocznie jesteśmy bardzo podobne do siebie:)
Sama nie wiem tak naprawdę co Ci poradzić. Ja bym chyba uciekła...
Tak samo jak Ty , strasznie szybko tracę zaufanie.
Najgorsze ,że wtedy , kiedy pukał przyjaciółkę, mówiąc Ci ,że musi jechać ,bo coś złego się stało, pięknie opowiadał jaka jesteś ważna, jedyna, najukochańsza etc. Takie słowa nie znaczą nic.
Potrafiłabyś wybaczyć?
Masz pewność ,że nie bzykał jej jak już byliście razem? Chociaż to czy byliście czy nie , w moim odczuciu, nie miało by znaczenia skoro z jego strony padały takie deklaracje...
Podjęłam próbę wybaczenia, bo wiem o tym od miesiąca. Ale ta myśl nie daje mi kompletnie spokoju, cały czas o tym myślę i wymyślam nowe scenariusze, zastanawiam się co jest prawdą, co zwykłym kłamstwem. Nie wiem kiedy konkretnie przestali chodzić do łóżka, mój facet twierdzi, że ostatni raz był w maju, ale sądzę, że powiedział tak dlatego, że po prostu o tym razie wiem. Pamiętam to jak dzisiaj, mówił, że jest chory, ja niestety przebywałam wtedy w innym mieście i mówił, że przyjedzie do niego z lekami, bo czuje się paskudnie haha, dopiero teraz wiem jaką formą było to uleczanie. Zakochałam się pierwszy raz w życiu i byłoby mi niesamowicie ciężko przekreślić ten związek, ale z drugiej strony... wykończę się psychicznie, ten natłok myśli sprawi, że wyląduję w zakładzie zamkniętym... ![]()
A jak On się teraz zachowuje?
Skruszony czy raczej jakby sprawy nie było?
Myślę,że będzie Ci teraz bardzo ciężko normalnie funkcjonować,ale wierzę,że facet jest tego wart skoro taką decyzję podjęłaś:) I podziwiam!
Skruszony, widzę, że strasznie się stara, zerwał z nią kontakt, chociaż nawet o to nie poprosiłam, czas pokaże czy jest tego warty i mam nadzieję, że w tej decyzji się utrzymam, bo póki co mam straszny mętlik w głowie ![]()
A zanim się dowiedziałaś a już byliście razem i teoretycznie już jej nie bzykał, nadal tak pisali przy Tobie czy jeździł ,bo coś strasznego się dzieje?
laskosia08 nie czuj do siebie wstrętu bo nie masz powodu , wstręt możesz czuć do niego. Przeżywasz tak bardzo bo był twoim pierwszym facetem z którym spałaś [każda zdrada jest bolesna] i powiem ci teraz coś może to boleć ; zrobił to raz zrobi i drugi taka jest prawda [okłamywał cie cały czas] zapomnij o nim przykre ale prawdziwe .
ananaasowa_ , mówiąc kolokwialnie miałam na nią strasznego hejta, mimo wszystko wiedziałam, że kieedyś ze sobą sypiali i byłam zwyczajnie zazdrosna, więc mój facet raczej zaczął jej unikać. przynajmniej w moim towarzystwie. przypominam sobie jedną sytuację, wyszliśmy na spacer, wróciliśmy do samochodu i o czymś jeszcze rozmawialiśmy, zadzwoniła do niego raz, drugi, trzeci... nie odebrał, ale od razu powiedział, że jest zmęczony i jedzie do domu. wzięłam go potem pod włos "dlaczego nie przyznałeś się, że jedziesz do niej?", powiedział, że to prawda, pojechał do niej, ale na chwilę, zapalić papierosa i dać jakąś fakturę...
Czyli znowu kłamał...Cholera, ciężka sytuacja:( I to wszystko tak podobne do mnie i mojej 'historii' ,że aż mnie ciarki przechodzą ![]()
To odciął się od Niej dopiero jak się dowiedziałaś o bzykanku tak?
Dopóki nie dowiedziałam się, że ze sobą sypiali w trakcie naszych początków ich kontakt był mocno ograniczony, przynajmniej tak mi się wydaje, ale pewności nie mam. Odkąd wiem, zerwał z nią kontakt. Przynajmniej tak mi powiedział, pewności nie mam... ![]()
Odkąd wiesz,że ogólnie byli seks przyjaciółmi czy odkąd wiesz,że bzykał a w międzyczasie zachwycał się Tobą?
Odkąd wiesz,że ogólnie byli seks przyjaciółmi czy odkąd wiesz,że bzykał a w międzyczasie zachwycał się Tobą?
Ojej, pogubiłam się
jeszcze raz, powolutku...
Kiedy dowiedziałam się, że byli seks przyjaciółmi (dowiedziałam się po dwóch miesiącach znajomości) nie ukrywam, że zrobiłam awanturę, bo o tym też dowiedziałam się od osoby trzeciej, ale podobno to zakończyło się kilka miesięcy przed poznaniem mnie, więc po prostu ograniczył z nią kontakt. Nie wiem jak wyglądało to naprawdę, bo mu nie wierzę
gdy dowiedziałam się, że bzykał się z nią, a w międzyczasie spotykał ze mną zerwał z nią kontakt z własnej woli.
Mam sceptyczne podejście do jego słów, nie wiem co jest prawdą, przecież nie przejrzę mu telefonu, bo jest na tyle inteligetny, że chyba wpadłby na usunięcie smsów, dlatego tak się naśmiewam
Facet jest klamliwym dupkiem z tego co napisalas. Jesli bardzo Ci zalezy to umow sie z nim na szczera rozmowe i niech Ci wszystko powie jak jest. Powiedz mu, ze jesli przylapiesz go na chociaz jednym klamstwie z tego co powie, to nie bedzie juz przebaczenia. I jesli zlapiesz go na czyms to nie ma przepros. Osobiscie jednak nie polecalbym dawac mu szansy bo juz za duzo naklamal.
Jak już się zdecydowalaś dać Mu szansę to musisz być twarda i konsekwentna ( ja tego nie potrafię:().
Proponuję szczerą rozmowę. Bo widzę,że Twój Pan ma tendencję do dobierania kłamstw adekwatnie do sytuacji. Czyli mówi to co przysporzy mu najmniej kłopotów.
Stajesz przed Nim i mówisz,że nadal Cię to boli, boli jak cholera ,że zachował się jak prostak. I oświadczasz,że jeszcze jedno kłamstwo, jedno małe kłamstwo i może spadać bzykać dalej tamtą dziewczynę.
Zdrada na tym etapie związku? Eh facet totalnie nie ma do Ciebie szacunku. Tak o Ciebie zabiegał, mówił że jesteś jedyna a na boku uprawiał seks z inną. To dziecinne i nieodpowiedzialne. Ja bym na Twoim miejscu nie dawała mu szansy, kiedyś zrozumiesz..
Tak jak wspomniałam wyżej, dowiedziałam się o tym miesiąc temu i uwierzcie mi dziewczyny... wałkowaliśmy ten temat tysiące razy. Dlatego założyłam ten wątek, żeby poznać zdanie osób postronnych, wstydzę się poruszyć temat z kimś bliskim. Mój facet doskonale wie, że jeszcze jedna sytuacja i między nami ostateczny koniec, raz na zawsze, naprawdę rozmawialiśmy o tym godzinami, jest skruszony, chce odbudować moje zaufanie, blablablabla, jak zwykle, bardzo dużo słów. nie mogę powiedzieć, że się nie stara, bo jest kochany i jest między nami dobrze, ale zwyczajnie się męczę myśleniem na ten temat
nie ma dnia żebym chociaż przez chwilę o niej nie myślała
A powiedział Ci dlaczego to zrobił?
Tak, praktycznie przez łzy zapytałam czego mi brakuje i czego nie mogę mu dać, że szukał tego u innej kobiety. Powiedział, że chodziło o ciepło, opiekę i czułość, a przez te pierwsze miesiące naszej znajomości, przyznaję, że byłam dla niego straszną suką. Owszem, interesowałam się co u niego, starałam się pomagać, ale w dalszym ciągu byłam zdystansowana i oziębła.
Ale to nie jest żadne usprawiedliwienie. Nie będę sie rozpisywać, dla mnie taki facet to totalny dupek, który nie zasługuje na drugą szansę choćbym nie wiem co powiedział i jak się usprawiedliwiał i trzymałabym się od takiego z daleka. Nie potrafiłabym też żyć z taką myślą. Wtedy też zapewniał Cie że jesteś jedyną, ale zobacz ona była ważniejsza bo jeden telefon i poleciał? Wiedział że tam czeka na niego coś lepszego- seks, a z Tobą co miał?
ze mną wtedy też sypiał. wstyd mi się do tego przyznać, ale straciłam z nim dziewictwo po miesiącu spotykania się. (znamy się od 4 lat, ale byliśmy po prostu znajomymi na "cześć") zaufałam mu, może dlatego tak boli mnie to, że sypiał z inną?
Łzy to żadne odzwierciedlenie intencji... Mój były płakał, szlochał, za każdym razem jak wychodziło szydło z worka. I z perspektywy czasu widzę,że żadna łza szczera nie była.
Dla mnie nie ma argumentu ,który by coś takiego usprawiedliwiał.
Tak jak ktoś już tu napisał: powtarzał Ci jaka jesteś ważna a potem leciał pobzykać..
A tak na marginesie. Co jak masz okres, zły humor i już nie jesteś ciepła i czuła? Co jak będziesz w ciąży? Będzie Ci ciężko , hormony dadzą się we znaki. I on wtedy też pójdzie gdzieś na ruchanko,bo w domu będzie miał 'zimno'?
No to tym bardziej, że z Tobą sypiał. Mało mu seksu było? Zaufałaś mu, straciłaś z nim dziewictwo.. Może tamta dla niego była bardziej doświadczona, bardziej go kręciła? Wiedział że z nią może pozwolić sobie na więcej, bo robili to już wiele razy. Tak naprawdę nigdy nie będziesz znała powodu dlaczego to zrobił. Ale ja bym nawet go nie szukała. Nie jest Ciebie wart i tyle. Zrobisz co zechcesz.. Boli Cię, bo zdrada zawsze boli..
" A tak na marginesie. Co jak masz okres, zły humor i już nie jesteś ciepła i czuła? Co jak będziesz w ciąży? Będzie Ci ciężko , hormony dadzą się we znaki. I on wtedy też pójdzie gdzieś na ruchanko,bo w domu będzie miał 'zimno'? "
zaczynam zastanawiać się czy nie czytasz mi w myślach
dokładnie, cały czas będę się bała i robiła coś wbrew sobie, bo nie dostał w domu, to zje na mieście...
Widzisz, ten typ tak ma. Rzuca argumenty adekwatnie do danego momentu,do sytuacji. Były łzy to musiał zrobić z siebie biednego i zaniedbanego. Jakbyś mu teraz wysunęła to co praktycznie wspólnie wymyśliłyśmy to powiedziałby ,że zrozumiał i już nigdy Cię tak nie skrzywdzi! Znowu się poryczy , powie,że jest okropny,że nie zasługuje na Ciebie,że jesteś wszystkim. Że chciałby żebyś była szczęśliwa,że on zawsze będzie z boku, będzie Cię kochał a może ktoś inny da Ci szczęście.
I w zasadzie osiągnął to co chciał. Masz poczucie winy,bo jak sama twierdzisz faktycznie byłaś 'suką',zastanawiasz się co zrobić żeby zawsze 'w domu był najedzony i nie jadł na mieście'.
I pewnie szlaban na seks odpada , bo jak tylko o tym pomyślisz,masz z tyłu głowy,że będzie szukał jakiegoś zdrowego ruchanka żeby zrekompensować sobie to,że Go zaniedbujesz...
dokładnie... sytuacja beznadziejna, tak czy siak będę cierpieć
Nie chcę faceta oceniać z góry ( ale to co tu piszesz pasuje mi do pewnego 'schematu') ,może faktycznie to było 'jednorazowe'.
Ale jeśli jesteś taka jak ja to mania sprawdzania czy to co mówi się zgadza, domysłów, wypominania i wspominania sprawi ,że wybuchniesz:O
Ja bym się wycofała..za dużo 'śmierdzi' w tej historii...I to nie do końca tak,że wybór jest tragiczny.
Opcje jakie masz:
1) zostajesz z bidulkiem. Zadręczasz się domysłami, brak zaufania wierci Ci dziurę w brzuszku. Wciąż wydaje Ci się ,że on kłamie. Cokolwiek powie Ty doszukujesz się ściemy. Spotkanie, on nie naciska na seks a Ty od razu zastanawiasz się CZEMU? COŚ KOMBINUJE?Ma kogoś kogo bzyka po koleżeńsku???
MOŻLIWE,że on kłamie dalej.( bo jak ustaliłyśmy- mówi to co stawia Go w wygodnej pozycji, prawda czy nie , nieistotne, byle był spokój). Nie twierdzę,że kłamstwo dotyczy jakiejś laseczki, może po prostu powiedzieć,że nie ma Go w domu a Ty widzisz ,że siedzi na fejsie/gg/naszej klasie. I szalejesz...Bo znowu kłamie, znowu boli!!!
2) Zostawiasz Go. To również boli. Inaczej,ale boli. Jak długo? Nie wiem. Tylko ,że w tej opcji będzie 'lepiej'...Bo jako mądra i duża dziewczynka uświadomisz sobie,że tak jest lepiej. Bo taka z Ciebie siłaczka ,że sobie poradzisz! Bez kłamczucha!
Przeczytałem post autorki i odnoszące się do niego komentarze. Może umknęło to i Tobie i wypowiadającym się wcześniej, ale rozważ taką możliwość, Laskosiu08, że traktując go wcześniej niewiele lepiej niż psa, nie traktowałaś poważnie Waszego związku, mimo, że oddałaś mu swój wianek.
Był dla Ciebie w dalszym ciągu zwykłym znajomym, tyle, że poznanym także od strony łóżka.
Dopiero, gdy "życzliwy/a" udostępnił Ci wiedzę o tamtej, zaczęłaś traktować poważniej Wasze relacje, tamtą dziewczynę zaś odbierać zaczęłaś jako rywalkę.
Jeśli dojdziesz do takich wniosków, to raczej nie darzysz go głębszym uczuciem, a jedynie jesteś zła na samą siebie, że oddałaś się, niewartemu tego, chłopakowi.
Nie, dowiedziałam się o tym robieniu mnie na boku w momencie, gdy stawałam na rzęsach żeby zrobić z niego najszczęśliwszego faceta na świecie, gdy wyznawałam mu miłość i szczerze? nie wyobrażałam sobie żadnego innego faceta na jego miejscu. To prawda, wiedziałam wcześniej, że w odległej przeszłości coś ich łączyło, ale nie miałam prawa rozliczać go za to, co było przede mną. Byłam zazdrosna, ale to w żaden sposób nie wpłynęło na naszą relację. Po prostu się zbliżyłam, zakochałam, ufałam bezgranicznie i nagle szlag wszystko trafił.
Będziesz dalej walczyć?
Nie wiem czy jestem w stanie, nie mam siły na walkę...
Ja nawet nie podjęłabym walki,dlatego Cię podziwiam...
Powiedz mi,a byly sytuację ,że coś powiedział,a po dłuższym czasie twierdził ,że takie słowa nie padły?
To nie ona ma walczyć, tylko ON!
Ty masz wybór, zawsze możesz kopnąć go w zad, albo zapomnieć i żyć z nim. Nie musisz się spieszyć z wyborem, naważył piwa to niech je pije!
Nie przypominam sobie takiej sytuacji szczerze mówiąc. Wiem, że okłamał mnie niejednokrotnie, z głupotami np. pytałam go kiedyś czy spał z jakąś tam naszą wspólną znajomą. Na początku powiedział, że absolutnie nie. Minęło trochę czasu i zupełnie przypadkiem padł jej temat, zadałam pytanie ponownie. Tym razem powiedział, że tak, ale raz i to po pijaku. Po prostu mu nie wierzę już kompletnie, w żadne jego słow... To strasznie przykre, ale niestety prawdziwe. We WSZYSTKIM doszukuję się kłamstwa i przez to czuję się jak psychopatka.
Jestem sobie w stanie wyobrazić jak się czujesz...Czy warto się ranić?
Mój tata zawsze mi powtarza, że wszystko co jest wiele warte w życiu wymaga wielu łez, trudu i poświęceń. Ale na Boga, mam dopiero 20 lat! Nigdy nie poznałam takiego faceta, jak mój obecny. Ma miliony zalet, jest dokładnie taki, jak sobie wymarzyłam. Z jedną "małą" wadą... Od początku mnie okłamuje.
Twój tata oczywiście ma rację. Ale to mądre zdanie nijak ma zastosowanie w Twojej sytuacji...
Gdybyś np.;była w związku na odległość,Twój facet zagranicą, wyjechał żeby pracować ciężko, zarobić na wspólne mieszkanie dla Was. To jest warte trudu, wyrzeczeń i łez! Oboje tęsknicie, czekacie i będzie warto pocierpieć żeby potem być razem.
W Twoim przypadku łzy , trud i poświęcenie dotyczą tylko Ciebie. Bo czego Twój facet się wyrzekł? Przecież bzykał na boku dopóki nie mógł tego robić z Tobą. Przecież kłamie,oszukuje...
Wiem co myślisz. Kłamie, fakt. Ale przecież jest taki opiekuńczy, kochający...Jakbyś mogła zostawić kogoś takiego? Inni Panowie nie troszczą się tak o swoje kobiety, Twój jest zupełnie inny.Drugiego takiego nie będzie. Spotkałaś wreszcie uczuciowego faceta.
Ale to DOPIERO 3 MIESIĄCE.a Ty już wariujesz ( nie pomyśl ,że uważam Cię za psycholkę...Ja robiłabym to samo, naprawdę...)...
Na samą myśl pewnie czujesz ucisk w środku....
Ja zerwałabym z takim gościem. Przede wszystkim dlatego,że chyba nie potrafiłabym już zaufać. A bez zaufania nie ma komfortu...poczucia .że jest się dla kogoś 'jedną jedyną'...
zakończyliśmy związek "raz pokieruj się rozumem, a nie tym co czujesz" ![]()