netkobietyWszystkie działy
Psychologia

śmierć koleżanki

18 odpowiedzi4 777 wyświetleńzałożony przez grazyna29, 07.03.2008

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » śmierć koleżanki

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 19 ]

1

Temat: śmierć koleżanki

Pracuje w mojej firmie od 3 lat. Atmosfera jest fajna, wszyscy jesteśmy na stopie koleżeńskiej choć to duża korporacja. W tym tygodniu koleżanka z pracy robiła pożegnanie. Były ciastka, kawa itd., w sumie to chyba wszyscy myślą (bo tak nam powiedziała), że wyjeżdża do pracy za granicą. Przypadkiem dowiedziałam się, że ma trzy miesiące życia. Ma raka , zaatakował wszystkie możliwe organy, ma liczne przerzuty, nie ma szans na przeżycie. Ona ma dopiero 35 lat ? to straszne. Poza tym naprawdę, na pożegnaniu była radosna, miła ? a my wszyscy bawiliśmy się bo myśleliśmy że zmienia pracę. A to byłą stypa ? Cały czas o  tym myślę, nie wiem jak się zachować (pracuje jeszcze tydzień u nas ) bo przecież ona mi o tym nie powiedziała , tylko dowiedziałam się przypadkiem. Wiem, że jest sama, nie ma nikogo bliskiego, z mężem rozeszła się dwa lata temu. Co ja mam robić ? Chciałabym ją jakoś pocieszyć, coś powiedzieć, zrobić dla niej, ale nie wiem  jak jej powiedzieć, że wiem ? Może ona nie chce tego ?

2

Odp: śmierć koleżanki

Nie jest dobre myslenie, ze ktos kto znalazl sie w tak tragicznej sytuacji nie chce zwracac na siebie uwagi i nie ptrabuje dobrego slowa. Klucz w tym, ze nalezy zachowac ostroznosc, takt. Zauwazylam w Twoim poscie, ze uzywasz sformuowan typu "smierc", "stypa"...Rozumiem, ze jestes zszkowana jej choroba i werdyktem "3 miesiace zycia". Twoja kolezanka jest jednak wsrod zywych i fakt, ze zorganizowala w firmie "party" swiadczy o tym, ze cieszy sie tym zyciem.

Jesli znalas ja osobiscie, mialas okazje wspolpracowac - bardzo taktowne i wlasciwe bedzie okazanie wdziecznosci za to ze moglas z nia pracowac, itd. Mozesz dodac, ze zalujesz ze nie zdarzylyscie sie poznac blizej. Czasem taka prosta rozmowa, okazanie zyczliwosci i serdecznosci znaczy naprawde wiele. Uwiez mi, ze takie drobne rzeczy sa najlepszym "pocieszeniem". Czesto osoba zdominowana przez chrobe chce by inni traktowali ja jak wczesniej, a nie jako "chorego".

3

Odp: śmierć koleżanki

Myślę, że Twoja koleżanka już pogodziła się z losem i ostatnie czego oczekuje to Twoja litość. Ona na pewno już przeżyła szok, rozczarowanie, złudne nadzieje itp. Jeżeli do tej pory nie utrzymywałyście bliskich kontaktów , a Ty tylko przez litość chcesz ją pocieszyć to daruj sobie... Możesz z nią rozmawiać na każdy inny temat, tylko na litość nie rozmawiaj z nią na temat jej choroby i zbliżającej się śmierci- przynajmniej dopóki ona nie zacznie  sama, bo gdy ona zacznie to też nie możesz Ty unikać tej rozmowy.

4

Odp: śmierć koleżanki

Wiem, użyłam takich brutalnych słów : śmierć, stypa itd Ale nie potrafię tego po prostu  zrozumieć, że będąc śmiertelnie chorą ona tak się zachowuje, żebyśmy nic nie widzieli, nie mogli pomóc jakoś. To przecież okrutne. Anna nie jest może jakąś moją najlepszą koleżanką z pracy, ale przeżyłyśmy razem 3 lata w tej firmie, razem pracowałyśmy nad dwoma projektami itd ... Jest osobą bardzo u nas w firmie lubianą - każdy by jej pomógł, wsparł. Jasne ,ze ja nie chcę się narzucać, ale nie można w takiej sytuacji skazywać się na taką samotność jak ona to robi. Jej rodzice od dawna nie żyją, nie ma rodzeństwa, mąż założył nową rodzinę ... co ona chce zrobić ? Przesiedzieć ten czas w domu i czekać na śmierć ?

5

Odp: śmierć koleżanki

To straszne! A tak swoją drogą niemożliwe jest maksymalne korzystanie z życia, bo wewnętrzny niepokój na to nie pozwala. Ludzie z jednej strony chcą litości a z drugiej wstydza się swoich słabości.Stypa za życia to straszne!Dla mnie to chęć bycia zapamiętaną, wyróżnienia się, że mimo wszystko jest się silnym. Trudno jest w takiej sytuacji pomóc jej, kiedy ona sama się nie otwiera i nie chce o tym mówić. To bardzo trudna sytuacja. Spróbuj  z nią się trochę zaopiekowac, pokaż że ją lubisz,że jest ktoś komu na niej zależy. Może właśnei ta stypa, miała być taką formą, chciała pokazując,że jest fajna, sprawdzić czy jest lubiana, patrząc na Wasze reakcje i zachowanie w stosunku do niej, może tak szukała nawet takiej powierzchownej akceptacji. Zainteresuj się nią, pokaż jej że jesteś kimś komu ona nie jest obojętna!

6

Odp: śmierć koleżanki

Ludzie na rozne sposoby radza sobie z tzw. sytuacjami stresujacymi. Jedni uruchamiajac swoje kontakty, opowiadaja o swoich smutkach i szukaja wsparcia bliskich poprzez rozmowe, spotkania. Inni stres staraja sie pokonac sami, wyciszaja sie, "odsuwaja" z problemem od najblizszych. Trudno tutaj mowic o zwyczjnej sytuacji stresujacej. Walka z nowotworem i perspektywa smierci jest tragedia, ktorej ludzie ktorzy sie o nia nie otarli nie zrozumieja...
Powinismy uszanowac jej wybor. grazyna29 rozumiem, ze jestes otwarta by jej pomoc, ale zastanawialas sie jaka pomoc jestes w stanie jej zaofiarowac?

Fakt, ze kolezanka nie ma bliskiej rodziny, nie znaczy iz nie posiada jakies grupy wsparcia. Opieka paliatywna i grupy wsparcia dla ludzi z nowotworem sa dla niej najlepsza podpora. Ludzie, ktorzy zostali przez nowotwor naznaczeni najlepiej potafia sie wysluchac i zrozumiec. Ogromna role odgrywa rowniez wiara.

7

Odp: śmierć koleżanki

Tak jak pisze Carol czasem ludzie w tak dramatycznych sytuacjach wybierają samotność ... Może Twoja koleżanka chce ten czas spędzić na tym by uporządkować sprawy w swoim życiu - np te związane z wiarą, Bogiem  ... Może całe życie byłą zbyt zabiegana żeby zatroszczyć się sama o siebie i teraz właśnie jest dobry czas żeby to zrobić, pobyć sobie z sobą, ze swoimi myślami... Tak na prawdę w obliczu naszej śmierci - wszyscy będziemy samotni i będziemy musieli uporać się z tym sami, bo rodzina czy przyjaciele nie będą z nami w tej podróży do końca ...

8

Odp: śmierć koleżanki

Wiem, wszystko to może być prawdą. Może ona potrzebuje tej samotności - tak jak piszecie. To jej ostatni tydzień z nami i na pewno będę starać się być dla niej jak najlepszą - ale nie gwarantuję, że się przy tym nie popłaczę gdzieś w kącie bo jestem tylko człowiekiem i bardzo to przeżywam.

9

Odp: śmierć koleżanki

Mineło pare miesięcy,może to głupie ale napisz co było dalej.co z Twoją koleżanką

10 Ostatnio edytowany przez atina (2008-10-09 01:08:55)

Odp: śmierć koleżanki

Ja otarłam się o śmierć............................
Sześć lat temu pękł mi tętniak mózgu,przez dziesięć dni leżałam plackiem nie mogąc podnosić głowy i z myślami jak go zlokalizują to zoperują i mam szansę przeżyć,jak nie to wiadomo...........
Wiadomo było że to pęknięcie gdyż punkcja wykazała krew w płynie mózgowo-rdzeniowym,tomografia rezonans to potwierdziły a nie otworzą mi głowy nie znając dokładnego miejsca krwawienia.........
A ja leżałam z kłębiącymi sie myślami,ani razu nie pomyślałam o sobie,cały czas miałam przed oczami moje dzieci,co One biedne poczną bez matki,jak to wszysko odbije sie na ich psychice,na ich przyszłm życiu,dlaczego przez to wszysko będą musiały przechodzić.....................Chciałam płakać,ale nie mogłam wydusić nawet jednej łzy,chciałam krzyczeć,ale słowa stawały w gardle,chciałam się modlić nie mogłam........do tego nie użalałam się nad sobą przy mężu który czuwał przy mnie całe dnie,gdyż wiedziałam że musi wracać sześćdziesiąt kilometrów do domu do dzieci,nie chciałam Go jeszcze bardziej dołować,On nikł w oczach z dnia na dzień.Nie potrafię tego wytłumaczyć ale wcale nie myślałam o sobie, że to już może być mój koniec............a miałam tylko 31 lat.
Wreszcie kolejny rezonas zlokalizował mojego tętniaka,wieczorem dzień przed operacją przyszedł do mnie ksiądz,chciał mnie wyspowiadać,nie chciałam,może to głupie ale pomyślałam że jak się wyspowiadam może to być moja ostatnia spowiedz żebym czysta przeszła na drugą stronę........a ja muszę tu być dla moich dzieci.
Operacja się udała,miałam tylko problemy z pamięcią..........najważniejsze było że wrócciłam do dzieci.
Nie wiem jak to opisać ,ale jak człowiek staje twarzą w twarz ze śmiercią,jest w pewnym sensie pogodzony z losem który go spotkał.......myślałam że jeżeli już ma to nastąpić to żeby tylko nie bolało................................................

11

Odp: śmierć koleżanki

Och, ale miałaś przejścia atino !!!  Pewnie po takich doświadczeniach człowiek bardziej docenia codzienność...?

12

Odp: śmierć koleżanki

Tak oxyewa po takim doświadczeniu inaczej podchodzę do życia.Powiem tak, przepraszam za określenie,nie przejmuję się pierdołami.;) Wiem co teraz jest dla mnie najważniejsze-zdrowie,zdrowie i jeszcze raz zdrowie,no i moja rodzina,dzieci i mój mąż który był przy mnie w tych trudnych chwilach,wspierał jak tylko potrafił,przekonałam się jakim jest wspaniałym człowiekiem.........
Czasami jest mi ciężko,cierpię na nawracające okropne bóle głowy,przez które nie mogę normalnie funkcjonować.Lekarze twierdzą że po takiej operacji to normalne,a przeprowadzane badania nie wykazują niczego niepokojacego..........
Cieszę się każdym dniem,każdą chwilą.............

13

Odp: śmierć koleżanki

Atino ja cieszę się, że miałyśmy okazję się poznać. Uważam, że wszystko co nas w życiu spotyka ma swój cel, nie ważne czy są to dobre czy złe rzeczy. Nic nie dzieje się bez przyczyny. Twoja choroba(chociaż lepiej gdyby nigdy jej nie było ale życie nie wybiera) uzmysłowiła Ci, że bardzo łatwo jest wszystko stracić. Zobaczyłaś jak bardzo twój mąż Cię kocha. W tych trudnych chwilach nie myślałaś o sobie tylko o dzieciach o mężu. Jesteś wspaniałą i odważną kobietą. Nie dajesz się chorobie, pragniesz żyć, bo masz dla kogo. Życzę Ci jak najmniej bólu i zdrowia, zasługujesz na nie. Ukłony!!! Niech każdy Twój dzień będzie piękniejszy od poprzedniego. smile

14

Odp: śmierć koleżanki

Dziękuję hano,ja też cieszę się że dane Nam było się poznać.Żyję w myśl zasady że co nas nie zabije,to nas wzmocni i Ty też tak trzymaj,a damy radę wszystkim przeciwnością losu.:)

15

Odp: śmierć koleżanki
atina napisał/a:

Wiem co teraz jest dla mnie najważniejsze-zdrowie,zdrowie i jeszcze raz zdrowie,no i moja rodzina,dzieci i mój mąż który /.../jest wspaniałym człowiekiem.........

Wydaje mi się, że los w taki czy inny sposób wynagradza nam pewne niedostatki. Ty masz wspanialą rodzinę i to jest Twoja nagroda od życia za doświadczenia, jakie musiałaś przejść.
Ja w chwilach wychodzenia z "niżów emocjonalnych" używam właśnie tego rodzaju argumentacji. Mówię sobie o najbardziej wartościowych (dla mnie) rzeczach w życiu, które posiadam. A podobnie jak Ty, mam przewspaniałego męża, który także musiał przejść parę "egzaminów życia" i wszystkie zdał celująco. Jesteśmy ze sobą mnóstwo lat, a kocham go niezmiennie, a czasem myślę, że wiecej i więcej ... (poza momentami, gdy sprałabym go na "kwaśne jabłko" - bo wiadomo, że idylla nie trwa wiecznie big_smile)
Pozdrawiam Cię serdecznie smile
Ps - a te Twoje bóle głowy - jak często Cię nękają?, czy nie działają na nie żadne środki ?

16 Ostatnio edytowany przez atina (2008-12-20 20:47:49)

Odp: śmierć koleżanki

Chyba w życiu jest tak jak piszesz,że w jakiś sposób zostajemy wynagrodzeni za pewne nieszczęściua ktore nas spotykają w mim przypadku jest to moja rodzina.:)
O tym że mój mąż jest wspaniałym człowiekiem,wiedziałam odkąd Go poznałam a moja choroba tylko mnie utwierdziła w tym przekonaniu.Oczywiście że nie jest to wieczna sielanka,zdarzają się nam lepsze i gorsze dni,ale najważniejsze że zawsze możemy na siebie liczyć.Lączy nas nie tylko miłośc ale i głęboka przyjazń.:)

A te moje bóle głowy,och..nie ma jakiejś reguły co do częstotliwości ich występowania,czasami jest tak że kilka razy w miesiacu boli przez dwa trzy dni,a czasami przez miesiąc półtora mam spokój.Środki przeciwbólowe ogólnie dostępne nie pomagają,te na recepte a więc silne podrażniają mi strasznie żołądek.Najlepiej kiedy mam podany lek dożylnie,no ale wtedy muszę się położyć do szpitala,albo na SOR.:(
Już nauczyłam się z tym żyć.:)

17

Odp: śmierć koleżanki

Jeśli koleżanka jak piszesz jest sama w takiej chorobie to wnioskuje że jest bardzo silną  kobietą.
Przeszła tak wiele i na koniec pogodzenie się ,akceptacja.
W mojej rodzinie rąk sieje żniwo - dziadek,babcia,siostra mamy dopiero co po chemii.
Może koleżanka pisała jakieś pamiętniki?

18

Odp: śmierć koleżanki

Osobiście dziękuję za Wasze wpisy smile
Przydadzą mi się wink

Posty [ 19 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » śmierć koleżanki

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026